barbarella10
05.02.11, 20:50
Kiedyś często bywałam na tym forum,zbierałam siły. Do rozwodu jednak nie doszło,moja depresja , prośby najstarszej córki i jakoś tak wszystko rozeszło się po kościach. Pozorny spokój...
W ubiegłym roku, po kilku latach zdecydowałam się wyjść z mężem na bal karnawałowy, potrzebowałam tego po ciężkim okresie choroby mojej mamy, opieka nad nią była dla całej naszej rodziny trudnym wyzwaniem, mama w ośrodku rehabilitacyjnym, dzieci duże , można potańczyć. Na balu mąż się upił, na moich oczach obściskiwał panienki, zabawa z jedną przeciągneła się do rana.Kiedy mieliśmy już transport do domu powiedział mi, ze przyszedł tutaj wyrwać sobie laskę. Tylko jedno zdanie. Nie wiem co mi się stało, prześladują mnie te słowa.
Od roku już nie staram się być dobrą żoną, już wiem, mogę coś robić lub nie mój mąż ma i tak własne zdanie. Dzisiaj powiedział mi, że chce rozwodu. Połowę swojego życia, 23 lata spedziłam z nim. Boję się tylko jednego, przez te wszystkie lata nie podejmowałam żadnych decyzji ( co na obiad to moja działka). Urlopy, wakacje córek, zakupy do domu, prezenty pod choinkę to wszystko mąż. Nigdy nie pytał mnie o zdanie, a na moje ciche prośby odpowiadał milczeniem. Te ciche dni trwały po 2 , 3 tygodnie.
Po co to piszę ? Ku przestrodze. Teraz mam tylko żal, że tak zmarnowałam swoje życie.
Udały nam się dzieci, 3 piękne dorosłe już córki.
Mam żal do siebie, za to ,że czekałam, modliłam się , przepraszałam(kiedyś nawet na kolanach).
Moi rodzice byli fajni, ale nie potrafili wspierać swoich dzieci, to ja jestem matką dla swojej mamy. Brat ma już 52 lata i nie ułożyl sobie życia, mija mnie bez słowa na ulicy.
I teraz bilans mojego życia:
mam: trzy córki, różnią się charakterem i urodą, ale są mądre, wrażliwe, ciekawe świata.
Pracę , którą kocham ,ale niestety niewiele zarabiam. Pracuję w państwowej służbie zdrowia w małym powiatowym miasteczku.
Ludzi, którym pomogłam, fajnie jest iść ulicą i prawie wszyscy mnie pozdrawiają.
Mam mamę, ktora jest poważnie chora, nie chodzi , ma 83 lata i martwi się tylko o swoje zmarszczki.
Nie mam: przyjaciół, wszystkich odstraszył skutecznie mąż, bo każdy jest głupi.
Rodziny, bo nie mam, wszyscy starsi odeszli na drugą stronę, młodszych nie znam,
dotępu do wspólnego konta, bo jak powiedził mój mąż, a co ty będziesz kupować?
Mam jeszcze tylko żal do siebie. Co ja powiem w sądzie? Sprzątam , gotuję , podaję, robie świetną kawę, piekę ciasta, szyję, robie na drutach, normalnie koło gospodyń wiejskich... W te klocki też potrafię się bawić...
Brak wsparcia rodziny, brak przyjaciól i ta cholrerna kasa . Tak wygląda dzisiaj moje życie.