Dodaj do ulubionych

Odzwiedziny męża w domu

19.01.12, 09:52
Witam,

Poradźcie mi proszę, bo sama już nie wiem co myśleć. Jestem po rozwodzie 4 lata. Przez ten czas exmąż sporadycznie odwiedzał naszego syna - średnio 2-3 razy w roku. Zabierał go głównie do McDonalds'a albo przychodził porozmawiać pod dom. Od początku nie płaci w ogóle alimentów. Nie dzwoni do dziecka. Nie zabiera na ferie i wakacje. Czasami przyśle jakiegoś esemesa z okazji urodzin, albo świąt.

Niedawno zapytałam go czy zawsze będzie się tylko do tego ograniczał. W odpowiedzi usłyszałam, że może odwiedzać syna częściej, ale tylko wtedy, gdy odwiedziny będą u mnie w domu. Odmówiłam tłumacząc, że ma swoje mieszkanie, może też brać dziecko na spacery, do kina, na wspólne wycieczki poza miasto, albo chociaż do swoich rodziców. Ale do niego to nie przemawia. Szantażuje mnie teraz, że utrudniam mu kontakty, że gdyby mi zależało to bym go do nas wpuszczała, że jeśli nadal będę się sprzeciwiała wizytom w moim domu to pozwie mnie do sądu o utrudnianie spotkań i sąd i tak nakaże mi go wpuszczać.

A ja przecież mu ich nie utrudniam. Byłabym szczęśliwa gdyby się z synem spotykał, ale mam też prawo do swojego życia, exmąż wyrządził mi wiele krzywdy, uciekłam od niego. Nie chcę go teraz znowu widzieć w domu, który z takim trudem udało mi się po rozwodzie stworzyć.

Czy sąd może mi nakazać wpuszczanie go do mojego domu? Czy ja muszę go wpuszczać do siebie za każdym razem gdy on tego chce, bo chce się spotkać z synem?
Obserwuj wątek
    • bramasole2 Re: Odzwiedziny męża w domu 19.01.12, 10:07
      Absolutnie nie. Czy mąż ma wyznaczone terminy odwiedzin? Jeśli nie to wystąp o to. Nie musi to być w domu. Sąd może przychylić się do Twojej prośby (trzeba to tylko uzasadnić), by odwiedziny odbywały się poza miejscem zamieszkania dziecka - ja tak mam w swoim postanowieniu zabezpieczającym, bo jestem jeszcze w trakcie rozwodu.
      Jemu chodzi zapewne o naciąganie granić - chce Cię przestraszyć by postawić na tym co jest mu wygodniejsze. Wizyty w Twoim domu mogą służyć temu, by nadal miał kontrolę nad Twoim życiem. Nie pozwól na to - masz prawo budować swoje oddzielne ognisko domowe. Nie daj się zmanipulować. Ponadto powinno mu zależeć na budowaniu relacji z dzieckiem w bardzie dogodnych warunkach tj. przebywając z Nim sam i aktywnie spędzając czas...Co dpo utrudniania - wniosek o utrudnianie piszę się na podtsawie postanowienia - jeśli nie zjawia się w wyznaczonych terminach, to o jakim utrudnianiu my mówimi... Są jeszcze inne okoliczności - ja jak leczyłam synka w 1 roku przedszkola i nie godziłam się by mąż wchodził do domu i jak był chory to do spotkan nie dochodziło, też mam sprawę w sądzie o utrudnianie kontaktów w związku z chorobami dziecka - takie prawo - praem bardzo łatwo manipulować na swoją stronę, niestety. Nie jest już tak dura lex sed lex...prawo stało się miękkie i łatwe do naginania. Ale trzeba się bronić..póki co Ty nie masz przed czym.
    • mola1971 Re: Odzwiedziny męża w domu 19.01.12, 10:10
      Żaden sąd nie nakaże Ci wpuszczania do domu obcego człowieka. A ex dla Ciebie jest obcym człowiekiem.
      Gdyby naprawdę zależało mu na kontaktach z dzieckiem a nie na graniu Tobie na nerwach, to znalazłby rozwiązanie. Skoro do tej pory widywał dziecko kilka razy w roku, to jakoś trudno mi uwierzyć, że nagle stał się cud i on rzeczywiście chce tych kontaktów więcej. Wg mnie chce Tobie na nerwach pograć i to jest jego jedyny cel.
      Nie daj się też wpuścić w maliny i nie przejmuj się jego gadaniem o utrudnianiu kontaktów. Ty nie utrudniasz kontaktów, tylko po prostu nie chcesz w swoim domu widzieć obcego człowieka, i masz do tego prawo.
      • altz Re: Odzwiedziny męża w domu 19.01.12, 10:22
        mola1971 napisała:

        > Żaden sąd nie nakaże Ci wpuszczania do domu obcego człowieka.
        Jasne, że sąd tak nie ustala warunków spotkań, taka jest praktyka, ale mam pewne wątpliwości co do takiego sposobu rozwiązania tej kwestii.
        Dziecko też tu mieszka, jest zameldowane i jakieś prawa ma. Ma prawo do odwiedzin przez swoich gości w taki sposób, który nie utrudnia życia innym współmieszkańcom.
        Dziecko nie jest więźniem, dom nie jest więzieniem, a matka nie jest klawiszem, chociaż z postów wielu pań wynika coś zupełnie innego.
        • mola1971 Re: Odzwiedziny męża w domu 19.01.12, 10:26
          Dziecko nie jest więźniem i dlatego tata może dziecko zabrać do siebie. Przecież matka tego nie utrudnia.
          Żaden sąd nie nakaże wpuszczania exa. To dorosły rodzic decyduje kogo chce do swojego domu wpuszczać a kogo nie.
          • bramasole2 PONADTO: DO ALTZ 19.01.12, 10:38
            Czy wpuszczałbyś do domu kogoś kto Cię nagrywał i nadal to robi?
            Zastanów się też jaki klimnat w domu dla dziecka stworzy dwójka rodziców, którzy nie mogą na siebie patrzeć? Spotkania w takim klimacie są lepsze? A może tatusiowi po prostu nie po drodze wydawać pieniądze i woli wpaść do byłej żony do domu, posoiedzieć i może jeszcze obiad zjeść lub kolację?
            Druda sprawa: każde z dorosłych rodziców ma prawo układac sobie życie, ma prawo do nowego życia a co za tym idzie nowego związku. Więc jakconfused A dom jest miejscem bardzo intymnym, miejscem dla domowników i skoro matka czuje się w nim bezpiecznie z dzieckiem, dlaczego ma do niego wpuszczać męża, który traktuje ją tak jak traktuje. I właśnie -DOM TO NIE WIĘZIENIE MATKI - do którego Tatuś może wejść kiedy mu się podoba. Najczęściej nowy dom to azyl dla takich matek.
            • ladyhawke12 do lidanny 19.01.12, 10:45
              Może tak powiesz panu exowi ze jesli nie zacznie placić alimentów to komornik zajmie sie ich sciaganiem. Tym sie zajmij to sa pieniadze dziecka, i ty powinnas zadbac o to by dziecko ta kase dostawało, jestes opiekunem prawnym.
              Nie musisz wpuszczac do domu obcego czlowieka i sąd tego ci nie kaze zrobic, zwlaszcza ze ex ma gdzie dziecko zabrac, do wlasnego domu do dziadkow, na spacer, jesli dalej bedzie tak gadal to masz prawo do wystapienia o zabezpieczenie kontaków.
        • lampka_witoszowska Re: tak, Altz 19.01.12, 10:44
          dlatego juz widzę, jak opiekujesz się dzieckiem, mama przychodzi do Waszego domu, bo nei życz sobie zabierać dziecka do siebie
          jest gościem, więc serdecznie ją obskakujesz
          potem gościem jest też następny mąż mamy
          też go serdecznie obskakujesz
          i Twoja nowa żona też ich serdecznie obskakuje
          a między Wami coraz starsze, szczęśliwe dziecko

          sielanka, normalnie
          • altz Re: tak, Altz 19.01.12, 10:56
            lampka_witoszowska napisała:

            > dlatego juz widzę, jak opiekujesz się dzieckiem, mama przychodzi do Waszego dom
            > u, bo nei życz sobie zabierać dziecka do siebie
            > jest gościem, więc serdecznie ją obskakujesz
            > potem gościem jest też następny mąż mamy
            > też go serdecznie obskakujesz

            Ja rozumiem, że ktoś nie chce widzieć byłego męża z różnych powodów, ale najemca części mieszkania, a takim najemcą jest dziecko, też ma prawo do własnych gości i tylko o to mi chodzi. Nie może być tak, że ojciec nie może wejść do chorego dziecka i podać mu książkę czy coś innego, bo właściciel lokalu się na to nie zgadza. I zupełnie nie chodzi mi o to, żeby ojciec siedział z dzieckiem przy wkurzonej matce, najczęściej tego nie chce, a zadymiarzy się nie wpuszcza. Natomiast nie może być tak, że dziecko ma dużo mniejsze prawa od lokatora i tylko o to mi chodziło.

            Ja bym wpuścił matkę, nawet zrobiłbym herbatę czy podał ciasto, jeśli nie miałaby jak zabrać dziecko albo dziecko było chore.
            • bramasole2 Re: tak, Altz 19.01.12, 11:02
              Zgodzę się...ale gdyby matka oczerniała Cię na każdym kroku?Wpuściłbyś na ciasto i na herbatkę?
              • altz Re: tak, Altz 19.01.12, 11:13
                bramasole2 napisała:

                > Zgodzę się...ale gdyby matka oczerniała Cię na każdym kroku?
                > Wpuściłbyś na ciasto i na herbatkę?

                Wpuściłbym, ale nie pozwolił na chodzenie po mieszkaniu, a w ekstremalnej sytuacji kazałbym z godzinę wcześniej dzwonić.
                Ja świetnie rozumiem te problemy z byłymi partnerami, ludzie bywają podli i to po obu stronach, a nawet bywa, że w większym otoczeniu, choćby włączający się w konflikt razem mieszkający teściowie. Osoby chore psychicznie i będące zagrożeniem, powinny mieć odebrane prawa do dziecka, nie wpuszczane do azylu, jakim jest jego dom, ale o to się trzeba postarać. Wtedy rodzic i dziecko i tak mają prawo się spotkać.
            • lampka_witoszowska Re: tak, Altz 19.01.12, 11:12
              tu masz rację - w przypadku braku lokalu lub w przypadku choroby dziecka
              ale i tu w miarę wychowany ojciec jednak respektuje wolę zamieszkującej z dzieckiem matki, a nie głosi, że dziecko ma prawo zdecydować, kogo przyjmuje, bo to też jego mieszkanie (następny może być kolega, który własnie wyszedł z więzienia i ma takie świetne, luzackie poglądy na życie - albo narzeczony córki, który ma zamiar kiedyś znaleźć sobie coś do wynajęcia)

              a opisane w tym wątku warunki spotkań z tym dzieckiem tego ojca są nieco inne, jak podaje autorka wątku

              bywa i tak, że ojciec w ferworze walki okołorozwodowej nei wziął pod uwagę, że jego odwiedziny u dziecka mogą jednak zależeć od ochoty byłej żony, by go wpuszczać do swojego domu albo i nie

              na pocieszenie: jak dziecko będzie dorosłe i zamieszka u siebie, tatuś będzie do woli mógł robić za ubogiego bezdomnego i odwiedzać do rozpęku
              (tyle, że wtedy tatuś raczej będzie pracował na swój mocniejszy wizerunek i już mamusi nei będzie usiłował z satysfakcją udowadniać, że z niej zła kobieta jest, która za bardzo w swoim domu się rządzi)
              • altz Re: tak, Altz 19.01.12, 11:23
                lampka_witoszowska napisała:

                > tu masz rację - w przypadku braku lokalu lub w przypadku choroby dziecka
                > ale i tu w miarę wychowany ojciec jednak respektuje wolę zamieszkującej z dziec
                > kiem matki, a nie głosi, że dziecko ma prawo zdecydować, kogo przyjmuje, bo to
                > też jego mieszkanie (następny może być kolega, który własnie wyszedł z więzieni
                > a i ma takie świetne, luzackie poglądy na życie - albo narzeczony córki, który
                > ma zamiar kiedyś znaleźć sobie coś do wynajęcia)
                Ja Cię nie rozumiem, po co zadymiasz i ośmieszasz sytuację?
                Dziecko ma prawo do przyjmowania gości, o ile nie są zagrożeniem (dilerem narkotyków, osobami pijanymi itd.) Gość ma obowiązek dostosować się do przyjętych zasad, że np. nie przychodzi się późno, nie przyprowadza się gości, gdy matki nie ma w domu. Ale matka też ma obowiązki i łaski nie robi. Jeśli się jej nie podoba, to niech wynajmie dziecku osobne mieszkanie (starsze dziecko) albo odda ojcu czy rodzinie zastępczej. Rodzic ma obowiązki, chociaż czasami przysłaniają mu je jego praw, bo tak jest wygodniej.

                > bywa i tak, że ojciec w ferworze walki okołorozwodowej nei wziął pod uwagę, że
                > jego odwiedziny u dziecka mogą jednak zależeć od ochoty byłej żony, by go wpusz
                > czać do swojego domu albo i nie
                Nie mogą zależeć! Taka matka powinna być pozbawiona prawa głównego opiekuna nad dzieckiem, bo nie gwarantuje normalnego życia dziecku.
                >
                > na pocieszenie: jak dziecko będzie dorosłe i zamieszka u siebie, tatuś będzie d
                > o woli mógł robić za ubogiego bezdomnego i odwiedzać do rozpęku
                > (tyle, że wtedy tatuś raczej będzie pracował na swój mocniejszy wizerunek i już
                > mamusi nei będzie usiłował z satysfakcją udowadniać, że z niej zła kobieta jes
                > t, która za bardzo w swoim domu się rządzi)
                Tu już się odzywają wyłącznie twoje problemy osobiste. Idź do psychologa czy do kogoś i to przegadaj.
                • lampka_witoszowska Re: tak, Altz 19.01.12, 11:42
                  znaczy się, matka łaski nei robi i ma obowiązek do swojego domu wpuścić byłego męża?
                  noooo, kochany smile to pojechałeś smile

                  nie tylko mnie nei rozumiesz, ale i sytuacji nie rozumiesz
                  łącznie z obowiązkową propozycją oddania dziecka - no, kto tu zadymia sytuację... to oddawanie dziecka dla ojców to takie rozwiązanie każdego problemu? to rzeczywiście może lepiej niech matki nagminnie są prawnymi opiekunkami dzieci

                  postaw się po prostu w sytuacji kobiety, która opisuje w tym wątku wymagania ojca i jego szantaż - i wtedy podyskutujemy, jeśli będzie jeszcze o czym

                  wpuszczanie do również swojego domu może jak najbardziej zależeć od zachowania byłego małżonka - nawet powinno - i tego uczy się też dzieci
                  nei wpuszczać do domu awanturnika i strzec swoich granic, asertywność ma z tym nieco wspólnego

                  i nie piernicz o wizytach u psychologa, tylko przeczytaj choćby "W co grają ludzie"

                  widziałeś ojca dorosłego dziecka, który nadal ma problemy lokalowe, by się z owym dorosłym dzieckiem widzieć? hihi
                  • argentusa Re: tak, Altz 19.01.12, 12:11
                    Lampka,
                    Altzowi tez nie tłumaczymy. On swoje racje. wink Najswojsze wink Niekoniecznie akceptowalne.
                    I piszę to jako mamuśka goszcząca regularnie 2/tydz. eksia we własnym domu w ramach spotkań taty z dziećmi.
                    Altz jest jak koń pociagowy w kopalni. Wyłącznie w jedną stronę. Za nic szerszego wglądu.
                    • altz Re: tak, Altz 19.01.12, 12:22
                      argentusa napisała:

                      > Altz jest jak koń pociagowy w kopalni. Wyłącznie w jedną stronę. Za nic szersze
                      > go wglądu.

                      Droga Kobyło,
                      ja się daję przekonać, ale nie lubię zamiatać pod dywan i łamania zasad. Czy Ty też uważasz, że dziecko nie ma nic do gadania, bo nie mieszka u siebie, tylko u matki?
                      Rozumiem, że niektóre konie wolą mieć prywatne pastwisko, swoje własne wybiegi i własne stajnie, gdy się przechodzi obok, to kopią w drzwi, żeby postraszyć, bo się same boją. wink

                      Pozdrawiam,
                      Koń
                      • lidanna Re: tak, Altz 19.01.12, 12:32
                        Syn ma też swoje zdanie. Jest już w pierwszej klasie gimnazjum. Przez cztery lata widział ojca może z 8 razy. On też nie chce, by tata przychodził do nas. Chyba ma podobne obawy jak ja. Pod koniec małżeństwa były takie sytuacje, że razem baliśmy się nawet gdy słyszeliśmy jego kroki na schodach, gdy wracał z pracy. Po rozwodzie to wszystko się wyciszyło.
                        Rozmawiałam z synem o całej sytuacji i powiedziałam mu dlaczego nie chciałabym, żeby exmąż przychodził do nas do domu. Syn też podzielił moje obawy. W sumie nie rozumiem dlaczego ex tak bardzo "uczepił" się tego przychodzenia. Powiedziałam mu, że zgodzę się na wszystkie formy spotkań i kontaktów tylko nie u nas w domu, ale on się sprzeciwia.
                        • altz Re: tak, Altz 19.01.12, 12:47
                          lidanna napisała:

                          > Syn ma też swoje zdanie. Jest już w pierwszej klasie gimnazjum. Przez cztery la
                          > ta widział ojca może z 8 razy. On też nie chce, by tata przychodził do nas.

                          Syn ma zawsze rację, a Ty jesteś od tego, żeby mu pomóc i żeby miał spokój u siebie.
                          Chociaż, jak pisałem, uważam, że ojciec ma prawo sprawdzić warunki, pomimo wszystko, o ile płaci! Jeśli nie płaci, to czort z nim. Nie przejmuj się tak, w sądzie nie tak łatwo jest coś wygrać, nawet z adwokatem.
                          • lampka_witoszowska Re: tak, Altz 19.01.12, 12:50
                            o, własnie
                            przypomniało mi się, że któryś sąd był uprzejmy objechac ojca, że nie zaprosił matki do swojego nowo zakupionego mieszkania, by matka mogła obejrzeć warunki, w jakich ojciec ma zamiar spotykać się z dzieckiem

                            rozumiem, że ten pomysł też Ci się podoba?
                            mi bardzo smile
                            • altz Re: tak, Altz 19.01.12, 13:13
                              lampka_witoszowska napisała:

                              > o, własnie
                              > przypomniało mi się, że któryś sąd był uprzejmy objechac ojca, że nie zaprosił
                              > matki do swojego nowo zakupionego mieszkania, by matka mogła obejrzeć warunki,
                              > w jakich ojciec ma zamiar spotykać się z dzieckiem
                              >
                              > rozumiem, że ten pomysł też Ci się podoba?
                              > mi bardzo smile

                              Uważam, że to jest uczciwe. Ale matka nie powinna być od tego, żeby decydować czy dziecko może tam pójść, od tego już jest sąd. Tylko tutaj jest trochę "mocniejsza" sytuacja, gdy ojciec płaci alimenty, bo ma prawo zobaczyć na co idą jego pieniądze. W większości sytuacji rodzice nie nadużywają pozycji i faktycznie wydają pieniądze na dziecko, ale są też wyjątki.
                              • lampka_witoszowska Re: tak, Altz 19.01.12, 13:33
                                czad smile
                                jak alimenty idą na przedszkole - ojciec powinien pobyć w przedszkolu, bo obejrzenie nei gwarantuje przecież, że dziecko będzie miało dobra opiekę
                                jak alimenty idą na żywienie - to śniadanie, obiad i kolacja powinny odbywać się przy ex małżonku, żeby mógł zobaczyć, na co idą pieniądze
                                jeśli alimenty ida na nianię, to powinno się udostępnić wszystkie dane i mieszkanie niani - njlepiej pozwolić mu pomieszkać tam chwilę, bo nigdy bez tego nie pozna dobrze człowieka... a jak niania też sobie nie życzy obcego w swoim domu?
                                to świnia jest, nie niania big_grin

                                Altz, lubię Twoje pomysły smile
                                a że nei lubię źle ludziom życzyć, to Ci nei pożyczę, byś doświadczył opieki nad dzieckiem i tych wszystkich praw, praw i praw matki, jakimi jesteś gotów teraz obdarzyć ojców
                                • altz Re: tak, Altz 19.01.12, 13:52
                                  lampka_witoszowska napisała:

                                  > czad smile
                                  > jak alimenty idą na przedszkole - ojciec powinien pobyć w przedszkolu (...)
                                  Nie wiem, co Cię dziwi, tak jest. W przedszkolu dyrektor oprowadza, tłumaczy i pokazuje, tak samo w szkole, niania również pokazuje warunki. Rodzic ma wywieszone menu i może zawsze zobaczyć mniej więcej, co będzie na obiad, a do kuchni się go nie wpuszcza ze względów sanitarnych. Dla mnie to jest normalne, Ciebie dziwi.

                                  Nie wiem, czemu nianię wyzywasz od świń? To są bardzo często osoby, które za małe pieniądze robią dużą i wartościową robotę.

                                  > Altz, lubię Twoje pomysły smile
                                  > a że nei lubię źle ludziom życzyć, to Ci nei pożyczę, byś doświadczył opieki na
                                  > d dzieckiem i tych wszystkich praw, praw i praw matki, jakimi jesteś gotów tera
                                  > z obdarzyć ojców

                                  Ja to robiłem, daję sobie z tym radę i nie marudzę. Jedyna rzecz, która mnie rusza, to choroba dziecka, bo się czuję czasami bezradny.
                                  Wczoraj się bawiłem z pięciolatką, a przedwczoraj z rocznym dzieckiem, więc mnie nie strasz. big_grin
                                  • lampka_witoszowska Re: tak, Altz 19.01.12, 14:34
                                    mam wrażenie, że nie czytasz postów, na które wpisujesz odpowiedzi
                                    • altz Re: tak, Altz 19.01.12, 14:58
                                      lampka_witoszowska napisała:

                                      > mam wrażenie, że nie czytasz postów, na które wpisujesz odpowiedzi
                                      Mam wrażenie, że czytam bardzo dokładnie, tylko niechętnie piszę o tym, z czym większość się zgadza.
                          • lidanna Re: tak, Altz 19.01.12, 13:12
                            altz napisał:
                            > Chociaż, jak pisałem, uważam, że ojciec ma prawo sprawdzić warunki, pomimo wszy
                            > stko, o ile płaci!

                            Ja zaproponowałam exmężowi, że jeśli chce wiedzieć w jakich warunkach mieszka nasz syn, to bardzo chętnie zaproszę do siebie do domu panią kurator. Ona by wszystko obejrzała, zrobiła z tego opinię i on by też ją dostał i miałby wtedy oficjalny i bezstronny dokument. Kuratora się nie obawiam, bo wiem że to są profesjonaliści i kierują się animozjami czy jakimiś emocjami. Byłam nawet ostatnio u pani kurator i gotowa jestem zapłacić z własnych pieniędzy za jej wizytę. Ale exmąż też nie odpowiedział na taką moją propozycję. Nie wiem już co jeszcze mogę zrobić.

                            . On mi nie odpowiedział na tę propozycję, ale sama poszłam do kuratorki i
                            • lidanna Re: tak, Altz 19.01.12, 13:13
                              miało być "i nie kierują się" smile przepraszam
                              • altz Re: tak, Altz 19.01.12, 13:18
                                Takie to dziwne, tak jakby ktoś zaproponował, że się pobawi z dzieckiem rodzica i później opowie, jak się fajnie bawił. smile
                                Ja nie miałem oporów, żeby przyszedł do nas zobaczyć ojciec chłopaków Partnerki, chociaż to jest bardzo ciężki człowiek i bardzo nam namieszał, a chłopakom utrudnił dopasowanie się do i tak trudnej sytuacji.
                    • lampka_witoszowska Re: tak, Altz 19.01.12, 12:44
                      hehe
                      czasem się rozpędzę i usiłuję dyskutuję z takimi poglądami najswojszymi
                      wszak to zdrowe dla umysłu jest i może zmusić do popatrzenia z drugiej strony na medal
                  • altz Re: tak, Altz 19.01.12, 12:19
                    Dla mnie robisz zadymę z jakiś własnych problemów.
                    Już napisałem, że rozumiem wiele rzeczy, rozumiem asertywność i zachowanie się wobec osoby agresywnej czy manipulującej, ale na zasadę "matka nie wpuści do chorego dziecka, jeśli nie będzie chciała", "nie da dziecka, bo nie będzie miała ochoty" [to nie są cytaty] itd. nie może być zgody. To są chore zachowania osoby niezrównoważonej, chociaż dość częste, nie powinny być prawem.

                    > postaw się po prostu w sytuacji kobiety, która opisuje w tym wątku wymagania oj
                    > ca i jego szantaż - i wtedy podyskutujemy, jeśli będzie jeszcze o czym
                    O tym nie rozmawialiśmy, tylko o dobrym samopoczuciu klawisza. wink

                    > widziałeś ojca dorosłego dziecka, który nadal ma problemy lokalowe, by się z ow
                    > ym dorosłym dzieckiem widzieć? hihi
                    Widziałem niejednego ojca bez mieszkania, czy mam dać namiary? Dla mnie nie jest to śmieszne. Z dorosłym dzieckiem już nie jest tak łatwo, o ile było dość silne i ma mózg nie wyprany. Będzie chciało, to się spotka z rodzicem jednym czy drugim, nie będzie chciało, to się nie zobaczy z żadnym.
                    Znam też takie sytuacje, gdzie pomimo nakazu sądowego, matka nie pozwala na spotkania dzieci z ojcem "bo tak!", a do chorego dziecka się nie wpuszcza, dziecko regularnie choruje, gdy przychodzi się spotkać z ojcem, po czym nagle zdrowieje po tych godzinach.
                    • lampka_witoszowska Re: tak, Altz 19.01.12, 12:30
                      przepraszam Cię, ale straciłeś orientację, o czym piszesz
                      nie zauwazyłam, bym tu pisała o swoich problemach, bo i w kwestii widzeń mojej córki z jej ojcem nie zauważyłam swoich problemów, jakoś to jest w miarę ułożone
                      - ale oczywiście jesli masz jakąś informację, że jednak mam problem, to proszę o jasne stawianie sprawy, a nie jakies niejasne gówniarskie teksty

                      ps. różne sytuacje znamy tu pewnie wszyscy - i co? licytować będziemy, kto opisze większą grozę?
                      opanuj się, mężczyzno
                      facet zarzuca kobiecie utrudnianie spotkań, bo go nei chce wpuścić do swojego domu - o tym wątek
                      • altz Re: tak, Altz 19.01.12, 12:42
                        lampka_witoszowska napisała:

                        > facet zarzuca kobiecie utrudnianie spotkań, bo go nei chce wpuścić do swojego d
                        > omu - o tym wątek

                        Przecież o tym nie piszemy. Piszemy o tym, czy matka może mieć takie widzimisię, żeby nie wpuszczać ojca do chorego dziecka i czy dziecko jest zakładnikiem matki i ma mniejsze prawa, niż lokator (co jest sprzeczne z konstytucją!).
                        Na to się nie mogę zgodzić i tylko o tym piszę, natomiast rozumiem, że sąd zazwyczaj tak nie zasądzać spotkań, żeby nie powodować konfliktów.
                        Wciskasz jakieś skomplikowane układy, dlatego uważam, że masz jakiś własny problem i powód, żeby nie odpowiadać na pytanie wprost. Mniejsza z tym, mnie to nie interesuje, póki rozmowa jet na temat. W sytuacji Autorki sprawa jest jasna i myślę, że nie ma w tym rozbieżności. Ma dziecko przy sobie, nie musi wpuszczać stale ojca do dziecka, o ile dziecko ma zapewnione spotkania w inny sposób, ale myślę, że ojciec ma prawo zobaczyć, jak mieszka dziecko, pomimo wszystko. Chyba, że jest pozbawiony praw.

                        Wyobraźmy sobie teraz taką sytuację, że dziecko jest obłożnie chore i jest zakładnikiem u matki. Czy wtedy również matka mogłaby nie wpuścić do dziecka, bo ma taką ochotę?
                        Myślę, że się zgodzisz, że sąd zasądzi spotkania w domu matki i matka nie będzie mogła odmówić. Czym to się różni od sytuacji małego i zdrowego dziecka? Według mnie niczym, to małe dziecko jest również zależne od humorów matki i tak samo bezbronne, jak obłożnie chore.
                        • lampka_witoszowska Re: tak, Altz 19.01.12, 12:47
                          po tym Twoim poście myślę, że pora, żebyś przeczytał posty, na które usiłowałeś odpowiadać
                          • kobieta306 Re: tak, Altz 19.01.12, 13:21
                            lampko proszę wyluzuj, bo nie warto z naszym drogim Altzem kłócić się. On ma swój prosty "zero-jedynkowy" swiat. A jak mu utrudniasz to on się biedaczek zakreca, zakręca, zakręca i mu sie zajączkuje o czym mówi. Dlatego mów tak do niego jak do dziecka trzyletniego - proste, jasne komunikaty. Wtedy masz szanse że pogadacie.
                            • altz Re: tak, Altz 19.01.12, 13:28
                              kobieta306 napisała:

                              > lampko proszę wyluzuj, bo nie warto z naszym drogim Altzem kłócić się. On ma sw
                              > ój prosty "zero-jedynkowy" swiat

                              Skoro już się włączasz, to Ciebie też zapytam wprost.
                              Czy dziecko obłożnie chore może mieć prawo przyjęcia gości wbrew chęci matki, o ile nie ma jakiegoś realnego zagrożenia?
                              Czy małoletnie dziecko jest w dużo lepszej sytuacji od obłożnie chorego, jeśli matka jest przeciwna spotkaniom dziecka z ojcem?
            • argentusa Re: tak, Altz 19.01.12, 12:07
              Z punktu widzenia przepisó prawa anjemncą nie moze być nieletni. więc bzdury piszesz Altz. Kolejny raz.
              • altz Re: tak, Altz 19.01.12, 12:23
                argentusa napisała:

                > Z punktu widzenia przepisó prawa anjemncą nie moze być nieletni. więc bzdury pi
                > szesz Altz. Kolejny raz.

                To kim jest w tym domu? Własnością matki?
                Uważasz w takim razie, że ma mniejsze prawa od najemcy?
                • triss_merigold6 Re: tak, Altz 19.01.12, 12:31
                  Nie jest najemcą. Po prostu. W żaden sposób nie może dysponować lokalem. Tak, ma mniejsze prawa od najemcy.
                  • altz Re: tak, Altz 19.01.12, 12:51
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Nie jest najemcą. Po prostu. W żaden sposób nie może dysponować lokalem. Tak, m
                    > a mniejsze prawa od najemcy.

                    Chyba sobie to wpiszę w stopkę! big_grin
                    Szanuję Twoją odwagę!
                    • triss_merigold6 Re: tak, Altz 19.01.12, 12:54
                      A wpisuj sobie. Generalnie małoletni ma mocno ograniczoną zdolność do czynności prawnych i wielu rzeczy nie może. Nie może np. wedle własnych upodobań i bez zgody rodzica przyjmować dowolnych gości o każdej porze dnia i nocy i dowolnie długo.
                      • altz Re: tak, Altz 19.01.12, 13:21
                        triss_merigold6 napisała:

                        > A wpisuj sobie. Generalnie małoletni ma mocno ograniczoną zdolność do czynności
                        > prawnych i wielu rzeczy nie może. Nie może np. wedle własnych upodobań i bez z
                        > gody rodzica przyjmować dowolnych gości o każdej porze dnia i nocy i dowolnie d
                        > ługo.
                        To jest oczywiste i słuszne. Ale też u niektórych pań jest oczywiste, że nie może w ogóle zapraszać kogokolwiek i kiedykolwiek do siebie.
                        • triss_merigold6 Re: tak, Altz 19.01.12, 13:30
                          Ano nie może bez zgody rodzica/opiekuna prawnego właściciela mieszkania.
                          U autorki wątku forma i częstotliwość kontaktów nie zostały określone sądownie więc pan eks może jej skoczyć, a nie ciskać się, że kontaktów zabrania. Zwłaszcza, że dziecko ma skończone 13 lat i jego zdanie sąd na ewentualnej rozprawie może wziąć pod uwagę.
                          • altz Re: tak, Altz 19.01.12, 13:40
                            triss_merigold6 napisała:

                            > Ano nie może bez zgody rodzica/opiekuna prawnego właściciela mieszkania.
                            > U autorki wątku forma i częstotliwość kontaktów nie zostały określone sądownie
                            > więc pan eks może jej skoczyć, a nie ciskać się, że kontaktów zabrania. Zwłaszc
                            > za, że dziecko ma skończone 13 lat i jego zdanie sąd na ewentualnej rozprawie m
                            > oże wziąć pod uwagę.

                            Tu nie o to chodzi, żeby ktoś komuś skoczył. Tylko chodzi o zasady.
                            Akurat w tym przypadku syn nie chce widywać ojca w domu matki, jest to przykre, ale to trzeba przełknąć i to powinno być najważniejsze dla rodziców i dla sądu.
                            Dla mnie jest dziwne, że rodzice się powołują na to, że sąd nie ustalił spotkań i nie pozwalają na spotkania dzieci z ojcem, o ile dzieci tego chcą.
                    • lampka_witoszowska Re: tak, Altz 19.01.12, 12:56
                      najlepiej to sobie wytatuuj wink
                      ale nie na stópce, proponuję czoło
                      • altz Re: tak, Altz 19.01.12, 13:22
                        lampka_witoszowska napisała:

                        > najlepiej to sobie wytatuuj wink
                        > ale nie na stópce, proponuję czoło

                        Widzisz, Ciebie to śmieszy, a mnie zupełnie nie.
                        • lampka_witoszowska Re: tak, Altz 19.01.12, 13:34
                          tak, teraz już nie śmieszy
                          jak Ciebie jeszcze nie, to porozmawiajmy o prawach konstytucyjnych matki
                          • altz Re: tak, Altz 19.01.12, 13:43
                            lampka_witoszowska napisała:

                            > tak, teraz już nie śmieszy
                            > jak Ciebie jeszcze nie, to porozmawiajmy o prawach konstytucyjnych matki
                            Wolałbym porozmawiać ogólnie o prawach człowieka, a szczególnie osób uzależnionych od innych, choćby o dzieciach, osobach chorych i starych.
                            • lampka_witoszowska Re: tak, Altz 19.01.12, 14:32
                              cały czas piszesz o dziecku ubezwłasnowolnionym przez złą matkę

                              raz jeden, jedyny napisz o ojcu, który nie chce jak dorosły, odpowiedzialny człowiek stworzyć warunków na spotkanie z dzieckiem, tylko dobija się do drzwi domu, gdzie mieszka jego dziecko i była małżonka
                              • altz Re: tak, Altz 19.01.12, 14:56
                                ampka_witoszowska napisała:

                                > raz jeden, jedyny napisz o ojcu, który nie chce jak dorosły, odpowiedzialny czł
                                > owiek stworzyć warunków na spotkanie z dzieckiem, tylko dobija się do drzwi dom
                                > u, gdzie mieszka jego dziecko i była małżonka

                                Ja znam takich ojców. W tej sytuacji jednak bardziej interesuje mnie postawa właścicielska u rodziców i z tym chciałbym walczyć. Jak to napisał ktoś mądry: po pierwsze, nie szkodzić!
                                Poza tym, trzeba stwarzać warunki na zamieszkanie wspólne, a nie na spotkanie.
                                • lampka_witoszowska Re: tak, Altz 20.01.12, 11:22
                                  na zamieszkanie wspólne całą rodziną? czy na odebranie dziecka do siebie?
                                  • altz Re: tak, Altz 20.01.12, 11:52
                                    lampka_witoszowska napisała:

                                    > na zamieszkanie wspólne całą rodziną? czy na odebranie dziecka do siebie?
                                    Na zamieszkanie z całą swoją rodziną, rozumiejąc przez to dzieci.
                                    • lampka_witoszowska Re: tak, Altz 20.01.12, 22:08
                                      to bardzo brawo, ale teraz popatrz na definicję rodziny z punktu widzenia dziecka - jeśli dla dziecka rodzina to tata i jego nowa kobieta, to jak najbardziej ok
                                      jeśli trzeba nieco pomącić w głowie dziecka, żeby tak widziało - to już nei ok
                      • kobieta306 Re: tak, Altz 19.01.12, 13:23
                        albo na członku!
        • yoma Re: Odzwiedziny męża w domu 19.01.12, 11:31
          > w taki sposób, który nie utrudnia życia innym współmieszk
          > ańcom.

          Otóż.
      • pomagajdzieciom Re: Odzwiedziny męża w domu 07.08.16, 14:55
        nieprawda!!!!
        mi Sąd nakazał bym wpuszczał swojego ex i to jeszcze mam wyjść żeby on miał swobodny kontakt!!!!!!!!!!!!!! a jak go nie wpuszcze to nakazał mi 1000 zł kary!
        • vindicenullo Re: Odzwiedziny męża w domu 11.08.16, 17:58
          Jakoś Ci nie wierzę tongue_out
    • lidanna Re: Odzwiedziny męża w domu 19.01.12, 12:04
      Dziękuję za odpowiedzi.

      Co do alimentów, to z tego co się orientuję, nie są one przedmiotem "sporu" i chyba przed sądem w sprawie kontaktów to czy są płacone czy nie, nie będzie miało większego znaczenia. Napisałam o nich tu tylko dlatego żeby przybliżyć sytuację, że exmąż nie tylko nie kontaktuje się z naszym synem, ale też nie łoży na jego utrzymanie co również w jakiś sposób świadczy o jego podejściu do spraw związanych z naszym synem.

      Nie mamy żadnego planu. Rozwodziliśmy się już dość dawno i wtedy nie było obowiązku przedsatwiania takiego planu. Powiedzieliśmy tylko przed sądem, że sami to ustalimy i na tym stanęło. Teraz exmąż straszy mnie, że weszły jakieś nowe przepisy o tym, że można karać rodziców, którzy utrudniają kontakty i mówi, że ja nie wpuszczając go do nas właśnie utrudniam.

      Mieszkanie, w którym teraz jestem wynajmuję. Nie mamy luksusów, bo w pracy zarabiam 2000 zł na rękę, a za samo odstępne płacę 700. Znam go i boję się, że gdy zacznie do nas przychodzić będzie szukał pretekstów, że niby mieszkanie jest małe, albo że okna przeciekają i znowu będzie mnie straszył jakimiś pozwami, że stworzyłam dziecku nieodpowiednie warunki. Niestety, lepszych nie mogę bo nie mam pieniędzy. Poza tym ja już się od niego odzwyczaiłam, mam swój dzienny rytm, nie myślę o nim, nie boję się kłótni czy wymówek, a teraz znowu te wszystkie obawy znowu wróciły.
      • ladyhawke12 Re: Odzwiedziny męża w domu 19.01.12, 12:12
        Czy ty kobieto rozumiesz że rodzice maja obowiazek łozenia na dzieci, i dziwi mnie ze jeszcze sie tym nie zajełaś, mnie adwokat powiedział ze okradam własne dziecko z naleznych mu pieniedzy, poszłam do komornika zeby alimenty sciagnąć, bo w innym przypadku mogło sie okazac że owszem mozna mnie ukarac za zaniedbanie bo nie dbam o dzieci i o ich finanse.
        Pan ex jesli dalej bedzie straszył, to ty go postarsz ze moze siedziec za alimenty, i koniec rozmowy.
      • mola1971 Re: Odzwiedziny męża w domu 19.01.12, 12:12
        Dziewczyno, Ty do komornika idź by ściągnął zaległe alimenty a nie głupim gadaniem exa się przejmujesz.
      • altz Re: Odzwiedziny męża w domu 19.01.12, 12:30
        Są takie przepisy, które pozwalają nałożyć karę na opiekuna utrudniającego spotkania.
        Tutaj nie jest to takie łatwe.
        Przyjdzie ojciec dziecka, to trzeba zaprosić koleżankę na świadka, pokazać ojcu mieszkanie i nagrać całą rozmowę. Wniesiesz wtedy do sądu o wyższe alimenty, bo przecież sam ojciec mówił, że dziecko potrzebuje lepszych warunków. Dziwię się, że tego do tej pory nie załatwiłaś. Teraz facet nie ma pieniędzy, kredytu z Funduszu Alimentacyjnego również nie dostaniesz, ale może będzie miał możliwości później i wtedy się ściągniesz zaległości?
      • martishia7 Re: Odzwiedziny męża w domu 19.01.12, 12:47
        Pisałam o tym dużo razy, napiszę jeszcze raz. Rozumiem, że próbujesz być "honorowa" i nie występujesz o alimenty. Masz fatalne pojęcie tego "honoru" z dwóch powodów. Po pierwsze, jak słusznie napisał ktoś powyżej, okradasz własne dziecko z należnych mu pieniędzy. Mogłabyś je wydać na zajęcia dodatkowe, książki, wyjścia, cokolwiek, albo zwyczajnie podnieść dziecku nieco standard życia. Jest jeszcze druga kwestia. Być może nie występujesz o alimenty, ponieważ przypuszczasz, że komornik i tak nic nie wyegzekwuje. Wpędzasz swoje dziecko w kanał. Jeżeli kiedyś w przyszłości Twój ex popadnie w niedostatek będzie mógł spokojnie wystąpić o alimenty od dziecka i prawdopodobnie je dostanie. Sposobem na uchylenie się przez dziecko od obowiązku alimentacyjnego wobec rodzica, jest sytuacja, gdy byłoby to sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Taka sytuacja ma miejsce np. gdy rodzic nie spełniał uprzednio swojego obowiązku alimentacyjnego wobec dziecka - ale żeby to skutecznie wykazać, trzeba przedstawić orzeczenie o zasądzonych alimentach oraz dokumenty od komornika o ewentualnej nieskutecznej egzekucji. Na tą chwilę nie dysponujesz takimi dokumentami, bo nie załatwiłaś sprawy alimentów - dość skutecznie wpuszczasz swoje dziecko w kanał na przyszłość, a przynajmniej nie robisz NIC, żeby uchronić je przed tym kanałem. To nie są żarty, a tylko Ty masz możliwość załatwienia tej sprawy, potem będzie za późno, a nie masz pewności co z Twoim ex będzie. To się tyczy wszystkich mam, które są "honorowe", albo wiedzą, że nic nie wyegzekwują, więc stawiają na sprawie krzyżyk.
        • triss_merigold6 Re: Odzwiedziny męża w domu 19.01.12, 12:51
          Pozwolisz, że się podpiszę?
          Pani niewiele zarabia, żyje skromnie i jeszcze "honorowo" odpuszcza ojcu jego podstawowy obowiązek czyli de facto okrada dzieci.
          • altz Re: Odzwiedziny męża w domu 19.01.12, 13:24
            triss_merigold6 napisała:

            > odpuszcza ojcu jego p
            > odstawowy obowiązek czyli de facto okrada dzieci.

            Za mocne słowa. Nie okrada, tylko zaniedbuje obowiązki opiekuna.
            • ladyhawke12 Re: Odzwiedziny męża w domu 19.01.12, 14:34
              altz napisał:

              > triss_merigold6 napisała:
              >
              > > odpuszcza ojcu jego p
              > > odstawowy obowiązek czyli de facto okrada dzieci.
              >
              > Za mocne słowa. Nie okrada, tylko zaniedbuje obowiązki opiekuna.
              >

              Altz ja usłyszałam że ojciec okrada swoje dzieci nie placac alimentów, a ja mu w tym pomafgam bo ich nieegzekwuje, skazuje dzieci na niedostatek, co jest zaniedbaniem , a za zaniedbywanie potrzeb dzieci mozna karac.
              • altz Re: Odzwiedziny męża w domu 19.01.12, 15:05
                ladyhawke12 napisała:

                > ja usłyszałam że ojciec okrada swoje dzieci nie placac alimentów, a ja mu
                > w tym pomafgam bo ich nieegzekwuje, skazuje dzieci na niedostatek, co jest zani
                > edbaniem , a za zaniedbywanie potrzeb dzieci mozna karac.

                Ja dużo rzeczy słyszałem, ale staram się nie ulegać nadmuchanym wypowiedziom.
                Kto tak mówił? Mam nadzieję, że nie sąd, bo to byłby jaskrawy przykład braku profesjonalizmu.
                A z tym karaniem, to nie jest takie proste. Pani oddaje nowo narodzone dziecko do okienka i nie jest karana, a nawet nie ma żadnych obowiązków wobec dziecka. Pan nie płacąc też nie będzie ukarany, jeśli faktycznie nie może płacić. Matka ogranicza spotkania dziecka z ojcem, też zazwyczaj nie jest karana.
                A niedostatek trzeba najpierw udowodnić, jeśli dziecko normalnie żyje, a tak jest najczęściej, to nie jest to proste do udowodnienia.
          • martishia7 Re: Odzwiedziny męża w domu 19.01.12, 15:00
            Tobie? Zawsze. smile
        • ladyhawke12 Re: Odzwiedziny męża w domu 19.01.12, 12:55
          martishia7 napisała:

          . Sposobem na uchylenie
          > się przez dziecko od obowiązku alimentacyjnego wobec rodzica, jest sytuacja, g
          > dy byłoby to sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Taka sytuacja ma miej
          > sce np. gdy rodzic nie spełniał uprzednio swojego obowiązku alimentacyjnego wob
          > ec dziecka - ale żeby to skutecznie wykazać, trzeba przedstawić orzeczenie o za
          > sądzonych alimentach oraz dokumenty od komornika o ewentualnej nieskutecznej eg
          > zekucji. Na tą chwilę nie dysponujesz takimi dokumentami, bo nie załatwiłaś spr
          > awy alimentów - dość skutecznie wpuszczasz swoje dziecko w kanał na przyszłość,
          > a przynajmniej nie robisz NIC, żeby uchronić je przed tym kanałem. To nie są ż
          > arty, a tylko Ty masz możliwość załatwienia tej sprawy, potem będzie za późno,
          > a nie masz pewności co z Twoim ex będzie. To się tyczy wszystkich mam, które są
          > "honorowe", albo wiedzą, że nic nie wyegzekwują, więc stawiają na sprawie krzy
          > żyk.

          Marti słusznie piszesz, naprawde to sa poważne sprawy i niestety trzeba dbać o nie, innaczej jest to zaniechanie i moze byc karane bo niedostatecznie dba sie o dziecko, nie dba sie o jego potrzeby. Honor honorem a jeść dziecko potrzebuje, bo nie karmi sie tylko miłościa do rodzica
    • zafia Re: Odzwiedziny męża w domu 19.01.12, 12:13
      Jeszcze nie jestem po rozwodzie; ale tata dziecka stosuje taką samą strategię. Dzwoni bardzo rzadko. Nie widział się z dzieckiem (które jak twierdzi bardzo kocha) prawie rok (nie mieszka w kraju). Przed zdradą i porzuceniem przyjeżdzał co miesiąc/ dwa miesiące.
      Ja go proszę, żeby przyjechał bo dziecko bardzo tęskni a on na to że utrudniam kontakty smile A cały czas w rozmowach telefonicznych z dzieckiem obiecuje że przyjedzie (na przestrzeni ostatniego pół roku miał być podobno 3 razy). W każdym bądź razie tyle obiecywał dziecku. Tylko za każdym razem coś wypada co nie pozwala przyjechać.
      Po prostu niektóre typy tak mają (całe szczęście nie wszyscy); próbują przed sobą wytłumaczyć się dlaczego nie widują się z dzieckiem.
      A Ty nie utrudniasz kontaktów, tylko nie chcesz żeby spotkania odbywały się u Ciebie w domu.
    • garibaldia Pobudka 19.01.12, 13:25
      Nadal emocjonalnie jesteś "podwładną" exa.
      i to bardzo źle.
      Popracuj nad tym z psychologiem, bo w głowie mi się nie mieści, że można się tak dawać szantażowac i zastraszać.

      Przejmujesz się pierdołami pt -głupie gadanie exa że mu spotkania "utrudniasz" , i do tego- o zgrozo- bierzesz to gadanie na poważnie i czujesz się winna, że go w domu nie przyjmujesz...
      Ty naprawdę wierzysz, że ex który nie daje grosza na dziecko, który praktycznie się tym dzieckiem nie interesuje , to nagle pójdzie do sądu i zażyczy sobie, że masz swój dom dla niego otworzyć ??

      A równocześnie nie egzekwujesz od exa żadnych alimentów należnych dziecku, utrzymujesz dziecko sama zabierając mu możliwość lepszego życia dzięki NALEŻNYM DZIECKU alimentom od ojca.

      Obudz się dziewczyno, nie tkwij w tej patologii.
    • xciekawax Re: Odzwiedziny męża w domu 20.01.12, 16:29
      jak ty mozesz brac tego dziada opinie czy straszenia na powaznie??? Czy do tej pory nie przekonalas sie ze facet nie jest autorytetem prawnym? Dlaczego tak bardzo bierzesz do siebie wszystkie glupoty ktore on sobie gada? Jakby powiedzial ze Marsjianie wyladowali i porywaja male dzieci - to tez bys sie zamknela w domu i sie bala???

      Nastepnym razem jak cos takiego powie to sie rozesmiej w twarz i powiedz: "powodzenia".

      Na serio !!!

      A tymczasem zaluz sobie notatnik i dokumentuj kazda jego wizyte : kiedy przyszedl, o ktorej, ile czasu spedzil z dzieckiem i co robiac. Jezeli on juz pojdzie do sadu (w co doslownie watpie bo taki typ facetow tak ma ze tylko w gebie mocni) to bedziesz miala udokumentowane jego wizyty.

      I prosze cie - juz wiecej jego bzdurami sie sie przejmuj.
    • zjm1111 Re: Odzwiedziny męża w domu 20.01.12, 21:12
      Moze wystąp do sądu o jakies ustalenie kontaktów ojca z dzieckiem.
      My z exem mielismy plan wychowawczy, w którym były wpisane wizyty u dzieci (w tyg )w miejscu zamieszkania dzieci, ale naczytałam się na jakimś forum jakie to często niesie ze sobą problemy i poprosiłam exa o zmiane w planie wychowawczym, podpisal się i mamy ustalone jego spotkania poza miejscem zamieszkania matki...
      nie musisz nikogo obcego tolerować w swoim domu, jak nie chce zabierac do siebie, to niech idzie na plac zabaw czy do kina... Ty musisz tez miec czas dla siebie i chwilę wytchnieniasmile
    • satoja Re: Odzwiedziny męża w domu 19.10.16, 08:51
      Jesooo...ty tak poważnie? Nie dbasz o dziecko jeśli nie załatwiłaś do tej pory nakazu płacenia alimentów. A już żądania męża żeby go wpuszczać, po 4 latach od rozwodu, gdy sam się nie wysila na spotkania - i twój strach, że "mąż tak może" są tak absurdalne, że wysłałabym cię natychmiast na terapię dla osób przemocy emocjonalnej, bo strasznie dałaś sobie wejść na głowę.
    • zjm1111 Re: Odzwiedziny męża w domu 27.11.16, 16:07
      Przy ustalaniu planu wychowawczego dopisałam, że kontakty z dziećmi odbywają się poza miejscem zamieszkania matki (dzięki radom z tego forum smile Kiedyś nastał taki dzień, że go wpuściłam do domu, potem bywał coraz częściej, aż zbytnio się rozkręcił - zaczął przywozić swoje dziecko z innego związku (bo z tamtą też mu nie wyszło i u nas było mu wygodniej, jednego dnia ogarniał dwa spotkania z dziećmi), pożyczał sobie rzeczy - oczywiście mówił, ale sam fakt, że wziął coś z mojej szafki było wkurzające...już nie wspomnę o różnych komentarzach....Teraz ciężko mi się go pozbyć, nie mam już ochoty na częste jego wizyty u nas... Chcę żyć bez niego w naszym domu - moim i dzieci.
      Ma swoje dni spotkań, z łatwością je przekłada, bo przecież może zawsze do nas wpaść...
      Żałuję, że go wpuściłam - dzieci miewały namiastkę rodziny, wspolne posiłki itp, fajnie, były szczęśliwe, ale zrobiliśmy im krzywdę, bo teraz na nowo marzą, żeby rodzice byli razem sad
      Nie wpuszczaj...Sąd raczej Ci tego nie nakaże, może przecież spotykać się z dzieckiem u siebie, zabrać je do kawiarni, na spacer....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka