lidanna
19.01.12, 09:52
Witam,
Poradźcie mi proszę, bo sama już nie wiem co myśleć. Jestem po rozwodzie 4 lata. Przez ten czas exmąż sporadycznie odwiedzał naszego syna - średnio 2-3 razy w roku. Zabierał go głównie do McDonalds'a albo przychodził porozmawiać pod dom. Od początku nie płaci w ogóle alimentów. Nie dzwoni do dziecka. Nie zabiera na ferie i wakacje. Czasami przyśle jakiegoś esemesa z okazji urodzin, albo świąt.
Niedawno zapytałam go czy zawsze będzie się tylko do tego ograniczał. W odpowiedzi usłyszałam, że może odwiedzać syna częściej, ale tylko wtedy, gdy odwiedziny będą u mnie w domu. Odmówiłam tłumacząc, że ma swoje mieszkanie, może też brać dziecko na spacery, do kina, na wspólne wycieczki poza miasto, albo chociaż do swoich rodziców. Ale do niego to nie przemawia. Szantażuje mnie teraz, że utrudniam mu kontakty, że gdyby mi zależało to bym go do nas wpuszczała, że jeśli nadal będę się sprzeciwiała wizytom w moim domu to pozwie mnie do sądu o utrudnianie spotkań i sąd i tak nakaże mi go wpuszczać.
A ja przecież mu ich nie utrudniam. Byłabym szczęśliwa gdyby się z synem spotykał, ale mam też prawo do swojego życia, exmąż wyrządził mi wiele krzywdy, uciekłam od niego. Nie chcę go teraz znowu widzieć w domu, który z takim trudem udało mi się po rozwodzie stworzyć.
Czy sąd może mi nakazać wpuszczanie go do mojego domu? Czy ja muszę go wpuszczać do siebie za każdym razem gdy on tego chce, bo chce się spotkać z synem?