mrugam_swiatlami
01.03.12, 22:06
Jestem ciekawy opinii - bo na tym forum różne poglądy się ścierają, a usłyszałem o ciekawym przypadku w temacie okołorozwodowym:
Pan jest uroczym "wiecznym biznesmenem", zawsze jakieś biznesy kręcił, do niczego specjalnie nie dochodził. Po rozwodzie w roku 2002 była już żona złożyła sprawę do komornika, który też nic nie wskórał i pani dostawała przez lata alimenty z różnych inkarnacji FAlu. Pan czasem na święta czy urodziny kopsnął parę stówek i tyle.
Po 10 latach zmienił się komornik, nowy zaczął w sprawie grzebać, puścił zapytania, ustalił pana konto i trafił pana na całą zaległą sumę, tj. ok 50 tysięcy (większość to zaległość wobec Funduszu, część zaległe alimenty dla pani). Pan przychodzi do komornika i mówi, że to nieludzkie, że to pieniądze z obrotu i jak komornik je zabierze, to on straci płynność to on już nikomu niczego nie zapłaci, a przecież byłej żonie krzywda się nie działa, bo Fundusz forsę dawał.
Jak uważacie, pan biznesmen powinien dostać od komornika cofnięcie zajęcia?