Dodaj do ulubionych

Jesteście chrzestnymi?

12.06.12, 22:05
forum.gazeta.pl/forum/w,16182,136452173,136452173,Chrzestna_mojego_dziecka_schodzi_z_drogi_wiary_.html
"Czy powinnam się smucić - a JEST mi bardzo smutno
Brałam na matkę chrzestną mojej córeczki praktykującą katoliczkę (moją kuzynkę) , było to 6 lat temu i co się dzieje? Moja kuzynka wychodzi za mąż za rozwodnika, który nie ma stwierdzenia nieważności małżeństwa (nie starał się do tej pory) , biorą tylko ślub cywilny po Bożym Ciele w piątek. Jesteśmy zaproszeni z mężem - a mnie jest po prostu SMUTNO!!!
Bardzo przeżywam to, że ona odchodzi od Boga w ten sposób. Ona z kolei ma nadzieję taką, że on kiedyś dostanie unieważnienie i wtedy wezmą kościelny ślub (nie wiem czy dostanie na podstawie tego, że 5 kilka lat po slubie zdradziła go żona)."

big_grin
Obserwuj wątek
    • mola1971 Re: Jesteście chrzestnymi? 12.06.12, 22:32
      No widzisz, ślub kościelny można unieważnić, ale dziecka odechrzcić się nie da wink

      Jestem matką chrzestną dwójki dzieci - jedno już dorosłe, drugie ma 7 lat. To drugie to córeczka mojej kuzynki, kocham ją jak własne dziecko. Jakoś jej rodzicom nie przeszkadzało to, że się rozwiodłam (już po chrzcie). Jeśli kiedyś z kimś się zwiążę, to też nie wydaje mi się, by im to przeszkadzało smile
      • maciekqbn Re: Jesteście chrzestnymi? 12.06.12, 22:55
        mola1971 napisała:

        > No widzisz, ślub kościelny można unieważnić, ale dziecka odechrzcić się nie da
        > wink
        >

        No właśnie, zawsze mnie to zastanawiało - i to sakrament i tamto sakrament.
        Tyle, że za odechrzczenie dziecka nikt nie sypnie kasą wink
        • mola1971 Re: Jesteście chrzestnymi? 12.06.12, 22:59
          Dziecko samo może się odechrzić. Może dokonać aktu apostazji.
          • maciekqbn Re: Jesteście chrzestnymi? 12.06.12, 23:04
            A czy apostazja unieważnia chrzest?
            Znaczy się decyzją purpuratu (na wniosek zainteresowanego) zostaje odebrana łaska uświęcająca Ducha Świętego?
            Nie wierzę (w taką moc purpuratu). wink
            • mola1971 Re: Jesteście chrzestnymi? 12.06.12, 23:11
              To jest samodzielna decyzja człowieka, który stara się o to, by go z kościoła "wypisano".
              Moc purpuratu nie ma tu nic do rzeczy, oni tylko przyjmują do wiadomości decyzję dorosłego człowieka smile
              • maciekqbn Re: Jesteście chrzestnymi? 12.06.12, 23:17
                mola1971 napisała:

                > Moc purpuratu nie ma tu nic do rzeczy, oni tylko przyjmują do wiadomości decyzj
                > ę dorosłego człowieka smile

                Właśnie! Ale moc chrztu pozostaje!
                NIGDY nie można ochrzcić powtórnie, co najwyżej warunkowo (jeśli nie byłeś ochrzczony to ciebie chrzczę...)

                Z tym unieważnianiem ślubu kościelnego to czystej wody hipokryzja. Gdyby to nazwali po imieniu (rozwód), wówczas wszystko by było OK i IMHO w zgodzie z teoriami głoszonymi przez KK.
                • tricolour Nie ma żadego unieważniania... 12.06.12, 23:22
                  ... coś Ci się pomyliło, bo jest stwierdzenie nieważności. To różnica zasadnicza.
                  • maciekqbn Re: Nie ma żadego unieważniania... 12.06.12, 23:29
                    Jest to różnica semantyczna de facto.
                    • tricolour Nie tylko semantyczna... 12.06.12, 23:37
                      ... unieważnienie małżeństwa polega na tym, że małżeństwo było, ale w pewnym momencie straciło ważność z jakiegoś powodu. Stwierdzenie nieważności polega na tym, że uznaje się, że małżeństwa w sensie wymogów formalnych nigdy nie było.

                      Analogicznie by było gdyby kupić kradziony samochód: odbiorą i oddadzą prawowitemu właścicielowi mimo lamentów tego, który kupił w dobrej wierze. On kupił w sensie zapłaty, ale nie mógł kupić, by stać się właścicielem.
                      • maciekqbn Re: Nie tylko semantyczna... 12.06.12, 23:42
                        Wszystko ładnie-pięknie. Tylko dlaczego jest to sakramentem? Tu widzę niekonsekwencję. Stwierdzenie nieważności sakramentu to w świetle tego zrzucanie niekompetencji na 'barki Boga' (taki skrót myślowy).
                        • mola1971 Re: Nie tylko semantyczna... 12.06.12, 23:44
                          Nie na barki Boga, tylko na barki ludzi, którzy sakrament przyjęli, lub innym ludziom dali (jak w przypadku chrztu).
                          Człowiek ma wolną wolę i to nie Bóg decyduje co ludzie z własnym życiem robią, lecz oni sami, znaczy ludziska.
                        • tricolour Myślę, że tu nie ma zrzucania... 12.06.12, 23:53
                          ... bo sakramenty są przecież bardzo formalne. Żeby np. spowiedź była ważna (jako sakrament) trzeba też m.in. wynagrodzić wyrządzone krzywdy. I tak sobie pomyślmy: ile razy wynagradzaliśmy za grzechy?

                          Ja ma problem znaleźć choć ten jeden raz... prawdę mówiąc.
                        • lampka_witoszowska Re: Maciek 13.06.12, 07:48
                          na barki ludzi, jak ktoś już powiedział - przecież powiedź to też przyznanie, że popełniło się błąd

                          pieniądze płacone za proces w sądzie duchownym są o niebo mniejsze niż w sądach cywilnych - w moim przypadku tak było, choć proces trwał 4 lata

                          moj pierwszy ślub został uznany za nieważnie zawarty, z mojej inicjatywy, a drugiego nawet nie zamierzałabym uniewazniać - ja akurat na własnej skórze odczułam, jaka jest różnica między slubem zawartym niewłaściwie a ślubem wiążącym na całe życie - i to jest bardzo, bardzo wyraźna różnica
                          • zmeczona100 Re: Maciek 15.06.12, 14:29
                            > moj pierwszy ślub został uznany za nieważnie zawarty, z mojej inicjatywy, a dru
                            > giego nawet nie zamierzałabym uniewazniać - ja akurat na własnej skórze odczuła
                            > m, jaka jest różnica między slubem zawartym niewłaściwie a ślubem wiążącym na c
                            > ałe życie
                            - i to jest bardzo, bardzo wyraźna różnica

                            Otóż to. To się po prostu wewnętrznie "wie" lub ma prawie pewność- i proces ma rozwiać nasze wątpliwości. Ja też nie miałam żadnych wątpliwości, składając pisma do Sądu Biskupiego, że powinnam to zrobić- bo nie jestem pewna, czy sakrament małżeństwa był faktycznie zawarty ważnie (a raczej- mam ogromne wątpliwości, czy mój papierowy mąż jest też mężem "sakramentalnym").
                • mola1971 Re: Jesteście chrzestnymi? 12.06.12, 23:28
                  Maćku, unieważnienie ślubu (czy raczej uznanie za nieważnie zawarty) nie jest hipokryzją, jeśli ktoś ma do tego przesłanki. Ale to temat na długą dyskusję. Swego czasu na tym forum wiele takich się toczyło, mi już się na ten temat gadać nie chce. Sama wiem, że mam realne szanse na uznanie za nieważnie zawarte mojego małżeństwa, ale na razie nie chce mi się tym zajmować. Pilniejsze wydatki mam wink

                  Co do apostazji to najczęściej poddają się jej ateiści. Zatem jakie znaczenie dla nich ma to, czy ktoś ich ochrzci powtórnie, czy też nie? Jakie znaczenie ma dla nich moc chrztu? Jeśli jakieś ma, to to dopiero jest hipokryzja. Dla prawdziwego ateisty chrzest to tylko jakieś nieznaczące kropienie wodą.
                  • tricolour A najlepsze jest to... 12.06.12, 23:31
                    ... że nie można być ateistą w sensie negacji istnienia Boga.

                    Ateizm zakłada, że Boga nie ma, ale to założenia jest wiarą, że Boga nie ma, bo nie można sprawdzić postawionej tezy. Czyli ateizm jest wiarą, że nie istnieje to, w co wierzą inni.

                    Ja bym się brzydził aż takim brakiem indywidualności...
                    • maciekqbn Re: A najlepsze jest to... 12.06.12, 23:38
                      Zgadzam się z Tobą, że ateizm ma takie same przesłanki jak wiara. Dlatego nawiedzeni (w sensie wojujący) ateiści to takie same świry jak nawiedzeni wierzący. We wszystkim trzeba zachować umiar.

                      Osobiście uważam, że Bóg czy jakaś istota wyższa musi istnieć, gdyż jest zbyt wiele rzeczy niewytłumaczalnych - ot choćby podstawowa jak fenomen wszechświata i nieskończoności samej w sobie.
                      Ale KK i różne inne formy 'pośrednictwa' to właściwie nic innego niż starożytni kapłani. Cel ten sam (gromadzenie zasobów i władzy).

                      Z tym obrzydzeniem to nieco zalatuje egzaltacją.
                      • mola1971 Re: A najlepsze jest to... 12.06.12, 23:42
                        Ano widzisz, Maćku... Ja se tak kiedyś wykoncypowałam wink, że Bóg jest jeden, ten sam od zawsze. Ino ludziska różne formy wyznawania go sobie znajdują. Religia jest tylko/aż formą wyznawania Boga. Akurat nasza, w sensie chrześcijańska, jest przy okazji najprzyjaźniejsza człowiekowi smile
                        • maciekqbn Re: A najlepsze jest to... 12.06.12, 23:46
                          Zgadzam się z tym w pełnej rozciągłości. Ale przyznaj szczerze, czy jacyś pośrednicy są Ci potrzebni do wyznawania tej wiary? wink
                          • tricolour Z tymi pośrednikami to trudna sprawa... 12.06.12, 23:49
                            ... bo w większości jacyś niedorobieni.

                            Ale tez pożyteczni, bo kłopotliwie o wszystko dbać samemu. No trzeba choćby mieć miejsce, by w ciszy czasem zgiąć kolana. Czasem tego potrzebuję...
                            • mola1971 Re: Z tymi pośrednikami to trudna sprawa... 12.06.12, 23:53
                              Brykaj Tri do jakiegoś klasztoru. Choćby na kilka godzin.
                              • tricolour Mam tu na wsi fajny kościół... 12.06.12, 23:54
                                ... to se zginam tu.
                                • mola1971 Re: Mam tu na wsi fajny kościół... 13.06.12, 00:01
                                  Ja też na wsi mam kościół. Też fajny i stary. Ale gdy naprawdę potrzebuję, to się udaję do klasztoru. Tam gdzie mój brat, do Częstochowy, a ostatnio zakochałam się w Dominikanach na Służewiu w Wawie.
                                  Zresztą jak tu się w nich nie zakochać??? big_grin

                                  Zmykam spać, bo rano do roboty. Dobranoc smile
                                  • tricolour Dobranoc... 13.06.12, 00:06
                                    ...
                          • mola1971 Re: A najlepsze jest to... 12.06.12, 23:52
                            Mam najlepszego pośrednika na świecie smile Własnego, rodzonego brata smile Franciszkanina smile
                      • czlowiek-na-torze Re: A najlepsze jest to... 15.06.12, 10:08
                        > Zgadzam się z Tobą, że ateizm ma takie same przesłanki jak wiara.

                        Nie ma.

                        > We wszystkim trzeba zachować umiar.

                        Kto tak mówi? Nie trzeba!

                        > Osobiście uważam, że Bóg czy jakaś istota wyższa musi istnieć, gdyż jest zbyt w
                        > iele rzeczy niewytłumaczalnych - ot choćby podstawowa jak fenomen wszechświata
                        > i nieskończoności samej w sobie.

                        Dla mnie niewytłumaczalna jest głupota niektórych wierzących ludzi...
                      • mayenna Re: A najlepsze jest to... 15.06.12, 10:44
                        maciekqbn napisał:

                        > Zgadzam się z Tobą, że ateizm ma takie same przesłanki jak wiara. Dlatego nawie
                        > dzeni (w sensie wojujący) ateiści to takie same świry jak nawiedzeni wierzący.
                        > We wszystkim trzeba zachować umiar.
                        Przesłanki na istnienie Boga są mocniejsze. Jest nią między innymi świadomość, niedoskonałość bytów, celowość, ruch.
                        • czlowiek-na-torze Re: A najlepsze jest to... 15.06.12, 10:52
                          > Przesłanki na istnienie Boga są mocniejsze. Jest nią między innymi świadomość,
                          > niedoskonałość bytów, celowość, ruch.

                          Nie, to co wymieniłaś, to właśnie przesłanki na nieistnienie boga, goga, ani magoga!
                    • mola1971 Re: A najlepsze jest to... 12.06.12, 23:38
                      Tri, bez przesady. A gdzie miłość bliźniego? tongue_out
                      Ja tam się nikim nie brzydzę.
                      • tricolour Trafiłaś, Mola... 12.06.12, 23:50
                        ... bo ja o sobie z tym obrzydzeniem: jak w przykazaniu miłości.
                        • mola1971 Re: Trafiłaś, Mola... 12.06.12, 23:54
                          Kochaj bliźniego swego jak siebie samego smile
                          Ani mniej, ani bardziej smile
                          • lampka_witoszowska Re: Trafiłaś, Mola... 13.06.12, 07:35
                            ale Tri nie pisze, że brzydzi się bliźniego, tylko konkretna postawa filozoficzna (czy tez braku filozofii) go brzydzi

                            w tym sęsie brzydzi dość dużo postaw u ludzi - niekoniecznie sami ludzie
                            • lampka_witoszowska Re: a poza tym 13.06.12, 07:38
                              lubiłam zawsze msze u Franciszkanów

                              w sęsie atmosfery smile

                              ps. ta nowa maniera dojasniania wszystkiego "w sensie" jest jak dla mnie całkiem zabawna big_grin
                              • czlowiek-na-torze Re: a poza tym 15.06.12, 10:55
                                > ps. ta nowa maniera dojasniania wszystkiego "w sensie" jest jak dla mnie całkie
                                > m zabawna big_grin

                                Nic nowego. Jako przykład polecam posłuchania Kasi Nosowskiej na płycie Live (1994 rok).
                                • lampka_witoszowska Re: a poza tym 15.06.12, 12:25
                                  ona użyła wyrażenia, ale teraz mamy nowa ogólna manierę smile
                                  i bardzo dobrze, może zastapi wszechobecne ohydne mówienie miękkich "si" "ci" jako "s" "c" - jakby się człek nie naumiał mówić po polsku
                    • czlowiek-na-torze Re: A najlepsze jest to... 15.06.12, 10:11
                      > Ateizm zakłada, że Boga nie ma, ale to założenia jest wiarą, że Boga nie ma, bo
                      > nie można sprawdzić postawionej tezy.

                      A wierzysz w to, że w nocy nie przychodzi do Twojego pokoju murzyn i nie wtyka Tobie śpiącemu swojego członka najpierw w tyłek a potem w usta? Wierzysz, że tak nie jest prawda? Przecież nie możesz sprawdzić postawionej tezy!
                      • zmeczona100 Re: A najlepsze jest to... 15.06.12, 13:43
                        Wystarczy włączyć kamerę na podczerwień.
                        • czlowiek-na-torze Re: A najlepsze jest to... 15.06.12, 13:47
                          Ten Murzyn jest doskonale czarny. Nie emituje żadnego promieniowania.
                          • zmeczona100 Re: A najlepsze jest to... 15.06.12, 13:54
                            Skoro w to wierzysz...
                            • czlowiek-na-torze Re: A najlepsze jest to... 15.06.12, 14:12
                              W co wierzę?
                              • zmeczona100 Re: A najlepsze jest to... 15.06.12, 14:30
                                Że nie masz grzechu.
                                Gdzie ta Twoja rzekoma logika?
                • zmeczona100 Re: Jesteście chrzestnymi? 13.06.12, 11:29
                  maciekqbn napisał:

                  > Właśnie! Ale moc chrztu pozostaje!

                  A jaka to jest moc, na czym ona polega? wink
                  • gazeta_mi_placi Re: Jesteście chrzestnymi? 13.06.12, 12:11
                    Będziesz żyła wiecznie big_grin
                  • maciekqbn Re: Jesteście chrzestnymi? 13.06.12, 22:32
                    Uzdrawiająca moc chrztu świętego oczyszcza z grzechu pierworodnego. Tak mówi teoria. W praktyce wszystko zależy od wiary.
                    • zmeczona100 Re: Jesteście chrzestnymi? 13.06.12, 22:49
                      To już nic nie rozumiem. Żałujesz, że osoby ochrzczone nie mają już grzechu pierwotnego?? Czy o co Ci chodzi?
                      • mola1971 Re: Jesteście chrzestnymi? 13.06.12, 23:04
                        Pogadać se chłopak chciał. Widać to dla niego ważne. A Ty go z buta tongue_out
                        • zmeczona100 Re: Jesteście chrzestnymi? 13.06.12, 23:08
                          No bo ja chcę koniecznie się dowiedzieć, jakąż to moc rażenia na całe życie ma chrzest dla ateisty tongue_out
                          No ciekawam okrutnie- jak to baba wink
                          • mola1971 Re: Jesteście chrzestnymi? 13.06.12, 23:19
                            Ale Maciek chyba nie jest ateistą smile
                            Odnoszę wrażenie, że na chwilę obecną jest agnostykiem, z lekkim skrzywieniem na teizm wink
                            • maciekqbn Re: Jesteście chrzestnymi? 13.06.12, 23:23
                              Dokładnie Molu jest tak jak piszesz smile

                              Ale niektórzy uważają, że jak ktoś nie jest żarliwym katolikiem (najlepiej moherem) to znaczy, że jest ateistą wink
                              • mola1971 Re: Jesteście chrzestnymi? 13.06.12, 23:27
                                Ja tam do ateizmu nic nie mam, pod warunkiem, że jest szczery i że mojego teizmu nie atakuje smile
                                Zresztą sama na własnej piersi ateistę wyhodowałam. Młody deklaruje ateizm, a ja przyjmuję to do wiadomości i nie nalegam. Może mu się z czasem zmieni, może nie. Ważne by dobrym, uczciwym i szczęśliwym człowiekiem był. Ten Pan na Górze (jeśli istnieje - to dla Ciebie wink) raczej z tego jak żyliśmy rozliczał nas będzie, a nie z tego jak bardzo gorliwie w Niego wierzyliśmy.
                            • zmeczona100 Re: Jesteście chrzestnymi? 13.06.12, 23:27
                              mola1971 napisała:

                              > Ale Maciek chyba nie jest ateistą smile

                              Może i nie jest, ale skąd więc te dziwne pytania? wink
                              • mola1971 Re: Jesteście chrzestnymi? 13.06.12, 23:29
                                Pytania wynikają najczęściej z kontestacji wink
                                I dobrze. Znaczy myślący człek jest smile
                          • maciekqbn Re: Jesteście chrzestnymi? 13.06.12, 23:25
                            Jakąś tam ma, bo podobno w USA na jakimś zjeździe ateistów wymyślili urządzenie do kancelacji mocy chrztu. Urządzeniem tym jest suszarka.
                            • maciekqbn Link 13.06.12, 23:28
                              Odczyniacz chrztu.

                              Jak widać ekstremiści są wszędzie. Dla mnie to dekle wiele nie różniący się od 'naszych polskich' moherów.
                              • zmeczona100 Re: Link 13.06.12, 23:34
                                O matko big_grin
                              • mola1971 Re: Link 13.06.12, 23:37
                                Amerykanie to jednak jakiś inny, dziwny gatunek ludzi smile))
                            • zmeczona100 Re: Jesteście chrzestnymi? 13.06.12, 23:29
                              No zaraz, to ateiści uznają, że ma moc to, czego wg nich nie ma??

                              Oby im się tylko zakręty mózgowe przy okazji tego suszarkowania nie wygładziły na amen wink
                      • maciekqbn Re: Jesteście chrzestnymi? 13.06.12, 23:20
                        A dlaczego miałbym żałować? Na jakiej podstawie tak twierdzisz?
                        • zmeczona100 Re: Jesteście chrzestnymi? 13.06.12, 23:25
                          Bo napisałeś, że moc chrztu pozostaje wink

                          Dlatego pytam o tę moc wink
                          • maciekqbn Re: Jesteście chrzestnymi? 13.06.12, 23:39
                            No pozostaje, taki jest dogmat. Dla prawdziwego ateisty nie ma to znaczenia żadnego. Dla wszystkich innych ma - mniejsze lub większe. Dla mnie jest to piękny symbol czy raczej rytuał dołączenia do określonego kręgu kulturowego. Ponieważ nie uznaję zwierzchności jakiejś religii a jedynie wierzę w istnienie Boga, to osobiście nie przywiązuję do chrztu jakiegoś specjalnego znaczenia jednak szanuję jego znaczenie zdefiniowane przez twórców tego aktu.
                            • zmeczona100 Re: Jesteście chrzestnymi? 13.06.12, 23:42
                              maciekqbn napisał:

                              > No pozostaje, taki jest dogmat.

                              big_grin Nieźli są big_grin Kpią z dogmatów innych, a mają własne big_grin
                    • czlowiek-na-torze Re: Jesteście chrzestnymi? 15.06.12, 10:13
                      > Uzdrawiająca moc chrztu świętego oczyszcza z grzechu pierworodnego.

                      Pod warunkiem, że ktoś ma grzech pierworodny. Ja na przykład go nie mam.
                      • zmeczona100 Re: Jesteście chrzestnymi? 15.06.12, 13:45
                        > Pod warunkiem, że ktoś ma grzech pierworodny. Ja na przykład go nie mam.

                        Ty od razu na starcie dostałeś grzech śmiertelny.
                        • czlowiek-na-torze Re: Jesteście chrzestnymi? 15.06.12, 13:51
                          Nie, nie dostałem. Ja nie mam żadnych grzechów.
                          • zmeczona100 Re: Jesteście chrzestnymi? 15.06.12, 14:01
                            No i o tym pisałam- nie musisz w coś wierzyć- skutki i tak odczuwasz albo odczujesz smile
    • czlowiek-na-torze Re: Jesteście chrzestnymi? 12.06.12, 22:40
      Jak to dobrze, że nie mam nic wspólnego z tym średniowiecznym zabobonem. Nie tylko nie jestem chrzestnym ale nawet nie jestem ochrzczony. Takie dylematy nie dotyczą mnie. wink
      • tricolour Teraz może dobrze bez zabobonu... 12.06.12, 23:20
        ... ale przyjdzie moment (i to na pewno), że już nic ziemskiego liczyć się nie będzie. Nie wiem czy i wtedy będzie tak dobrze... bez niczego.
        • czlowiek-na-torze Re: Teraz może dobrze bez zabobonu... 13.06.12, 15:03
          Religia jest potrzebna ludziom słabym i obawiającym się różnych rzeczy.
          Ja radzę sobie doskonale bez "niewidzialnych przyjaciół".

          A te wszystkie opowieści o bogach, aniołach, niepokalanych dziewicach i zmartwychwstaniach to takie bajędy dla dzieci. Dziwne, że sporo dorosłych jeszcze w nie wierzy...
          • lampka_witoszowska Re: Teraz może dobrze bez zabobonu... 13.06.12, 23:08
            halo, naprawdę są dorośli ludzie, którzy jak im coś nie w smak, to udają, że tego nie ma... prawie zabawne

            moja córka, mając 5 lat, wie, że istnieje dużo niewidocznych rzeczy: miłość, rozum... a tu ktoś, kto już umie stukać w klawiaturę czyli literki poznał, pisze o tym, że to, czego nie widać, nie istnieje

            no, każdy ma prawo do swoich przekonań, przemyślanych czy nie, ale aż żal czytać o takim zagubieniu
            • zmeczona100 Re: Teraz może dobrze bez zabobonu... 13.06.12, 23:41

              > moja córka, mając 5 lat, wie, że istnieje dużo niewidocznych rzeczy: miłość, ro
              > zum...


              Nawet bakterie nie są widoczne dla przeciętnego zjadacza chleba smile Czy choćby promieniowanie, kosmos i przyciąganie ziemskie smile

              Niektórzy sądzą, że jak w coś nie wierzą, to to COŚ nie istnieje, nie odczują skutków jego działania/ obecności smile Człowiek na torze może nawet nie wierzyć w przyciąganie ziemskie, jego sprawa smile A skutki i tak odczuwa smile
              • czlowiek-na-torze Re: Teraz może dobrze bez zabobonu... 14.06.12, 11:29
                > Nawet bakterie nie są widoczne dla przeciętnego zjadacza chleba smile

                Są widoczne okiem uzbrojonym w odpowiedni przyrząd. Okiem gołym widać efekty ich działania.

                > Czy choćby promieniowanie

                Jest widoczne. Otwórz oczy, widzisz? To właśnie promieniowanie widzialne. Niewidzialne widać za pomocą odpowiednich przyrządów (noktowizor) lub widać albo czuć jego efekty.

                > kosmos

                Tu, jak to prości ludzie mówią, pojechałaś po bandzie. Kosmos jest widoczny. Otwórz oczy i się przyglądaj - oto nic innego jak kosmos.

                > przyciąganie ziemskie smile

                Efekty oddziaływania grawitacyjnego są doskonale widoczne i odczuwalne.

                > Niektórzy sądzą, że jak w coś nie wierzą, to to COŚ nie istnieje, nie odczują s
                > kutków jego działania/ obecności smile

                Pieprzysz. Skoro w coś nie wierzę, to jak miałbym uznawać, że istnieje? Toż to byłoby zaprzeczenie niewary!
                • maciekqbn Re: Teraz może dobrze bez zabobonu... 14.06.12, 11:59
                  Dobra, wytłumacz czym jest nieskończoność, gdzie się zaczyna i kończy (tylko nie pisz o wstędze Mobiusa)? Gdzie my jesteśmy w tej nieskończonej przestrzeni?

                  Mnie właśnie kwestia nieskończoności przekonała do tego, że musi coś być poza naszymi możliwościami percepcji. A zatem istnienie Boga nie jest wykluczone, co więcej - jego istnienie mogłoby tłumaczyć wiele rzeczy. A prawda i tak jest niezgłębiona - jak nieskończoność.
                  • czlowiek-na-torze Re: Teraz może dobrze bez zabobonu... 14.06.12, 12:56
                    > Dobra, wytłumacz czym jest nieskończoność

                    Korepetycje z matematyki daję za 60zł/h.
                    • lampka_witoszowska Re: Teraz może dobrze bez zabobonu... 14.06.12, 13:18
                      nie pisz, ile bierzesz, ale ile sa warte korepetycje od kogoś, kto nie rozumie logicznej wypowiedzi Zmęcznej i nie odróżnia własnej niewiary od obiektywnego uznawania czego za neistniejące

                      grasz małoletniego cwaniaczka, bez sensu - potrzebujesz tego czy nie umiesz inaczej?
                      • czlowiek-na-torze Re: Teraz może dobrze bez zabobonu... 14.06.12, 14:44
                        Moje korepetycje są warte tyle ile ktoś jest skłonny za nie zapłacić. 60zł zatem, bo tyle właśnie mi płacono w czasach gdy je dawałem (czyli pod koniec studiów). A że studia skończyłem 5 lat temu, to jeszcze inflację pieniądza trzeba uwzględnić!
                        • maciekqbn Re: Teraz może dobrze bez zabobonu... 14.06.12, 15:07
                          Cóż mogą być warte te korepetycje, jeśli twierdzisz, że potrafisz wyjaśnić jaka jest natura nieskończoności? No chyba, żeś jakiś geniusz nieodkryty smile
                          Inna sprawa, że to akurat nie ma nic wspólnego z matematyką, dla której nieskończoność jest li tylko jednym z abstrakcyjnych pojęć.
                          • czlowiek-na-torze Re: Teraz może dobrze bez zabobonu... 14.06.12, 15:26
                            Masz i zamknij się:
                            en.wikipedia.org/wiki/Infinity
                            • maciekqbn Re: Teraz może dobrze bez zabobonu... 14.06.12, 15:42
                              Zastanawiam się jak ukończyłeś studia techniczne? Może byś napisał coś od siebie?
                              Tam nic nie ma o tym czym jest nieskończoność a jedynie jak jest reprezentowana (m.in. w matematyce) i co sobą reprezentuje - ciągle jako pojęcie abstrakcyjne.

                              "Infinity (symbol: ∞wink refers to something without any limit, and is a concept relevant in a number of fields."
                              • czlowiek-na-torze Re: Teraz może dobrze bez zabobonu... 14.06.12, 15:54
                                > Zastanawiam się jak ukończyłeś studia techniczne?

                                Jak? Całkiem standardowo. Zdałem egzaminy końcowe i obroniłem pracę magisterską, a co?
                                • lampka_witoszowska Re: Teraz może dobrze bez zabobonu... 14.06.12, 18:00
                                  a bo paskudne głupoty piszesz i usiłujesz niby wejść w dyskusję, ale wygląda to na negację bez argumentów

                                  o ile pamiętam, a na złą pamięć nie narzekam, matematycy nieskończoność przedstawiali własnie jako abstrakcję, której nie definiują

                                  sięgnij więc uprzejmie w naukę, a nie jedziesz rajtkami po bandzie i popisujesz się bez sensu

                                  inna sprawa - wyświechtane frazesy powtarzasz - przecież o wartości nie świadczy czyjaś gotowość do zapłacenia danej ceny smile rusz umysłem
                        • zmeczona100 Re: Teraz może dobrze bez zabobonu... 15.06.12, 14:02
                          czlowiek-na-torze napisał:

                          > Moje korepetycje są warte tyle ile ktoś jest skłonny za nie zapłacić.

                          Gdybyś Ty miał mi udzielać korepetycji, to .... musiałbyś dopłacić do tego interesu; inaczej nie byłabym skłonna skorzystać z twojej oferty big_grin
                  • zmeczona100 Re: Teraz może dobrze bez zabobonu... 15.06.12, 13:59
                    maciekqbn napisał:

                    > Mnie właśnie kwestia nieskończoności przekonała do tego, że musi coś być poza n
                    > aszymi możliwościami percepcji. A zatem istnienie Boga nie jest wykluczone, co
                    > więcej - jego istnienie mogłoby tłumaczyć wiele rzeczy. A prawda i tak jest nie
                    > zgłębiona - jak nieskończoność.

                    To 'mamy tak samo'. Przecież wszechświat jakoś musi się jakoś kończyć, gdzieś -po ludzku- musi być granica nieskończoności. A skoro nie jestem w stanie objąć tego rozumiem, to musi istnieć inny rodzaj poznania.
                    • czlowiek-na-torze Re: Teraz może dobrze bez zabobonu... 15.06.12, 14:11
                      > Przecież wszechświat jakoś musi się jakoś kończyć

                      Nie musi. On po prostu nie jest trójwymiarowy wink.
                      • zmeczona100 Re: Teraz może dobrze bez zabobonu... 15.06.12, 14:31
                        Poważnie? Więc istnieje coś, co nie nie ma granic? Ot, logika.
                  • mayenna Re: Teraz może dobrze bez zabobonu... 15.06.12, 15:01
                    maciekqbn napisał:

                    > Dobra, wytłumacz czym jest nieskończoność, gdzie się zaczyna i kończy (tylko ni
                    > e pisz o wstędze Mobiusa)? Gdzie my jesteśmy w tej nieskończonej przestrzeni?
                    >
                    > Mnie właśnie kwestia nieskończoności przekonała do tego, że musi coś być poza n
                    > aszymi możliwościami percepcji. A zatem istnienie Boga nie jest wykluczone, co
                    > więcej - jego istnienie mogłoby tłumaczyć wiele rzeczy. A prawda i tak jest nie
                    > zgłębiona - jak nieskończoność.

                    Dawkins nie zna odpowiedzi na pytanie czym jest ludzka świadomość, skąd się bierze. Nieskończoność tłumaczy matematycznie, a z tym sobie nie radzi. Za to religia tłumaczy ją doskonale: to jest właśnie dusza - to co mamy na podobieństwo Boga.
                    >
                • zmeczona100 Re: Teraz może dobrze bez zabobonu... 15.06.12, 13:52
                  czlowiek-na-torze napisał:

                  > > Nawet bakterie nie są widoczne dla przeciętnego zjadacza chleba smile
                  >
                  > Są widoczne okiem uzbrojonym w odpowiedni przyrząd. Okiem gołym widać efekty ic
                  > h działania.

                  Ciekawe, ciekawe nawet bardzo.
                  >
                  > > Czy choćby promieniowanie
                  >
                  > Jest widoczne. Otwórz oczy, widzisz? To właśnie promieniowanie widzialne. Niewi
                  > dzialne widać za pomocą odpowiednich przyrządów (noktowizor) lub widać albo czu
                  > ć jego efekty.

                  Mowa o przeciętnym zjadaczu chleba. I np. o promieniowaniu jonizującym.
                  >
                  > > kosmos
                  >
                  > Tu, jak to prości ludzie mówią, pojechałaś po bandzie. Kosmos jest widoczny. Ot
                  > wórz oczy i się przyglądaj - oto nic innego jak kosmos.

                  Jeśli utożsamiać Układ Słoneczny z Kosmosem, to prawie masz rację.

                  >
                  > > przyciąganie ziemskie smile
                  >
                  > Efekty oddziaływania grawitacyjnego są doskonale widoczne i odczuwalne.

                  To bardzo ciekawe- w jaki sposób można zobaczyć przyciąganie ziemskie?

                  >
                  > Pieprzysz. Skoro w coś nie wierzę, to jak miałbym uznawać, że istnieje? Toż to
                  > byłoby zaprzeczenie niewary!

                  Kiedyś ziemia była płaska- czy ta wiara miała jakiś wpływ np. na zachowanie się względem Słońca kuli ziemskiej?


                  Logika, Człowieku, logika się kłania smile
    • maciekqbn Re: Jesteście chrzestnymi? 12.06.12, 22:54
      Ludzie to mają problemy smile
      Pozostaje im życzyć, by tylko takie problemy w życiu ich gnębiły.
    • scindapsus Re: Jesteście chrzestnymi? 13.06.12, 08:59
      Dlatego też nalezy profilaktycznie odmawiac zostania chrzestnym
      Nie wyobrażam sobie aby ktokolwiek komentował moje wybory życiowe.
      • maciekqbn Re: Jesteście chrzestnymi? 13.06.12, 09:03
        Komentować zawsze będą. Kwestą pozostaje czy Ty się tym przejmujesz czy też nie.
        • scindapsus Re: Jesteście chrzestnymi? 13.06.12, 09:09
          ja bym się nie przejmowała.
          Mnie zdumiewa wiara innych ludzi w to, że ich zdanie jest ważne i ktos zamiast układać sobie zycie powinien wziac je pod uwagę bo tak.
          Zero pokory .
          • idoli Re: Jesteście chrzestnymi? 13.06.12, 12:53
            ale autorka postu nie napisała np, że zrywa kontakt z kuzynką tylko że jest jej smutno. Chyba wolno jej być smutną, skoro faktycznie wiara i katolicyzm mają dla niej olbrzymie znaczenie?
            Sama mam przyjaciółkę bardzo wierzącą i praktykującą, która myślę, zareagowałaby podobnie. Dlatego trochę to rozumiem, choć sama jestem po zupełnie innej stronie.
            • scindapsus Re: Jesteście chrzestnymi? 13.06.12, 13:32
              tutaj nie chodzi tylko o smutek ale także o przyznanie sobie prawa do napominania

              forum.gazeta.pl/forum/w,16182,136452173,136476685,Re_Chrzestna_mojego_dziecka_schodzi_z_drogi_wiar.html
              ocenanie-komplikuje swoje zycie na wlasne zyczenie
              forum.gazeta.pl/forum/w,16182,136452173,136476505,Re_Chrzestna_mojego_dziecka_schodzi_z_drogi_wiar.html
              w tym wpisie mamy juz niesmak i rozczarowanie
              forum.gazeta.pl/forum/w,16182,136452173,136588709,Re_Chrzestna_mojego_dziecka_schodzi_z_drogi_wiar.html
              A przeciez Nauczyciel z Nazaretu jadał z celnikami i ochronił jawnogrzesznicę
              Szkoda ze to co proste i jasne zatracilo się a zostala pycha i zachowywanie sie jakby sięz Bogiem pod rękę chodzilo.
    • heksa_2 Re: Jesteście chrzestnymi? 13.06.12, 12:35
      Czy w takim razie dzieci z uniważnionego małżeństwa można uznać za dzieci nieślubne?

      I przy okazji inne pytanie: Czy, skoro Kościół uznaje za życie dziecko poczęte, można ochrzcić dziecko zaraz po poczęciu?
      • zmeczona100 Re: Jesteście chrzestnymi? 13.06.12, 12:44
        1.Tak samo, jak dzieci z konkubinatów smile

        2.Dzieci chrzczą katolicy, a oni znają warunki korzystania z sakramentów smile
      • mola1971 Re: Jesteście chrzestnymi? 13.06.12, 12:46
        heksa_2 napisała:
        > Czy w takim razie dzieci z uniważnionego małżeństwa można uznać za dzieci nieśl
        > ubne?

        W takim samym stopniu jak za nieślubne można uznać dzieci z małżeństw cywilnych.

        > I przy okazji inne pytanie: Czy, skoro Kościół uznaje za życie dziecko poczęte,
        > można ochrzcić dziecko zaraz po poczęciu?

        Heksa, Ty tak na poważnie, czy jaja sobie robisz?
        • tricolour Można chrzcic zaraz po poczęciu - owszem... 13.06.12, 13:02
          ... jedynie matka musi wyrazić zgodę, by w obliczu tłumu stanąć na głowie, rozchlić kolana celem wlania w otwór święconej wody oraz przyjęcia ręki kapłana znaczącego krzyżem główkę dziecka.

          Nie praktukuje sie jednak takiej wersji wobec sprzeciwu ojców i mężów, którzy doradzają brak pospiechu.
          • tricolour Miało być do Heksy... 13.06.12, 13:04
            ... nie trafiłem.
        • heksa_2 Re: Jesteście chrzestnymi? 14.06.12, 00:43
          No chyba, że jaja wink
          Ale to pierwsze pytanie było nieco poważniejsze. Bo skoro dziecko urodziło się w związku sakramentalnym, a związek został unieważniony przez kościół (czyli stwierdzono, że był od początku nieważny), to dziecko jest ewidentnie nieślubne. To wbrew pozorom nie jest takie głupie pytanie.
          • tricolour To jednak bardzo głupie pytanie... 14.06.12, 08:47
            ... bo sugeruje ono, że jeśli o ślubności dziecka decyduje sakramentalny związek katolicki, to dzieci muzułmanów, agnostyków, ateistów, prawosławnych i innych wyznań są zawsze nieślubne, bo rodzice mają nieważny ślub w rozumieniu sakramentu.

            Tak na oko z pięć miliardów ludzi musi mieć nieślubne dzieci.
            • heksa_2 Re: To jednak bardzo głupie pytanie... 14.06.12, 09:21
              A jakie ma znaczenie ilość? Chodzi mi o status. Nie rozmawiamy o dzieciach muzułmańskich i o dzieciach pochodzących ze związków cywilnych. Mówimy o dzieciach, które pochodzą ze związków, które uznano za niebyłe. Rozwód cywilny przynajmniej stawia sprawę jasno.
              • lampka_witoszowska Re: To jednak bardzo głupie pytanie... 14.06.12, 09:33
                mam wrażenie, że kodeks katolicki jest tez całkiem szczegółowo dopracowany i stawia sprawę jasno, a to, że u na razie nie mamy wiedzy w poruszanej kwestii, to juz nasz brak wiedzy, nic poza tym

                pewnie żaden ksiądz na to forum nie zagląda smile
                a szkoda
              • mola1971 Re: To jednak bardzo głupie pytanie... 14.06.12, 09:34
                Tyle, że "unieważnienie" małżeństwa kościelnego nie jest rozwodem. Porównujesz jabłka z gruszkami, więc trudno byś sensowne wnioski wyciągnęła.

                Nie ma czegoś takiego jak małżeństwo wyłącznie sakramentalne. Ślub kościelny wiąże się z koniecznością zawarcia ślubu cywilnego (konkordatowego, czyli kościelnego ze skutkami cywilnego, lub oddzielnie). Zatem w przypadku uznania za nieważnie zawarte małżeństwa, dzieci urodzone z tego małżeństwa są ślubne z punktu widzenia cywilnego, nieślubne (bo małżeństwa nigdy nie było) z punktu widzenia kościelnego. Teraz rozumiesz?
                • tricolour Dodam także... 14.06.12, 10:15
                  ... że nie istnieje pojęcie "dziecka nieślubnego" w kościele, bo taki stan nie rodzi żadnych skutków.

                  Pojęcie "dziecka nieślubnego" jest przeniesione przez Heksę z prawa cywilnego (to te jabłka z gruszkami), gdzie nieślubnośc niesie poważne konsekwencje prawne: dziedziczenie, opieka, finanse, nazwisko, a nawet numerek PESEL. Kościół nie dzieli ludzi wedle tego skąd się człowiek wziął (bo to wiadomo i żadna to nowina) jak się nazywa i kto go karmi.
                  • lampka_witoszowska Re: Dodam także... 14.06.12, 13:22
                    Tri to może mieć znaczenie
                    nie sprawdzałam info, al opisano na forum przypadek człowieka, który chciał wstąpić do seminarium i przy składaniu dokumentów nie mógł przedłożyć zaświadczenia ślubu kościelnego swoich rodziców - i podobno nie mógł przystąpić do seminarium z tego powodu

                    nie wiem, nie wnikałam czy to prawda, sygnalizuję tylko chętnym, że może coś być na rzeczy - a może nie
                    • mola1971 Re: Dodam także... 14.06.12, 14:25
                      Myślę Lampko, że to bujda na resorach jest. Dziecko nie ponosi odpowiedzialności za wybory swoich rodziców.
                      Nie wierzę, że z tego powodu ten ktoś nie mógł wstąpić do seminarium, wg mnie musiał być inny powód. Tylko może temu komuś niewygodnie było o prawdziwym powodzie mówić, więc znalazł sobie powód zastępczy.
                      • heksa_2 Re: Dodam także... 15.06.12, 00:20
                        Myslę, że mało wiesz.
                        • mola1971 Re: Dodam także... 15.06.12, 09:22
                          Oświeć mnie zatem.
                      • lampka_witoszowska Re: Dodam także... 15.06.12, 07:30
                        możliwe, ale co innego nasze wyobrażenia, a co innego fakty - jak od razu zaznaczyłam, sprawa jest do sprawdzenia

                        a swoją drogą - skoro dziecko nie ponosi odpowiedzialności za wybory swoich rodziców, to na czym opiera się powszechna odmowa chrzczenia dzieci rodziców, którzy nie mają ślubu kościelnego albo nie chodza do kościoła (do wyboru przez księdza)?
                        przecież chrzest to nie tylko deklaracja rodziców co do sposobu, jaki wybierają na wychowanie swojego dziecka, ale w głównej mierze sakrament mający służyć całe życie dziecku i zbliżać je do Boga
                        • tricolour Rodzice nie deklarują sposobu wychowania... 15.06.12, 09:11
                          ... tylko mają wychowywać - to jest zasadnicza różnica: gadać czy robić.

                          Gdy rodzice nie mają ani chęci, ani narzędzi, ani wiedzy, ani osobistego zaangażowania w katolickie wychowanie dzieci, to odmawia im się chrztu - to jest oczywiste i naturalne ponieważ chrzest pozostałby jedynie imprezą z prezentami. Dzieci wychowuje się dając przykład, nie deklaracjami, a skoro przykład jest antykościelny, to chrzest jest zbędny. Zresztą chętny i tak znajdzie drogę więc można przyjąć chrzest później.

                          I jeszcze ważna rzecz: chrztu nie odmawia się automatycznie tylko na skutek rozmowy. Odmowa zatem oznacza, że rodzice nie zdali egzaminu na rodziców w wierze. W każdej chwili mogą się podciągnąć...
                          • malgolkab Re: Rodzice nie deklarują sposobu wychowania... 15.06.12, 09:19
                            do tego co napisał Tri, dodam tylko, że nie odmawia się ochrzenia dzieci rodziców, którzy nie mają ślubu kościelnego, bo go mieć nie mogą (przeszkoda węzła), tylko takim, którzy mogą, a nie chcą i to jest logiczne.
                          • mola1971 Re: Rodzice nie deklarują sposobu wychowania... 15.06.12, 09:21
                            Poza tym to nie jest decyzja nieodwołalna, jak w podanym przykładzie z odmową przyjęcia do seminarium.
                            Dziecko jak dorośnie samo będzie mogło o chrzest poprosić i wtedy nikt mu tego chrztu nie odmówi.
                            • maciekqbn Re: Rodzice nie deklarują sposobu wychowania... 15.06.12, 10:45
                              Nie rozumiem tego halo z chrztem w KK. Ochrzcić człowieka może każdy, kto jest ochrzczony, nigdzie nie jest powiedziane, że chrzcić może tylko ksiądz (chyba, że są jakieś wewnętrzne wytyczne KK w tej materii ale dotyczą one tylko funkcjonariuszy KK a nie ogółu). Chrzest w KK daje tylko i wyłącznie formalny wpis w dokumentacji kościelnej.

                              Zatem, jeśli komuś rzeczywiście zależy na chrzcie (ze względów wiary), to może sam ochrzcić swoje dziecko (przy świadku, który jest członkiem interesującej nas wspólnoty religijnej) a o formalny wpis do kwitów kościelnych postarać się w przyszłości (na podstawie oświadczenia świadka), gdy będzie to potrzebne do czegoś.

                              Co do odmowy chrztu, to zwykle jest to indywidualna decyzja konkretnego funkcjonariusza KK. W Trójmieście są parafie, gdzie proboszcz (bo to on podejmuje decyzję) z urzędu odmawia rodzicom dziecka bez ślubu kościelnego (a nie tak jak napisał Tri po jakiejś tam rozmowie), jak też takie, gdzie mają bardziej otwarte podejście i chrzczą wszystkich chętnych, również tych, którym odmówiono chrztu w innej parafii.
                              • lampka_witoszowska Re: no, to mnie przekonaliście :D 15.06.12, 12:29
                                rzeczywiście jak się odmawia ochrzczenia dziecka, to dziecko tu nie ponosi konsekwencji wyborów zyciowych rodziców - choc myslałam, że to własnie dziecko pozostaje jednak nieochrzczone big_grinbig_grinbig_grin
                                • mola1971 Re: no, to mnie przekonaliście :D 15.06.12, 13:12
                                  Ale dlaczego dziecko ma zostać nieochrzczone? Przecież dziecko ochrzcić mogą (jak słusznie zauważył Maciek) rodzice sami.
                                  Jedyna różnica między chrztem udzielonym przez rodziców, a takim, którego udzielił kapłan, jest taka, że dziecka nie ma w księgach parafialnych. Cóż złego dziecku grozi z powodu braku jego imienia i nazwiska w księgach?
                                  • zmeczona100 Re: no, to mnie przekonaliście :D 15.06.12, 14:07
                                    Moment smile
                                    dziecko można ochrzcić samemu (i to nie "w całości") tylko w wyjątkowych przypadkach smile Później jest tylko ceremonia dopełniająca, której to rodzice nie mogą dokonać, ale ksiądz własnie smile
                                    • mola1971 Re: no, to mnie przekonaliście :D 15.06.12, 14:17
                                      Ale że niby, jak nie ma księdza to dzieciak w połowie ochrzczony tylko? big_grin
                                      • zmeczona100 Re: no, to mnie przekonaliście :D 15.06.12, 14:36
                                        Oj tam wink
                                        Chodzi o to, że do chrztu potrzeba coś więcej, niż tylko wody (krzyżmo św.)- przynajmniej tak to zapamiętałam z jakiejś rozmowy z moim kuzynem misjonarzem smile
                                        • mola1971 Re: no, to mnie przekonaliście :D 15.06.12, 14:48
                                          Do samego chrztu potrzeba tylko wody, innej ochrzczonej osoby i formułki chrzczę cię itd.
                                          To wystarczy by człowiek był ochrzczony i jeśli rodzicom zależy na tym, by ich dziecko było ochrzczone, a z jakiegoś powodu żaden ksiądz nie chce chrztu udzielić (abstrakcja, ale odnoszę się do rzekomych konsekwencji, jakie ponosi dziecko, o których pisała Lampka), to sami mogą to zrobić.
                                          • zmeczona100 Re: no, to mnie przekonaliście :D 15.06.12, 15:03
                                            No niekoniecznie. Ochrzcić powinien praktykujący katolik (za takich trudno uznać żyjących bez sakramentu małżeństwa). Poza tym zgodnie z KK bez ceremonii kościelnej można ochrzcić tylko w jednym wypadku- gdy życie dziecka jest zagrożone.
                                            A co do tego, że niektórzy księża nie chcą chrzcić dzieci rodziców bez sakr.małż. to jest pół prawdy- ale rodzicami chrzestnymi muszą być bezwzględnie praktykujący katolicy*, a nie tylko ochrzczeni ( zawsze, a nie tylko wtedy, gdy rodzice są "katolikami niepraktykującymi").

                                            No i dalej się upieram, że musi być Krzyżmo św. wink

                                            *nie ma niepraktykujących katolików wink
                                            • mola1971 Re: no, to mnie przekonaliście :D 15.06.12, 15:10
                                              Krzyżmo św. musi być, gdy chrzci kapłan. Ale chrzest z wody, udzielony przez rodziców, ma tę samą moc - uwalnia od grzechu pierworodnego.

                                              Co do tych księży, którzy nie chcą chrzcić dzieci rodziców, którzy nie mają ślubu kościelnego, to znam to tylko z opowiadań na forum. Nie spotkałam się w realu z tym, by komuś odmówiono ochrzczenia dziecka. Owszem, zdarza się marudzenie i pouczenie (i słusznie zresztą), ale dziecko i tak zostaje ochrzczone.
                                              • maciekqbn Re: no, to mnie przekonaliście :D 15.06.12, 15:26
                                                mola1971 napisała:

                                                > Krzyżmo św. musi być, gdy chrzci kapłan. Ale chrzest z wody, udzielony przez ro
                                                > dziców, ma tę samą moc - uwalnia od grzechu pierworodnego.
                                                >

                                                Dokładnie tak. Chrzest udzielony przez kapłana (np. katolickiego) ze wszystkimi wymaganymi w danym wyznaniu dodatkami (w tym modlitwa egzorcyzmów) skutkuje dodatkowo zaliczeniem dziecka do grona katolików. Jest to jednak przynależność bardziej formalna i np. w moim rozumieniu nie ma nic wspólnego z prawdziwą wiara a wynika wyłącznie ze zwyczajów i przepisów obowiązujących w KK.
                                                • zmeczona100 Re: no, to mnie przekonaliście :D 15.06.12, 15:33
                                                  Hm.... Woda św. oczyszcza, ale nie ma w niej łaski Ducha św....
                                                  • maciekqbn Re: no, to mnie przekonaliście :D 15.06.12, 15:47
                                                    To już jest kwestia interpretacji charakterystycznej dla wyznania interpretującego. Zwróć uwagę nawet na różnice w pojmowaniu istoty (pochodzenia) samego Ducha św w obrządkach wschodnich i zachodnich.

                                                    Dla żarliwego katolika chrzest z rąk 'innowiercy' jest absolutnie nie do zaakceptowania, gdyż KK ze swojej natury jest bardzo ekspansywny i zawłaszczający, że tak powiem. Mówiąc kolokwialnie nie toleruje żadnej konkurencji.
                                                  • zmeczona100 Re: no, to mnie przekonaliście :D 15.06.12, 15:50
                                                    No to doszliśmy do porozumienia- każde wyznanie kieruje się odmiennymi zasadami i wyznawcy praktykują wg nich. Skoro jestem katolikiem, to postępuję tak, jak KK naucza smile
                                                    Inni postępują wg własnego wyznania- i nic mi do tego smile
                                                  • mayenna Re: no, to mnie przekonaliście :D 15.06.12, 16:18
                                                    maciekqbn napisał:


                                                    > Dla żarliwego katolika chrzest z rąk 'innowiercy' jest absolutnie nie do zaakce
                                                    > ptowania, gdyż KK ze swojej natury jest bardzo ekspansywny i zawłaszczający, że
                                                    > tak powiem. Mówiąc kolokwialnie nie toleruje żadnej konkurencji.
                                                    >
                                                    Chrzest z wody z intencją chrztu, dokonany przez kogokolwiek, jest chrztem ważnym.
                                                    Jak konwertujesz na katolicyzm z innych wyznań chrześcijańskich to chrzest jest ważny. Nie chrzci się ponownie. Bez problemu można przyjmować sakramenty w kościele prawosławnym jak się jest katolikiem.Więc nie rozumiem o jakiej konkurencji mówisz?


                                                  • maciekqbn Re: no, to mnie przekonaliście :D 15.06.12, 18:50
                                                    > Bez problemu można przyjmować sakramenty w koś
                                                    > ciele prawosławnym jak się jest katolikiem.Więc nie rozumiem o jakiej konkurenc
                                                    > ji mówisz?

                                                    W prawosławnym tak ale już w protestanckim nie. Prawosławie nie zagraża katolicyzmowi, gdyż jest ograniczone terytorialnie i te dwa wyznania zazębiają się na niewielkich obszarach (np. wschodnia Polska). Inaczej jest z nurtami protestanckimi, które powstały z buntu przeciw katolicyzmowi.
                                                    Oczywiście z ta komunia to głębszy problem i sprowadzanie go do poziomu 'konkurencji' to spłycanie tematu, gdyż tu bardziej chodzi o kwestie dogmatyczne, czym jest komunia w kościele katolickim/prawosławnym a czym w protestanckich.
                                                    Konkurencję widać ot choćby w formaliźmie narzucanym przez KK w kwestii np. związków mieszanych (różne wyznania chrzescijańskie) - tutaj KK chce zagwarantować sobie, iż dzieci z takiego związku będą wychowane na katolików.
                                                  • mola1971 Re: no, to mnie przekonaliście :D 15.06.12, 16:22
                                                    Tutaj to już pojechałeś, Maćku smile A o ekumenizmie nie słyszałeś? suspicious
                                                  • lampka_witoszowska Re: ale o czym rozmawiacie? 15.06.12, 16:54
                                                    bo już zdecydowanie nie o tym, że pięknie brzmi - dziecko nie ponosi konsekwencji wyborów swoich rodziców w kościele katolickim smile
                                                    ano, w moim odczuciu ponosi
                                                    i jeśli chrzest udzielony przez rodziców jest tak ważny, to księża postępują nieuczciwie nie informując o tym rodziców, których dziecku odmawiają chrztu - tym bardziej, że wedle elementarnej wiedzy wyniesionej z katechezy taki chrzest może być udzielony tylko w dwóch czy trzech sytuacjach, żeby był ważny

                                                    już uprzejmie pominę wprowadzanie w błąd na katechezie w takim razie....

                                                    nie trzeba przede mną bronić kościoła, nie wojuję - ale są nieścisłości i czasem je widać, po prostu
                                                  • zmeczona100 Re: ale o czym rozmawiacie? 15.06.12, 16:57
                                                    lampka_witoszowska napisała:

                                                    > bo już zdecydowanie nie o tym, że pięknie brzmi - dziecko nie ponosi konsekwenc
                                                    > ji wyborów swoich rodziców w kościele katolickim smile
                                                    > ano, w moim odczuciu ponosi

                                                    Jakie? wink
                                                  • lampka_witoszowska Re: ale o czym rozmawiacie? 15.06.12, 17:09
                                                    nie zostaje ochrzczone
                                                  • zmeczona100 Re: ale o czym rozmawiacie? 15.06.12, 20:55
                                                    lampka_witoszowska napisała:

                                                    > nie zostaje ochrzczone
                                                    >

                                                    No bobra, ale co to zmienia dla dziecka? Jakie są konsekwencje dla niego z powodu braku chrztu? Bo chyba nie trafi w razie czego do piekła wink
                                                  • lampka_witoszowska Re: Zmęczona 15.06.12, 21:28
                                                    a to już zależy od przekonań, na ile ktoś będzie się czuł gorzej z dzieckiem nieochrzczonym wedle obrządku i na ile będzie dawał temu wyraz przy dziecku, i na ile to dziecko weźmie do siebie

                                                    z punktu widzenia Boga, jak mi się wydaje, wszyscy jesteśmy Jego ukochanymi dziećmi, a nie stajemy się takimi dopiero po ochrzczeni

                                                    ps. fajnie jest pisać "z punktu widzenia Boga", rozśmieszyło mnie to smile
                                                  • zmeczona100 Re: Zmęczona 15.06.12, 22:02
                                                    lampka_witoszowska napisała:

                                                    > a to już zależy od przekonań, na ile ktoś będzie się czuł gorzej z dzieckiem ni
                                                    > eochrzczonym wedle obrządku i na ile będzie dawał temu wyraz przy dziecku, i na
                                                    > ile to dziecko weźmie do siebie
                                                    >

                                                    eee... czyli problemem rzeczywistym nie jest brak chrztu, tylko "poziom dojrzałości duchowej" jego rodziców wink
                                                  • lampka_witoszowska Re: Zmęczona 16.06.12, 22:19
                                                    obawiam się, że problem dokładnie rozgryziemy po śmierci smile
                                                    albo trza usiąść i dobrze podumać nad własną wiarą - co z czym i jak - i tym sie kierować (nie mylić z kierowaniem innymi w odkrytych dla siebie prawdach)
                                                  • zmeczona100 Re: Zmęczona 17.06.12, 13:43
                                                    lampka_witoszowska napisała:

                                                    > obawiam się, że problem dokładnie rozgryziemy po śmierci smile
                                                    > albo trza usiąść i dobrze podumać nad własną wiarą - co z czym i jak - i tym si
                                                    > e kierować (nie mylić z kierowaniem innymi w odkrytych dla siebie prawdach)

                                                    Chodziło mi raczej o problemy rodziców z akceptacją dziecka nieochrzczonego smile
                                                  • maciekqbn Re: ale o czym rozmawiacie? 15.06.12, 21:48
                                                    > Jakie są konsekwencje dla niego
                                                    > z powodu braku chrztu? Bo chyba nie trafi w razie czego do piekła wink

                                                    To kwestia złożona i my możemy tylko dywagować. Nie wiem czy pójdzie do piekła czy nie ale bez chrztu nie może dostąpić zbawienia (grzech pierworodny). Tu już musieliby się wypowiedzieć teologowie i doktrynerzy poszczególnych wyznań.

                                                    Osobiście uważam, że Bóg jest ponad takie coś, dlatego też chrzest (IMHO) ma wymiar jedynie symboliczny.
                                                  • zmeczona100 Re: ale o czym rozmawiacie? 15.06.12, 22:03
                                                    maciekqbn napisał:

                                                    >
                                                    > To kwestia złożona i my możemy tylko dywagować. Nie wiem czy pójdzie do piekła
                                                    > czy nie ale bez chrztu nie może dostąpić zbawienia (grzech pierworodny). Tu już
                                                    > musieliby się wypowiedzieć teologowie i doktrynerzy poszczególnych wyznań.

                                                    Żartujesz, prawda??

                                                    /nadal dyskutujemy o chrzcie w KK?/
                                                  • maciekqbn Re: ale o czym rozmawiacie? 15.06.12, 23:56
                                                    Niestety nie żartuję. To co napisałem to jest jakby ujęcie katolickie tematu. Pociesz się, że niektórzy mają gorzej - np. tam gdzie obowiązuje zasada predestynacji. Jeśli się urodzisz tą złą, to choćbyś nie wiem co robiła, to i tak zostaniesz potępiona po śmierci. A Twoja "winą" jest tylko to, że nie dostąpiłaś łaski bożej i Bóg zaplanował dla Ciebie wieczne potępienie.

                                                    Mi nie odpowiada ani katolickie ani protestanckie podejście (przy czym zasada predestynacji obowiązuje chyba tylko u kalwinistów), więc mam swoje własne smile
                                                  • zmeczona100 Re: ale o czym rozmawiacie? 17.06.12, 13:48

                                                    To kwestia złożona i my możemy tylko dywagować. Nie wiem czy pójdzie do piekła
                                                    > czy nie ale bez chrztu nie może dostąpić zbawienia (grzech pierworodny).

                                                    Nie smile
                                                    (cały czas mówię o KK):

                                                    www.opoka.org.pl/varia/poradnik/chrzest04.html
                                                    Inaczej wszyscy, do których nie dotarła ewangelizacja, nie mogliby być zbawieni. Tym bardziej dzieci smile

                                                    Ci, co są świadomi, coś tam słyszeli ale bagatelizują-ooo, ci będą mieć problem wink
                                                  • maciekqbn Re: ale o czym rozmawiacie? 15.06.12, 18:57
                                                    lampka_witoszowska napisała:

                                                    > już uprzejmie pominę wprowadzanie w błąd na katechezie w takim razie....

                                                    To wszystko zależy od katechety. Ja miałem w szkole podstawowej wspaniałego - ksiądz nomen-omen Maciej. Na religii (3 klasa SP, w ramach przygotowania do komunii) bardzo obszernie i rzetelnie omawiał wszelkie kwestie, m.in. chrztu ś.w. ze wszelkimi niuansami o jakich dzisiaj pisaliśmy. Opowiadał o tym w taki sposób, że potrafił zainteresować 10-latków i jeszcze sprawić, by co-nieco zapamiętali na stare lata. Później wystarczy tylko doczytać, jeśli kogoś to interesuje.
                                                  • lampka_witoszowska Re: Maćku 15.06.12, 21:30
                                                    przejęłam tego księdza Macieja smile
                                                    i herbatę z nim pijam, i dysputy prowadzę, i Tatę odprowadzał z tego świata w trumnie, i unieważnienie poprowadził będąc "za", i Młodą chrzcił... smile
                                                  • maciekqbn Re: Maćku 15.06.12, 21:53
                                                    Przyjemnie jest przebywać z ludźmi, którzy maja prawdziwe powołanie i robią coś z pasją. Spotkania i rozmowy z takimi ludźmi zostawiają ślad w każdym, kto patrzy trochę dalej niż na czubek własnego nosa.
                                                  • mola1971 Re: Maćku 15.06.12, 22:17
                                                    maciekqbn napisał:
                                                    > Przyjemnie jest przebywać z ludźmi, którzy maja prawdziwe powołanie i robią coś
                                                    > z pasją. Spotkania i rozmowy z takimi ludźmi zostawiają ślad w każdym, kto pat
                                                    > rzy trochę dalej niż na czubek własnego nosa.

                                                    Pewnie, że przyjemnie. I nic nie stoi na przeszkodzie, byś z takimi ludźmi przebywał smile
                                                    Wiara pomaga żyć tutaj, na tym łezpadole, jeśli właśnie ma się takich pasterzy wink Pilnują owieczek, oj pilnują. Ale dobry pasterz od tego jest. Dobry pasterz mądrze owiec pilnuje, w taki sposób, że nie chcą do sąsiada czmychać, bo im dobrze u niego smile
                                                  • czlowiek-na-torze Re: Maćku 15.06.12, 23:05
                                                    mola1971 napisała:

                                                    > Wiara pomaga żyć tutaj, na tym łezpadole, jeśli właśnie ma się takich pasterzy
                                                    > wink Pilnują owieczek, oj pilnują. Ale dobry pasterz od tego jest. Dobry pasterz
                                                    > mądrze owiec pilnuje, w taki sposób, że nie chcą do sąsiada czmychać, bo im do
                                                    > brze u niego smile

                                                    No to klub grafomanów wymiotogennych ma już dwie osoby. Dołączyłaś do errormixa. Gratuluję!
                                                  • mola1971 Re: Maćku 15.06.12, 23:14
                                                    czlowiek-na-torze napisał:
                                                    > No to klub grafomanów wymiotogennych ma już dwie osoby. Dołączyłaś do errormixa
                                                    > . Gratuluję!

                                                    A ja dziękuję pięknie za komplement smile Nawet jeśli niezamierzony tongue_out
                                                  • czlowiek-na-torze Re: Maćku 15.06.12, 23:12
                                                    lampka_witoszowska napisała:

                                                    > i herbatę z nim pijam, i dysputy prowadzę, i Tatę odprowadzał z tego świata w t
                                                    > rumnie, i unieważnienie poprowadził będąc "za", i Młodą chrzcił... smile

                                                    Hmm... a ma jakieś wady ten człowiek? Nie wiem, może molestuje małe dzieci, albo śmierdzi od niego czosnkiem?
                                                  • mola1971 Re: Maćku 15.06.12, 23:34
                                                    Wady pewnie jakieś ma, bo tylko człowiekiem jest smile
                                                    Jedyna istota ludzka na tym świecie, pozbawiona wad, to Ty big_grin Wg tego co na forumie o sobie piszesz, bo z tego co piszesz wynika, że wad masz od diabła, a może nawet jeszcze więcej tongue_out
                                                  • maciekqbn Re: no, to mnie przekonaliście :D 15.06.12, 19:05
                                                    mola1971 napisała:

                                                    > Tutaj to już pojechałeś, Maćku smile A o ekumenizmie nie słyszałeś? suspicious

                                                    Słyszałem zaiste wink
                                                    Jednakże celem ekumenizmu jest przede wszystkim propagowanie tolerancji. Stąd różne spotkania ekumeniczne także z udziałem nie-chrześcijańskich wyznawców jednego Boga (Żydzi, Muzułmanie). Nie wpływa to jednak na doraźne 'zabezpieczanie' swoich interesów co by owieczki nie szły się paść do konkurencji i potencjalnie nie były tam strzyżone.
                                                    wink
                                                  • czlowiek-na-torze Re: no, to mnie przekonaliście :D 15.06.12, 16:54
                                                    > Hm.... Woda św. oczyszcza, ale nie ma w niej łaski Ducha św....

                                                    Oczywiście. Zwykła woda z kranu też ma takie same właściwości: oczyszcza i nie ma w niej łasku ducha świętego. Właściwości te są mocniejsze, gdy woda jest ciepła i zmieszana z detergentem.
                                                  • zmeczona100 Re: no, to mnie przekonaliście :D 15.06.12, 16:59
                                                    Właściwości te są mocniejsze, gdy woda jest cie
                                                    > pła i zmieszana z detergentem.

                                                    Eh, gdyby był taki detergent, który potrafiłby oczyścić umysły niektórych...
                                                  • lampka_witoszowska Re: no, to mnie przekonaliście :D 15.06.12, 17:11
                                                    ejże, jest przecież! do tego dezynfekuje - C2H5OH

                                                    łatwo dostępny z dodatkami smakowymi, w większym czy mniejszym stężeniu... oczyszcza umysły, aż do ostatniej myśli
                                                    wink
                                                  • zmeczona100 Re: no, to mnie przekonaliście :D 15.06.12, 20:57
                                                    Ha! No tak big_grin
                                                    Szkoda, że jednak nie działa natychmiastowo- przydałby się taki niektórym myślicielom wink
                                            • maciekqbn Re: no, to mnie przekonaliście :D 15.06.12, 15:22
                                              Trochę mieszasz pojęcia.
                                              Chrztu może dokonać każdy chrześcijanin (prawosławny, katolik, protestant). Jest to pełnowartościowy chrzest, że tak się wyrażę,

                                              Te wszystkie imprezy dopełniające, krzyżma itp. to wewnętrzne wytyczne KK. W rozumieniu KK dołączenie do Ludu Bożego = dołączenie do wspólnoty katolickiej. Nie ma to nic wspólnego z pierwotną rolą chrztu św. jaką jest włączenie człowieka do wspólnoty chrześcijańskiej (ogólnie pojętej) i zmycie grzechu pierworodnego.

                                              Prawdą jest, że zgodnie z wytycznymi KK zostanie odprawiona owa impreza uzupełniająca z wypowiedziana "maksymą warunkową" (jeśli nie byłeś ochrzczony to...) i wpisaniem chrzczonego do ksiąg kościelnych.
                                              • zmeczona100 Re: no, to mnie przekonaliście :D 15.06.12, 15:30
                                                Czy mieszam? wink

                                                No dobrrraaaa.... Woda zmywa grzech pierwotny- wystarczy, aby "iśc do nieba",
                                                ale krzyżmo- to własnie włączenie do wspólnoty katolickiej wink

                                                Nie wiem (nie znam się), czy ochrzcić może każdy chrześcijanin; jako katoliczka jednak nie chciałabym, aby moje dziecko było ochrzczone zgodnie z zasadami w kościele prawosławnym czy protestanckim smile
                                              • mayenna Re: no, to mnie przekonaliście :D 15.06.12, 16:02
                                                maciekqbn napisał:

                                                > Trochę mieszasz pojęcia.
                                                > Chrztu może dokonać każdy chrześcijanin (prawosławny, katolik, protestant). Jes
                                                > t to pełnowartościowy chrzest, że tak się wyrażę,
                                                Chrztu moze udzielić nawet ateista, byle z intencją ochrzczenia.
                                                • maciekqbn Re: no, to mnie przekonaliście :D 15.06.12, 16:17
                                                  mayenna napisała:

                                                  > Chrztu moze udzielić nawet ateista, byle z intencją ochrzczenia.

                                                  Tego nie wiedziałem ale ma to sens. Tzn. ateista nie będzie miał intencji ochrzczenia (semantycznie analizując) ale ktokolwiek nieochrzczony taką intencję może mieć. Takie ujecie sprawy ma swoje uzasadnienie w Nowym Testamencie - czy Jan Chrzciciel był ochrzczony? Nic o tym nie wiemy, możemy domniemywać, iż nie był. A jednak ochrzcił Jezusa.
                                                • mola1971 Re: no, to mnie przekonaliście :D 15.06.12, 16:20
                                                  mayenna napisała:
                                                  > Chrztu moze udzielić nawet ateista, byle z intencją ochrzczenia.

                                                  Teoretycznie tak, ale praktycznie to tak jakby ślepy od urodzenia nauczał o kolorach, bo warunkiem udzielenia chrztu jest to, że osoba go udzielająca zamierza czynić to, co czyni Kościół.
                                                • zmeczona100 Re: no, to mnie przekonaliście :D 15.06.12, 16:53
                                                  mayenna napisała:


                                                  > Chrztu moze udzielić nawet ateista, byle z intencją ochrzczenia.

                                                  Hm.... A tu mam wątpliwości wink

                                                  Jak to ateista może "ja ciebie chrzczę w imię Ojca, i Syna, i Ducha św."????
                                                  Toż on nie wierzy w istnienie Tego, w imieniu którego ma ochrzcić...
                                                  • mayenna Re: no, to mnie przekonaliście :D 15.06.12, 17:29
                                                    zmeczona100 napisała:

                                                    > mayenna napisała:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > Chrztu moze udzielić nawet ateista, byle z intencją ochrzczenia.
                                                    >
                                                    > Hm.... A tu mam wątpliwości wink
                                                    >
                                                    > Jak to ateista może "ja ciebie chrzczę w imię Ojca, i Syna, i Ducha św."????
                                                    > Toż on nie wierzy w istnienie Tego, w imieniu którego ma ochrzcić...
                                                    On sobie może nie wierzyć, ale Duch święty zrobi swoje.
                                                    Ważna jest ta intencja bo nawet woda może być zwykła kranówka. Intencja plus symboliczne oczyszczenie wodą i formuła: ja ciebie chrzczę... i to jest już ważny chrzest.
                                                    Tak to opisuje Katechizm Kościoła Katolickiego.
                                                    Tutaj

                                                  • zmeczona100 Re: no, to mnie przekonaliście :D 15.06.12, 20:50
                                                    > On sobie może nie wierzyć, ale Duch święty zrobi swoje.

                                                    Ha! Czyli "działa" to na zasadzie opisanej Człowiekowi z torem, czyli nie trzeba w coś wierzyć, aby to działało wink

                                                    Jestem słabo zindoktrynowana ( wink ?)- o takiej możliwości nic nie wiedziałam smile
                                                  • tricolour To nie jest taki automat... 15.06.12, 23:25
                                                    ... że Duch Święty przemocą włazi w nasze życie: człowiek nie chce, nie wierzy, ale Duch bierze za ryj i robi swoje.

                                                    Duch Święty działa gdy ma pozwolenie. Nie jest konieczna prośba, zachęta, zaproszenie. Wystarczy nosić wo sobie zgodę na jego działanie.

                                                    PS. A ten chrzest przez rodziców, to w wypadku konieczności. Najczęściej rozumianej "w obliczu śmierci". Inne przypadki nie wymagają aż takiego pośpiechu.
                                                • czlowiek-na-torze Re: no, to mnie przekonaliście :D 15.06.12, 16:57
                                                  > Chrztu moze udzielić nawet ateista, byle z intencją ochrzczenia.

                                                  Ktoś chętny? Wodę w kranie mam wink.
                    • malgolkab Re: Dodam także... 15.06.12, 09:26
                      nie wiem kto opisywał i na jakim forum, ale osobiście znam księdza (chodził ze mna do szkoły i mieszkał blisko mniesmile, którego matka była panną, więc na pewno takowego zaświadczenia nie okazałsmile
                      • mola1971 Re: Dodam także... 15.06.12, 09:31
                        Oczywiście, że nie okazał, bo kandydatów na duchownych "egzaminuje się" z tego jak oni sami żyją, a nie jak żyją ich rodzice.
                        Kandydat na duchownego musi przedstawić zaświadczenie od swojego proboszcza, w którym to proboszcz opisuje jakim katolikiem owy kandydat jest, a nie jak żyją jego rodzice.
                • heksa_2 Re: To jednak bardzo głupie pytanie... 15.06.12, 00:19
                  Słuchaj, ja rozumiem doskonale.
                  Myślę natomiast, że ty nie rozumiesz. Nie piszę o dzieciach urodzonych w związkach cywilnych. Zdaniem kościoła to nie ma znaczenia, czy związek jest cywilny, czy go wcale nie ma. Piszę, o dzieciach, które urodziły się w związku sakramentalnym. I ich rodzice uzyskali uniewaznienie małżeństwa, kiedy miały np. 10 lat. Załóżmy, że były chrzczone jako dzieci z sakramentalnego małżeństwa, może nawet poszły do komuni. czy ZDANIEM KOŚCIOŁA są nieślubne po uniewaznieniu małżeństwa. Czy prawo kościelne działa wstecz?
                  • tricolour Przecież już Ci napisałem... 15.06.12, 08:58
                    ... że nie ma czegoś takiego w Kościele jak nieślubne dzieci.

                    Skoro masz takie dylematy, to może troszkę się poduczyć? Przeczytać może Kodeks Kanoniczny...
                  • mola1971 Re: To jednak bardzo głupie pytanie... 15.06.12, 09:24
                    Jednak nie rozumiesz różnicy między prawem cywilnym, a prawem kanonicznym i nadal porównujesz jabłka z gruszkami.
                  • zmeczona100 Re: To jednak bardzo głupie pytanie... 15.06.12, 14:14
                    heksa_2 napisała:


                    > Myślę natomiast, że ty nie rozumiesz. Nie piszę o dzieciach urodzonych w związk
                    > ach cywilnych. Zdaniem kościoła to nie ma znaczenia, czy związek jest cywilny,
                    > czy go wcale nie ma. Piszę, o dzieciach, które urodziły się w związku sakrament
                    > alnym.


                    Czy dziecko jest "ślubne" czy nie, nie decyduje o tym sakrament małżeństwa, tylko prawo cywilne smile

                    I ich rodzice uzyskali uniewaznienie małżeństwa, kiedy miały np. 10 lat.
                    > Załóżmy, że były chrzczone jako dzieci z sakramentalnego małżeństwa, może nawe
                    > t poszły do komuni. czy ZDANIEM KOŚCIOŁA są nieślubne po uniewaznieniu małżeńst
                    > wa. Czy prawo kościelne działa wstecz?

                    Takie dzieci były nieślubne i takie pozostaną, bo nigdy ich rodzice nie byli w związku małżeńskim (przyrzeczenie przed urzędnikiem i w konsekwencji wpis w akta), a tylko byli małżonkami wg wiary katolickiej (przystąpili do sakramenty małżeńskiego).
                    Sakrament małżeński nie daje skutków cywilnych- nie jest się małżeństwem, które może po sobie dziedziczyć, spłacać wspólne długi etc.
                    Za to ślub konkordatowy- tak, bo łączy on w sobie sakrament małżeński ze ślubem udzielonym przed urzędnikiem.
                • malgolkab Re: To jednak bardzo głupie pytanie... 15.06.12, 09:21
                  mola1971 napisała:


                  >
                  > Nie ma czegoś takiego jak małżeństwo wyłącznie sakramentalne. Ślub kościelny wi
                  > ąże się z koniecznością zawarcia ślubu cywilnego (konkordatowego, czyli kościel
                  > nego ze skutkami cywilnego, lub oddzielnie).
                  przez krótki okres była w Polsce taka mozliwość (połowa lat 90-tych mniej więcej)
                  • mola1971 Re: To jednak bardzo głupie pytanie... 15.06.12, 09:27
                    Małgola, nie było. Przed podpisaniem Konkordatu trzeba było brać dwa oddzielne śluby, od podpisania Konkordatu (1993) śluby kościelne mają też moc cywilną.
                    • malgolkab Re: To jednak bardzo głupie pytanie... 15.06.12, 09:35
                      mola1971 napisała:

                      > Małgola, nie było. Przed podpisaniem Konkordatu trzeba było brać dwa oddzielne
                      > śluby, od podpisania Konkordatu (1993) śluby kościelne mają też moc cywilną.
                      Molu, własnie taki krótki okres był, sama byłam na takim ślubie i ci ludzie to teraz mają ślub tylko kościelny, nawet kilka dni temu o tym rozmawialiśmy. Wszędzie w dokumentach urzędowych figurują jako panna/kawaler (widziałam na własne oczy, poza tym znam te osoby bardzo dobrze i nie raz coś z nimi załatwiałam).
                      • mola1971 Re: To jednak bardzo głupie pytanie... 15.06.12, 09:38
                        Matko! To pewnie niedopatrzenie księdza, który im ślubu udzielał. Normalnie nie powinno takich sytuacji być.
                        I oni nic z tym nie zrobili? Przecież prawnie nie są małżeństwem.
                        • malgolkab Re: To jednak bardzo głupie pytanie... 15.06.12, 09:46
                          mola1971 napisała:

                          > Matko! To pewnie niedopatrzenie księdza, który im ślubu udzielał. Normalnie nie
                          > powinno takich sytuacji być.
                          > I oni nic z tym nie zrobili? Przecież prawnie nie są małżeństwem.
                          Oni akurat dokładnie tak chcieli (akurat powody dla mnie są dziwne, ale nie mnie to oceniać). I wcześniej wszystko było tak ustalone, więc na pewno to nie niedopatrzenie. W jaki sposób tak sie stało nie wnikam i nie wnikałam, wiem, że nie mieli z tym wtedy większych problemów.
                          • mola1971 Re: To jednak bardzo głupie pytanie... 15.06.12, 09:52
                            Aaa, skoro sami tak chcieli to inna para kaloszy. Na siłę przecież nikt, również ksiądz, nie będzie ich uszczęśliwiał.
                            Może poprosili o "zwykły" ślub, a nie o ślub konkordatowy. Widocznie tak też można.
                            • lampka_witoszowska Re: To jednak bardzo głupie pytanie... 15.06.12, 12:34
                              juz nie można
                              albo zalezy to od księdza

                              znam jednak ludzi, którzy taki slub mają, znajomi rodziców - taka sama sytuacja jak opisana przez Malgolkę, chcieli tak i mają
                        • malgolkab Re: To jednak bardzo głupie pytanie... 15.06.12, 09:54
                          a tak poza tym wg prawa kanonicznego istnieje możliwość wzięcia slubu kościelnego bez skutków prawnych, oczywiście w uzasadnionych przypadkach i za zgoda biskupa ordynariusza (bardzo rzadko, ale jednak zdarza się), ale to już temat na całkiem inny wąteksmile
                          • mola1971 Re: To jednak bardzo głupie pytanie... 15.06.12, 10:10
                            A to tego nie wiedziałam.
                            Człek się całe życie uczy smile
                            • malgolkab Re: To jednak bardzo głupie pytanie... 15.06.12, 10:19
                              znalazm, dokładnie brzmi to tak Jeżeli nupturienci nie zawarli małżeństwa cywilnego, a chcą zawrzeć małżeństwo kanoniczne bez skutków cywilnych, sprawę należy przedstawić Ordynariuszowi miejsca, podając powody takiej decyzji nupturientów, celem uzyskania stosownej zgody. Podobnie należy postąpić, jeżeli narzeczeni przyrzekają, że skutki cywilne dla swojego małżeństwa kanonicznego chcą uzyskać przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego dopiero po zawarciu małżeństwa w Kościele.
                            • zmeczona100 Re: To jednak bardzo głupie pytanie... 15.06.12, 14:20
                              Taka możliwość zawsze istniała i nadal istnieje, ale jak pisała Magdolka, od momentu podpisania konkordatu jest to zarezerwowane na wyjątkowe okoliczności (zawsze musi istnieć przeszkoda do zawarcia małżeństwa cywilnego)- chodzi głównie o kwestie zabezpieczenia finansowego dla takiej "nieślubnej żony" i "nieślubnych dzieci".
                              • mola1971 Re: To jednak bardzo głupie pytanie... 15.06.12, 14:30
                                Czyli zasadniczo miałam rację - ślub kościelny wiąże się z koniecznością zawarcia ślubu cywilnego. Sam ślub kościelny udzielany jest tylko w wyjątkowych okolicznościach. Zatem tylko dzieci urodzone z takich małżeństw mogą mieć, ewentualnie, status dzieci nieślubnych. Że tak do początku tej dyskusji wrócę wink
                                • zmeczona100 Re: To jednak bardzo głupie pytanie... 15.06.12, 14:38
                                  tak jest smile
                                  Powód dyskusji był napisany niezbyt dokładnie; dopiero później heksa wyjaśniła, co miała na myśli smile
              • tricolour Kościół Katolicki też stawia sprawę jasno... 14.06.12, 09:38
                ... i status człowieka nie zmienia się w takt perypetii matrymonialnych jego rodziców.
    • mola1971 Taka mała refleksja ;-) 15.06.12, 22:22
      Gazecia założyła luźny wątek (jak to ona) a zebrał już ponad 170 wpisów. I tak sobie myślę, że wiara jest dla wielu ludzi ważniejsza, niż sami przed sobą są gotowi się do tego przyznać tongue_out
      Mnie to cieszy. Znaczy nie to, że ludzie do tęsknoty za wiarą nie lubią się przyznawać, lecz to, że jednak jest to temat ważny, bo przykuwa uwagę. W dzisiejszym, bardzo racjonalnym świecie, w którym ludzie wstydzą się przyznawać, że wierzą, bo to nie jest trendy, to cieszy.
      • tricolour Kiedyś słyszałem taką opinię... 15.06.12, 23:19
        ... z ust psycholożki, że wiara leży głębiej niż osobowość, co jest o tyle ciekawe, że przecież z wiarą spotykamy się na zasadzie lekcji religii. I ona - jakimś nieznanym sposobem - tak się głęboko z nami całymi integruje.

        No i rzeczywiście interesująca jest siła dyskusji, drążenie, kombinowanie, poszukiwanie...
        • mola1971 Re: Kiedyś słyszałem taką opinię... 15.06.12, 23:21
          tricolour napisał:
          > No i rzeczywiście interesująca jest siła dyskusji, drążenie, kombinowanie, posz
          > ukiwanie...

          Otóż to! Kwintesencja wiary. Wierzę, wątpię, szukam...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka