Jak napisałam....
Mam dośc wierzenia w lepsze jutro....
Jutro znów zacznie się o 5.30 a ja może wyląduję o 3 w nocy w łóżku 1,50 bo bedę miała dosyć kuksanców/
Mam dosyć korków, malowania się w samochodzie i przepraszania że się znów spóźniłam....
Nie ma żadnego innego jutra...jest zapier....i głupi uśmiech...
Nie mam już urlopu, wykorzystałam 60 dni opieki.
Nie interesuję mnie rozwój świadomości mam to gdzieś....
Nie mam sił na pocieszanie się...
On...ma wszystko ja mam tylko kłopoty i tak jest rzeczywistość,
chyba że dziecko krzyczące z łazienki że już ma dość można zakwalifikować do wszystkiego.
To tylko moja odpowiedzialność i mój problem.
Nie wierzę w życie po....nie ma...
potem tylko jest zapierd....z czasem i 10 punktów karnych

Rzeczywistość: stoję przed 6! zażaleniem pana taty w ciągu roku, mi nie chodzi że przegram, wygram, zaczyna mi to wisieć...chcę spokoju którego nie zaznam....
Mam dośc tej ciekawości tego życia, tej ogłupiającej samotności, nie kręci mnie telewizja .
Zaczynam mieć nadzieję, że to przekwitanie

inaczej oszaleję

A