Dodaj do ulubionych

choć chcę wierzyć to się poddaje

25.10.12, 19:18
Jak napisałam....
Mam dośc wierzenia w lepsze jutro....
Jutro znów zacznie się o 5.30 a ja może wyląduję o 3 w nocy w łóżku 1,50 bo bedę miała dosyć kuksanców/
Mam dosyć korków, malowania się w samochodzie i przepraszania że się znów spóźniłam....
Nie ma żadnego innego jutra...jest zapier....i głupi uśmiech...
Nie mam już urlopu, wykorzystałam 60 dni opieki.
Nie interesuję mnie rozwój świadomości mam to gdzieś....
Nie mam sił na pocieszanie się...
On...ma wszystko ja mam tylko kłopoty i tak jest rzeczywistość,
chyba że dziecko krzyczące z łazienki że już ma dość można zakwalifikować do wszystkiego.
To tylko moja odpowiedzialność i mój problem.
Nie wierzę w życie po....nie ma...
potem tylko jest zapierd....z czasem i 10 punktów karnychsmile
Rzeczywistość: stoję przed 6! zażaleniem pana taty w ciągu roku, mi nie chodzi że przegram, wygram, zaczyna mi to wisieć...chcę spokoju którego nie zaznam....
Mam dośc tej ciekawości tego życia, tej ogłupiającej samotności, nie kręci mnie telewizja .
Zaczynam mieć nadzieję, że to przekwitaniesmile inaczej oszalejęsmile
A
Obserwuj wątek
    • tornado27 Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 25.10.12, 19:29
      aniu
      łączę się z tobą w bólu
      ja mam troche gorzej wink bo mam dwójke dzieciaków w wieku szkolnym-to sa dopiero rozrywki
      ja nie wiem co to tv
      ale
      nie użalam sie nad soba
      robię, bo musze
      rozstając się z mężem wiedziałam co mnie czeka, i już...
      nie mysle o nim- czy ma lepiej, czy gorzej, mam to gdzieś
      trzeba się wziąc w garśc i pewne rzeczy sobie odpuścic
      ściskam
    • 0joanna123 Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 25.10.12, 19:37
      Anka!!!
      jakie poddaję??
      Kurna chata!!
      Ty byłaś jedną z Was, która podała mi pomocną dłoń!
      Każda z nas ma kiedyś dosyć! Każda z nas dźwiga krzyż, o którym oni pojęcia nie mają. Nie czeka nas za to żadna nagroda. Nie czeka nas za to żaden medal. Tak ma być bo jesteśmy Kobietami. Osobami odpowiedzialnymi za dzieci, za wszystko z czym nas zostawiono.
      Ale wiesz co? Kiedyś spojrzymy sobie w lustro i powiemy: to wszystko miało jakiś sens.
      Jakikolwiek...
      Ja zawsze bałam się być sama, kocham ludzi. Kiedyś córy odejdą...
      Cóż... pokocham siebie.. Zacznę z sobą gadać, albo spędzę życie ze szczęśliwymi lub mniej przyjaciółmi..
      Ale to MOJE życie! Nikt nie będzie decydował, kiedy, z kim...
      Anka, pisz na priv, jakbyś chciała pogadać np. przez telefon.
      Nie daj się, bo Ty dasz ciała, a on będzie miał satysfakcję.
      Dlatego kobiety rodzą i zostają z dziećmi bo są silniejsze. Bo potrafią być same. Mój nie odszedł, dopóki kogoś nie znalazł. Ja nie odeszłam, pomimo, że mogłam być z kim innym szczęśliwa, bo zależało mi na rodzinie.
      Ot, drobna różnica pomiędzy Wenus i Marsem.
      Trzymaj się Mała!!
      • blue_ania37 Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 25.10.12, 19:49
        Ja z tych duzychsmile wysokich, cycatych....
        Mam gdzies lustro....mam swoje zycie na talerzu.
        Czym mam sie pocieszać? Sprawiedliwością za grobu?
        Nawet ja tak daleko nie sięgam....
        Jestem wymordowana a nawet bardziej samodzielnościa i jeżdzeniem z dzieckiem na nocki do pracy, który opowiada moim wychowankom, że mama robi kupesmile tracę pracę, swoja pozycje, tracę wszystko.
        W ciągu ostatnich dwóch miesięcy dopadło mniesmile przegląd pieca, grypa dziecka, grypa moja, zepsuty telefon, awaria wody, zaspanie ja już nie mam co wymyslać.
        Jutro mam gminne mistrzostwa przedszkolaków, pan tata powiedział że za pózno go powiadomiłam ( 6 dni),mój syn nie ma nikogo innego jakiś pomysł na 8 rano?smile
        A
        • 0joanna123 Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 25.10.12, 20:02
          Aniu, a rodzina, dziadkowie, znajomi?
          Zawsze gdzieś tam są.
          Sprawiedliwości zza grobu nie doświadczysz. Ja mam nadzieję, że za życia pokażę mu, że dałam radę, że potrafię, a córki same mu wystawią rachunek. I to mnie trzyma przy życiu smile
        • 0joanna123 Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 25.10.12, 20:07
          A po drugie, tej "cycatej" to Ci baaardzo zazdroszczę smile
          Mój jak wypije, to do dzisiaj wypomina rodzicom, że nie miał oparcia w rodzinie, że sąsiad mu pomagał naprawiać rower...Kiedyś mu o tym przypomniałam, pytając, co myśli, co o nim kiedyś córki powiedzą... Spojrzał dziwnie, nie zrozumiał pewnie o czym mówię. Wiele nie rozumie, kiedyś do niego to dotrze smile
          • blue_ania37 Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 25.10.12, 20:22
            Moja mama mieszka na codzień 1000 km stąd, tata pracuje 350 km ( mile małżeństwo, które doszło do wniosków, że za emeryturę nie wyżyją), jest siostra, ma swoje życie i ślub w maju...
            Akceptuję swoją samodzielność, zyje tak długo....
            • 0joanna123 Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 25.10.12, 20:38
              Samodzielność to co innego jak samotność...
              Mieszkasz daleko od Śląska?
              • blue_ania37 Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 25.10.12, 20:57
                pyrlandiasmile
            • jakkamien Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 25.10.12, 21:02
              Widze, ze spotkalyśmy sie w jednym dołku akurat - mamy podobny "staż" tezwink Szkoda, ze inny rejon, wiec nie ma jak pomoc, ale wez kobieto poros kogos o pomoc, chociaz wiem ze to nie jest latwe czasami - sasiadka jakas albo przyjaciolka pomoga jak trzeba, tylko POPROSsmile
              Tez mam etap, w którym jakos tej poprawy nie widze, zostałam z długami, z problemami i mam dosyc wszytkiego - ale chyba przyczynia sie do tego pogoda niestety. A z pracą nie odpuszczaj, bo bez to juz bedzie dol totalnysad
              • blue_ania37 Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 25.10.12, 21:09
                Ja już z pracą nie mam co odpuszaczaćsad oddałam mojemu synowi wszystkie moje plany pracownicze.... ja już nie mam co oddać, zdusiłam to co lubię, ale im dalej tym dochodzi do mnie, że brak tego...jak oddechu...
                Tyle planów które zostają w środku bo nie mogę....
                Tak jak w małżeństwie dałam wszystko....on ma tylko 5 lat i nie oczekuję zaplaty...
                Tylko niekiedy pojawia się..ku...asmile
                A
    • potwor_z_piccadilly Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 25.10.12, 21:57
      Zawsze twierdziłem ze gatunek męski schodzi na psy.
      Tu coś dla nich, ale czy dotrze ?

      Tekst.
      Kobieta jest murzynem świata,
      tak, ona jest... pomyśl o tym.
      Kobieta jest murzynem świata,
      pomyśl o tym... zrób coś z tym.

      Karzemy jej malować twarz i tańczyć.
      Jeśli nie chce być niewolnikiem, mówimy że na nie kocha.
      Jeśli jest prawdziwa, mówimy że próbuje być mężczyzną.
      Przybijając ją, udajemy że jest ponad nami.

      Kobieta jest murzynem świata... tak ona jest.
      Jeśli mi nie wierzysz, weź spójrz na tą z którą jesteś.
      Kobieta jest niewolnikiem niewolników.
      O, tak... lepiej to wykrzycz.

      Karzemy jej nosić i wychowywać dzieci
      i wtedy opuszczamy dom, bo jest grubą, starą matką.
      Mówimy jej że dom jest jedynym miejscem gdzie powinna być.
      Potem narzekamy, że jest zbyt dziwaczna by być przyjacielem.

      Kobieta jest murzynem świata... tak ona jest.
      Jeśli mi nie wierzysz, weź spójrz na tą z którą jesteś.
      Kobieta jest niewolnikiem niewolników.
      O, tak.

      Znieważamy ją codziennie w telewizji
      i zastanawiamy się czemu brak jej odwagi, czy zaufania.
      Kiedy jest młoda zabijamy jej chęć bycia wolną.
      Ostrzegając by nie była przemądrzała, tłamsimy ją za bycie głupkiem.

      Kobieta jest murzynem świata... tak ona jest.
      Jeśli nie wierzysz, weź spójrz na tą z którą jesteś.
      Kobieta jest niewolnikiem niewolników.
      O, tak... lepiej to wykrzycz.

      Karzemy jej malować twarz i tańczyć.
      Karzemy jej malować twarz i tańczyć.
      Karzemy jej malować twarz i tańczyć.
      Karzemy jej malować twarz i tańczyć.

      Wykonanie.
      www.youtube.com/watch?v=Asf4InKVo8k
      Apel.
      Panowie, czy nie jest wam szkoda gdy marnujecie materiał ?

      Pozdrowienia.

      • mola1971 Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 25.10.12, 22:06
        potwor_z_piccadilly napisał:
        > Zawsze twierdziłem ze gatunek męski schodzi na psy.

        Ja może nie zawsze, ale od dłuższego już czasu myślę podobnie. I to tłumaczy dlaczego tak wiele (bo naprawdę wiele) naprawdę fajnych, wartościowych, samodzielnych kobiet biega luzem smile
        • potwor_z_piccadilly Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 25.10.12, 22:45
          mola1971 napisała:

          > potwor_z_piccadilly napisał:
          > > Zawsze twierdziłem ze gatunek męski schodzi na psy.
          >
          > Ja może nie zawsze, ale od dłuższego już czasu myślę podobnie.

          No rzeczywiście.
          Przegiąłem z tym zawsze.

        • tautschinsky Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 25.10.12, 23:00
          > potwor_z_piccadilly napisał:

          > > Zawsze twierdziłem ze gatunek męski schodzi na psy.


          Bure suki były, są i będą i przybywa ich, to i psów nie może zabraknąć.

          mola1971 napisała:

          > Ja może nie zawsze, ale od dłuższego już czasu myślę podobnie. I to tłumaczy dl
          > aczego tak wiele (bo naprawdę wiele) naprawdę fajnych, wartościowych, samodziel
          > nych kobiet biega luzem smile

          Na przykład... ty? big_grin
          • mola1971 Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 25.10.12, 23:09
            Sama siebie oceniać nie zamierzam, bom skromne dziewczę smile No, może nie dziewczę, ino kobita, dojrzała kobita tongue_out
    • mayenna Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 25.10.12, 22:33
      Aniu, tez mam dość. jakby sie można było z tego interesu wypisać to zrobiłabym to w jednej chwili.
      Jak myślę dziś o życiu po rozwodzie to też mój optymizm gdzieś znika i nie widzę przyszłości. Nic sobie nie 'ułożę'. Osobistego życia mieć nie będą bo płacę za nieudane małżeństwo. Do końca życia będę za to płacić. A jak pomyślę jak mnie oceniają i widzą inni to mam ochotę rzucić się ze swojego balkonu do jeziora. Najgorsze jest to ze spojrzałam niedawno na siebie oczami osoby, z która byłam związana, a on mi powiedział, że związek ze mną zmarnowałby mu życie. Na szczęście uniknie tego. Pewnie eks też uważa, że zmarnowałam mu życie. Szkoda, że ja nie mam na kogo zwalić bo to co mam, mam na własne życzenie.
      Ania, jutro wstaniemy o tej 5.30, o ile mi się tak długo uda spać, i zrobimy co trzeba.Nie ma innego wyjścia. A o przyszłości, czy tym co będzie pojutrze staram się nie mysleć.
      Trzymaj się ciepło, mimo wszystko.
      • mayenna Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 25.10.12, 22:34
        I bardzo zazdroszczę ci pracy. Nawet nie wiesz, jakie to szczęście móc pracowaćsmile
      • mola1971 Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 25.10.12, 22:43
        Mayenno, może zacznij Ty Kobieto wreszcie patrzeć na siebie i swoje życie swoimi oczyma, a nie oczyma innych ludzi smile Polecam wink
        • nihoa Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 25.10.12, 22:55
          widzę, że depresja jesienna zatacza kręgi...
          • mola1971 Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 25.10.12, 22:59
            1 listopada się zbliża, ludziska o własnej śmiertelności myśleć zaczynają. I dobrze, bo nic nie trwa wiecznie i nic nie jest dane człowiekowi raz na zawsze.
            Dziś mija druga rocznica śmierci najważniejszej (po córkach) Kobiety w moim życiu, czyli Babci.
            Mam nadzieję, że tam gdzie jest, jest jej dobrze smile
        • mayenna Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 26.10.12, 07:32
          Mola, dzięki. Nawet mi się to udaje. Mam swój kompas i nie przejmuję się za bardzo opiniami innych. Czasem jednak boli życie.
          • kobieta306 Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 26.10.12, 09:21
            Dziewczyny, to jest kwestia pogody, tego że się robi ciemno i zimno i obniżenie nastroju następuje. Każdego czasami dopada. Życie czasami każdego przecież boli, w związkach i bez związków. Uszy do góry wink
            • blue_ania37 Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 26.10.12, 09:34
              Tak Kobieto to dużo to pogoda.
              Dziękuję Mayenna za dobre słowo, dzis świat jest juz na miejscu.
              Dziecie w przedszkolu, ja korzystam z chwili samotności na kawęsmile
              Choć tak naprawdę to wkurzenie zostało i strach co mi powiedzą w pracy w poniedziałek.
              opuściłam najważniejsze comiesięczne zebranie na rzecz igrzysk przedszkolnych.
              Dyr powoli zaczyna mieć dosyć mnie jak wszyscy, choc bardzo wielu kryję mnie jak się spóżniam, wychodzę za to pół godziny wczesniej.
              Coraz częściej myslę o zmianie pracy, bo nie da się mieć 5 latka i pracę zmianową połączoną z pracą w święta przy braku jakiejkolwiek pomocy z drugiej strony.
              Zazdroszczę wszystkim tym którzy tatusiowie i ichnia rodzina nie rozwiodła się z dzieckiem.
              Odpowiedzialność to takie ciężkie slowo...niekiedy czuję je bardziejsmile
              Ciepła w ten zimny piateksmile
              A
              • yoma Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 26.10.12, 11:10
                A nie da się pogadać z dyr, że tak a tak i że bardzo, ale to bardzo prosisz o pracę choćby na trzecią zmianę, ale w niezmiennych godzinach? Albo może przenieś się na pół etatu?
    • zegnaj_kotku Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 25.10.12, 23:03
      Jak to Cię jakoś pocieszy to ja też wstaje ok 5.30 o 6 budzę mojego protestującego 5 latka i ciągnę "czarną nocą" do przedszkola, po czym tkwę w korkach i się maluję, więc nie jesteś sama w tej codziennej udręce wink
      Ale moim zdaniem ważne jest by samemu przestać czuć się jak w klatce, przestać porównywać " że on ma lepiej" pewnie, że ma łatwiej i z 10 000 innych osób pewnie też ma łątwiej...
      Ale co z tego? to nic nie zmieni a tylko Cię zadręcza, ja już staram się o tym nie myśleć po porstu żyje, dniem dzisiejszym małymi jakimiś radoścami itp. A to co musze zrobić robię nie mysląć o ile byłoby mi łatwiej gdybym nie musiała tego robić... czasem nie warto się mierzyć z rzeczami chwilowo nieosiągalnymi.
      Każde życie niesie ze sobą sporo ograniczeń. Szarpiesz, bo koncentrujesz się na tym, czego NIE możesz obecnie robić.
      Twój synek ma 5 lat... już niedługo będzie miał 6-7-8... to już zupełnie co innego... z każdym rokiem będzie mniej chorował, bedzie bardziej samodzielny itp...
      A teraz może poszukaj jakiejs pomocy, poproś o nią.. ja przyznam, że mi pomagaja "teściowie"... "tatuś" się nie poczuwa zbytnio ale oni poprszeni tak...
      pozdrawiam
      • blue_ania37 Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 26.10.12, 06:53
        Ile jestes Kotku sama?
        Ja rok temu mialam w sobie oprócz duzego bólu którego dziś już nie mam, zachłyśnięcie się wolnością, adrenalina powodowała, że mogłam przenosić góry.
        Dziś tego już nie ma, jest normalność, w głowie dużo tematów poprzerabianych, już przećwiczonych.
        Jak w zeszłym roku po dwóch miesiącach wróciłam do pracy tez mi się wydawało, że dam radę i dawałam, ale nastąpiło zmęczenie materiału, proza życia, poprzerabiałam już dużo, zepsuty samochód, złapana guma, humory poranne syna, choroby, korki i wieczne telefony że się spóźnię, telefony z banku w sprawie debetusad.
        Nastąpiła normalność w której próbuje się odnaleźć i byłabym nieuczciwa że wszystko mi pasuję.
        Nie skupiam się na nim, to tylko ludzkie podsumowanie, ja mam syna on ma całą resztę.Czy zamieniłabym? nie, ale niekiedy jak wczoraj miewam dość.
        Ja bardziej mogę liczyć na dziewczyny z forum i pracy niż na pana tatę albo babcię, oni też się rozwiedli z dzieckiem.Widzieli go w lipcu, a teściowa po raz ostatni zadzwoniła do mnie w zeszłym rokusmile.
        Dziś ja w korkach nie stojęsmile, musiałam coś wymyślić aby pojechać na te mistrzostwa przedszkolakówsmile
        A
        • noname2002 Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 26.10.12, 07:53
          Ja rok temu mialam w sobie oprócz duzego bólu którego dziś już nie mam, zachłyś
          > nięcie się wolnością, adrenalina powodowała, że mogłam przenosić góry.
          > Dziś tego już nie ma, jest normalność, w głowie dużo tematów poprzerabianych, j
          > uż przećwiczonych.

          I tutaj masz odpowiedź- przedtem szłaś jak burza na adrenalinie, teraz wszystko zrobione, to organizm odreagowuje ciężkie przeżycia. Miałam podobnie, załatwiłam rozwód, kupno mieszkania, zniosłam eksa, który "przyśpieszał" naszą wyprowadzkę stosując przemoc fizyczną i psychiczną, wyprowadziłam się do swojego mieszkania i jak już był spokój, to się rozsypałam. Pomogły antydepresanty.
        • mayenna Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 26.10.12, 08:16
          Aniu, do bilansu strat warto doliczyć korzyści, o których w czasie chandry nie chce się pamiętać. Mamy swoje dzieci blisko, mamy spokój, wolność.To całkiem sporosmile
          • kobieta306 Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 26.10.12, 09:26
            To wszystko prawda co piszą Dziewczyny.
            Po życiu na wysokich obrotach, mega mobilizacji, przychodzi osłabienie - ale to NORMALNE.

            Dzieci rosną - za jakiś czas chłopak będzie sam wracał ze szkoły i czekał na Ciebie w domu i jeszcze trochę czasu minie i już ziemniaki obierze, zanim wrócisz wink My dochodzimy do tego etapu. Starsza odbiera brata ze szkoły i maszerują rezem do domu i czekają na mnie. Ziemniaków jeszcze nie pozwalam ruszać ale i na to przyjdzie czas wink
            Poza tym zaraz nowy rok, a zatem i nowy urlop.
            Co do pracy - takie czasy, że każdy się boi o pracę. Żona przemocowca alkoholika boi się jeszcze bardziej niż Ty Aniu. Masz wiele! Tylko musisz to dostrzec.
            • blue_ania37 Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 26.10.12, 09:38
              Tego pana to ja się juz kompletnie nie bojęsmile i to mój najwiekszy kapitałsmile
              Nawet mnie niekiedy śmieszy, przysyła mi ostatnio listy poleconesmile jak jemu zalezy na dziecku i takie tam poważne rzeczysmile
              Napina mój czas jeszcze bardziej bo poczta tylko do 16.30 a ja wszędzie na ostatni momentsmile
              A
              • maciekqbn Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 26.10.12, 09:57
                W sumie za takich facetów jak ex Ani to może być nam wstyd. Na "nasze" usprawiedliwienie mogę tylko dodać, że i wśród kobiet śmiecia nie brakuje. Takie życie.

                Ania, nie możesz się skupiać na sobie i swoich emocjach, bo to rodzaj dodatniego sprzężenia zwrotnego - co przy Twojej obiektywnie nieciekawej sytuacji jeszcze ja pogarsza.
                Trzeba zacisnąć zęby i iść do przodu. Skupiać się na pozytywach (jeśli się dobrze zastanowisz, to znajdziesz ich całkiem sporo).
                Jeśli czujesz, że już nie dajesz rady, niezbędna jest wizyta u specjalisty. Psychoterapia i antydepresanty nie rozwiązują problemów ale znacząco poprawiają jakość życia, przez co łatwiej jest przez to życie przejść i toczyć codzienną walkę z problemami.
                • yoma Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 26.10.12, 11:11
                  > Na "nasze" usprawie
                  > dliwienie mogę tylko dodać, że i wśród kobiet śmiecia nie brakuje.

                  Hm, sąsiad kradnie i napada staruszki, to znaczy, że ja też mogę?
                  • maciekqbn Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 26.10.12, 11:41
                    Oczywiście, że nie.
                    Usprawiedliwienie miało polegać na tym, że margines patologii składa się zarówno z mężczyzn jak i kobiet.
        • zegnaj_kotku Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 26.10.12, 14:21
          Aniu ja jestem (mieszkam) sama ok 7 miesiecy... być moze masz wiec rację, że jeszcze lece siłą rozpędu... trzymaj się!
    • olgucha_3 Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 26.10.12, 11:27
      Andzia, kurde, gdzie jest ta Ania śmieszka, tryskająca optymizmem, że teraz to już z górki? Mała rozejrzyj się, znajdź jątongue_out Cyc do przodu, schabowy z kapustką na talerz i do przodu. Nie rób mi tego zawsze wierzyłam i wierzę w Ciebietongue_outtongue_outtongue_out. Mówi Ci to starsza pani co to czasem przyjdzie pomarudać na forum bo życie kopie ją w dupę. Uśmiechnij się co?? Nooo tak, leciutko kąciki ust idą do góry, ślicznie, jeszcze ciut i będzie pełny uśmiechtongue_out Trzymaj się babo, proszę. Ściskam mocno kiss
    • malgolkab Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 26.10.12, 12:06
      Aniu, ja miałam takie myśli w 1 zimę po rozstaniu z exem - rano trzeba było podjazd odśnieżyć (nie raz i kawałek drogi, bo pługu nie puścili), potem obudzić młodego - przedszkola, praca, do domu - szybki obiad, jakieś atrakcje/zajęcia z synek, on do spania, ja do zleceń - 4 godziny snu i znowu śnieg po kolanauncertain Teraz jak o tym myślę, to nie umiem sobie przypomnieć jak ja z tym wszystkim dawałam radę smile
      Ale i tak to było 100 razy lepsze od wiecznie skwaszonej miny pana hrabiego i ciągłych pretensji smile A dzieci szybko rosną...
      • nandita_7 Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 26.10.12, 13:20
        Ania, wiem, że nie ma sensu radzić "weź się w garść", skoro tej garści człowiek już nie ma, ale, kurczę, aż przytuliłabym cię. Jestem na tym forum od niedawna i z twoich słów zawsze emanowało tyle ciepła i optymizmu. To jesień, na pewno, to minie, Aniu. Nie jesteś sama. Patrz, ile osób namawia cię do uśmiechu. Żałuję, że mieszkamy tak daleko od siebie. W pyrlandii nigdy wręcz nie byłam. Aneczko, dasz radę. Spróbuj skupić się na najbliższych godzinach, góra dniach. Nie myśl do tyłu. gdybyś chciała pogadać, pisz na priv.
        • blue_ania37 Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 26.10.12, 14:40
          Wróciłam z mistrzostw przedszkolaków.
          Poczułam się jak Hanna Smoktunowicz gdy Lis latał po boisku z koszulką kocham cię Haniu, koszulki nie było, ale był krzyk mojego dziecka ( a było tam około 200 pieciolatków), mamusiu kocham cięsmile, sru z tym zebraniem, najwyżej w poniedziałek dyr mnie zabijesmile, duża jestem nie potnę sięsmile
          Nie mogę przejść na pół etatu, nie wyrobię z kasą wtedy.
          Problem to zmianowość która będzie wystepowała zawsze.
          Mi i tak poszli wszyscy na rękę chodzę tylko na ranną zmianę i muszę mieć dwie nocki na dwa tyg.
          Pomimo ze są to "najlepsze"zmiany nikt nigdy nie powiedział, że tego nadużywam, jestem "kryta" kiedy zamiast na 8 laduję 20 po, a ktoś na mnie musi specjalnie czekać.Jestem kryta kiedy uciekam zamiast o 16 to za 20 smile, ci ludzie bardzo duzo mi dali i już nie mogę prosić o więcej. Wszystko bierze w łep jedynie w święta choćby 15 sierpień środa niby nic a przedszkole zamkniete więc polazłam z młodym na 12 godzin, ten sam cyrk będę miała 2 listopada bo w przedszkolu za mało dzieci się zgłosiło i będzie zamkniete, takich rzeczy nie ogarniam.Ale usmiech wrócił już się nie martwię jutro idę na mecz pierwszy raz w zyciu nie wiem co będę robiła na tym stadioniesmile
          Dziękuję wszystkim.
          A
          • olgucha_3 Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 26.10.12, 15:09
            Anula i sama zobacz. Dla tych słów...Kocham cię mamo warto, żyć warto sie uśmiechać kiss
          • yoma Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 26.10.12, 15:17
            > jutro idę na mecz pierwszy raz w zyciu nie wiem co
            > będę robiła na tym stadioniesmile

            Jak to co? Darła się wniebogłosy "nasi gooooolaaaaa" albo "Górnik wyrównać!" smile
            • blue_ania37 Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 26.10.12, 15:24
              hehe, to lech poznań, jagielonia białystok, cokolwiek to znaczysmile
              A
              • yoma Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 26.10.12, 15:42
                A proszę. W Poznaniu mecz? To drzesz się ile wlezie Kolejooooorz! Kolejoooooorz!
                • blue_ania37 Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 26.10.12, 16:43
                  Yomasmile
                  Kolejorz się drę nawet jak gra lech poznań?smile
                  pytania w stylu blondismile
                  • noname2002 Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 26.10.12, 17:07
                    Lech to właśnie Kolejarz wink
                    • blue_ania37 Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 26.10.12, 17:22
                      Ja pitolęsmile to teraz zaczynam jarzyćsmile piłka nozna nigdy nie byla w centrum moich zainteresowań, oglądałam tylko mistrzostwa ale widzę, że dużo nauki przedemnąsmile dam radę.
                      Bycie mamą członka drużyny piłkarskiej zobowiązujęsmileA jakich ma trenerówsmile zajefajnych.
                      A
                      • yoma Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 26.10.12, 17:55
                        Pewnie, że dasz. Tylko jak to twój pierwszy mecz w życiu, to się przede wszystkim zorientuj, którzy w jakich koszulkach (czytaj: którzy nasi) i nie wiwatuj, kiedy piłka wpadnie do naszej bramki smile
                        • blue_ania37 Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 26.10.12, 18:01
                          To jarzę, nasi to niebiesko bialismile
                          Niezłesmile
                          Słyszałam, że nie będę mogła wnieść nawet butelki wody- prawda to?
                          A
                          • yoma Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 26.10.12, 18:52
                            To teraz się zorientuj, ktora bramka czyja, bo bramkarze są inaczej poubierani smile U nasz w stolycy wodę chyba wolno, ale nie dam głowy. Rozumiesz, żebyś podniecona meczem nie zaczęła z entuzjazmu walić sąsiada tą flaszką po głowie albo jej nie rzuciła na boisko smile

                            Z synem idziesz?
                            • blue_ania37 Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 26.10.12, 19:03
                              no wyłącznie dla młodego ze szkółki piłkarskiejsmile
                              Bilety dla kobiet 18 zł, dla mężczyzn 25 dla uczestników szkółki 0.
                              Rano fryzjer to dla mniesmile z młodym sad potem ja z młodym na to cudosmile
                              Dam jakoś radęsmile
                              A
                              • yoma Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 26.10.12, 19:07
                                Pewnie. Mówię, na pierwszy mecz wystarczy wiedzieć, którzy nasi i która bramka nasza smile

                                A młody zgrzybiałym starcem będąc będzie wspominał, jak z matką na mecze chodził smile
                                • blue_ania37 Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 26.10.12, 19:19
                                  Jak to miło w miłym towarzystwie pogadać o piłce nożnej w piątkowy wieczórsmile
                                  Idealny temat...smile
                                  Niech wspomina, ja pamiętam mecze żużlowesmile
                                  A
                                  • blue_ania37 oświadczenie:) 26.10.12, 19:31
                                    Oświadczam świadoma praw i obowiązków wynikających z pożyczenia pieniędzy, że zobowiązuje się przekazać je temu który będzie potrzebował kiedy mi będzie lżej.
                                    ktoś mi uratował "tyłek" w przenośni i dosłownie, poznałam ta osobę tutaj, choć potem stała się dla mnie bardzo realnasmile.
                                    Dostałam pieniądze na wiecznie nie oddanie z prośbą o danie ich temu kto będzie ich bardziej potrzebował niż ja kiedy będę mogła oddać.
                                    Więc czynię pisemną zgodę.
                                    Love nihoasmile
                                    A
                                    • jaka-jestem-ja Re: oświadczenie:) 26.10.12, 22:50
                                      Aniu - pewnie Cię to nie pocieszy specjalnie (nie znamy się i w ogóle), ale odkąd podczytuję to forum jesteś dla mnie wzorem silnej babki, która przeszła paskudny czas i wychodzi na prostą. Kiedy przeczytałam Twojego posta chciałam Ci zaproponować jakąś pomoc, nie wiem jaką, pogadanie, wpadnięcie na kilka dni do pyrlandiismile i ugotowanie obiadów na tydzień albo co, a później uprzytomniłam sobie, że się nie znamy i mogłoby to być co najmniej podejrzliwie odebranewink. Więc poprzestanę na wirtualnym uścisku, cholera, że też przez internet nie można się dzieckiem zająć albo poodkurzaćsmile. Buźka, trzymaj się, fajną kobietą jesteś i jestem przekonana, że DASZ RADĘ. I że przyjdzie czas, kiedy nie będziesz tylko musiała "dawać rady", tylko po prostu żyć, jak chcesz.
                            • noname2002 Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 31.10.12, 09:38
                              U nasz w stolycy wodę chyba wolno, ale nie dam głowy. Rozumiesz, żebyś podni
                              > econa meczem nie zaczęła z entuzjazmu walić sąsiada tą flaszką po głowie albo j
                              > ej nie rzuciła na boisko smile

                              Chyba raczej, żeby w tej butelce nie wnosić czegoś innego zamiast wody wink
    • inna_nowa_ja Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 26.10.12, 16:12
      Anuś, Ty wiesz... szkoda że tak daleko mieszkasz ale przytulam Cię bardzooooooooooo mocnoooooooooooosmile
      Jest dużo racji w tym co piszą dziewczyny, że z tego rozpędu,euforii przychodzi strach i dzień świstaka.Ja mam wrażenie, że ja to nie ja, że jestem robotem, że szef znowu krzywo spojrzy jak będę musiała z H iść do pedodonty. Eh w dupe.
      Ja wczoraj walnęłam 2 piwa żeby w końcu zasnąć bo prochy nie działają(:
      A Twój Sz to najcudowniejszy facet na świecie i normalnie wzruszyłam się.
      Trzymaj się cieplutko, niedługo wiosnawink
      • nandita_7 Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 27.10.12, 17:48
        Aniu, cieszę się, że jest lepiej i te smutne trzykropki znikły z twoich postów. Mam nadzieję, że na meczu podobało ci się. Zaraz, a grali w ogóle w taką pogodę? Hospodi, pomyłuj, uwaga w stylu blondi. Platynowej. Trzym się ciepło. Pozdrawiam z zaśnieżonej stolycy.
        • yoma Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 27.10.12, 18:10
          No wiesz Nandita, u nasz w stolycy w końcu ostatnio mecz odwołano z powodu opadów smile
          • blue_ania37 Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 27.10.12, 21:08
            Nasi znaczy kolejorzsmile dał dupy i przegrał 2 do 0.
            Mecze mnie ogólnie wciągnąć mogąsmile, było miło, tylko cholernie zimno, bez śniegu ale zimno.
            Piję teraz herbatę z rumemsmile
            A
            • yoma Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 27.10.12, 21:16
              Ale i tak miał farta, bo cała reszta ekstraklasy grała w śniegu po kostki smile

              Smacznego. To teraz lekcja nr 2:

              Jest:
              Nasi znaczy kolejorzsmile dał dupy i przegrał 2 do 0.

              Powinno być:
              Nasi znaczy kolejorzsmile dał dupy i przegrał 0: 2 [dla naszych 0, dla tamtych 2]. smile

              No to od razu lekcja nr 3, a co się będę szczypać. Masz zapis: Lech Poznań - Jagiellonia Białystok 0:2. Powiedz na jego podstawie, gdzie odbywał się mecz. smile
              • blue_ania37 Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 27.10.12, 21:35
                smile
                27.10 odbył się mecz Lech Poznań - Jagielonia Białystok na stadionie w Poznaniu.
                Goście wygrali spotkanie wynikiem 2 do 0.
                Pogoda w miarę dopisała.
                W sklepiku firmowym oferowano artykuły dla kibiców.
                Czapka 30 zł, szalik 30 zł, smycz do kluczy 10 zł.
                Stałam się posiadaczką czapki tzn nie ja tylko syn.
                Herbatę oferowano w cenie 5 zł, po pierwszej przerwie zabrakło cukru natomiast nie wpłynęło to na cenę herbatysmile
                Kupiłam również popcorn najdroższy w życiu 10 złsmile
                Przywiozła mnie koleżanka z forumsmile dziękuję Martosmile
                A
    • mamamalegomisia Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 27.10.12, 22:37
      Cóż mogę tylko się podpisać pod tym co napisałaś i wirtualnie przytulić smile
      Mam podobnie, minęło 3 lata od rozstania i bilans niestety ujemny sad
      A liczyłam na to, że rozwód to nie koniec świata i wszystko jeszcze przede mną. Niestety, teraz mogę tylko podobnie jak Mayenna napisać że niczego już sobie nie ułożę. Nie mam pracy, nie mam mieszkania ani szans na kredyt, zdrowie też się posypało i chyba będę musiała złożyć wniosek o rentę. Z pracy wywalili mnie jak tylko dowiedzieli się że mam orzeczenie o niepełnosprawności w stopniu znacznym (wyszło przy okazji korespondencji z ZUS). Dyplom potwierdzający że zdałam egzamin zawodowy leży w szufladzie i nawet do podtarcia się nie nadaje bo papier sztywny wink A ex kwitnie, z nową (w sumie nie tak nową bo romansował co najmniej 2 lata przed rozstaniem) kobietą i nowym dzieckiem. Wysyła mi zdjęcia nowego dziecka z naszym i maile o wspaniałym życiu w nowej rodzinie. Na "stare" (byłe ?) dziecko chce obniżyć alimenty o ponad połowę. Żałuję że wcześniej sama nie odeszłam, może miałabym szansę na założenie nowej rodziny. Ex wtedy już romansował ale nie chciał puszczać gałęzi dopóki nie był pewien że nowej się dobrze trzyma. A ja głupia łudziłam się że zależy mu na rodzinie. Tu gdzie się przeprowadziłam po rozwodzie nie mam znajomych bo wszyscy są z innej bajki - ludzie sukcesu w szczęśliwych małżeństwach z co najmniej dwójką dzieci w pięknych domach lub mieszkaniach. A ja żyję z dzieckiem w wynajętej ruderze gdzie wstyd kogoś zaprosić. Nie planuję przyszłości, mój plan gdy wstanę rano to dotrwać do wieczora.
      Nie wiem co Ci napisać, z Twoich postów wynika że jesteś sporo młodsza ode mnie więc chyba możesz się cieszyć że rozwiodłaś się teraz a nie kilka lat pózniej. Może jeszcze poznasz kogoś i ułożysz sobie życie.
      Pozdrawiam serdecznie
      • cozzycie_80 Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 27.10.12, 23:23
        Anka, zawsze smile i bez problemu smile i nie dziękuj smile
      • yoma Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 28.10.12, 16:41
        > Może jeszcze poznasz kogoś i ułożysz sobie życie.

        Wybacz, ale teraz to mnie ździebko wkurzyłaś. Odnoszę wrażenie, że ona sobie właśnie układa, a poznawanie w tym celu kogoś jest jej potrzebne jak dziura w moście.
        • mamamalegomisia Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 28.10.12, 17:40
          Faktycznie zle to zabrzmiało, ale absolutnie nie miałam na myśli tego że Ania musi za wszelką cenę kogoś znalezc. Wzięło się to stąd że dla mnie rodzina jest najwyższą wartością a ponieważ jej nie mam i nie mam już szans na założenie nowej uważam że moje życie nie jest "ułożone" (i niestety nigdy nie będzie). Nie znaczy to oczywiście że życie w pojedynkę tylko z dzieckiem jest mniej wartościowe, o ile tylko zainteresowanym to nie przeszkadza i są szczęśliwi w takim układzie. A Ania wydaje się być na dobrej drodze.
          Przed osobami które to potrafią chylę czoła bo dla mnie bycie samotną matką oznacza społeczny, ekonomiczny i emocjonalny handicap - dodatek do zdrowotnej niepełnosprawności.
          • blue_ania37 Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 28.10.12, 18:57
            Dlaczego uważasz że nie masz już szans na ułożenie sobie życia?
            Rodzina jest ważną wartością ale uleganie etykietkom że tylko pełna rodzina to dobra rodzina jest sztucznym frazesem.
            Faceta nie szukam, nie mówię płci brzydszej nie, ale nie czuję się żle bez niego, odpoczywam od obiadków, prania itp...Uwielbiam zupy, których nigdy nie mogłam gotować bo to nie obiad, więc nadrabiam 10 letnie zaległoścismile
            A propo rodziny, to też mieszkam w miejscu gdzie niby dookoła ładne parki z dziećmi, rowery, samochodziki, i spacery z kijkami w weekendy.Tylko jak się w sklepie ich spotyka do którego wszyscy gnają po te bułki to już to inaczej wygląda. Niecierpliwi faceci, bo ile wybierasz te marchewki?, te kobiety patrzące z obojętnością i wrogością bo on się znów nie zajmuję dzieckiem.
            Świetny też miałam przykład tej rodzinności na meczu. Usiedli obok mnie, rodzina z dzieckiem. Pół meczu się przekłócili, bo dziecku było zimno, a on nie może pójść po herbatę a to pani miała dosyć latania po tą herbatę, a on jak ZWYKLE nie coś.
            Jak ja się cieszyłam, że ja jestem tylko z synemsmile
            A
            • mamamalegomisia Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 28.10.12, 21:32
              Cóż zbliżam się do 40 i przegapiłam swój czas. Mam żal do siebie bo ładnych parę lat przed rozstaniem wybaczyłam mężowi zdradę i wyprowadzkę z inną kobietą. Wrócił niby skruszony, jak się okazało po to tylko aby żyjąc wygodnie w naszym domu, na spokojnie spokojnie szukać czegoś lepszego, nie będąc zmuszonym wyprowadzać się "do nikogo". A ludowa mądrość głosi że rozbitego dzbana się nie sklei.
              Jeśli chodzi o rodzinę to nie ulegam etykietkom i zgadzam się że zamiast takiej jak opisałaś lepiej jej nie mieć. Patrząc z tego punktu widzenia, cieszę się że się rozwiodłam z mężem bo zależało mi na dobrej rodzinie a nie jej namiastce gdzie oficjalnie jesteśmy razem a nieoficjalnie pan mąż oddaje się ciekawszym zajęciom niż życie rodzinne, nie można na niego liczyć, ukrywa dochody, wydziela pieniądze i robi skoki w bok. Za tym, jak i za wersją którą opisałaś gdzie ludzie warczą na siebie nie tęsknię i zamiast tego wolę być sama z dzieckiem. Nb my też byliśmy niedawno na meczu i akurat wokół były same rodziny wyglądające na szczęśliwe. Choć zdaję sobie sprawę że część tylko z zewnątrz tak wygląda.
              • blue_ania37 Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 28.10.12, 21:58
                Za rok mam 40smile, to będą zajefajne urodziny.
                Uważam, że jestem na tyle jeszcze młoda żeby żyć a na tyle już dojrzała żeby wiedzieć co chcę od życia.
                Przerobiłam temat mojego małżeństwa, napewno nie byłam wtedy szczęśliwa.
                Dziś jestem przybita odpowiedzialnością i brakiem czasu ale jestem szczęśliwsza, zdecydowanie tak.Wolę tą samotność od tamtego bycia we dwoje.
                Życie,miłość to wszystko przede mną bo ja tak chcęsmile
                Ściskam mamomałegomisiasmile
                A
            • mamamalegomisia Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 28.10.12, 22:06
              Jeszcze jedno - choćbym stanęła na głowie nie zapewnię dziecku normalnego życia, takiego jak mają jego rówieśnicy w pełnych rodzinach. Odpadają wspólne z dzieckiem (przynajmniej w całości) święta. Podczas gdy inne dzieci w święta są z mamą i tatą, moje jedzie 300 km do nowej rodziny ojca. Nie mogę pogodzić się z tym że rozwód zniszczył mu życie a ja jestem bezsilna i nie mogę sprawić, aby było normalne.
              Materialnie również - choćbym nagle cudem wyzdrowiała i cudem znalazła super płatną pracę w moim zawodzie, nie dorównam rodzinom gdzie są dwie pensje - pod względem możliwości życiowych jakie daje brak problemów finansowych moje dziecko zawsze będzie 100 lat do tyłu.
              Już teraz woli bywać w domach kolegów, niż zapraszać ich do nas. Pyta, kiedy kupimy sobie taki fajny dom jak mają rodzice Jasia czy Antosia. Nie wiem jak wytłumaczyć mu że NIGDY nie będzie mnie stać aby kupić mieszkanie i zawsze będziemy mieszkać kątem w wynajmowanych ?
              • blue_ania37 Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 28.10.12, 22:33
                To się dogadajcie że raz święta z tobą raz z nim.
                Nie wolno mysleć że rozwód spaprał życie dziecku, to nie jest tak ma szansę na fajne życie tylko z mamą albo z mamą i kimś.
                Pieniądze....status.
                Moje dziecie z domu 200 metrowego przeniosło się na mieszkanie 36 metrów.
                Płakało na początku że woli większe domki, pozwoliłam mu w jego pokoju zrobić wszystko co chciał, narysował własne plakaty na ściany przyklejane klejem do papierusmile, teraz już to akceptuje.
                Jedna dziewczyna na forum kiedy zastanawiałam się co ja w tym życiu i jak to na wynajętym usłyszałam od niejsmile, a ty wogóle wiesz gdzie chcesz mieszkać? a ja szczerze musiałam powiedzieć że nie bardzo.
                Wynajmowane mieszkanie daje wolność mogę jutro się spakować i wyjechać na drugi koniec Polski.Nie muszę łazić po sklepach w poszukiwaniu odpowiedniego obrusa i doniczek, nie martwię się jak młody brudzi ścianysmile
                A
                • nandita_7 Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 29.10.12, 09:43
                  Ja też mam nadzieję, że dziecko, które nie ma na co dzień razem mamy i taty ma szansę wyrosnąć na dobrego, normalnego i fajnego człowieka. Zauważyłam, że moje jest jakby ciut weselsze 1) po początkowym okresie smuteczków (gdy tata się wyniósł), 2) niż kiedy jeszcze mieszkaliśmy we troje, a między mną i eks było bardzo źle. Dziecko wyczuwa nastroje rodziców, wściekłość taty, strach i smutek mamy, potrafił je obudzić nawet cichy płacz i wiem, że potem leżało i bało się i nie mogło usnąć. Teraz śpi spokojnie i znów jest uśmiech na buzi. Muszę, po prostu muszę, jeszcze nie wiem jak, wychować go na dobrego człowieka, żeby umiał kochać innych.
                • mayenna Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 31.10.12, 08:42
                  Ale wynajęte mieszkanie to tez duże obciążenie psychiczne i niepewność. Z czego zapłacę czynsz jak coś się stanie. Mnie to akurat dopadło. Wolałabym najmniejszy kąt, ale własny.
                  • noname2002 Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 31.10.12, 10:36
                    Kobiety, jakaś jesienna chandra Was dopadła. Przecież jest cała masa ludzi którzy mimo dwóch pensji nie wybudują domu czy nie kupią mieszkania. A co do związków też nigdy nie wiadomo co się komu przydarzy.
              • niutka Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 31.10.12, 20:59
                Tez myslalam, ze nie bede nigdy mogla kupic mieszkania. A tu niespodzianka... 1,5 roku temu dostalam kredyt i od lutego mieszkam z dziecmi we wlasnym M.
    • edik70 Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 31.10.12, 08:34
      Kurczę,myślałam,że tylko ja tak mam.
      4 lata po rozwodzie.Do niedawna jeszcze radość i nadzieja,że będzie mi lepiej po katastrofalnym małżeństwie.
      W tej chwili-brak nadziei na lepsze jutro.
      41 lat,dwoje dzieci-18,14 lat.
      Po rozwodzie jeden związek,bolesne rozstanie,bo Pan przestał być pewien.
      Pobawił się mną przez rok,nie chce zobowiązań.
      Każde poznanie nowego faceta i pierwsze słowa-,,bez zobowiązań''.
      Wynajmowane mieszkanie,powoli zaczyna brakować kasy,debet i brak pomysłu,jak z tego wyjść.
      Radość byłego,bo został mu dom,samochód,ma nową Panią,wczasy itd.
      Z nami nie wyjeżdżał,bo szkoda kasy.
      Od września niekończący się pech: naprawa auta,piecyka gazowego,pralki,zawór w łazience do naprawy w najbliższych dniach.
      Pocieszenia przyjaciół-jesteś fajna,dobra,na pewno jeszcze Ci się wszystko ułoży.
      Nic na to nie wskazuje,wszystkim dookoła się układa,tylko nie mnie.
      • nandita_7 Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 31.10.12, 09:06
        Edik, przytulam. To nie tak, że wszyscy mają dobrze, a tylko ty nie. Ale wiem, jak się czujesz. Stąpamy po kruchym lodzie, ale, nawet jak pęknie, to umiemy pływać. Trzymaj się.
        • edik70 Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 31.10.12, 11:56
          Nandita dziękuję,czasami tylko myślę,czy do końca życia mam pływać po kruchym lodzie.Nikogo w życiu nie skrzywdziłam,więc dlaczego przytrafiło mi się takie życie?
          • blue_ania37 Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 31.10.12, 12:03
            Przydarzyło się to po to abyś była kiedyś cholernie szczęśliwa.
            Ja też mogę sobie zadawać różne pytania.
            Widocznie tak miało być żeby kiedyś było lepiej.
            A
            • edik70 Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 31.10.12, 13:34
              Tylko widzisz Aniu,we mnie już nie ma wiary,że będę szczęśliwa.
              4 lata w małżeństwie w miarę dobre,potem 9 lat wyzwisk,awantur,płaczu dzieci.
              Chwila oddechu po rozwodzie i od 4 lat nowe-same kłopoty.
              Podliczając-to już 13 lat smutnego życia,kłopoty z synem w zasadzie od rozwodu,pech do facetów,jedynie córka jest moim słoneczkiem w życiu.
      • kobieta306 Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 31.10.12, 09:26
        Mam nieodparte wrażenie, że stale jestem zabiegana i bez przerwy mam coś "do zrobienia". Ale w małżeństwie było tak samo, tylko dodatkowy stres i wyrzuty, że ja biegam, a on leży. Dzisiaj już byłam u wulkanizatora i wymieniłam opony na zimowe.
        Edik - nadzieja na lepsze jutro jest zawsze. Dzieci masz odchowane, a to duży komfort psychiczny. Bolesny związek po rozowdzie - przytrafia sie często. Naprawy wszelkiego rodzaju to codzienność i nie można tego traktowac w kategoriach pecha - ot, normalność, bo przedmioty się psują wink Pytanie - dlaczego on został z domem, samochodem, a Ty nie masz nic z czasów małżeństwa? Dokonaliście podziału majątku?
        • edik70 Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 31.10.12, 12:24
          kobieta 306 napisała:
          Pytanie - dlaczego on został z
          > domem, samochodem, a Ty nie masz nic z czasów małżeństwa? Dokonaliście podział
          > u majątku?

          Wiesz,nawet wstyd mi o tym mówić.
          Dom był rozbudową do domu teściów.
          Pieniądze na budowę wspólne z małżeństwa,prawnie-właściciel obu posesji teść-,,bo tak taniej.
          Byłam wychowana w domu,gdzie to co matki,to i taty,nie było to moje,to twoje,było NASZE.Nie wiedziałam,że może być inaczej.
          Nie mogło być podziału domu,bo należał do teścia,były mąż odziedziczy go dopiero po jego śmierci,więc ja nie mam nic do tego.Niedawno mój syn zapytał teścia,dlaczego dom nie był od początku własnością rodziców,usłyszał:żeby twojej matce nigdy nie wpadł jakiś głupi pomysł do głowy (no cóż,jednak wpadł)
          Pierwsze nasze auto dostałam od mojej babci.W momencie rejestrowania auta były mąż przekonał mnie,aby on był właścicielem(ja współwłaścicielem),bo ja nie mam jeszcze zniżek,a on ma maksymalne,ufałam mu.
          Potem podczas awantur,kiedy chciałam kluczyki,machał mi przed nosem umową,kto jest właścicielem.
          Trzy lata przed rozwodem kupiliśmy nowe auto (60 tys.,dałam połowę-oszczędności mojej babci)jako wspólne.
          Po roku nie mieszkaliśmy już razem,on został z autem.Nie pomagały interwencje policji itd.że ja nie korzystam z auta,że są też dzieci.
          W czasie rozwodu auto miało już 2 lata.Moja adwokat doradziła mi,bym przyjęła zaproponowane przez niego 10 tys.,musiałabym opłacać sprawy,czas,nerwy itd.
          Czasami jestem zła na siebie,że rodzice mnie tak wychowali,żeby być uczciwą,nikogo nie krzywdzić.W zamian za to to ja i dzieci dostaliśmy po tyłku.













          • kobieta306 Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 31.10.12, 12:53
            Edik - rozumiem Ciebie lepiej niż myślisz wink bo popisalam się podobną naiwnością.
            może da się jeszcze odkręcic sprawę i wystąpić do sądu o zwrot nakładów na dom poniesionych przez Ciebie? Czy byłabyś w stanie udowodnić poniesione przez Ciebie nakłady na rozbudowę?
            • edik70 Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 31.10.12, 13:27
              W tym problem,wszystkie faktury zakupu materiałów na budowę na teścia-jako właściciela posiadłości.
              Widzisz,ja kiedy jeszcze nie pracowałam,zakupiłam komputer na raty.
              Nie dostałabym kredytu,więc raty były na pracującego męża,a spłacała moja babcia,komputera oczywiście nie odzyskałam.
              Podejrzewam,że nawet gdyby były faktury na mnie w tamtym czasie,to mój mąż wszystkie rachunki skrzętnie ukrywał w domu teściów.Podczas kłótni przelewał nasze wspólne oszczędności na konto teściów.
              Jak można jeszcze po takich przejściach komuś zaufać?
              • kobieta306 Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 31.10.12, 13:30
                niczego nie zauważyłaś?
                Cwany gnój z niego sad
                • edik70 Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 31.10.12, 13:37
                  Zauważyłam,ale szczerze....bardzo się go bałam....wtedy
                  • blue_ania37 Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 31.10.12, 14:09
                    Po 8 latach psychicznego, ekonomicznego i fizycznego gnębienia nadal uważam że świat jest ok.
                    Ja źle trafiłam wtedy ale nadal mam szansęsmile
                    Nie boję sie tego pana, zupełniesmile
                    Ja bardzo chciałam wyzdrowiećsmile przyjmowałam wszystko od byłego aby się uwolnićsmile
                    Wszystkiego nie znaczy materialniesmile
                    Ja naprawdę wierzę w lepsze jutro i nowy dzień pomimo problemów codzienności
                    A
            • blue_ania37 Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 31.10.12, 13:29
              ja też rozumiem bardziej niż myślisz\smile
              Ale wierzę w opcję gorzej być nie możesmile
              A
          • mozambique Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 31.10.12, 14:25
            niestety, smutne doswiadczenie edik są tylko jeszcze jedna realna przestrogą w ładowanie sie kobiet w mieszkania z tesciami , w domu tesciów , remontowanie ich , rozbudowywanie , ladowanie przez dziesiatki lat forsy w cudzy majątek

            niestety chyab nadeszly czasy ze tzreba bys przede wszystkim zwyklym egoistą i na wszystko mmiec papiery, faktury , dowowdy przekazanie pieniedzyt , ewentulanie notarialnie poswiadczoen udzielenie pozyczki , nwet w rodzinie,

            i zeby bylo jasne - nie broni tu tylko kobiet. Mezczyzn to tez dotyczy , niedawno byl wątek o pani która przez kilak lat zwiazan byla nieformalnei z pewnympanem , co to jej chalupe wyremontował, materialy zakupil i jeszce jej bezwaldnego ojca przez kilkalat osobiscie calymi dniami pielegnował , a jak juz tata zmarl i chalupa sie wysprostowala to nagel zacząl ów pan owej pani bardzo pzreszkadzac, bo do jej poziomu intelektulanego nie dorastał.
            Ileż owa pani porad na tych forach dostala jak owego pana szybko z domu wykopac, oskarzyc o gwalt najlpiej ( przynajmniej od razu zamkną) , na policyjnych pałach wynieśc a jak sie pan domagal zwrotu choc czesci poniesionych na remont kosztów to jeszcze jej poradzozo trzech silnych Ukrainców coby panu wytlumaczyli ze sie nei oplaca.
            Pani z zawodu prezes duzych firm, wyksztalcona i zamozna tak w ogóle.
            Jak widac - szuja i wredota płci nei wybiera .
      • mayenna Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 31.10.12, 09:40
        Edik, mam podobnie, nawet bardzo, bardzo podobnie.
        Masz nieaktywny profil na gazecie. Chętnie napisałabym do Ciebie na priv.
        • blue_ania37 Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 31.10.12, 09:50
          Dziewczyny, przecież musi być lepiej.
          Bo nie ma innego wyjścia.
          Ja nie wierzę, że może być tylko pod górę z góry też musi być.
          A
          • mayenna Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 31.10.12, 10:15
            blue_ania37 napisała:

            > Dziewczyny, przecież musi być lepiej.
            > Bo nie ma innego wyjścia.
            > Ja nie wierzę, że może być tylko pod górę z góry też musi być.
            > A
            Ania, na pewno będzie lepiej. Tylko teraz trzeba to gorzej przetrwać.
            • kobieta306 Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 31.10.12, 10:40
              Dziewczyny - ale życie zawsze bedzie raz pod górkę, a raz z górki. Czy to z mężem, czy bez męża. Raz dobrze, a raz źle. U każdego tak jest.
              • blue_ania37 Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 31.10.12, 11:49
                Mam znajomego psychiatręsmile któremu powiedziałam, że jak jeszcze raz zwariuję z miłości to się zwrócę po tapsy coby obaczyć co to naprawdę jestsmile.
                On powiedział mi oczywistość ale dopiero teraz zdaję sobie z niej sprawęsmile
                Po najgorszej burzy przychodzi słońce, nigdy nie jest tak że wieczny dół, albo wieczna góra.
                Nawet wbrew trochę sobie...ale wolę ten swój pośpiech niż tamto.
                Wolę ten wynajmowany kąt niż tamten wypasiony dom.
                Bo teraz jestem wolna....samodzielna, i cholernie już dorosłasmile
                A
        • edik70 Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 31.10.12, 12:28
          Możesz pisać,bardzo mnie to cieszy,odezwę się.
        • edik70 Re: choć chcę wierzyć to się poddaje 31.10.12, 12:34
          Aktywowałam profil
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka