Dodaj do ulubionych

"przyjaciele"

26.12.12, 16:01
też tak macie? rozstanie boleśnie weryfikuje przyjaciół i znajomych? nasi najbliżsi znajomi - poznani 12 lat temu na wakacjach - czyli nie moi czy eks, tylko wspólni, zupełnie przestali się ze mną spotykać, a ponieważ mają córkę w podobnym wieku, więc też dziecko pyta "kiedy pójdziemy do ...?"...
wczoraj zadzwoniłam do nich z życzeniami świątecznymi i luźnym "może się spotkamy" ale usłyszałam że P. nie chce, więc moja koleżanka też nie może bo "by się wydało"... zresztą przez telefon też rozmawia gdy P nie ma w domu... przykre zwłaszcza że wcześniej razem spędzaliśmy weekendy czasem wakacje, wszystkie sylwestry sad
wiem "przyjaciół poznaje sie w biedzie", ale to strasznie przykre... po rozstaniu, gdy potrzebne wsparcie czy rozmowa nagle robi się pustawo...
Obserwuj wątek
    • xciekawax Re: "przyjaciele" 26.12.12, 16:24
      To jest chore, nie potrzebujesz w zyciu takich ludzi.
      Brutalne roztania tez otwieraja serce, a wtedy o wiele latwiej nawiazac nowe przyjaznie - bo mamy i potrzebe, i jestesmy emocjonalnie bardziej otwarci, i mamy miejsce na nowe przyjaznie. Wiec moze warto wyjsc na "joge", basen itd... i poznac tam inne mamy, moze tez samotne co juz przeszly czy przechodza podobne historie?

      Ja poznalam swoja najlepsza przyjaciolke wlasnie po rozwodzie, gdy ona przechodzila przez to samo. I jest to bardzo odswiezajace poznac kogos, kto nie znal Ciebie w tym "poprzednim" zyciu. I jest to przyjazn tak bliska ze moje znajomosci ze studiow - wiele ponad dekade w czasie - nie dorownuja do stop.
      Wiec glowa do gory, wlasnie pozbylas sie glupiego faceta i baby bez jaj ze swojego zycia.
      WYchodz do ludzi i zobaczysz ze poznasz wiele wartosciowych osob.
    • blue_ania37 Re: "przyjaciele" 26.12.12, 16:29
      Natkosmile
      Cholernie współczuję, ja mam doświadczenia przeciwne.
      znajomi nawet męża są po mojej stronie, jeden jego kolega odwrócił się w jego stronę.
      Pokaż dziecku innych znajomych, twoich , ja poznałam młodego ze wszystkimi których znam z forum.
      robiłam to też dlatego, żeby wiedział, że nie zawsze jest tak, że mama i tata mieszkają razemsmile, żeby nie czuł się gorszysmile
      A
      • paraben Re: "przyjaciele" 26.12.12, 18:26
        Prawdziwi przyjaciele sie nie odwracaja od jednej czy drugiej strony. Po prostu sa, i spotykaja sie z kazdym osobno. Ja pozbylam sie ze swojego zycia takich "przyjaciol" ktorzy nie mieli czasu nawet zadzwonic raz w tygodniu gdy przechodzilam przez rozstanie i bylam z tym calkiem sama. Byli tez tacy ktorzy chetnie sluchali jak bylo zle, a jak zaczelo sie poprawiac to zaczeli byc sarkastyczni, ironiczni, podwazajacy wszystko. Takim tez podziekowalam. Zycie weryfikuje wiele, ale jest tez tak ze im jestesmy starsi tym mniej mamy w sobie tolerancji na cos, co nam nie odpowiada. O ile w przeszlosci znajomi ktorzy duzo np pili na imprezach i robili glupie rzeczy-smieszyli mnie- tak teraz nie mam juz ochoty tego tolerowac. Podobnie z osobami wiecznie negatywnymi,obgadujacymi innych itp/ Kiedys mi to nie przeszkadzalo a teraz juz szkoda mi czasu na takie znajomosci. Zostalo mi niewielu przyjaciol ale chyba liczy sie jednak jakosc a nie ilosc.
    • babag Re: "przyjaciele" 26.12.12, 18:34
      Już tu kiedyś na forum na ten temat pisałam. Moi czy raczej nasi przyjaciele (3 pary+my) , których znaliśmy 20 lat, z którymi spędzaliśmy prawie każdego sylwestra, prawie każde wakacje, z którymi spotykaliśmy się obowiązkowo (!) co najmniej raz w miesiącu, bez których (jaki mi się wtedy wydawało) nie wyobrażałam sobie życia, w chwili kiedy dowiedzieli się, że bierzemy rozwód zaczęli całkowicie unikać kontaktu. Podobno nie chcieli dokonywać wyboru smile. Minęło 1,5 roku, a "przyjaciele" zniknęli z horyzontu całkowicie. I okazuje się, że wcale mi ich nie brakuje big_grin. Dwadzieścia lat temu źle zainwestowałam w przyjaźń i tyle smile
      • miacasa Re: "przyjaciele" 26.12.12, 21:07
        I okazuje się, że wcale mi ich n
        > ie brakuje big_grin. Dwadzieścia lat temu źle zainwestowałam w przyjaźń i tyle smile

        Myślę, że na różnych etapach naszego życia potrzebujemy innego rodzaju znajomości. Te osoby były widocznie znajomymi, nie przyjaciółmi.
        • anbale Re: "przyjaciele" 26.12.12, 21:58
          Mnie też się wydaje, że to byli dobrzy znajomi pochopnie nazwani przyjaciółmi.
          Prawdziwego przyjaciela poznaje się właśnie w biedzie, jak po człowieku przejedzie walec, a on nadal jest gdzieś obok. To się rzadko zdarza. Na ogół ludzie się ewakuują jak widzą kłopoty i zawracanie głowy, i to są właśnie tylko jakieś tam znajomości.
    • bylemrogaczem Re: "przyjaciele" 26.12.12, 22:02
      Pustawo się robi ... ale prawda jest taka , że jeśli komuś na Tobie nie zależy to weź i daj sobie spokój ... świat jest pełen fajnych ludzi
      • kalpa Re: "przyjaciele" 27.12.12, 09:27
        Doświadczyłam podobnych rzeczy. Z perspektywy czasu... wiem, że taka jest konsekwencja rozstań.
        Ja też wtedy odsunęłam się od wielu osób, bo miałam dosyć pytań o nową miłość exia i słuchania o niej od tych, którzy ja spotkali.
        • natka-2003 Re: "przyjaciele" 27.12.12, 12:45
          wiem, że macie rację smile
          i tak sobie tłumaczę, że nie byli warci tego, że nazywałam ich swoimi przyjaciółmi... ale denerwujące jest to "że P. nie chce, to ja nie mogę", że "się wyda", pewnie jestem straszna, ale chyba nie wytrzymałabym w takim związku wink
          i jeszcze dziwne że wcześniej to raczej ja z tą znajomą do siebie dzwoniłyśmy, żeby umówić towarzystwo, panom było chyba tak wygodnie, a teraz to oni do siebie dzwonią, umawiając się na piwo czy siłownię... a my rozmawiamy telefonicznie tylko gdy P. nie ma w domu, rzeczywiście chore, chyba dojrzałam do tego żeby sobie tę znajomość odpuścić...
          • xciekawax Re: "przyjaciele" 27.12.12, 21:03
            Odpusc. Ty jej mowisz o swoim zyciu, ona powtarza dla meza, a jej maz "twojemu" ex.

            Ja dla wszystkich co znali exa zawsze mowilam ze "mam sie wysmienicie, jemu zycze tylko duzo szczescia" I tyle. Zero plotek, ale tez Nie mogli nowin o mnie mowic bo wszystko bylo "super" I juz.
            Nic bardziej facetowi Nie pochlebia niz ploty ze exowa jest bez niego nie szczesliwa.
            Ja bym takiej znajomej Nie ufala z dyskrecja.
            • malgolkab Re: "przyjaciele" 28.12.12, 10:44
              Ja mam taką zasadę, że ze wspólnymi znajomymi o eksie nie rozmawiam, na początku pojawiały się pytania albo opowieści, krótko ucinałam, że temat średnio mnie interesuje smile
    • altz Re: "przyjaciele" 27.12.12, 13:13
      natka-2003 napisała:
      > też tak macie? rozstanie boleśnie weryfikuje przyjaciół i znajomych?
      Widzę tutaj zapał warty lepszej sprawy. Wycinanie przyjaciół w pień, bo się nie sprawdzili.
      W końcu zostanie się samemu, a pogoni całkiem sensownych ludzi.

      Oni też nie mają lekko, nie wiedzą, co mogą mówić, a co powinni przemilczeć, żeby nie sprawiać przykrości. Mi nie raz ktoś powiedział za dużo, nie chciałem czegoś wiedzieć, a musiałem nie dawać po sobie znać.
      Ludzie zdecydowanie unikają konfliktu i stąd to wynika. Nie lubią też cały czas słyszeć o cudzych problemach, bo czują się bezradni, nie mogą pomóc, a czują się zobowiązani do pomocy. Ja wygaszam pewne tematy i jakoś się to toczy. Szkoda mi niektórych wspólnych znajomych, mam nadal o nich dobre zdanie, pomimo, że nie rozmawiamy ze sobą, ale to byli dużo wcześniej znajomymi żony, więc poszli razem z inwentarzem. wink
      Cieszę się, że oprócz ewidentnie byle jakich przyjaciół, ma też wokół siebie naprawdę wartościowe osoby. Wśród nich są też również nasze dzieci.

      Ja bym się nie odcinał tak radykalnie od koleżanki, choćby dla jej dobra. Słucha męża, tak ma widocznie, ale uczciwie o ty mówi. Musi się to wszystko jakoś poukładać, może ona też się z czasem zmieni i będzie potrzebować przyjaciółki?
    • malgolkab Re: "przyjaciele" 27.12.12, 14:06
      Wszystkie trudne sytuacje (śmierć bliskiej osoby, rozwód, choroba, utrata pracy) weryfikują dość szybko na kogo można liczyć. Część tzw. "przyjaciół" to ludzie, którzy są blisko tylko wtedy, gdy jest wesoło i bezproblemowo, część nie wie jak się zachować i woli się usunąć, dla jeszcze innych osoba rozwidziona/bezrobotna/chora jest po prostu nieatrakcyjna towarzysko. Takie życie i im szybciej się z tym pogodzisz, tym lepiej dla Ciebie.
      • altz Re: "przyjaciele" 27.12.12, 16:21
        malgolkab napisała:
        > Wszystkie trudne sytuacje (śmierć bliskiej osoby, rozwód, choroba, utrata pracy
        > ) weryfikują dość szybko na kogo można liczyć.
        Tak się mocno zastanowiłem i doszedłem do wniosku, że z moich bliskich znajomych, nikt się nie odwrócił o mojej byłej żony (ode mnie również nie), wszyscy rozmawiają, starają się jakoś zachować względną neutralność. Tylko jeden potrafi coś przygadać, ale zawsze taki był, że lubił gadać, za to zawsze pomoże.
        Ze znajomych byłej żony nie został nikt, kto by ze mną normalnie rozmawiał. big_grin
        O czym to może świadczyć? wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka