9madlen9
16.06.13, 12:45
Od miesiąca jestem po rozwodzie (porozumienie stron). Chcę założyć sprawę o podział majątku. Wspólnym majątkiem jest wyposażenie mieszkania, samochód i środki finansowe. Mieszkanie jest moją własnością przedmałżeńską. Wyposażenie mieszkania i samochód, to rzeczy mocno zużyte i niewiele warte, ważniejszą część majątku stanowią środki finansowe, które nie wiem gdzie są i ile ich jest. Nigdy nie byliśmy partnerami w małżeństwie, a ex nie wtajemniczał mnie w kwestie finansowe, wręcz zdecydowanie mnie odsuwał, mówiąc, że to nie moje pieniądze. Oczywiście nie mieliśmy rozdzielności finansowej, a jego gadanie potwierdza tylko jego postawę przemocową. Oboje pracowaliśmy, oboje uczestniczyliśmy w zaspokajaniu potrzeb rodziny. Mamy wspólne dziecko. Ja oprócz tego, ze pracowałam zawodowo, to zajmowałam się domem i dzieckiem (praca-dziecko-dom), on robił tzw. karierę, był cenionym i docenianym pracownikiem, pracował po godzinach, do domu wracał na noc (co miało przełożenie w wynagrodzeniu trzykrotnie wyższym). Zawsze miał do mnie pretensje, że nie wiadomo gdzie wydaję pieniądze ze swojej pensji, zawsze byłam oskarżana o niegospodarność (nie mieliśmy wspólnego konta bankowego, nie miał kontroli). Nigdy np. nie dał mi do ręki 100 zł na zakupy na chleb mięso itp. - albo kupował sam, albo na moją prośbę zabierał mnie łaskawie, ale niechętnie, bo twierdził, że wtedy za dużo wydaje. Wielokrotnie w sklepie poniżał mnie przy obcych ludziach.
Ex inwestował na giełdzie, posiadał akcje firmy w której pracował, gromadził pieniądze na lokatach. Mocno interesował się wiadomościami giełdowymi, poszukiwał różnych możliwości inwestowania.
Jesteśmy po rozwodzie, a ex zagarnął wszystkie zaoszczędzone pieniądze, które są naszą wspólną własnością, chcę odzyskać moją część, ale nie wiem gdzie one są i ile ich jest, bo skrzętnie przez wiele lat ukrywał je przede mną (premie, wysokość pensji, zyski z giełdy). Jak mogę udowodnić przed sądem, że on ma nasze pieniądze? Jak dotrzeć do informacji?
Jednocześnie chcę podkreślić, że moją motywacją nie jest chęć zemsty i zadośćuczynienia za zmarnowane życie i lata poniżeń. W rozwodzie zrezygnowałam z orzekania o winie ze względu na dobro dziecka (taki rozwód może trwać latami), ale nie chcę zrezygnować z majątku, bo tym też chcę zaznaczyć, że już nigdy nie będzie mnie bezkarnie poniżał, chcę odbudować granice, które zostały przekroczone, bo mamy wspólne dziecko i jeszcze przez wiele lat będę miała kontakt z tym typem.
Będę wdzięczna za wszelkie rzeczowe porady.