mia17 13.08.13, 19:09 w sensie "wybrakowani", odstający od tych, którzy są w małżeństwach? czy zastanawiacie się, że ktoś, kto słyszy "rozwiedziona/y" - chcąc, nie chcąc ocenia Was, nie znając faktów? myślicie o sobie, jak o "towarze wybrakowanym"? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
kalpa Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 13.08.13, 19:25 Nie... moje kompleksy nie mają nic wspólnego z tym, że moje małżeństwo nie przetrwało. I nie czuję się absolutnie wybrakowana Mąż nie rozstał się ze mną z powodu wybrakowań ale z powodu spotkania nowej miłości Odpowiedz Link
mika61 Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 13.08.13, 20:34 Nie. Zrozumiałam, że nie mogę winić się za to, że mój ex nie dorósł do bycia z kimś oraz "obowiązków" jakie wiążą sie z posiadaniem rodziny. Oceną innych się ie przejmuję, bo nie zrobiłam nic złego poza uwolnieniem się z czegoś co już nie miało przyszłości. Odpowiedz Link
dorotagardula Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 22.11.13, 15:22 moja syuacja jest podobna mąż nie dorósł do żony rodziny i związanych z tym obowiązków.w końcu sie zdecydowałam na zmiany.i spakowałam go bo sam nawet by tgo nie zrobił.teraz nie mieszkamy razem wystapiłam o alimenty na dzieci.choc nie dawał zbytnio na utrzymanie dzieci mieszkając z nami to niech teraz sie dowie jak to jest.ale dręczy mnie jedno bo postanowiłam zmienić swoje życie przerwać tą pepowine.za nie dlugo bedzie 1miesiąc jak sie wyprowadził.postanowiłam zakończyć swoje małzeństwo ale nie mam pojęcia jak sie za to zabrać jakie mam dowody przedstawić na jego wine ze nie dorósł.czy mi ktoś pomoże lub doradzi Odpowiedz Link
argentusa Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 13.08.13, 20:54 Nie i nigdy tak się nie czułam. Bo niby dlaczego? Odpowiedz Link
sonia_30 Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 14.08.13, 00:06 A co to za pytania od czapy? Ani nie towar, ani nie wybrakowany, ani nie interesuje mnie ocena ktosia Odpowiedz Link
sitniczek Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 14.08.13, 07:57 Absolutnie nie. Jestem z tego dumna. Zwłaszcza, gdy widzę małżeństwa, które się ze sobą męczą, ale są..... Odpowiedz Link
jan50plus Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 14.08.13, 23:11 sitniczek napisała: > Absolutnie nie. Jestem z tego dumna. Zwłaszcza, gdy widzę małżeństwa, które się > ze sobą męczą, ale są..... Dumna ???????. Z czego dumna ???. Czyzby z tego że wybrałaś złego partnera życiowego?. Ewentualnie że nie umiałaś dojjść do porozumienia z drugim, ponoć kochanym człowiekiem ??.Na pewno nie jest to powud do dumy Odpowiedz Link
monika3411 Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 16.08.13, 07:39 Jest dumna z tego, że znalazła siłę, odwagę, by zakończyć nieudane małżeństwo. Nie napisała "jestem dumna, że źle wybrałam męża".... No i wybacz, ale aż zawiasy bolą.... powÓd..... Odpowiedz Link
ewela1_1 Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 14.08.13, 09:16 nonsens . ------------- "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa "Nie ma drogi do szczęścia to szczęście jest drogą" Odpowiedz Link
lampka_witoszowska Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 14.08.13, 11:17 nie, choć nie jest mi przyjemnie ze świadomością, że wyjątkowo jaskrawo widzę u większości znanych mi małżeństw jakieś cholerne wybrakowania, neurozy, wzajemne zawiązywanie sobie pętli na szyi, gierki, podchody... makabra - jeszcze nei wiem, czy ja jestem przeczulona, czy może to normalne, że ludzie się tak wikłają i zapętlają czy jednak rzeczywiście - uogólniając - rodziny zwyczajnie "chorują" i to ja dobrze widzę (kiedyś sobie to ułożę) z kolei nie czuję się gorsza, ale odbieram sygnały w stylu: ale pani sobie życie złamała! - psują mi nastrój raz na parę lat, jak są wyjątkowo natężone - generalnie tylko czasem zauważam zjawisko i przechodzę obojętnie, no, takludzie miewają, ja im pomóc nei potrafię, to kwestia ich doświadczenia i empatii Odpowiedz Link
jeszczeprzed Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 22.11.13, 08:36 właśnie - tylu ludzi udaje, że jest dobrze, nie mają odwagi do zmian, ale ten wybór nigdy nie jest prosty, szczególnie gdy w gre wchodzą dzieci - chcemy ich szczęścia, chcemy zachować dla nich dzieciństwo z obojgiem rodziców, a tu świat im sie sypie jak domek z kart. Otoczenie nas wini, ze względu na dzieci czasem błotem obrzuci....tylko czy przez to mamy się czuć gorsi? wybrakowani? Każdy człowiek jest inny, niektórzy wyzwalają ww nas dobre cechy, niektórzy wręcz odwrotnie. Czy to znaczy, że jesteśmy źli bo zdecydowaliśmy sie być szczerzy sami ze sobą?Albo gorsi od innych? Odpowiedz Link
logicman Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 14.08.13, 12:15 Absolutnie nie czuję się gorszy. Czasem tylko doskwiera świadomość, że nie tak planowałem swoja przyszłość. Są to jednak tylko takie przebłyski świadomości w gorszych momentach. Większość czasu ciesze się z tego co jest i delektuje chwilą (a teraz te chwile bywają cudowne). W zasadzie teraz czuję, że żyję, powoli odzyskuję moją osobowość zatraconą w trakcie małżeństwa. Fizycznie czuję się lepiej i młodziej niż przed małżeństwem - noszę rozmiar ubrań taki jak w wieku 25 lat, czasem mam ochotę wyjść i pobiegać, cieszyć się wolnością i życiem. Poza tym - z moich obserwacji wynika, iż tak z 6 na 10 małżeństw to tak na prawdę fikcja utrzymywana dla fałszywie pojętego dobra dzieci albo poprzez powiązania kredytowo-majątkowe. Odpowiedz Link
karolivia Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 14.08.13, 22:07 9 na 10 tak wynika z moich obserwacji Odpowiedz Link
jan50plus Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 14.08.13, 23:19 Bycie osobą rozwiedzioną nie jest powodem do żadnej dumy, jak napisała tutaj jedna z Pań. Z czego być dumnym ????. Że Zle się wybrało partnera w przeszłości ??? Albo że nie można było znależć kompromisu w związku - z osobą którą przynajmniej na początku tego związku się kochało ???? Z racji swych czynności zawodowych często pytam petentów o ich stan cywilny. Znaczny ich odsetek woli mieć w sporządznym przeze mnie dokumencie adnotacje wolny/a niż rozwiedziony/a. Odpowiedz Link
lampka_witoszowska Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 15.08.13, 11:10 ale się przejąłeś być dumnym z tego, że isę uczcuwie wybrało rozstanie,chyba o to szło a "z racji zawodu" zawsze możesz uznać, że większość woli mieć w ogóle wpisane "żonaty", tudzież "szczęśliwie żonaty" albo jeszcze lepiej "szczęśliwie żonaty posiadacz 6ciu kochanek" Odpowiedz Link
molly_wither Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 15.08.13, 20:45 Male miasteczko? jan50plus napisał: > Bycie osobą rozwiedzioną nie jest powodem do żadnej dumy, jak napisała tutaj je > dna z Pań. Z czego być dumnym ????. Że Zle się wybrało partnera w przeszłości ? > ?? Albo że nie można było znależć kompromisu w związku - z osobą którą przynajm > niej na początku tego związku się kochało ???? Z racji swych czynności zawodo > wych często pytam petentów o ich stan cywilny. Znaczny ich odsetek woli mieć w > sporządznym przeze mnie dokumencie adnotacje wolny/a niż rozwiedziony/a. Odpowiedz Link
monika3411 Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 16.08.13, 07:43 Ale pytanie nie brzmiało "czy jesteście dumni?", lecz "czy czujecie się gorsi od nie - rozwiedzionych?" Też wolałabym mieć wpisane "wolna", niż "rozwiedziona" - nie musi każda urzędniczka w każdym urzędzie znać moich prywatnych spraw. Moja koleżanka, która jest wdową też woli mieć wpisane "wolna".... Zatem nie wynika to z bycia "gorszym", ale raczej z niechęci do nadmiernego dzielenia się swoją prywatnością z obcymi. Odpowiedz Link
mia17 monika, 16.08.13, 08:34 trafnie to ujęłaś. chyba właśnie o to chodzi - nie o czucie się gorszym, ale o niechęć do dzielenia się swoimi prywatnymi sprawami - tu stanem cywilnym - z obcymi. Odpowiedz Link
kami_hope Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 15.08.13, 00:40 Haha... Sorry, ze sie smieje, ale coz to za pomysl?! Co "wybrakowanie" ma ze stanem cywilnym? Co mnie obchodzi jak ktos ocenia moje zycie nie znajac faktow? Oceniajacy sam siebie osmiesza A jesli ktokolwiek uwaza mnie za "towar wybrakowany", ok, niech tak bedzie, mnie to nie przeszkadza, niech tam sobie oceniaja jak chca. Wazne jakie relacje lacza mnie z najblizszymi, a nie tam jakies glupoty... Odpowiedz Link
0.myszka Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 15.08.13, 18:47 tak, ja czasami czuję się gorsza... Odpowiedz Link
mia17 Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 15.08.13, 19:39 dzięki za odpowiedzi. byłam ciekawa, jak się postrzegacie przez pryzmat rozwodu. chodziło mi o to, że jakby na to nie patrzeć - rozwód to porażka. i to porażka dla dwojga. czasem jestem zła na siebie - że w porę nie dostrzegłam jakiś symptomów, oznak tego, że coś złego się dzieje. a teraz jestem rozwiedziona i niekiedy czuję na sobie pełne współczucia spojrzenia jakby rozwód był końcem świata. w pewnym sensie jest końcem - dotychczasowego życia w takiej formie, w jakiej było. ale przecież "jest życie po rozwodzie" ot, takie rozważania w kolejnej fazie porozwodowej... Odpowiedz Link
lampka_witoszowska Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 15.08.13, 20:08 no, dobra, porażka ale bez sensu jest się czuć gorszym i widzieć innych jako gorszych z tego powodu, że albo źle się ulokowało uczucia i nadzieje na spełnienie jakiś marzeń, albo źle się wybierało w trakcie trwania związku i przyznało się do tego poprzez rozwód (bo naprawdę dużo bardzo złych małżeństw trwa i ja nie wiem, czy to dobre - i pewnie nikt nie wie) porażką jednak jest też każda inna porażka - z mniejszego kalibru miałam ci ja dawno temu sąsiada, który uważał, że jak zarysowałam własny samochód wjeżdżając w żywopłot, to on okaże troskę/lepszość/ do dziś nei wiem, co - i na mnie nakrzyczy "bo pani auto jest coraz bardziej porysowane! no, trzeba uważać!" - owszem. Trzeba. Ale jak powiedziałam: "Owszem. Bo jeżdżę. Nie popełnia błędów za kółkiem ten, co nigdzie nei jeździ" - odparł: "no, też racja". Tak mi się skojarzyło z małżeństem. Skojarzyło, nie porównało. Bo tak naprawdę nikt nie wie, jak będzie wyglądało jego małżeństwo - pewne rzeczy można przewidzieć, większości nie. Błędy popełnia się we wszystkim, za co tylko się człowiek weźmie. Jak popełni się znaczące błędy, człowiek odczuje porażkę. Albo sobie to przemyśli, wyciągnie wnioski i więcej tych błędów nie popełni, albo je powieli. Albo się załamie. Jak to w życiu. Natomiast rozliczanie innych z ich błędów jest zwykłym świństwem - poza ewidentnym robieniem komukolwiek krzywdy, bo na to trzeba reagować, najlepiej zawczasu. Bo potem, w rozliczaniu, to już jednak każdy siebie najbardziej powinien pilnować. Odpowiedz Link
zofiulina1971 Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 17.08.13, 10:56 a teraz jestem rozwiedziona i niekiedy czuję na sobie pełne współczucia spojrzenia jakby rozwód był końcem świata. Hej, a nie jest to przypadkiem "chciejstwo" z Twojej strony? Jakiś rodzaj - jak to się nazywa? - projekcji? Myślę, że ci ludzie nie myślą sobie: "oho, rozwódka, teraz to już na pewno nikt jej nie będzie chciał. Jak to dobrze, że mnie to nie spotkało". Jeśli współczują, to psychicznego piekła, przez jakie przeszłaś. Ale tak samo spogląda się na kogoś, kto przeżywa śmierć kogoś bliskiego. Ale Twoje rozważania są całkiem na miejscu. Trafnie to ujęłaś: kolejna faza porozwodowa Odpowiedz Link
altz Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 17.08.13, 12:22 zofiulina1971 napisała: > Hej, a nie jest to przypadkiem "chciejstwo" z Twojej strony? Jakiś rodzaj - jak > to się nazywa? - projekcji? > > Myślę, że ci ludzie nie myślą sobie: "oho, rozwódka, teraz to już na pewno nikt > jej nie będzie chciał. Jak to dobrze, że mnie to nie spotkało". Ludzie sobie myślą przez tydzień, miesiąc, a potem mają to w nosie. Myślą: "byle tylko przestała gadać o swoich kłopotach, bo ja mam dość swoich" albo są zdziwieni, że sytuacja się jeszcze nie rozwiązała. To jest takie skupienie tygodniowe, więcej nie można się domagać. Zresztą, wystarczy poobserwować akcje humanitarne, czy żałobę po kimś znanym. Po tygodniu większość odpada, zostaje garstka autentycznie zaangażowanych. Odpowiedz Link
molly_wither Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 15.08.13, 20:44 Przepraszam,ale tylko malomiasteczkowa gęś może mieć takie dylematy. Przypominaja mi sie slowa mojej matki, ktora nie dopuszczala mysli,kiedy bylam jeszcze panna,ze moglabym wyjsc za mąż za rozwiedzionego, bo to " coś" gorszego. Odpowiedz Link
altz Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 16.08.13, 08:02 molly_wither napisał(a): > Przepraszam,ale tylko malomiasteczkowa gęś może mieć takie dylematy. Niekoniecznie, o czym świadczą choćby te wpisy, a takie odrzucanie problemu też jest podejrzane. Ja się czuję gorszy, nie ze względu na żonę, bo mądrych kobiet jest niezwykle mało i prościej trafić w Lotto. Chodzi mi o dzieci, nie mogę już z nimi mieszkać. Ale przecież babie nic nie zrobię... :-\ Odpowiedz Link
molly_wither Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 16.08.13, 17:15 Z takim nastawieniem do plci zenskiej nie zbudujesz nigdy udanego zwiazku Mam nadzieje,ze to przejsciowe,poki rany sie nie zagoja Ja jednak bardziej wierze,ze latwiej o porządnego mezczyzne niz 6 w Lotka altz napisał: >mądrych kobiet jest niezwykle mało i prościej trafić w Lotto. Chodzi mi o dzieci, nie mogę już z nimi mieszkać > . Ale przecież babie nic nie zrobię... :-\ Odpowiedz Link
altz Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 16.08.13, 21:15 molly_wither napisał(a): > Z takim nastawieniem do plci zenskiej nie zbudujesz nigdy udanego zwiazku > Mam nadzieje,ze to przejsciowe,poki rany sie nie zagoja > Ja jednak bardziej wierze,ze latwiej o porządnego mezczyzne niz 6 w Lotka Widzisz, mamy podobne nastawienie do ludzi, ludzie z natury są źli, paskudni i podstępni! Ja nie chcę nic budować, ja powinienem trumnę mierzyć, niż coś budować. Odpowiedz Link
nowel1 Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 17.08.13, 14:34 altz napisał: > Widzisz, mamy podobne nastawienie do ludzi, ludzie z natury są źli, paskudni i > podstępni! Przeczytaj Ty może uważniej, co ona napisała. W tej chwili chyba już widzisz w cudzych wypowiedziach to, co chcesz zobaczyć. A ludzie w naszym otoczeniu są DOKŁADNIE tacy, jakimi chcemy się otaczać. Mam kilkoro przyjaciół i spore grono dobrych znajomych; nikogo z nich nikt nie mógłby określić mianem złego, paskudnego czy podstępnego. I co, żyjemy na innych planetach? Nie, po prostu wybieramy swoje ścieżki w życiu. > Ja nie chcę nic budować, ja powinienem trumnę mierzyć, niż coś budować. Są na to leki. Naprawdę, bez ironii. Odpowiedz Link
altz Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 17.08.13, 16:51 nowel1 napisała: > Przeczytaj Ty może uważniej, co ona napisała. W tej chwili chyba już widzisz w > cudzych wypowiedziach to, co chcesz zobaczyć. Przeczytałem dokładnie, zawsze czytam dokładnie. Ludzie mają defekty, niestety, wiele osób o tym pisze, może nie wprost, ale pisze często. Ja to wiem i mówię o tym wprost. Twoi znajomi też są z natury paskudni, jestem o tym przekonany, ale łatwiej ukrywać te swoje paskudne cechy, gdy się jakoś powodzi. Wszyscy są egoistami, niektórzy jawnymi, a inni utajonymi. Nie mamy takiego wyboru typu ktoś świetny i prawie idealny czy ktoś paskudny, bo idealni nie istnieją. Była Matka Teresa, ale okazała się bardzo niedoskonała. Był Wojtyła, ale okazało się, że nie wziął się za porządki, jak to robi Obecna Miotła. > Są na to leki. Naprawdę, bez ironii. Na to jednak lepsza jest taśma stolarska. Lekami się nie zmierzy. Odpowiedz Link
nowel1 Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 17.08.13, 17:39 altz napisał: > Przeczytałem dokładnie, zawsze czytam dokładnie. Interpretujesz też dokładnie. > Ludzie mają defekty, niestety, wiele osób o tym pisze, może nie wprost, ale pis > ze często. To jest oczywiste. Rozumny człowiek nie oczekuje od bliźnich doskonałości. W każdym z nas jest cień. A jeśli oczekuje, to jest skazany na rozczarowanie. Twoi znajomi też są z natury paskudni, jestem > o tym przekonany, ale łatwiej ukrywać te swoje paskudne cechy, gdy się jakoś po > wodzi. Nie masz żadnego prawa tak pisać, to wstrętne. Nie znasz ich i nie wiesz, jak im się powodzi. > Wszyscy są egoistami, niektórzy jawnymi, a inni utajonymi. > Nie mamy takiego wyboru typu ktoś świetny i prawie idealny czy ktoś paskudny, b > o idealni nie istnieją. Była Matka Teresa, ale okazała się bardzo niedoskonała. > Był Wojtyła, ale okazało się, że nie wziął się za porządki, jak to robi Ob > ecna Miotła. No i? Mieszasz argumenty, pojęcia, obrazy. To jest chaos, żaden spójny obraz świata. Dobrze Ci z tym - na zdrowie. Wygląda jednak, że wcale Ci nie dobrze; jednak nurzasz się w tym z lubością i epatujesz śmiercią. Żenujące. Odpowiedz Link
altz Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 17.08.13, 17:54 nowel1 napisała: > No i? Mieszasz argumenty, pojęcia, obrazy. To jest chaos, żaden spójny obraz św > iata. Co to jest spójny obraz świata? Zejdź na ziemię z obłoków. > jednak nurzasz się w tym z lubością i epatujesz śmiercią. Żenujące. Co jest żenujące w śmierci? Śmierć nas lubi i jedyna o nas nie zapomni. Wszystkich demokratycznie zeżrą robaki, co niektórzy będą przyprawą w proszku. Wyluzuj, to jest normalny koniec. Bliski koniec nas wszystkich. Odpowiedz Link
nowel1 Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 17.08.13, 20:44 altz napisał: > nowel1 napisała: > > No i? Mieszasz argumenty, pojęcia, obrazy. To jest chaos, żaden spójny ob > raz św > > iata. > Co to jest spójny obraz świata? > Zejdź na ziemię z obłoków. Ani myślę. Skoro to obłoki, to żyję w nich już kawał czasu i nie zamienię ich na Twoje piekiełko. > > > jednak nurzasz się w tym z lubością i epatujesz śmiercią. Żenujące. > Co jest żenujące w śmierci? Żenujące jest epatowanie śmiercią ( jeśli wolisz - kokietowanie, straszenie - czyli to, co Ty uprawiasz), nie śmierć. To, co napisałam o tym w poście wyżej, było przejrzyste. Znów postarałeś się zrozumieć "na opak". Odpowiedz Link
molly_wither Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 17.08.13, 14:46 Podobienstwa nie widze,aczkolwiek nie przepadam za ludzkim gatunkiem Albo jeszcze nie przezyles "zaloby",albo kokietujesz smiercia . Ja tak latwo nie dam sie zastraszyc altz napisał: > molly_wither napisał(a): > > > Z takim nastawieniem do plci zenskiej nie zbudujesz nigdy udanego zwiazku > > Mam nadzieje,ze to przejsciowe,poki rany sie nie zagoja > > Ja jednak bardziej wierze,ze latwiej o porządnego mezczyzne niz 6 w Lotka > > Widzisz, mamy podobne nastawienie do ludzi, ludzie z natury są źli, paskudni i > podstępni! > Ja nie chcę nic budować, ja powinienem trumnę mierzyć, niż coś budować. Odpowiedz Link
jeriomina Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 15.08.13, 22:15 Nie, nigdy się tak nie czułam Odpowiedz Link
gazeta_mi_placi Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 16.08.13, 09:18 Taka sama porażka jak każda inna. Odpowiedz Link
kalpa Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 16.08.13, 19:26 Rozpadu małżeństwa nie traktuję jako porażki... raczej konsekwencji tego, że mając 20 lat i nie potrafiłam właściwie ocenić możliwości czy nasze połączenie przetrwa życiowe trudy czy nie. Ale w tym wieku liczą się gorące uczucia a nie chłodna kalkulacja i dobre rady rodziców, którzy z racji DOŚWIADCZENIA ŻYCIOWEGO zdawali sobie sprawę z realiów , którym będę musiała stawić czoła... Odpowiedz Link
molly_wither Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 17.08.13, 14:59 A co ma wiek do rzeczy? To zwyczajne rozgrzeszanie sie. Ja mialam 27 lat,maz 29. Znam zwiazek,ktory przetrwal ponad 50 lat.Kiedy sie pobierali ona miala 16,on 18 . Bez sciemniania prosze. kalpa napisała: > Rozpadu małżeństwa nie traktuję jako porażki... raczej konsekwencji tego, że > mając 20 lat i nie potrafiłam właściwie ocenić możliwości czy nasze połączenie > przetrwa życiowe trudy czy nie. Ale w tym wieku liczą się gorące uczucia a nie > chłodna kalkulacja i dobre rady rodziców, którzy z racji DOŚWIADCZENIA ŻYCIOWEG > O zdawali sobie sprawę z realiów , którym będę musiała stawić czoła... > Odpowiedz Link
nowel1 Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 17.08.13, 15:07 Raczej bez przesady ze "ściemnianiem". Ludzie są różni, ale większość w wieku 20-25 lat nie jest wystarczająco dojrzała psychicznie, żeby zawierając małżeństwo być świadomym wszelkich aspektów i konsekwencji tego kroku. Odpowiedz Link
kalpa Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 17.08.13, 17:18 Molly pisałam o sobie- ja nie potrafiłam wtedy zrozumieć, że skłonność do pożyczania pieniędzy, lekkość z jaka mój najukochańszy wtedy to robił, zaowocuje kilka lat później poważnymi długami w banku. To wyszło w życiu...jak i wiele innych różnic pomiędzy nami. I nadal twierdzę, że rozpadu małżeństwa nie traktuje jako porażki. No bo czego jest to porażka? Dla mnie rozpad rodziny był dramatem, nie porażką. Jasne, że na pewien czas obniżyło to maja samoocenę, pewność siebie opadła.. Ale to był stan przejściowy i kiedy patrzę teraz w lustro, to mogę powiedzieć, że sa rzeczy, które mi sie nie podobają w sobie, że muszę pewne kwestie zmienić, bo mi z tym czy z tamtym źle itp. Ale to jest coś, co we mnie jest, a nie konsekwencja rozpadu małżeństwa.. Mam wrażenie, że pytanie główne postu nie jest trafione... Odpowiedz Link
mm.megi Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 18.08.13, 21:37 Czy czuję się "gorsza"? I tak i nie. Tak, bo źle wybrałam partnera i uważam rozwód za największą życiową porażkę. Nie, bo wiem, że jestem fajną, wartościową osobą i dobrze sobie poradziłam będąc samotną matką. Wyobcowana to właściwe słowo. Często tak właśnie się czuję. Sylwester, wesela w rodzinie nawet głupi kurs tańca czy wyjście gdzieś rodzi problem. Większość znajomych to pary i często jest mi po prostu głupio iść gdzieś z nimi bez pary. Wiem, że to mój problem, moje myślenie ale tak po prostu mam. Tęsknię za byciem z kimś, za miłością ale trudno poznać kogoś wartościowego mając 50 lat. Zwłaszcza, że gwiazdą filmową nie jestem a i figura odbiegła od ideału., choć brzydulą bym się nie nazwała. Przeraża mnie dzisiejsze myślenie "jest super, bo się rozwiodłam". Bycie z kimś to nie fast food ani gra. Znajomi moich dzieci rozwodzą się po roku czy dwóch od ślubu. Pierwsze problemu i pa. To chyba nie o to chodzi? Choć równie dziwne dla mnie jest wieloletnie trwanie przy mężach-alkoholikach czy domowych bokserach. Takie przemyślenia po długim weekendzie. Odpowiedz Link
monika3411 Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 18.08.13, 23:24 Myślę, że nie "jest super BO się rozwiodłam", ale pomimo rozwodu. Poukładałam sobie sprawy, nie zamknęłam się w czterech ścianach i nie rozpaczam, nie runął mi na głowę cały świat. Myślę, że o to chodzi. Sam rozwód nie jest raczej życiowym sukcesem. Myślę, że nikt na tym forum nie myślał o rozwodzie wychodząc za mąż, czy żeniąc się. Chociaż.... czytałam gdzieś, że ponoć dzisiejsi młodzi małżonkowie właśnie tak robią - nie zakładają, że małżeństwo będzie trwało do końca życia. Może i smutne to, ale może potem w razie rozwodu mniej boli.... Odpowiedz Link
kasper254 Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 19.08.13, 10:31 1.Odpowiadajac wprost:czuję się gorszy, czuję się człowiekiem drugiej kategorii. Zdobycie wiedzy o - wydawałoby się najbliższych - nie zrekompensowało mi poczucia krzywdy, niespełnienia, porażki, którą przyniósł rozwód. Mimo jednej z prawd, którą osiągnąłem, nie wszedłem na "wyższy" poziom rozwoju. Wiem, że są ludzie, dla których taki czy inny związek jest etapem; zamykają drzwi i idą dalej. Zazdroszczę im tego. 2.Mądrze piszesz, Altz. Odpowiedz Link
dr_pitcher Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 23.08.13, 12:19 Mysle ze "wybrakowani" to zle okreslenie. Podejrzewam, ze wielu rozwodnikow ma jednakowoz od czasu do czasu mysli, ze w wyborze partnerow (partnerek) nie sa perfekcyjni. Jak ujal to moj kolega po trzecim rozwodzie: "ALbo jest cos zlego ze mna, albo z kobietami z ktorymi sie zenie" A tak na powaznie: w niektorych srodowiskach (krajach) odsetek rozwodnikow jest duzy i rosnie. Niedlugo to bedzie wiekszosc. A zatem moze ci inni sa wybrakowani. Jak clowiek wymyslil malzenstwo to ludzie zyli srednio po 40 lat, w tym moze 25 w malzenstwie. A teraz na karza sie meczyc przez 60 albo i lepiej. Kto ma na tyle cierpliwosci? Odpowiedz Link
niutka Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 24.08.13, 19:55 Nie, może dlatego że to ja złożyłam pozew rozwodowy. Ale na pewno czuję się lepsza od pewnej rzeszy mężatek, który zamiatają brudy małżeństwa po dywan i udają że potknęły się w łazience lub wmawiają sobie, że ta kobieta to na pewno koleżanka męża z pracy. Odpowiedz Link
kruku33 Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 25.08.13, 19:44 Jestem w trakcie rozwodu. Czuję się gorszy, mam wrażenie, że całe moje dotychczasowe życie padło. Zgadzam się, że rozwód to porażka dwóch stron - jednak ja mam ciągle świadomość, że wybrałem dobrze, natomiast ludzie się zmieniają i na to nic nie można poradzić. Słysząc, że druga strona ma cię gdzieś i już cię nie kocha, złożyłem pozew (po wcześniejszej rocznej walce o żonę). Co ciekawe często łapią mnie problemy związane z wiarą - choć sam nie jestem zbyt religijny - będąc ostatnio na dwóch ślubach i słysząc przysięgę małżeńską, czułem się mega-wybrakowany. Pewnie kiedyś przejdzie, natomiast poczucie wewnętrznej pustki na razie jest przeogromne. Odpowiedz Link
eluthiena Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 05.09.13, 00:23 kruku33 napisał(a): > Jestem w trakcie rozwodu. Czuję się gorszy, mam wrażenie, że całe moje dotychcz > asowe życie padło. ....... > Pewnie kiedyś przejdzie, natomiast poczucie wewnętrznej pustki na razie jest pr > zeogromne. Muszę się podpisać pod tymi słowami niestety, choć wydaje mi się że zrobiłam naprawdę wiele żeby do rozwodu nie dopuścić. W pewnym momencie poczułam, że albo uratuję siebie i jednak się rozwiodę albo po prostu zginę tracąc resztki swojej godności... i tego się trzymam w chwilach kiedy ten stan pustki i poczucie porażki się nasilają Odpowiedz Link
kruku33 Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 05.09.13, 08:29 Rownież mam takie same przemyślenia. Niewiele zostało z mojej 'godności' po tym wszystkim. Jednak w pewnym momencie powiedziałem stop, tak dłużej być nie może, a ja nie mogę pozwalać dłużej tak się traktować. Pomogło jej zdanie, że "od dziś nie ochodzi mnie co się z tobą stanie". Dzień później złożyłem pozew. Każdy ma jakieś granice. I tak - właśnie takie spojrzenie pomaga choć trochę radzić sobie lepiej z całą sytuacją. Odpowiedz Link
6jmg Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 29.08.13, 21:32 czuję się gorsza od mojego partnera - tyle, że to nie ja jestem po rozwodzie, a on on miał rodzinę - taką prawdziwą - ma dwie fajne córki ze mną chyba tego nie chce - a na pewno się waha też często mam myśli, że chyba jestem wybrakowana, bo w oczach osoby, na której zależy mi najbardziej nie nadaję się na żonę i na matkę a inna kobieta się nadawała życie wydaje mi się bez sensu rozwody są straszne - to nie powinno się zdarzać Odpowiedz Link
kruku33 Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 02.09.13, 09:00 Hej, Jest to jedna z moich obaw. Po rozwodzie zmienia się cale zycie, w tym rowniez jakiekolwiek dotychczasowe wyobrazenia o milosci. W zwiazku z tym zastanawiam się, co bedzie czuła osoba, z którą kiedyś mogę się związać. Niby jest pewne zrozumienie dla rozwodników, ale chyba jest to jednak sygnał ostrzegawczy dla 'wolnych'. Z mojej strony obawiam się, że partnerka będzie obawiać się, że: a) miłość do żony nie wygasła /ew. może wrócić/ b) będzie się czuła osobą wybrakowaną i że to samo może przytrafić się jej Zgadzam się, rozwody nie powinny się zdarzać. Jednak często nie ma po prostu wyjścia; osobiście miałęm "wybór" - albo małżeństwo na papierze, bez żadnego uczucia ze strony żony albo to przecinam. Opcja 1) trwała dokładnie rok i myślałem, że to się ułoży. Niestety było to tylko przeciąganie - z niewiadomych powodów żona nie chciała złożyć pozwu (99% powody religijne i dulszczyzna sąsiedzka), więc doprowadziła swoim zachowaniem do tego, że pozew złożyłem ja. Generalnie dostała to, co chciała. Ale nie tak to powinno być... Odpowiedz Link
6jmg Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 03.09.13, 22:22 Bardziej nieprzyjemne są obawy typu a. Dopóki się nad tym nie zastanawiam i żyję chwilą obecną to jest w miarę ok. Ale jak zacznę nad tym wszystkim myśleć to wpadam w panikę. Bo jak można przez 13 lat być z kimś codziennie, planować życie, mieć dzieci, budować dom i co... Może on ją nadal kocha. Może chciał tylko odreagować traumtyczne wydarzenie. Czuł się samotny. Kim ja w tym wsztstkim jestem. To może niestosowne, że piszę na forum dla rozwiedzionych, ale już od dłuższego czasu czytam dokładnie wyznania osób, które przeżyły takie doświadczenie. Próbuję zrozumieć. Odpowiedz Link
jan50plusplus Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 01.09.13, 11:32 Stoje przed dylematem, wnosić pozew o rozwód czy nie. Będąc rozwiedzionym na pewno czuł bym się z tym żle. Bo to oficjalne przyznanie się że kiedyś w przeszłości popełniem bąd, miałem klapki na oczach wiażąć się z niewłaściwą osobą Odpowiedz Link
triss_merigold6 Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 02.09.13, 09:20 No dobra, i co z tego, że kiedyś popełniłeś błąd? Odpowiedz Link
dama-pik0 Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 03.09.13, 12:32 Rok temu jak napisałam swój pierwszy pozew czułam się z tym bardzo zle wsztydziłam sie komukolwiek przyznać ,że myślę o rozstaniu.Po roku dojrzałam do decyzji ,pozew już jest w sądzie ponad miesiąc a mi z tym dobrze bo wiem że staram się naprawić właśnie ten bład popełniony kilka lat temu. Szczerze mówiąc już sie nie mogę doczekać kiedy powiem o sobie "rozwiedziona" Odpowiedz Link
eluthiena Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 05.09.13, 00:28 Na ile właśnie możemy się sami obwiniać że wybraliśmy źle? - nawet jeśli to przecież nie zrobiliśmy tego celowo ale z miłości Więc może trzeba jednak sie wziąć w garść i wyciągnąć wnioski na przyszłość - nie kierować sie emocjami i nie podejmować decyzji spontanicznie tylko co? - kalkulować?..... tak źle i tak niedobrze(( Odpowiedz Link
jarkoni Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 05.09.13, 18:56 W żadnym stopniu nie czuję się ani gorszy, ani jakoś "wybrakowany". Szczególnie że nie miałem pojęcia w młodym wieku jak to wszystko będzie wyglądać na co dzień w małżeństwie i jaka naprawdę okaże się dla mnie moja żona. Oraz, rzecz jasna, ja dla niej. Wyszła jedna pomyłka po kilku latach, zakończona rozwodem po latach piętnastu, i cóż było robić? Jak mogłem przewidzieć, że np. moja żona nienawidzi seksu, a przed ślubem ponoć ze wstrętem pozwalała na cośtam, a po ślubie rzadko i kłodowato.. Za to marzyła o mężu, który będzie zarabiał kasę (trafiła), robił hurtowe zakupy spożywcze i inne do domu i zwoził je paletami(trafiła), chodził z nią na zakupy wielogodzinne i doradzał (nie trafiła) oraz będzie "złotą rączką" w domu i wszystko naprawi (nie trafiła - jestem antytalent techniczny). A ja chciałem głównie kochającą żonę, gotową na seks też. I pogadać na poważne tematy i pośmiać się razem. Chyba za dużo chciałem. Być może niektórych zniesmaczy trywializowanie tematu, ale wybaczcie - seks jest naprawdę ważny, umiejętność rozmowy na poważne i na niepoważne tematy również. A kasa, zakupy wielkie, apartamenty, kolory dywanów? A furda z tym... Odpowiedz Link
argentusa Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 05.09.13, 19:28 No, toś Pan pojechał. Mogłabym w sumie odwrócić sytuację. Ech... przeszłość. Co do dwóch aspektów się zgadzam całkowicie: i seks i umiejętność porozmawiania i pośmiania się -BEZCENNE.... a, że pieniądz umiał zarabiać? ja też i co? i się rozleciało. Za to teraz mniej zasobnie, ale za to jak fajnie. A do Twej przedmówczyni: racjonalnie to ja wyszłam za pierwszym razem. A teraz poleciałam po emocjach i miałam rację. przynajmniej wiem, że żyję. Czego i Państwu życzę. Ar. Odpowiedz Link
paula6666 Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 20.11.13, 14:16 Tak, czuję sie gorsza i wybrakowana bo jestem gorsza. Wokół szczęśliwi ludzie w związkach a ja sama z dzieckiem, które nie jest szczęśliwe po rozwodzie. Jestem wybrakowana skoro nie potrafiłam uchronić przed rozwodem i siebie i dziecko. Odpowiedz Link
lampka_witoszowska Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 20.11.13, 15:29 a jak się chroni przed rozwodem? Odpowiedz Link
paula6666 Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 20.11.13, 15:57 W sumie to bardzo prosto...wystarczy zauważyć problem na samym początku i wtedy naprawiać i ratować związek a nie jak problem już jest na zaawansowanym etapie (w moim przypadku alkoholizm męża) Odpowiedz Link
lampka_witoszowska Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 20.11.13, 16:47 nie ma na tym świecie człowieka, który realnie umie przewidzieć w stu procentach konsekwencje swoich decyzji gdybym nie wypuściła w czerwcu córki na dwór, nie spadłaby z murka, nie zdarła uda, nie paprałoby się... gdybym nie wyszła za tego człowieka, który okazał sie nie mój, nie urodziłabym wspaniałej małej kobietki gdybym nie była rozwódką, moja córka męczyłaby się podobnie jak i ja, i niemój - nie miałabym dla dziecka tyle czasu ani siły, bo po prostu psychicznie bym się zajechała gdybym czuła się odpowiedzialna za wybory innych ludzi i wierzyła, że to ja decyduję na to, czy piją, czy nie - to bym była nimi, bo nawet nie Bogiem. On też nei ponosi odpowiedzialności za czyjeś decyzje. Odpowiedz Link
zofiulina1971 Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 20.11.13, 20:35 Jak miło widzieć imienniczkę na forum Dobry wieczór, Paulina Chyba jesteś bardzo krótko po rozwodzie, mam rację? Dziecko często nie jest szczęśliwe po rozwodzie, to prawda, ale czy myślisz, że byłoby szczęśliwe dzień w dzień oglądając zalanego w sztok ojca? Zapłakaną matkę, wycierającą jego rzygowiny z podłogi? Zdenerwowaną, że leży gdzieś w rynsztoku, zasikany i zapluty? Albo że znowu wsiądzie po pijanemu do samochodu? Że go wywalą z roboty za picie? Walki z nałogiem musi chcieć sam uzależniony. Na razie pewnie nie zdajesz sobie z tego sprawy, ale uczucie bycia gorszą minie. Krótko po rozstaniu z mężczyzną też widziałam samych szczęśliwych ludzi, ba, rozklejałam się na widok par, plażą idących za rękę i dziwiłam się, że panie, ważące po 80 kilo, zaniedbane, chodzą sparowane a ja snuję się po plaży singlowo. Ale gdy zaczęłam "zdrowieć", spojrzałam na partnerów tych pań. Jak łypią ukradkiem na wszystkie biusty w okolicy. Jakim znudzonym wzrokiem omiatają wszystko wokół. Jak cuchną potem i papierochami. Jak podczas rozmowy z partnerką nadużywają łacińskiego odpowiednika słowa "zakręt". Jeden z drugim patrzy na swą panią jak na kawał zgniłego mięsa. To ja już wolę chodzić nad morze sama. Kicham na takie "szczęście rodzinne". Spokojnego snu P. Odpowiedz Link
debczyk Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 21.11.13, 09:42 jestem od 3 lat rozwodnikiem, i nie, nie czuję się gorszy, ludzie są szczęśliwi lub nieszczęśliwi żyjąc razem i ludzie są szczęśliwi lub nieszczęśliwi żyjąc w pojedynkę, jest wiele par, które mimo, że nie są szczęśliwi to nadal są razem, a ja miałem odwagę wyjść z nieudanego związku Odpowiedz Link
anderikka Re: rozwodnicy - czy czujecie się gorsi? 21.11.13, 11:24 Teraz u mnie wszystko stoi na głowie, ale mogę powiedzieć, jak czułam się wcześniej (jako, jak to się mówi, panna z dzieckiem): no więc czasem okropnie - czyli chyba „gorsza” w sensie pytania w wątku, czasem normalnie. Potem generalnie „gorszość” zmniejszała się, także wpłynęły na to b. poważne problemy ze zdrowiem mojego taty po wypadku, tj. nie miałam czasu na problemy abstrakcyjne. Uważam, że niektóre osoby czasem dają odczuć, że uważają samotną matkę (być może też rozwódkę / rozwodnika) za coś gorszego, ale można odci si€ mentalnie od tego i doprowadzić do stanu, w którym to człowiekowi zupełnie powiewa, zwłaszcza że z reguły chodzi o uwagi osób głupich lub złośliwych. Natomiast podejście opisane wyżej (Zofiulina1971) to moim zdaniem innego rodzaju skrajność. Wrzucenie wszystkich mężczyzn mających żony / dziewczyny do worka z napisem: „łypiący ukradkiem, cuchnący, prymitywni i lekceważący swoją kobietę” to ideologia, która do niczego nie prowadzi, a poza tym są w tym jakieś fałszywe tony, coś takiego na siłę jakby. Odpowiedz Link
tricolour Dodam tylko, że ta "skrajność"... 21.11.13, 11:31 ... ma podłoże w niskim poczuciu wartości. Czyli w czuciu się gorszą. Bo zwyczajny człowiek nie widzi tylko negatywnych cech bliźnich, ale widzi więcej i je waży. Normą jest męskie patrzenie na damskie biusty (a na co ma patrzeć facet? Na penisy, albo odwracać wzrok od kobiet?), normą jest, że nad morzem ludzie się opalają więc pocą itp. Odpowiedz Link
argentusa Re: Dodam tylko, że ta "skrajność"... 21.11.13, 11:39 Chciałam podobnie napisać. I nie jestem pewna, czy dotyczy to tylko facetów. Zupełnie serio mówię, że jak jestem np nad morzem i widzę fajnego faceta z (pardon za dosłowność) z niezłym tyłkiem to się normalnie patrzę na ten tyłeczek i już. Nawet jak najwspanialszy z mężczyzn ze mną idzie. Bo to nie oznacza, że ja go nie kocham. Ale popatrzeć na niezłe ciacho to czasem kobiety też lubią. Nawet te 80 kilowe, lżejsze też . Ar. Odpowiedz Link
anderikka Re: Dodam tylko, że ta "skrajność"... 21.11.13, 11:40 Ja uwielbiam patrzeć na ciacha Odpowiedz Link
tricolour Moja też się gapi... 21.11.13, 11:42 ... i jeszcze sugeruje, że dobrze by było, bym tak ooooo wyglądał. I jawnie mówi publicznie, że Daniela Craiga z łóżka by nie wyrzuciła.... a ja bym skuwriela wyrzucił. Normalne... Odpowiedz Link
argentusa Re: Moja też się gapi... 21.11.13, 12:53 Nooo, tu się z Twoją zgodzę. Też bym nie wyrzuciła. A Obecny dopowiada, że jestem zdrowo walnięta, bo przecież patrzeć na facetów to nic przyjemnego. Kobitki to inna inszość. Ar. ps. zupełnie poważnie uważam, że to jest normalne. Odpowiedz Link
anderikka Re: Dodam tylko, że ta "skrajność"... 21.11.13, 11:39 Prawdopodobnie tak, tylko jest przerobione na coś odwrotnego. Tricolour, mam przy okazji pytanie. Czy mogę napisać Ci coś krótko na skrzynkę? Bardzo mi na tym zależy. Odpowiedz Link