Dodaj do ulubionych

uderzył :(

25.11.13, 09:24
Słuchajcie, w skrócie we środę uderzył mnie mąż w obecności dzieci, mając córkę na rękach popchnął mnie i się przewróciłyśmy. Wezwałam policję, był po alkoholu dostał białej gorączki, po wyjściu policji powiedziałam mu - że to już koniec. Kazałam mu się wyprowadzić on jest jeszcze w domu. Dzisiaj może to nastąpi. Mamy dwoje dzieci 3,5 roku i 6 lat. Dodam że nie układało nam się, to przelało czarę goryczy. On błaga o szansę o terapię o to żeby mógł do mnie wrócić. Ja mu mówię nie chcę potrzebuję czasu. Chcę rozwodu za porozumieniem stron. Powiedziałam mu że do niego należy decyzja bo jak nie to będzie za orzeczeniem winy. Słuchajcie powiedział że już nigdy nie tknie alkoholu, że wie co stracił i że wie że chce walczyć. Błagam napiszcie mi co byście zrobiły. Mam wielu przyjaciół nie zostaję sama. byłam wczoraj u znajomych - normalna rodzina i jak sobie pomyślałam że te dwie moje istotki tak nie będą miały to znowu zaczęłam ryczeć. Pięć dni płacze bez przerwy. Dodam jeszcze że chłop nie ma gdzie iść, będzie czegoś szukał.
Obserwuj wątek
    • heksa_2 Re: uderzył :( 25.11.13, 10:39
      Przecież oczywiste po co mu kolejna szansa. Twarda bądź jak Roman Bratny. To się nigdy nie kończy. Jeśli podoba ci się takie życie, daj mu szansę. Jeśli nie, uciekaj do przodu. Nie jesteś odpowiedzialna za męża. Jest pełnoletni. Jesteś odpowiedzialna za dzieci. Daj im dom bez alkoholu i przemocy.
    • lexi777 Re: uderzył :( 25.11.13, 11:10
      też tak uważam.Jeśli chcesz dawać szansę to odejdź teraz i obserwuj pana z oddalenia i to długi okres czasu.Jeśli udowodni stylem życia i zachowaniem, że warto dawać szanse to twój wybór.Ale moim zdaniem nie warto.Pchniecie żony z dzieckiem na rękach to już dla mnie pan przekroczył pewną granicę po której może być już tylko gorzej. Szkoda tych dwóch istotek jak o nich mówisz, żeby na to patrzyły i w tym uczestniczyły co już się wydarzyło. Natomiast nie szkoda straty tatusia który robi to co zrobił dziecku i tobie.
      Jak sobie wyobrażasz życie z nim i ile szans dla niego masz w zanadrzu?
    • joaaa83 Re: uderzył :( 25.11.13, 11:24
      Ja uważam, że Twoje dzieci mają szansę na normalny dom, jeśli jak najszybciej pozbędziesz się z domu męża. Bo z nim normalnego domu nie stworzysz, skoro po pijaku potrafi Cię popchnąć, kiedy trzymasz dziecko na ręku.
      • krokodil123 Re: uderzył :( 25.11.13, 12:09
        Ale ta szansa na pokazanie" że wie co stracił i że pokaże że jest innym człowiekiem" może dostać i po rozwodzie-no nie???
        Ja mojemu zaproponowałam taki wariant.

        Rozwód-a późnej to niech pokaże, niech się stara, niech mnie przekona że jest inaczej-kto mu to zabroni.
        A jak się okaże że to co mówi jest prawda to po 1-2-3 lata możemy się pobrać od nowa-gdzie jest problem.

        Tylko zazwyczaj to są puste gadania.
        Samo to co on teraz mówi-że zrozumiał co stracił jest nie prawda. Przecież nie jest sam, nie żyje bez dzieci i bez żony, nie opłaca sam sobie mieszkania (rozumiem że teraz mieszka u ciebie) nie gotuję i nie gospodarzy samemu, nie siedzi sam w pustym mieszkaniu i nie spędza samotnie nocy. Jak tak posiedzi z rok-dwa to dopiero wtedy może realnie docenić co stracił i może składać takie deklaracje.
    • altz Re: uderzył :( 25.11.13, 12:27
      Mąż nie widzi partnera w żonie, więc sobie pozwala. Nie widzi też realnej siły, bo by się powstrzymał. Dużego chłopa by nie popchnął. Znam sytuacje, gdy żony "dorosły do przemocy" i stwierdziły, że same mężom coś zrobią, jeśli je ruszy. Przemoc się skończyła, ale była determinacja ze strony tych kobiet.
      Nie wierzę w takie deklaracje, jeśli po drugiej stronie nie ma siły ani determinacji, do tego facet popija, więc nie obchodzą go skutki, jest znieczulony.
      Nie wiem czego żałować i co porównywać? Te dzieci i tak nie mają normalnego domu, więc nic nie tracą, a zyskują spokój w domu. Rozstać się zamieszkać osobno z prawem pobytu na trzeźwo, a po pijaku tylko na wycieraczce przed domem, nie ma innej opcji. I nie wstydzić się mówić o problemach.
      • lampka_witoszowska Re: uderzył :( 25.11.13, 12:40
        dokładnie tak, niestety

        moja ciocia zakończyła przygodę z przemocą w rodzinie, jak na wujka zepchnęła regał, 45tkę, nie 90tkę, ale jednak
        Wujek przeżył i od 30stu lat są małżeństwem, trudno bywa i ja za nic bym nie zdzierżyła, bo charakter wujcio ma jaki ma, ale ciocia jest oazą cierpliwoći i wujka powoli wychowąła na oddanego męża. I sama twierdzi, że jej okoliczności pomogły, bo trafił na kolegę podczas kilkuletniej delegacji, który na punkcie swojej rodziny miął bzika. Gdyby miał bzika na jakimś innym punkcie - a wujcio jednak jest podatny mocno - to pewnie by się rozstali.

        Do autorki - rób, jak uważasz, sama wiesz, co na dzisiejszy dzień lepsze. I tak będziesz płakac, i tak (aż przestaniesz z jakiegoś powodu, jak każdy, chyba, ze zpłaczem będziesz szczęśliwa, to dociągniesz do końca życia płacząc i ucząc takiej postawy dzieci przy okazji) - ale nie płacz przynajmniej z powodu tego, co będzie albo czego nei będzie, a dzieciom to rzekomo może być potrzebne - albo i nie.

        ps. szantaż, jaki teraz zastosowałaś na mężu z takim powodzeniem (bo wyszło całkiem, całkiem) - zadziała tylko raz.
        potem zostanie Ci pewnie rozstanie, więc jak chcesz tę obecną sytuację wykorzystać, to porządnie, żeby naprawdę zmienić schematy w Waszej rodzinie, niech na gadaniu się nei kończy. I przede wszystkim - przyjrzyj się sobie solidnie, co Ty musisz zmienić, żeby to małżeństwo nei szło w tym kierunku, w którym nie chcecie
    • samiec_omega Re: uderzył :( 25.11.13, 12:47
      z-la napisał(a):

      >Błagam napiszcie mi co byście zrobiły.

      Na forum nie szukałbym odpowiedzi co robić.

      Jeśli masz trochę kasy, czasu i chęci to terapia rodzinna. Ktoś kompetentny powinien się Wam przyjrzeć. Nie masz Ty przypadkiem syndromu DDA ? Ja jestem zdania, że alkoholików należy tępić i tyle. Z jednego postu nie sposób nic sensownego wywnioskować. Wiem tylko, że Twój mąż wyrażnie nie radzi sobie z emocjami. Często rozwód i rozstanie to najlepsze wyjście, ale chyba nie zawsze..
      • z-la Re: uderzył :( 25.11.13, 15:57
        Tak mój mąż ma syndrom DDA, tylko że jak ja prosiłam o terapie to wtedy drwił, a jak się przestraszył to zaczyna w to wierzyć. Wierzy w to że się zmieni, ja nie do końca. 6 latka powiedziała mi tak - Mamo dla mnie skarbem jest rodzina ona daje mi szczęście a Ty mi to szczęście zabierasz. No i totalnie sfiksowałam. Boję się każdego następnego dnia powrotu do domu i tego wszystkiego co w domu jest. Psychicznie zaczynam być słaba a do tej pory wiedziałam czego chcę. Teraz już sama nie wiem.
        • chalsia Re: uderzył :( 25.11.13, 16:51
          6 latka powiedziała mi tak - Mamo dla mnie skarbem jest rodzina on
          > a daje mi szczęście a Ty mi to szczęście zabierasz. No i totalnie sfiksowałam.

          przepraszam, to było w ramach rozmowy, że ojciec nie będzie z Wami mieszkał, czy też w ramach rozmowy o tym, czego by córka chciała ?
          • szszsz13 Re: uderzył :( 25.11.13, 18:00
            Nie wiem, skąd u Twojej córki takie dorosłe wnioski, ale pomimo przebijającej przez tą wypowiedź inteligencji, widzę tu też sporą porcję szantażu emocjonalnego. Nie jest to przypadkiem małe manipulowane przez tatę? Ja wiem, jak takie słowa z ust własnego dziecka bolą. Ale wiem też, że rodzina to bardzo skomplikowany organizm pełen podtekstów i emocjonalnych gierek. Oddziel z całych sił emocje. Staraj się oceniać sytuację na chłodno. Przemoc jest karalna. I jest powtarzalna. Nie wchodź w to głębiej. Następnym razem Cię pobije. Lub dziecko, a wtedy nie będziesz już pamiętała wzruszających słów swojej córki.
        • triss_merigold6 Re: uderzył :( 25.11.13, 18:07
          Jasne, jasne, 6-latka sama to wymyśliła, a Ty łykasz jak gęś kulki.
        • lampka_witoszowska Re: uderzył :( 25.11.13, 18:20
          w sumei dziekco powtórzyło dokładnie Twój wpis. Wyartykułowało Twoje odczucia. To teraz pora usiąść i pomyśleć, co będzie dobre dla wszystkich. Dla wszystkich.
          • lampka_witoszowska Re: uderzył :( 25.11.13, 18:22
            i proponuję, żeby to była Twoja decyzja, a nie ludzi z forum. Jak nie wiesz, co robić, sama pochodź trochę do psychologa, żeby sobie poukładać sprawy, którymi i jak należy się zająć.
            Serio - warto.
            • samiec_omega Re: uderzył :( 25.11.13, 19:27
              lampka_witoszowska napisała


              > i proponuję, żeby to była Twoja decyzja, a nie ludzi z forum. Jak nie wiesz, co
              > robić, sama pochodź trochę do psychologa, żeby sobie poukładać sprawy, którymi
              > i jak należy się zająć.
              > Serio - warto.

              Potwierdzam. Sam łażę do takowego

              • lampka_witoszowska Re: uderzył :( 25.11.13, 20:06
                też łaziłam - i naprawdę dobrze mi to zrobiło. Stawiało na nogi i człowiek rozpracowywał to, co wydawało się najtrudniejsze.
    • xciekawax Re: uderzył :( 25.11.13, 19:57
      Moze niech maz znajdzie sobie cos, i niech sam chodzi na terapie. Moze to mu cos da?

      Takie "przebaczenie" to raczej nie ma sensu bo zalerzy od wielu czynnikow: 1) czy ty bedziesz mogla na siebie w lustrze spojrzec wiedzac ze zaakceptowalas to ze maz Cie pobil.
      2) to "nigdy juz alkoholu nie dotkne" nie pierwszy i nie ostatni raz slysze. Powiem ci ze nigdy nie slyszalam aby facet dotrzymal slowa. Wiec jak wkoncu Twoj maz wypije znowu - jak bedziesz sie czula? No i jak bedziesz sie czula wyczekujac ten moment kiedy zlamie obietnice? A gdy juz wypije ale nie uderzy - czy to bedzie wystarczajacy powod na rozwod czy bedziesz czekala az sie napije i znowu uderzy?

      Moim zdaniem lepiej aby facet sam sie zastanowil czego chce i jak chce sminic swoje zycie. Obydwoje budujecie ten zwiazek, ale zmiana wychodzi ze srodka nas samych.
      Niech sam chodzi na terapie, niech sam nauczy sie zyc bez alkoholu. Nawet nie zaczynaj bawic sie w detektywa aby tropic czy on pije czy sie z tym chowa. Niech robi co chce - tylko nie w Twoim domu.

      A ty zaopiekuj sie soba. Zaslugujesz na to.
    • koronka2012 Re: uderzył :( 25.11.13, 20:55
      z-la napisał(a):

      > byłam wczoraj u znajomych - normalna rodzina i jak sobie pomyśl
      > ałam że te dwie moje istotki tak nie będą miały to znowu zaczęłam ryczeć.

      Twoje dwie istotki mogą to mieć - kiedyś. O ile zmądrzejesz, i przestaniesz zamieniać im stopniowo życia w piekło. Bo z tym panem twoje dzieci przejdą gehennę, i nigdy nie będą miały normalnej rodziny.

      > Dodam jeszcze że chłop nie ma gdzie iść, będzie czegoś
      > szukał.

      Biedny. Na pewno bardzo ci go żal....?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka