z-la
25.11.13, 09:24
Słuchajcie, w skrócie we środę uderzył mnie mąż w obecności dzieci, mając córkę na rękach popchnął mnie i się przewróciłyśmy. Wezwałam policję, był po alkoholu dostał białej gorączki, po wyjściu policji powiedziałam mu - że to już koniec. Kazałam mu się wyprowadzić on jest jeszcze w domu. Dzisiaj może to nastąpi. Mamy dwoje dzieci 3,5 roku i 6 lat. Dodam że nie układało nam się, to przelało czarę goryczy. On błaga o szansę o terapię o to żeby mógł do mnie wrócić. Ja mu mówię nie chcę potrzebuję czasu. Chcę rozwodu za porozumieniem stron. Powiedziałam mu że do niego należy decyzja bo jak nie to będzie za orzeczeniem winy. Słuchajcie powiedział że już nigdy nie tknie alkoholu, że wie co stracił i że wie że chce walczyć. Błagam napiszcie mi co byście zrobiły. Mam wielu przyjaciół nie zostaję sama. byłam wczoraj u znajomych - normalna rodzina i jak sobie pomyślałam że te dwie moje istotki tak nie będą miały to znowu zaczęłam ryczeć. Pięć dni płacze bez przerwy. Dodam jeszcze że chłop nie ma gdzie iść, będzie czegoś szukał.