Dodaj do ulubionych

Jak to z tą stopą jest...?

09.01.14, 10:51
Natchniony dyskusją o wysokości alimentów w jednym z wątków przypomniałem sobie o bardzo ciekawym artykuliku, który ukazał się nie tak dawno w wyborczej, o tym jak to rozwiedziona kobita pozwała o alimenty matkę swojego exa, czyli babkę dzieci.

Ale najbardziej zaskoczony byłem stwierdzeniem tam pani adwokat, która jasno i klarownie mówi, że "Rodzic po rozwodzie musi tak się rządzić, by mu starczyło na życie z tego, co ma. Konie, Alpy to bajery - jeśli kogoś nie stać, to rezygnuje. To, że komuś stopa życiowa się obniżyła, nie znaczy, że babcia ma ją wyrównywać. Niech dostosuje się do nowych warunków życia"

No i jak, drogie panie? Może wam się stopa życiowa zmniejszyć czy nie może? big_grin

Cały tekst: wyborcza.pl/1,76842,15204310,Wnuki_pozywaja_babcie_o_alimenty__Bo_brakuje_im_na.html#ixzz2ptQhYbxW
Obserwuj wątek
    • zalosny.jestes Było...sam wrzuciłem ten wątek... 09.01.14, 10:54
      Panie zgodnym chórem orzekły, ze to odizolowany przypadek...
      • orangeplus Re: Było...sam wrzuciłem ten wątek... 09.01.14, 10:57
        W samym temacie artykułu to przypadek odizolowany, bo nie każda wariatka chce od byłej teściowej alimentów na narty w Aplach. Ale mi chodzi o słowa adwokatki, które nijak się mają do tego co tutaj panie bezustannie forsują, że stopa życiowa dzieci po rozwodzie nie powinna się zmniejszyć big_grin
        • zalosny.jestes To wszystko da sie nagiąć w zależności 09.01.14, 11:01
          od tego co akurat jest korzystne. To jest clou damskiego myślenia...
          Jestem kobietą więc:
          mogę kłamać
          mogę być słaba
          mogę być niekonsekwentna
          mogę mataczyć
          mogę kręcić
          mogę kochać trzech
          Ty jesteś prostakiem więc nawet na szafocie masz:
          być konsekwentny
          być silny
          nie płakać
          nie narzekać
          kochać ją miłością doskonałą mimo kloaki innego samca między nogami
          obsypywać kwiatami

          a przede wszystkim masz:
          Zamknąć mordę, płacić na czas i nie mieszać się wychowanie dzieci.

          Przepraszam drogie panie za formę ale czasem trzeba przełożyć co nieco z damskiego na męski wink
          • yoma Re: To wszystko da sie nagiąć w zależności 09.01.14, 11:42
            Męskość mierzona wielkością rozjęczenia? Jak się nie ma innych wielkości. ..
            • zalosny.jestes Męskość mierzona odpornością na manipulację ;) 09.01.14, 11:47
              Fakt, niewielu już nas zostało a tych co lubią podyskutować jeszcze mniej wink
              BTW. Co ma męskość do tematu?
              Kolejne rozmydlanie?
              • yoma Re: Męskość mierzona odpornością na manipulację ; 09.01.14, 11:58
                To ja ciebie pytam, ty zacząłeś o damskim i męskim myśleniu. Takie odwracanie kotu ogona jest zresztą wielce babskie.
            • orangeplus Re: To wszystko da sie nagiąć w zależności 09.01.14, 13:28
              Jestem daleki od rozjęczenia i to baaaardzo. Wręcz przeciwnie, doskonale się bawię, widząc jak w innych wątkach kobiety nawzajem przekonują się "że dziecko musi mieć po rozwodzie taki sam standard jak i przed!", a jak im wyłożyć opinię prawnika i jakby tego było - kobity! to siedzą cichą big_grin
              • chalsia Re: To wszystko da sie nagiąć w zależności 09.01.14, 13:35
                a jak im wyłożyć opinię p
                > rawnika i jakby tego było - kobity! to siedzą cichą big_grin

                ja znam odmienną opinię INNYCH pań adwokatów (nie jednej) i sędziów (akurat też pań)

                to było zdanie pani adwokat - jednej konkretnej w tej konkretnej sprawie
                nie wiesz co by powiedziała, gdyby reprezentowała stronę przeciwną big_grin

                i co z tego? ano tylko tyle jest na 100% pewne, że adwokat argumentuje na korzyść strony, którą reprezentuje
                • amsterdamska_mgla Re: To wszystko da sie nagiąć w zależności 09.01.14, 16:48
                  Może warto zajrzeć do wykładni prawnych zamiast posiłkować się opiniami pani adwokat z artykułu lub wyobrażeniami forumek?
    • lampka_witoszowska Re: Jak to z tą stopą jest...? 09.01.14, 11:31
      pobudka

      większośc wątków na forum jest o tym, że się siłą rzeczy obniża

      tu jakies strasznie dziecinne podejście panowie reprezentujecie - jak nastolatki albo zdziecinniali staruszkowie

      gdzie jakies polemiki, konkretne rozmowy bez podłoża emocjonalnego, kawał robrej roboty? tylko pitu pitu
      idę stąd, szkoda moich pięknych oczu
      • altz Re: Jak to z tą stopą jest...? 09.01.14, 18:39
        lampka_witoszowska napisała:
        > większośc wątków na forum jest o tym, że się siłą rzeczy obniża
        nie zauważyłem czegoś takiego, a czytam wszystko i dokładnie

        > tu jakies strasznie dziecinne podejście panowie reprezentujecie - jak nastolatk
        > i albo zdziecinniali staruszkowie
        Widzę, że masz jakiś dołek wink

        Ja od lat mówię, że po rozwodzie standard MUSI się obniżyć, takie są prawa ekonomii, gdy koszty rosną. Po cuda do kraju realnego socjalizmu! smile Teraz nawet kościoły się sprzedaje, gdy nie można ich utrzymać, u nas też tak będzie za jakiś czas i wszyscy do tego przywykną.
        • lampka_witoszowska Re: Jak to z tą stopą jest...? 10.01.14, 07:10
          zwykle tak się dzieje przecież, że standard się obniża - stąd jęki mężczyzn, że musza płacić, a nie powinni - i stąd pretensje kobiet, że mają za mało

          przy czym rodzic wychowujący dziecko na co dzień wie, jakie sa wydatki - a rodzic płacący alimenty może poprosić o paragony czy inne faktury - albo ich kopie, albo samemu sobie zrobić takowe - i policzyć (jeśli nei dowierza)

          proste, jeśli się chce
    • katja75live Re: Jak to z tą stopą jest...? 09.01.14, 13:54
      Zwykle sie zmniejsza, zarowno kobiecie jak i facetowi, dzieciom niestety tez i to boli najbardziej bo one sobie takiego losu nie wybraly.
      Smutne, ale prawdziwe nie ma nad czym dyskutowac.
    • amsterdamska_mgla Re: Jak to z tą stopą jest...? 09.01.14, 16:37
      orangeplus napisał(a):

      > No i jak, drogie panie? Może wam się stopa życiowa zmniejszyć czy nie może? big_grin

      Ale doprecyzuj, czy pytasz o to, czy MNIE się może obniżyć, czy MOIM dzieciom?

      Mnie może, mój problem. Moim dzieciom nie powinna. Jeśli dzieci żyły w luksusie, a eks nadal pławi się w luksusie, to powinien to móc zapewnić dzieciom, powtarzam, dzieciom, nie mnie. A zwłaszcza, jeśli rozwód zadział się z jego winy.
      Tyle teorii, w praktyce powyższe dylematy mnie nie dotyczą.
      • mlodyniedowziecia Re: Jak to z tą stopą jest...? 10.01.14, 10:06
        "Jeśli dzieci żyły w luksusie, a eks nadal pławi się w luksusie, to powinien to móc zapewnić dzieciom, powtarzam, dzieciom, nie mnie."

        Tu schwyciłaś clou problemu prawnego. Są dwa jeżeli, które muszą wystąpić łącznie:
        - jeżeli przed rozwodem dzieci żyły w luksusie,
        - jeżeli eks nadal pławi się w luksusie,
        czyli potrzeby uprawnionego, możliwości zobowiązanego.
        Sprawa z artykułu najprawdopodobniej wygrana będzie przez babcię, bo babcia nie pławi się w luksusie, a cwana była synowa chce na luksusy. Była synowa podpuszczona przez adwokata najprawdopodobniej chce wymusić alimenty na ojcu dzieci uderzając w jego matkę.

        Między małżonkami zależy to od rozłożenia się winy zgodnie z art. 60 kro.


    • koronka2012 Re: Jak to z tą stopą jest...? 09.01.14, 19:41
      Mi sie akurat standard podniósł tongue_out odkąd przestałam finansować eksa.

      Stwierdzenie słuszne, tylko - po pierwsze - pani adwokat za to płacą, żeby argumentowała na rzecz swojego klienta, po drugie - bo dotyczy alimentów OD BABCI, nie od ojca.

      Nie traktujmy raczej adwokackiego PR-u w kategoriach prawa objawionego, bo jedno z drugim nie ma nic wspólnego.

      standard powinien być dostosowany do poziomu życia rodziców - takiego, jakim by był gdyby nie rozwód. Tylko że nie babcia ma go wyrównywać.

      • tricolour Czyli jeśli w wyniku rozwodu... 09.01.14, 20:01
        ... standard się podniósł, to należy go sztucznie obniżyć, by był taki "jakim by był gdyby nie rozwód".

        To chcesz nam powiedzieć?
        • lampka_witoszowska Re: Czyli jeśli w wyniku rozwodu... 10.01.14, 07:08
          to chyba odrobina logiki Ci powinna wystarczyć, żeby sobie odpowiedzieć, do czego w życiu zmierzamy: do poprawienia sobie i dzieciom jakości życia czy pogorszenia tejże

          może Koronka zmierza do poprawiania jakości, jak i zdecydowana większość ludzi big_grin
          • tricolour Aaaaa czyli jest tak... 10.01.14, 22:34
            ... jeśli trzeba poprawić sobie życie, to korzystamy z prawa gdy jest to korzystne. Jeśli chcemy poprawić sobie i dzieciom życie, a prawo działa wbrew, to nie korzystamy z prawa. No logiczne: mamy prawo, nie bezwzględny obowiązek, do korzystania z prawa.

            Ale tak samo ma płatnik, mający prawo do odmiennego zdania i mający prawo do takiego korzystania z prawa, by poprawić sobie i dzieciom jakość życia. I na przykład ja mam takie zdanie, że moja córka z pierwszego małżeństwa stoi na drugim miejscu, po moim małym synku, do moich pieniędzy na utrzymanie dzieci.
            • lampka_witoszowska Re: Aaaaa czyli jest tak... 11.01.14, 06:50
              coś Ci się miesza - ciągle mówimy o własnych dzieciach, tak?
              no, to fakt - jako płatnik, a nie ojciec, masz pełne prawo czuc się rozżalonym - ale nie oczekiwałabym ani szacunku od dzieci, ani nawet nazywania siebie tatą - bo to już zwykły brak konsekwencji, czyż nie? wink
    • tricolour No i widzisz... 09.01.14, 22:33
      ... zadałem proste pytanie Koronce i czekam na odpowiedź.

      Co tez teraz ona wymyśli? Zaprzeczy sobie czy zaprzeczy sobie?
      tongue_out
      • koronka2012 Re: No i widzisz... 12.01.14, 13:32
        O co ci właściwie chodzi? standard życia mi się podniósł - skorzystało na tym dziecko, co chyba oczywiste. Trudno żebym żałowała własnemu dziecku - ale to chyba domena matek, bo już ojcowie takich skrupułów nie mają tongue_out

        Z tym, że nie miało to żadnego wpływu na wysokość groszowych alimentów od ojca. Oczywiste dla mnie było, że on nie będzie partycypował np. w kosztach wakacji, na które nigdy nie byłoby go stać. Z kolei kiedy jemu się stopa życiowa podniosła, to absolutnie nie widział powodu, żeby dziecko to odczuło (nawet w bezpośredniej formie, nie mówię o alimentach).
    • exhajer1 Re: Jak to z tą stopą jest...? 10.01.14, 10:10
      Hehe - pamiętam jak moja była na rozprawie zażądała alimentów w wysokości 100% moich zarobków. Była autentycznie zrozpaczona gdy sędzina nie podzieliła jej zdania. Jej rozpacz przeobraziła się we wściekłość kiedy sędzina stwierdziła, że jej możliwości zarobkowe są nawet większe niż moje, z racji wyższego wykształcenia, że ogranicza ją tylko wstręt do pracy. Dla większości rozwódek alimenty są sposobem zarobkowania, autentyczna tragedia rozpoczyna się gdy "dziecko traci uprawnienia do alimentów" a wiek 40+ naprawdę staje się przeszkodą w zdobyciu sensownej pracy.
      • lampka_witoszowska Re: Jak to z tą stopą jest...? 10.01.14, 10:22
        ską dmasz dane co do "większości rozwódek", które rzekomo chcą zarabiać na alimentach?
        tylko konkretnie prosze, bo historię Twojego rozwodu - umówmy się, że prawdziwą - poznaliśmy
        • zalosny.jestes Mało mężczyzn wypowiada się na tym forum 10.01.14, 10:46
          bo większość płaci i pije. 90% z wypowiadających wskazuje na patologie w systemie.
          Jakich dowodów chcesz?
          • lampka_witoszowska Re: Mało mężczyzn wypowiada się na tym forum 10.01.14, 10:52
            obliczenia na tej garstce jęczydeł płci męskiej mało mnei obchodzą - a o jakie potwierdzenie mi idzie, doś cwyraźnie już określiłam

            ps. na podstawie męskiej zawartości tego forum nie istnieją mężczyźni przystosowani do życia w rodzinie big_grin i to w 100% big_grin
            • zalosny.jestes A jest coś co Cię obchodzi? Czy są jakieś 10.01.14, 11:04
              argumenty, które są w stanie zapalić kaganek myślenia w Twojej główce?
              Czy "nie bo nie" wystarczy za każdy argument? big_grin
              W sumie to pytanie retoryczne.
              • smutnyaniol Re: A jest coś co Cię obchodzi? Czy są jakieś 10.01.14, 11:16
                Oceniacie cała populacje kobiet na podstawie swoich doświadczen z byłymi żonami, które notabene sami sobie wybraliście i pozwalaliście przez lata na nic nie robienie. Nie rozumiem więc skąd zdziwienie, że po rozwodzie chcą funkcjonować dokładnie tak samo?
                Z drugiej strony czuję się obrażana jako kobieta tymi insynuacjami, bo nigdy nie ciągnełam pieniędzy od byłego. Utrzymuje się sama, a dziecko utrzymujemy po połowie, zarówno finansowo jak i czasowo. Jak ktoś chce dołożyć to to robi, ale bezpośrednio dziecku albo instytucji (np wyjazd, czy dodatkowe zajęcia). Więc rozżalenie panowie spijajcie śmietankę swojego wyboru!
                • lampka_witoszowska Re: A jest coś co Cię obchodzi? Czy są jakieś 10.01.14, 11:26
                  no, i własnie o to chodzi

                  nie z kazdym jednak da się prowadzić rozmowę - są ludzie na takim poziomie, że lepiej im wychodzą próby obrażania kogoś, kto rozmawia rzeczowo - niż sama rzeczowa rozmowa (albo to forma kokieterii męskiej - i w sumie nei wiem, co głupsze)

                  a i jedno, i drugie w ostatecznym rozrachunku budzi jedynie litość
                  • zalosny.jestes No właśnie ja opinię buduję na bazie pań 10.01.14, 11:35
                    wypowiadających się w tym miejscu i powiem, że uczucia mam mieszane. Są kobiety, które starają się zastanowić, racjonalnie argumentować, podać swoje racje. Chwała im za to bo dyskusja polega na wymianie poglądów a finał nie zawsze musi być zgodny.

                    Niestety, jest część kobiet, które każdy argument zbijają słynnym "nie bo nie" albo próbując deprecjonować wagę faktów. To są typowe zagrywki, które zostały dobrze przećwiczone na słabszych facetach. Czysty schemat. Jeśli do tego dodamy chore prawo (albo inaczej - prawo jest niezłe, tylko interpretacja przez kobiety tego prawa woła o pomstę do nieba), które tylko utwierdza je w przekonaniu o słuszności zdania to mamy obraz kompletnej klęski i upadku.

                    Prawo...prawo...wprowadzę od jutra prawo o podatku katastralnym w wysokości połowy wartości nieruchomości rocznie. Zgodzisz się płacić? Dura lex sed lex jak to mawiają...

                    Tak samo jest z wyrokami w rodzinnych.
                    Czysta patologia.

                    PS: I na koniec jeszcze jedno. Jak padają argumenty a facet nie daję się wyprowadzić z równowagi to tego typu panie stosują jeszcze inny schemat. Jest to zwykły foch na zasadzie - z niektórymi nie da się rozmawiać bo nie chcą przyjąć mojego punktu widzenia. Nie odpisujcie tu tylko zastanówcie się w głębi siebie. Czy to ma jakikolwiek sens poza postawieniem na swoim?
                    • smutnyaniol Re: No właśnie ja opinię buduję na bazie pań 10.01.14, 11:47
                      Ale jakie argumenty skoro żadnych nie słuchasz i nie masz poza tym, że kobiety są złe, pazerne i leniwe?
                      • lampka_witoszowska Re: No właśnie ja opinię buduję na bazie pań 10.01.14, 12:27
                        to nawet nie są argumenty ze strony panów, tylko co najwyżej tezy (jak nawet przy dobrej woli uznać je za tezy, a nie oszczerstwa) - i co śmieszne pozostają tezami, bo żaden argument świadczący o prawidłowości postawionej tezy nie jest podawany

                        a im dłużej próbowac ciągnąc jakąś rzeczową rozmowę, tym bardziej żałosny się pieni, pieni, pieni...
                        • zalosny.jestes Absolutnie się nie pienię. Próbuję zrozumieć Twój 10.01.14, 12:29
                          punkt widzenia a jedyne co widzę to coraz większą drażliwość z Twojej strony. Rozumiem, że oczekiwania są takie iż wybuchnę, wybluzgam, ew użyję przemocy a wówczas pani powie - proszę! Cham!

                          Dziewczyny opanujcie się proszę bo ręce opadają big_grin
                      • zalosny.jestes Skąd taka opinia? Argumenty? Bez liku - wszystkie 10.01.14, 12:28
                        zbywane albo deprecjonowane. Z drugiej strony sama sieczka (przeważnie) albo odejście od tematu bo tak wygodnie.

                        96% kobiet dostaje opiekę nad dziećmi
                        4% mężczyzn dostaje opiekę nad dziećmi

                        czy taki podział uprawnia do napisania, że mamy patologię czy nie?
                        Mogę prosić o konkretną odpowiedź bez rozmywania tematu?
                        • smutnyaniol Re: Skąd taka opinia? Argumenty? Bez liku - wszys 10.01.14, 12:43
                          To zależy o ile % wiecej ojców złożyło wniosek o takową opieke i jej nie dostało z nieracjonach powodów.
                        • amsterdamska_mgla Re: Skąd taka opinia? Argumenty? Bez liku - wszys 10.01.14, 12:52
                          >czy taki podział uprawnia do napisania, że mamy patologię czy nie?
                          >Mogę prosić o konkretną odpowiedź bez rozmywania tematu?

                          Nie uprawnia, bo mamy za mało danych.
                          Wśród rozwodzących się w Polsce ojców dzieci do lat 18 ilu/ile procent składa wniosek o opiekę naprzemienną? Ilu/ile procent o wyłączną? W obu przypadkach - ilu ją realnie dostaje? Ci, którzy nie dostali - z jakiego powodu (sąd zawsze musi uzasadnić wyrok). Ile procent tych, którzy jej nie dostali, zostali OBIEKTYWNIE potraktowani niesprawiedliwie (obiektywnie - czyli nie zależy to od odczucia ojca).

                          Podaj te dane a odpowiem konkretnie, czy mamy patologię czy nie.
                          • zalosny.jestes Prawdę mówiąc spodziewałem się rozmycia 10.01.14, 13:12
                            i go dostałem. Nie mniej jednak dziękuję za odpowiedzi.
                            Wg mojego odczucia stosunek 96/4 w tak ważnej sprawie jest patologią. Przyczyny takiego stanu rzeczy są drugorzędne. Wystarczy wspomnieć powszechną wendetę w przypadku próby przejęcia opieki nad dzieckiem przez ojca.
                            • amsterdamska_mgla Re: Prawdę mówiąc spodziewałem się rozmycia 10.01.14, 13:23
                              Nie dostałeś rozmycia, dostałeś konkretne pytania.
                              Po prostu nie umiesz na nie odpowiedzieć.
                              Tymczasem statystyka jest punktem wyjścia do zmian, działań, rozgłosu.

                              Na przykład:
                              W miejscowości Karlskoga piesi zimą ulegali licznym wypadkom spowodowanym opadami śniegu. Chodniki odśnieżano bowiem w ostatniej kolejności, najpierw pługi wyjeżdżały na drogi.
                              Okazało się, że najczęściej wypadkom ulegają kobiety. Odprowadzały dzieci do szkoły, chodziły po zakupy, rzadziej niż mężczyźni wsiadały do samochodów, częściej szły do komunikacji miejskiej, do przystanków. Postanowiono zmienić harmonogram działań: najpierw odśnieżać chodniki, dopiero potem ulice. W rezultacie było mniej wypadków. Oczywiście przepisu na odśnieżanie nie możemy po prostu przejąć, trzeba każdy problem badać, uwzględniając warunki lokalne.

                              źródło: www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,114757,15184397,Barbara_Limanowska_tlumaczy_co_to_jest_gender.html

                              Powyższy przykład nie dotyczy rozwodu a śniegu akurat, ale pięknie pokazuje, po co nam liczby.
                              • zalosny.jestes To nie są konkrety. Konkretem jest 96/4... 10.01.14, 13:41
                                Pomogę Ci pytaniem wink
                                Nie uważasz, że przy tak niesamowitej dysproporcji gdzieś jest problem? Idąc moim (przytoczone przez Ciebie klapki na oczach) tokiem rozumowania powody są trzy:

                                Sądy kierują się zasadą najlepsza najgorsza matka niż najlepszy ojciec
                                Mężczyźni tylko w kartoflanej nie nadają się na ojców
                                Chodzi o transfer zasobów

                                Podaj proszę swoje. Jeśli możesz być tak uprzejma w dwóch, trzech punktach bez linków do odśnieżania z wysokich obcasów.
                                Dziękuję big_grin
                                • lampka_witoszowska Re: To nie są konkrety. Konkretem jest 96/4... 10.01.14, 13:58
                                  podaj dane dotyczące innych krajów - jak często łamie się prawo dla zasady "bo prawo jest po to, by je łamać",

                                  jak często wojuje się z zapiekłości tak jak w Polsce (w każdym jednym artykule chwalącym opiekę naprzemienną jest podkreślany fakt, że tam sądy orzekają o opiece nad dzieckiem w ok. 10% spraw),

                                  jak często w Szwecji przymyka się oczy na bicie dzieci na ulicy - u nas to sie ciągle zdarza, a agresorami w naszym kraju jednak ciągle pozostają głównie mężczyźni, nie kobiety,

                                  jak często w Skandynawii/Niemczech/Francji ojciec i mąż szykanuje swoją rodzinę za przyzwoleniem rodziny i sąsiadów,

                                  jak często alkohol jes tusprawiedliwieniem - tak jak u nas

                                  i mając te dane zestaw sobie - o ile umiesz smile - zdolność polskiego mężczyzny do bycia ojcem big_grin

                                  - bo może w innych krajach tzw. cywilizowanych ojcowie jednak bardziej sa ojcami niż Polacy i to, co u innych jest normą, u nas jest rzadkim zjawiskiem. A potem przejdziemy do powodów takiej sytuacji smile jak przebrniesz przez powyższe zadanie smile
                                  • zalosny.jestes Re: To nie są konkrety. Konkretem jest 96/4... 10.01.14, 14:10
                                    lampka_witoszowska napisała:

                                    > podaj dane dotyczące innych krajów - jak często łamie się prawo dla zasady "bo
                                    > prawo jest po to, by je łamać",

                                    Czyżby ten "argument" dotyczył tylko mężczyzn i legitymizował 96/4?

                                    > jak często wojuje się z zapiekłości tak jak w Polsce (w każdym jednym artykule
                                    > chwalącym opiekę naprzemienną jest podkreślany fakt, że tam sądy orzekają o opi
                                    > ece nad dzieckiem w ok. 10% spraw),

                                    Zapiekłość tylko ze strony mężczyzn? Jak to się ma do 96/4

                                    > jak często w Szwecji przymyka się oczy na bicie dzieci na ulicy - u nas to sie
                                    > ciągle zdarza, a agresorami w naszym kraju jednak ciągle pozostają głównie mężc
                                    > zyźni, nie kobiety,

                                    Jak często mężczyzna nie zgłasza faktu przemocy psychicznej/fizycznej ze strony kobiety bo nie ma co liczyć na wsparcie kogokolwiek? Jak to się ma do 96/4

                                    > jak często w Skandynawii/Niemczech/Francji ojciec i mąż szykanuje swoją rodzinę
                                    > za przyzwoleniem rodziny i sąsiadów,

                                    Jak często w Polsce matki wykorzystują 96/4 dla zapewnienia sobie wygodnego życia z dożywotniej niemal renty? Na jakiej podstawie sugerujesz, że Polacy to wyjątkowe kanalie? W jaki sposób legitymizuje to 96/4? Idąc tą drogą należałoby nas eksterminować bo przenosząc 96/4 na całą populację wychodzi, że tylko 4% facetów w tym kraju jest normalnych. Ty naprawdę wierzysz w to co napisałaś? Widzisz w tym sens?

                                    > jak często alkohol jes tusprawiedliwieniem - tak jak u nas

                                    Alkohol z tego co wiem w Szwecji czy Finlandii jest nieco większym problemem niż u nas? Jak to się ma do 96/4? 96% Polaków to alkoholicy i przemocowcy?

                                    > i mając te dane zestaw sobie - o ile umiesz smile - zdolność polskiego mężczyzny d
                                    > o bycia ojcem big_grin
                                    >
                                    > - bo może w innych krajach tzw. cywilizowanych ojcowie jednak bardziej sa ojcam
                                    > i niż Polacy i to, co u innych jest normą, u nas jest rzadkim zjawiskiem. A pot
                                    > em przejdziemy do powodów takiej sytuacji smile jak przebrniesz przez powyższe zad
                                    > anie smile

                                    Zadanie, które mi przedstawiłaś jest na poziomie Zosi z 4B podobnie jak tezy i argumenty. Już gdzieś tu pisałem - kolejne rozmycie sprawy 96/4 i argumentacja na zasadzie wpływ kolarstwa w Chinach na plony truskawek w Peru bo tam byłam na wakacjach...

                                    I pomyśleć, że kobiety z takim rozumowaniem orzekają w sądach big_grin
                                    • lampka_witoszowska Re: To nie są konkrety. Konkretem jest 96/4... 10.01.14, 15:44
                                      tu masz statystyki, może nei umiesz znaleźć:

                                      www.statystyka.policja.pl/st/informacje/91165,Przeciwko-przemocy-domowej-dane-za-polrocze-2013.html
                                      baw się dalej. Zosiu.
                                      • zalosny.jestes Jeszcze raz podkreślę...to jest zakłamanie. 10.01.14, 15:49
                                        Sam zamknąłem Ex niebieską kartę po wizycie dzielnicowego...

                                        Panie...coś z tym trzeba zrobić...albo ciągniemy sprawę i dzieci pod kuratora plus RDOK albo zamknij pan tę sprawę. Babę trza usadzić...wiem pan, pieprznąć tak,żeby śladów nie było....

                                        tak to niestety działa i znam to akurat od podszewki.
                                        • lampka_witoszowska Re: Jeszcze raz podkreślę...to jest zakłamanie. 10.01.14, 17:22
                                          ja też to znam od podszewki - na przemocowego faceta nic nei działa tak dobrze, jak porządny wpiernicz

                                          tylko, że policjant, jak widział, że dzieciak przerażony i zmarznięty stał za drzwiami, a tatuś tresował pięścią mamusię, partnera musiał zostawić z dzieciakiem, a mamusię wypierniczyć z chałupy, żeby z gnojem zrobić porządek

                                          więc przeżuwaj tę swoją kretyńską podszewkę ile ci pary wystarczy. Sam.
                                          • zalosny.jestes No więc...mamy po razie. Skąd więc to 96/4 ? 10.01.14, 18:04
                                            No za cholerę mi nie wychodzi. Jakbym nie liczył...
                                    • amsterdamska_mgla Re: To nie są konkrety. Konkretem jest 96/4... 10.01.14, 20:35
                                      zalosny.jestes napisał:
                                      > I pomyśleć, że kobiety z takim rozumowaniem orzekają w sądach

                                      Bóg nad Tobą czuwał, dając Ci synów. Rozumiem, że z taką opinią na temat kobiet, gdybyś był ojcem dziewczynek, nie chciałbyś utrzymywać ze swoim potomstwem kontaktów? A na pewno nie opieki naprzemiennej?
                        • chalsia Re: Skąd taka opinia? Argumenty? Bez liku - wszys 10.01.14, 13:56
                          > 96% kobiet dostaje opiekę nad dziećmi
                          > 4% mężczyzn dostaje opiekę nad dziećmi
                          >
                          > czy taki podział uprawnia do napisania, że mamy patologię czy nie?
                          > Mogę prosić o konkretną odpowiedź bez rozmywania tematu?

                          dla mnie taki podział na pdst. istniejących danych nie uprawnia do napisania, że to patologia
                          dla matek - na 100% rozwodów 100% matek chciało opieki, a 96% ją dostało
                          dla ojców - na 100% rozwodów x ojców chciało opieki, a 4% ją dostało
                          ALE by to napisać, to niestety nie ma danych statystycznych, ilu ojców występuje o przyznanie opieki nad dzieckiem czyli nie wiemy jaki procent z x stanowi 4%
                          ale na pewno mniej niż kobiet - zdecydowana większość kobiet przy rozwodzi wnosi o przyznanie opieki nad dzieckiem

                          w znanych mi osobiście przypadkach ojcowie od razu założyli, że będą ojcami bezkontaktowymi badź dochodzącymi, żaden nie starał się o opiekę nad dzieckiem

                          nie mniej zgadzam się, że w wielu przypadkach można nazwać przyznanie dziecka matce a nie ojcu patologią
                          • zalosny.jestes Dzięki za opinię. Pozwala ona na odniesiesnie się. 10.01.14, 14:17
                            Otóż wiem, że argumentem dużej liczby kobiet odnośnie 96/4 jest to, że panowie w sądach poddają się bez walki. Przyznaję, że jest w tym dużo racji. Zrobiłem tak i ja. Dlaczego?

                            To proste. Argumenty pani mnie przekonały.

                            Albo rozwód bez orzekania i alimenty w ustalonej wysokości albo Cię zgnoję.

                            W pierwszej wersji:
                            Jak mnie zgnoi jak nic na mnie nie ma.

                            A później chłodne myślenie:

                            Nie ma szans na rozwód z jej wyłącznej winy więc w finale po trzech latach tłuczenia się dostaniemy wyrok z winy obu stron. Dzieci i tak przy matce, bo nie ma sensu liczyć na 4% szans - byłoby to samobójstwem. Pozostaje mi obowiązek alimentacyjny wobec niej. Rodzina Ex od lat żyje z zasiłków, wyłudzonych emerytur, alimentów. Nikt praktycznie tam od dziesięcioleci nie skalał się pracą (są to same kobiety praktycznie bo panowie odeszli lub siedzą w więzieniach za alimenty). Idę na "bez orzekania" i jej status quo...

                            Czysty szantaż wykorzystujący 96/4? No jasne, że tak!

                            Iluż facetów jest w mojej sytuacji? Przynajmniej połowa...

                            Idźmy dalej bo zdeprecjonujesz mój przypadek jako odizolowany vel dostanę odpowiedź typu widziały gały co brały wink

                            Nie jest możliwe z czysto statystycznego punktu widzenia, że parytet 96/4 wynikał z naturalnych przyczyn. Żeby nie wiem jak zaklinać rzeczywistość jest to czysta patologia, z którą walczę. Segregacja ze względu na płeć jest faktem a co za tym idzie co bardzie sprytnym paniom nie opłaci się tkwić w rodzinie. Wystarczy się rozwieźć i uzyskać rentę.
                            • chalsia Re: Dzięki za opinię. Pozwala ona na odniesiesnie 10.01.14, 14:42
                              > To proste. Argumenty pani mnie przekonały.
                              >
                              > Albo rozwód bez orzekania i alimenty w ustalonej wysokości albo Cię zgnoję.
                              >
                              > W pierwszej wersji:
                              > Jak mnie zgnoi jak nic na mnie nie ma.
                              >
                              > A później chłodne myślenie:
                              >
                              > Nie ma szans na rozwód z jej wyłącznej winy więc w finale po trzech latach tłuc
                              > zenia się dostaniemy wyrok z winy obu stron. Dzieci i tak przy matce, bo nie ma
                              > sensu liczyć na 4% szans - byłoby to samobójstwem. Pozostaje mi obowiązek alim
                              > entacyjny wobec niej. Rodzina Ex od lat żyje z zasiłków, wyłudzonych emerytur,
                              > alimentów. Nikt praktycznie tam od dziesięcioleci nie skalał się pracą (są to s
                              > ame kobiety praktycznie bo panowie odeszli lub siedzą w więzieniach za alimenty
                              > ). Idę na "bez orzekania" i jej status quo...

                              no i tu jest różnica między płciami (o czym wczoraj dyskutowaliśmy, ale - nie mam pojęcia dlaczego - cała ta korespondencja została wycięta) - kobiety ogólnie są bardziej waleczne (albo zawzięte - jak kto woli) - może to kwestia większej emocjonalności?

                              ja na Twoim miejscu będąc (czyli w najgorszym przypadku rozwód z winy obu stron czyli skutki prawne identyczne do tych, jak przy rozwodzie bez orzekania o winie) po wyprowadzce wystąpiłabym natychmiast o rozwód z przyznaniem opieki oraz przyznanie opieki na czas trwania rozwodu
                              niechby to trwało i 3 lata
                              co by było, to by było, ale dopiero po takim działaniu byłbyś w 100% uprawniony do poczucia bycia skrzywdzonym przez system, gdyby dzieci zostały przyznane matce
                              a tak - na wejściu się poddałeś, bo "4%"
                              bo męska logika (??) mówi, że nie ma co brać się za słabo rokujące sprawy ??
                              jak tak każdy facet będzie podchodził do tematu, to się te 4% nie zmieni

                              poczytaj sobie Errora, jego eks nie "oddała" mu córki bez walki
                              • tricolour Re: Dzięki za opinię. Pozwala ona na odniesiesnie 10.01.14, 14:48
                                A to z automatu dostaje się opiekę po złożeniu wniosku o nią? Bo pomijasz fakt ze matka i tak dostanie pomimo wniosku ojca. Wtedy caly misterny plan badania systemu pod katem niesprawiedliwości idzie w łeb.
                                • chalsia plan badawczy 10.01.14, 15:23
                                  badawczo - statystycznie - wszystko styka

                                  przykład
                                  rozwód - sztuk 10 (w każdym przypadku jedno dziecko)
                                  wniosek o opiekę nad dzieckiem - 10 matek
                                  wniosek o opiekę nad dzieckiem - 6 ojców
                                  opiekę dostało 7 matek i 3 ojców
                                  czyli 70% matek i 30% ojców spośród rozwodzących się (i de facto tylko takie dane są obecnie dostępne)
                                  ALE 70% matek i 50% ojców spośród rodziców starających się o opiekę
                                  • zalosny.jestes Rozumiem ale tu masz do czynienia ze skrajnością 10.01.14, 15:30
                                    typu 96/4! Tego się nie da w ten sposób rozłożyć bo każde dziecko zauważy, że coś jest nie halo wink
                                    • chalsia Re: Rozumiem ale tu masz do czynienia ze skrajnoś 10.01.14, 16:30
                                      > typu 96/4! Tego się nie da w ten sposób rozłożyć bo każde dziecko zauważy, że c
                                      > oś jest nie halo wink

                                      zauważyć można jedynie, że statystycznie na 100 ROZWODZĄCYCH się par w 96 przypadkach dziecko zostaje z matką a w 4 z ojcem
                                      I NIE WIADOMO DLACZEGO, bo nie wiadomo ilu ojców się starało i "odpadło"
                                      a jak tylko 20 ojców na 100 się starało, to proporcja będzie 96/20 a nie 96/4
                                      • zalosny.jestes W przypadku takiej skrajności nie ma to znaczenia! 10.01.14, 16:32
                                        Nie ma bo jest to dyskryminacja. Wyobraź sobie, że masz 4% szans na dostanie pracy a alternatywa jest taka, że jak jej nie dostaniesz to zostaniesz skazana na 20 lat niewolnictwa finansowego? Zaryzykujesz wniosek będąc przy zdrowych zmysłach? Odpowiedz proszę na to jedno pytanie wprost...
                                        • chalsia Re: W przypadku takiej skrajności nie ma to znacz 10.01.14, 16:38
                                          Wyobraź sobie, że masz 4% szans na dostanie pr
                                          > acy a alternatywa jest taka, że jak jej nie dostaniesz to zostaniesz skazana na
                                          > 20 lat niewolnictwa finansowego? Zaryzykujesz wniosek będąc przy zdrowych zmys
                                          > łach?

                                          eee, nie bardzo rozumiem
                                          mnie się wydawało, że te 4% to są właśnie szanse na uniknięcie - jak to nazywasz - niewolnictwa finansowego
                                          to lepiej jak dla mnie mieć 4% szans niż 0% szans, gdy się rezygnuje w przedbiegach
                                          • zalosny.jestes Nie do końca bo alternatywa w kartoflanej 10.01.14, 16:49
                                            rzeczywistości jest taka:

                                            godzisz się tańczyć jak pani zagra to masz prawo do w miarę realnych alimentów i w miarę normalnych kontaktów. Próbując przejąć opiekę nad dziećmi mentalnie nie tylko dokonujesz zamachu na instytucję matki polki ale również na jej finanse! Jak to? Ona ma płacić? Toż to szooook! Na wygraną masz 4% szans a po przegranej wachlarz możliwości pod względem niszczenia jest nieograniczony - począwszy od składanych co pół roku wniosków o podwyżkę a skończywszy na stwierdzeniu, że jak pani zapłacisz za wczasy to na weekend zobaczysz się z dziećmi bo jak nie to będą chore. I możesz takiej pani za przeproszeniem naskoczyć.

                                            Ponawiam pytanie z poprzedniego wątku. Idziesz do pracy, składasz CV ale warunki są takie. Masz 4% szans na jej dostanie a jak nie to płacisz pracodawcy przez 20 lat kasę przy czym ten ostatni waloryzuje wielkość daniny o wskaźnik inflacja. Wchodzisz w to kasyno czy nie?
                                            • lampka_witoszowska Re: Nie do końca bo alternatywa w kartoflanej 10.01.14, 17:29
                                              czyli, reasumując, żre cię sumienie, że się poddałeś - i że jesteś słabym kartofelkiem, to usiłujesz przekonać świat i siebie, że to nie ty sam dałeś ciała, ale system i zła, zła, zła! baba

                                              mało sprytne, ale w twoim przypadku chwilowo skuteczne
                                              • chalsia Re: Nie do końca bo alternatywa w kartoflanej 10.01.14, 17:53
                                                lampka_witoszowska napisała:

                                                > czyli, reasumując, żre cię sumienie, że się poddałeś - i że jesteś słabym karto
                                                > felkiem, to usiłujesz przekonać świat i siebie, że to nie ty sam dałeś ciała, a
                                                > le system i zła, zła, zła! baba

                                                nic dodać, nic ująć
                                                • zalosny.jestes Dokładnie kochane ciotuńki...nic dodać nic ujać. 10.01.14, 18:00
                                                  Trybunał bab rozsądził, wyrok wydał - tak zostanie zaprotokołowane wink
                                                  • amsterdamska_mgla Re: Dokładnie kochane ciotuńki...nic dodać nic uj 10.01.14, 20:46
                                                    Obstawiam, że minimum 90% matek na tym forum odpisałabym Ci - walczyłabym o swoje dzieci i kontakt z nimi pazurami, długo, za wszelką cenę i do upadłego. Ja bym walczyła.
                                                    Ty sobie przekalkulowałeś i wyszło Ci, że Ci się nie opłaca. Przeliczyłeś kontakt z dziećmi na kasę i teraz uprawiasz forumowe gorzkie żale w każdym możliwym wątku {kusi mnie, żeby założyć wątek o mroźnej zimie w Chicago, domniemuję, że znajdzie się i tam Twoje plucie na kobiety i kartoflaną} .
                                                    Męczące to się staje, dominujesz ze swoimi żalami w każdym wątku. I powiem Ci jeszcze, że uraża mnie to, co piszesz. Jako kobietę akurat niespecjalnie, nauczyłam się już nie przejmować szowinistycznym pluciem na przedstawicielki swojej płci, choć nieładne to i wystawiasz sobie niefajne świadectwo.
                                                    Bardzo jednak mi się nie podoba pisanie o moim kraju "kartoflana" w co drugim wątku. Mam jako Polka uprzejmą prośbę, żebyś zmienił styl wypowiedzi. Uszanuj proszę, że kogoś to może urażać. Z góry dziękuję.
                                                  • altz Re: Dokładnie kochane ciotuńki...nic dodać nic uj 10.01.14, 22:47
                                                    amsterdamska_mgla napisała:
                                                    > Bardzo jednak mi się nie podoba pisanie o moim kraju "kartoflana" w co drugim w
                                                    > ątku. Mam jako Polka uprzejmą prośbę, żebyś zmienił styl wypowiedzi. Uszanuj pr
                                                    > oszę, że kogoś to może urażać. Z góry dziękuję.

                                                    Uważam, że "kartoflana" bardzo dobrze oddaje stan kraju bezprawia, w którym nie każe się urzędników za swobodną dobrowolność, zamiast trzymania się przepisów, nie chce się wprowadzenia standardów, traktuje ludzi bardzo różnie ze względu na płeć itp. itd.
                                                  • lampka_witoszowska Re: Dokładnie kochane ciotuńki...nic dodać nic uj 11.01.14, 06:56
                                                    więc uznajmy, że kartofle żyją w kartoflanej, Polacy w Polsce - i każdy będzie zadowolony - bo jeśli prosimy o nienazywanie kartoflaną naszego kraju, to nie rozumiecie, że wasz ekstra-dowcip może zwyczajnie urażać. Co więcej, im bardziej urażacie, tym lepiej, dlaczego komuś ma być lepiej, skoro może być gorzej. Typowo kartolane. I jaka empatia! i jaka umiejętność rozumienia słowa pisanego!

                                                    Siłą rzeczy: proszę się nei oburzać na nazywanie was kartoflami - to po prostu czysta konsekwencja. Po prostu internet trafił na kartoflisko i jak zwykle bardziej rozgrnieci muszą się z tym pogodzić.
                                                  • altz Re: Dokładnie kochane ciotuńki...nic dodać nic uj 11.01.14, 07:29
                                                    ampka_witoszowska napisała:
                                                    > Siłą rzeczy: proszę się nei oburzać na nazywanie was kartoflami - to po prostu
                                                    > czysta konsekwencja. Po prostu internet trafił na kartoflisko i jak zwykle bard
                                                    > ziej rozgrnieci muszą się z tym pogodzić.

                                                    Bzdury pleciesz. To jest wyraz naszego oburzenia na fatalny stan prawny kraju. Ja bardzo bym chciał, żeby było dobrze, ale nie jest. Dlatego mam prawo i nawet obowiązek mówić o tym, co mnie boli i jest nie tak. Zmiany zaczynają się od tego, że wszyscy zauważają wady i chcą to zmienić, inaczej to nie idzie.
                                                  • lampka_witoszowska Re: :) 11.01.14, 09:03
                                                    i zauważenie i reagowanie na to, co Tobie się w prawodawstwie polskim - napisanym przez Twoich kolegów mężczyzn - nie podoba, polega na nazywaniu kraju tak, jak to sobie wymyślił jakiś kartofel z forum?
                                                    noooo... pogratulować sensowności big_grin
                                                    bardzo przemyślana akcja, bardzo.
                                                  • altz Re: :) 11.01.14, 09:35
                                                    lampka_witoszowska napisała:
                                                    > i zauważenie i reagowanie na to, co Tobie się w prawodawstwie polskim - napisan
                                                    > ym przez Twoich kolegów mężczyzn - nie podoba, polega na nazywaniu kraju tak, jak to sobie
                                                    > wymyślił jakiś kartofel z forum?

                                                    Wiesz przecież, że najważniejsza jest praktyka sądowa. Doskonale sobie zdajesz z tego sprawę, nie wiem więc, po co piszesz w taki sposób, jak piszesz? Szukasz kogoś do pokłócenia się, czy co? surprised
                                                    A kartoflana znaczy taka siermiężna. To nie jest jakieś super negatywne określenie, ale podkreśla cechy naszego państwa i sposób działania apaaratu "a ja i tak zrobię po swojemu".

                                                    Jeden przepis, który powinien być od razu zmieniony, to ten, który uzależnia opiekę wspólną nad dzieckiem od zgody matki. To jest tragedia i za silny oręż. To tak, jakby małpie dać włączoną piłę motorową.
                                                  • lampka_witoszowska Re: :) 11.01.14, 11:04
                                                    wspólna opieka jest uzależniona również od zgody ojca - nie wiem, czy zauważyłeś ten prosty fakt

                                                    ja rozumiem, że w sumie należy wg jęczydeł forumowych odebrać kobietom prawa obywatelskie, ale każda współpraca opiera się jak na razie na zgodzie każdej strony...

                                                    - co do pokłócenia się - trudno mi dyskutować z aż tak jawną projekcją smile Podliczymy ilość oskarżeń i inwektyw rzucanych przez mężczyzn w tym wątku pod moim adresem - i rzucanych przeze mnie? wink
                                                  • altz Re: :) 11.01.14, 11:43
                                                    lampka_witoszowska napisała:
                                                    > wspólna opieka jest uzależniona również od zgody ojca - nie wiem, czy zauważyłe
                                                    > ś ten prosty fakt

                                                    Wiesz, że to nie jest prawda, więc po co piszesz banialuki? Że też ja Ciebie traktuję poważnie? :-\
                                                    Ale inaczej nie potrafię, słucham argumentów,choćby to były manipulacje.

                                                    Pada pytanie czy będą się zgadzać i współpracować? Jeśli pani powie, że nie widzi takiej możliwości, to z automatu wspólna opieka jest przekreślona. Nikt nie sprawdza tego. Możliwe, że jakąś współpracę można wypracować? Ale przecież liczy się zdanie kobiety, a zdanie mężczyzny można pominąć, bo nie jest istotne z założenia. Taka jest praktyka sądowa.
                                                    Kobieta nie ma interesu współpracować, dostaje wszystko na tacy łącznie z "głową byłego małżonka", jeśli potrzebuje.

                                                    > ja rozumiem, że w sumie należy wg jęczydeł forumowych odebrać kobietom prawa ob
                                                    > ywatelskie, ale każda współpraca opiera się jak na razie na zgodzie każdej stro
                                                    > ny...
                                                    Niektórym warto by było odebrać. smile Ja takiego wniosku nie zauważyłem. Histeryzujesz.

                                                    > - co do pokłócenia się - trudno mi dyskutować z aż tak jawną projekcją smile Podli
                                                    > czymy ilość oskarżeń i inwektyw rzucanych przez mężczyzn w tym wątku pod moim a
                                                    > dresem - i rzucanych przeze mnie? wink
                                                    Oj tam, możesz sobie spokojnie manipulować i nie wolno o tym mówić? wink Sprytne. smile
                                                    Co do zniewag, nie jesteś lepsza pod tym względem, tylko sprytnie to piszesz.
                                                  • amsterdamska_mgla Re: :) 11.01.14, 15:03
                                                    > Co do zniewag, nie jesteś lepsza pod tym względem, tylko sprytnie to piszesz.

                                                    Na tym polega inteligencja.
                                                  • lampka_witoszowska Re: :) 11.01.14, 16:19
                                                    jak ojciec powie w sądzie, że nei widzi możliwości porozumienia z byłą żoną, to ona, choćby chciała razem dzieciaka wychowywać, może się skichać

                                                    a za bardzo kobiety są przyzwyczajone, że na ich barkach wszystko powinno spoczywac i ostracyzm społeczny własnie ich dotyczy najbardziej jak coś zaniedbają. Jak kobiety będą domagać się współpracy ze strony mężczyzn bez obaw, że świat nadal ma się kręcić wokół chłopa (bo chłop to racji nei rpzyzna, bo mu ego uszkodzi przyznanie, chłopa trzeba chwalić, bo inaczej się wypnie, chłopu trzeba wybaczać, bo głupi, chłop to musi dostać to, to i jeszcze tamto... noż, kuźwa, ile można się nad chłopami roztkliwiać, jeszcze po rozwodzie! jakby was dorosłośc nei obowiązywała, szczególnie jak ojcami zostajecie)


                                                    no, weź to rozumowo ogarnij

                                                    i co Ci sprytnie piszę? obelgi? to tez się naucz, choć nie wiem, czego - a nie pień się jeden z drugim jak nakręcone lale
                                                  • lampka_witoszowska Re: :) 11.01.14, 16:24
                                                    nie dokończyłam - jak kobiety będą się tej współpracy domagać i egzekwować - to będzie dobrze, i moż edorośniecie. Choć lepiej samej wychowywać niż się użerać. Sami pokojową atmosferę też możecie wprowadzać i chcieć się porozumieć - to każda kobieta, była, będzie chciała się dogadać i mieć szczęśliwe, zadowolone z życia dziecko.
                                                    Prawie każda, z tym, że ja widzę niewielki procent szurnietych bab. Podobnie większośc mężczyzn jakoś jednak sobie z życie rodzinnym radzi - z kobietami też.
                                                  • amsterdamska_mgla Re: :) 11.01.14, 15:01
                                                    altz napisał:
                                                    > A kartoflana znaczy taka siermiężna. To nie jest jakieś super negatywne określ
                                                    > enie, ale podkreśla cechy naszego państwa i sposób działania apaaratu "a ja i
                                                    > tak zrobię po swojemu".

                                                    Dobrze, rozumiem, wyraziłam swoje odczucia, nie trzeba tego szanować.
                                                    Zastanów się jednak, jakbyś(my) reagował/reagowali, gdyby na forum zalogowali się użytkownicy innej narodowości i zaczęli do nas i o nas pisać nieustannie "kartofle z kartoflanej". Jestem pewna, że zmieniłoby to Twój odbiór, czyż nie?
                                            • altz Re: Nie do końca bo alternatywa w kartoflanej 10.01.14, 17:30
                                              zalosny.jestes napisał:
                                              > Jak to? Ona ma płacić? Toż to szooook!

                                              To jest cała prawda. Ilu facetów już mi o tym opowiadało i wszędzie jest podobnie.
                                              Dziecko staje się pełnoletnie, matka jest zobowiązania do alimentów i tutaj zaczynają się problemy, gdy trzeba dać konkretne pieniądze. Zawsze jest wola przenocowania, przygotowania prowiantu, ale czysta gotówka? Kto o tym słyszał?! panie się wycofują, jak mogą, chociaż przez lata deklarowały, ile to pieniędzy dokładają do dziecka.

                                              U mnie szczęśliwie nie było takich tematów, bo bym chyba umarł ze śmiechu, skoro pani ma kłopoty z utrzymaniem tylko siebie. Teraz jej rodzice się dokładają i słusznie, skoro weszli między wódkę a zakąskę. Przedtem ja dokładałem, miałem większe możliwości, rozwód mnie zrujnował totalnie psychicznie i materialnie, teraz jakoś powoli staję na własne nogi, ale dokładać się nie zamierzam, będę dokładał do kobiety z którą będę mieszkał i od czasu do czasu do dzieci. Z pozostałych zobowiązań rozwód mnie zwolnił.
                                              • blue_ania37 Re: Nie do końca bo alternatywa w kartoflanej 10.01.14, 17:42
                                                Wy naprawdę jako faceci uważacie że my z tych alimentów na Karaiby latamy?
                                                Że ktoś ma alimenty które pokrywają 100 % wszelkich wydatków na dzieci?
                                                Że my jako kobiety nie pracujemy?
                                                Albo, że zawsze pracujemy tylko na własne waciki?
                                                To jakaś paranoja.
                                                • lampka_witoszowska Re: Nie do końca bo alternatywa w kartoflanej 10.01.14, 17:56
                                                  podejrzewam, że tak myślą

                                                  do tego, jak któraś ma inaczej, niż myślą, to potrafią tylko ryknąć zgodnym chórem: dobrze ci tak, bo moja była żona to........ - i się wściekają, że w ogólnym rozrachunku wychodzą na głupków, co się ani dogadywać nei potrafią, ani sobie policzyć, ile utrzymanie dziecka kosztuje - a jak kosztuje więcej, niż by chcieli, to nie potrafią wskazać rzeczy, którą dziecko ma, a nie powinno mieć
                                                  • amsterdamska_mgla Re: Nie do końca bo alternatywa w kartoflanej 10.01.14, 20:49
                                                    Ja jestem pewna, że tak myślą, bo wiele razy słyszałam to z ust mężczyzn. Co więcej w przypadku takich śmiesznych kwot jak owa średnia alimentów na dziecko w 2012 (581 zł). Płaci ojciec alimenty na dziecko w kwocie 500 czy 1000 zł i uważa, że za jego pieniądze eks co i rusz w SPA się relaksuje. Nie wiem, jakim trzeba systemem myśleć, żeby tak myśleć...ale wiem, że tak myślą.
                                                  • lampka_witoszowska Re: Nie do końca bo alternatywa w kartoflanej 10.01.14, 21:20
                                                    tego się obawiam - niemój szczyci się własnie zawrotną sumą alimentów 500 zł od 5ciu lat.
                                                    Twierdzi, że udokumentowany średni wydatek na dziecko miesięczny dobrze ponad 2 tys. to mój wymysł.
                                                    Ok, więc ma do wglądu z pieciu lat faktury, rachunki i paragony - nie, on nie będzie nic sobie liczył.
                                                    Ok, to co Młoda ma, a mieć nei powinna. On nie będzie wchodził w głupie dyskusje.

                                                    I dlatego zaczynam uważać, że tak jak odgradzanie dziecka od dochodzącego rodzica powinno być karalne, tak jak oszczerstwa i zniesławienie, tak samo takich tatusiów należałoby karać za nieumiejętność porozumiewania się i snucie podejrzeń bez sensu.
                                                    Skończy się w sądzie, rok czekałam, aż się obudzi. Jak będzie miał zasądzone, to się zacznie sieczka o babskich sądach, co to nie rozumieją misiów. Nie pojmie, że nei o jego pieniądze chodzi, tylko o dziecko.

                                                    Mam nadzieję, że w głębokiej starości misie będą przeszczęśliwi, że byli tacy dzielni w wojnie o minimalną pomoc swoim dzieciom.
                                                    Prawdziwe zuchy chłopaki smile
                                                  • amsterdamska_mgla Re: Nie do końca bo alternatywa w kartoflanej 10.01.14, 22:35
                                                    Lampko, to ja wiernie kibicuję i kciuki trzymam o choćby podwojenie alimentów. Przynajmniej byłaby z tego niemal połowa tego, co wydajesz na dziecko.
                                                    Twierdzenia o wymysłach też znam, myślę, że choćby Twój powyższy post może sprowokować n odpowiedzi jaka to jesteś rozrzutna. No więc, ja wydałam w miesiącu po rozwodzie, kiedy zaczęłam to wszystko zliczać co do grosza 4227 zł na 2 dzieci. Żyjąc naprawdę bardzo oszczędnie i odkładając część zakupów i opłat na później (do dziś muszę uzupełnić wyprawkę przedszkolną, komitet rodzicielski w szkole, opłaty za świetlice itp.). Korzystałam ze specjalnego programu, który mi to zliczył, nie chciało wyjść złotówki mniej.

                                                    > Mam nadzieję, że w głębokiej starości misie będą przeszczęśliwi, że byli tacy d
                                                    > zielni w wojnie o minimalną pomoc swoim dzieciom.
                                                    > Prawdziwe zuchy chłopaki smile

                                                    Myślę, że tak ze 30% z nich w głębokiej starości zaświta pomysł pozwania swoich dzieci o alimenty wink

                                                    Tak, z męską godnością nie ma to nic wspólnego.
                                                  • altz Re: Nie do końca bo alternatywa w kartoflanej 10.01.14, 22:50
                                                    amsterdamska_mgla napisała:
                                                    > No więc, ja wydałam w miesiącu po rozwodzie, kiedy zaczęłam to wszystko zliczać
                                                    > co do grosza 4227 zł na 2 dzieci.
                                                    A ja Ci przypominam któryś jjuż raz na tym forum, że 75% ludzi zarabia poniżej 1650 zł na rękę. smile

                                                    > Myślę, że tak ze 30% z nich w głębokiej starości zaświta pomysł pozwania swoich
                                                    > dzieci o alimenty wink
                                                    To by było uczciwe. Dziecko pozywa rodzica, więc czemu rodzic nie miałby później pozywać dziecko?
                                                  • chalsia Re: Nie do końca bo alternatywa w kartoflanej 10.01.14, 23:18
                                                    > A ja Ci przypominam któryś jjuż raz na tym forum, że 75% ludzi zarabia poniżej
                                                    > 1650 zł na rękę. smile

                                                    a co to ma kurna do rzeczy i ile razy można to Ci tłumaczyć !!
                                                    jeśli zarabiam - dajmy na to - 5000 zł netto to fakt, że Kowalski zarabia 1650 zł netto nie obliguje mnie do niczego (o ile nie jestem żoną Kowalskiego)
                                                  • amsterdamska_mgla Re: Nie do końca bo alternatywa w kartoflanej 10.01.14, 23:44
                                                    altz napisał:
                                                    > A ja Ci przypominam któryś jjuż raz na tym forum, że 75% ludzi zarabia poniżej
                                                    > 1650 zł na rękę. smile

                                                    Cytując którąś z książek "a co mnie to guuufno obchodzi?" ???

                                                    > To by było uczciwe. Dziecko pozywa rodzica, więc czemu rodzic nie miałby późnie
                                                    > j pozywać dziecko?

                                                    Gratuluję postawy ojcowskiej. Przynajmniej nie udajesz.
                                                  • lampka_witoszowska alimenty 11.01.14, 07:23
                                                    niemój tez rzucił nieopatrznie argument, że tyle, ile wydaję na dziecko, to jego ludzie nei zarabiają (co zreszta prawdą również nie jest)
                                                    Ale na pytanie, kto jest zobowiązany do płacenia na utrzymanie Młodej, on czy jego ludzie - czy składkę robią - już nei chciał odpowiedzieć.

                                                    A pozwać dziecko o alimenty - w sumie, jeśli brakuje na życie, można. I tak się nie zbudowało z tym dzieckiem żadnej bliskości, dlaczego na starość nei wykazać się swoją zwykłą zapiekłością. I skoro tacie na luzie wystarcza 1650, to alimenty w wysokości 20 zł - no, na święta 50 - będą, jak rozumiem, adekwatne. O czywiście, jeśli tatuś przed sądem wykaże, że 1650 nagle zrobiło się sumą strasznie, strasznie małą - choć wystarczało, gdy trzeba było na dziecko płacić.

                                                    Należy całe życie trzymać dokumentację sądową, w której tatuś wykazuje, że utrzymuje się z niczego albo zarabia minimum socjalne. Będzie to argumentem w sądzie podczas sprawy o alimenty dla niego od dziecka - bo skoro zawsze miał absurdalnie mało...
                                                  • altz Re: alimenty 11.01.14, 07:49
                                                    lampka_witoszowska napisała:
                                                    > O czywiście, jeśli tatuś przed sądem wykaże, że 1650 nagle zrobiło się sumą straszn
                                                    > ie, strasznie małą - choć wystarczało, gdy trzeba było na dziecko płacić.

                                                    Lampko, źle robisz. To jest zwykłe babskie programowanie rzeczywistości. Kobiety tak potrafią zamotać, że facet w końcu tak się zachowuje, jak "przewidziały".
                                                    Daj mu szansę!

                                                    U mnie też tak było, że koleżanki z forów i z życia opowiadały, jak to będzie i że to będzie na pewno. Ale ja nie słucham jej koleżanek, zrobiłem po swojemu, wielokrotnie podając wcześniej rękę do współpracy. Ona nie potrafi się po tym pozbierać, widocznie koleżanki ją okłamały, nie ja, ja jasno mówiłem, jak będzie. Nie uwierzyła, bo nie byłem koleżanką.
                                                  • lampka_witoszowska Re: alimenty 11.01.14, 09:09
                                                    eee...szansę na co?

                                                    ja nei programuję, ja podpowiadam chłopom na tym forum, że kazde zło może obrócić się przeciwko Wam, bo tak to już bywa na świecie
                                                    a kobiety niech trzymają dokumentację, dzieciom może się przydać. Gdzie tu programowanie? zwykłe odruchy obronne wzbudzam w kobietach - i usiłuję w mężczyznach
                                                  • altz Re: alimenty 11.01.14, 09:51
                                                    lampka_witoszowska napisała:
                                                    > ja nie programuję, ja podpowiadam chłopom na tym forum, że kazde zło może obróc
                                                    > ić się przeciwko Wam, bo tak to już bywa na świecie

                                                    Programujesz sugerując zachowanie w odpowiedzi na jakąś Twoją akcję, pewno robisz głupie miny, złościsz się. Niby chciałabyś tego uniknąć, ale tak się tego boisz, że do tego doprowadzasz.
                                                    Tak samo kobiety mówią na przykład tak:
                                                    - jeśli przed rozwodem facet był dobrym ojcem, to po rozwodzie też na pewno takim będziesz,cokolwiek byś zrobiła,
                                                    - zobaczysz, zaraz się poukłada, obrazi się, ale z czasem zmięknie i zgodzi się na wszystko,
                                                    - walcz o pieniądze, wyczyść konta, bo on by zrobił to samo,
                                                    - pomyśl własnym majątku, wyrwij tyle ile się da, on sobie da radę bez pieniędzy,
                                                    - nie zgadza się na wspólną opiekę, to ci bardzo utrudni życie,
                                                    i tak dalej

                                                    Jak się kogoś traktuje jak przestępcę, to nie ma możliwości porozumienia, a jest negatywne programowanie.

                                                    Ja sobie powiedziałem, że nie dam się szantażować dziećmi, najwyżej nie będziemy nigdy razem. Co zrobiłem, a z drugiej strony powstało wielkie zdziwienie, które trwa do dziś, bo "przecież koleżanki mówiły inaczej". Albo normalna rozmowa z takimi samymi prawami i obowiązkami albo brak współpracy. Teraz jest coraz gorzej to odkręcić, taka masa żalu i niechęci narosła. Szczęśliwie ludzie nie żyją za długo, a mogą zmienić wszystko w swoim życiu i też być szczęśliwymi, w innym miejscu, z innymi ludźmi, robiąc co innego.
                                                  • lampka_witoszowska Re: alimenty 11.01.14, 11:07
                                                    Altz, ale co mnie obchodzą koleżanki Twoej byłej żony, na Boga?
                                                    skup się na rozmowie tu i teraz i nie stosuj jakiś wyliczanek z Twojej zamierzchłej przeszłości smile

                                                    ja nie mówię, co będzie, co się zdarzy - ja mówię, jak się bronić. Tylko tyle. Nie przewiduję, jak będzie - przewiduję ruchy, jakie należy podjąć jeśli coś będzie realnie już miało miejsce. Jest różnica?
                                                    a co do moich głupich min... argument zbił mnie z nóg normalnie big_grinbig_grinbig_grin
                                                  • altz Re: alimenty 11.01.14, 11:48
                                                    lampka_witoszowska napisała:
                                                    > Altz, ale co mnie obchodzą koleżanki Twoej byłej żony, na Boga?
                                                    > skup się na rozmowie tu i teraz i nie stosuj jakiś wyliczanek z Twojej zamierzc
                                                    > hłej przeszłości smile
                                                    Mnie też one nie obchodzą, niech im ziemia lekką będzie. smile
                                                    Mi chodziło, o mechanizm, w skrócie, jeśli się kogoś traktuje bez powodu jak świnię, to dziwne, żeby nagle zachowywał się jak motylek. Myślę, że w takim programowaniu przodują kobiety, taka moja prywatna obserwacja. Nie wiem, skąd to wynika? Możliwe, że potrzebują wsparcia, mają więcej wątpliwości, chcą bardziej uzasadnić swoje świństwa? Nie wiem, ale programowanie jest faktem i pomoc w zadymianiu swojej płci również.

                                                    > Nie przewiduję, jak będzie - przewiduję ruchy, jakie należy podjąć jeśli coś bę
                                                    > dzie realnie już miało miejsce. Jest różnica?
                                                    To jest zwykły szantaż. Z ludźmi się rozmawia, a nie szantażuje.
                                                  • altz Re: Nie do końca bo alternatywa w kartoflanej 11.01.14, 07:55
                                                    >> Dziecko pozywa rodzica, więc czemu rodzic nie miałby
                                                    >> później pozywać dziecko?

                                                    amsterdamska_mgla napisała:
                                                    > Gratuluję postawy ojcowskiej. Przynajmniej nie udajesz.

                                                    Co mam udawać? Dziecko ciąga ojca przed sąd i występuje przeciwko rodzicowi. Tak jest skonstruowane prawo. Nie jest to dobre.

                                                    Rodzic ma później prawo i nawet obowiązek pozwać dziecko, jeśli mu się nie układa finansowo na starość.
                                                  • amsterdamska_mgla Re: Nie do końca bo alternatywa w kartoflanej 11.01.14, 15:09
                                                    > Co mam udawać? Dziecko ciąga ojca przed sąd i występuje przeciwko rodzicowi. Ta
                                                    > k jest skonstruowane prawo. Nie jest to dobre.

                                                    Ależ oczywiście, jest to bardzo niedobre, fatalne wręcz. Porażką jest system prawny, który pozwala na zabezpieczenie potrzeb małoletnich dzieci, podczas kiedy ich ojcowie chcieliby nie płacić na nie lub płacić marnie. Jest to skandaliczne, jedyne na świecie, zdecydowanie trzeba to zmienić.

                                                    Konstruujecie (a w zasadzie usilnie staracie się skonstruować) świat, w którym ojcowie nie powinni mieć żadnych obowiązków wobec dzieci a w co drugim poście płaczecie, że w tym samym podłym świecie ojcowie mają małe prawa wobec dzieci. I oczywiście jedno nijak się Wam nie łączy z drugim. Bidusie.
                                                  • altz Re: Nie do końca bo alternatywa w kartoflanej 11.01.14, 15:44
                                                    amsterdamska_mgla napisała:
                                                    > Ależ oczywiście, jest to bardzo niedobre, fatalne wręcz. Porażką jest system pr
                                                    > awny, który pozwala na zabezpieczenie potrzeb małoletnich dzieci, podczas kiedy
                                                    > ich ojcowie chcieliby nie płacić na nie lub płacić marnie. Jest to skandaliczn
                                                    > e, jedyne na świecie, zdecydowanie trzeba to zmienić.

                                                    Radykalna jesteś. Ja tak nie napisałem. Albo radykalna albo kolejna manipulantka.
                                                    Kurcze, czy wszystkie kobiety są manipulantkami czy tylko na tym forum są w przewadze? surprised
                                                    Złe jest to, że ociec chcąc załatwiać jakieś sprawy musi występować przeciwko dziecku przed sądem. Tak samo dziecko ciąga ojca po sądach i zakłada mu sprawy, rozbija się w ten sposób więź, o ile jeszcze jakaś jest.
                                                    Ja między innymi z tego powodu nie wystąpiłem o obniżenie alimentów, chociaż powinienem to wtedy zrobić. Tak samo nie poszedłem do sądu i do RODK, nie zamierzam dziecka ciągać po sądach i zakładać mu spraw ani zmuszać do kontaktów z patologią w ramach RODK.
                                                  • altz Re: Nie do końca bo alternatywa w kartoflanej 10.01.14, 22:52
                                                    lampka_witoszowska napisała:
                                                    > Skończy się w sądzie, rok czekałam, aż się obudzi.

                                                    To jest obrzydliwe, co napisałaś.
                                                    Spotykacie się na świętach, udajesz miłą atmosferę, a szykujesz się do wojny.
                                                    Trzeba było od progu zawołać "wypier... z domu, bo teraz walczymy ze sobą!". To by było uczciwsze. Nie cierpię zakłamania.
                                                  • lampka_witoszowska Re: i znowu kulą w płot :D 11.01.14, 07:12
                                                    niemój od paru miesięcy wie, że jeśli nei zwiększy alimentów, spotkamy się w sądzie - i wie, że do takiego rozwiązywania problemów zabieram się w tempie ślimaka.
                                                    No, nie ma powodu, żebym wprost nei mówiła, ile potrzebuję, dlaczego i co zrobię, jeśli się nei jesteśmy w stanie porozumieć w kwestii alimentów. Mówienie prawdy jak dotąd przynosiło zawsze najlepsze efekty, dlaczego nagle miałabym cokolwiek ukrywać?

                                                    Tak więc - nie za bardzo rozumiem Twój histeryczny wniosek, że cokolwiek musiałam udawać w święta.
                                                    To nie można do człowieka,z którym się prowadzi spór, podejść jak do człowieka? rozumiem, że kartofle obrzucają się błotem bez wytchnienia? - bierzesz pod uwagę, że są ludzie, dla których to nie musi być jedynym słusznym rozwiązaniem?

                                                    dziwne, że ci to nie przysżło do głowy. Całkiem poza konkursem i nna marginesie: może jeśli tak rozmawiasz z byłą, to stąd problemy z porozumiewaniem się? no, i rozumiem, dlaczego z nią na święta spotkać się "nei mogłeś" - łatwiej czuć się samotnym niż pomyśleć nad sobą albo, tfutfu, zamknąć przeszłość... przyznaję, to prostsze.

                                                    ps. oczywiście nei spodziewam się przeprosin za kartoflane oskarżenia smile
                                                  • altz Re: i znowu kulą w płot :D 11.01.14, 07:37
                                                    lampka_witoszowska napisała:
                                                    > Tak więc - nie za bardzo rozumiem Twój histeryczny wniosek, że cokolwiek musiał
                                                    > am udawać w święta.

                                                    Żaden histeryczny wniosek. Ja przestałem się zachowywać histerycznie, odkąd skończyłem 5 lat, teraz mogę zachowywać się konsekwentnie.
                                                    Mam jednak pewien szacunek dla drugiego człowieka, jak z nim walczę, to się nie spotykam udając sielską atmosferę. Według mnie, to jest uczciwe.

                                                    >Całkiem poza konkursem i nna marginesie: może jeśli tak rozmawiasz z byłą,
                                                    > to stąd problemy z porozumiewaniem się?
                                                    Nie rozmawiam z obcymi osobami o moich sprawach, mogę sobie popisać na forum, ale staram się nie podawać za dużo faktów. Zauważyłaś, że nie podałem do tej pory liczby dzieci i ich płci? To jest zamierzone przeze mnie i, jak widzisz, potrafię być konsekwentny.
                                                  • lampka_witoszowska Re: i znowu kulą w płot :D 11.01.14, 09:22
                                                    altz napisał:

                                                    >
                                                    > Żaden histeryczny wniosek. Ja przestałem się zachowywać histerycznie, odkąd sko
                                                    > ńczyłem 5 lat, teraz mogę zachowywać się konsekwentnie.

                                                    tak piszesz - a jak reagujesz? smile sorry, ale typowo babskie myślenie, wyśmiewane przez mężczyzn, dotyczy własnie mężczyzn smile
                                                    i polega własnie na takim fantazjowaniu - wydaje Ci się, że nie histeryzujesz, ale bezmyślnie zarzucasz komuś jakieś głupoty smile

                                                    > Mam jednak pewien szacunek dla drugiego człowieka, jak z nim walczę, to się nie
                                                    > spotykam udając sielską atmosferę. Według mnie, to jest uczciwe.

                                                    Według Ciebie. Idąc tym tokiem myślenia, uczciwym byłoby każde świństwo, bo walka to walka. Na żywioł. Pełna histeria. I do tego obowiązująca wszechświat, a jak ktoś myśli inaczej i nie zabije, za to opłatkiem się podzieli - to ma listę zarzutów smile Proszę Cię, to naprawdę takie trudne wymyslić, że ktoś musi wyhamować?
                                                    Jak widzisz, ja mam po swojemu i skoro swoich - nienajgorszych pomysłów - nei narzucam na siłę, to nie biorę pod uwagę czyjegoś pierniczenia o konsekwencji w walce. Z kobietą big_grin i dodatkowo dziećmi big_grin
                                                    Przeciez ja Ci nei piszę - podziel się opłatkiem. Ale Ty pozwalasz sobie na jakieś histeryczne własnie jazdy: a bo Ty to fałszywa gnida jesteś big_grin głupie to, Altz. Weź przemyśl jeszcze raz to wszystko, nie wydaje się Twoje podejście sensowne i kupy się nei trzyma. Ale , oczywiście, zrobisz co zechcesz.

                                                    >
                                                    > >Całkiem poza konkursem i nna marginesie: może jeśli tak rozmawiasz z byłą,
                                                    >
                                                    > > to stąd problemy z porozumiewaniem się?
                                                    > Nie rozmawiam z obcymi osobami o moich sprawach, mogę sobie popisać na forum, a
                                                    > le staram się nie podawać za dużo faktów. Zauważyłaś, że nie podałem do tej po
                                                    > ry liczby dzieci i ich płci? To jest zamierzone przeze mnie i, jak widzisz, pot
                                                    > rafię być konsekwentny.

                                                    noooo, to zaszalałeś z mocą własnych postanowień big_grin
                                                  • altz Re: i znowu kulą w płot :D 11.01.14, 09:57
                                                    lampka_witoszowska napisała:
                                                    > Według Ciebie. Idąc tym tokiem myślenia, uczciwym byłoby każde świństwo, bo wal
                                                    > ka to walka. Na żywioł. Pełna histeria.
                                                    Ja tak nie pisałem, to jest Twoja wizja.
                                                    Ja po prostu nie dzielę się opłatkiem i nie robię słodkopierdzącej atmosfery, gdy nie zamierzam komuś odpuścić i mam w planie walkę z nim.
                                                    A jeśli dzielę się opłatkiem, to wcześniej mówię, że odpuszczę to i tamto, ale w zamian liczę na to i owo. Dogadujemy się, to się dzielę opłatkiem. Nie dogadujemy się, to sobie odpuszczam grę pozorów.
                                                  • lampka_witoszowska Re: i znowu kulą w płot :D 11.01.14, 11:14
                                                    a ja mam inaczej. I gówno mnei obchodzi, że ktoś nazwie mój styl wzniosłym/okropnym/przesłodzonym/niedosłodzonym/słodkopierdzącym/normalnym (to z kolei Twoje słowo określające to samo zdarzenie, ale w innym wątku big_grin ) - jak ja nie lubię zmienności zdania zależnie od humorku u mężczyzn.
                                                    Dlaczego Wy tacy cholernie niestabilni emocjonalnie jesteście? i skąd Wasze przekonanie, że świat ma obowiązek kierować się Waszymi poglądami? masakra normalnie!

                                                    miałam wrażenie, że "nadludzie" już w latach czterdziestych poprzedniego wieku porządnie dostali po nosie - a tu co? znowu to samo
                                                  • altz Re: i znowu kulą w płot :D 11.01.14, 11:57
                                                    lampka_witoszowska napisała:
                                                    > a ja mam inaczej. I gówno mnei obchodzi, że ktoś nazwie mój styl wzniosłym/okro
                                                    > pnym/przesłodzonym/niedosłodzonym/słodkopierdzącym/normalnym (to z kolei Twoje
                                                    > słowo określające to samo zdarzenie, ale w innym wątku big_grin ) - jak ja nie lubię
                                                    > zmienności zdania zależnie od humorku u mężczyzn.

                                                    > Dlaczego Wy tacy cholernie niestabilni emocjonalnie jesteście? i skąd Wasze prz
                                                    > ekonanie, że świat ma obowiązek kierować się Waszymi poglądami? masakra normalnie!
                                                    Jeszcze raz Ci wyjaśnię bo widzę, że znowu nie dotarło.
                                                    Z facetem trzeba jasno rozmawiać. Albo jesteś zadowolona z obecnego stanu, dzielisz się opłatkiem i jest miło, albo nie jesteś, a jesteś wściekła i nie udajesz, produkując sprzeczne komunikaty. Wtedy mówisz, sorry chłopie, płacę 99,99% niezbędnych kosztów utrzymania dziecka, czuję się oszukana, nie chcę z Tobą siedzieć wspólnie przy stole, a po nowym roku planuję nową ofensywę sądową. I jest w porządku, nikt się nie obraża.

                                                    Ty robisz inaczej, udajesz stale, bo chcesz mieć jedno i drugie. Dziecko to zakłamanie widzi doskonale, więc żadne uzasadnienie, że to dla dobra dziecka, mnie nie przekonują.
                                                  • chalsia Re: i znowu kulą w płot :D 11.01.14, 12:55
                                                    > Mam jednak pewien szacunek dla drugiego człowieka, jak z nim walczę, to się nie
                                                    > spotykam udając sielską atmosferę. Według mnie, to jest uczciwe.

                                                    >Z facetem trzeba jasno rozmawiać. Albo jesteś zadowolona z obecnego stanu, dzielisz się >opłatkiem i jest miło, albo nie jesteś, a jesteś wściekła i nie udajesz, produkując sprzeczne >komunikaty. Wtedy mówisz, sorry chłopie, płacę 99,99% niezbędnych kosztów utrzymania >dziecka, czuję się oszukana, nie chcę z Tobą siedzieć wspólnie przy stole, a po nowym roku >planuję nową ofensywę sądową. I jest w porządku, nikt się nie obraża.
                                                    >Ty robisz inaczej, udajesz stale, bo chcesz mieć jedno i drugie. Dziecko to zakłamanie widzi >doskonale

                                                    przede wszystkim można być niezadowolonym z obecnego stanu BEZ wściekłości i złości czy poczucia bycia oszukanym
                                                    a toczenie walki sądowej o coś nie musi oznaczać z automatu przeniesienia tejże walki na inne sfery stosunków z adwersarzem

                                                    stosując Twoje podejście, że skoro wojna, to po całości - to powinnam była uniemożliwiać kontakty dziecka z ojcem przez 2,5 roku trwania sprawy o obniżenie alimentów i zachowywać się niekulturalnie wobec eksa w obecności dziecka, żeby dziecko zakłamania nie widziało
                                                  • altz Re: i znowu kulą w płot :D 11.01.14, 13:18
                                                    chalsia napisała:
                                                    > stosując Twoje podejście, że skoro wojna, to po całości - to powinnam była unie
                                                    > możliwiać kontakty dziecka z ojcem przez 2,5 roku trwania sprawy o obniżenie al
                                                    > imentów i zachowywać się niekulturalnie wobec eksa w obecności dziecka, żeby dz
                                                    > iecko zakłamania nie widziało

                                                    Ja nic takiego nie napisałem.

                                                    Można dziecko przekazać, pozwolić się spotkać, a nawet pomóc zorganizować takie spotkanie, ale samemu nie siedzieć z przeciwnikiem i nie jeść sobie z dzióbków, dla mnie to jest obrzydliwie nieszczere i obleśne, ale rozumiem, że ktoś inny może to inaczej widzieć.

                                                    Wszystko robimy kulturalnie, ale na dystans, bo przecież walczymy ze sobą, więc nie będziemy robić teatralnego zawieszenia broni.
                                                  • chalsia Re: i znowu kulą w płot :D 11.01.14, 13:39
                                                    > Wszystko robimy kulturalnie, ale na dystans, bo przecież walczymy ze sobą, więc
                                                    > nie będziemy robić teatralnego zawieszenia broni.

                                                    wiesz, akurat Boże Narodzenie to szczególny czas - nawet w czasie I i II wojny światowej w tym czasie zawieszano broń
                                                    aaa, i o ile mi się po głowie kołacze - było wiele przypadków łamania się opłatkiem żołnierzy z obydwu stroni - ja nie widzę w tym nic teatralnego

                                                    wróg też człowiek - i warto o tym pamiętać
                                                  • altz Re: i znowu kulą w płot :D 11.01.14, 14:11
                                                    chalsia napisała
                                                    > wiesz, akurat Boże Narodzenie to szczególny czas - nawet w czasie I i II wojny
                                                    > światowej w tym czasie zawieszano broń

                                                    Po co to robić? surprised
                                                    Nie rozumiem tego. Po co się podpuszczać?
                                                  • amsterdamska_mgla Re: i znowu kulą w płot :D 11.01.14, 15:15
                                                    Altz, tak strasznie Cię boli, że Lampka miała z kim spędzić Wigilię, a Ty nie?
                                                    Nie wiem ile masz lat, ale zakładam, że więcej niż 30. I nie masz takiej refleksji, co zrobiłeś ze swoim życiem, że musisz na forum zakładać wątki o tym, kto Cię przygarnie na Wigilię? Gdybyś żył dla ludzi i z ludźmi, nie miałbyś takich problemów.
                                                    I gdybyś umiał odpuścić. Nie umiesz Lampce, nie umiesz eksowej, spróbuj chociaż sobie?
                                                    Dlaczego wydaje Ci się, że wszyscy muszą żyć według Twojego pokręconego kodeksu "moralnego"?
                                                  • altz Re: i znowu kulą w płot :D 11.01.14, 15:50
                                                    amsterdamska_mgla napisała:
                                                    > Altz, tak strasznie Cię boli, że Lampka miała z kim spędzić Wigilię, a Ty nie?
                                                    Tak, spędziła ze swoim wrogiem. big_grin

                                                    Ja miałem z kim spędzić, ale bardzo źle się z tym czułem, bo chciałbym być w innym miejscu i innej sytuacji.

                                                    > I gdybyś umiał odpuścić. Nie umiesz Lampce, nie umiesz eksowej, spróbuj chociaż
                                                    > sobie?
                                                    My się sprzeczamy i wymieniamy poglądy. Co to znaczy odpuścić Lampce?
                                                    Co znaczy odpuścić eksowej? Płacę, nie wtrącam się jej w życie, nie wymuszam decyzji? Więc o co chodzi?
                                                    Co znaczy odpuścić sobie?

                                                    > Dlaczego wydaje Ci się, że wszyscy muszą żyć według Twojego pokręconego kodeksu
                                                    > "moralnego"?
                                                    A może Twojego pokręconego kodeksu "moralnego"?
                                                  • lampka_witoszowska Re: łoooojeju 11.01.14, 16:10
                                                    a Ciebie, Altz, całkiem pogięło?
                                                    że ja nawet na forum musze robić za opanowanego mężczyznę, no szlag by to!

                                                    opanuj się, emocje na postronek i zastanów się nad tym, co napiszę:
                                                    nie określaj w moim imieniu, kto jest moim wrogiem, a kto nie - piszesz o ojcu mojego dziecka, którego kocha najbliższa, najcenniejsza dla mnei istota. Wróg to bardzo mocne słowo - ja potrzebuję przekonać tego człowieka, że zobowiązany jest nei stroić fochy, ale składac się na rzeczy, jakie Młoda ma - i przekonać go, że to, co dostaje, jest jej potrzebne

                                                    (choć nic wymienić chłop nei umie - poza zwolnieniem niani, którą Młoda kocha, i wtrynieniem dziecka swojej matce, której Młoda nie lubi i która Młodej kompletnie nie zna, do tego jest typem jak i Ty histerycznym - ale pomińmy tu ten temat, bo potrzeby dziecka i tak powinny być określane całkowicie indywidualnie)

                                                    poza sprawą alimentów, co jest tylko sprawą alimentów, to jest obcy człowiek z fajnym poczuciem humoru, z którym czasem muszę podroczyć się w robocie zgłaszając mu usterki ich urządzeń smile i to ma być wróg? facet, który zawiódł na całej linii, więc zwróciliśmy sobie wolność i nie ma już wstępu do mojego życia w zakresie, w jakim nie chcę? no, sorry smile

                                                    definicja wrogości się kłania, panie Altz

                                                    i jeszcze raz móie - bez histerii. Chłodna kalkulacja, rozumowe, logiczne pojmowanie spraw i przestanie i Ciebie, i kolegę trikolorka żyłka pulsująca męczyć

                                                    uczucia - to proszę wobec dzieci okazywać, najlepiej ciepłe. Wobec byłych to niezdrowe.
                                                    A życzliwość i obcemu się należy, w mrowisu żyjemy i jak się pozagryzamy, to na głupków już wszyscy wyjdziemy. Jak żałosny i tri.
                                                  • altz Re: łoooojeju 11.01.14, 16:19
                                                    lampka_witoszowska napisała:
                                                    > nie określaj w moim imieniu, kto jest moim wrogiem

                                                    Od bardzo długiego czasu bardzo źle piszesz o tym człowieku.
                                                    Ciągasz go po po sądach, grozisz.
                                                    To wystarczy by stwierdzić, że on jest Twoim wrogiem.
                                                  • lampka_witoszowska Re: łoooojeju 11.01.14, 16:30
                                                    Tobie to wystarczy, by nazywać człowieka wrogiem. A ja nie mam o nim dobrego zdania, mam nawet dośc złe zdanie o niemoim (i to słowo całkowicie odzwierciedla mój stosunek go niego). Ale to za mało, by być moim wrogiem. A że sprawa odtyczy mojej sytuacji, to pozwolę sobie sama decydować, jak go nazywać czy traktować, zapraszać czy nie. I nie życzę sobie być za moje decyzje oczerniana.

                                                    Po sądach ja byłam ciągana, sama mocno się ociągam z oddaniem sprawy o alimenty do sądu i szlag mnei trafia, że muszę. Ale nawet jak kogoś pozywasz do sądu - to juz musi być Twój wróg??? to my dorośli jesteśmy czy na poziomie szalejącego nastolatka?
                                            • chalsia Re: Nie do końca bo alternatywa w kartoflanej 10.01.14, 17:57
                                              > Ponawiam pytanie z poprzedniego wątku. Idziesz do pracy, składasz CV ale warunk
                                              > i są takie. Masz 4% szans na jej dostanie a jak nie to płacisz pracodawcy przez
                                              > 20 lat kasę przy czym ten ostatni waloryzuje wielkość daniny o wskaźnik inflac
                                              > ja. Wchodzisz w to kasyno czy nie?

                                              ja ci już odpowiedziałam na to pytanie, jak to widzę - w sprawie OPIEKI nad dzieckiem
                                              praca to rzecz nabyta, raz jest (i bez gwarancji, że na zawsze), a raz jej nie ma, jak dla mnie nie do porównania z dzieckiem
                                              • zalosny.jestes Ale ja nie chcę odpowiedzi jak Ty to widzisz 10.01.14, 18:02
                                                tylko czy w tym wypadku składasz CV. Sytuacja jest analogiczna do sytuacji faceta w kartoflanym sądzie rodzinnym.
                                                • chalsia Re: Ale ja nie chcę odpowiedzi jak Ty to widzisz 10.01.14, 18:11
                                                  Sytuacja jest analogiczna do sytuacji face
                                                  > ta w kartoflanym sądzie rodzinnym.

                                                  nie jest analogiczna
                                                  idąc Twoim tokiem myślenia, że w każdej sytuacji facet będzie skazany na płacenie alimentów, to
                                                  jeśli nie złoży wniosku o przyznanie opieki, tak będzie na 100%
                                                  jeśli jednak złoży wniosek to w przypadku jednostkowym będzie miał 4% na niepłacenie alimentów (ba, nawet to matka będzie zobowiązana do ich płacenia)

                                                  analogiczna sytuacja z CV wygładałaby tak:
                                                  nie składasz CV - przez 20 lat płacisz pracodawcy
                                                  składasz CV - masz 4% szans na zatrudnienie, które zwalnia Cię z płacenia przez 20 lat pracodawcy
                                                  • zalosny.jestes Nie wiem ja mam to wytłumaczyć...może ktoś 10.01.14, 18:20
                                                    inny mi pomoże bo to jest nieprawdopodobne żeby mówić tym samym językiem a nie móc się dogadać. Mogę złożyć i wówczas mam 4% szans na wygraną. Przegrana oznacza szafot, wieczny atak, podwyżki alimentów, utrudnianie kontaktów. Ekwiwalentem w przypadku pracy jest konieczność płacenia daniny co miesiąc do pracodawcy. Jak nie złożę to dostanę w dużo korzystniejsze warunki bo kanalia nie będzie się mścić. Spróbuję raz jeszcze:

                                                    Składasz wniosek o podwyżkę i masz 4% szans na to, że będziesz zarabiać 20tys miesięcznie i 96% szans na to, że będziesz zarabiać 1400 złotych miesięcznie przez 20 lat (obecnie zarabiasz 2000 złotych). Jak znajdziesz się w grupie, gdzie zarabiasz 1400 złotych to pracodawca będzie miał prawo potrącić Ci z tych 1400 złotych 800 złotych tytułem tego, że go zdenerwowałaś składają w ogóle podanie. Grasz w tym kasynie czy zostajesz ze swoim wynagrodzeniem?
                                                  • chalsia Re: Nie wiem ja mam to wytłumaczyć...może ktoś 10.01.14, 18:39
                                                    Mogę złożyć i wówczas mam 4% szans na wygraną. Przegrana oznac
                                                    > za szafot, wieczny atak, podwyżki alimentów, utrudnianie kontaktów.

                                                    nie złożyłeś, nie masz więc szafotu, wiecznych ataków, podwyżek (choć próby były), utrudniania kontaktów, BA masz dzieci przez większą część czasu

                                                    no to o co Ci do diaska chodzi? bo nie czaję
                                                    o to, że płacisz alimenty, mimo że dzieci są z Tobą ponad połowę czasu?
                                                    o to, że wyrok mówi iż miejscem zamieszkania dzieci jest dom matki, mimo że dzieci są z Tobą ponad połowę czasu?

                                                    jak Ci się to nie podoba - to zmień (jak już pisałam)
                                                    jesli uważasz, że ryzykujesz wtedy ilością spędzonego z dziećmi czasu itd, to nie zmieniaj

                                                    ale do jasnej ciasnej, nie jojcz wtedy - jesli świadomie podejmujesz decyzję by nie działać, to bierzesz na klatę jej konsekwencje

                                                    a odpowiadając wprost na pytanie o CV
                                                    tak wchodzę w to
                                                    jak spadnę do grupy 1400 minus 800 kary, to zaraz szukam innej roboty, bo przymusu pracy u jednego pracodawcy przez 20 lat nie ma big_grin

                                                    tym się rzecz (praca) od własnych dzieci różni big_grin
                                                  • zalosny.jestes Dość. Poddaję się ;) 10.01.14, 18:45
                                                    To jest inny poziom mentalny.
                                                  • altz Re: Nie wiem ja mam to wytłumaczyć...może ktoś 10.01.14, 19:15
                                                    chalsia napisała:
                                                    > jak Ci się to nie podoba - to zmień (jak już pisałam)
                                                    > jesli uważasz, że ryzykujesz wtedy ilością spędzonego z dziećmi czasu itd, to n
                                                    > ie zmieniaj

                                                    Ryzykuje. Matka może wszystko, co sobie wymyśli. Ewentualne konkretne pobicie, będzie ścigane, inny sposób znęcania się przed matkę na dzieckiem, nie jest ścigane w Polsce.
                                                    Matka może ograniczyć bez powodu dziecku kontakty z rodziną i nikt palcem nie kiwnie, chociaż to jest ewidentna przemoc.
                                                  • amsterdamska_mgla Re: Nie wiem ja mam to wytłumaczyć...może ktoś 10.01.14, 20:51
                                                    >jest nieprawdopodobne żeby mówić tym samym językiem a nie móc się dogadać

                                                    A próbowałeś się nad tym zastanowić? że piszesz i nikt Cię nie rozumie? że jak ludzie do Ciebie piszą, to TY tak przeinaczasz, że widać, że nic nie rozumiesz? Jak myślisz, w czym/kim tkwi przyczyna?
                                                  • zalosny.jestes Przyczyna tkwi w tym, że z egzemplarzami Twojego 11.01.14, 14:59
                                                    pokroju nie ma sensu prowadzić dyskusji. Zmień podejście z rozstawiana po kątach na argumentację (logiczną i trzymającą się tematu), odrzuć zacietrzewienie i wtedy wszystko zrozumiesz.
                                                  • amsterdamska_mgla Re: Przyczyna tkwi w tym, że z egzemplarzami Twoj 11.01.14, 15:19
                                                    Ale nie o moje, a Twoje zrozumienie tu chodzi, widzę, że znów nie zrozumiałeś.
                                                    Nie ma do Ciebie sposobu dotarcia, można Ci tłumaczyć, przekonywać, podawać dane statystyczne i tak masz swoją opinię.
                                                    Jedynym argumentem jest dla Ciebie hasło "z osobami Twojego pokroju nie ma sensu prowadzić dyskusji". Co nie znaczy nic więcej ponad to, że nie umiesz rozmawiać, nie umiesz argumentować, nie dajesz sobie rady z liczbami i sensownym czytaniem statystyki i atakujesz umniejszając personalnie.
                                                    Ułatwię Ci - przyjmij roboczo, że jestem komunistką. Będziesz miał argument "z komuchami nie da się dyskutować". I używaj ctr c i ctr v naprzemiennie w każdym możliwym wątku.
                                                  • zalosny.jestes Powiem Ci jedno. Zapłaciłbym nawet 5000 złotych 11.01.14, 15:45
                                                    miesięcznie na miejscu Twojego chłopa, byleby nie musieć przebywać z kimś takim pod jednym dachem. I nie byłyby to broń boże pieniądze stracone - zdrowie jest wszak bezcenne. Stek bzdur, inwektywy przemycane między słowami, niedopowiedzenia i przede wszystkim NIEPRAWDOPODOBNA skala manipulacji.

                                                    Naprawdę uważam, że orzekanie przez kobiety w sądach na bazie rozumienia faktów, które tu zaprezentowałaś powinno być zakazane. W takim stanie nie można decydować o tym co będzie na obiad a nie tylko o sprawach mających wpływa na całe życie ludzi.
                                                  • lampka_witoszowska Re: Powiem Ci jedno. Zapłaciłbym nawet 5000 złoty 11.01.14, 21:47
                                                    jaaaasne smile jak Amsterdamska pisze ci jasno i przejrzyście, to nie rozumiesz. Rozumiesz tylko swoje "nie, bo nie" i "tak, bo tak" - i głupie komentarze o sądach.
                                                    Ludzie piszą ci o faktach, ty o kartofelkach. Masz konkretne dane - to manipulacja. Masz pytania - to tez manipulacja. Ale pierniczyć, ile byś zapłacił, żeby z taką czy owaką kobietą nei przebywać - to jest rzetelna wymiana informacji, jak rozumiem?
                                                    błazenada, chłopie.
                                                    Mam wrażenie, że nie czytasz wpisów, na które usilnie odpowiadasz, ale rozdajesz kuksańce jak rasowy napalony nastolatek.
                                                  • amsterdamska_mgla Re: Powiem Ci jedno. Zapłaciłbym nawet 5000 złoty 11.01.14, 23:51
                                                    Jedno jest pewne, dawno nie czytałam tak rozemocjonowanego i rozhisteryzowanego forumowicza. Obalasz swoje tezy o rzekomej racjonalności i opanowaniu męskiego rodu. Albo może po prostu nie jesteś typowym przedstawicielem swojej płci, nie wiem. Twoja opinia na mój temat koło pośladków mi nawet nie lata, jako że nie użyłeś tu ANI JEDNEGO argumentu, danych, odniesienia do przepisów, racjonalnej analizy ani niczego w tym stylu. Mnie przekonują rzetelne wnioski i argumenty a nie histeryczne spazmy ofermy.
                                                  • zalosny.jestes Z Tobą się nie da dyskutować na rzeczowe argumenty 12.01.14, 13:02
                                                    bo stosujesz do bólu schematyczny kobiecy sposób prowadzenia dyskusji w sytuacji, gdy rzeczywistość trzeba nagiąć, byleby postawić na swoim. 96/4 jest faktem, którego nie da się obalić. Schemat dyskusji z kobietami Twojego pokroju wygląda nastąpująco:

                                                    Stawiam tezę
                                                    Udowadniam, że jest prawdziwa (np 96/4)
                                                    Próbuje argumentować, że jest to złe zjawisko i szukam przyczyn
                                                    Wpadasz w wątek i zaczynasz go rozmywać
                                                    Przerzucasz się z tematu na temat
                                                    Próbujesz dezawuować merytoryczne wypowiedzi szukając haków w postaci błędów, literówek
                                                    Przemycasz epitety
                                                    Próbujesz uderzać w atawizmy (typu facet nie może jęczeć - powinien płacić) wink , rozhisteryzowanie, które tak naprawdę sama prezentujesz
                                                    Obrażasz wprost

                                                    Czy Ty nie widzisz tego we wszystkich swoich wypowiedziach? Jesteś straszliwie rozgoryczona i prawdopodobnie przelewasz całą gorycz tu. Nie mam nic przeciwko leczeniu się na forum publicznym, ale może warto walić te tony spamu na Wyżalnię albo w takie miejsca?

                                                    Rozwalasz niemal każdą dyskusję argumentując wg schematu powyżej. Opanuj się dziewczyno bo zdaje się, że osobowość wirtualna wzięła górę nad życiem w realu.
                                                  • chalsia Re: Z Tobą się nie da dyskutować na rzeczowe argu 12.01.14, 13:11

                                                    > Stawiam tezę
                                                    > Udowadniam, że jest prawdziwa (np 96/4)

                                                    na ten temat już dyskutowaliśmy - nie udowodniłeś, że tylko 4% ojców wnoszących o opiekę nad dzieckiem ją dostaje
                                                    a to jest kluczowa kwestia ilu ojców wnosi a ilu dostaje

                                                    dane statystyczne 96/4 mówią jedynie, że na 100 rozwodów w 4 dzieci zostają z ojcem
                                                  • errormix Re: Z Tobą się nie da dyskutować na rzeczowe argu 12.01.14, 13:13
                                                    Ja kiedyś, gdzieś takie dane czytałem. Na 100% ojców domagających się przed sądem wyłącznej opieki, dostaje ją ok. 40%.
                                                  • chalsia Re: Z Tobą się nie da dyskutować na rzeczowe argu 12.01.14, 13:23
                                                    errormix napisał:

                                                    > Ja kiedyś, gdzieś takie dane czytałem. Na 100% ojców domagających się przed sąd
                                                    > em wyłącznej opieki, dostaje ją ok. 40%.

                                                    no to wtedy nie wygląda już tak tragicznie jak to niektórzy widzą

                                                    no i widać, że tylko 10 na 100 ojców wnosi o opiekę nad dzieckiem
                                                    jakby - tak jak matki - zawsze wnosili o opiekę to by było 60/40
                                                    a to już niemal po równo
                                                    big_grin
                                                  • errormix Re: Z Tobą się nie da dyskutować na rzeczowe argu 12.01.14, 13:37
                                                    Z danych które czytałem (niestety, nie pamiętam gdzie) wynikało, że ojcowie występują przede wszystkim o wyłączną opiekę, kiedy mają u temu poważne podstawy i mocne dowody. I w takich właśnie przypadkach raczej o stronniczości sądów trudno mówić, bo 40% z tych ojców tę opiekę dostaje.

                                                    Problemem jest co innego: W przypadku, gdy matka i ojciec są tzw. dobrymi rodzicami i oboje są zaangażowani w wychowanie dziecka, to opiekę dostają w zdecydowanej większości kobiety (to też było w tych danych, które kiedyś czytałem, ale nie pamiętam gdzie). I to głównie wpływa na stopień rozgoryczenia ojców.
                                                  • zalosny.jestes I to jest kwintesencja problemu... 12.01.14, 13:44
                                                    "> Problemem jest co innego: W przypadku, gdy matka i ojciec są tzw. dobrymi rodzi
                                                    > cami i oboje są zaangażowani w wychowanie dziecka, to opiekę dostają w zdecydow
                                                    > anej większości kobiety (to też było w tych danych, które kiedyś czytałem, ale
                                                    > nie pamiętam gdzie). I to głównie wpływa na stopień rozgoryczenia ojców."

                                                    A papierkiem lakmusowym jest właśnie 96/4. Error, nie mam powodów deprecjonować tych danych mimo, że nie podałeś źródła nie mniej jednak facet w naszym kraju występuje o opiekę tylko wtedy, gdy ma choć mikroskopijne szanse na faktyczne uzyskanie tej opieki. Inaczej naraża się na cały wachlarz możliwych działań odwetowych, które muszą skończyć się tragicznie.

                                                    Kiedy mężczyzna decyduje się na walkę o dziecko?

                                                    - gdy matka jest alkoholiczką
                                                    - gdy matka jest narkomanką
                                                    - gdy matka się prostytuuje (tu nie ma większych szans)
                                                    - gdy matka nie do końca nadaje się do tej roli i facet jest w stanie to udowodnić przed sądem
                                                    - gdy matka nie jest zainteresowana wychowywaniem dzieck

                                                    Przypadki ugody śmiało można pominąć bo są one bardzo rzadkie właśnie ze względu na stronniczość sądów i łamanie praw mężczyzn.

                                                    Walka o opiekę nad dzieckiem w przypadku, gdy kobieta nie należy do wyżej wymienionych przypadków jest lotem kamikadze...i stąd wynika rozbieżność między parytetem przyznawania opieki w krajach cywilizowanych a kartoflaną.
                                                  • lampka_witoszowska Re: ale... 12.01.14, 14:01
                                                    ale jeżeli boje są związaniz dzieckiem o dobrze się opiekują, to ani matka, ani ojciec w takiej sytuacji nie będzie utrudniać kontaktów dziecka z rodzicem mieszkającym osobno i łatwo o opiekę równoważną

                                                    więc rozgoryczenie może dotyczyć jedynie poczucia przegranej - bo moje miało być na wierzchu...
                                                  • lampka_witoszowska Re: ale... 12.01.14, 14:03
                                                    i moja wypowiedź jest pod wypowiedzią errora, nie żałosnego
                                                  • zalosny.jestes W takim razie przepraszam za mój głos. 12.01.14, 14:09
                                                    Niewłaściwie podpięłaś.
                                                  • zalosny.jestes Nadal lampko nie rozumiesz istoty problemu... 12.01.14, 14:07
                                                    przegrana to nie kwestia poczucia przegranej tylko szereg rzeczywistych konsekwencji, które za tym idą. Osobiście poszedłbym na daleką idącą ugodę bez szarpania się z kobietą nawet za cenę płacenia odpowiednich alimentów ale nie na zasadach jakie obowiązują u nas. Przykład? Proszę bardzo - zgadzam się na dość wysokie alimenty, bo potrzeby dzieci są takie a nie inne. W normalnych warunkach wszystko jest cacy. Nagle przychodzi choroba i tracę pracę. Co wtedy powinno się dziać? Ano spotykam się z kobietą i mówię - od dziś będę zmuszony płacić minimum bo sam ledwo wiąże koniec z końcem. Jest mi przykro i postaram się jak najszybciej ten problem wyeliminować...Odpowiedź jakiej oczekuję to: OK, damy sobie radę - postaraj się bo wiesz jak jest ciężko....

                                                    A jak to wygląda?
                                                    Komornik...czyli +15%. Jest wyrok? Jest! A trzeba pamiętać, że ma on wagę niemal bankowego tytułu egzekucyjnego i niewiele pań w takiej sytuacji zrezygnuje z możliwości dochodzenia tego co "im" się należy. Problem powiększy np rozpad małżeństwa w wyniku zdrady pana i wendety.

                                                    Składam wniosek o obniżkę - też nie jest prosto. Muszę wpłacić 5% sumy o którą walczę oraz pozwać dziecko. Na rozprawę czekam minimum 3 miesiące. Po pół roku mam jakąś szansę na obniżenie świadczenia ale czy ktoś słyszał o obniżeniu z 2k PLN na np 500 złotych? Je nie...

                                                    I tu jest pies pogrzebany...
                                                  • chalsia daleko idąca ugoda 12.01.14, 15:16
                                                    Przykład? Proszę bardzo - zgadzam się na dość wysok
                                                    > ie alimenty, bo potrzeby dzieci są takie a nie inne. W normalnych warunkach wsz
                                                    > ystko jest cacy. Nagle przychodzi choroba i tracę pracę. Co wtedy powinno się d
                                                    > ziać? Ano spotykam się z kobietą i mówię - od dziś będę zmuszony płacić minimu
                                                    > m bo sam ledwo wiąże koniec z końcem. Jest mi przykro i postaram się jak najszy
                                                    > bciej ten problem wyeliminować...Odpowiedź jakiej oczekuję to: OK, damy sobie
                                                    > radę - postaraj się bo wiesz jak jest ciężko....

                                                    już kiedyś było to roztrząsane na forum

                                                    w skrócie - dlaczego eksia ma bezzwrotnie pożyczyć (czyli dać) swojemu eksowi pieniądze? bo do tego się sprowadza pokrywanie za ojca przypadajacej an niego części kosztów dziecka
                                                    bo tego oczekujesz powyżej

                                                    fair to by było poprosić eksię o kredyt/pożyczkę czyli notarialnie zobligować się do zwrotu kwoty X (czyli kwota niedopłaconych alimentów x ilość miesięcy - np. 12) po upływie czasu na który zawieracie umowę
                                                    gestem dobrej woli ze strony eks może być zgoda na rozłożenie zwracanej kwoty na raty (czyli po np. roku płacisz mieisecznie alimenty + część długu) oraz rezygnacja z odsetek od kredytowanej kwoty jeśli umowa zostanie zrealizowana
                                                  • altz Re: daleko idąca ugoda 12.01.14, 15:25
                                                    chalsia napisała:
                                                    > fair to by było poprosić eksię o kredyt/pożyczkę czyli notarialnie zobligować s
                                                    > ię do zwrotu kwoty X (czyli kwota niedopłaconych alimentów x ilość miesięcy - n
                                                    > p. 12) po upływie czasu na który zawieracie umowę
                                                    > gestem dobrej woli ze strony eks może być zgoda na rozłożenie zwracanej kwoty n
                                                    > a raty (czyli po np. roku płacisz mieisecznie alimenty + część długu) oraz rezy
                                                    > gnacja z odsetek od kredytowanej kwoty jeśli umowa zostanie zrealizowana

                                                    Ty chyba jesteś bardzo religijna? smile
                                                    W rodzinie też tak by było, że mąż ma oddać te pieniądze za okres gdy nie miał pracy? I matka ma się stosować do tego samego? A jeśli oni już nigdy nie będę mieli tak dobrej pracy, żeby płaci w takie kwocie, jak poprzednio? Przecież to się zdarza.
                                                    Czy to są to gówniarze, którzy z każdą sprawą mają lecieć do sądu, bo sami sobie z tym nie poradzą? To może niech oddadzą te dzieci do rodziny zastępczej i będę mieli po kłopocie?
                                                  • lampka_witoszowska Altz 12.01.14, 15:42
                                                    to zwykła konsekwencja: jak są w rodzinie, to są w rodzinie i radzą sobie lepiej czy gorzej, ale razem

                                                    jak biora rozwód - znaczy polecieli do sądu jak gówniarze, bo jak gówniarze sobie nei poradzili z czymś, co im się kiedyś zamarzyło (małżeństwo) - to tak, nadal niestety muszą lecieć do sądu, jeśli się nei porozumieją

                                                    normalnym dla mnie jest, że skoro mamy takie a nie inne wydatki na dziecko, to kwestionujemy to, co zbędne KONKRETNIE, a jak nei umiemy zakwestionować, bo zobowiązanemu do alimentów nie chce się policzyć na co alimenty idą, to sorry - idziemy do sądu

                                                    podobnież - jeśli nie oszukujemy się w kwestii alimentów (matki) ani nei manipulujemy wysokością alimentów obniżając je bezsensownie (ojcowie), to współpracujemy. Wtedy w razie trwałego uszczerbku na zdrowiu jednego z rodziców drugie przejmuje dolę dofinansowania albo obniżamy dziecku stopę życiową. Ale - jeśli współpraca była też wcześniej. Bo jeśli alimentujący rodzic kosztem dziecka miał dla siebie więcej,a drugi rodzic musiał koszty utrzymywania dziecka brać na siebie w większej części - to dla mnie nei ma tu litości ani dyskusji.
                                                    I nie miałabym skrupułów nawet przy podnoszeniu alimentów.
                                                    Zwykła konsekwencja - jeśli mi ktoś postanowił dla rozrywki utrudniać życie, to ja utrudnię jemu, aczkolwiek nie dla rozrywki, po prostu nei wezmę pod uwagę problemów, bo i nie muszę przejmować się problemami każdego obcego człowieka. Szczególnie bezlitosnego.
                                                  • errormix Re: ale... 12.01.14, 14:13
                                                    Teoretycznie masz rację, ale praktyka pokazuje zupełnie co innego. W zdecydowanej większości przypadków - co widać również na tym forum - małżeństwa nie rozchodzą się z klasą. W efekcie gra dzieckiem jest jednym z elementów okołorozwodowej walki, co z zasady przekreśla opiekę równoważną.

                                                    A co do poczucia przegranej, to poza nielicznymi wyjątkami, poczucie przegranej mija po pewnym czasie. Dłuższym lub krótszym, ale jednak. W momencie rozwodu utrata codziennego kontaktu z dzieckiem jest dla ojca/matki prawdziwą tragedią i końcem świata. Nie można się z tym w żaden sposób pogodzić i sobie tego wyobrazić. Później czas wszystko zmienia.
                                                  • zalosny.jestes Stąd można wysnuć wniosek, że 96/4 12.01.14, 14:18
                                                    jest tak naprawdę dyskryminacją mężczyzn w tym kraju. Mam rację? Nigdzie na świecie ludzie nie rozstają się z klasą, no może w bogatszych społeczeństwach podłoże konfliktów jest nieco inne ale tam też się udaje zachować jakieś racjonalne parytety tylu 60/40 czy 70/30. Parytet 96/4 jest miażdżący i pokazuje w pełni patologię systemu sądownictwa rodzinnego w tym kraju.
                                                  • errormix Re: Stąd można wysnuć wniosek, że 96/4 12.01.14, 14:28
                                                    Oczywiście masz dużo racji, chociaż znam wiele byłych małżeństw, które rozwiodły się klasą, świetnie opiekują się dzieckiem, nie kłócą się o wysokość alimentów itp. I wcale nie były to związki, gdzie miłość wspólnie wygasła, ale przypadki, gdzie w grę wchodziła np. zdrada, a więc teoretycznie powinni się bić i wyrywać sobie włosy z głów do końca życia smile

                                                    W części tych małżeństw do "normalności" w kontaktach strony doszły dopiero po kilku latach, gdy wyciszyły się emocje, ale dzieci były na tyle duże, że same decydowały, gdzie chcą nocować, czy kiedy odwiedzać.

                                                    Na niskie statystyki dotyczące ojców wpływa wiele czynników. Dla mnie np. dość ważnym czynnikiem, który obserwuję, jest "branie konsekwencji na klatę" przez faceta. Sporo facetów tak już ma, że chociaż w domu płacze z powodu odizolowania go od dziecka, to przed sądem bez mrugnięcia okiem oddaje je matce, zgodnie z przeświadczeniem, że "ja wytrzymam, zacisnę zęby i dam radę, bo jestem mężczyzną".
                                                  • ojciec98414 Re: Stąd można wysnuć wniosek, że 96/4 12.01.14, 14:33
                                                    Żałosny,

                                                    Errormix prawdopodobnie zapamiętał informację z dyskutowanego tu niegdyś artykułu z "Polityki", która za blogiem krakowskiej adwokat Agnieszki Swaczyny podała kiedyś że na 86 ojców ubiegających się o opiekę otrzymało ją 48:

                                                    "Agnieszka Swaczyna, krakowska adwokat, ocenia jednak, że matki mają wciąż taką przewagę, bo ojciec się tej władzy nie domaga. Mecenas przytacza dane z krakowskiego Rodzinnego Ośrodka Diagnostyczno-Konsultacyjnego z 2009 r.: na 225 opiniowanych spraw w 86 ojcowie ubiegali się o powierzenie im władzy rodzicielskiej. W 48 ją uzyskali. Gdy więc ojciec zaczyna się starać, bynajmniej nie jest bez szans."

                                                    Więcej pod adresem www.polityka.pl/spoleczenstwo/artykuly/1517910,2,jak-podzielic-dziecko-po-rozwodzie.read#ixzz2qBa3GLWG

                                                    Niestety "Polityka" przeinaczyła tu jeden drobny fakt - a mianowicie tych 48 ojców nie uzyskało opieki, a jedynie pozytywną opinię w RODK. Zweryfikujmy to u źródeł, czyli na blogu wspomnianej Pani adwokat:

                                                    "Na 225 spraw opiniowanych przez RODK w Krakowie w roku 2009 w 86 ojcowie ubiegali się o powierzenie im władzy rodzicielskiej. W 48 spośród tych 86 spraw została wydana opinia pozytywna dla ojców (55,81%)."

                                                    blogrozwod.pl/wladza-rodzicielska-dla-ojca-stereotyp-czy-rzeczywistosc-2/
                                                    Krakowski RODK nie wie jak ostatecznie zakończyły się te sprawy, bo nie mogą tego wiedzieć.
                                                  • errormix Re: Stąd można wysnuć wniosek, że 96/4 12.01.14, 14:37
                                                    Niewykluczone, że mogłem czytać o tym w polityce. Niewykluczone, że gdzieś indziej. To było dość dawno, a zważywszy na to ile od tamtego czasu przeczytałem, to za Chiny sobie nie przypomnę, gdzie to mogło być smile
                                                  • zalosny.jestes Czyli jak dla mnie kolejna manipulacja... 12.01.14, 14:39
                                                    czy to gazety czy też prawniczki. Pozytywną opinię RDOK dostaje wielu ojców ale ma się to nijak to rozstrzygnięć w sądach. Dzięki za link...
                                                  • ojciec98414 Re: Czyli jak dla mnie kolejna manipulacja... 12.01.14, 14:44
                                                    Tak czy inaczej jak wynika z danych krakowskiego RODK - okazuje się że 86 ojców na 225 w opiniowanych przez niech sprawach wystąpiło w 2009 r. o powierzenie władzy rodzicielskiej ojcu (czyli jednak nie tak mało, a w każdym razie nie 1 na 25).
                                                  • zalosny.jestes Jeszcze raz dzięki za te dane... 12.01.14, 14:55
                                                    Okazuje się, że jednak coś z systemem jest nie tak wink
                                                  • errormix Re: Czyli jak dla mnie kolejna manipulacja... 12.01.14, 14:57
                                                    Dwa łyki najnowszej statystyki (z 12.12.2013)

                                                    "Mając powyższe rozwiązania prawne na względzie, należy przyjąć, że obowiązujący porządek prawny zapewnia równoprawne traktowanie rodziców realizujących swoje prawa w postępowaniach sądowych. Wobec formułowanych zarzutów w zakresie dyskryminacji ojców pragnę jednocześnie przytoczyć posiadane przez ministerstwo dane statystyczne za lata 2009–2012, z których wynika, że w sprawach o rozwód w 2009 roku zapadło ogółem 39.004 orzeczenia, w tym wykonanie władzy rodzicielskiej nad małoletnim dzieckiem powierzono matce w 20.516 przypadkach, zaś ojców w 1503 orzeczeniach. W 2010 roku zapadło ogółem 36.298 orzeczeń, w tym wykonywanie władzy rodzicielskiej nad małoletnim powierzono matce w 20.780 przypadkach, zaś ojcom 1525 orzeczeniach. W 2011 roku ogółem zapadło 37.692 orzeczenia, w tym wykonywanie władzy na małoletnim powierzono matce w 22.551 przypadkach, zaś ojcu w 1641 orzeczeniach, a w 2012 zapadło 37.570 orzeczeń, gdzie wykonywanie władzy rodzicielskiej nad małoletnim powierzono matce w 22.690 przypadkach, zaś ojcu w 1643 orzeczeniach. W sprawach o separację w 2009 roku zapadło ogółem 1969 orzeczeń, w tym wykonywanie władzy rodzicielskiej matce powierzono w 1040 przypadkach, zaś ojcu w 41 sprawach. W 2010 roku zapadło ogółem 1617 orzeczeń, gdzie wykonywanie władzy rodzicielskiej matce powierzono w 934 przypadkach, a ojcu w 37 sprawach. W 2011 zapadło 1596 orzeczeń, gdzie wykonywanie władzy rodzicielskiej matce powierzono w 1002 przypadkach, zaś ojcu w 33 sprawach, a w 2012 roku zapadło ogółem 1377 orzeczeń, gdzie wykonywanie władzy rodzicielskiej matce powierzono w 872 sprawach, a ojcu w 34 sprawach.

                                                    Analiza powyższych danych, w szczególności podanie liczby ogółem załatwionych spraw obu kategorii z liczbą wydanych w każdej z tych kategorii orzeczeń, w których władzę rodzicielską powierzono ojcu, pozwala wnioskować o wzrostowej tendencji w tym zakresie. Podkreślić przy tym należy, że ministerstwo nie gromadzi danych statystycznych, w ilu sprawach o powierzenie władzy rodzicielskiej nad dzieckiem występowała matka, a w ilu ojciec, gdyż zgromadzenie takich informacji wymagałoby analizy konkretnych akt."

                                                    A TUTAJ cały tekst.
                                                  • chalsia Re: Czyli jak dla mnie kolejna manipulacja... 12.01.14, 15:05
                                                    Podkreślić przy tym należy, że ministerstwo nie gromadzi da
                                                    > nych statystycznych, w ilu sprawach o powierzenie władzy rodzicielskiej nad dzi
                                                    > eckiem występowała matka, a w ilu ojciec, gdyż zgromadzenie takich informacji w
                                                    > ymagałoby analizy konkretnych akt."

                                                    no i nadal nie mamy najważniejszej informacji ilu ojców i ile matek starało się o opiekę a ile w końcu ją dostało

                                                    ponadto w każdym roku ok. 30% spraw kończyło się powierzeniem wykonywania władzy rodziciel nad dzieckiem obojgu rodzicom, co oznacza, że każde z nich zachowało pełnię władzy rodzicielskiej
                                                    natomiast nie wiadomo, z kim na stałe te dzieci mieszkają - prawdopodobnie w większości z matkami
                                                  • lampka_witoszowska Re: ale... 12.01.14, 15:55
                                                    i własnie - przeogromna większośc problemów to własnie sposób rozwodzenia się: ciągła walka, bez względu na ofiary - a tu najbardziej cierpią dzieci, bo nawet ich walczący nei chca oszczędzić

                                                    i dlatego tak trudno przy tak niskim poziomie o opiekę równoważną - jeśli ludzie będą wynosić z domu czy ze szkoły umiejetność zapanowania nad emocjami (zajęcia z pdż czy innej psychologii - tak pogardzanej - się kłaniają), to wszystko będzie łatwiejsze. Nie będzie tak makabrycznego przywiązywania się do własnego punktu widzenia, nie będzie tak zapiekłej walki - będą dzieci z rozwiedzionych rodzin, które będą miały kontkat z obojgiem rodziców.

                                                    A u nas ciągle to wygląda tak, że psychologowie to idioci i nikt normalny ich nei potrzebuje, każdy przeciez ma przyjaciół, przy czym podcza smojego rozwodu moje znajome jak jeden mąż uważały, że skoro niemój chce odejść, to kogoś na pewno ma, tylko ja jeszcze o tym nie wiem - a nie miał i to ja przekonywałam, że nie ma, tylko nam źle razem. Tylko nieliczni potrafili konkretnie zapytać, jak jest i jeśli bedzie źle i będę potrzebować jakiejś pomocy, to są. Albo jak to było w przypadku niemojego, tzw. przyjaciele zagrzewali go do walki "pokaż babie", albo: "nie daj sie babie".

                                                    Cały cyrk z opieką nad dziećmi to własnie efekt wariatkowa i nieumiejętności radzenia sobie z emocjami i- moim zdaniem - z poczuciem przegranej. Potem mija, fakt, ale często to są już zgliszcza również kontaktów z dzieckiem.
                                                  • altz Re: ale... 12.01.14, 16:23
                                                    lampka_witoszowska napisała:

                                                    > jeśli ludzie będą wynosić z domu czy ze szkoły umiejetność zapanowania nad emocjami
                                                    > (zajęcia z pdż czy innej psychologii - tak pogardzanej - się kłaniają), to wszystko b
                                                    > ędzie łatwiejsze.

                                                    P.d.ż. to raptem kilkanaście godzin lekcyjnych przez cały rok, gdzie były również tematy związane z seksem to nie załatwiało sprawy, zresztą, to nie była żadna psychologia. Tyle wystarczy, żeby zauważyć, że się jakoś różnimy, ale mamy podobne potrzeby. smile

                                                    Ja byłbym raczej za jakimiś centrami mediacji przy gminach czy przy MOPS, dokąd można byłoby się zgłosić i porozmawiać, jak sobie radzić i rozwiązywać problemy i gdzie ten mediator byłby dostępny przez 10-12 godzin w ramach dwóch etatów i małym czasem na jakieś wyjścia "w teren".
                                                  • lampka_witoszowska Re: ale... 12.01.14, 17:17
                                                    albo obowiązkowy udział mediatora przy każdym rozwodzie - albo wymyślić coś takiego, żeby ludzie się nei rozwodzili, żeby tę pomoc psychologa otrzymać w czasem błahych problemach, które z czasem dopiero urastają do rangi katastrofy

                                                    mopsy to w ogóle jakieś dużo bardziej prężne i ludzkie powinny być, nie z niuniami, które zza biurek z wyższością patrzą na kolejnych petentów... to moż epoza raz w roku przygotowaniem paczek dla biednych dzieci i wyjazdu wakacyjnego coś by osiągały zanim kolejna idiotka czy idiota zatłucze własne dziecko
                                                  • altz Re: Z Tobą się nie da dyskutować na rzeczowe argu 12.01.14, 14:54
                                                    chalsia napisała:
                                                    > na ten temat już dyskutowaliśmy - nie udowodniłeś, że tylko 4% ojców
                                                    > wnoszących o opiekę nad dzieckiem
                                                    ją dostaje
                                                    > a to jest kluczowa kwestia ilu ojców wnosi a ilu dostaje

                                                    Ja nie wnosiłem, bo po sądach nienawidzę chodzić, a już ciągać po sądach kogoś tym bardziej.
                                                    Poza tym, oceniłem swoje szanse na jakieś 20%, zabrakło mi wsparcia w rodzinie, może mógłbym dobić do 40%.
                                                    Po wszystkim matka dzieciom stwierdziła, że nie mogę się zajmować dziećmi, ewentualnie wyłącznie na zasadach przez nią ustalonych, było to ewidentne utrudnianie. Widocznie nie nadaję się na rodzica? Z drugiej strony, w razie śmiertelnego wypadku chciałaby, żebym się zajął dziećmi na stałe i wtedy już miałbym kwalifikacje. I zrozum tu kobietę! big_grin
                                                  • zalosny.jestes Kobiety się altz kocha a nie rozumie ;) 12.01.14, 14:56
                                                    Kochać je trzeba jednak mądrze, bo niewłaściwe pojęcie miłości to zapałki i benzyna w ręku dziecka w stodole wink
                                                  • chalsia Re: Z Tobą się nie da dyskutować na rzeczowe argu 12.01.14, 15:00
                                                    Widocznie nie nadaję się na rodzica? Z drugiej strony, w razie śmiertelnego
                                                    > wypadku chciałaby, żebym się zajął dziećmi na stałe i wtedy już miałbym kwalif
                                                    > ikacje. I zrozum tu kobietę! big_grin

                                                    jak widać jednak jesteś lepszy od domu dziecka wink
                                                  • altz Re: Z Tobą się nie da dyskutować na rzeczowe argu 12.01.14, 15:03
                                                    chalsia napisała:
                                                    > jak widać jednak jesteś lepszy od domu dziecka wink

                                                    Gdybym sobie znalazł kobietę na stałe, mogłaby mnie chwalić przed koleżankami:
                                                    To jest Ziutek, co jest lepszy od Domu Dziecka!
                                                    Jak brzmi! Nieprawdaż? big_grin
                              • zalosny.jestes Wiem, że dla Ciebie w ferworze walki kondycja 10.01.14, 15:18
                                psychiczna dzieci ma drugorzędne znaczenie. Dla mnie nie i trzyletni proces z wyrywaniem sobie dzieci, kretyńskimi badaniami w RDOK, produkowaniem setek wniosków i opinii doprowadzi i tak do jednego miejsca:

                                pan jest super ojcem ale mama też jest fajna
                                wina z obu stron
                                wysokie alimenty dla mnie
                                widzenia raz na dwa tygodnie praktycznie bez możliwości egzekucji.

                                Kobiety w tym kraju próbę przejęcia opieki nad dziećmi traktują jak zamach na coś świętego stąd późniejsza wendeta i izolowanie ojców. System jest chory...

                                Brak orzekania o winie dał mi tę korzyść, że właśnie mija pięcioletni okres kiedy to Ex mogła zażądać ode mnie alimentów na siebie. Dla mnie jest to bezsporny sukces bo w innym wypadku biorąc pod uwagę moje dochody musiałbym utrzymywać cały klan.

                                Abstrahując jednak ode mnie - system jest patologiczny a 96/4 powoduje taką pewność siebie u kobiet, że wszelkie polubowne próby rozwiązania problemów kończą się jednym...

                                Zniszczę cię!
                                Amen

                                Ja nie walczę z kobietami, nie walczę z alimentami bo prawo samo w sobie naprawdę jest niezłe - tragiczna jest za to jego implementacja. Dlaczego w sądach rodzinnych nie dąży się do ustanowienia parytety 50/50 jeśli chodzi o składy orzekające (kobiety/mężczyźni), dlaczego wiedząc że problem istnieje nikt z palestry nie dąży do usprawnienia instytucji odwoławczych (w rejonowym orzeka pani a w okręgowym pan), dlaczego funkcjonują anachronizmy umożliwiające skazanie człowieka na bardzo wysokie świadczenia bez jego wiedzy (vide sprawa dziennikarza skazanego zaocznie przez feministkę w Wawie na 7tysięcy alimentów miesięcznie - facet dowiedział się od komornika)? To jest chory system z którym trzeba walczyć. Dla dobra dzieci, kobiet i nas samych.
                                • chalsia Re: Wiem, że dla Ciebie w ferworze walki kondycja 10.01.14, 16:46
                                  > Wiem, że dla Ciebie w ferworze walki kondycja psychiczna dzieci ma drugorzędne znaczenie.

                                  a skąd TY niby możesz to wiedzieć?

                                  Rzutujesz na innych motywy i sposoby postępowania Twojej eks
                                  to się leczy big_grin

                                  Dla mnie nie i trzyletni proces z w
                                  > yrywaniem sobie dzieci, kretyńskimi badaniami w RDOK, produkowaniem setek wnios
                                  > ków i opinii doprowadzi i tak do jednego miejsca

                                  nie spróbowałeś, więc nie wiesz
                                  Error spróbował i wie, i dziecko jest z nim

                                  ponadto być może (zalezy od wielu czynników - i to jest w każdym przypadku indywidualne - np. wieku dzieci, wpływów dalszej rodziny, cech osobniczych dzieci, środowiska szkolnego, zdrowia itp, itd ) kondycja psychiczna dzieci długofalowo byłaby lepsza, gdybyś miał je ze sobą, mimo POTENCJALNYCH kosztów w psychice dzieci

                                  BTW RODK to nic strasznego dla dziecka i jego psychice nie szkodzi (no chyba, że na jakiś idiotów tam trafi), tak samo jak produkowanie setek wniosków i opinii (to wymaga czasu i ZAANGAŻOWANIA)
                                  • chalsia Re: Wiem, że dla Ciebie w ferworze walki kondycja 10.01.14, 16:47
                                    > ponadto być może (zalezy od wielu czynników - i to jest w każdym przypadku indy
                                    > widualne - np. wieku dzieci, wpływów dalszej rodziny, cech osobniczych dzieci,
                                    > środowiska szkolnego, zdrowia itp, itd ) kondycja psychiczna dzieci długofal
                                    > owo
                                    byłaby lepsza, gdybyś miał je ze sobą, mimo POTENCJALNYCH kosztów w ps
                                    > ychice dzieci w trakcie 3 lat procesowania się

                                    dopisek boldem wyżej bo zeżarło
                                  • zalosny.jestes Error jest w 4% i z tego co wiem 10.01.14, 16:51
                                    to jego Ex nie do końca walczyła o to by sprawować bezpośrednią opiekę. W każdym razie nie był to tak oczywisty przypadek jak w 99% występujących w przyrodzie big_grin
                                    Argentusa też płaci alimenty na dziecko i co z tego? To są jednostkowe przypadki, które tak wyglądają ze względu na szczególne okoliczności. System jest zły....
              • lampka_witoszowska Re: A jest coś co Cię obchodzi? Czy są jakieś 10.01.14, 11:34
                dużo spraw mnei obchodzi, śpij spokojnie

                i jakie "nie bo nie"? bo coś ci sie rozmowy chyba rozjechały...

                żałosny, możesz próbowac obrażać ludzi, z którymi usiłujesz rozmawiac, ale na cholerę w sumie?
            • amsterdamska_mgla Re: Mało mężczyzn wypowiada się na tym forum 10.01.14, 12:40
              > ps. na podstawie męskiej zawartości tego forum nie istnieją mężczyźni przystoso
              > wani do życia w rodzinie big_grin i to w 100% big_grin

              A to prawda. Jeszcze się nie rzucił mi tu w oczy sensowny, odpowiedzialny ojciec. Może tacy zarabiają na rodziny i wykonują opiekę naprzemienną, którą eksowe nie wzbraniają się podzielić? big_grin
              • zalosny.jestes No cóż...w 94% spraw jesteśmy zmieniani w bankomat 10.01.14, 13:14
                trudno w takiej sytuacji być wzorem ojca. Ja mimo wszystko za takowego się nieskromnie uważam. Myślę, że jest tu jeszcze kilku, którzy na takie miano zasługują.
                • amsterdamska_mgla Re: No cóż...w 94% spraw jesteśmy zmieniani w ban 10.01.14, 13:18
                  Z tym, co myślisz o sobie, nie dyskutuję. Personalnie też nie dyskutuję, nie znam Cię.
                  Niemniej MNIE nie przekonują panowie, którzy jojczą, że na dzieci muszą płacić alimenty.
                  A tylko takich tu spotkałam na razie (mówię o postawach).
                  • zalosny.jestes Absolutnie nie płaczę, że płacę. Chciałbym jednak 10.01.14, 13:22
                    aby sąd oceniał zdolność do sprawowania opieki nie na podstawie tego co się ma w majtkach tylko rzeczywistych zdolności. Współczynnik 96/4 przekonuje mnie, że w kartoflanym sądownictwie rodzinnym panuje rasizm i patologia. Ojciec ma szansę na opiekę tylko wówczas gdy:

                    matka sama zrezygnuje
                    matka chla na umór
                    matka jest narkomanką

                    Rozwiązły tryb życia nie stanowi o tym, że matka nie powinna wychowywać córki (cytat z wyroku).
                  • tricolour To pokaż gdzie je jojczę... 10.01.14, 22:27
                    ... że muszę płacić alimenty. Pokaz mi choć jedno miejsce, w którym piszę, że jest to finansowy ciężar. Lub jakikolwiek inny ciężar. Albo choć dyskomfort...
                    • zalosny.jestes Daj spokój to jest celowe spłycanie tematu... 11.01.14, 15:40
                      tego typu kobiety należy po prostu omijać. Dyskusja nie ma sensu, bo tam trafiają tylko emocje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka