mika99
03.03.14, 23:04
Jak wyżej, już niedługo, po 9 latach wspólnego życia.... najgorsze jest to, że mimo iż wiem, że to jest jedyne rozsądne wyjście, nie boli to mniej. Oboje tego chcemy (może druga strona bardziej, a ja z rozsądku)... to był podręcznikowy toksyczny związek, nie będę ukrywać z dużą dawką agresji z drugiej strony. Ex pomaga finansowo, coraz więcej czasu spędza z dzieckiem (w ostatnich wspólnych latach raczej mu się to nie zdarzało), wiem, że będzie o wiele lepszym "kumplem" i ojcem niż za czasów małżeństwa. Wydaje mi się, że w końcu jest szczęśliwy... wolny, robi co chce, dużo czasu spędza z przyjaciółmi (non-stop) lub z przyjaciółką (nie wnikam). Chyba po prostu boje być sama, że nie dam rady pod wieloma względami, kredyt, rachunki, dziecko.....i patrzę także na przykład nieopodal.... rozwódka z dwójką dzieci..... nigdy nie ułożyła sobie życia, może nie była nieszczęśliwa, ale do szcześcia jej wiele brakowało. Jest cudowną osobą i dlatego mnie to tym bardziej dziwi, całe życie, powiem dosłownie- harowała jak wół, żeby związać koniec z końcem. Przeraża mnie to, ale ja nie wyobrażam sobie takiego życia... czasem mam wrażenie, że nic innego mnie nie czeka.....