trudzycia
25.08.14, 18:53
Postanowiłem tu napisać bo znalazłem sie dla siebie w trudnej sytuacji i chciałbym poznać opinie kogoś z zewnątrz,a nie bardzo mam z kim o tym pogadać. Postanowiłem rozstać sie z żoną. Decyzja jest moja,przemyślana i ostateczna. Nie jest pochopna, ani sugerowana czynnikami z zewnątrz. Wiem że nie widze życia z ta kobietą i tyle. Od niedawna pojawiły sie między nami dość mocne zgrzyty które powoli popchały mnie do wyznania żonie tego co czuje (że nic nie czuje) i tego że nie widze szans dla nas. Początkowo to do niej nie docierało,ale jak juz dotarło to zaczął sie lament....szloch,błaganie o szanse,próby "na siłe" zbliżenia sie do mnie no generalnie jedna wielka histeria. W tych sytuacjach mam dziwne mieszane uczucia i nie wiem co robić. Z jednej strony jest mi jej żal bo wiem że wali jej sie życie, nie umie sobie z tym poradzić z drugiej nie wiem czemu ale jestem na nią zły. Mamy dzieci w wieku przedszkolnym, prowadzimy razem działalność,mamy troche kredytów, sprawa jest świeża więc postanowiłem póki co nie wyprowadzać sie z domu i zostać zeby być i wyprowadzić na prostą nasze sprawy,tak by móc odejsc z czystym kontem. I nie wiem czy robie dobrze, czy nie daje jej przez to jakiś złudnych nadziei "że sie ułoży i jakos to będzie". W domu staram sie zachowywać w miarę normalnie. Są dzieci które na to patrzą ,więc poki moge chce im zaoszczędzić stresu. Ale nie wiem jak powinienem sie zachować. Zona w nadziei łapie sie każdego słowa. Zdarzyło sie ze pod czasz rozmowy ją przytuliłem- ale robie to tylko i wyłącznie z szacunku na naszą przeszłość,nic do niej nie czuje. Ale widze ze dla niej kazdy taki gest to coś więcej. Nie chce tez walić z grubej rury,chciałem tą całą sprawę załatwić stopniowo żeby powoli mogła oswoić się z tą myśla. Boje sie tez o nią bo powiedziała że jak sie wyniose to ze sobie cos zrobi. Co raz częściej mam wrażenie że szantażuje mnie swoimi emocjami. Nie wiem co naprawdę czuję, zaczyna mi sie wydawać że udaje bylebym przy niej został. Na siłe. Do tego ubzdurała sobie ze muszę ją zdradzać,więc dochodzą awantury,grzebania w rzeczach,sprawdzaenie telefonu,auta i wszystkiego. Jestem rozbity i nie wiem czy lepiej okazywać jej zrozumienie czy jednak lepiej bedzie że bede konkretniejszy w swoich działaniach i stanowczy,zarazem chłodniejszy w relacjach z nia? Tak naprawdę to w ogóle nie wiem jak zachowywać sie w stosunku do niej. Widze ze jej cięzko, prosiłem ją zeby poszukała pomocy u lekarza,żeby z kims pogadała. Nie wybaczyłbym sobie gdyby faktycznie sobie coś zrobiła.