Dodaj do ulubionych

Próba odejścia od żony- jak sobie poradzic ???

25.08.14, 18:53
Postanowiłem tu napisać bo znalazłem sie dla siebie w trudnej sytuacji i chciałbym poznać opinie kogoś z zewnątrz,a nie bardzo mam z kim o tym pogadać. Postanowiłem rozstać sie z żoną. Decyzja jest moja,przemyślana i ostateczna. Nie jest pochopna, ani sugerowana czynnikami z zewnątrz. Wiem że nie widze życia z ta kobietą i tyle. Od niedawna pojawiły sie między nami dość mocne zgrzyty które powoli popchały mnie do wyznania żonie tego co czuje (że nic nie czuje) i tego że nie widze szans dla nas. Początkowo to do niej nie docierało,ale jak juz dotarło to zaczął sie lament....szloch,błaganie o szanse,próby "na siłe" zbliżenia sie do mnie no generalnie jedna wielka histeria. W tych sytuacjach mam dziwne mieszane uczucia i nie wiem co robić. Z jednej strony jest mi jej żal bo wiem że wali jej sie życie, nie umie sobie z tym poradzić z drugiej nie wiem czemu ale jestem na nią zły. Mamy dzieci w wieku przedszkolnym, prowadzimy razem działalność,mamy troche kredytów, sprawa jest świeża więc postanowiłem póki co nie wyprowadzać sie z domu i zostać zeby być i wyprowadzić na prostą nasze sprawy,tak by móc odejsc z czystym kontem. I nie wiem czy robie dobrze, czy nie daje jej przez to jakiś złudnych nadziei "że sie ułoży i jakos to będzie". W domu staram sie zachowywać w miarę normalnie. Są dzieci które na to patrzą ,więc poki moge chce im zaoszczędzić stresu. Ale nie wiem jak powinienem sie zachować. Zona w nadziei łapie sie każdego słowa. Zdarzyło sie ze pod czasz rozmowy ją przytuliłem- ale robie to tylko i wyłącznie z szacunku na naszą przeszłość,nic do niej nie czuje. Ale widze ze dla niej kazdy taki gest to coś więcej. Nie chce tez walić z grubej rury,chciałem tą całą sprawę załatwić stopniowo żeby powoli mogła oswoić się z tą myśla. Boje sie tez o nią bo powiedziała że jak sie wyniose to ze sobie cos zrobi. Co raz częściej mam wrażenie że szantażuje mnie swoimi emocjami. Nie wiem co naprawdę czuję, zaczyna mi sie wydawać że udaje bylebym przy niej został. Na siłe. Do tego ubzdurała sobie ze muszę ją zdradzać,więc dochodzą awantury,grzebania w rzeczach,sprawdzaenie telefonu,auta i wszystkiego. Jestem rozbity i nie wiem czy lepiej okazywać jej zrozumienie czy jednak lepiej bedzie że bede konkretniejszy w swoich działaniach i stanowczy,zarazem chłodniejszy w relacjach z nia? Tak naprawdę to w ogóle nie wiem jak zachowywać sie w stosunku do niej. Widze ze jej cięzko, prosiłem ją zeby poszukała pomocy u lekarza,żeby z kims pogadała. Nie wybaczyłbym sobie gdyby faktycznie sobie coś zrobiła.
Obserwuj wątek
    • altz Re: Próba odejścia od żony- jak sobie poradzic ?? 25.08.14, 19:19
      Nie sądzę, że Cię żona szantażuje samobójstwem, ma powody czuć się źle, a w takim nastroju trudno być wyrachowanym. Śmierci się zdarzają, ale niezmiernie rzadko, organizm się jednak broni.
      • heniek.8 Re: Próba odejścia od żony- jak sobie poradzic ?? 25.08.14, 19:27
        wszelkie zapowiedzi że sobie coś zrobi zgłaszaj na jakąś niebieską linię czy coś żeby ją zarejestrowali i monitorował psychiatra. chodzi głównie o dobro dzieci, a ty sprawiasz wrażenie że wkręciłeś się w tę grę i poczucie winy , cyt. Nie wybaczyłbym sobie gdyby faktycznie sobie coś zrobiła.
        zacznij może od separacji, że niby to tak tymczasowo żeby sobie przemyśleć i odkryć siebie na nowo, możesz jeszcze coś dodać o kluczu do jej serca i że zdajesz sobie sprawę że nie jesteś jej godny i sam siebie zawiodłeś
        • trudzycia Re: Próba odejścia od żony- jak sobie poradzic ?? 25.08.14, 20:20
          kurde ale nawet o separacji mowy nie ma bo jest od razu histeria. A próby mówienie że na nią nie zasługuje przez gardło mi nie przechodzą... no nie umiem nawet spróbować sie zmusić...
          • heniek.8 Re: Próba odejścia od żony- jak sobie poradzic ?? 25.08.14, 20:42
            no tak w skrócie pisałem hasłowo
            "let her down easy" - ma chwiejną psychę i zakładam że niską samoocenę, zapewne po kijowym dzieciństwie, więc zapewniaj że z nią jest wszystko w porządku a że to ty jesteś niedojrzały, chcesz nabrać trochę dystansu itp.
            żeby mogła z czystym sumieniem i ulgą pomyśleć "poj*b" smile
    • mayenna Re: Próba odejścia od żony- jak sobie poradzic ?? 25.08.14, 20:32
      Jak jest histeria to może idż do psychologa?
      jestem zwolenniczką radykalnych cięć: złóż pozew i odseparuj się. Wspólne mieszkanie może budzić nadzieje.
      A tak z ciekawości: co się takiego stało że uznałeś że już nie kochasz? Macie dzieci w wieku przedszkolnym więc mniemam że nieco trwało dochodzenie do tego wniosku.
      • trudzycia Re: Próba odejścia od żony- jak sobie poradzic ?? 25.08.14, 20:40
        nie kocham juz dawno, nie wiem czy w ogóle kiedyś kochałem. Żyłem bo żyłem. Rozkręcaliśmy biznes,była pogoń za kasą, zawsze coś. Budowa domu,dzieci. Aż w końcu sie ocknąłem i doszedłem do wniosku ze ja tak dłużej nie dam rady. Że póki jeszcze jesteśmy relatywnie młodzi i możemy sobie jakos to zycie poukładać to trzeba działać. Oczywiście po drodze zawsze zgłaszałem czego mi w związku brakuje,a brakowało dużo i chyba nigdy nie miałem tego co mi potrzeba. Ale próbowałem,przez wiele lat i w tej kwestii nie mam sobie nic do zarzucenie- bo zrobiłem dużo.
        Ja chyba nie potrafię tak radykalnie. Tym bardziej teraz jak widzę ile ją to kosztuje. Chyba by sie załamała na dobre...więc tkwię w zawieszeniu,ale i siebie tym wykańczam. Nie wiem co robić,jak robić. Znowu to ja sie staram...
        • xciekawax Re: Próba odejścia od żony- jak sobie poradzic ?? 25.08.14, 21:02
          Wiesz, mi sie wydaje ze to ze "sie boisz o nia" to jest jednak wymowka dla ciebie aby z domu sie nie wyprowadzac.

          Oczywiscie ze powinienes sie wyprowadzic. Tak zyc nie mozna - ona sie ludzi, ty w sobie zlosc zbierasz - to nie fair dla nikogo.

          Pakujesz sie, umawiasz godziny, dni kiedy dzieci odwiedzasz (zabierasz je na spacer), z zona tylko o biznesie rozmawiaj i oczywiscie ustal platnosc alimentacyjna.

          Chcesz jej pomoc: badz zawsze szczery - pyta cie o powody - odpowiadaj szczerze. Wkoncu to do niej dotrze.

          Ona tez potrzebuje czasu, aby zmiane ta zaakceptowac. A ty bedac w domu nie dajesz jej tej mozliwosci.

          Histeria sie nie przejmuj zabardzo - pewnie znasz ja lepiej niz my i pewnie wiesz ze to jest tylko taka gadka.

          Tak tez od siebie cos powiem: Rozwod byl dla mnie bardzo trudny. Czulam wiele emocji. Ale z perspektywy czasu ciesze sie ze wyrzucilam go z domu i go przy mnie nie bylo - bo moglam szybciej sie pozbierac. I to ze mialam bardzo zle malzenstwo nie przekreslilo tego ze potem odnalazlam sie w bardzo pozytywnym, udanym zwiazku. Wiec i Twoja zona ma szanse aby z kims byc kto bedzie bardziej do niej pasowal.

          Czy sprobowalbys pojsc do terapeuty malzenskiego aby tam porozmawiac jak ty widzisz swoje malzenstwo i ze chcesz zakonczyc to i jakie kroki podjac (wyprowadzka, alimenty, wizyty do ustalenia, etc...)
        • mayenna Re: Próba odejścia od żony- jak sobie poradzic ?? 25.08.14, 21:05
          Byliście na terapii rodzinnej?
          Nie rozumiem tego"nigdy nie kochałem". Masz z nią dzieci, tworzyłes wiele lat rodzinę i to na własne życzenie.Jak nie umiesz odejść radykalnie to może jeszcze ta terapia?
          Nie piszesz nic o powodoach rozstania. Takie ogólniki nic nie mówią.Na moje wyczucie to masz kogos innego i stąd to odkrycie, że nie kochasz.
          Jak sobie wyobrażasz życie po rozstaniu? Z kim będą dzieci? Jak będa wyglądały kontakty z nimi?Jakie alimenty zamierzasz płacić? Jak podzielicie majatek? Gdzie będziesz mieszkał? Odpowiedż sobie na te pytania.
          • trudzycia Re: Próba odejścia od żony- jak sobie poradzic ?? 25.08.14, 21:22
            powodów z mojej strony ma mnóstwo- brak wsparcia- zawsze (nawet jak mi sie udawało) źle inwestowałem pieniądze,jak sie zapuściłem i przytyłem to byłem grubasem który tylko żre,jak zacząłem dbać o siebie to też byłem tym złym bo nagle potrzebowałem trochę czasu dla siebie,żeby sie wyrwać poćwiczyć i oczywiście był od razu problem. Jak biznes miał kryzys to tez oczywiście tylko moja wina bo to źle tamto żle,ale że żyły sobie wypruwałem żeby było za co żyć,że po nocach nie psałem bo kombinowałem jak to wszystko pociągnąć to nikt tego nie dostrzegał. jak z kwiatakami przychodziłem- to czemu 15 minut spóźnienia b miałem byc "od razu po pracy". Jak mi cos nie pasowało i mówiłęm o tym to od razu foch i zero rozmowy... jak mówiłem że potrzebuje troche czułości,trochę ciepła,przytulenia to przez jeden dzień były jakies próby czułości,a na nastepny to samo. Jak sie wylałem na wszystko i juz nic nie chciałem,to od razu zaczęło sie że kogoś mam. A ja jej nigdy w zyciu nie okłamałem w żadnej sprawie. zawsze uczciwy do bólu. Może tez nei zawsze byłem łatwy w kontaktach ale byłem. Mogła na mnie polegać. Ja przy niej starciłem dużo pewności siebie i wiary we włąsne siły. Nawet seks był koszmarem,ale raczej sennym marzeniem. Bo był na zasadzie "jak będziesz grzeczny,to może za miesiąc zasłużysz" i jeszcze dużo można by wymieniać....Ale gacie zawsze miałąm wyprasowane i obiad ciepły pod nos. W ogóle nawet rozmowy z nią to na zasadzie ona jendym uchem słucha drugim wypuszcza i tak przez prawie 12 lat ...i w sumie to chyba biznes nas trzymał od początku. Bo najpierw żeby otworzyć,pożniej żeby rozkręcić, dorobic sie etc.
            • samiec_omega Re: Próba odejścia od żony- jak sobie poradzic ?? 25.08.14, 23:03
              trudzycia napisała:

              >Nawet seks
              > był koszmarem,ale raczej sennym marzeniem

              Chłopie, uciekaj jak najszybciej. No chyba, że lubisz jazdę na ręcznym.

              Adwokat, pozew i wyprowadzka. We wszystkich znanych mi analogicznych sytuacjach porzucane kobiety robiły ze swoich facetów przemocowców, pedofili , alkoholików, złodziei itp.
              Warto się na coś takiego przygotować.
              • meniera33 Re: Próba odejścia od żony- jak sobie poradzic ?? 26.08.14, 08:25
                Kurcze potwierdzam.
                W znanym mi przypadku, gdzie małżeństwo pewnie wyglądało podobnie, małżonka znalazła sobie kochanka, a po rozstaniu z mężem i tak to eks małżonek jest winny jej stresów, braku pracy i ogólnie wszystkich niepowodzeń życiowych. Nie może już grać za przeproszeniem "dupą" to gra dziećmi. Jak będziesz grzeczny to ci je "wydam", jak nie to płać i wypchaj się. To wszystko w przypadku, kiedy ma teoretycznie ułożone życie, mieszka z partnerem, który buduje dla niej dom. Mimo tego główny wróg to eks mąż, nad którym po prostu straciła kontrolę - i chyba z tym najtrudniej się pogodzić.
        • kama265 Re: Próba odejścia od żony- jak sobie poradzic ?? 18.09.14, 10:47
          Mayenna ma rację, takie odchodzenie na raty to jak odrywanie przyschniętego plastra powoli. Ja wolałabym radykalne kroki. Jak robisz to w taki sposób, to ona cały czas ma nadzieję i się jej chwyta. Zabijasz ją powoli i to jest dla mnie okrutne. Skoro się zdecydowałeś - odejdź, ale weź odpowiedzialność za tą decyzję. Podejrzewam, że czekasz, aż ona się z tym pogodzi. Więc prawdopodobnie ona się nigdy z tym nie pogodzi, sprowokujesz ją do różnych upokarzających akcji (błaganie, żebyś został, śledzenie etc)
    • wiosnaw Re: Próba odejścia od żony- jak sobie poradzic ?? 25.08.14, 20:48
      trudzycia napisała:
      sprawa jest świeża więc postanowiłem póki co nie wypr
      > owadzać sie z domu i zostać zeby być i wyprowadzić na prostą nasze sprawy,tak b
      > y móc odejsc z czystym kontem.

      O co chodzi w tym zdaniu nie rozumiem (bo niby nie-pochopnie i przemyślanie działasz, a tu "świeża sprawa"), ale mniejsza o to.

      Sądzę, że przedłużasz jej i dzieciom stres, a sam się też męczysz. Nie kochasz, nie chcesz z kimś być - załatw sprawę jednym cięciem i odejdź. Domyślam się, że ktoś nowy jest w Twoim życiu: no więc postaraj się załatwić z żoną tę sprawę tak uczciwie, jak się da, nie kręć i nie kłam, bo z kłamstw w takich sprawach zysk jest tylko pozorny.
      • trudzycia Re: Próba odejścia od żony- jak sobie poradzic ?? 25.08.14, 21:05
        nie ma,za to jest para znajomych dla mnie z super związkiem- z miłością, wsparciem, zaufaniem, z wzajemną pomocą,z troską, z czułością,z ciepłem- ze wszystkim tym czego ja zawsze chciałem od związku,a czego nigdy nie miałam (wiadomo mają tez swoje problemy,kłótnie i nieporozumienia) ale sposób w jaki sie do siebie odnoszą,jak na siebie patrzą po tylu latach...myślę ze kazdy na to zasługuje prędzej czy później...

        no własnie jak załątwie jednym cięciem to sie boje ze i moja żona wykona coś jednym cięciem. Mam wrażenie że teraz jest zdolna do wszystkiego.

        świeża bo ja swoje miałem przemyślane,ale żonie dosadnie poinformowałem o tym niedawno. Bo wcześniej przy jakiś rozmowach tylko zaznaczałem ze "coś we mnie pęka,ze moje uczucia umierają". A ostatnio pogadałem tak "od serca" i teraz jest piekło.
        • mayenna Re: Próba odejścia od żony- jak sobie poradzic ?? 25.08.14, 21:10
          trudzycia napisała:

          > nie ma,za to jest para znajomych dla mnie z super związkiem- z miłością, wsparc
          > iem, zaufaniem, z wzajemną pomocą,z troską, z czułością,z ciepłem- ze wszystkim
          > tym czego ja zawsze chciałem od związku,a czego nigdy nie miałam (wiadomo mają
          > tez swoje problemy,kłótnie i nieporozumienia) ale sposób w jaki sie do siebie
          > odnoszą,jak na siebie patrzą po tylu latach...myślę ze kazdy na to zasługuje pr
          > ędzej czy później...

          Zdajesz sobie sprawę, że możesz tego nigdy nie mieć? Możesz za to mieć w miarę dobre małżeństwo, ale inaczej niż znajomi. Ropzważ jeszcze raz wszystkie wyjścia. Polecam terapię, choćby dla ciebie tylko.
          Masz dzieci. Co z nimi?
          • trudzycia Re: Próba odejścia od żony- jak sobie poradzic ?? 25.08.14, 21:27
            dzieci mnie najbardziej dołują...ciężko za każdym razem jak na nie patrze. Z drugiej strony chyba lepiej miec kochających rodziców osobno niż nienawidzących sie razem? ludzie z rozbitych rodzin wychodzą na ludzi,więc wierze ze sie da. Ja dla nich zawsze bee ojcem. A widze też że zona już musi nimi grać bo 3latek przychodzi do mnie i pyta "czy kocham mamusie" "ze mama,tata A i B to rodzina" i takie teksty których nigdy wcześniej nie było.
            • notting_hill Re: Próba odejścia od żony- jak sobie poradzic ?? 25.08.14, 22:16
              To chyba trochę fałszywy obraz- bo może być i tak, że dzieci będą miały nienawidzących się rodziców osobno. Jeśli żona teraz ma takie jazdy, stawiam że kiedy zrozumie, że to nieuniknione i nieodwołalne, zrobi Ci taką jesień średniowiecza, że będziesz się zastanawiał po jaką cholerę Ci to było.
              • mayenna Re: Próba odejścia od żony- jak sobie poradzic ?? 26.08.14, 06:42
                Też podobnie obstawiam.
                Proponuję jednak terapię. Przynajmniej jak nie ma szansy na poprawę to pomoże przejśc przez rozwód.
                Moim zdaniem oczekujesz od żony czegoś, czego ona nie ma. Osoba mało czuła i wylewna nie stanie się nagle taka.Seks jest jak ktoś z kim jesteś cię kręci. jak nie ma chemii to nic się nie da zrobić. Problem chyba w tym, że ty żony nie pociągasz.
                Rozmawiać o trudnych sprawach trzeba umiejętnie. Jak mi ktos mówi: jest zle bo ty nie robisz x, jesteś y to też strzelam focha. Jak mówi mi: brakuje mi czułosci,podobasz mi sie i chcę się z toba kochać to jest to zupełnie inny komunikat. Zmiany też nie nastąpią natychmiast, jak za dotknięciem różdżki. Trzeba czasu i cierpliwości.
                Ale tych prawd dowiesz się na terapii.Rozwód może ci nie rozwiązać problemów, ale pojawią się nowe.
                • heniek.8 Re: Próba odejścia od żony- jak sobie poradzic ?? 26.08.14, 07:18
                  stawiam że będzie używała brudnych sztuczek włącznie z ustawianiem dzieci.

                  widzę że się trochę uginasz, może więc jakoś to uda wam się pozamiatać pod dywan i za kilka lat ockniesz się z refleksją "k** powinienem to był zrobić wtedy w 2014"

                  tutaj masz kilka praktycznych wskazówek o czym można pomyśleć przed, typu ukryj ważne dokumenty bo "crazy" może je zniszczyć itp.
                  www.shrink4men.com/2010/10/27/leaving-an-abusive-wife-pre-divorce-checklist/
                • samiec_omega Re: Próba odejścia od żony- jak sobie poradzic ?? 26.08.14, 08:20
                  mayenna napisała:

                  >Seks jest jak ktoś z kim jesteś cię kręci. jak
                  > nie ma chemii to nic się nie da zrobić. Problem chyba w tym, że ty żony nie poc
                  > iągasz.

                  No właśnie. Tu się kompletnie nic nie da zrobić. W takiej sytuacji żaden psycholog nie jest w stanie zmienić tej sytuacji. Należy uciekać z takiego małżeństwa i tyle.
        • wiosnaw Re: Próba odejścia od żony- jak sobie poradzic ?? 25.08.14, 21:28
          trudzycia napisała:
          >
          > no własnie jak załątwie jednym cięciem to sie boje ze i moja żona wykona coś je
          > dnym cięciem. Mam wrażenie że teraz jest zdolna do wszystkiego.
          >

          Ale nie można ciastka zjeść i mieć go jednocześnie - skoro podjąłeś decyzję, to będziesz musiał / chciał wprowadzić ją w życie, a tego się nie da tak, żeby nie bolało. I jedno Ci powiem: problemów, które się pojawią, nie sposób przewidzieć, być może nadejdą ze stron, z których byś się ich najmniej spodziewał, czyli np. dziś martwi Cię potencjalna reakcja żony, a może się okazać, że będzie tylko robiła ci na złość na wszelkie możliwe sposoby (tylko teoretyzuję).
          Ja mam za sobą sytuację trochę chyba podobną do Twojej, myślę, że gdyby nie "ostre cięcie", czyli moja wyprowadzka wtedy, męczyłabym się, pewnie nie tylko ja, dalej. Inna sprawa, że po roku od rozwodu też to i owo się zmieniło, ale jak mówiłam: problemy nadchodzą z niespodziewanych stron...
          • fujara12 Re: Próba odejścia od żony- jak sobie poradzic ?? 26.08.14, 00:03
            Jestem przeciwnikiem rozwodów bez powodu.
            Zacznę od czegoś innego.
            Przypomnij sobie swój model małżeństwa w momencie gdy zdecydowałeś się na ten krok.
            Twoja żona też miała swoją wizję, być może odmienną od twojej.
            Z tego co piszesz, to pozostało wszystko tylko w waszych głowach, a nie było rozmów na ten temat.
            Zmajstrowałeś dwójkę dzieci i ciekawe kto ma się zająć teraz tym twoim dorobkiem.
            Zgodnie z obowiązującą zasadą cały ciężar spadnie na żonę.
            Pomimo twoich alimentów cała rodzina, czyli żona i dzieci będą pozbawione tego co miało być.
            To takie proste.
            Piszesz że jesteś zdecydowany, ale zadajesz pytanie na forum.
            Więc, nie jesteś zdecydowany.
            Masz dopiero taki pomysł.
            Seks - masakra.
            Życie rodzinne - masakra.
            Uważasz że to tylko wina żony ?
            Zwalasz na nią winę i odpowiedzialność za całe zło.
            Nie ona jedna miesza w tym kotle. tongue_out
            Pierwszy ty zacząłeś i dorobiliście się dwójki dzieci.
            Piszesz że ten model rodziny ci nie odpowiada.
            Że twoi znajomi są jak model przykładowy.
            Koteczku, pieseczku, niuniu.
            Gdybyś sam zaczął wprowadzać w życie to o czym piszesz, ślubna na pewno byłaby w bardziej komfortowej sytuacji.
            Na razie przemawia przez ciebie zwykły samczy egoizm.
            Roszczeniowo żądasz od niej czegoś czego sam nie ofiarowałeś, a chcesz wyegzekwować.
            Może zacznij od siebie.
            Co ofiarowałeś żonie ?
            Co zrobiłeś w zamian za fantastyczne dzieciaki ?
            Co jej dałeś poza pretensjami i żalami ?
            Kto wstawał w nocy i niańczył dzieci ?
            Kto karmił je piersią co kilka godzin ?
            Ty to robiłeś, czy żona ?
            Czy wiesz jaki stres przeżywa kobieta w pierwszych dwóch latach macierzyństwa ?

            Zachowujesz się jak stara baba z magla.
            Jęczysz, stękasz nie wiesz sam czego naprawdę chcesz.

            Postaw się w jej sytuacji.
            Ona dała z siebie wiele.
            Ty teraz chcesz jej odebrać wszystko.
            Może dla nie ty jesteś i całym światem.
            Ale dla mnie to ty jesteś niedorosłym i nieodpowiedzialnym chłopczykiem.
            • trudzycia Re: Próba odejścia od żony- jak sobie poradzic ?? 26.08.14, 07:57
              To nie jest tak ze ja przez 12 lat nic nie robiłem i teraz nagle sie ocknąłem że chce innego związku. Ja na prawde sie starałem. Starałem sie byc męzem, ojcem, partnerem. Żona mogła na mnie polegać, o co by nie poprosiła,z czym by nie miała problemu ja zawsze byłem. Słuchałam,rozmawiałam jak tylko tego chciała. Nie wiem chyba pozwoliłem jej zepchnąć mnie i moje potzreby na inny plan. Nigdy nie zapomniałem o urodzinach,rocznicach. Zawsze starałem sie dbać o nią jako kobiete. Kwiaty,biżuteria. Jakaś bluzka jak zauważyłem w sklepie że może sie jej podobać. Oczywiscie nie jestem ideałem ,ale myślę ze nie moge zarzucic sobie ze sie nie starałem. I zona w rozmowie sama mi to przyznała. Nawet deske w kiblu zawsze opuszczam.
              Kiedyś pytałem sie żony czy jej nie pociągam, czy jej nie podniecam co robie żle w łożku. Czego ode mnie oczekuje. powiedziała mi ze wszystko jest ok. Ale seks był rzadko. I to z perspektywy czasu chyba od początku. Wtedy było znośnie,ja zakochany po uszy. Nie myślałem jakie niesie to konsekwencje.

              Z dziećmi to jest inna historia...nie chciałbym sie rozpisywać. Ale wstawałam na równi z żoną, były karmione butelką więc przygotowywałem, myłem,przewijałem. Zawsze byłem na wszystkich wizytach,szzcepieniach. Do tej pory chodze na ważniejsze kontrole. Myślę ze dzieci tez przez chwile zamydliły mi oczy i uważałem ze wszystko dalej jest ok. Ze są dzieci że trzeba sie na nich skupić,a później wszystko sie zmieni. W kwestii ojcostwa to naprawdę daje z siebie wszystko. Dzieci były u nas wpadką po 10 latach związku. Bo zawsze nie było dobrego momentu na nie.

              Ja wiem czego chce,może nie potrafie tego do końca zrobić bo w najgorszych przeczuciach nie spodziewałem sie takiej reakcji... Teraz chciałbym żeby zaczeła sobie "jakoś" radzić. Tylko nie wiem jak postępować żeby zrozumiała ze trzeba,że sie da
              • trudzycia Re: Próba odejścia od żony- jak sobie poradzic ?? 26.08.14, 08:10
                i wiecie co jakbym chciał to może jeszcze próbowałabym rozmawiać. Ale ja już nie chce. Nie wiem coś we mnie pękło. Nie chce życ z tą kobietą i jestem o tym przekonany. Wole być sam.
              • samiec_omega Re: Próba odejścia od żony- jak sobie poradzic ?? 26.08.14, 08:31
                trudzycia napisała:

                > Kiedyś pytałem sie żony czy jej nie pociągam, czy jej nie podniecam co robie żl
                > e w łożku. Czego ode mnie oczekuje. powiedziała mi ze wszystko jest ok. Ale sek
                > s był rzadko. I to z perspektywy czasu chyba od początku. Wtedy było znośnie,ja
                > zakochany po uszy. Nie myślałem jakie niesie to konsekwencje.

                Też tak miałem. Każdy dzień tkwienia w takim związku jest dniem straconym. Można latami, jak np. ja tkwić w takim g...nie, tylko po co ? Postaw sobie pytanie : do czego ty jesteś właściwie jej potrzebny ?
                • trudzycia Re: Próba odejścia od żony- jak sobie poradzic ?? 26.08.14, 08:37
                  do tego żeby być. Teraz pewnie przez chwile by było miło i bez fochów. I pewnie nawet na seks bym nie musiał zapracowywać, bo już sama żona z siebie próbowała mnie urobić nawet tym.
                  • mozambique Re: Próba odejścia od żony- jak sobie poradzic ?? 26.08.14, 09:39
                    czy za tym ogolnym nie-chce-juz-mi-sie i frudtracją nie majaczy czasem jakis uroczo pachnący osobnik płci przeciwnej ?

                    bo cos mi tak pachnie

                    i pewnie za pare postów wyznasz ze wlasnie kogos poznałes kto ci wlasnie odkrywa zupelne inne aspekty zycia
                    na ogól zaczynające sie w meblu polozonym horyzontalnie

                    życie !
                    • meniera33 Re: Próba odejścia od żony- jak sobie poradzic ?? 26.08.14, 09:54
                      Niekoniecznie. Ja przez kilka lat miałam wrażenie tylko "że to ie to", że chyba mogę czuć więcej, mogę żyć inaczej. Jako typowa "d...a wołowa" pozostałam w sferze sennych marzeń, na szczęście mój eks małżonek odnalazł siebie z koleżanką z pracy i podjął decyzję za mnie. Początkowo było ciężko, teraz dziękuję Mu za to bo jednak patrząc z dystansu - nie byliśmy dla siebie. Kiedy ktoś ma przeczucie, że to nie to, to zwykle tak właśnie jest. Pytanie co się robi z taką wiedzą. Pozostanie w byle jakim małżeństwie ze strachu, że przecież i tak można nie trafić na tego swojego człowieka- z mojej perspektywy jest błędem. Szantaż emocjonalny wg mnie jest ni fair- a to stosuje Twoja żona. Trudne wybory przed Tobą.
                    • hochstrapon_krull Szachinszach 26.08.14, 13:31
                      Tajna policja iranska za czasow Rezy Pahlawiego aby wyrobic normy lapala przypadkowych ludzi i oskarzala ich o spiskowanie, Szlo to z grubsza tak jesli mnie pamiec nie myli:
                      Savak: byles przeciwko Cesarzowi, ty kanalio!
                      Ofiara: przysiegam na glowy moich dzieci, nigdy nie bylem.
                      Savak (wlaczajac elektryczny rozen do przypiekania nieszczesliwca): to chciales byc przeciwko skurw..synu.

                      A tak po prawdzie jesli malzonka od lat kupczy wlasna d. w malzenstwie to niech sobie praktykuje ten rozkoszny zwyczaj z kims innym. Partner pozbawiany seksu nawet nie w malzenstwie a w niesformalizowanym zwiazku ma pelne prawo myslec o alternatywach. No chyba ze (zwykle zona) nie tylko psychicznie go wykastrowala.
                      Myslec nie oznacza realizowac.

                      W sytuacji w ktorej proby naprawy zycia seksualnego nic nie daja to trzeba przygotowac sie na odejscie. Jesli cos nam peknie zanim to sformalizujemy to trudno, perfekcyjne anioly to w niebie po prawej. Ktos kto mnie kastruje dla sportu nie moze liczyc na moja lojalnosc w lozku.

                      Pietnowanie faceta za myslozbrodnie "moze sa inne kobiety co lubia seks" w przypadku jak wspolmalzonka uzywa lozka jako jeszcze jednego narzedzia do zdominowania partnera jest wyjatkowo glupie.
                  • miacasa Re: Próba odejścia od żony- jak sobie poradzic ?? 26.08.14, 09:54
                    Zwyczajnie zabawa w dom ci się znudziła i chciałbyś żeby żona już sobie poszła na swoje podwórko i zabrała swoje zabawki.
                    To banał, który nazywa się kryzysem wieku średniego. Moim zdaniem nowa pani ci zapachniała, nawet jeśli tylko w sferze marzeń i wizualizacji. Nie ty pierwszy i nie ostatni, jak nie dajesz rady to odejdź ale weź na klatę, że miło nie będzie i dyskomfort się pojawi. I nie jest tak, że dzieci za to nie zapłacą bo zapłacą więc sam siebie nie karm bajkami, że lepiej żeby miały...(wstaw co chcesz) bo konsekwencje rozwodu poniesie nawet kolejne pokolenie. Żona sytuację będzie musiała zaakceptować tylko się zdecyduj bo stoisz w rozkroku. Tak, mieszkając z nią ranisz ją dodatkowo bo dajesz jej nadzieję, bo budzą się dobre wspomnienia, bo wzmaga się żal i uczucie straty.
                    Macie poważny kryzys w małżeństwie i zapewniam cię, że kryzys dotyka każdej pary, której urodziło się dziecko i to od was zależy czy przezwyciężycie ten kryzys czy rozwalicie swoje życie. Nie mów o separacji tylko się wyprowadź. Może do ciebie dotrze co jest dla ciebie wazne bo teraz to sam siebie będziesz przekonywał, jaka to ta żona podła i żyć się z nią nie daje a to tylko po to by móc dalej o sobie dobrze myśleć (taka mała racjonalizacja).
                    Co do targnięcia się na życie przez żonę to zawsze istnieje taka możliwość, nie brałam takich słów na poważnie do czasu kiedy ktoś b. mi bliski nie odebrał sobie życia po odejściu żony z dziećmi więc już taka hop do przodu nie jestem by wyrokować, że to strachy na lachy.
                    Poczytaj o tym kryzysie wieku średniego.
                    • kachaa17 Re: Próba odejścia od żony- jak sobie poradzic ?? 26.08.14, 10:42
                      A mnie strasznie wkurza natychmiastowe podejrzenie, że człowiek kogoś ma. Wyobraźcie sobie, że można odejść od męża/żony i nikogo nie mieć. Ja rok temu odeszłam od męża bo po prostu było mi z nim źle. Nie miałam nikogo i nie mam. Owszem, chciałabym mieć - co chyba jest normalne ale to nie inna osoba była powodem odejścia. Zresztą nasza sytuacja się skomplikowała i rozwodu jeszcze nie mamy.
                      • anbale Re: Próba odejścia od żony- jak sobie poradzic ?? 26.08.14, 10:51
                        Ja również odeszłam i nikogo nie miałam, wręcz byłam boleśnie, krystalicznie samotna; a do tego żadna "zabawa w dom" mi się nie znudziła, miałam podobne uczucia do autora wątku- po prostu czułam, że dalej z tym człowiekiem już nie pociągnę tej "zabawy", bo od kilku lat jestem osamotnioną, zgorzkniałą, wiecznie wściekłą kobietą a ten "dom" jest mocno chory...
                        Tak po prostu jest, jedni tkwią w takich sytuacjach z różnych znanych sobie powodów, inni zbierają się na odwagę i odchodzą w nieznane, gotowi na wszystko- więc też wkurza mnie takie generalizowanie...
                        • miacasa Re: Próba odejścia od żony- jak sobie poradzic ?? 26.08.14, 11:25
                          Jest między wami różnica płci, mężczyźni statystycznie częściej odchodzą do nowej kobiety, wcześniej wijąc sobie równolegle gniazdko - stąd takie uogólnienie. Najpierw jednak ta żona musi zbrzydnąć a raczej obrzydzić się, właściwie to przecież nigdy jej się nie kochało a dzieci wszak były z wpadki więc to się nie liczy. Jeszcze tylko trzeba jakoś razem te kredyty spłacić no i można zaczynać od nowa, wszak życie ma się jedno wszak "żona go nie rozumie i wcale ze sobą nie śpią"
                          • anbale Re: Próba odejścia od żony- jak sobie poradzic ?? 26.08.14, 11:52
                            No tak, jest to uogólnienie, generalne obie płcie są dość wygodnickie, boją się zmian i dość rzadko ktoś się decyduje kategorycznie odejść nie mając mocnego "zaplecza", jakiekolwiek by ono nie było...
                            Ale naprawdę zdarzają się przypadki odejść "bezinteresownych", znam parę takich. Znam nawet faceta, który uciekł od swojej żony; z willi na bogato do zrujnowanego domu na odludziu, na drugim końcu Polski, gdzie sobie mieszka sam, remontuje i twierdzi, że to była najlepsza decyzja jego życia...Naprawdę ludzie czasem dochodzą do ściany w swoich związkach, bez żadnych dodatkowych bodźców typu koleżanka z pracy...
                            • fujara12 Bo do Tanga Trzeba Dwojga 26.08.14, 13:11
                              Ciekawostką jest skąd się wzięła ta przemożna chęć bycia małżeństwem.
                              Po 20, 30 a nawet 40 latach bycia razem cała forma małżeństwa wygląda zupełnie inazej niż w fazie "zauroczenia".
                              Każdy myśli na początku o tej/tym drugim jak o drugiej połówce.
                              Podobne myśli, zapatrywania, pragnienia.
                              A to wszystko nieprawda.
                              Ludzie dobierają sie nie na zasadzie podobieństw, ale na zasadzie kontrastu.
                              Po prostu nawzajem się uzupełniają.
                              Dostrzegają w sobie te rzezy które im odpowiadają.
                              Po czasie gdy to zauroczenie mija, dopada ich szarzyzna życia codziennego.
                              Cała masa kłopotów, zmartwień, choroby, przesilenia, itd.

                              Wtedy nagle dochodzą do wniosku, że cały ten układ jest pomyłką.
                              To dla mnie jest śmieszne i niedojrzałe wytłumaczenie.

                              A gdzie odpowiedzialność i ponoszenie konsekwencji za to że komuś drugiemu walimy cały świat na głowę. Burzymy mu cały porządek życia.

                              Mam samochód. Kilkuletni. Jeździ bez przeszkód.
                              Widzę na ulicy autko które mi się zaczyna podobać.
                              Marzę żeby je mieć.
                              A co ze starym ?
                              Sprzedam je, na pewno ktoś je kupi...................

                              W ten sposób widzę podejście autora do małżeństwa.

                              Gdy w rodzinie jest przemoc fizyczna, lub psychiczna, gdy pojawia się narkomania i alkoholizm, to rozumiem wątpliwości co do trwania w chorym układzie.
                              Ale powód, że coś mnie uwiera i nie mogę sobie z tym poradzić, więc biorę rozwód ?
                              Moze ten kamyk, który wpadł do buta, wystarczy wyrzucić.
                              Przecież to jest o wiele bezpieczniejsze niż rozwód.

                              Ale może mój sposób pojmowania małżeństwa jest chory, a właśnie ci inni mają zdrowe podejście.

                              Pisanie o dbaniu o własne szczęście, to właśnie czysty EGOIZM .
                              Zadbajmy o szczęście dzieci, które żeśmy zmajstrowali.
                              O szczęście rodziny, którą założyliśmy.
                              Przecież do tego ślubu nikt was nie zmuszał. (chyba)
                              To wszystko stało się z nieprzymuszonej woli.
                              Teraz nagle krzyk rozpaczy.
                              Wystarczy tylko rozmawiać ze sobą. Szczerze i otwarcie.
                              Stworzyć płaszczyznę porozumienia, a nie wrogości.
                              Stworzyć linę ratunkową, a nie tworzyć barierę podziału.

                              Małymi kroczkami dążysz do niszczenia rodziny.
                              Po chwili zaczynasz robić coraz większą przepaść.
                              A wszystko zaczęło mieć swój początek.
                              To wtedy jest czas na zatrzymanie czasu i powrót do normalności.
                              Każdy kto szuka byle pretekstu do rozwodu sam sobie wystawia laurkę.

                              Egoizm każe wam dbać o swoją przyjemność i wygodę.
                              Małżeństwo, to ciężka praca, nie tylko na rzecz rodziny.
                              To praca nad sobą, nad własnymi słabościami.
                              Kompromisy pomiędzy własną chęcią a dobrem rodziny.

                              Nie mam na myśli unieszczęśliwiania się dla dobra ogółu rodziny.
                              Mam na myśli wybory, które robimy.
                              To co jest "dobre dla mnie" nie zawsze okaże się zdrowe.
                              Za wszystkie decyzje musimy płacić.
                              Płacimy za rozwód i płacimy za pozostanie razem.
                              Liczy się ogólny bilans końcowy.

                              Po rozwodzie 1 osoba jest "zadowolona", ta reszta nie.
                              To właśnie jest częścią tego bilansu.
                              Ale nie tylko.................
                              • meniera33 Re: Bo do Tanga Trzeba Dwojga 26.08.14, 13:25
                                Jakieś formy przemocy psychicznej ze strony żony tutaj występują-więc wg Twojej teorii autor ma uzasadnioną potrzebę zakończenia tego związku, a nie fanaberię.
                                • fujara12 Re: Bo do Tanga Trzeba Dwojga 26.08.14, 14:35
                                  "Od niedawna pojawiły sie między nami dość mocne zgrzyty które powoli popchały mnie do wyznania żonie tego co czuje (że nic nie czuje) i tego że nie widze szans dla nas. Początkowo to do niej nie docierało,ale jak juz dotarło to zaczął sie lament....szloch,błaganie o szanse,próby "na siłe" zbliżenia sie do mnie no generalnie jedna wielka histeria."

                                  Ja tu nie widzę przemocy ze strony żony.
                                  Widzę natomiast formę manipulacji ze strony męża.
                                  Znudził ssię układem.
                                  Podoba mu się żona przyjaciela.
                                  jej ciepło które z niej emanuje, jej czułość do partnera.
                                  I właśnie autor chce się znaleźć na miejscu przyjaciela, zająć jego miejsce przy boku wymarzonego modelu.smile
                                • trudzycia Re: Bo do Tanga Trzeba Dwojga 26.08.14, 14:36
                                  a co ja innego robiłem przez ostatnie lata,jaka nie zadowalałem zony zeby jej dobrze było? zeby nie było fochów, zeby była zadowolona bo i wtedy mi było łatwiej.Ale ile można dawać tylko od siebie,a nic nie dostawać w zamian? no chyba że ciepły obiad i wyprasowane gacie to maks czego od życia może chcieć facet. Nie jestem ideałem,ale wiele zmieniłem w sobie dla niej. Bo uważam że na tym też polega związek. A co jakbym sobie kogoś znalazł i chciał odejśc do innej to wtedy jest ok? ja postanowiłem że najpierw trzeba rozwiązac jedno zeby móc budowac coś kiedyś z kimś innym. To jest egoizm? lepiej zdradzac bokami a w domu robić dobrą minę do złej gry? i udawać że świat jest piękny? jak mam pokazać dzieciom jak wygląda szczęście skoro go nie mam? one są moim szczęściem,ale życie na niby juz nie.
                                  A jak cos tak bardzo uwiera że życ nie daje? to mam sie dalej męczyć? w imie dobrego nastroju żony? żeby jej sie swiat nie walił? a jak od lat mówię że czasem potrzebuje miłego słowa, troche wsparcia i zrozumienia,a ona nie chce i nie potrafi mi tego dać to co? tylko ja mam się poświęcać dla związku? bo do tanga trzeba dwojga- tylko że każde z nas tańczy w inny rytm. Jak ona nie dba o nas jako rodzine i o nasze szczęscie to ja sam nie pociągnę za nas oboje...
                                  Nie jest zlą kobietą,tylko chyba po prostu nie dla mnie.
                                  Kiedyś mieliśy wspólny cel firma i kasa. I chyba ten cel zasłonił te które powinny być w związku najważniejsze. Ale jak juz satarałem sie to naprawić to ona tego nie widziała. Dla niej było ok- bo mamy wszystko. A jak ja dalej dąże do tego co w życiu najważniejsze to już jestem łajdak i bydlak bo chce być szczęśliwy? A ona nie jest w stanie mi tego dać.
                                  • yoma Re: Bo do Tanga Trzeba Dwojga 26.08.14, 14:45
                                    Słuchaj, a czemu ty się logujesz jako kobieta i żeńska forma czasownika ci się czasem wyrywa, hę?
                                    • trudzycia Re: Bo do Tanga Trzeba Dwojga 26.08.14, 14:51
                                      a wszyscy całą prawdę podają podczas logowania?
                                      • yoma Re: Bo do Tanga Trzeba Dwojga 26.08.14, 15:53
                                        Całej prawdy nikt nie wymaga, ale na płeć to już by można się jakąś zdecydować, zwłaszcza że wybór mały...
                                      • mozambique Re: Bo do Tanga Trzeba Dwojga 27.08.14, 09:37
                                        no to juz mamy - znudzony mąz okazuje sie kobietą

                                        jestes tą "zoną przyjaciela" tak? tą ciepłą i miłą?
                                        • miacasa Re: Bo do Tanga Trzeba Dwojga 27.08.14, 09:47
                                          Nie żoną przyjaciela, raczej sekretarką w firmie owych małżonków, o której szef po godzinach opowiada.
                                          • fujara12 Re: Bo do Tanga Trzeba Dwojga 27.08.14, 10:46
                                            Jednym słowem PROWOKACJA
                          • mru29 Re: Próba odejścia od żony- jak sobie poradzic ?? 30.08.14, 21:35
                            Z przykrością muszę stwierdzić, że zgadzam się z każdym słowem tego co napisała miacasa!
                      • rozsadek5 Re: Próba odejścia od żony- jak sobie poradzic ?? 16.09.14, 21:57
                        To jesteś niezwykłym wyjątkiem.
                    • robmar2007 Re: Próba odejścia od żony- jak sobie poradzic ?? 17.09.14, 13:29
                      Łatwo wrzucić faceta w szufladę pt. "kryzys wieku średniego"?! Tylko, że są faceci tacy, jak autor wątka i ja, którzy mają zbyt wiele odpowiedzialności, żeby od kobiety wymagać tyle co od siebie i starają się przez wiele lat, aby w końcu i tak dojść do wniosku, że związek jest bez sensu. Czasem jest tak, że przez kilka lub kilkanaście lat kiełkuje w nas myśl, która pojawia się już po założeniu obrączki - wątpliwość, która powinna być zbagatelizowana, ale latami podlewana przez kobietę wykiełkuje do ważnego i ostatecznego postanowienia pt "koniec". A Wy wtedy mówicie: "kryzys wieku średniego".
                      A co do oskarżenia o inną "nawet w sferze marzen i wizualizacji"... To jest dopiero argument! Moja była też mówiła, że nawet jeśli jej nie zdradziłem fizycznie, to zdrada emocjonalna jest gorsza. I co? Szantaż, zwykły szantaż...
                      • aiwlysji Re: Próba odejścia od żony- jak sobie poradzic ?? 17.09.14, 17:11
                        dojrzewasz sobie wewnetrznie przez miesiace, lata do rozstania, az rzecz staje sie wykonalna, pewne emocje masz juz za soba.....wtedy postanawiasz uswiadomic wspolmalzonke, ze was juz nie ma od dawna i jedynym wyjsciem jest rozstanie. ona jednak (niekulturalna, samolubna) wscieka sie, szaleje, probuje szantazowac, probuje "wlazic w tylek", oczywiscie nic nie pomaga!
                        po takim "cyrku" przekonujesz sie, ze zrobiles wlasciwie, ty na jej miejscu zachowal bys sie z rozwaga i honorem oczywiscie, no ale jakos tak sie zlozylo, ze nie jestes na jej miejcu..hmm
                        dzieci zamieszkaly z toba, a moze opieka naprzemienna?
                        czy moze rozpoczales nowe, cudowne zycie widujac dzieci pare razy w miesiacu, placac alimenty i wyrzekajac, ze to czysta niesprawiedliwosc. z reszta na to uczucie niesprawiedliwosci chetnie lapia sie nastepne kandydatki do "wydymania"....
                        i jak szczesliwy czlowieku?
                        • robmar2007 Re: Próba odejścia od żony- jak sobie poradzic ?? 18.09.14, 08:37
                          Świetna argumentacja! Bardzo rzeczowo!
                          Wyobraź sobie, że po kilku latach od rozwodu, mam cały czas problemy, żeby spotykać się z dzieckiem. "Była" robi wszystko, żeby nas izolować, nie mówię, ze bez przerwy, ale dla zasady, żeby tatusia za dużo nie było. Jak dziecko ma u mnie zanocować, to jest taki problem, jakbym chciał je porwać. Więc wsadź sobie w buty tę swoją ironię, bo kobiety częściej wykorzystują dzieci do tego, żeby się odgrywać, niż ci sie wydaje!
                          • aiwlysji Re: Próba odejścia od żony- jak sobie poradzic ?? 18.09.14, 11:41
                            subtelna zmiana tematu, znow wyszlo, ze miales racje, bo "byla" zla kobieta jestwink
                            nasze czyny maja konsekwencje, czlowiek, ktory wybiera droge malzenstwa powinnien miec swiadomosc, ze nie da sie zgrabnie wrocic do stanu z przed...
    • mrsnice Re: Próba odejścia od żony- jak sobie poradzic ?? 16.09.14, 20:58
      no to zabieraj dzieci, wynajmij mieszkanie i daj dziewczynie życ, zwróc jej wolnośc, skoro nie chcesz z nia tworzyc rodziny. Nie odpowiada ci żona, to zabieraj majdan i ciesz się swoim szczęściem. Nie zauważyłam tutaj, że dzieci ci się znudziły tylko żona, więc zabranie dzieci ze sobą chyba jest naturalne? Nie rozumiem dlaczego ani razu o tym nie wspomniałeś? Czyżbyś zakładał z góry inaczej?
      • przeciez.wiem Re: Próba odejścia od żony- jak sobie poradzic ?? 17.09.14, 10:28
        trudzycia napisała:

        > Aż w końcu sie ocknąłem i doszedłem do wniosku ze ja tak dłużej nie dam rady.
        > Że póki jeszcze jesteśmy relatywnie młodzi i możemy sobie jakos to zycie
        > poukładać to trzeba działać.

        Też mnie interesuje czy Pan ma zamiar układać sobie to nowe życie z dziećmi u boku smile.
        Ciekawe jak się sprawy potoczyły. Odezwij się trudzycia.
    • robmar2007 Re: Próba odejścia od żony- jak sobie poradzic ?? 17.09.14, 13:16
      W dość podobnej sytuacji znalazłem się kilka lat temu, więc mogę powiedzieć tak...
      Zawsze jest jakiś etap przejściowy. Człowiek z jednej strony zastanawia się, czy może żyć "z boku" (nie "u boku") drugiej osoby - a to jest niemożliwe. Człowiek nie chciałby krzywdzić drugiej osoby - ale to jest też niemożliwe. Najpierw odczuwasz krzywdę sam, a potem musisz oddać 50% żonie.
      Ja dość długo dojrzewałem do ostatecznej decyzji i muszę powiedzieć, że w pewien sposób odchorowałem to... Do tego obserwowanie drugiej osoby, gdy ta wie, że związek się rozpada prowadzi często do jeszcze większej frustracji, niż ta, która popychała nas wcześniej. Ja obserwowałem rzeczy, po których straciłem resztki uczucia, jakie gdzieś tliło się. A ostatecznie, straciłem resztki wątpliwości. Szantaż emocjonalny, szantaż materialny, a nawet szantaz w łóżku, co niektórym może wydawac się mało prawdopodobne...
      Wymyślanie więc rozwiązań pośrednich i zastanawianie się nad reakcjami drugiej osoby jest wg mnie bez sensu. Jeśli żona nie rozumie, że się coś skończyło i nie da się zawrócić z tej drogi, to znak, że jest niedojrzała i... już.
      Masz więc wybór. Poukładaj sobie myśli i plany i po prostu odejdź. Stwórz scenariusz i wytrwale się go trzymaj. A ustępuj tylko wtedy, gdy ustępstwo pozwoli poruszać się do przodu. Jeśli bedziesz to rozgrywał w czasie, to... i tak skutków nie zmienisz, a tylko więcej zapłacisz za cały proces odejścia. Głównie w swojej psychice.

      Życzę powodzeniasmile
      • rozsadek5 Re: Próba odejścia od żony- jak sobie poradzic ?? 17.09.14, 16:19
        Dlaczego mężczyźni odchodząc nie zbierają z sobą dzieci?
        Odchodzą wtedy również od własnych dzieci. Nie ma tu żadnego usprawiedliwienia, że pracuje , nie da rady itp. bzdety
        Kobiety pracują mają dzieci przy sobie i wiele innych obowiązków z tym związanych i muszą sobie radzić. Bo pan tata nie wyrabia bo pracuje a tak naprawdę to zależy mu tylko na WOLNOŚCI.
        To są osoby niedojrzałe, nieodpowiedzialne, które nigdy nie dorosną do odpowiedzialności na każdym szczeblu. Nie sztuką jest zostać ojcem ale sztuką jest nim być
        Zaznaczam że bywa odwrotnie i nie dotyczy to wszystkich.
        • robmar2007 Re: Próba odejścia od żony- jak sobie poradzic ?? 18.09.14, 08:31
          Mężczyźni nie zabierają dzieci, bo nawet gdyby chcieli, to dzieci nie dostaną. Kobieta, która utraci opiekę nad dziećmi (prawnie lub faktycznie) jest napiętnowana. A druga rzecz, to idiotyczne podejście, że mężczyzna sobie nie poradzi. Ja miałem problem, żeby z dzieckiem spotykać sie więcej niż trzy razy w tygodniu, bo rzadkie spotkania doskonale wpisują się w model: zostawił, więc świnia. Zresztą, wystarczy popytać samych kobiet, dla których sytuacja, gdyby to one miałyby się spotykać z dziećmi trzy razy w tygodniu, jest nie do zaakceptowania.
          Ja jestem przekonany, że moje dziecko byłoby bardziej szczęśliwe, gdyby było ze mną... Ale to takie niepolityczne...
          • rozsadek5 Re: Próba odejścia od żony- jak sobie poradzic ?? 18.09.14, 11:21
            Dlatego uważam, że ojciec, który nie ma utrudnionych kontaktów z swoimi dziećmi powinien to "wykorzystać" a więc być tym ojcem nie od święta ale uczestniczyć w życiu dzieci. W dobrych i złych chwilach w zdrowiu i chorobie w szczęściu i smutku. Po prostu uczestniczyć w każdej sferze ich życia a przede wszystkim rozmawiać a nie "nastawiać " wrogo do drugiej strony.
            Znam ojców co myśleli że matka będzie utrudniać kontakty i byli gotowi do walki o kantaty z dziećmi ale się bardzo pomylili. Matka wręcz przeciwnie nalegała na kontakty i skutek był odwrotny. Słyszała od niego: nie zastawiaj się dziećmi jak dorosną zrozumieją i zrozumiały....nie chcą spotykać się ojcem dwa razy do roku bo z rówieśnikami spotykają się częściej a ojciec to już "obcy" facet widniejący w metryce ale jak zwykle winna temu jest matka . A ojciec żyje beztrosko na wolności i korzysta z życia bo czas ucieka. Ciekawi mnie co będzie jak kiedyś na zdrowiu taki tatuś podupadnie. Czy dzieci będą chciały mu pomóc jak tak to na jakim etapie ta pomoc się skończ.
            Życie niesie wiele niespodzianek, najważniejsze to przyznać się do błedów a niektórym to ciężko przez gardło przechodzi.
          • aiwlysji Re: Próba odejścia od żony- jak sobie poradzic ?? 18.09.14, 11:49
            Ja jestem przekonany, że moje dziecko byłoby bardziej szczęśliwe, gdyby było ze mną... Ale to takie niepolityczne...

            ciag dalszy rywalizacji o podium dla najlepszego rodzica, a dziecko.....no przeciez dzieci uwielbiaja wybieracsmile
    • amb25 Re: Próba odejścia od żony- jak sobie poradzic ?? 18.09.14, 08:28
      Nie trzeba byc zakochanym, zeby stworzyc dobrze funkcjonujacy zwiazek. Ale trzeba znalezc wspolny cel, cos co laczy z partnerem. Trzeba chciec (obie strony).
      Ozieblosc seksualna, moze byc spowodowana np. zaburzeniami hormonalnymi. A to sie leczy.
      Problemy w malzenstwie to czesto problemy z komunikacja, i rzadko jest to wina wylacznie jednej strony ( w tym przyadku zony). Z reguly potrzeby obydwu stron nie sa zapokojane, tylko jednym to dolega bardziej innym mniej. Mozesz sprobowac ratowac zwiazek, ale najprawdopodobniej potrzebowalibyscie pomocy z zewnatrz w porozumieniu sie. Jesli tylko zona sie zmieni to nic nie da, bo taka zmiana nie jest trwala. Musielibyscie wprowadzic zmiany OBYDWOJE. Bo nawet jesli jestes "ofiara" tego malzenstwa, to cos w twoim charakterze spowodowalo, ze ta ofiara sie stales.
      Jesli podjales jakas decyzje to powinienes byc konsekwentny. Jesli sie rozstajesz - zostawiasz zone, wynajmujesz (albo kupujesz) sobie mieszkanie w poblizu, zebys mogl wypelniac ojcowakie obowiazki (50/50) a nie tylko co drugi weeken i po poludniu. A z zona ustalasz sposoby postepowania. I nie robisz jej nadziei. Ona swoim zachowaniem (grozba samobobojstwa) moze chciec toba manipulowac. Jesli grozi samobojstwem (obojetnie z jakiego powodu) - do psychatry. I to w trybie pilnym.
    • haalszka Re: Próba odejścia od żony- jak sobie poradzic ?? 20.09.14, 10:00
      po prostu odejdź... jesu czy to takie trudne?
      odcinasz się i tyle a nie życie razem, bo dzieci, przytulanie itd... miej jaja i odejdź, nie brnij w psychiczne gierki.
      • rozsadek5 Re: Próba odejścia od żony- jak sobie poradzic ?? 20.09.14, 10:33
        Tylko z tymi jajami niech dzieci z sobą zabierze.
    • fotelik-2 Re: Próba odejścia od żony- jak sobie poradzic ?? 20.09.14, 16:45
      Jestem kobieta z duzym doswiadczeniem zyciowym i wiekowym.
      Uwazam, ze wiele Pan w tych odpowiedziach i radach sa sojusznikami kobiet. Ja rowniez, ALE naprawde trzeba byc obiektywnym i sprawiedliwym "sedzia".
      Dzis kobiety sa gora. Potrafia zniszczyc faceta na "maxa". Obrobic go z kasy, zabrac im dzieci, zabronic kontaktow z dziecmi itd. itd.
      I zadaje JEDNO JEDYNE PYTANIE: CO DALEJ???
      Facet robil co mogl. Pracowal. Opiekowal sie dziecmi. Ma firme, ktora byla rowniez na "pochylni". Wyprowadzil wszystko na " prosta". Bo chcial, aby rodzina istniala i byla szczesliwa tak jak w wielu innych domach.
      Ale - NIE! Zona chce czegos czego innego. Jak uslyszala, ze moze nastapic koniec tego co miala do tej pory to zaczela faceta szantazowac!

      Chlopie! Uciekaj od tej baby! Uciekaj i ratuj swoje zycie przed psycholam!
      Jedynie o czym nie zapomnij -TO O SWOICH DZIECIACH.
      Dlaczego my kobiety kiedy jestesmy traktowane w "ZLY" sposob stoimy murem za soba i trzymamy sztame, doradzamy sobie, wspieramy sie itd.
      A dlaczego nie dostrzegamy przeciwienstwa, ze MY jestesmy zarowno tak samo okrutne, podle, wredne i nieodpowiedzialne jak nasi partnerzy?
      • haalszka Re: Próba odejścia od żony- jak sobie poradzic ?? 21.09.14, 16:07
        W pełni się z tobą zgadzam... ale pozostaje jedno pytanie: czy to my jesteśmy coraz gorsze czy mężczyźni stają się mało decyzyjni? Jak można poważnie traktować faceta, który "i chcem i nie mogiem" - dla mnie takim kimś jest autor tego wątku. Sama mam różne doświadczenia w życiu ale wiem jedno krótkie szybkie cięcie jest bardzo bolesne ale bardzo skuteczne. Nie pozwalam ani sobie ani nikomu na pseudo gry psychiczne a to uskutecznia autor.

      • aiwlysji Re: Próba odejścia od żony- jak sobie poradzic ?? 21.09.14, 21:42
        chetnie ci odpowiem..jako kobieta. jesli ktos decyduje sie wejsc w zwiazek malzenski to musi miec absolutna swiadomosc, ze to nie jest igraszka, zabawa na chwile etc., w momencie jak facet "deklaruje", ze on zony to od lat nie znosi bo ona taka wredna i inne....dopisujac, ze ze zwiazku jest 2 dzieci w WIEKU PRZEDSZKOLNYM, to dla mnie to jest idiota albo cwaniak. przed chwila bylo wciaz "az tak dobrze" coby seks uprawiac, ale "az tak zle", ze nie mozna ze soba zycwink
        ja tego nie kupuje. wkurza mnie to przyzwolenie spoleczne na "plodzenie" dzieciakow po czym bec i sie rozstajemy bo ja cie scierpiec juz nie moge.

        rozsmieszylo mnie to twoje wyznanie o kobietach, ktore sa gora...gdzie to dostrzegasz?
        wiesz co robia kobiety, ktore sa gora...np. w takiech Niemczech.......WOLA zyc samotnie, sa ciezkie do zdobycia, 100 razy sie zastanowia zanim zajda w ciaze, nie maja parcia na slub, moga spokojnie utrzymac sie z jednej pensji samodzielnie, nie czuja sie gorsze bez faceta u boku!!!!!!!
        zlosc i agresja biora sie z frustracji to nie ma nic wspolnego z byciem gora.
    • noelb Re: Próba odejścia od żony- jak sobie poradzic ?? 25.09.14, 20:48
      Skoro twoja decyzja, co do zakończenia związku jest przemyślana i ostateczna, to powinieneś ją zrealizować. Wyprowadź się,bo wspólne mieszkanie nie pomaga, zostając dajesz jej nadzieję, a siebie wplątujesz w emocjonalną grę.
      Daj żonie czas na ochłonięcie i przemyślenie tego, co się stało. Gdy emocje nieco opadną, porozmawiajcie jak uregulować wszystkie sprawy.
      Skoro żona nie spodziewała się rozstania, to nic dziwnego że płacze, rozpacza i nakłania ciebie do pozostania, ale musisz być stanowczy. Wszystko przecież idzie poukładać, a dobrym ojcem można być i po rozwodzie. Nie jest to łatwy czas, ale gdy to wszystko się dzieje rozmawiajcie z dziećmi, by i je przygotować na zmiany.

      W chwili gdy się rozstajemy czujemy rozczarowanie, żal, złość, ale gdy upłynie pewien czas i poczujemy, że wreszcie jesteśmy wolni, to wtedy uświadamiamy sobie, że nasze decyzje były słuszne i potrzebne.
      • mozambique Re: Próba odejścia od żony- jak sobie poradzic ?? 26.09.14, 09:26
        przeciez jzu widaomo ze autorem watku jest owa trzecia kobieta , ta dobra i inteligentna , anie żaden facet
    • rozsadek5 Re: Próba odejścia od żony- jak sobie poradzic ?? 26.09.14, 10:57
      trudzycia gdzie jesteś? Dlaczego już się nie udzielasz w dyskusji a tylko obserwujesz co inni piszą. Kłamstwo ma krótkie nogi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka