ciekawy jestem waszej opinii w takiej oto sprawie, drogie rozwodnice i rozwodnicy
zakładając że mieszkam oddzielnie i jeżeli wizyta jest w dzień poprzedzający dzień roboczy to czy nieracjonalne Wam się wydaje że proszę ex żeby wróciła ok. 21-ej do domu?
poczuła zew natury ina moje grzeczne sugestie że chciałbym się wyspać itp. tylko nakręca się coraz bardziej z minuty na minutę, ja słucham spokojnie - kończy czymś w rodzaju "jesteś podły, cieszę że się rozwiodłam, jak nie chcesz to możesz wcale nie przyjeżdżać"