orieta123
21.07.17, 14:37
Zamieściłam podobny wątek na innym forum ale ponieważ spotkałam się z kpinami zamiast pomocą to kieruję jeszcze raz to samo zapytanie do innego grona osób. Myślę, że będziecie mieli coś więcej do powiedzenia jako ludzie "po przejściach".
Jesteśmy rodziną ze stażem, i choć dzieci jeszcze w wieku szkolnym to mamy też swoje lata. Trochę to tajemnicze ale może wystarczy. Mój mąż lubi sobie wypić. Codziennie są dwa piwa (zredukowane z 3-4 po ostrych konfliktach i postawieniu sprawy na zasadzie być-albo-nie być razem), a przy okazji spotkań zakrapianych ( na szczęście rzadkich) wlewa do pełna - a wchodzi mu niesamowicie dużo. Po napiciu jest spokojny i nieszkodliwy, Napić się i iść spać. Zakup dwóch piw (czasami jedno dla zmniejszenia napięcia w domu) jest u nas na porządku dziennym - jak inne artykuły. Wysączy litr piwa leżąc na kanapie i gapiąc się w TV i idzie spać. I tak każdego dnia. Czasami zdarzają mu się małe przerwy -jeden, lub dwa dni ale to rzadkość. Wraca do domu np. o 21 i jeszcze trzeba te dwa piwa wypić. Leci do sklepu.
Ja nie jestem przychylna takiemu spędzaniu czasu i oczywiście staram się na wszystkie sposoby uświadomić mu, że to nie jest w porządku, normalne i że chciałabym żeby nie pił tak codziennie. Ale on ostatnio wykrzyczał mi, że on uważa, że to jest normalne, że piwo jest dla ludzi, że ludzie piją itd. I że ja nie będę mu zakazywała ani nakazywała co on ma robić. I że moja obraza jest jakimś nieporozumieniem itd.
Jego głównym argumentem jest- poza tym co już napisałam- że nic wielkiego się nie dzieje, że tu się alkohol strumieniami nie leje a wypić sobie piwo (piwa) można nawet i codziennie.
Nie ma w naszym domu atmosfery bliskości i porozumienia, bo ja nie umiem przekuć tej jego logiki na moje - zgoła odmienne - stanowisko. I co najbardziej boli to to, że nie chce (nie może ? nie umie?) zrezygnować z tego picia dla mnie - bo go proszę. I dla dobra związku.
I tak jest od kilkunastu lat.
Czy uważacie, że przesadzam i się czepiam? Czy to JEST normalne?
Wiem, że alkohol jest dla niego ważny i jak postawię sprawę wyboru - to wybierze, tłumacząc to tym, że związek nie może polegać na stawianiu warunków, alkohol. Z drugiej strony, on tak pije (sam w domu) że tego nie widać po jego zachowaniu i trudno mu zarzucić że jest pijany lub coś w tym stylu. Wiem też że ma swoje latka i pójście w cug raczej mu nie grozi - jest zbyt mocno osadzony w realiach swojego życia (praca, brak kasy, dzieci).
Z góry dziękuję za poważne potraktowanie tematu.