tosiaa
23.10.04, 13:18
napisze to chyba po to aby z siebie wyrzucic wszystkie zale i frustracje ,a
moze ktos mi cos w tym wszystkim wyjasni..
moje malzenstwo polegalo na wiecznym zyciu obok siebie ,dzien po
dniu ,miesiac po miesiacu umieraly resztki uczucia..
od 1,5 roku nie jestesmy razem ,od roku jestem z kims zwiazana ..tyle ze ten
ktos mieszka baaardzo daleko wec ciezko to nazwac zwiazkiem
nie bardzo tez ta osoba wytrzymyje juz czekanie na bycie razem i bardzo
dobrze to rozumiem..
ja natomiast...jakbym nie umiala zerwac ostatecznie z resztkami mojego bylego
zycia
kiedy jestem z obecnym nazwijmy to partnerem ,chcialabym powrotu normalnej
rodziny ,jego obecnosc poteguje zal za straconym (??) jezu paranoja !
sytuacja jest dla mnie trudna ze wzgledu na dzieci ,nowy partner jest w tym
wszystkim OK ale na przyklad starsza cora nie bardzo sytuacje akceptuje
powiedzmy
jak zerwac z przeszloscia ,z poczuciem zalu ,jak pozwoilic sobie na budowanie
nowego bez poczucia winy i straty (??)
jestem strasznie zmeczona moim zyciem ...strasznie...
pozdr,
tosiaa