Dodaj do ulubionych

Zostać czy odejść?

27.06.20, 12:12
Będzie długo.

Oboje mamy 45 lat. Nie mamy dzieci ani wspólnych ( bo on nie chciał) ani z poprzednich związków.

Ja odeszłam od toksycznego agresywnego męża po kilkunastu latach małżeństwa. Nie chciał mieć dzieci i nie chciał się leczyć, żeby je mieć. Mieszkałam w jego domu i prowadziliśmy jego firmę wspólnie. Odeszłam z książkami i ciuchami. Zaczynałam od 0. Do dziś nie mam własnego mieszkania.

Jego była żona odchodząc od niego do kochanka jeszcze go okradła, więc mi nie ufa z automatu.
Wszystko co ma zawdzięcza sobie. Jako nastolatek stracił oboje rodziców. Ciężko pracuje, ma własną firmę i dom, który sam zbudował i sam spłacił kredyt. Nie jest typem bawidamka, playboya. Jest małomówny, introwertyczny, wyważony, spokojny. Żeby spotkał się chociaż z kolegami na piwie to ja go namawiam. Lepsze relacje i kontakt ma z sąsiadami po 60 -tce. Taki substytut rodziców.
My do kina czy restauracji idziemy raz na rok. Woli kanapę i tv. On oczekuje , ze ja wymyślę jak spędzimy wolny, czas, zorganizuję a on się podstosuje.


Mieszkamy razem w jego domu od 5 lat.
Mnie kończyła się umowa najmu mieszkania, on zaproponował, abym zamieszkała u niego.To i dla mnie i dla niego drugi długi związek. Oboje nigdy wcześniej z nikim nie mieszkaliśmy i nie wiedzieliśmy jak to będzie.
Było fajnie, z momentami, kiedy zapala mi się żarówka z pytaniem "kim ja dla niego jestem", albo "co ja tu robię".
Pierwszy rok: dzielił pranie na"moje" i "twoje" . Przewalczyłam, żeby dzielić na kolory smile
Drugi rok : znalazłam fajny gadżet za 300 zł na allegro, który przydałby się w mojej pracy i jego hobby, rzuciłam hasło, że może kupimy? On na to : "i co ja zapłacę a Ty będziesz się dorabiać moim kosztem?!" Następnego dnia wrócił z pracy z kwiatami i przepraszał.
Zamieszkując razem startowaliśmy z podobnymi zarobkami, więc łatwo było dzielić wydatki na pół. Mamy osobne konta.
Ja kocham zajmowanie się domem, ogrodem, robię to wszystko u niego z ogromną przyjemnością , bo to kocham. No jestem typem kury domowej smile On po pracy zawsze wraca na gotowe: ugotowane,posprzątane, wyprane,uprasowane. Ja to kocham, on nie docenia. Nie umie też tego wycenić na jakąkolwiek wartość i czuje się wykorzystany, bo ja nie dokładam się do rachunków. Płacę jedynie za bieżące zakupy. Jeśli brakuje mi pieniędzy on mi je POŻYCZA.
Po kilku latach wiele się zmieniło. Jego dochody poszybowały w górę, firma się rozrosła ( również dzięki mnie, bo to ja zrekrutowałam mu świetnych ludzi i pomagałam w pracy papierkowej ).
Ja od dwóch lat z przerwami albo nie mogę znaleźć pracy albo mam ale słabo płatną. Nie chcę pracować u niego, bo proponuje mi grosze i oczekuje, że będę zapisywać co robię,bo on płaci i żąda.

Niby jesteśmy parą, ale spraw prywatnych ze mną nie ustala. Planowaliśmy wyjazd na urlop pod palmy w święta, wyszukałam , zaplanowałam, tydzień przed świętami poinformował mnie,że zaprosił do swojego domu na święta swoje rodzeństwo. Swoje. Mojego ani moich rodziców już nie.
Jechałam na pogrzeb mojej bliskiej mi cioci. Nie pojechał ze mną "bo jej nie znał". Kiedy jechał do swojej cioci na pogrzeb pojechał ze swoim rodzeństwem. Mnie nawet nie zaproponował.
Bez ustalenia ze mną zaprosił swoją rodzinę na 3 tygodnie. Ale to ja się nimi musiałam zajmować,bo on był w pracy po kilkanaście godzin....
I po tej akcji coś we mnie pękło. Chciałam wtedy spakować walizki i się wyprowadzić. Dotarło do mnie jednak jak bardzo mało egoistycznie żyłam. Nie mam nic, nie mam dokąd odejść.

Na co dzień jest chłodny, nie okazuje uczuć, nie przytula, nie kupuje już nawet kwiatów, bo "i tak nic z tego nie ma"
Kiedy śpimy na łyżeczkę, tzn on myśli, że ja już śpię całuje moje plecy i mówi "dobrze , że jesteś"

Jego rodzina mnie uwielbia i często pytają kiedy ślub i dziwią się, że tak długo zwlekamy.
Rozmawiałam z nim pół roku temu dokąd zmierza nasz związek. Odparł, że się zastanawia. A ja czuję się traktowana gorzej niż jego pracownicy i gorzej niż jego była żona. On "nie rozumie,przecież możesz tu mieszkać i korzystasz ze wszystkiego"

A ja......... mam 45 lat, nie mam dzieci ani perspektyw na nie, nie mam własnego mieszkania, nie mam oszczędności i straciłam pracę kilka tygodni temu. Nie mam żadnego poczucia bezpieczeństwa.
Co robić?
Zostać z nim, pracować za grosze u niego, czuć się niedocenianą, ale mieć dach nad głową i nędzną pracę ?
Odejść i wyjechać za granicę do pracy ? Tylko tam kobieta w moim wieku może zaczynać od 0 i się sama utrzymać.
Co byście zrobili na moim miejscu ?
Tyle się mówi i czyta o tym jakie to kobiety są wyrachowane, egoistyczne karierowiczki, materialistki. A ja tymczasem jestem d...a wołowa, bo kompletnie nie umiem się w życiu ustawić smile

Obserwuj wątek
        • cyprian21 Re: Zostać czy odejść? 29.06.20, 14:39
          gdziebadz napisała:

          >..."kim ja dla niego jestem", albo "co ja tu robię".
          > Jego dochody poszybowały w górę, firma się rozrosła ( również dzięki mnie, bo to ja zrekrutowałam mu
          > świetnych ludzi i pomagałam w pracy papierkowej ).
          > Zostać z nim, pracować za grosze u niego, czuć się niedocenianą, ale mieć dach nad głową i nędzną pracę ?



          Jak widać wyżej, sama sobie odpowiedziałaś na swoje pytanie.
          Jesteś pełnowartościowym człowiekiem. Masz wszystkie umiejętności jakie potrzebujesz. Powinnaś udowodnić sobie, że stoisz na własnych nogach. Jeżeli poznasz kogoś, to dla jego uczuć i przyjaźni, a nie po to aby się na nim opierać za cenę lekceważenia.
    • vivi86 Re: Zostać czy odejść? 07.07.20, 08:16
      i właśnie dlatego jestem za tym by nie mieszkać razem bez ślubu.
      co robić? rozmowa. Zastanawia się? Pozastanawiajcie się mieszkając osobno. Ty u rodziny/wynajmij pokój. Jest ciężko, ale staraj się o prace. NIE U NIEGO bo będziesz zależna w 100% jakbyś jej nie miała.
    • bibi234 Re: Zostać czy odejść? 07.07.20, 09:04
      Mając 45 lat nie masz wiele czasu na zastanawianie się gdzie będziesz mieszkać i z czego żyć gdy rozstaniecie się, bo oskarży Cię, że go okradłaś. Chyba najwyższy czas zatroszczyć się o siebie i swoją starość, skoro nikt inny się o to nie troszczy.
      • vivi86 Re: Zostać czy odejść? 07.07.20, 10:28
        A tak poza wszystkim-przed wspólnym zamieszkaniem nie omówiliście budżetu? Nie było ustaleń w tym zakresie? Skoro on Tobie nie ufa jak piszesz-to dlaczego z Tobą jest? Jesteś pewna, ze znasz przyczyny, które doprowadziły do jego rozwodu z żoną?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka