Dodaj do ulubionych

i dalej.....życie

28.02.05, 20:55
zazdroszcze, nie, nie ma komu.Jak juz napisales w PS, odeszla.A chcialam
napisac, ze jej zazdroszcze tak dojrzalego mezczyzny.Swiadomego.
Ja jestem po drugiej stronie tej bramki.Moj kochany jest w Twojej sytuacji,
ale nie do konca.Nie do konca przeciez moga byc sytuacje takie same.Nie chce
pisac o jego zachowaniu, watpliwosciach,wahaniach.Musialby Tobie sam
powiedziec.Ja sie tylko domyslam, troche wiem, duzo mi powiedzial.Alke nie
jest do konca tak ,jakby moglo byc.
On wlasnie skonczyl 40 lat.Ja jestem "swiezo po rozwodzie" .Zakonczylam
parodie malzenska, ktora trwala 17 lat.
Mam 38 lat, wiec nie taka mloda, jak Twoja pani.
Nie szukam meza. Jest mi wspaniale byc samej.Mam pewna stabilizacje.
Nie popedzam, nie zmuszam.Marze tylko ,jak cudownie byloby nam byc razem.Nie
jestem harpia, ktora tylko czycha na jakiegos samca.Nie, docenilam
samotnosc,spokoj.Ale milosc pojawila sie nagle i niespodziewanie.Obydwoje o
niej marzylismy.Jestesmy ze soba juz rok.W ukryciu,znaczy sie moi znajomi o
nim wiedza,znaja go,ale jego zona niby nie.Niby, no bo w naszym
malomiasteczkowym srodowisku,jest to niemozliwe.Nie wiem,jak sie to dalej
potoczy.Nie rozbijam czyjegos domu.Tam milosci nie ma juz od wielu lat.Mysle,
ze rozumiesz o czym mowie.Ja tylko boje sie, czy potrafimy ,z ranami po
poprzednich zwiazkach, stworzyc jeszcze wspolny DOM? Ja powiedzialam takie
zdanie"Teraz wiem, czego nie mozna robic i mowic w malzenstwie" To moj bagaz
z zycia, doswiadczen.Jestem niepoprawna optymistka, ale juz ostrozna.Co czas
pokaze?
Pozdrawiam Cie z glebi serca smile
Obserwuj wątek
    • jarkoni Re: i dalej.....życie 28.02.05, 21:24
      Ja akurat rozumiem Cię doskonale...Ale poczekajmy na inne opinie, jeśli takowe
      będą..Jeśli poczytałaś dokładnie to generalna opinia jest taka, że ten ON
      powinien zapomnieć o Tobie dopóki się nie rozwiedzie...I znaleźć Cię dopiero po
      rozwodzie...poczekaj jeszcze ten rok czy pięć..Wcześniej nie macie prawa się
      poznać, rozmawiać ze sobą, broń Boże pocałunku nawet w rękę na
      powitanie...Wiem, że ironizuję..Wybaczcie stróże moralności...Naprawdę taki zły
      dzień mam nie częściej niż raz na miesiąc czy dwa..Akurat dziś i przepraszam...
      A Ty się nie przejmuj i czuj i kochaj jeśli to szczere i prawdziwe..I
      pozdrawiam bardzo gorąco...
      • india8 królowie życia 28.02.05, 22:54
        a żebyś wiedział, że ironizujesz dość paskudnie
        tak sobie Was czytam i myślę - z jednej strony wszystko cacy: miłość przez
        największe em dopadła Was i trzeba dac jej się ponieść, bo życie płynie i takie
        tam...
        z drugiej strony jestem ja
        nie mam pojęcia czy według wiedzy tamtej kobiety moje małżeństwo też już czas
        jakiś nie istniało - nie wiem co ona wie, nie wiem co on jej powiedział
        pytać jej przecież o to nie będę
        wiem co mnie mówił i wiem jak u nas było

        czy Ty farrukh jesteś pewna swojej wiedzy?

        pewnie - jak Ty - ma dziewczyna jakies plany i marzenia, z moim mężem w roli
        głównej oczywiście
        nie zamierzam stawać im na drodze do tego ich szczęścia
        tylko pytam jakim prawem ktoś zadecydował o wszystkim za moimi plecami, zburzył
        moją rodzinę (nie tą złożoną z samych ptaszków, motylków i króliczków, tą z
        dodatkiem wspólnych wspomnień, chorób i dzieci)

        nie przejmujcie się, czujcie i kochajcie, jeśli to szczere i prawdziwe
        a potem, kiedy sie pojawi następne szczere i prawdziwe pie...lnijcie tym
        poprzednim o podłogę i bawcie się dalej



        • jarkoni Re: królowie życia 28.02.05, 23:27
          Nie zawiodłaś mnie india..Tego typu komentarzy się spodziewałem..Ale wyobraź
          sobie, że rozumiem Ciebie, choć nie do końca..Myślałaś kiedykolwiek czemu on
          odchodzi? Jesli wasze małżeństwo było tak dobre, zgrane i kochane to czemu
          szukał czegokolwiek? A czemu np mój Tata nigdy nawet nie pomyślał o innej
          kobiecie? Nie dlatego, że inne czasy i teraz więcej rozwodów...Bo dlaczego niby
          z co najmniej kilkunastu znajomych par tylko ja się rozwodzę? Bo normalny
          inaczej? Nie...bo w tamtych małzeństwach było i jest dobrze, a u mnie się
          popsuło..A to, że zacząłem mysleć o reszcie swojego życia to nie zabawa, bo to
          MOJE życie, i nie mam zamiaru za lat kilka mieszkać z kimś obcym pod jednym
          dachem dla dobra dzieci, które już będą miały już swoje rodziny i swoje
          życie...A może india pomyśl czasem czemu on chce odejść skoro jesteś takim
          ideałem..Idiota?
          • india8 Re: królowie życia 28.02.05, 23:46
            widzisz, dbam, żebyś się nie rozczarował

            u nas było parę kwestii obiektywnych, które mu "pomogły" - nie będę teraz o tym
            pisać, bo nie o to przeciez chodzi

            ja nie mówię o tym, że ludzie nie powinni się rozchodzić - zrozum
            ok, zdarza się

            ale jeśli obie strony umawiały się na związek, to obie powinny wiedzieć na czym
            stoją, że komuś jest źle albo nie tak dobrze, że zaczyna patrzec na boki itd.

            zaskakiwanie w tych sprawach jest po prostu nieludzkie

            w jednym tygodniu jest super, żyjecie sobie jak w raju, parzycie się jak
            króliczki i rozmawiacie o wspólnych planach,a w drugim szanowny pan zabawia się
            z inną i brnie

            o tym mówię

            o jakiejś elementarnej uczciwości chyba

            >...A może india pomyśl czasem czemu on chce odejść skoro jesteś takim
            > ideałem..Idiota?

            jasne że idiota

          • julka1800 Re: królowie życia 02.03.05, 12:57
            Jarkoni!nie mogę tego przemilczeć!!!!!!!!!, nikogo do tej pory nie oceniałam,
            ale wybacz, sadzisz że jesli M odszedl ode mnie to je jestem ta zla.????
            Chryste, zaden człowiek nie jest do końca ani zły ani dobry, żadne małżeństwo
            nie jest idealne i sielskie.
            Pytasz dlaczego faceci odchodza?
            Tak, wyobraż sobie że myślałam dlaczego M od nas odszedł i wiem to: nie
            wytrzymał dołka w jaki wpadliśmy, wiele czynników miało na to wpływ /urodzenie
            drugiego dziecka, brak kasy, moja depresja, chwilowy brak seksu/ i on tego nie
            wytrzymał! I traf chciał że akurat na drodze stanęła ta druga, i spłynął do
            niej jak sie spływa zjeżdzalnią na basenie, bo tam nie było dwójki płaczących
            dzieci, kasy wbród /bo nie trzeba łożyc na 2 bobasów/, nie było depresji, i
            seks podejrzewam nieziemski....
            Wiesz Jarkoni na czym polega małzeństwo? Na tym by być ze sobą w dobrych i
            złych chwilach, nawet jesli te chwile nie trwają chwile, a nie odwracać się
            tylem i jeszcze dobijać drugą stronę.
            Jestes pewny że twoj Tata nigdy nie myśłał i innej kobiecie, jesli tak to
            gratuluję, ale powiem Ci o małzeństwie moich rodziców. Nie było idealne, mój
            ojciec to nie anioł, ale oprócz wad, ma te zaletę że jest odpowiedzialny i wie
            że jak spłodził dwie córy, to też powinien je wychować, w domu, a nie z doskoku.
            Może moje poczucie odpowiedzialności jest wypaczone, sorry tak mnie wychowano,
            ale wychodze z zalożenia ze skoro wydałam na swiat dzieci to do moich
            obowiązkow należy je przynajmniej odchować razem, niestety płec przeciwna jak
            widac nie jest tego samego zdania...
            • dobrydzien Re: królowie życia 02.03.05, 13:59
              Małżenstwo potrzebuje miłości jesli jej nie ma wszystko się wali. Nie jest to
              kwestia jakiegoś trafu że przychodzi inna kobieta/facet tylko potrzeba miłości.
              Doświadczenia uczą nas co jest ważne.

              Julka naprawdę wolałabyś być ze swoim ex bez uczucia ?
              Na jego miejscu wybrałabyś odpowiedzialnośc czy zwykłe szczęście ?
              Chore związki i tak w końcu się rozpadają, nie ma sensu tego przeciągać.

              • julka1800 Re: królowie życia 02.03.05, 14:20
                Pytasz więc odpowiadam,
                1. nikt nie bierze kota w worku, dla mnie małzeństwo to decyzja swiadoma,
                2. czy byłabym z M bez uczucia - szczerze odpowiem ze nie wiem, bo nie
                znalazlam sie w takiej sytuacji /a doswiadczenie uczy mnie, ze nie wiemy
                jakbyśmy sie zachowali w danej sytuacji dopoki sie w niej nie znajdziemy/, ale
                mając na uwadze moj konkretny przykład, odpowiem - tak - byłabym, dla dzieci,
                bo je kocham, i byłabym w stanie odsunąć swoje potrzeby na drugi plan, żeby je
                odchować.
                3 nie doszlam do etapu "chorego związku", wiec nie wypowiem sie w tym temacie.
                Mnie nie dano szansy, w momencie gdy padlo po raz pierwszy słowo "rozstanie"
                nie było zadnych prob naprawy ze strony M, on postanowił i koniec. I moze to
                mnie boli najbardziej.
                • dobrydzien Re: królowie życia 02.03.05, 14:36
                  To dlatego,że miałaś "krótkie" cięcie. To bardzo trudne do przejścia,
                  traumatyczne, zostawia slad na zawsze. Z czasem dojdziesz do wniosku, że to
                  było lepsze niż długa agonia związku.

                  Jesteś fajną babką i nie uwierzę, że wytrzymałabyś z facetem dla odchowania
                  dzieci.
                  Takie naprawy są bez sensu gdy już nie ma miłości, ciesz się, że przez to nie
                  przechodziłaś. Twój ex swoją drogą ma silny charakter nie każdego stać na takie
                  uczciwe postawienie sprawy.
                  • julka1800 Re: królowie życia 02.03.05, 15:38
                    dobrydzien:

                    Twój ex swoją drogą ma silny charakter nie każdego stać na takie
                    uczciwe postawienie sprawy.

                    jestem innego zdania, dla mnie to tchórzliwa ucieczka od problemów, i zeby było
                    jasne: On tego nie powiedział otwarcie, dlaczego, powiedział tylko "rozstajemy
                    sie", ja z dwulatkiem bawiącym sie na podłodze u moich stóp, i miesięcznym
                    niemowlakiem na rękach.
                    Chciał mnie wyrzucić z mieszkania, wywiózł starsze dziecko do swojej matki,
                    nadal sadzisz ze postępował uczciwie?

                    Jeszcze jedno: nigdy nie pokazuj swojego słabego punktu "przeciwnikowi", M
                    wiedział gdzie mnie ugodzić i wykorzystywał to, wiedział że dzieci to dla mnie
                    wszystko...

                    • dobrydzien Re: królowie życia 02.03.05, 17:17
                      przepraszam nie myslałam o takim rozstaniu

                      to jakiś gad
                      przepraszam
                  • bezecnymen Re: królowie życia 02.03.05, 15:40
                    dobry dzień.prosze byś zmienił/a okreslenie..''uczciwe postawienie sprawy''
                    to akurat z uczciwością niewiele ma wspólnegouncertain facet był szczery..po prostu,
                    do bólu szczery
                    • viillemo Re: królowie życia 02.03.05, 15:44
                      dokładnie... to tylko obrzydliwa szczerośćcrying(((((((((( i
                      tchórzostwo...zostawiać żonę i malutkie dziecisad((((
                      • jarkoni Re: królowie życia 03.03.05, 02:31
                        Moja riposta,szczera i z ręką na sercu..Nie zostawiłbym żony z malutkimi
                        dziecmi, zresztą sam je kąpałem i przewijałem i nawet robiłem zastrzyki w
                        pupcie wielkości połowy dłoni..I to nawet nie usprawiedliwianie się..Bo niby
                        jak określić wiek dziecka kiedy hmmm można odejść..Raczej nieludzkie..To sprawa
                        między dorosłą kobietą i dorosłym mężczyzną..Może gadam głupoty, powiecie, że
                        zawsze jest nieludzkie...Mężczyzna wbrew pozorom myśli, czuje, kocha, aż nie do
                        wiary...I musi być naprawdę niedobrze, żeby myślał o odejściu...Wyjątki
                        potwierdzają regułę...Ja akurat mówiłem o sobie
                        • julka1800 Re: królowie życia 03.03.05, 10:48
                          tylko, Jarkoni, dobrze by było gdyby nie ukrywał tego w sobie, gdyby powiedział
                          i rozmawiał że jest cos nie tak, albo ze jest grubo nie tak, a jesli to nie
                          skutkuje, zeby wstrząsnął tą kobieta i powiedział : "zróbmy coś bo dłużej nie
                          wytrzymam".
                          Myslę, ze do najgorszego muła coś takiego w koncu dotrze i..... wtedy jest
                          szansa na naprawę.
                          Dużo gorzej jesli on nic nie mowi a mysli że to się z czasem samo wyprostuje i
                          naprawi, nic sie samo nie robi...albo jesli nie chce juz nic naprawiac i czeka
                          az struna pęknie...
                          Smutne...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka