Dodaj do ulubionych

Najświętsza Maria PANNA

    • Gość: historyk Re: Najświętsza Maria PANNA IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.09.06, 14:31
      W momencie Zwiastowania nie była mężatką. Poczytaj o zwyczajach z tamtych czasów.
      Był to zwyczaj "podwójnego ślubu", przy czym - pierwszy równał sie dzisiejszym
      zaręczynom. Dopiero po drugiej ceremonii - bardziej bogatszej i wystawnej,
      małżonkowie zamieszkiwali razem.
      A współżycie pomiędzy pierwszą a drugą ceremonią [mniej więcej był to okres
      roku] było niedopuszczalne!!! Stąd też Maria przy Zwiastowaniu mówi "nie znam
      męża" - jak dla ciebie tłumacząc - "jeszcze nie spałam z facetem".
      Doucz sie, bo nie chce mi sie tłumaczyć kolejnych twoich bzdur.
        • babcia.klozetowa Re: Najświętsza Maria PANNA 27.09.06, 14:50
          I znów włazimy w temat, ile lat miał Józef :))
          Bo jeśli był "stary" - jak chce stara Tradycja - to Maryja do końca życia
          pozostała "dziewicą" w sensie psycho-emocjonalnym :) Bo choć w sensie fizycznym,
          dziewicą być przestała w momecie porodu, to o figlach z facetem nie miała
          bladego pojęcia :D

          Ale jako Matka Jezusa - Maryja jest PANNĄ, bo jest to dziecko, które było
          poczęte i przyszło na świat, gdy była panną. W sensie prawnym - Jezus jest
          bękartem. A że Józef go uznał za swojego dzieciaka, to już inna kwestia.
              • 0golone_jajka Re: Najświętsza Maria PANNA 27.09.06, 15:04
                > PS - Mówimy o relacji Maryi do Jezusa :) Czyli "urodzony z Maryi Panny"...
                Nie, nie mówimy o relacji Maryi do Jezusa tylko o samej Maryi. Rozumiem, że Jezus był zrodzon z Maryi panny, bo jak go rodziła to może i była panną, ale potem panną nie była. A mimo to nadal się o niej mówi w ten sposób. To bez sensu.
                Ja też byłem zrodzony z panny, ale teraz moja mama panną nie jest. nie?

                --
                Zapraszam na Kościół, religia bez cenzury oraz Mężatki i żonaci (znudzeni)
              • xtrin Re: Najświętsza Maria PANNA 28.09.06, 00:12
                > PS - Mówimy o relacji Maryi do Jezusa :) Czyli "urodzony z Maryi Panny"...

                Zdaje się, że autorowi wątku chodziło o określenie Maryi jako Maryi, a nie w
                sformuowaniu "narodził się z Maryi Panny". Ale w obydwu jak sądzę nie chodzi o
                stan cywilny Marii (przed czy po narodzeniu dziecka), ale o jej dziewictwo po
                prostu. W przypadku Jezusa chodzi o cud rodzącej dziewicy, a w odniesieniu do
                Marii per se - o jej dziewictwo które to jest dla KK ważne także samo w sobie. A
                dlaczego to już inna historia.
          • marysia_b Re: Najświętsza Maria PANNA 27.09.06, 20:47
            babcia.klozetowa napisała:

            > Maryja jest PANNĄ, bo jest to dziecko, ktore przyszło na świat, gdy była panną.

            Przyszlo na swiat gdy byla panna???? Cos Ci dzwoni, tylko nie wiadomo, w ktorym
            uchu!

            W sensie prawnym - Jezus jest
            > bękartem. A że Józef go uznał za swojego dzieciaka, to już inna kwestia.

            W sensie prawnym, To teraz praw wszelakich w klozetach ucza?
            Jezeli adoptuje sie dziecko, to automatycznie przestaje byc *bekartem*, jak to
            ladnie nazywasz. A z drugiej strony, jesli dziecko rodzi sie w momencie trwania
            malzenstwa i 3 miesiace po rozwodzie, wiadomo, kto, prawnie, jest jego ojcem.
            • babcia.klozetowa Re: Najświętsza Maria PANNA 28.09.06, 10:02
              Doucz sie o "podwójnym ślubie" :P na czym polegał ten obyczaj.
              - Nim zamieszkali razem, znalazła sie brzemienną za sprawą Ducha Św. - nie
              czytamy Biblii pani katoliczko?

              > W sensie prawnym, To teraz praw wszelakich w klozetach ucza?
              Mój nick jest adekwatny do poziomu tego forum :P
              A niby Józef jest ojcem Jezusa????
              "Dziecko panieńskie" Maryi, koniec!

              > Jezeli adoptuje sie dziecko, to automatycznie przestaje byc *bekartem*,
              Józef adoptował Jezusa?? Mylisz pojęcia.
              > A z drugiej strony, jesli dziecko rodzi sie w momencie trwania
              > malzenstwa i 3 miesiace po rozwodzie, wiadomo, kto, prawnie, jest jego ojcem.
              Przeciez mówimy o narodzinach dziecka "przedmałżeńskiego"!!!!
              Nie wykręcaj kochanie kota ogonem.
              • marysia_b Re: Najświętsza Maria PANNA 28.09.06, 10:16
                Babciu!

                Niezaleznie od poziomu innych, nalezy zawsze zachowac swoj (jesli sie go ma).
                Z drugiej strony, ja na tym forum poznalam bardzo interesujacych ludzi.
                Z trzeciej strony, po jakiego grzyba tu zagladasz i piszesz?

                Dziecko urodzilo sie *w malzenstwie* (listu rozwodowego Jej nie poslal). Zgodnie
                z prawem (Z PRAWEM!) dziecko zrodzone w malzenstwie matki dziecka, jest
                dzieckiem malzonka matki!
                My tu gawedzimy o kwestii jezykowo-prawnej. Czyz nie?
                • babcia.klozetowa Re: Najświętsza Maria PANNA 28.09.06, 10:37
                  > Dziecko urodzilo sie *w malzenstwie* (listu rozwodowego Jej nie poslal).
                  Nie mógł posłać, bo w sensie ówczesnego prawa nie byli małżeństwem w 100% - a
                  Maryja zaszła w ciążę zanim zamieszkali razem [co było warunkiem ostatecznej
                  prawomocności małżeństwa].
                  Józef myślał o oddaleniu Maryi, co byłoby zgodne z prawem. Dopiero musiał mu sie
                  objawić Anioł we śnie i wyjaśnić całą sprawę.
                  Proponuję Biblię w łapeczki w wolnej chwili.

                  > Z trzeciej strony, po jakiego grzyba tu zagladasz i piszesz?
                  Czasem sa ciekawe wątki :)
                  • marysia_b Re: Najświętsza Maria PANNA 28.09.06, 10:46
                    babcia.klozetowa napisała:

                    > Proponuję Biblię w łapeczki w wolnej chwili.

                    A ja Kodeks Rodzinny (o przysposobieniu!).

                    > > Z trzeciej strony, po jakiego grzyba tu zagladasz i piszesz?
                    > Czasem sa ciekawe wątki :)

                    Ciekawych watkow tu nie ma! W zaleznosci od tego, kto uczestniczy w watku, watek
                    staje sie ciekawy dygresjami ;)
                    • babcia.klozetowa Re: Najświętsza Maria PANNA 28.09.06, 10:50
                      > A ja Kodeks Rodzinny (o przysposobieniu!).
                      My mówimy o ślubie z panną z dzieckiem :))
                      Dziecko, które sie rodzi miesiąc po ślubie, kogo ma prawnie za ojca?? Bo
                      małżonek matki wcale nie musi go uznać i dać mu swoje nazwisko :D
                      • marysia_b Re: Najświętsza Maria PANNA 28.09.06, 11:02
                        babcia.klozetowa napisała:

                        > > A ja Kodeks Rodzinny (o przysposobieniu!).
                        > My mówimy o ślubie z panną z dzieckiem :))
                        > Dziecko, które sie rodzi miesiąc po ślubie, kogo ma prawnie za ojca?? Bo
                        > małżonek matki wcale nie musi go uznać i dać mu swoje nazwisko :D

                        Nie musi (kogo?czego?) *swojego nazwiska* - Genetivus sie klania przy
                        przeczeniu, jesli w afirmacji jest Accusativus! :)
                        Dziecko, ktore sie rodzi miesiac po slubie tez ma za ojca meza matki (jezeli nie
                        widzialy galy co braly, to musialy miec w tym jakis interes! ;)
                          • marysia_b Re: Najświętsza Maria PANNA 28.09.06, 11:09
                            babcia.klozetowa napisała:

                            > > Dziecko, ktore sie rodzi miesiac po slubie tez ma za ojca meza matki (jez
                            > eli ni
                            > > e
                            > > widzialy galy co braly, to musialy miec w tym jakis interes! ;)
                            > A o "łapaniu na dziecko" słyszałaś? ;)

                            W moich kregach ani nie slyszalam ani nie widzialam!
            • babcia.klozetowa Re: Najświętsza Maria PANNA 28.09.06, 10:16
              > Jezeli adoptuje sie dziecko, to automatycznie przestaje byc *bekartem*, jak to
              > ladnie nazywasz.
              Srutu tutu majtki z drutu!
              Kogo jako ojca ma wpisane adoptowane dziecko? Adoptującego??? Czy biologicznego
              [ewentualnie NN]???
              Nie opowiadaj bzdur!!!
              • marysia_b Re: Najświętsza Maria PANNA 28.09.06, 10:22
                babcia.klozetowa napisała:

                > > Jezeli adoptuje sie dziecko, to automatycznie przestaje byc *bekartem*, j
                > ak to
                > > ladnie nazywasz.
                > Srutu tutu majtki z drutu!
                > Kogo jako ojca ma wpisane adoptowane dziecko? Adoptującego??? Czy biologicznego
                > [ewentualnie NN]???
                > Nie opowiadaj bzdur!!!

                Dziecko adoptowane jest dzieckiem adoptujacego/-cych. Koniec i kropka! Adopcja
                sluzy uregulowaniu sytuacji prawnej dziecka i biologiczny ojciec ani biologiczna
                matka w prawnym zyciorysie dziecka. (W wielu przypadkach trudno ich nawet
                odszukac, jesli dziecko jest podrzutkiem!)
                Mylisz adopcje z rodzina zastepcza!
                • babcia.klozetowa Re: Najświętsza Maria PANNA 28.09.06, 10:40
                  Tylko, że my tutaj nie mówimy o adopcji sensu stricto, tylko o czymś, co można
                  by nazwać - uznanie za swoje dziecka swej "puszczalskiej" narzeczonej :) Bo
                  patrząc z boku, tak to wyglądało [dlatego Józefowi objawił sie Anioł i mu
                  wyjaśniał, skąd sie wzieło dziecko] :)
                  • marysia_b Re: Najświętsza Maria PANNA 28.09.06, 10:44
                    babcia.klozetowa napisała:

                    > Tylko, że my tutaj nie mówimy o adopcji sensu stricto, tylko o czymś, co można
                    > by nazwać - uznanie za swoje dziecka swej "puszczalskiej" narzeczonej :) Bo
                    > patrząc z boku, tak to wyglądało [dlatego Józefowi objawił sie Anioł i mu
                    > wyjaśniał, skąd sie wzieło dziecko] :)

                    My tu w ogole 'strico' nie mowimy. My sie tu zastanawiamy, dlaczego Maryja byla
                    Mademoiselle, Fraulein, Seniorita, Miss czy Panna!
                      • marysia_b Re: Niewiasta zmiażdży głowe Węża 28.09.06, 10:51
                        babcia.klozetowa napisała:

                        > Zacznijmy od samego początku :)
                        > Czyli "wylot z raju na pysk" - Bog obiecuje zesłac Niewiastę, której potomstwo
                        > zmiażdży głowe Węża :)
                        > Niewiasta oznacza... Pannę, czyli tę, która "nie wie" co to znaczy "być z
                        > facetem" :)

                        A tu sie klania ETYMOLOGIA i LEKSYKOLOGIA POROWNAWCZA jezykow slowianskich!
                        Niewiasta, to synowa (niewiadoma/ nieznana w rodzinie meza), a nie taka, ktora
                        nie wie....
                          • marysia_b Re: Niewiasta zmiażdży głowe Węża 28.09.06, 10:57
                            babcia.klozetowa napisała:

                            > > Niewiasta, to synowa (niewiadoma/ nieznana w rodzinie meza), a nie taka,
                            > ktora
                            > > nie wie...
                            > Nie tylko...
                            > Bo wtedy słowo "Niewiasta", użyte w opisie wypędzenia z Raju, byłoby pozbawione
                            > sensu. Czyją "synową" byłaby Maryja?

                            Bo slowo *niewiasta* istnialo w czasach przedchrzescijanskich i po
                            leksykalizacji (na przestrzeni wiekow), stracilo swoje pierwotne znaczenie (jak
                            wiele, wiele slow). Ot, chociazby staropolskie *kiep*, czy *kutas*;)
                            • babcia.klozetowa Re: Niewiasta zmiażdży głowe Węża 28.09.06, 11:00
                              > Bo slowo *niewiasta* istnialo w czasach przedchrzescijanskich i po
                              > leksykalizacji (na przestrzeni wiekow), stracilo swoje pierwotne znaczenie (jak
                              > wiele, wiele slow).
                              I owszem, stąd też, użyte w tekście o wygnaniu z Raju nie może oznaczać tylko i
                              wyłącznie "synowej" :) Bo wtedy tekst staje sie niezrozumiałym bełkotem.
                              Użyte zostało w znaczeniu szerszym i oznacza "tę która nie wie". A to już blisko
                              do panna...

                              PS - jak po łacinie nazywa sie znak zodiaku "Panna"? Virgo - czyli dziewica...
                              • marysia_b Re: Niewiasta zmiażdży głowe Węża 28.09.06, 11:08
                                babcia.klozetowa napisała:

                                > I owszem, stąd też, użyte w tekście o wygnaniu z Raju nie może oznaczać tylko i
                                > wyłącznie "synowej" :) Bo wtedy tekst staje sie niezrozumiałym bełkotem.
                                > Użyte zostało w znaczeniu szerszym i oznacza "tę która nie wie". A to już blisk
                                > o
                                > do panna...

                                Tekst jest belkotem dla tych, ktorzy nie potrafia go zrozumiec! To nie ja, to tekst!
                                Juz za mna nie biegaj, bo ze slepym o kolorach rozmawiac nie bede a w obliczu
                                herezji lingwistycznych, jakie tu glosisz, wycofuje sie z gry, bo *madremu
                                biada* a glupiego i tak sie nie przekona i wobec powyzszego, nalezy mu ustapic!
                                • babcia.klozetowa Synowa zmiażdży głowę Węża??? 28.09.06, 11:18
                                  Bo tak wychodzi wg twoich teorii lingwistycznych.

                                  Buahahahaha
                                  Nie kompromituj katolików kobieto! Swoją mizerną wiedzą lingwistyczną...
                                  Klapy na oczy i tylko do wiadomości przyjmujesz, że Niewiasta to tylko i
                                  wyłącznie synowa...

                                  Wcale sie nie dziwię, że ateiści mają niezły ubaw z wiedzy forumowych katolików
                                  :)))))))))))))))
                                • Gość: lingwista biblijny Zawiłości lingwistyczne w Biblii - bełkot idiotki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.09.06, 11:26
                                  W obliczu wygłaszanych przez CIEBIE bzdur musze się włączyć.

                                  W tekście wypędzenia z Raju wyraźnie jest mowa o tym, że to potomstwo Niewiasty
                                  zniszczy Węża.
                                  ---Wprowadzam nieprzyjaźn między ciebie a Niewiastę, między potomstwo twoje a
                                  potomstwo jej. Ono zmiażdży ci głowę... - tak mówi Bóg do Węża[Szatana].---
                                  Według Ciebie pani lingwistko [od siedmiu boleści] Niewiasta to tylko i
                                  wyłącznie synowa - więc jedziemy z cytattem:
                                  --Wprowadzam nieprzyjaźn między ciebie a Synową, między potomstwo twoje a
                                  potomstwo jej...---
                                  Co wychodzi? Bełkot... Jaka/czyja Synowa?

                                  > Tekst jest belkotem dla tych, ktorzy nie potrafia go zrozumiec!
                                  A to zdanie świadczy, że jestes idiotką, przewrażliwioną na swoim punkcie.
                                  Ktoś wytknął ci ewidentny błąd, to od razu go atakujesz i sie wycofujesz.
                                  Żałosne. I niegodne katoliczki.
                                    • Gość: lingwista biblijny Lingwistka-idiotka... niestety IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.09.06, 11:36
                                      > W ktorym wieku Biblia zostala przetlumaczona na jezyk polski, Biblisto od 7
                                      > bolesci?
                                      Biblia ks. Jakuba Wujka to wiek XVI [mówimy o pełnym przekładzie całości,
                                      fragmenty były tłumaczone wcześniej] :P A trudno ją porównywac z Biblią
                                      Tysiąclecia oraz dzisiejszym językiem polskim, jeśli chodzi o warstwe językową.
                                      Zwłaszcza jesli chodzi o zmiany zakresu znaczeń słów.
                                      A to właśnie usiłujesz zrobić.

                                      Przetłumaczyłem fragment, o który jest spór, według twojej teorii i wyszły
                                      bzdury, więc usiłujesz wybrnąć, że jednak masz rację.
                                      Śmieszna jesteś, tylko nie wiem, czy to dostrzegasz.
                                      Błędem nie jest błąd popełnić, tylko w nim trwać.
                                      • marysia_b Re: Lingwistka-idiotka... niestety 28.09.06, 11:45
                                        Gość portalu: lingwista biblijny napisał(a):

                                        > Biblia ks. Jakuba Wujka to wiek XVI [mówimy o pełnym przekładzie całości,
                                        > fragmenty były tłumaczone wcześniej] :P A trudno ją porównywac z Biblią
                                        > Tysiąclecia oraz dzisiejszym językiem polskim, jeśli chodzi o warstwe językową.

                                        W XVI wieku *niewiasta* nie miala juz swego pierwotnego znaczenia - oznaczala
                                        *kobiete* (pisze z gwiazdkami).

                                        > Przetłumaczyłem fragment, o który jest spór, według twojej teorii i wyszły
                                        > bzdury, więc usiłujesz wybrnąć, że jednak masz rację.
                                        > Śmieszna jesteś, tylko nie wiem, czy to dostrzegasz.
                                        > Błędem nie jest błąd popełnić, tylko w nim trwać.

                                        Zadnego bledu nie popelnilam!
                                          • marysia_b Re: Lingwistka-idiotka... niestety 28.09.06, 12:01
                                            Gość portalu: lingwista biblijny napisał(a):

                                            > > Zadnego bledu nie popelnilam!
                                            > a niewiasta=synowa to niby kto napisał?
                                            > krasnoludki?

                                            Napisalam, bo pierwotnie (powtarzam) *niewiasta, to osoba nieznana w rodzinie
                                            meza, taka, o ktorej niczego nie wiadomo, na ktorej temat nie ma zadnej wiedzy
                                            itd..., nowy, nieznany element. Ponial?

                                            Te krasnoludki to mi kogos przypominaja....biblisto!
                                            • blad.logowania Ewolucja języka a Biblia 29.09.06, 08:23
                                              To, że obecnie słowa użyte w Biblii mają inne znaczenie niż kiedyś, czy to ma
                                              oznaczać, że co chwilę należy przepisywać teksty biblijne??? Bo czegoś tu nie
                                              rozumiem...
                                              Kiedyś panna było synonimem dziewicy [bo dziewictwo sie traciło podczas nocy
                                              poślubnej], obecnie - takie utożsamienie jest śmieszne.
                                              Jeśli zaczniemy dostosowywać język Biblii do współcześnie obowiązujących
                                              znaczeń, to zgodnie z tym, jakich tekstów używa młodzież - Jezus byłby pewnie
                                              "git ziomalem" a Maryja "fajną laską".
                                              No ale za 10 lat byłby problem, bo następne pokolenie będzie używać innych słów,
                                              a te będą dla nich mocnym archaizmem.
                                              A moze jednak pozostać przy tym co jest?
                                          • marysia_b Odwal sie jelopie! 28.09.06, 13:27
                                            Gość portalu: lingwista napisał(a):

                                            > Toś dopiero palnęła.
                                            > Niewiasta=kobieta :))))
                                            > Zwłaszcza jak "kobieta" oznaczała osobę wykonującą najgorsze prace [kob-żłób],
                                            > a
                                            > później też i panią niekoniecznie cnotliwie się prowadzącą.

                                            Spie...dziadu jak ludzkiego jezyka nie pojmujesz! Czytac, czytac i jeszcze raz
                                            czytac i nie tylko Wikipedie w sieci!
                                              • marysia_b klozet! 28.09.06, 13:40
                                                Gość portalu: lingwista napisał(a):

                                                > Brakuje argumentów, to zaczynamy rzucac rynsztokiem.
                                                > Sama masz ewidentne problemy z rozumieniem języka pisanego.
                                                > A dociskana do muru, miotasz się, bo wychodzą braki w twojej wiedzy, pani
                                                > lingwistko od siedmiu boleści.

                                                Argumentow nie brakuje, rynsztok nie ode mnie poplynal ale znam, znam, problemow
                                                nie mam, jak mnie dociskaja do muru to sie opieram o sciane, o brakach w wiedzy
                                                nie slyszalam, bo wiedza, to wiedziec, gdzie co sie znajduje..... poza siecia!
                                                I daj juz spokoj babciu klozetowa....
                                                  • marysia_b Matol! 28.09.06, 16:07
                                                    Gość portalu: lingwista napisał(a):

                                                    > Sama najpierw twierdziłaś, że niewiasta to synowa, dopiero jak wykazałem, że
                                                    > napisałaś bzdurę, bo wychodzi bełkot, zaczełaś bredzić, że niewiasta=kobieta :)
                                                    > ))

                                                    Niewiasta, to synowa (teraz, w naszych czasach mowimy *synowa*, tak jak mowimy
                                                    tesciowa (na obie) a nie swiekra i tak dalej ), potem niewiasta zaczeto okreslac
                                                    kobiety (zbior ludzi rodzaju zenskiego, najczesciej w spodnicy) a potem
                                                    *kobieta* wyparla *niewiaste* a niewiasta stala sie okresleniem przestarzalym,
                                                    badz ksiazkowym.
                                                    Rusz glowa glabie jakiegokolwiek rodzaju bys nie byl, bo krowa na granicy, to
                                                    przy tobie intelektualistka wysokich lotow, ze o ciezarze gatunkowym twej szarej
                                                    masy nie wspomne.
                                      • supaari Re: Inwektywy jak zwykle od katoliczki 11.10.06, 08:52
                                        0golone_jajka napisał:

                                        > co ci katolicy mają że tak obrażają ludzi?
                                        >

                                        Po pierwsze, 0_j - potwierdzasz, że jesteś mocno uprzedzony pisząc w
                                        tytule "Inwektywy jak zwykle od katoliczki".
                                        Po drugie - rozumiem, że masz ochotę czuwać nad tym, aby katolicy nadstawiali
                                        lewy policzek, jak dostaną w prawy, a całkowienie nie dostrzegasz tego, że ktoś
                                        ich najpierw w ów prawy policzek bije. Bo czym się przejmować? Tekstem "bełkot
                                        idiotki"? Twoim zdaniem był on zapewne zgodny z prawdą, więc inwektywa
                                        dopuszczalna...

                                        --
                                        Christianus mihi nomen, catholicus cognomen.
                                          • supaari Re: Inwektywy jak zwykle od katoliczki 11.10.06, 09:53
                                            Gość portalu: Jajco napisał(a):

                                            > a dlaczego ja nie odpowiadam inwektywami na inwektywy? Czy to nadstawianie
                                            > drugiego policzka? Ja katolikiem ani zadnym innym czcicielem nie jestem.
                                            Czemu
                                            > ja potrafie a ktos kogo do tego zobowiązuje przynajmniej pośrenido jego
                                            system
                                            > wartości jakim jest religia nie?

                                            Chwali Ci się to... Tym niemniej nie zarzucam Ci rzucania inwektyw, a co
                                            najwyżej uprzedzenia.
                                            Dziwi mnie, że twierdzisz, iż inwektywy są właściwe katolikom, choć jeden post
                                            wcześniej ktoś (zapewne katolik???) nazywa Marysię idiotką. Nie mógłbyś się
                                            ustosunkować do jego postu pisząc, że rzuca inwektywy jak na katolika
                                            przystało? A może obawiałeś się, że lingwista poczuje się obrażony
                                            słowem "katolik"? Ale to by chyba z kolei oznaczało, że rzucanie inwektywami
                                            charakteryzuje ludzi bez związku z wyznawaną religię...

                                            --
                                            Christianus mihi nomen, catholicus cognomen.
                                              • supaari Re: Inwektywy jak zwykle od katoliczki 11.10.06, 10:33
                                                0golone_jajka napisał:

                                                > Ja nie twierdzę że inwektywy są właściwe TYLKO katolikom, ale twierdzę że
                                                osoba
                                                >
                                                > uważająca się za głęboko wierzącą katoliczkę powinna się powstrzymywać od
                                                > zachowania "typowego ateusza".

                                                "Inwektywy jak zwykle od katoliczki"...
                                                Czyli co?
                                                1. Jeśli ktoś jest katoliczką, to rzuca inwektywami?
                                                2. Jeśli kobieta rzuca inwektywami, to znaczy, że jest katoliczką?
                                                Coś przegapiłem?
                                                Tyś nawet nie zwrócil jej uwagi, że nazywanie kogoś matołem nie jest miłe!! Co
                                                najwyżej zastanowiłeś się (bez widocznych skutków) z czego wynika fakt,
                                                że "katolicy tak obrażają ludzi"! Łoł!!! Katolicy vs. ludzie! Podział genialny!
                                                Z innej beczki... Na jakiej podstawie twierdzisz, że Marysia "uważa się za
                                                głęboko wierzącą katoliczkę"? Coś przegapiłem na forum czy może prowadzisz z
                                                nią ożywioną korespondencję?

                                                --
                                                Christianus mihi nomen, catholicus cognomen.
                                                • 0golone_jajka Re: Inwektywy jak zwykle od katoliczki 11.10.06, 10:59
                                                  moje obserwacje forumowe wskazują, że katolicy nader często rzucają
                                                  inwektywami, obrażają rozmówców, nie potrafią się powstrzymać i zachować
                                                  podczas normalnej dyskusji. Powyższe nie miało teraz miejsca. Teraz katoliczka
                                                  została obrażona pierwsza, ale nie pozostała dłużna. Czyżby nie słyszała o
                                                  nowym testamencie i stosuje zasady starotestamentowe?
                                                  --
                                                  Zapraszam na Kościół, religia bez cenzury oraz Mężatki i żonaci (znudzeni)
                                                  • marysia_b Re: Inwektywy jak zwykle od katoliczki 11.10.06, 11:05
                                                    0golone_jajka napisał:

                                                    >Powyższe nie miało teraz miejsca. Teraz katoliczka
                                                    > została obrażona pierwsza, ale nie pozostała dłużna. Czyżby nie słyszała o
                                                    > nowym testamencie i stosuje zasady starotestamentowe?

                                                    Nikt nie jest doskonaly! ;)
                                                  • supaari Re: Inwektywy jak zwykle od katoliczki 11.10.06, 11:10
                                                    0golone_jajka napisał:

                                                    > moje obserwacje forumowe wskazują, że katolicy nader często rzucają
                                                    > inwektywami, obrażają rozmówców, nie potrafią się powstrzymać i zachować
                                                    > podczas normalnej dyskusji. Powyższe nie miało teraz miejsca. Teraz
                                                    katoliczka
                                                    > została obrażona pierwsza, ale nie pozostała dłużna. Czyżby nie słyszała o
                                                    > nowym testamencie i stosuje zasady starotestamentowe?

                                                    Częściej niż niekatolicy? Już kiedyś kogoś prosiłem o przetestowanie tej
                                                    hipotezy. Proponuję test chi-kwadrat. Bez tego gotówem uznać, że Waść jesteś
                                                    uprzedzony i wzrok masz wyczulony na źdźbła pewnego rodzaju (skoro już przy
                                                    Nowym Testamencie jesteśmy).

                                                    --
                                                    Christianus mihi nomen, catholicus cognomen.
                                                  • supaari Re: Inwektywy jak zwykle od katoliczki 11.10.06, 11:25
                                                    marysia_b napisała:
                                                    >
                                                    > Zdzbla z butow do blizniego sie przenosza! Prawa migracyjne!

                                                    Hmmm... Podejrzewasz kradzeż? Zawsze można zamiast źdźbeł użyć świeżo zgolonych
                                                    włosów!

                                                    --
                                                    Christianus mihi nomen, catholicus cognomen.
                                                  • supaari Re: Inwektywy jak zwykle od katoliczki 11.10.06, 11:42
                                                    marysia_b napisała:

                                                    >
                                                    > Azali powiadam Ci, ze Syzyfowa to praca, golic tam, gdzie ich z natury
                                                    rzeczy...
                                                    > nie ma!
                                                    >

                                                    Syzyfowa - golić tam, gdzie odrastają
                                                    Surowego człowieka - żąć tam, gdzie nie sieje.
                                                    A głupiego - golić tam, gdzie nie ma!

                                                    --
                                                    Christianus mihi nomen, catholicus cognomen.
                                              • marysia_b Re: Inwektywy jak zwykle od katoliczki 11.10.06, 10:51
                                                0golone_jajka napisał:

                                                > Ja nie twierdzę że inwektywy są właściwe TYLKO katolikom, ale twierdzę że osoba
                                                >
                                                > uważająca się za głęboko wierzącą katoliczkę powinna się powstrzymywać od
                                                > zachowania "typowego ateusza".

                                                Skad ty wiesz, za kogo ja sie uwazam? *Typowym ateuszem* nie jestes, gdybym
                                                takich ateuszy spotykala na swej drodze.... lepiej nie mowic....jestes
                                                prowokatorem ot, co!
                                        • marysia_b Re: Inwektywy jak zwykle od katoliczki 11.10.06, 10:43
                                          supaari napisał:

                                          Bo czym się przejmować? Tekstem "bełkot
                                          > idiotki"? Twoim zdaniem był on zapewne zgodny z prawdą, więc inwektywa
                                          > dopuszczalna...

                                          Zwroc uwage, ze w *belkocie idiotki*, czyli moim nie bylo slowa na temat stricte
                                          religijny!
                                          • supaari Re: Inwektywy jak zwykle od katoliczki 11.10.06, 10:47
                                            marysia_b napisała:
                                            > Zwroc uwage, ze w *belkocie idiotki*, czyli moim nie bylo slowa na temat
                                            stricte religijny!

                                            Ale pojawiło się słowo "herezja"... Wprawdzie z przymiotnikiem, ale niektórym
                                            może się kojarzyć :-)

                                            --
                                            Christianus mihi nomen, catholicus cognomen.
                                              • supaari Re: Inwektywy jak zwykle od katoliczki 11.10.06, 10:59
                                                marysia_b napisała:
                                                > Jesli *Panna* kojarzy sie z *Miss*....., to bez wodki nie rozbierzesz a ja,
                                                jak
                                                > wiesz sluby zlozylam :)))

                                                Śluby to Klara z Anielą. No i Izabela oczywiście, ale ta ostatnia w celu
                                                zmotywowania Ferdynanda, żeby się nie guzdrał z tą Grenadą.

                                                --
                                                Christianus mihi nomen, catholicus cognomen.
      • 0golone_jajka Re: Pytałem wielokrotnie katolików 27.09.06, 15:02
        ja zauważyłem że to pytanie wisi od jakiegoś czasu na forum o religii, ale w że nie było żadnej sensownej odpowiedzi skopiowałem czyjegoś posta tutaj.
        Ciekawe czy ktoś mi to uzasadni? Na razie są próby, ale nie wyjaśniają sprawy do końca.

        No i oczywiście zaraz znajdą się osoby, które uznają że atakuję chrześcijaństwo :/
        --
        Zapraszam na Kościół, religia bez cenzury oraz Mężatki i żonaci (znudzeni)
        • ejkuraczek Re: Pytałem wielokrotnie katolików 27.09.06, 15:15
          Czy atakujesz chrzescijanstwo to juz Ty sam wiesz.
          'PANNA" bo jej malzenstwo z Jozefem bylo dosc specyficzne, "białe" wiec to było
          mazlenstwo bardziej duchowe niz fizyczne, faktyczne(wiadomo,zeby zaistniało
          malzenstwo musi byc skonsumowane).
          Jezus począl się takze gdy Maryja była panna nawet w sensie formalnym,a na
          Maryję patrzymy z punktu odniesienia się do Jezusa (stad tytuły: matka
          Kościoła, Bogarodzica, Krolowa itd)
          Duchowosc to nie urzad.
          Nie jestem teologiem a łatwo sie domyslec o co chodzi, nie wiem jakich teologów
          Wy pytacie chyba uczniów religii z podstawowki;)
          • 0golone_jajka Re: Pytałem wielokrotnie katolików 27.09.06, 15:19
            > Maryję patrzymy z punktu odniesienia się do Jezusa (stad tytuły: matka
            > Kościoła, Bogarodzica, Krolowa itd)

            Te tytuły są zrozumiałe, przez nią wszystko się zaczęło. Co prawda nie rozumiem dlaczego Maryja jest królową Polski ale to szczegół. Niemniej nadal nie uzasadnia to nazywania jej panną, skoro zakończyła swój ziemski żywot jako mężatka.

            --
            Zapraszam na Kościół, religia bez cenzury oraz Mężatki i żonaci (znudzeni)
              • Gość: logik Re: Pytałem wielokrotnie katolików IP: *.chello.pl 27.09.06, 17:22
                ejkuraczek napisała:

                > No trudno,jak takich prostych rzeczy nie zrozumiales to juz nie zrozmumiesz.
                > Pytanie jest raczej dla dzieci.

                Nie masz racji - pytanie wcale nie jest dla dzieci. 0golone jajka podał zresztą
                przykład swej matki, wskazując na nielogiczność tytulatury Marii. Niektóre
                osoby tak się zacietrzewiły w (fałszywych, notabene) argumentach, że zaczęły
                już kompletnie bajdurzyć. "Matka Kościoła" jako tytuł ze względu na Jezusa...
                No ludzie - chwila pomyślunku! To nie boli! Czy Jezus to Kościół?! Raczej
                Oblubieniec Kościoła (gr. ekklesia, a więc rodzaj żeński). Podobnie z Królową -
                a co ma "Królowa Polski" do Jezusa? To już prędzej coś wspólnego z Marysieńką
                Sobieską albo Bona Sforzą... W religii katolickiej sporo jest kompletnie
                nielogicznych rzeczy i radziłbym szanownym dyskutantom nie próbować znaleźć dla
                nich racjonalnego uzasadnienia (próbował to zrobić Luter i w końcu odszedł z
                Krk, a teraz odchodzą ci, którzy tego nie wytrzymują psychicznie czy
                intelektualnie). Np. mówi się, że kult obrazów dotyczy wyobrażonych na nich
                postaci, ale w żaden sposób nie utożsamia się w teologii katolickiej wizerunku
                (na płótnie, drewnie itd.) z osobą. To czemu słyszę w TVTrwam od zakonnika-
                redemptorysty "Postawimy w studiu na fotelu kopię Ikony Jasnogórskiej,
                posadzimy ojców paulinów i zrobimy program z Matką Bożą"? Jeśli sami duchowni
                plotą takie bzdury, to co się potem dziwić prostemu ludowi, że bity z metra
                cynowy Jezusek z twarzą mordercy jest dla nich tożsamy z Drugą Osobą Boską i
                ukrzyżowaliby każdego, kto chciałby to badziewie przetopić, aby nie straszyło
                dzieci?
                • a.g.r.e.s.t Re: Pytałem wielokrotnie katolików 27.09.06, 17:51
                  Wydaje mi sie, że u Ciebie, logiku, też nie jest do końca logicznie.

                  Piszesz np. że w religii katolickiej jest duzo nielogicznych rzeczy (nawiasem
                  mówiąc, za to ją kocham - nie próbuje ona upchnąć w klatkę rozumu
                  niepojmowalnych prawd - ale to naprawdę na marginesie, bo zupełnie odbiega od
                  tematu), a jako przykład podajesz coś, co powiedział jakiś zakonnik z TV Trwam.
                  Otóż nie jest on oficjalnym repprezentantem nauki koscioła, a telewizję Trwam
                  ogląda bardzo specyficzna część katolików.

                  Jeśli chodzi o wykazanie przez ciebie nielogiczności tytułu "Matka Kościoła",
                  to podałeś tylko jeden z aspektów związku Jezusa z Kościołem - bycie
                  oblubieńcem. Innym takim aspektem jest załozycielstwo Kościoła - i tu tytuł
                  Maryi nabiera sensu, bo dała światu założyciela Kościoła, a więc można ją
                  spokojnie tytułować matką tego ostatniego.

                  Pozdrawiam.
                  • Gość: logik Re: Pytałem wielokrotnie katolików IP: *.chello.pl 27.09.06, 20:02
                    > Piszesz np. że w religii katolickiej jest duzo nielogicznych rzeczy (nawiasem
                    > mówiąc, za to ją kocham - nie próbuje ona upchnąć w klatkę rozumu
                    > niepojmowalnych prawd - ale to naprawdę na marginesie, bo zupełnie odbiega od
                    > tematu), a jako przykład podajesz coś, co powiedział jakiś zakonnik z TV
                    Trwam.
                    > Otóż nie jest on oficjalnym repprezentantem nauki koscioła, a telewizję Trwam
                    > ogląda bardzo specyficzna część katolików.

                    1. Jasne, że mozna kochac kogoś, kto sam sobie przeczy w co drugim zdaniu. W
                    przypadku kobiety to może być urocze (tzw. typ "słodka idiotka"), natomiast w
                    przypadku instytucji to może być nieznośne.
                    2. Bardzo przepraszam - ja rozumiem, że Krk przeczy sam sobie w prawie
                    wewnętrznym, ale mam dziwne wrażenie, że jeszcze nie odwołano poglądu, iż każdy
                    duchowny Krk cieszy się asystencją Ducha Świętego? Poza tym ci goście mają
                    skończone sześcioletnie studia teologiczne i chyba odpowiadają za swoje słowa?
                    Jesli nie duchowni znają doktrynę Krk - to kto? Strach pomyśleć, jaka wizja
                    powstaje w mych oczach - świeccy jako depozytariusze Prawd Objawionych...
                    brrr... Pachnie "Wir sind die Kirche" - apage!

                    tytuł
                    > Maryi nabiera sensu, bo dała światu założyciela Kościoła, a więc można ją
                    > spokojnie tytułować matką tego ostatniego.
                    >

                    3. Wytłumacz więc, proszę, dlaczego na sam ten tytuł ("Matka Kościoła") dostają
                    dreszczy prawosławni i protestanci, ktorzy wszak wierzą, że Maria zrodziła
                    Jezusa w ciele? Inna rzecz, że Jezus nie założył Kościoła - jest jego głową.
                    Twórcą jest Duch Święty w Dniu Pięćdziesiątnicy. I jeszcze - jeśli ja założę
                    firmę, to czy moja rodzicielka będzie jej matką? Brzmi to cokolwiek dziwnie
                    (żeby nie powiedzieć ostrzej)...
                    • a.g.r.e.s.t Re: Pytałem wielokrotnie katolików 27.09.06, 20:26
                      Bardzo przepraszam - ja rozumiem, że Krk przeczy sam sobie w prawie
                      > wewnętrznym, ale mam dziwne wrażenie, że jeszcze nie odwołano poglądu, iż
                      każdy
                      >
                      > duchowny Krk cieszy się asystencją Ducha Świętego?

                      Każdy ochrzczony dysponuje asystencją Ducha Świętego, a czy z niej korzysta i
                      czy się nią cieszy, to inna rzecz. Nie znaczy to, ze każdy ma prawo własne
                      poglądy przedstawać jako doktrynę kościoła katolickiego.

                      Wytłumacz więc, proszę, dlaczego na sam ten tytuł ("Matka Kościoła") dostają
                      >
                      > dreszczy prawosławni i protestanci, ktorzy wszak wierzą, że Maria zrodziła
                      > Jezusa w ciele?

                      Ja? dlaczego? Może niech oni ci wytłumaczą.

                      Inna rzecz, że Jezus nie założył Kościoła - jest jego głową.
                      > Twórcą jest Duch Święty w Dniu Pięćdziesiątnicy

                      Ściślej - Kościół założył Bóg Ojciec u zarania zamysłu stworzenia, natomiast wg
                      Katechizmu Kościoła Katolickiego to Jezus urzeczywistnił ten zamysł, jest więc
                      jego faktycznym założycielem, Duch Święty natomiast ukazał go ludziom.

                      jeszcze - jeśli ja założę
                      > firmę, to czy moja rodzicielka będzie jej matką? Brzmi to cokolwiek dziwnie
                      > (żeby nie powiedzieć ostrzej)...

                      Twoja mama gdy cię rodziła czy płodziła, nie wiedziała, czy załozysz firmę.
                      Prawdopodobnie wtedy o twojej osobie, a nie o firmie, którą założysz w
                      przyszłości. Maryja od początku wiedziała, kim będzie jej syn i co on ma w
                      przyszłości zdziałać. Świadomie zgodziłą się nie tyle urodzenie dzidziusia, co
                      na umożliwienie Bogu przeprowadzenie planu zbawienia.
                      • Gość: logik Re: Pytałem wielokrotnie katolików IP: *.chello.pl 27.09.06, 20:37
                        Nie znaczy to, ze każdy ma prawo własne
                        > poglądy przedstawać jako doktrynę kościoła katolickiego.

                        Powiesz to w oczy każdemu duchownemu katolickiemu podczas nabożeństwa, czy ja
                        mam to zrobić w twoim imieniu?

                        > Ja? dlaczego? Może niech oni ci wytłumaczą.

                        Otóż oni tłumaczą, że jest to kompletna bzdura i bezsens, bowiem Maria jest
                        częścią Kościoła, więc nie może być jego matką. Nie ta relacja ogół-szczegół.
                        Maryja od początku wiedziała, kim będzie jej syn i co on ma w
                        > przyszłości zdziałać. Świadomie zgodziłą się nie tyle urodzenie dzidziusia,
                        co
                        > na umożliwienie Bogu przeprowadzenie planu zbawienia.

                        Gdzie przy Zwiastowaniu jest mowa o Kościele? To ciekawe...
                        • a.g.r.e.s.t Re: Pytałem wielokrotnie katolików 27.09.06, 21:17
                          > Powiesz to w oczy każdemu duchownemu katolickiemu podczas nabożeństwa, czy ja
                          > mam to zrobić w twoim imieniu?

                          Nie rozumiem szczerze mówiąc, o co chodzi.

                          > Gdzie przy Zwiastowaniu jest mowa o Kościele? To ciekawe...

                          Nie odwracaj kota ogonem. Wykazuję nieadekwatność Twojej analogii o firmie.
                          Maryja w momencie Zwiatowania nie musiała znać szczegółów planu zbawienia.
                          Wiedziała jednak, że jej syn przychodzi na świat, by ten plan wykonać, a ona ma
                          to umożliwić. Mama zwykłego dzidziusia decydując się zaprosić go na świat, nie
                          czyni tego ze wzgledu na jego firmę w przyszłości. To jest ta różnica, któa
                          Twoją analogię czyni nieadekwatną.
                          • Gość: logik Wyjaśniam, bo się nie rozumiemy II IP: *.chello.pl 27.09.06, 23:23
                            a.g.r.e.s.t napisała:

                            > > Powiesz to w oczy każdemu duchownemu katolickiemu podczas nabożeństwa, cz
                            > y ja
                            > > mam to zrobić w twoim imieniu?
                            >
                            > Nie rozumiem szczerze mówiąc, o co chodzi.

                            Już wyjaśniam. Jeżeli uważasz, że nie można traktować wypowiedzi ex cathedra
                            duchownych katolickich jako wykładni doktryny kościelnej, to komu można
                            zawierzyć? Czy myślisz, że wszyscy księża zdają sobie sprawę z tego, co
                            poprzednio napisałaś - że wszystkie ich gadki (kazania, konferencje, pokuty
                            zadawane w konfesjonale) są niepewnej wartości i mają się tak do doktryny
                            katolickiej jak Czechy do gospodarki morskiej? Bo mnie się dotąd wydawało, że
                            wykładnią wiary katolickiej jest to, co mówią duchowni - nie u cioci na
                            imieninach, ale np. w kościele. Choćby słowa "Pójdźmy do Naszej
                            Matki", "Zrobimy audycję z Matką Boską". Bo jeśli księża nie mają pojęcia o
                            sensie katolicyzmu, to kto go ma? Protestanci? Wojciech Jaruzelski?
                            a.g.r.e.s.t. (zakładając, że nie jest księdzem, tylko osobą świecką ;- ) )? Ja
                            traktuję powyższe wypowiedzi poważnie, a nie jako pierdoły saskie, rzucane
                            przez napranych klechów - i dyskretnie zauważam ich niekoherentność z innymi
                            punktami tejże wiary, głoszonymi przy innych okazjach przez te same osoby.

                            > > Gdzie przy Zwiastowaniu jest mowa o Kościele? To ciekawe...
                            >
                            > Nie odwracaj kota ogonem. Wykazuję nieadekwatność Twojej analogii o firmie.
                            > Maryja w momencie Zwiatowania nie musiała znać szczegółów planu zbawienia.
                            > Wiedziała jednak, że jej syn przychodzi na świat, by ten plan wykonać, a ona
                            ma
                            >
                            > to umożliwić. Mama zwykłego dzidziusia decydując się zaprosić go na świat,
                            nie
                            > czyni tego ze wzgledu na jego firmę w przyszłości. To jest ta różnica, któa
                            > Twoją analogię czyni nieadekwatną.

                            - wyjaśniliśmy sobie, że Jezus nie był twórcą Kościoła
                            - pomijając nawet powyższe stwierdzenie - skąd Maria wiedziała, że powstanie
                            Kościół? wiedziała tylko, że ma urodzić Syna Bożego, Zbawiciela dla
                            świata, "Boga z nami" (Emmanu-el) - i to zrobiła, nie mieszajmy więc do tego
                            Kościoła, powstałego w Wieczerniku w Dniu Pięćdziesiątnicy
                            - powtarzam: część czegoś (a Maria jest częścią Kościoła) nie może być tego
                            czegoś twórcą
                            - wiedziała też, że jej syn będzie robił kupkę - czy można ją nazwać "Matką
                            kupki"?
                            - jeżeli żona biznesmena rodzi mu syna, wie, że syn przejmie rodzinny interes i
                            będzie zakładał kolejne firmy
                            - skąd twierdzenie, że określenie "Królowa" jest nazwą ze względu na Syna?
                            logicznie nie da się tego udowodnić - brak związku
                            • babcia.klozetowa Logik czy moher? 28.09.06, 10:21
                              Weź Stary Testament i przeczytaj wywalenie z Raju!!!
                              Niewiasta, której potomstwo zmiażdży głowę Węża!!!

                              Wykładnią doktryny kk są bzdury, które wygłasza jakiś "mundry" klecha na
                              ambonie??? A to w kk zwalniaja z obowiązku używania głowy i samodzielnego
                              przeczytania stosownych tekstów???
                              Że bzdury, klepane przez kleche na ambonie = prawda objawiona???
                            • Gość: agrest Re: Wyjaśniam, bo się nie rozumiemy II IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.09.06, 20:49
                              Czy myślisz, że wszyscy księża zdają sobie sprawę z tego, co
                              > poprzednio napisałaś - że wszystkie ich gadki (kazania, konferencje, pokuty
                              > zadawane w konfesjonale) są niepewnej wartości i mają się tak do doktryny
                              > katolickiej jak Czechy do gospodarki morskiej?

                              Skąd ta generalizacja? Dlaczego wszystkie?

                              Jeżeli uważasz, że nie można traktować wypowiedzi ex cathedra
                              > duchownych katolickich jako wykładni doktryny kościelnej, to komu można
                              > zawierzyć?

                              Oczywiście oficjalnym dokumentom kościoła.


                              > - wyjaśniliśmy sobie, że Jezus nie był twórcą Kościoła
                              O, przperaszam, ja tego nie powiedziałam. Wg nauki mojego kościoła - jest i to
                              napisałam.

                              > - powtarzam: część czegoś (a Maria jest częścią Kościoła) nie może być tego
                              > czegoś twórcą
                              A jeśli ja stworzę Klub Miłośników Ogolonych Jajek i bedę do tegoż klubu
                              należeć?

                              > - wiedziała też, że jej syn będzie robił kupkę - czy można ją nazwać "Matką
                              > kupki"?
                              Robienie kupki jest elementem ubocznym, a nie celem egzystencji normalnego
                              człowieka.

                              > - jeżeli żona biznesmena rodzi mu syna, wie, że syn przejmie rodzinny interes
                              i
                              >
                              > będzie zakładał kolejne firmy

                              Nie wie, jedynie spodziewa sie tego, oczekuje, ma nadzieję.

                              > - skąd twierdzenie, że określenie "Królowa" jest nazwą ze względu na Syna?
                              > logicznie nie da się tego udowodnić - brak związku

                              A to nie była mowa o Matce Kościoła? Ja się o Królowej zasadniczo nie
                              wypowiadałam w tym temacie, bo to inna sprawa.
                              • Gość: logik Re: Wyjaśniam, bo się nie rozumiemy II IP: *.chello.pl 28.09.06, 22:41
                                Gość portalu: agrest napisał(a):

                                > Czy myślisz, że wszyscy księża zdają sobie sprawę z tego, co
                                > > poprzednio napisałaś - że wszystkie ich gadki (kazania, konferencje, poku
                                > ty
                                > > zadawane w konfesjonale) są niepewnej wartości i mają się tak do doktryny
                                >
                                > > katolickiej jak Czechy do gospodarki morskiej?
                                >
                                > Skąd ta generalizacja? Dlaczego wszystkie?

                                Ponieważ uznajesz, że nie należy wierzyć księżom w to, co mówią. W takim razie
                                należy nieufnie odnosić się do KAŻDEJ wypowiedzi duchownego katolickiego i
                                poddawać ją weryfikacji teologicznej w domowym zaciszu - bo skąd wiadomo bez
                                weryfikacji, KTÓRA jest prawdziwa, a która fałszywa?

                                > Jeżeli uważasz, że nie można traktować wypowiedzi ex cathedra
                                > > duchownych katolickich jako wykładni doktryny kościelnej, to komu można
                                > > zawierzyć?
                                >
                                > Oczywiście oficjalnym dokumentom kościoła.

                                Wracam do mojej pierwszej tezy: oficjalne dokumenty Krk mówią jedno, księża
                                drugie. To niespójność doktryny i praktyki, bo tym drugim nie odbiera się misji
                                kanonicznej (trzeba by wywalić 95% duchownych, bo tylu mniej więcej w różnych
                                miejscach swego duszpasterstwa mija się z doktryną).

                                > > - wyjaśniliśmy sobie, że Jezus nie był twórcą Kościoła
                                > O, przperaszam, ja tego nie powiedziałam. Wg nauki mojego kościoła - jest i
                                to
                                > napisałam.

                                Sama twierdziłaś, że zrobił to Bóg Ojciec przed powstaniem świata. Przeczysz
                                sama sobie, więc zgadnę - jesteś katoliczką.

                                > - powtarzam: część czegoś (a Maria jest częścią Kościoła) nie może być t
                                > ego
                                > > czegoś twórcą
                                > A jeśli ja stworzę Klub Miłośników Ogolonych Jajek i bedę do tegoż klubu
                                > należeć?

                                Sugerujesz, że Maria stworzyła Kościół? Coraz lepiej... Jaka to sekta - bo
                                nawet katolicy unikają takich bzdur...

                                > > - wiedziała też, że jej syn będzie robił kupkę - czy można ją nazwać "Mat
                                > ką
                                > > kupki"?
                                > Robienie kupki jest elementem ubocznym, a nie celem egzystencji normalnego
                                > człowieka.

                                Założenie Kościoła również nim nie jest.

                                - jeżeli żona biznesmena rodzi mu syna, wie, że syn przejmie rodzinny int
                                > eres
                                > i
                                > >
                                > > będzie zakładał kolejne firmy
                                >
                                > Nie wie, jedynie spodziewa sie tego, oczekuje, ma nadzieję.

                                Sugerujesz, że Maria dokładnie wiedziała, że Syn założy Kościół? Że nie
                                martwiła się, gdy przechodził choroby wieku dziecięcego? Że nie drżała, gdy
                                zgubił się w Jerozolimie? Że nie umierała z rozpaczy pod krzyżem? Była twarda i
                                miała pewność, że Syn zmartwychwstanie, więc gwizdała na wszystkie matczyne
                                niepoje i bóle, bo sam Bóg jej zapowiedział, że "w naszym fachu nie ma
                                strachu". Ciekawa logika (i psychologia). Wg mnie Maria, jak każda matka, nie
                                mogła być niczego pewna poza tym, że URODZI Syna Bożego. Poza tym w trakcie
                                zwiastowania nie ma ani słowa o Kościele, więc porzućmy te (kompromitujące dla
                                ciebie) dywagacje o "macierzyństwie" Marii wobec Kościoła.

                                > A to nie była mowa o Matce Kościoła? Ja się o Królowej zasadniczo nie
                                > wypowiadałam w tym temacie, bo to inna sprawa.

                                Otóż cały czas jest to ta sama sprawa - udowodniłem brak logiki w twierdzeniu
                                nt. tytulatury Marii ("tytuły nadano jej ze względu na Syna" - kompletna
                                bzdura, zarówno w odniesieniu do Matki Kościoła, jak i Królowej [świata, nieba,
                                Polski etc.]). Generalnie podsumowując: religia katolicka to fajne czary-mary i
                                dobrze by było, gdyby członkowie tego wyznania z pełną świadomością
                                uczestniczyli w tych bajaniach. Jak stwierdził Oskar Wilde: "Gdybym miał być
                                człowiekiem religijnym, to tylko katolikiem. Te ornaty, kadzidła, obrazy,
                                nastrój tajemniczości i teatralność liturgii - to coś dla mnie". Natomiast dla
                                bardziej racjonalnych chrześcijan są Kościoły protestanckie, akcentujące nie
                                tyle estetykę (białe ściany), co spójność doktryny i praktyki. I tyle w tym
                                temacie. Amen.
                                • ejkuraczek Tak to jest..:) 29.09.06, 12:09
                                  Gość portalu: logik napisał(a):
                                  ....



                                  Tak to jest kiedy uczniowie I klasy Szkoły podstawowej bez podstaw biora się na
                                  łamigłówki z fizyki kwantowej bez podstaw matamatyki, fizyki ,a nawet nie
                                  widzac na oczy jakies literatury w tym temacie.
                                  Twoje wywody logiku sa typowo nielogiczne bo nielogiczne jest rozprawiac o
                                  czyms nie majac podstaw wiedzy.
                                  Nie rozumesz co oznacza slowo asystencja Ducha św", kogo i czego dotyczy a
                                  czego nie, jakie sa nakazy wiary katolików ,a czego nie obejmują, nie bywasz
                                  zapewne w Kosciele wiec nie wiesz nawet co mówia ksieza na kazaniach a
                                  wypowiaasz się na ten temat autorytarnie jakbys był biskupem, nie wiesz ,ze
                                  słowo "kosciół dla protestanów a dla katolików oznacza co innego i ze wyznan
                                  protestanckich jest wiele tysiecy i wzajmnie sobie przeczą. Już nie mówiac ,ze
                                  wyciagasz z roznych tez błedne ,nielogiczne wnioski .Swój brak wiedzy, nawet
                                  zwykłej inteligencji przerzucasz na katolików obarczajac ich brakiem logiki.
                                  Już to jest nielogiczne ,ze bez żadnej elementarnej wiedzy kwestionujesz 2000
                                  tys nauke miloinów ludzi.
                                  Przypomina mi to oburzenie jednego czlowieka,który rzekomo "zna łacinę" jak w
                                  jednym z traktatów tologicznych znalazł słowo "homo erektus" co po łacinie
                                  znaczy czlowiek wyprostowany. Latwo się domyslec jakie skojarzenia miał
                                  ten "znawca tematu"!

                                  • Gość: logik Re: Tak to jest..:) IP: *.chello.pl 29.09.06, 13:23
                                    Swój brak wiedzy, nawet
                                    > zwykłej inteligencji

                                    Cieszę się, że znasz mnie lepiej, niż ja sam i wiesz w związku z tym o niebo
                                    lepiej, co wiem, a czego nie wiem, wiesz, że jestem durnym prostakiem, który
                                    się na niczym nie zna. Przy tym poziomie dyskusji - sorry, ale nie będziemy
                                    rozmawiać. Mam 183 cm wzrostu i nie będę się zniżał do poziomu bruku, inwektyw,
                                    robienia z dyskutanta wariata... Żegnaj, znikasz z mojego ekranu, złotko...
                                    • blad.logowania buahahaha 29.09.06, 13:25
                                      > Mam 183 cm wzrostu i nie będę się zniżał do poziomu bruku, inwektyw,
                                      > robienia z dyskutanta wariata...

                                      Jaki jest logiczny związek inteligencji ze wzrostem i kulturą osobistą?
                                      Bo tym wpisem mnie zaciekawiłeś :)
                                        • blad.logowania Re: buahahaha 02.10.06, 08:37
                                          To raczej aluzja dla "inteligentnych inaczej" :P
                                          Co z tego że logik ma te 183 cm wzrostu, jego oponent na forum, może mieć 2
                                          metry, a prezentować poziom nie bruku, a dna :P
                                    • ejkuraczek Re: Tak to jest..:) 29.09.06, 13:54
                                      Gość portalu: logik napisał(a):

                                      > Swój brak wiedzy, nawet
                                      > > zwykłej inteligencji
                                      >
                                      > Cieszę się, że znasz mnie lepiej, niż ja sam i wiesz w związku z tym o niebo
                                      > lepiej, co wiem, a czego nie wiem, wiesz, że jestem durnym prostakiem, który
                                      > się na niczym nie zna. Przy tym poziomie dyskusji - sorry, ale nie będziemy
                                      > rozmawiać. Mam 183 cm wzrostu i nie będę się zniżał do poziomu bruku,
                                      inwektyw,
                                      >
                                      > robienia z dyskutanta wariata... Żegnaj, znikasz z mojego ekranu, złotko...

                                      No własnie ta niechec do wiedzy,zrozumienia i prawdy charakteryzuje
                                      takich "logików".
                                      Rzeczywiscie nie ma o czym rozmawiac. Wole rozważania św. Barnarda o pewnym
                                      tytule Maryi jesli juz o poziomach mówimy....
                                • Gość: agrest Re: Wyjaśniam, bo się nie rozumiemy II IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.09.06, 16:56
                                  > Ponieważ uznajesz, że nie należy wierzyć księżom w to, co mówią. W takim
                                  razie
                                  > należy nieufnie odnosić się do KAŻDEJ wypowiedzi duchownego katolickiego i
                                  > poddawać ją weryfikacji teologicznej w domowym zaciszu - bo skąd wiadomo bez
                                  > weryfikacji, KTÓRA jest prawdziwa, a która fałszywa?

                                  Po pierwsze, weryfikacji mozna dokonac na bieżąco, niekoniecznie w zaciszu
                                  domowym. Po drugie, tak, rozważenie ważnych dla mnie wypowiedzi, któe np. mają
                                  wpływ na moje postepowanie, jest bardzo wazne. Jeśłi ksiądz np. udziela mi
                                  ważnej rady, zawsze staram sie to przemyśleć, przeanalizować i przemodlić.

                                  > Wracam do mojej pierwszej tezy: oficjalne dokumenty Krk mówią jedno, księża
                                  > drugie. To niespójność doktryny i praktyki, bo tym drugim nie odbiera się
                                  misji
                                  >
                                  > kanonicznej (trzeba by wywalić 95% duchownych, bo tylu mniej więcej w różnych
                                  > miejscach swego duszpasterstwa mija się z doktryną).

                                  A skąd te dokładne dane? Sam prowadziłeś badania? Przeanalizuj swoje intencje,
                                  bo wydaje mi się, ze nie są do końca zgodne z przykazaniem miłości.
                                  Moje doświadczenie mówi, ze zdarza się czasem jakiemuś księdzu palnąć coś
                                  niezgodnego z nauką kościoła, sa to jednak sporadyczne przypadki. Nie
                                  ośmieliłabym się jednak generalizować swoich obserwacji i podawać procent.

                                  > Sama twierdziłaś, że zrobił to Bóg Ojciec przed powstaniem świata. Przeczysz
                                  > sama sobie, więc zgadnę - jesteś katoliczką.

                                  Nie! Twierdziłam, że autorem zamysłu jest Bóg Ojciec, a faktycznym wykonawcą -
                                  Syn. Twoim sposobem dyskutowania jest przypisywanie rozmówcy poglądów wygodnych
                                  dla Ciebie, by z nimi burzliwie walczyć.

                                  A ja zgadnę - logowałeś się kiedyś jako husyta? Pamiętam taka postać,
                                  pozbawioną dobrej woli wobec rozmówcy i kompletnie nie potrafiącą spojrzeć z
                                  innej perspektywy na omawiany temat. A pomyśleć, że to katolikom zarzuca się
                                  ograniczenie i brak postawy poszukującej.

                                  Sugerujesz, że Maria stworzyła Kościół? Coraz lepiej... Jaka to sekta - bo
                                  > nawet katolicy unikają takich bzdur...
                                  >
                                  No własnie! Dalipan niczego takiego nie twierdziłam! coraz lepiej! Podałam
                                  tylko kontrargument dla tezy, że nie mozna czegoś stworzyc i być tego częścią.
                                  Nie zrozumiałeś tego lub nie chciałeś zrozumieć, więc uciekłeś w imputacje.

                                  > Sugerujesz, że Maria dokładnie wiedziała, że Syn założy Kościół? Że nie
                                  > martwiła się, gdy przechodził choroby wieku dziecięcego? Że nie drżała, gdy
                                  > zgubił się w Jerozolimie? Że nie umierała z rozpaczy pod krzyżem? Była twarda
                                  i
                                  >
                                  > miała pewność, że Syn zmartwychwstanie, więc gwizdała na wszystkie matczyne
                                  > niepoje i bóle, bo sam Bóg jej zapowiedział, że "w naszym fachu nie ma
                                  > strachu". Ciekawa logika (i psychologia). Wg mnie Maria, jak każda matka, nie
                                  > mogła być niczego pewna poza tym, że URODZI Syna Bożego.

                                  No własnie! Według ciebie. Dlaczego to ma być dla mnie wiążące? Pomijam już to,
                                  ze trudno z mojej wypowiedzi wywnioskować to, co znów mi sugerujesz. Może
                                  lepiej skupić się na tym, co naprawdę pisze rozmówca, a nie na tym, co w Twoich
                                  domniemaniach sugeruje?

                                  Poza tym w trakcie
                                  > zwiastowania nie ma ani słowa o Kościele, więc porzućmy te (kompromitujące
                                  dla
                                  > ciebie) dywagacje o "macierzyństwie" Marii wobec Kościoła.

                                  Zwykle w ten sposób komentuje się, gdy brak rzeczowych argumentów.
                                  • Gość: logik Re: Wyjaśniam, bo się nie rozumiemy II IP: *.chello.pl 29.09.06, 20:40
                                    > Po pierwsze, weryfikacji mozna dokonac na bieżąco, niekoniecznie w zaciszu
                                    > domowym.

                                    Pokaż mi, ilu ludzi nosi przy sobie do kościoła (na mszę, katechezę,
                                    rekolekcje, spotkanie pielgrzymkowe, drogę krzyżową, gorzkie żale, procesję)
                                    Katechizm Kościoła Katolickiego, komplet encyklik papieskich i "Summę"
                                    Akwinaty... No chyba że ty jesteś papieżem i nieomylnie od razu punktujesz
                                    słowa każdego duchownego wypowiedziane w twojej przytomności - to sorki...

                                    Jeśłi ksiądz np. udziela mi
                                    > ważnej rady, zawsze staram sie to przemyśleć, przeanalizować i przemodlić.

                                    Cały czas nie chodzi mi o dobre rady, upomnienia moralne itd., tylko o fakt, że
                                    duchowni mijają się z doktryną własnego wyznania - uprawiają kult obrazów
                                    zamiast kultu osoby (nb. wg Biblii cześć należy się tylko Bogu, a nie
                                    stworzeniu - i znowu: w niektórych dyskusjach z protestantami księża
                                    rzymskokatoliccy przystają na taką tezę, a jednocześnie nie ma w Polsce
                                    miejsca, gdzie kult maryjny nie dorównywałby kultowi eucharystycznemu, kultowi
                                    Chrystusa czy Ducha Św., albo - o zgrozo! - przerastał go).

                                    > A skąd te dokładne dane? Sam prowadziłeś badania? Przeanalizuj swoje
                                    intencje,
                                    > bo wydaje mi się, ze nie są do końca zgodne z przykazaniem miłości.

                                    Polecam opinie pań, z którymi skończyłem dyskusję, bowiem sięgnała dna, gdy
                                    zaczęto mi przypisywać poglądy dokładnie odwrotne od głoszonych przeze mnie - i
                                    robiono to nadal po moim trzecim proteście, z jakąś małpią złośliwością. Mimo
                                    wszystko jestem na tyle kulturalny, żeby nie kwestionować in gremio wszystkich
                                    wypowiedzianych przez nie słów - zarówno ejkuraczek, jak i blad.logowania
                                    twierdzą, że księża w Polsce na potęgę mijają się z oficjalną doktryną Krk, na
                                    mszach głoszą agitki polityczne itd.

                                    > Nie! Twierdziłam, że autorem zamysłu jest Bóg Ojciec, a faktycznym wykonawcą -

                                    > Syn. Twoim sposobem dyskutowania jest przypisywanie rozmówcy poglądów
                                    wygodnych
                                    >
                                    > dla Ciebie, by z nimi burzliwie walczyć.

                                    Syn nie może być wykonawcą, bo już nie żyje, gdy powstaje Kościół. Co więcej -
                                    odszedł już z tej ziemi po raz drugi, a Kościół powstaje w wieczerniku, w Dniu
                                    Pięćdziesiątnicy.

                                    > A ja zgadnę - logowałeś się kiedyś jako husyta?

                                    Nie, ale uwielbiam husytów i całe czeskie średniowiecze oraz historię przed
                                    klęską pod Białą Górą w 1620 - stworzyli świetne państwo i znakomitą kulturę,
                                    reformowali Kościół sto lat przed Lutrem. Słowianie! - więc coś tam wnieśliśmy
                                    do Europy, oprócz złodziei samochodów i tirówek... ;-)

                                    > Sugerujesz, że Maria stworzyła Kościół? Coraz lepiej... Jaka to sekta - bo
                                    > > nawet katolicy unikają takich bzdur...
                                    > >
                                    > No własnie! Dalipan niczego takiego nie twierdziłam! coraz lepiej! Podałam
                                    > tylko kontrargument dla tezy, że nie mozna czegoś stworzyc i być tego
                                    częścią.
                                    > Nie zrozumiałeś tego lub nie chciałeś zrozumieć, więc uciekłeś w imputacje.

                                    Jeśli więc uważasz, że można coś stworzyć i być tego częścią (a ja pisałem coś
                                    wręcz odwrotnego w stosunku do Marii), to rozumiem to tak, że chcesz mi
                                    udowodnić, iż Maria mogła być równocześnie 1. założycielką Kościoła, 2. częścią
                                    Kościoła. Jeśli uważasz, że Maria nie założyła Kościoła, to chyba możemy
                                    rozmawiać dalej...

                                    > No własnie! Według ciebie. Dlaczego to ma być dla mnie wiążące? Pomijam już
                                    to,
                                    >
                                    > ze trudno z mojej wypowiedzi wywnioskować to, co znów mi sugerujesz. Może
                                    > lepiej skupić się na tym, co naprawdę pisze rozmówca, a nie na tym, co w
                                    Twoich
                                    >
                                    > domniemaniach sugeruje?

                                    1. Stwierdziłem, że matka biznesmena nie wie, czy syn założy firmę.
                                    2. Stwierdziłaś, że matka biznesmena nie wie, ale Maria wiedziała dokładnie, że
                                    Syn założy Kościół.
                                    3. Jeśli twoje słowa są zgodne z nauką Krk, to po co te wszystkie "Stabat Mater
                                    dolorosa", po co "Ukrzyżowania" Gruenewalda, po co Matka Boska Bolesna itd.?
                                    Przecież od początku Maria wiedziała, że z Synem wszystko będzie oki. Znowu
                                    niekonsekwencja - nie tylko twoja, także Krk.
                                    4. Ja natomiast uważam, że nie wiedziała, że Syn zmartwychwstanie, nie mogła
                                    mieć pewności, że nie zadusi go koklusz, chuchała, dmuchała, a kiedy dzieciak
                                    zgubił się w Jeruszalaim, wariowała z rozpaczy, wystawiając sobie przed oczy
                                    najgorsze warianty. Dzięki temu nie robię z Marii wszechwiedzącej bogini,
                                    czwartej osoby w Czwórcy Świętej, więcej - pozostaję w zgodzie z całą tradycją
                                    Krk, "Godzinkami", "Litaniami", ikonografią i formami muzyki kościelnej
                                    (lamenty, opłakiwania), nie mówiąc już o dziełach literackich ("Żale Matki
                                    Boskiej pod krzyżem" itp.).

                                    Poza tym w trakcie
                                    > > zwiastowania nie ma ani słowa o Kościele, więc porzućmy te (kompromitując
                                    > e
                                    > dla
                                    > > ciebie) dywagacje o "macierzyństwie" Marii wobec Kościoła.

                                    Wskaż mi, proszę, gdzie przy zwiastowaniu jest mowa o Kościele? I o tym, że
                                    Maria jest "matką" Kościoła? Bo poza tym bałamutnym tytułem nadanym jej w XX
                                    wieku (!) przez katolików, nikt z pozostałych odłamów chrześcijaństwa tego nie
                                    twierdzi. Inne Biblie czy co?
                                    • supaari Pozwolę sobie się wciąć... 29.09.06, 22:31
                                      Gość portalu: logik napisał(a):

                                      > Pokaż mi, ilu ludzi nosi przy sobie do kościoła (na mszę, katechezę,
                                      > rekolekcje, spotkanie pielgrzymkowe, drogę krzyżową, gorzkie żale, procesję)
                                      > Katechizm Kościoła Katolickiego, komplet encyklik papieskich i "Summę"
                                      > Akwinaty... No chyba że ty jesteś papieżem i nieomylnie od razu punktujesz
                                      > słowa każdego duchownego wypowiedziane w twojej przytomności - to sorki...

                                      A.g.r.e.s.t pisała, że można (!) na bieżąco. Wybacz - nie potrzebuję
                                      wymienionych przez Ciebie pozycji, aby na bieżąco dokonać weryfikacji co
                                      poniektórych bredni.

                                      > Cały czas nie chodzi mi o dobre rady, upomnienia moralne itd., tylko o fakt,
                                      że
                                      > duchowni mijają się z doktryną własnego wyznania - uprawiają kult obrazów
                                      > zamiast kultu osoby (nb. wg Biblii cześć należy się tylko Bogu, a nie
                                      > stworzeniu - i znowu: w niektórych dyskusjach z protestantami księża
                                      > rzymskokatoliccy przystają na taką tezę, a jednocześnie nie ma w Polsce
                                      > miejsca, gdzie kult maryjny nie dorównywałby kultowi eucharystycznemu,
                                      kultowi
                                      > Chrystusa czy Ducha Św., albo - o zgrozo! - przerastał go).

                                      Och, jest!!! W dowolnym kościele... A jestem szalenie ciekaw na jakiej
                                      podstawie uważasz inaczej...


                                      > Polecam opinie pań, z którymi skończyłem dyskusję, bowiem sięgnała dna, gdy
                                      > zaczęto mi przypisywać poglądy dokładnie odwrotne od głoszonych przeze mnie -
                                      i
                                      >
                                      > robiono to nadal po moim trzecim proteście, z jakąś małpią złośliwością. Mimo
                                      > wszystko jestem na tyle kulturalny, żeby nie kwestionować in gremio
                                      wszystkich
                                      > wypowiedzianych przez nie słów - zarówno ejkuraczek, jak i blad.logowania
                                      > twierdzą, że księża w Polsce na potęgę mijają się z oficjalną doktryną Krk,
                                      na
                                      > mszach głoszą agitki polityczne itd.

                                      "Na potęgę mijają się"??? Stąd wniosek, że 99,5% księży? Ciekawe... Na takiej
                                      samej zasadzie można uznać (podstawa - prasa), że 90% nastolatków w Polsce
                                      kradnie, prostytuuje się i terroryzuje całe dzielnice. A może nawet 99,6%... No
                                      tak, spokojny nastolatek chodzący codziennie do szkoły tak się rzuca w oczy,
                                      jak ksiądz, który bez wpadek wypełnia swe obowiąki.

                                      > Syn nie może być wykonawcą, bo już nie żyje, gdy powstaje Kościół. Co więcej -

                                      > odszedł już z tej ziemi po raz drugi, a Kościół powstaje w wieczerniku, w
                                      Dniu
                                      > Pięćdziesiątnicy.

                                      A przejrzałeś chociaż cytat z Dziejów, który Ci zapodałem wcześniej? Jeśli Ci
                                      mało - służę jeszcze kilkoma...

                                      > 1. Stwierdziłem, że matka biznesmena nie wie, czy syn założy firmę.
                                      > 2. Stwierdziłaś, że matka biznesmena nie wie, ale Maria wiedziała dokładnie,
                                      że Syn założy Kościół.
                                      > 3. Jeśli twoje słowa są zgodne z nauką Krk, to po co te wszystkie "Stabat
                                      Mater
                                      > dolorosa", po co "Ukrzyżowania" Gruenewalda, po co Matka Boska Bolesna itd.?
                                      > Przecież od początku Maria wiedziała, że z Synem wszystko będzie oki. Znowu
                                      > niekonsekwencja - nie tylko twoja, także Krk.
                                      > 4. Ja natomiast uważam, że nie wiedziała, że Syn zmartwychwstanie, nie mogła
                                      > mieć pewności, że nie zadusi go koklusz, chuchała, dmuchała, a kiedy dzieciak
                                      > zgubił się w Jeruszalaim, wariowała z rozpaczy, wystawiając sobie przed oczy
                                      > najgorsze warianty. Dzięki temu nie robię z Marii wszechwiedzącej bogini,
                                      > czwartej osoby w Czwórcy Świętej, więcej - pozostaję w zgodzie z całą
                                      tradycją
                                      > Krk, "Godzinkami", "Litaniami", ikonografią i formami muzyki kościelnej
                                      > (lamenty, opłakiwania), nie mówiąc już o dziełach literackich ("Żale Matki
                                      > Boskiej pod krzyżem" itp.).

                                      Przejrzyj jeszcze raz posty A.g.r.e.s.t-a i sprawdź czy nie przekręcasz jej
                                      słów... A ja też wciąż czekam, aż wykażesz mi, że "teza 2" (a może 3) jest
                                      moja...

                                      --
                                      Christianus mihi nomen, catholicus cognomen.
                                    • blad.logowania Logiku, jestes śmieszny 02.10.06, 08:52
                                      > Cały czas nie chodzi mi o dobre rady, upomnienia moralne itd., tylko o fakt, że
                                      > duchowni mijają się z doktryną własnego wyznania - uprawiają kult obrazów
                                      > zamiast kultu osoby

                                      Przyjmujesz słowa KAZDEGO księdza za "prawde objawioną" :))
                                      Stąd potem twoje teorie, że duchowni nie znają doktryny, że uprawiaja kult
                                      obrazów, itp.
                                      Pomyśl chłopie LOGICZNIE, zanim zaczniesz w ogóle pisać...
                                      • Gość: logik Re: Logiku, jestes śmieszny IP: *.chello.pl 02.10.06, 16:22
                                        blad.logowania napisała:

                                        > > Cały czas nie chodzi mi o dobre rady, upomnienia moralne itd., tylko o fa
                                        > kt, że
                                        > > duchowni mijają się z doktryną własnego wyznania - uprawiają kult obrazów
                                        > > zamiast kultu osoby
                                        >
                                        > Przyjmujesz słowa KAZDEGO księdza za "prawde objawioną" :))
                                        > Stąd potem twoje teorie, że duchowni nie znają doktryny, że uprawiaja kult
                                        > obrazów, itp.
                                        > Pomyśl chłopie LOGICZNIE, zanim zaczniesz w ogóle pisać...

                                        Pogadamy, jak będziesz mieć z logiki co najmniej czwórkę albo napiszesz pracę
                                        semestralną z tej tematyki.
                                        1. Duchowny z Krk mówi o obrazie jak o człowieku (przesłanka)
                                        2. Ja biorę jego słowa serio (przesłanka, bo ksiądz odpowiada za swoje słowa)
                                        3. Doktryna katolicka nie uznaje kultu osób (tak przynajmniej twierdzą teolodzy
                                        akademiccy, niektóre dokumenty kościelne też) (przesłanka, bo oficjalna)
                                        4. Ksiądz jest idiotą, a Krk fatalnie zarządzaną firmą, gdzie naczalstwo nie
                                        wie, co opowiadają jego pracownicy, uprawiający krecią robotę (wniosek)

                                        5. Wszystko jest ok., księża to durnie i kłamcy, nie należy im wierzyć (twoja
                                        przesłanka, bo każdy plecie, co mu ślina na język przyniesie - lekarzy też tak
                                        traktujesz? nauczycieli? wszyscy są nieodpowiedzialni? palą trawkę?)
                                        6. Krk jest ok, to fajna sprawa, jest super, a nawet byczo - dobrze się bawimy
                                        (twój wniosek)

                                        No baw się tak dalej, tylko nie wzywaj logiki na pomoc. Przyjemnego jointa...
                                        • blad.logowania Logik czy naiwniak - obawiam se, że to drugie. 03.10.06, 07:48
                                          Jeśli wg ciebie każdy ambonowy kiecak, to wykładnia obowiązującej doktryny kk,
                                          to nie wiem, śmiac sie czy płakac?
                                          Z tego co mi wiadomo, katechizm kk, encykliki, pisma ojców kościoła i
                                          opracowania teologów nie mają póki co klauzuli "tajne specjalnego znaczenia".
                                          Więc każdy myślący katolik ma prawo [a nawet obowiązek] przeczytać.
                                          A gdybyś ty cokolwiek z tego przeczytał, to wiedziałbyś, cyz dany klecha użyl
                                          skrótu myślowego, czy po prostu plecie bzdury.
                                          I nie pisałbyś głupot w necie :))) Wniosków godnych przedszkolaka :))))
                                          Choć - jeśli chodzi o wywód logiczny - przeprowadzonych poprawnie :)))

                                          > 1. Duchowny z Krk mówi o obrazie jak o człowieku (przesłanka)
                                          > 2. Ja biorę jego słowa serio (przesłanka, bo ksiądz odpowiada za swoje słowa)
                                          > 3. Doktryna katolicka nie uznaje kultu osób (tak przynajmniej twierdzą teolodzy
                                          >> akademiccy, niektóre dokumenty kościelne też) (przesłanka, bo oficjalna)
                                          > 4. Ksiądz jest idiotą, a Krk fatalnie zarządzaną firmą, gdzie naczalstwo nie
                                          > wie, co opowiadają jego pracownicy, uprawiający krecią robotę (wniosek)

                                          A z czasów nauczycieli to już daaawno wyrosłam, więc wypraszam sobie teksty o
                                          tym że jest byczo i paleniu trawki. Za moich czasów w szkole nikt o jointach nie
                                          słyszał. Mówisz z własnych doświadczeń?
                                          Co do lekarzy - mam dość ograniczone zaufanie, moją matke wysłali na tamten
                                          świat, nie potrafiąc zdiagnozowac raka, mimo ewidentnych wyników!!! Gdy w końcu
                                          ktoś stwierdził co sie dzieje, było za późno.
                                        • blad.logowania Coś dla ciebie logiku od siedmiu boleści :)))) 03.10.06, 08:29
                                          Kazania kontrolowane

                                          Na początku listopada przed kościołami w Łodzi i Zduńskiej Woli wierni spotkają
                                          kleryków z dyktafonami. Przygotowujący się do kapłaństwa będą prosić o opinie o
                                          kazaniach - uprzedza "Dziennik Łódzki".

                                          Wygłaszający je duchowny zostanie nagrany na wideo, a potem podczas
                                          seminaryjnych ćwiczeń odbędzie się dyskusja nad błędami, jakie popełnił. - Nie
                                          da się ukryć, że polskie kaznodziejstwo pozostawia wiele do życzenia, trzeba się
                                          więc uważnie wsłuchać w głosy wiernych - mówi ks. dr Piotr Sosnowski, wykładowca
                                          w trzech seminariach w Łódzkiem.

                                          - Wiadomo już, że będziemy nagrywać opinie uczestników mszy świętych w kościele
                                          pod wezwaniem Matki Boskiej Wspomożenia Wiernych przy ul. Wodnej w Łodzi -
                                          dodaje ks. Sosnowski.

                                          Ks. prof. Wiesławowi Przyczynie, przewodniczącemu Sekcji Homiletów Polskich,
                                          podoba się pomysł nagrywania opinii wiernych. - Bardzo dobrze, że ludzie się
                                          przełamują i otwarcie nas krytykują - mówi ks. prof. W. Przyczyna. - Kult
                                          księdza, tak zakorzeniony w naszym kraju, niejednego duchownego utwierdził w
                                          przekonaniu, że jest doskonały.

                                          Źródło: interia :P

                                          I co panie logik??
                                          Kto ma rację???
                                          Dalej wierz, że ksiądz jest nieomylny, smieszny ludziku :)))))))))))))))))
                                        • supaari skrót myślowy? 03.10.06, 08:33
                                          Gość portalu: logik napisał(a):
                                          > Pogadamy, jak będziesz mieć z logiki co najmniej czwórkę albo napiszesz pracę
                                          > semestralną z tej tematyki.
                                          > 1. Duchowny z Krk mówi o obrazie jak o człowieku (przesłanka)
                                          > 2. Ja biorę jego słowa serio (przesłanka, bo ksiądz odpowiada za swoje słowa)
                                          > 3. Doktryna katolicka nie uznaje kultu osób (tak przynajmniej twierdzą
                                          teolodzy
                                          > akademiccy, niektóre dokumenty kościelne też) (przesłanka, bo oficjalna)
                                          > 4. Ksiądz jest idiotą, a Krk fatalnie zarządzaną firmą, gdzie naczalstwo nie
                                          > wie, co opowiadają jego pracownicy, uprawiający krecią robotę (wniosek)

                                          Czy Ty aby nie stosujesz jakichś skrótów myślowych? Bo ja z zamieszczonych
                                          przesłanek wysnułbym wniosek, że w KK nie ma kultu obrazów (nie ma kultu osób,
                                          a ksiądz na poważnie mówi o obrazie jak o osobie, więc kultu obrazów też nie
                                          ma). Dostałbym u Ciebie tę czwórkę?

                                          --
                                          Christianus mihi nomen, catholicus cognomen.
                        • babcia.klozetowa Re: Pytałem wielokrotnie katolików 28.09.06, 10:10
                          > Powiesz to w oczy każdemu duchownemu katolickiemu podczas nabożeństwa, czy ja
                          > mam to zrobić w twoim imieniu?
                          Przepraszam bardzo, ode mnie niejeden ksiądz usłyszał podczas "kolędy", o
                          głupotach wygłaszanych na kazaniach :)

                          > Gdzie przy Zwiastowaniu jest mowa o Kościele? To ciekawe...
                          No nie tylko Zwiastowanie?
                          Radze poczytać też Stary Testament :)) A zaczął od "wylotu na pysk" z Raju :))
                          Bo już tam masz o Niewieście, któej potomstwo zmiażdży Węża [czyli Szatana]. Od
                          samego początku zatem Maryja jest postrzegana poprzez fakt bycia matką Jezusa.
                • supaari Re: Pytałem wielokrotnie katolików 27.09.06, 18:56
                  Gość portalu: logik napisał(a):


                  > No ludzie - chwila pomyślunku! To nie boli! Czy Jezus to Kościół?!

                  Dz. 9,1-6

                  Np. mówi się, że kult obrazów dotyczy wyobrażonych na nich
                  > postaci, ale w żaden sposób nie utożsamia się w teologii katolickiej
                  wizerunku
                  > (na płótnie, drewnie itd.) z osobą. To czemu słyszę w TVTrwam od zakonnika-
                  > redemptorysty "Postawimy w studiu na fotelu kopię Ikony Jasnogórskiej,
                  > posadzimy ojców paulinów i zrobimy program z Matką Bożą"?

                  Za dużo TV Trwam oglądasz.

                  --
                  Christianus mihi nomen, catholicus cognomen.
                  • Gość: logik Re: Pytałem wielokrotnie katolików IP: *.chello.pl 27.09.06, 19:19
                    > Za dużo TV Trwam oglądasz.
                    >

                    To zarzut? W ustach katolika? A poza tym - czy nigdy nie słyszałeś od zwykłych
                    księży, spoza imperium ojca dyktatora, stwierdzeń typu "Pójdziemy do Naszej
                    Matki na Jasną Górę"? A przecież w Częstochowie znajduje się tylko jeden z
                    miliarda wizerunków tej kobiety, a nie jej zwłoki - więc inni księża też plotą
                    od rzeczy, czyż nie? I trzeba to przyjąć z całym dobrodziejstwem inwentarza
                    (katolicy) albo odrzucić (niekatolicy).
                    • supaari Re: Pytałem wielokrotnie katolików 27.09.06, 19:52
                      Gość portalu: logik napisał(a):
                      > To zarzut? W ustach katolika?

                      A owszem. Bo co za dużo - to niezdrowo! Logik o tym nie wie?

                      A poza tym - czy nigdy nie słyszałeś od zwykłych
                      > księży, spoza imperium ojca dyktatora, stwierdzeń typu "Pójdziemy do Naszej
                      > Matki na Jasną Górę"?

                      Kurde - wierz lub nie, ale nie słyszałem! I na Jasnej Górze też nigdy nie byłem!

                      A przecież w Częstochowie znajduje się tylko jeden z
                      > miliarda wizerunków tej kobiety, a nie jej zwłoki - więc inni księża też
                      plotą
                      > od rzeczy, czyż nie? I trzeba to przyjąć z całym dobrodziejstwem inwentarza
                      > (katolicy) albo odrzucić (niekatolicy).

                      Zapomniałeś o prawosławnych (niekatolikach), którzy nie odzrucają...

                      --
                      Christianus mihi nomen, catholicus cognomen.
                      • Gość: logik Re: Pytałem wielokrotnie katolików IP: *.chello.pl 27.09.06, 20:06
                        > Kurde - wierz lub nie, ale nie słyszałem! I na Jasnej Górze też nigdy nie
                        byłem
                        > !

                        Polecam dowolne nabożeństwo w Krk.

                        > A przecież w Częstochowie znajduje się tylko jeden z
                        > > miliarda wizerunków tej kobiety, a nie jej zwłoki - więc inni księża też
                        > plotą
                        > > od rzeczy, czyż nie? I trzeba to przyjąć z całym dobrodziejstwem inwentar
                        > za
                        > > (katolicy) albo odrzucić (niekatolicy).
                        >
                        > Zapomniałeś o prawosławnych (niekatolikach), którzy nie odzrucają...

                        Ale w tym wątku piszemy o nielogicznościach teologii katolickiej. Że u
                        prawosławnych jedno twierdzenie przeczy drugiemu - też się zgodzę. Jest taka
                        znana historia o ruskim chłopie, który się modlił do świętego Mikołaja, żeby
                        wóz wyciągnął z błota. Gdy konie wciąż nie dawały rady, chłop zaczął okładać
                        batem ikonę z Mikołajem, żeby nakłonić opornego gościa do interwencji...
                        • supaari Re: Pytałem wielokrotnie katolików 27.09.06, 21:05
                          Gość portalu: logik napisał(a):
                          > Polecam dowolne nabożeństwo w Krk.

                          Tu stoję na zdecydowanie lepszej pozycji... Ale mimo to nie słyszałem tego, o
                          czym pisałeś.

                          > Ale w tym wątku piszemy o nielogicznościach teologii katolickiej. Że u
                          > prawosławnych jedno twierdzenie przeczy drugiemu - też się zgodzę. Jest taka
                          > znana historia o ruskim chłopie, który się modlił do świętego Mikołaja, żeby
                          > wóz wyciągnął z błota. Gdy konie wciąż nie dawały rady, chłop zaczął okładać
                          > batem ikonę z Mikołajem, żeby nakłonić opornego gościa do interwencji...

                          Wydawało mi się, że piszemy o czymś innym. Zdaje się, że o tym, iż chodzi się
                          do Matki idąc do "jednego z milionów obrazów". Jak ulał pasuje do prawosławia.
                          Historyjka zabawna. Ja słyszałem zbliżoną, jak grupka Żudów dyskutowała jak
                          odsunąć drzewo leżące w poprzek drogi. Padały cytaty z Tory, jakieś przykłady z
                          życia patriarchów. Kłócili się w najlepsze, a tymczasem jadący z naprzeciwka
                          chłop po prostu podszedł i odciągnął pień na bok. Zdziwieni Żydzi
                          skomentowali: "Też mi sposób! Siłą...".

                          --
                          Christianus mihi nomen, catholicus cognomen.
                          • Gość: logik Wyjaśniam, bo się nie rozumiemy I IP: *.chello.pl 27.09.06, 23:08
                            > Wydawało mi się, że piszemy o czymś innym. Zdaje się, że o tym, iż chodzi się
                            > do Matki idąc do "jednego z milionów obrazów". Jak ulał pasuje do prawosławia.
                            > Historyjka zabawna.

                            Otóż nie - jeżeli duchowni katoliccy wzywają "Pójdźmy do Naszej Matki" i ciągną
                            wiernych pod obraz (a nie do trumny ze zwłokami Marii), to nie mówią
                            przecież "Pójdźmy do obrazu Naszej Matki", ergo, traktują wizerunek i osobę
                            jako jedność ontyczną. To zaś oznacza, że reprezentują typ myślenia ruskiego
                            chłopa z anekdoty, utożsamiającego postać świętego z ikoną, na której został
                            wyobrażony jest portret. Chyba że uznamy, iż stwierdzenie "Pójdźmy do Naszej
                            Matki" należy rozumieć przenośnie, ergo, jest to tzw. skrót myślowy. Jednak
                            wtedy musielibyśmy założyć, że wszyscy duchowni katoliccy są na poziomie
                            Antoniego Maciorewicza - z dwojga złego ja osobiście wolę uznać, że są na
                            poziomie ruskiego chłopa...
                            • supaari Re: Wyjaśniam, bo się nie rozumiemy I 28.09.06, 11:40
                              Gość portalu: logik napisał(a):
                              > Otóż nie - jeżeli duchowni katoliccy wzywają "Pójdźmy do Naszej Matki" i
                              ciągną
                              > wiernych pod obraz (a nie do trumny ze zwłokami Marii), to nie mówią
                              > przecież "Pójdźmy do obrazu Naszej Matki", ergo, traktują wizerunek i osobę
                              > jako jedność ontyczną. To zaś oznacza, że reprezentują typ myślenia ruskiego
                              > chłopa z anekdoty, utożsamiającego postać świętego z ikoną, na której został
                              > wyobrażony jest portret. Chyba że uznamy, iż stwierdzenie "Pójdźmy do Naszej
                              > Matki" należy rozumieć przenośnie, ergo, jest to tzw. skrót myślowy. Jednak
                              > wtedy musielibyśmy założyć, że wszyscy duchowni katoliccy są na poziomie
                              > Antoniego Maciorewicza - z dwojga złego ja osobiście wolę uznać, że są na
                              > poziomie ruskiego chłopa...

                              Czyli z dwojga tłumaczeń wybierasz raczej to, że "wszyscy duchowni katoliccy"
                              (nawet ci, którzy o pójściu do Matki nie mówią) uważają się za dzieci kawałka
                              deski pomalowanej kilka stuleci temu, niż to, że stosują skrót myślowy? Można i
                              tak...

                              --
                              Christianus mihi nomen, catholicus cognomen.
                              • Gość: logik Re: Wyjaśniam, bo się nie rozumiemy I IP: *.chello.pl 28.09.06, 16:09
                                Jedno nie przeczy drugiemu.
                                1. Moja pierwsza teza: Krk jest nielogiczny w swoim nauczaniu.
                                2. Moja druga teza: księża (99,5%) opowiadają ludziom o kawałku drewna jak o
                                osobie ludzkiej.
                                3. Twoja teza: doktryna Krk jest zupełnie inna niż mówią pracownicy tej firmy,
                                oni stosują takie fiki-miki zwane skrótami myślowymi (moje pytanie: po jaką
                                cholerę?).
                                4. Pomiędzy pkt. 1 a pkt. 2 i 3 nie zachodzi żadna sprzeczność.
                                5. Moja rada: zrób ankietę wśród znajomych katolików, co uważają za prawdę -
                                "fiki-miki" czy wersję rozwiniętą, zawartą w nieczytelnych encyklikach i
                                (podobno) wykładach w seminarium. Piszę "podobno", bo jeżeli księża w
                                seminarium słyszą, że drewno to nie człowiek, to po kiego potem tak plotą?
                                Protestanci jakoś umieją to rozdzielić - figurkę z drewna i osobę ludzką, więc
                                wzorce są, można się nauczyć, niech powiedzą, jak oni edukują swoich urzędników
                                od Pana Boga...
                                • supaari Re: Wyjaśniam, bo się nie rozumiemy I 29.09.06, 08:31
                                  Gość portalu: logik napisał(a):

                                  > Jedno nie przeczy drugiemu.
                                  > 1. Moja pierwsza teza: Krk jest nielogiczny w swoim nauczaniu.

                                  Może Ty nie potrafisz zrozumieć? Przypomina mi się, jak to po wyborach rok temu
                                  jakiś "oświecony" dowodził, że w niedzielę wyborczą ksiądz nawoływał do
                                  głosowania na PiS. Na pytanie czy to aby nie był fragment ze ST, w którym
                                  pojawia się sformułowanie "prawo i sprawiedliwość" (tak się złożyło, że właśnie
                                  WTEDY taki fragment wypadał w kalendarzu liturgicznym) - nie odpowiedział.

                                  > 2. Moja druga teza: księża (99,5%) opowiadają ludziom o kawałku drewna jak o
                                  > osobie ludzkiej.

                                  Napiszesz coś o "brakującej" połowie procentu? Jest to tak znikoma ilość, że -
                                  dalibóg! - mógłbym się spodziewać nawet listy nazwisk!!!

                                  > 3. Twoja teza: doktryna Krk jest zupełnie inna niż mówią pracownicy tej
                                  firmy,
                                  > oni stosują takie fiki-miki zwane skrótami myślowymi (moje pytanie: po jaką
                                  > cholerę?).

                                  Znajdziesz jakieś potwierdzenie, że jest to moja teza? Bo mi trudno... Tylko
                                  szukając pamiętaj o własnym nicku.

                                  > 4. Pomiędzy pkt. 1 a pkt. 2 i 3 nie zachodzi żadna sprzeczność.

                                  Wierzę logikowi na słowo.

                                  > 5. Moja rada: zrób ankietę wśród znajomych katolików, co uważają za prawdę -
                                  > "fiki-miki" czy wersję rozwiniętą, zawartą w nieczytelnych encyklikach i
                                  > (podobno) wykładach w seminarium. Piszę "podobno", bo jeżeli księża w
                                  > seminarium słyszą, że drewno to nie człowiek, to po kiego potem tak plotą?
                                  > Protestanci jakoś umieją to rozdzielić - figurkę z drewna i osobę ludzką,
                                  więc
                                  > wzorce są, można się nauczyć, niech powiedzą, jak oni edukują swoich
                                  urzędników
                                  >
                                  > od Pana Boga...

                                  Jakoś nie chce mi się robić ankiet, bo pewnie musiałym Ciebie prosić o pomoc w
                                  kwestii "fiki-miki", gdyż - co łatwo odczytasz z moich wcześniejszych postów -
                                  jakoś tych "fiki-miki" nie dostrzegam. A nie mam serca odwodzić Cię od
                                  sensowniejszych zajęć.
                                  Z drugiej strony - przejrzyj dowolne sprawdziany szkolne i na ich podstawie
                                  wyrób sobie opinię o tym co na lekcjach mówią nauczyciele... To chyba -
                                  logicznie!!! - takie samo badanie i wnioski o podobnej "sile rażenia".
                                  W sprawie protestantyzmu nie chcę wchodzić w kompetencje Echa (może się
                                  spotkałeś z tą osobą), a Echo napisałaby, że edukują tak, iż w samych USA jest
                                  ponad 30 tys. odłamów różniących się tak doktrynalnie, jak i w praktyce
                                  duszpasterskiej. I pewnie jeszcze wiele rzeczy by dodała.


                                  --
                                  Christianus mihi nomen, catholicus cognomen.
                                  • blad.logowania Biblia i propaganda ambonowa 29.09.06, 08:42
                                    > Może Ty nie potrafisz zrozumieć? Przypomina mi się, jak to po wyborach rok temu
                                    > jakiś "oświecony" dowodził, że w niedzielę wyborczą ksiądz nawoływał do
                                    > głosowania na PiS. Na pytanie czy to aby nie był fragment ze ST, w którym
                                    > pojawia się sformułowanie "prawo i sprawiedliwość" (tak się złożyło, że właśnie
                                    > WTEDY taki fragment wypadał w kalendarzu liturgicznym) - nie odpowiedział.
                                    Taki fragment wypadał w kalendarzu liturgicznym, ale część księży wykorzystała
                                    to dokładnie do propagandy na ambonie.
                                    Po Mszy w swoim kościele parafialnym wyszłam wybitnie zniesmaczona kazaniem
                                    [prawi i sprawiedliwi są w PIS, i przede wszystkim w LPR].

                                    Z wcześniejszych kwiatków ambonowych:
                                    Oczywiście huragany w Nowym Orleanie były karą za to, że to miasto jest
                                    ŚWIATOWYM CETRUM SATANIZMU :)))
                                    Na Msze nalezy chodzić tylko i wyłącznie do swojego kościoła parafialnego, bo
                                    inaczej to po śmierci ci grożą męki piekielne...
                                    A wiesz kto takie brednie wygłasza? Jeden z kościelnych redaktorów krakowskiego
                                    wydania "Gościa Niedzielnego", żeby było smieszniej :)))
                                    • supaari Re: Biblia i propaganda ambonowa 29.09.06, 08:52
                                      blad.logowania napisała:

                                      > Taki fragment wypadał w kalendarzu liturgicznym, ale część księży wykorzystała
                                      > to dokładnie do propagandy na ambonie.
                                      > Po Mszy w swoim kościele parafialnym wyszłam wybitnie zniesmaczona kazaniem
                                      > [prawi i sprawiedliwi są w PIS, i przede wszystkim w LPR].

                                      To by się nadawało do powiedzenia biskupowi i prokuratorowi.

                                      > Z wcześniejszych kwiatków ambonowych:
                                      > Oczywiście huragany w Nowym Orleanie były karą za to, że to miasto jest
                                      > ŚWIATOWYM CETRUM SATANIZMU :)))
                                      > Na Msze nalezy chodzić tylko i wyłącznie do swojego kościoła parafialnego, bo
                                      > inaczej to po śmierci ci grożą męki piekielne...
                                      > A wiesz kto takie brednie wygłasza? Jeden z kościelnych redaktorów
                                      krakowskiego
                                      > wydania "Gościa Niedzielnego", żeby było smieszniej :)))

                                      O tym, że pieprzyć głupoty z ambony jest łatwo, to ja wiem! Mój proboszcz ma
                                      taki dryf myślowy podczas kazania, że trudno byłoby go odtworzyć. Z drugiej
                                      strony - "owieczkom" też się zdarza. Kiedyś lektor czytał początek któregoś
                                      listu, w którym pojawiło się coś na kształt "Łaska Pana naszego niech będzie z
                                      wami...", na co pół kościoła odpowiedziało "I z duchem twoim!"...

                                      --
                                      Christianus mihi nomen, catholicus cognomen.
                                      • blad.logowania Re: Biblia i propaganda ambonowa 29.09.06, 09:00
                                        W tej parafii mieszkam "od niedawna", ci co są "od początku" mnie uprzedzali, że
                                        proboszcz & Co. są nieusuwalni, bo w kurii mają niezłe "plecy" :(
                                        Dlatego czekam na książke ks. Zaleskiego i efekty pracy komisji historyków PAT
                                        [pierwszy tom ma wyjśc pd koniec października] - może to coś pomoże :)
                                        No oczywiście podczas pasterki najważniejsze na kazaniu było, że wstrętna
                                        Wyborcza śmie atakować prezydenta :)))
                                        Finał tego był jeden - podczas kolędy powiedziałam co o tym sądzę, i od tamtej
                                        pory... na Mszę jeżdże do swojej "dawnej" parafii :) Przynajmniej nikt bredzi na
                                        ambonie :)

                                        > Kiedyś lektor czytał początek któregoś
                                        > listu, w którym pojawiło się coś na kształt "Łaska Pana naszego niech będzie z
                                        > wami...", na co pół kościoła odpowiedziało "I z duchem twoim!"...
                                        Doobre :)) Widać, że słuchają :)))
                                        • supaari Re: Biblia i propaganda ambonowa 29.09.06, 09:15
                                          blad.logowania napisała:

                                          > W tej parafii mieszkam "od niedawna", ci co są "od początku" mnie uprzedzali,
                                          ż
                                          > e
                                          > proboszcz & Co. są nieusuwalni, bo w kurii mają niezłe "plecy" :(
                                          > Dlatego czekam na książke ks. Zaleskiego i efekty pracy komisji historyków PAT
                                          > [pierwszy tom ma wyjśc pd koniec października] - może to coś pomoże :)
                                          > No oczywiście podczas pasterki najważniejsze na kazaniu było, że wstrętna
                                          > Wyborcza śmie atakować prezydenta :)))
                                          > Finał tego był jeden - podczas kolędy powiedziałam co o tym sądzę, i od tamtej
                                          > pory... na Mszę jeżdże do swojej "dawnej" parafii :) Przynajmniej nikt bredzi
                                          n
                                          > a
                                          > ambonie :)

                                          A nie boisz się mąk piekielnych? :-)


                                          > Doobre :)) Widać, że słuchają :)))

                                          Lepsze bylo to, co ksiądz rekolekcjonista zrobil za chwilkę na kazaniu...
                                          Rozpoczął od słów "Łaska Pana naszego..." itd., zawiesił głos, a
                                          po "odpowiedzi" jak podczas czytania, kontunuował: "Tymi słowami pozdrowił
                                          Paweł wspólnotę w [...] i tymi słowami ja pozdrawiam tutejszą wspólnotę".
                                          Ciekawe czy ktoś z tych, co "dyskutowali" z Pawłem, zrozumiał o co chodzi ;-)

                                          --
                                          Christianus mihi nomen, catholicus cognomen.
                                          • blad.logowania Re: Biblia i propaganda ambonowa 29.09.06, 09:24
                                            > A nie boisz się mąk piekielnych? :-)
                                            Jakoś dziwnie nie :))
                                            Powiedziałam o całej historii proboszczowi w swej dawnej parafii :)) Mało ze
                                            śmiechu nie spadł z krzesła :))) Oczywiście zasugerował, że nie zamierza wydawać
                                            tamtym mojej kartoteki [zwlaszcza, że jak na razie oni też nie wyrazili chęci
                                            sprawdzania skąd to oprzyszedł do nich nowy parafianin] :))
                                            Swoją droga czekam aż autor bzdur o "mękach piekielnych" mnie nawiedzi po
                                            kolędzie :))) Już odżałuję szybe w oknie na ganku, ale go naucze fruwać :)))

                                            Chyba że... na "okrągłą" rocznice powstania parafii [90 lat] będzie "mała
                                            rewolucja" :)))
                                            Bo jest też opcja wymiany całego składu w 100% :))) O co sie modli pół parafii...
                      • Gość: logik Re: Pytałem wielokrotnie katolików IP: *.chello.pl 28.09.06, 11:27
                        A czy sugerujesz, że księża katoliccy nie znają doktryny swojego Kościoła i
                        plotą co im ślina na język przyniesie? Ho, ho, ho jaka odważna teza... Co
                        najmniej na Nagrodę Nobla (albo Darwina)... Ja tam wolę dowiadywać się, czym
                        jest teologia Krk, od magistra tejże niż od babci klozetowej - z całym
                        szacunkiem dla obojga.
                        • babcia.klozetowa Re: Pytałem wielokrotnie katolików 28.09.06, 11:31
                          > A czy sugerujesz, że księża katoliccy nie znają doktryny swojego Kościoła i
                          > plotą co im ślina na język przyniesie? Ho, ho, ho jaka odważna teza...
                          Niestety - bardzo prawdziwa w odniesieniu do części z nich. A dowody na
                          potwierdzenie mojej tezy możesz znaleźć na portalach katolickich, gdzie sa
                          wyniki badań, że z wiedzą klechów nie jest najlepiej.

                          > Ja tam wolę dowiadywać się, czym
                          > jest teologia Krk, od magistra
                          Tytuł mgr jeszcze o niczym nie świadczy :)
                          Dobra rada - czytaj więcej [książki o doktrynie kk, prasa katolicka], a nie
                          tylko słuchaj co mówią na ambonie :) Bo mówią niekoniecznie mądre rzeczy i
                          zgodne z doktryną kk.