Dodaj do ulubionych

kilka podstawowych kwestii

17.03.05, 07:59
Witajcie,
od jakiegoś czasu tu zaglądałem, liczyłem, że ostatecznie temat mnie nie
dopadnie, ale jednak...
Mam kilka pytań do Was. Zapewne dłuższe śledzenie zawartości archiwum
pozwoliłoby mi znaleźć odpowiedzi, ale to mogłoby byc strasznie długie.
Wczoraj dostałem pozew z terminem rozprawy pojednawczej już za tydzień.
(Żona żąda rozwodu bez orzekania o winie). Czy musze się stawić za tydzień ?
w jaki sposób mogę tego uniknąć ? konieczne jest zwolnienie od lekarza czy
inny sposób legalny tez wchodzi w grę ? Tydzień czasu to strasznie mało na
przygotowanie się.
Czy na pozew mogę przygotować jakiś "kontrpozew" ? Krew się we mnie
wzburzyła, bo tyle w pozwie krętactw i nieprawdy. Chciałbym swoje uwagi
przelać na papier...

A tak w ogóle to wpraszam się na stałe do Waszego towarzystwa... Przyjmiecie ?
Pozdrawiam wiosennie
Obserwuj wątek
    • perla01 Re: kilka podstawowych kwestii 17.03.05, 08:37
      vertigo5 witaj,
      ja tutaj też od niedawna na tym forum, chociaż po rozwodzie już ładnych parę
      lat jestem.

      > Czy musze się stawić za tydzień ?

      Znaczy rozumiem, że dostałeś wezwanie do sądu? Wtedy na pewno musisz się
      stawić - jak na każde wezwanie sądowe.

      > w jaki sposób mogę tego uniknąć ? konieczne jest zwolnienie od lekarza czy
      > inny sposób legalny tez wchodzi w grę ?

      Z tego co wiem - to tylko zwolnienie lekarskie. Ale pewnie jeszcze Ci ktoś
      odpisze, to może coś doradzi innego.

      > Tydzień czasu to strasznie mało na przygotowanie się.

      Ale pierwsza sprawa, to właściwie nie jest to taka typowa sprawa sądowa.
      Jest sędzia bez ławników. Nie możana powoływać świadków.
      Zadają takie tam standardowe pytania.
      Na pierwszej rozprawie to sąd udaje, że chce pogodzić małzonków.
      Alebo w niektórych wypadkach stwierdza, że podstaw do rozwodu nie widzi.

      Nie piszesz, czy macie dzieci - to też jest brane pod uwagę.

      A przepraszam, że spytam - to wcześniej nie wiedziałeś, że żona chce rozwodu?

      Ty nic nie piszesz, czy chcesz czy nie chcesz rozwodu.

      Jeżeli nie chcesz rozwodu, to to mówisz na pierwszej sprawie.
      Wystarczy, że powiesz, że widzisz możliwość na uratowanie małżeństwa itp.
      Alebo że nie chcesz z przyczyn religijnych.

      To w tym momencie zacznie się to wszystko ciągnąć - sędzia nie wyznaczy tak
      szybko następnej rozprawy.

      Jeżeli chcesz, tylko na innych warunkach - to tu też wystarczy, że powiesz, że
      chcesz rozwodu.
      Termin drugiej rozprawy nie może być wcześniej niż miesiąc od pierwszej - wtedy
      będziesz miał czas na przygotowanie się.



      > Czy na pozew mogę przygotować jakiś "kontrpozew" ? Krew się we mnie
      > wzburzyła, bo tyle w pozwie krętactw i nieprawdy. Chciałbym swoje uwagi
      > przelać na papier...

      Niestety to chyba w takiej sytuacji najlepiej z adwokatem.

      Ale i tak to wszytsko zaczyna się dopiero od drugiej rozprawy.

      W ciągu tygonia też zdążysz pójść do adwokata - żeby po prostu zasięgnąć
      prawniczych porad.

      Na pewno jeszcze Ci ktoś odpisze z większym ,,sądowym'' doświadczeniem.
      Ja byłam w sytuacji, że to mąż wystąpił o rozwód. Też pozew byl bzdurny, ale
      machnełam na to ręką.
      Pierwsza sprawa trwała 5-10 min.
      Druga może ze 20.
      Ale ja się zgodziłam na ,,bez orzekanie o winie''.
      Dlatego mój kontakt z sądem po dwóch rozprawach się skończył.

      > A tak w ogóle to wpraszam się na stałe do Waszego towarzystwa... Przyjmiecie ?
      > Pozdrawiam wiosennie

      Pozdrawiam również i trzymaj się
      • vertigo5 Re: kilka podstawowych kwestii 17.03.05, 08:51
        witaj Perła smile
        oczywiście od jakiegoś czasu wiele wskazywało na to, że będzie rozwód;
        rozmawiałem z prawnikiem, radził dogadanie się, podział majątku, bez szarpania.
        Niestety moja zona nie przyjeła moich propozycji; wystąpiła o rozwod bez
        orzekania o winie. Jak to w pozwie - sporo nieprawdy... .
        Fakt jeden jest niepodważalny - ona zdradzała, ale w pozwie przeczytałem, że to
        był skutek wcześniejszego rozpadu małżeństwa a nie przyczyna. zanim ona go
        poznała wszystko było ok. W pozwie przeczytałem jednak, że od początku
        wszystkobyło xle... szkoda, tylko, że nigdy o tym nic nie mówiła...
        Hmm, mamy córkkę 6 - letnią...
        Ze względów religijnych, mentalnych to dla mnie straszna sprawa.
        Ech...
        pozdrawiam ciepło
        • perla01 Re: kilka podstawowych kwestii 17.03.05, 09:09
          Acha, to tak wygląda.
          Tak o tych powodach odwlekania napisałam, że wiem, że ludzie jak nie chcą
          rozwodu to gadają natej pierwszej sprawie - często bzdury. Tak jak już
          napisałam - ja się w to ,,nie bawiłam''. I Ciebie też nie zachęcam.
          Tylko jeszcze jednej rzeczy nie do końca rozumiem - czy Ty byś chciał rozwód z
          orzekaniem o winie? No bo rozumiem, że rozwodu chcesz, ale nie na takich
          warunkach niż żona.
          A w pozwie ludzie faktyucznie różne bzdury wypisują. Tak jak z tym rozpadem -
          że niby od dawna. Albo inne kiedyś modne: ,,niezgodność charakterów''. U mnie
          też były bzdury w pozwie, jedyne co, to mnie tam nie oskarżał. To przełknełam.
          No ja tak zrobiłam właśnie, że się dogadaliśmy przed pójściem do sądu.
          • vertigo5 Re: kilka podstawowych kwestii 17.03.05, 09:41
            ja bym chciał rozwód bez orzekania, ale przy dogadaniu sie co do podziału
            majątku. Ona jednak idzie na całość, chce abym się po prostu wyniósł niczego
            nie zabierając. Mieszkanie - fakt - jest jej (spadek jeszcze przed ślubem); ja
            jednak w remont włożyłem mnóstwo pieniędzy. Ona chce mi jakieś grosze oddac -te
            wynikające z rachunków, a rachunki to może 10 - 15 % włożonych w mieszkanie
            pieniędzy.
            Naprawdę nie mam ochoty zaczynać zycia w wieku 40 lat w dużym mieście mając 2
            tys. pensji bez mieszkania i obciążony alimentami w wysokości 600 zł... Acha
            jeszcze jeden szczegół - zaczęło się źle dziać od momentu jak ona awansowała i
            zaczęła zarabiac więcej ode mnie. Stałem się juz zbędny...
            Trudne to wszystko, ale i z takimi rzeczami trzeba się w życiu mierzyć...
            • bursztynowe Re: kilka podstawowych kwestii 17.03.05, 10:25
              1. Orzeczenie o ewentualnej winie ma sie nijak do tej cześci rozprawy, która
              tyczy się majątku. Tak naprawdę, na sprawie rozwodowej można tej kwesti w ogóle
              nie poruszać. Generalnie, nie opłaca się dzielić majątku przez sąd ze względu na
              koszty.
              2. "Wyłączniej wina" musi zostać udowodniona. Jeśli luba w ten sposob
              sformułowała pozew to znaczy że kontaktowała sie z prawnikiem - to jest
              podstawowy chwyt jaki sie stosuje w przypadku strony (bezpośrenio i namacalnie)
              winnej rozkładowi (na zasadzie łapaj złodzieja). A pierwszej sprawie
              (pojednawczej), będziesz musiał się ustosunkowac do pozwu, czyli na piśmie
              sformułować czego chcesz (rozwód, tak czy nie, jeśli tak to z czyjej winy i
              dlaczego). Wtedy możesz zażądać rozwodu z jej wyłącznej winy - no i zacznie sie
              zabawa na wiele miesięcy...

              Orzeczenie rozwodu z wyłącznej winy jednej ze stron wiąże się z możliwością
              zażądania przez stronę niewinną alimentów na siebie (alimenty na dzieci to inna
              sprawa).
              • neell5 Re: kilka podstawowych kwestii 17.03.05, 10:58
                Strona niewinna moze żądać alimentacji tylko w przypadku kiedy zyje w
                niedostatku, bądź jest chora i nie może pracować.(taka jest różnica)
                ja wystąpiłam z wnioskiem z orzeczeniem o winie,trwa to już bardzo długo, mimo
                ze alimenty już dawno są zasądzone (mam okropną sędzinę)
                zaczynam załować tej decyzji, już myślałam aby wycofać sprawę z sądu wstrzymać
                sie aż upłyną 3 lata (co niedługo upłynie) i wtedy już sąd bedzie miał jasną
                sprawę o całkowitym rozpadzie małżeństwa
              • julka1800 Re: kilka podstawowych kwestii 17.03.05, 11:02
                zgadzam sie z Bursztynowe:
                1. po pierwsze odpowiedz sobie na pytanie czy chcesz rozwodu
                2. po drugie na jakich zasadach /z orzeczeniem czy bez, kto bedzie sprawował
                opiekę nad dzieckiem, i jak chcesz podzielić majątek/
                3. i teraz jesli chcesz bez orzekania to ok, jesli chcesz orzeczenia jej winy
                to bedziesz musiał to udowodnic w sądzie /swiadkowie, wyciąganie brudów - na to
                sie przygotuj/
                4. co do podziału majątku radziłabym dogadać się poza sadem, jesli nie mozecie
                tego zdobić sami to za posrednictwem prawnikow /taniej wychodzi nawet jesli po
                oplaceniu prawnika/ i Sadowi przedstawić podział w formie ugody, tak to sie
                nazywa /my tak zrobilismy/.
                Piszesz że mieszkanie było jej przed slubem, ale Ty nie chcesz zaczynac zycia
                od zera, a zastanowiłeś się ze zostawiając jej mieszkanie zostawiasz je tez
                swojemu dziecku, ona mogłaby Cię "spłacić" w czesci jaką wynegocjujecie?

                Tak jak napisała Perla, uważam ze im szybciej tym lepiej, bez prania brudów,
                przymknąć oczy na bzdury wypisywane w pozwie, w Sadzie tez nie wywlekac
                przeszłości itd. To nie jest warte Twojego zdrowia psychicznego, chyba ze
                jestes super odporny...
                Ja tak zrobiłam, i choć nóz otwiera mi się w kieszeni jak sobie przyponmę co
                mówiła druga strona w Sadzie, to jednak drugi raz zrobiłabym tak samo.
                Pozdrawiam,
                • vertigo5 Re: kilka podstawowych kwestii 17.03.05, 11:25
                  Witaj Julka,

                  chcę już rozwodu bo zycie w traumie i napięciu niszczy jednak. Ale nie mogę
                  absolutnie wszystkiego odpuścić, to co ona chce to rozbój w biały dzień...
                  Ja właśnie chcę spłaty i to wcale niewygórowanej ! chcę się stamtąd wyprowadzić
                  chociaż mieszkam tam sam obecnie (ona wyprowadziła się z córką do mamy)
            • tricolour Ze spadkiem... 17.03.05, 10:50
              ... to chyba jest ciut inaczej.
              Jeżeli nie spisaliście intercyzy przed ślubem, to mieszkanie jest w połowie
              Twoje. Inne sprawa, jak zrobiliście podział majątku przed ślubem...
              • vertigo5 Re: Ze spadkiem... 17.03.05, 11:04
                niestety nie tak. Ona stała się właścicielką jeszcze PRZED ślubem.
                Zresztą, wcale nie chcę nawet połowy tylko zwrot kosztów remontu (bo to ruina
                była)... nIe mieliśmy żadnej intercyzy
                • tricolour No i co z tego, że przed??? 17.03.05, 11:11
                  Co za różnica kiedy?
                  Potem załozyła rodzinę i to co wniosła do małżeństwa jast WSPÓLNE!!!
                  Jeżeli nie chcesz mieszkania, chcesz zostawić je żonie (bo uważasz, że jest
                  jej) - to zostaw. Proste.
                  A co do kosztów, to wylicz je jakoś rozsądnie... i próbuj się dogadać. Może być
                  tak, że żona nie bedzie chciała gadać, czemu się nie dziwię, bo chce mieć gdzie
                  mieszkać. Wtedy zawsze masz argument, że połowa jest Twoja!
                  Chatę sprzedajemy, a Ty bierzesz to, co włożyłeś w remont. Reszta jej.
                  • vertigo5 Re: No i co z tego, że przed??? 17.03.05, 11:18
                    niestety mylisz się, dorobek z czasu trwania małżeństwa jest wspólny, to co
                    było własnościa jednej ze stron wczesniej nie, prawnik mi to potwierdził
                    • tricolour Myślełem, że... 17.03.05, 11:20
                      ... jest inaczej. Trudno.
                      • perla01 Re: Myślełem, że... 17.03.05, 11:48
                        Ja też myślałam, że to co się wnosi to wspólne, bo po co intercyza?
                        Z drugiej strony wiem, że nawet w trakcie małżeństwa jak się otrzymuje
                        darowiznę to nie należy do współmałżonka.
                        Ach te przepisy prawne.
                        Vertigo dowiedz się jednak dokładnie na czym stoisz.
                        • tricolour Re: Myślełem, że... 17.03.05, 12:09
                          No to jest nas dwoje podobnie myślących. Zreszta tak byłoby sprawiedliwie - dla
                          obu stron.
                          A z darowizną otrzymywana podczas małżeństwa, to musi byc ona "imienna", musi
                          być napisane, kto, KOMU i co daruje...
                          Inaczej stanowi dobro wspólne.
                          • czekolada72 Re: Myślełem, że... 17.03.05, 12:57
                            Na 100% - darowizna zawszejest imienna - kto co komu - jezeli dostaje jeden
                            wspolmmalzonek to jest tylko i wylacznie jego, gdyby to cos sprzedal to
                            pieniadze uzyskane z tego nadal sa tez jego.
    • tricolour Witaj w klubie... 17.03.05, 11:05
      ... W sumie są pewnie przyjemniejsze fora, ale i to bywa całkiem do rzeczy.
      Facetów ci u nas niedostatek, więc każda szabla się przyda smile))
      • vertigo5 Re: Witaj w klubie... 17.03.05, 11:18
        zatem witajcie dziewczęta smile
    • latoja Re: kilka podstawowych kwestii 17.03.05, 11:12
      Czytam to forum , bo też jestem w trakcie rozwodu. Witam wszystkich forumowiczów
      bardzo serdecznie. Ja nie biję się z mężem o dobra materialne , wybrałam skromne
      życie z dziećmi, a mojego byłego ( czekam na drugą rozprawę )chcę wyrzucić z
      mojego życia bez szarpania. Mam nadzieję ,że jeszcze stanę mocno na nogach bez
      jego pomocy.
      • tricolour Re: kilka podstawowych kwestii 17.03.05, 11:14
        Czego Ci życzymy z całego serca. Pozdrowienia dla maluchów.smile))
      • vertigo5 Re: kilka podstawowych kwestii 17.03.05, 11:21
        ja nie mam wygórowanych żądań, chcę jednak mieć jakis wkład chociaż na
        mieszkanie, do tego kredyt długoletni, można juz działać z czymś takim i
        odpocząć od tej traumy... a potem, może coś jeszcze dobrego w zyciu się
        zdarzy... wierzycie w lepsze dni ? bo ja mimo wszystko tak
        • tricolour Wierzymy!! 17.03.05, 11:26
          Przecież forum nie składa się z niedowiarków. Zresztą sam zobaczysz...
          A co do pieniędzy, które chcesz odzyskać, to najlepiej policzyć w miarę
          dokładnie. Sąd, który zajmie sie podziałem majątku wie, że za 5000 remontu nie
          zrobisz...
        • bursztynowe Re: kilka podstawowych kwestii 17.03.05, 22:52
          W tym przypadku masz dwa wyjścia:
          1. ugoda z eksią - ustalacie co ile komu i po sprawie
          2. sąd - i tu są schody, bo musisz udowodnić swój wkład w mieszkanie. jeśli masz
          rachunki faktury to juz połowa sukcesu (pamiętaj, że Twoja jest połowa wkładu,
          niezależnie od tego ile faktycznie kosztów poniosłeś). Ja mam identyczną
          sytuację, sfinansowałem w sporej częsci rozbudowę domu teścia (znacie większego
          frajera???) - pogadałem z prawnikiem i dałem sobie spokój - koszty biegłych,
          wycen, sądu, bez gwarancji sukcesu... Wolę spokój ducha do tych klikunastu
          tysięcy, tym bardziej, że kontynuacja konfliktu z eksią w kwesti majątkowej,
          niechybnie negatywnie odbiłoby się na dzieciach... (co miało miejsce w czasie
          sprawy rozwodowej).

          Pozdrawiam...
      • perla01 Re: kilka podstawowych kwestii 17.03.05, 11:53
        Też tak kiedyś zrobiłam - nie biłam się o majątek i nie szrpałam się z byłym.
        Może do dzisiaj mocno na nogach nei stoję ale święty spokój mam.
        Latoja też życzę żeby Ci się udało smile
    • latoja Re: kilka podstawowych kwestii 17.03.05, 11:29
      Dziękuję za pozdrowienia dla dzieci ale to nie są juz maluchy ten rozwód
      przytrafił mi się dość późno, a wiara w lepsze dni to podstawa mojego życia.
      Miewam czasami doły okrutne tyle, że sie nie daję chyba jak większość z Was.
      • perla01 Re: kilka podstawowych kwestii 17.03.05, 11:59
        Ja też miewam doły, a z wiarą w lepsze dni to u mnie kiepsko.
        No ja już dawno po, to emocje też opadły.

        No i w sumie też się nie daję ...




        • akacjax Re: kilka podstawowych kwestii-intercyza 17.03.05, 13:00
          Wspólnota majatkowa obejmuje rzeczy nabyte w czasie trwania małżeństwa(z
          pewnymi wyjatkami). Jeżeli coś się już miało przed ślubem, to jest majatkiem
          odrębnym.A intercyza to zniesienie tej wspólnoty majątkowej,czyli działa od
          dnia jej zawarcia, niekoniecznie od dnia ślubu. Darowizny otrzymane
          indywidualnie nie są wspólne, wspólne są ew. zyski na takich rzeczach zarabiane
          (np.mieszkanie darowane jednemu-nie staje sie wspólne, ale kasa z jego ew.
          wynajęcia -tak), a w myśl nowego prawa nie można ustalać na nich współwłasności
          (nowość od stycznia tego roku).
          • tricolour Pomimo, że to prawo... 17.03.05, 13:13
            ... to nie podoba mi się.
            Pomyśl. Małżonek (nieważne czy kobieta, czy mężczyzna) wprowadza się po ślubie
            do mieszkania, domu. Przez lata traktuje je jak swoje, dba, upiększa, kupuje
            bibeloty - tworzy swój klimat i miejsce.
            A tu rozwód i na ulicę? Nieludzkie to jakieś...
            • scrivo Re: Pomimo, że to prawo... 17.03.05, 13:21
              ludzkie czy nieludzkie ale zgodne z prawem. Vertigo może dochodzic praw do finansowego zadośćuczynienia z tytułu wkładu z utrzymywanie mieszkania w trakcie sprawy sądowej o podział majątku i zazwyczaj takie sprawy odbywają się po orzeczeniu rozwodu w drodze osobnego rozpatrywania przez sąd. Rzadko sprawa rozwodowa jest też sprawą o podział majątku. najlepiej rozejrzeć się za dobrym adwokatem i spróbowac obie te kwestie przeprowadzić za jednym zamachem, to także sprawa kosztów sądowych i adwokackich.
        • scrivo Re: kilka podstawowych kwestii 17.03.05, 13:16
          nie wydaje mi się by tri miał rację z własnością wspólną tego, co jedna ze stron wniosła do małżeństwa jako wyłączny właściciel przed ślubem. to jednak jest tzw. własność odrębna tak samo jak darowizna już w trakcie trwania małżeństwa oraz dochody wynikające np. z praw autorskich uzyskane w czasie trwania zwiazku. Jutro lub dziś jeszcze będę widzieć się z moim prawnikiem i dokładnie wypytam.
          A stawanie na nogi, mimo dołów i deprechy czasem okrutnej, moze byc czasem pięknym i twórczym a przede wszystkim pełnym refleksji nad własnym życiem i radości płynącej z poznawania nowych ludzi. MNie dał też ten czas spokój i wyciszenie oraz wielką siłę, której w zwiazku z chorym, patologicznym wręcz związku miałam z każdym dniem coraz mniej.
          POzdrawiam verigo i wszystkich nowych na forum. im nas więcej tym lepiej.
          • tricolour Widać nie mam racji... 17.03.05, 13:20
            ... a swoje zdanie wziąłem ze zdrowego rozsądku. Widać święte prawo własności
            jest nad wszystkim... przykre.
            • akacjax Re: Widać nie mam racji... 17.03.05, 15:41
              Równie trudne do przełknięcia jest status współwłasności przez jedną ze stron,
              która pracując "dochodowo" uważa, że jak na wszystko zarobiła to jej..., a tu
              wskakuje prawo o wpólnocie majątkowej.

              W sumie nie byłoby połowy kłopotów, gdyby w dniu składania dokumentów do ślubu
              narzeczeni dostawali pouczenie z prawa. No i nie byłoby połowy ślubów i
              oczywiscie rozwodówsmile
          • vertigo5 Re: kilka podstawowych kwestii 17.03.05, 13:34
            dziekuje i również pozdrawiam, chociaż wiesz, najlepiej, żeby takich forów jak
            to nie było wcale, żeby ie były potrzebne, no ale to oczywiście nierealne...
            life is brutal and full of zasadzkas...
            • julka1800 Re: kilka podstawowych kwestii 17.03.05, 14:00
              skąd wziąłes to ostatnie zdanie, tez go czasem używam,
              • tricolour Zdanie... 17.03.05, 14:03
                ... jest stare jak świat. Używaliśmy go na na naszej uczelni już ... prawie 20
                lat temu smile)
                • jarkoni Re: Zdanie... 17.03.05, 19:23
                  life is brutal chyba znają wszyscy od zawsze...No proszę,w tym wątku jest
                  mnóstwo odpowiedzi na pytania, które sam chciałem zadać.. I vertigo trzymaj
                  się, sam mam pierwszą sprawę 4 kwietnia i już mnóstwo stresu..
                  • vertigo5 Re: Zdanie... 17.03.05, 21:00
                    trzymaj się stary... ja zaczynam za tydzień drogę przez mękę...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka