28.07.05, 12:37
zauważyliscie w swoim zachowaniu, sposobie bycia jakies zmiany przed czy po
rozwodzie? bo ja jestem bardziej oschła w kontaktach z innymi, nie wylewna,
nie taka serdeczna, jak kiedyś. męczą mnie spotkania z ludźmi, najchętniej
nie spotykałabym się z nikim. nie uśmiecham sie tak często i szczerze, jak
kiedyś. jestem tez bardziej zamknieta w sobie, trudno się ze mna rozmawia.
mam dużo dystansu do wszystkich dookoła, brak mi danwej bezposredniości,
żywiołowości w kontaktach z innymi.
to minie?
Obserwuj wątek
    • bezecnymen Re: zmiany 28.07.05, 12:45
      noooooo ze mną akurat jest odwrotnietongue_out
    • e.mes Re: zmiany 28.07.05, 12:51
      Mmmmm...
      czy Ty przypadkiem nie przeczytałaś notatnika mojego psychoterapeuty? wink

      A tak poważnie... Mam to samo... Ósmy miesiąc już leci...
      • bezecnymen Re: zmiany 28.07.05, 13:09
        to pewnie czas...mam dłuższą porozwodową praktykę
        • mindsailor Re: zmiany 28.07.05, 13:12
          może z czasem tez wrócę "do siebie"?
        • e.mes Re: zmiany 28.07.05, 13:13
          bezecnymen napisał:

          > to pewnie czas...mam dłuższą porozwodową praktykę

          Właściwie, od rozwodu minęło niemal trzy miesiące; od czasu pozwu jednak (co
          było dla mnie początkiem końca) osiem...
    • anja_pl Re: zmiany 28.07.05, 13:09
      a mnie czasami denerwuja wizyty znajomych, którzy przychodzą, abym nie była
      sama sad
      cieszę się bo ich lubię, ale po pewnym czasie czekam, żeby sobie wreszcie
      poszli ...
      więcej teraz słucham innych, siebie,

      a jutro bedzie rok sad

      • mindsailor Re: zmiany 28.07.05, 13:12
        od wyprowadzki czy ślubu?
        trzymaj się. niech Ci wróci wczorajsze nastawienie do świata - za rogi go i do
        przodusmile))

        a mnie denerwują gadki-szmatki ze znajomymi. bliżsi wiedzą, dalsi nie. a ja nie
        mówię o tym. mam chyba jakąś blokadę. nie chcę o tym rozmawiać i czasem jest
        tak dziwnie, sztuczniesad
        • anja_pl Re: zmiany 28.07.05, 13:20
          od wyprowadzki,

          i jutro DZIECIAKI WRACAJĄ big_grinDDDDDDDDDDDDDDDDD
          • mindsailor Re: zmiany 28.07.05, 13:28
            przygotowałaś im cos dobrego? tort jakis może?
            moja mama zawsze robiła mi tort z truskawkami, kiedy wracałam z wakacjibig_grinD
      • bezecnymen Re: zmiany 28.07.05, 13:12
        rok nie wyrok, jak mawiał mój sąsiad zanim dorzucili mu jeszcze 3,5tongue_out
        • anja_pl Re: zmiany 28.07.05, 13:20
          big_grinDDDDDDDDDDDDD
          • scriptus Re: zmiany 28.07.05, 16:15
            Nie martw sie, Anju, bedzie lepiej wink
    • eevita Re: zmiany 28.07.05, 13:20
      A ja zauwazyłam jedna zmiane, ale istotną..nie wierzę facetom, uważam ich za
      bardzo ważny element mojego zycia, ale przyjmuje a priori,że mnie okłamują...
      Hmm... nie przeszkadza mi to za bardzo, ale z drugiej strony..widze,że stałam
      się nieufna, a męzczyzn traktuje instrumentalniesmile A z drugiej strony..to
      podoba mi sie takie ich trakotwanie... nareszcie z godne z przynależnym im
      miejscemsmile). No własnie..ciekawe, czy to minie...
    • czekolada72 Re: zmiany 29.07.05, 17:14
      Rozwodu jeszcze nie mam, wiec jako taki - jeszcze nie wplynal. Natomiast
      zmienil mnie niewatpliwie sam fakt oszustwa przez osobe, ktorej ufalam i bylam
      pewna jej lojalnosci w stosunku do mnie. Jak jedna z przedmowczyn - takze z
      gory zakladam ze mnie facet oklamie predzej czy pozniej i ogolnie - wole
      ludziom nie wierzyc. Ale z drugiej strony - zaraz po tym jak sie dowiedzialam -
      bylam na tyle poddatna na wszelkie gesty wsparcia i przyjazni, ze dalam sie tak
      wrobic, ze proporcjonalnie, to co zrobil mi moj ex - to pikus. Inna tez rzecz,
      ze w moim zyciu przez ten czas, rownolegle z moimi malzenskimi problemami, bylo
      tyle innych katstrof, ze razem zebrawszy - te 0statnie 1-0 lat daly mi w d...
      niesamowicie ale jednoczesnie utwardzily sad jezeli mozna sie tak wyrazic
    • bursztynowe Re: zmiany 29.07.05, 17:32
      A ja po początkowym przygnębieniu poczułem ulgę...
      Co prawda powórt do rzeczywistości trwał niemal rok, ale stan nerwó teraz i
      przedtem jest nie do porównania...

      Jedno Ci mogę radzić - jak zawsze gdy jest komuś, źle to najgorsze co może
      robić to izolować się, zamykać w 4 ścianach.
      Rozstanie - wiadomo, problem ze wspólnymi znajomymi (jak się zachować, a może
      eks będzie akurat u znajomych, kwestia konfliktu lojalności owych znajomych) -
      ale to jest też okres prawdy, okaże się kto jest naprawdę z Tobą a kto tylko
      powierzchownie...
      Im szybciej wyjdziesz do ludzi tym lepiej dla Ciebie...
      A wtedy wróći radość, spontaniczność, otwartość.
      Twoje zamknięcie to reakcja obronna na olbrzymi stres któemu jesteś poddana,
      ale to wszystko przejdzie, przekonasz się

      Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka