ak70 23.01.06, 09:05 ... że to juz koniec? Że nic sie nie da uratować? Że nic sie nie zmieni?.. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
joasia69 Re: Skąd wiadomo... 23.01.06, 09:19 Chyba to się czuje... Nie zgadzam się tylko z jednym...zmieni się dużo i to bardzo. Oby tylko na lepsze. Pozdrawiam cieplutko Odpowiedz Link
ak70 Re: Skąd wiadomo... 23.01.06, 13:59 Tak wiem, ale pytałam o zmiany miedzy mną a Jeszcze-Mężem... jak długo żyje nadzieja? Czy to tylko złudzenia? Narazie czuję potworną pustkę i wyć mi sie chce... nie wiem co mam ze sobą zrobić... on mówi, że potrzebuje czasu, aby sobie to wszystko poukładać, że narazie nie wie co do mnie czuje... ale mnie sie wydaje, że boi sie powiedzieć mi, że to już koniec (już raz próbowałam odebrac sobie życie)... nie wiem... Odpowiedz Link
joasia69 Re: Skąd wiadomo... 23.01.06, 14:35 Nie wolno z powodu faceta/kobiety robić krzywdy sobie! Absolutnie nie wolno tego robić!! WYdaje mi się, że jeśli ktoś mówi że potrzebuje czasu, to...to...tak na prawdę już wie jakie decyzje podejmie. Silna bądź! Nie wolno się załamywac, poddawać się. Wiem, że czasami ciężko, ale potem będzie lepiej. Może należy jak Scarlet mówić: "...pomyślę o tym jutro..". Trzymaj się cieplutko ) Odpowiedz Link
ak70 Re: Skąd wiadomo... 23.01.06, 14:46 Kiedy ja nie potrafię być silna... jestem DDA - takie osoby czerpią siłę z tych, z którymi żyją... a jak żyja same? Nie potrafią być same... to je zabija... a potem wcale nie będzie lepiej... będzie jeszcze gorzej, bo nie mam NIKOGO na kim moge sie oprzeć... poza Wami, ale niestety tylko wirtualnie ( Co zrobić na dwa problemy w jednym??! Odpowiedz Link
joasia69 Re: Skąd wiadomo... 23.01.06, 15:04 A przyjaciele? Ale nie ci wirtualni, tylko Ci namacalni? Jeśli nie ma oparcia w rodzinie, to jest oparcie w przyjaciołach. A jeśli nie ma tych namacalnych to i wirtualni czasami pomagają. Nikt nie jest sam. Zawsze jest ktoś kto o nas myśli ) Jeśli chcesz pogadać napisz na priv. pozdrawiam cieplutko ) Każdy jest silny. Czasami tylko o tym nie wiemy Odpowiedz Link
nangaparbat3 Re: Skąd wiadomo... 25.01.06, 15:12 Nie wiadomo. Naprawdę nie wiadomo. w przeciwieństwie do niektórych wypowiedzi jestem przekonana, że człowiek zawsze jest sam, ale czasem bywa z innymi - im częściej i im lepsza jakość tego bycia razem, tym lepiej. Ja też jestem DDA, zawsze potwornie bałam się nie tyle samotności, co porzucenia, no i oczywiście spotykało mnie ono, na zasadzie samospełniającej się przepowiedni. wreszcie dojrzałam do tego, żeby samotność była dla mnie darem - pewnie, są przyjaciele, rodzina, dziecko przede wszystkim i nade wszystko - w sensie mesko damskim jestem sama. I okazuje się, że samotność to też wolność, juz o tym pisałam zresztą, jak wszystko w zyciu - ma minusy, ale plusy też, i nie byle jakie. Ja bym Ci bardzo polecała grupę dla DDA, byle była pod opieka dobrego psychologa. Moja koleżanka przeszła przez to i odzyła, mowi, że ma uczucie jakby jej podarowano nowe, lepsze zycie. Acha, i jeszcze jedno, może najważniejsze - nigdy nie jest za późno na szczęście, naprawdę. Odpowiedz Link
akacjax Re: Skąd wiadomo... 24.01.06, 14:28 Czy pomagasz sobie, chodzisz na terapię DDA? Odpowiedz Link
ak70 Re: Skąd wiadomo... 25.01.06, 08:24 Witam po przerwie - wczoraj nie było mnie w pracy. Nie, nie chodzę na terapię - o tym, że jestem DDA dowiedziałam sie niedawno, w zasadzie zaraz po tym jak mąż nas zostawił. Bardzo chciałabym pójść, ale nie mam na to warunków - z kim zostawię dzieci po południu? Nie mam sumienia obarczać nimi mojej mamy, bo ona zajmuje sie nimi kiedy jestem w pracy, poza tym chodze dwa razy w tygodniu po południu na angielski. Nie mówiąc juz o tym, że dzieci też za mną tęsknią, a mają mnie w zasadzie tylko wieczorem kiedy juz są za bardzo zmęczone aby bawić się, czy rozmawiać. Nie chcę stracić z nimi resztek tego kontaktu, który mam... Co do namacalnych przyjaciół - wiesz joasiu, tak to jest, że kiedy jest wszystko ok, to masz znajomych, których uważasz za przyjaciół, a kiedy ci się wszystko wali, nagle okazuje się, że jesteś sama... Nikt poza moim mężem nie wie, że jestem DDA - jego poprosiłam o pomoc, ale raczej nie mam na co liczyć... on teraz pielęgnuje swoje wypalenie po 12 latach związku ze mną... niby jeszcze nie wie czy chce rozwodu, jeszcze się waha, ale ja myślę, że to juz przesądzone ( Tak więc zostałam sama z pogmatwanym życiorysem, z furą pytań, na które nie znam odpowiedzi, z poczuciem, że tak naprawdę juz nie wiem kim jestem, z dwójką dzieci, które (zwłaszcza starszy) juz prawie mnie nie znają, nie słuchają... z pracą na czas określony do końca lutego... w wynajętym mieszkaniu, na które tak w zasadzie mnie nie stać, ale juz nie mogłam dłużej mieszkać z rodzicami... bez znajomych, którzy nie bardzo wiedzą jak się zachować (bo to byli nasi wspólni znajomi)... A do tego jeszcze wczoraj na wywiadówce dowiedziałam się (w zasadzie zebrałam ochrzan mówiąc delikatnie, przy dużej grupie rodziców, od dwóch matek), że mój syn jest agresywny, wykorzystuje swoja siłę fizyczną, bije dzieci, itp. To taki pasztet, że kompletnie nie wiem jak sobie poradzę bez żadnego wsparcia... dobrze, że chociaż tutaj mogę sie wygadać... ale tylko w pracy, bo w domu nie mam netu... Narazie jestem na dobrej drodze do tego jednego JEDYNEGO kroku.. Pozdrawiam... Odpowiedz Link
tricolour "To taki pasztet... 25.01.06, 09:15 ... że kompletnie nie wiem jak sobie poradzę bez żadnego wsparcia... dobrze, że chociaż tutaj mogę sie wygadać... ale tylko w pracy, bo w domu nie mam netu..." Dostałas bardzo dobrą poradę, by pójść na terapię DDA, a znalazłaś kilka pięknych wymówek, by nie zrobić nic ze sobą. Dzięki temu nic się zmieni... Odpowiedz Link
ak70 Re: "To taki pasztet... 25.01.06, 10:09 Tri - masz rację... ale to, co Ty widzisz jako wymówki dla mnie jest powodem... Bardzo boję sie tej terapii, a jednocześnie bardzo chcę na nią pójść... jednak chciałabym ja zacząć i skończyć, a nie chodzic w kratkę lub przerwać w połowie, bo to bez sensu.. Odpowiedz Link
z_mazur Re: "To taki pasztet... 25.01.06, 13:45 Tri ma rację. Nawet to co napisałaś teraa to tylko wymówka. I co z tego że czasem nei pójdziesz na spotkanie??? To nie wykłady, gdzie stracisz wątek albo coś takiego. Dla jednych taka terapia trwa miesiące dla innych lata. Jedni potrzebują spotkań często, inni od czasu do czasu. Najwazniejsze co się liczy to zaangażowanie i chęć dokonania zmian. Taka terapia momentami jest bolesna, człowiek dowiaduje się o sobie rzeczy, które są mało przyjemne i w tym momencie liczy się tylko wola zmian. Więc moim zdaniem powinnaś skończyć z samousprawiedliwianiem swojej biernej postawy i czas przejść do czynów. Zobaczysz, że jak zaczniesz cokolwiek robić to sama świadomość tego że działasz spowoduje, że poczujesz się lepiej. Odpowiedz Link
porucznikk Re: Skąd wiadomo... 23.01.06, 14:38 Wskazuje na to wątła motywacja do wprowadzania zmian. por. Odpowiedz Link
anula36 Re: Skąd wiadomo... 25.01.06, 11:54 pomysl ze jesli pojdziesz na terapie to przynajmniej dzieci beda mialy w Tobie oparcie. Tendencje samobojcze sa bardzo niebezpieczne moze powinnas brac jakies leki podnoszace nastroj? Odpowiedz Link
ak70 Re: Skąd wiadomo... 25.01.06, 11:56 Na samą myśl o lekach dostaję drgawek ) Lepsze od nich są zdjęcia moich dzieci, które mam zawsze przy sobie, tak na wszelki wypadek, gdyby przyszło mi do głowy cos głupiego... narazie skutkuje... Odpowiedz Link
z_mazur Re: Skąd wiadomo... 25.01.06, 13:48 A ja po kuracji antydepresyjnej czuję się świetnie. Oczywiście nadal czuję ból ale nie przeszkadza mi on w normalnym funkcjonowaniu. Mam chęć do życia, już nie widzę wszystkiego w czarnych barwach. W tej chwili uważam że wizyta u psychiatry byla najlepszą rzeczą jaką zrobiłem dla siebie od 3 miesięcy. Żałuję że nie zrobiłem tego co najmniej miesiąc wcześniej. Odpowiedz Link
tricolour Też miałem poczucie... 25.01.06, 19:24 ... straty czasu kiedy zawitałem u psychologa. Teraz wiem, że straciłem (TAK - STRACIŁEM) z pięć lat... Trudno. Odpowiedz Link
gossamer2 Re: Skąd wiadomo... 25.01.06, 22:20 dołożę się do argumentów za rozmową ze specjalistą od wyciągania z depresji. jak ogarnia czarna rozpacz, to wydaje się nie można już nic zrobić, na nic nie ma sie wpływu i tkwi się w bezruchu w takiej czarnej dziurze. lekarz wprawdzie nie powie 'zrób to i to' ze swoim życiem, ale pokaże jak pomóc samemu sobie. a i środki na lepsze spanie potrafią wiele zdziałać - człowiek wyspany wszystko widzi jaśniej i ma energię, żeby coś zrobić. wystarczyły mi 3 wizyty i jakieś światełko w tunelu się jednak pojawiło - a co najważniejsze zaczęłam chcieć coś robić. pozdrawiam Odpowiedz Link
akacjax Re: Skąd wiadomo... 25.01.06, 14:09 W internecie sa serwisy dla DDA-to tak na początek. Tam są fora, można poczytać, zobaczyć siebie w tym lustrze. I działać, robić coś dla siebie. Napiszę z doświadczenia matki, która ciagle wysłuchiwała że mój syn coś...ja na to patrzyłam inaczej, bo myślałam, że mój punkt widzenia jest słuszny. Teraz wiem, co było prawdziwa przyczyną jego zachowania-domowa sytuacja i moja zbyt bierna postawa. Bo nie liczy sie ilość kontaktów z dzieckiem tylko jakość. A poza tym, czy ojciec dzieci nie mógłby Cię trochę odciążyć? I jeszcze: gdy poznasz dokładnie cechy DDA zrozumiesz swoje reakcje i nauczysz się je kontrolować-to doskonale rozwija osobowość, a tego nam zawsze trzeba. Trzymam za Ciebie! Odpowiedz Link
nangaparbat3 Re: Skąd wiadomo... 25.01.06, 15:23 Słuchaj, skoro nie chcesz leków, sprobuj tego: kupiłam niedawno (w taniej książce)takie coś: iNga Krupa, Joga. Mudry - mała joga dłoni. Poradnik zdrowego zycia. wyd Litrat (Toruń). Dzisiaj rano poczytałam troche i spróbowałam - i działa. Są tam właśnie mudry podnoszące nastrój, przeciwdziałajace zmęczeniu, wyczerpaniu, lękom. NAprawdę działa, dzisiaj cwiczyłam czekając u dentysty, moze 10 minut, i efekt jest wyraźny. Gdybys chciała sprobować a nie mogła kupić książki daj znać na priva, zeskanuję Ci parę mudr. Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki - N. Odpowiedz Link
tricolour Ja też chcę... 25.01.06, 19:16 ... bo przydałaby mi się jakaś mudra na nowego mercedesa... Żarty na bok. Nie uznaje półśrodków w postaci czytania książek, bo mam poważną chorobę, która szkodzi mnie i dzieciom. Jak sie jest chorym, to sie idzie do lekarza, a ksiązki są dobre do poduszki... Odpowiedz Link
tricolour Nie przeczę.... 25.01.06, 20:31 ... i najzupełniej zgadzam się ze słowem "bywa". Wolisz być szczęśliwa czy bywać? Odpowiedz Link
ak70 Re: Skąd wiadomo... 26.01.06, 07:59 Nan... dzięki, poszukam... tylko chyba musze najpierw jakoś podnieść sobie nasrtój, aby mi sie chciało chcieć poszukać. W każdym razie - oczywiście jak zwykle odmiennie od zdania tri - uważam, że warto spróbować, bo krzywdy sobie tym nie zrobię, a pomóc może. Tri - aby uczynić zadość i Twoim sugestiom - z lekarza-terapeuty nie zamierzam zrezygnować. Nie wiem tylko kiedy będzie ten dogodny moment, abym mogła pójść na terapię i ją skończyć. Mam nadzieję, że niedługo, bo ani chybi sie wykończę. Sama w swoim zachowaniu zaczynam bardzo wyraźnie i na każdym prawie kroku dostrzegac cechy DDA - ale czy nie jest tak przypadkiem, że jeśli bardzo chcemy sie wpasować w jakiś wzorzec to tak właśnie będzie?? Sama nie wiem... Dziękuję Wam wszystkim za to, że mnie wspieracie... i po prostu za to, że jesteście... bez Was nie miałabym nikogo ****** Aga Odpowiedz Link
nangaparbat3 Re: Skąd wiadomo... 26.01.06, 16:44 Aga, myslałam, ze te ćwiczenia mogłyby podnieść Ci nastrój na tyle, żebyś zdecydowała sie pójść do specjalisty, psychiatry po prostu, bo wyglada na to, ze masz początki depresji, może nie masz, oczywiście możemy sie mylić, ale wiele na to wskazuje. A tego nie wolno zaniedbać, jesli nie jesteś w stanie zrobić tego dla samej siebie, zrób to dla dzieci. Odpowiedz Link
ak70 Re: Skąd wiadomo... 27.01.06, 16:49 Nan... jak możesz to mi zeskanuj te mudry podnoszące nastrój... może mi to coś da, choć wiara w poprawę samopoczucia jest żadna... prześlij na mail gazetowy... dzieki... Odpowiedz Link
paula63-63 Re: Skąd wiadomo... 02.02.06, 10:56 Piszesz: "Kiedy ja nie potrafię być silna... jestem DDA - takie osoby czerpią siłę z tych, z którymi żyją... a jak żyja same? Nie potrafią być same... to je zabija... a potem wcale nie będzie lepiej... będzie jeszcze gorzej, bo nie mam NIKOGO na kim moge sie oprzeć... poza Wami, ale niestety tylko wirtualnie ( Co zrobić na dwa problemy w jednym??!" Jesteś DDA i jesteś sama? W Twoim miescie nie ma grup wsparcia DDA (w moim są, chodziłam). A może jest psycholog od leczenia współuzależnień? Jeśli są a nie korzystasz, to dla mnie znaczy, że nie chcesz sobie pomóc i że rola pokrzywdzonej troszkę Ci odpowiada, bo zwalnia z odpowiedzialności. W takich miejscach dostaje się pełne, realne wsparcie, bez prochów i cudów-niewidów. Jesli wiesz, że jestes DDA i co to jest, to jestes do przodu - tu wiadomo, co robic dalej i z czym to się je. Jest też mnóstwo mądrych, pomocnych książek na ten temat - jeśli potrzebujesz tytuły, napisz na gazetowego do mnie, prześlę Ci zestawienie Odpowiedz Link
ak70 Re: Skąd wiadomo... 03.02.06, 14:44 Jestem sama, bo jeszcze nie poszlam na terapie. Mam zamiar, ale chciałabym zacząć i skończyć, a nie przerywac w połowie, bo nie będę miała z kim zostawić dzieci. Do tego potrzebne jest wsparcie kogoś bliskiego a nie tylko terapeuty. Wiem gdzie u mnie w mieście jest taka terapia, ale narazie nie dzwonię, bo musze mieć jasną sytuację, co z dziećmi. Nie, ta rola mi zupełnie nie odpowiada, bo wlasnie dlatego maż mnie zostawił. Choć bardzo go teraz potrzebuję, on twierdzi, że rola "odpuszczacza" i chłopca na posyłki" przestała mu odpowiadać. Nie mógł też zrozumiec wielu moich reakcji przerażały go. No i tyle... Wyślij mi na gazetowy te tytuły jeśli mozesz. Dzięki! Odpowiedz Link
paula63-63 Re: Skąd wiadomo... 04.02.06, 02:30 ak70, przesle ci listę w najblizszych dniach. Wybacz, jesli cokolwiek z tego co napisałam zabrzmiało zbyt ostro lub Cię dotknęło - nie miałam takiego zamiaru. Goraco Cię namawiam na grupę DDA - masz szansę spotkać tam ludzi, którzy Cię zrozumieją, zanim jeszcze cokolwiek powiesz, którzy Cię przyjmą z radością i ciepłem taką jaka jesteś, którzy bedą Cię wspierać, dzielić się swoim doświadczeniem, dadzą Ci szczerą i bezinteresowną przyjaźń. -- tak jak każdy zsługujesz na szczęście - tylko trochę mu pomóż Odpowiedz Link
paula63-63 Re: Skąd wiadomo... 04.02.06, 03:03 na początek taki link znalazłam przypadkiem przed chwilą: kiosk.onet.pl/charaktery/0,1475,art_spis.html Odpowiedz Link
ak70 Re: Skąd wiadomo... 06.02.06, 08:18 Paula - dzięki za link. Nie przejmuj się, że jesteś ostra, takie słowa też są czasem potrzebne, aby człowiekiem "potrząsnąć". Ja sie rozsypałam w ten weekend całkowicie... dwa dni ryczałam po kątach... bo mój mąż pojechał do Warszawy - podobno do kolegi - a ja juz oczami wyobraźni widziałam go z jakąś seksi blondyną z dużymi "oczami"... jak to świadczy o mojej samoocenie??! Eeech! Do du... szy to życie... Odpowiedz Link
jeune-et-belle Re: Skąd wiadomo... 18.02.06, 05:46 do ak70: Pomysl troche: podejrzewasz, ze on nie chce z Toba byc, ze ma kogos, ze to tylko kwestia czasu, kiedy Ci to powie... Dlaczego pozwalasz sie pilowac tepa pila?! (sorry, nie mam polskiej czcionki Po prostu zrozum: on Ciebie nie chce, wiec ...Ty go tez nie chcesz! I tak jestes sama (psychicznie odlegla od niego), teraz tez zostaniesz sama, ale chociaz zyskasz spokoj. Masz dla kogo zyc, sa dzieci. Jesli predko i sprawnie podejmiesz decyzje, zyskasz szacunek dla samej siebie. Powiedz sama - musisz sie tak na nim uwieszac? Na poczatek rozejrzyj sie w dwoch kwestiach: czy mam oparcie w kims (b.wazne!): mama, grupa DDA, przyjaciel(e), dzieci (nic, ze male). Jesli tak, to juz jestes silna, juz wygrana! Drugie: jak bedzie wygladalo moje zycie gdy on odejdzie. Mniej forsy? trudno, z czegos zrezygnujesz. Opieka nad dziecmi? I tak sobie radzilas sama. Brak obiektu do kochania (bo chyba go kochasz, tak mi wychodzi?...) - na tym etapie ucz sie kochac sama siebie (i dzieci, i przyjaciol - takie milosci "nieerotyczne"). Mozesz tez ustanowic sobie "deadline", date graniczna, do jakiej czekasz z decyzja. Byle krotki termin, np. 2 m-ce. Nie umiesz przemyslec, ze mozesz zostac bez niego - znaczy, ze jestes skazana na role ofiary. Sorry! (PS. Ale poniewaz jestes DDA, to chyba juz dosc tej roli ofiary?!!!) Niezaleznie od decyzji - trzymam za Ciebie kciuki. Nie badz tchorzem! Odpowiedz Link
ak70 Re: Skąd wiadomo... 18.02.06, 08:23 A jednak... jestem tchorzem... byc moze po terapii DDA będzie mi łatwiej wyjść z roli ofiary, póki co nie mam na to siły... On wrócił, chce spróbować raz jeszcze (o tym na moim wątku "Udało się!!"). JA tez chcę. Czy nam wyjdzie - nie wiem. Wymaga to dużych zmian ode mnie (na które jestem gotowa), ale też od niego (niby mówi, że chce, ale jakoś trudno mi w to uwierzyć, okaże sie "w praniu"). Trzymaj kciuki, dzięki za to co napisałaś! Pozdrawiam serdecznie! Odpowiedz Link
glinka16 Re: Skąd wiadomo... 19.02.06, 00:37 to sie po prostu czuje i wie, probujemy nadrabiac, odwolujemy sie do wspomnien i tego co bylo dobre w nadziei ze nie wszystko jeszcze stracone, ze przeciez po 10 czy 15 latach razem wszystko mozna przezwyciezyc... Ale kiedy nie ma milosci, a pozostaje przyzwyczajenie i rutyna - nie jest latwo, ale nie ma tez powrotu - niestety, okazalo sie po 12 latach. Jakis belkot, ale co innego mozna tu napisac... Odpowiedz Link
buba77 DDA 19.02.06, 16:17 W takim stanie, w jakim jesteś, tylko terapia. Musisz sobie pomóc przede wszystkim - i ty i wszyscy na tym skorzystają. Nie odpuszczaj, naprawdę warto, jesteś już swiadoma wielu rzeczy, to dobrze. Nie poprawiaj sobie nastroju tylko nadzieją, ze jesteście znowu razem. Taki kryzys warto wykorzystać, aby wielu rzeczy się dowiedziec, przede wszystkim o sobie. Terapii nie należy się bać, nikt Cię tam do niczego nie zmusza, zawsze mozesz odmówic, zrobić po swojemu, po prostu być i słuchać innych, mówić albo nie. Nawet zmienić terapeutę. Byle nie uciekac od problemów. One same sie nie rozwiaza. Odpowiedz Link
ak70 Re: DDA 20.02.06, 07:47 Narazie nie mam szczęścia... kiedy próbuje się dodzwonić, aby umówić sie na terapię jest zajęte... a kiedy raz się dodzwoniłam okazało sie, że to nie ten pokój... pan przełączał mnie na centralę, znowu było zajęte, potem nikt nie odbierał... eech! czy wszystko sie sprzysięgło przeciwko mnie??... Odpowiedz Link