Dodaj do ulubionych

Moje dziecko...

24.07.06, 10:24
..wróciło wczoraj wieczorem z jedniodniowego wyjazdu z kolegą i jego
rodzicami z ich działki.
Wróciło o ... martwię sie, bo po prawie 12 godzinach nieobecności wrócił
poddenerwowany, pierwszy objaw jaki zauważyłam to "ciapanie oczami", z jego
opowiadań /a o dziwo mówił dużo/ wywnioskowałam ze wszystko było ok, mówił
opowiadał i szeroko sie usmiechał.
Pomyslałam ze to zmęczenie, tym bardziej ze poprzedniego dnia bylismy nad
wpda caly dzien /z tym wlasnie jego kolega/, niestety chyba nie, bo dzis
rano "ciapanie jest nadal", w dodatku poranek moj syn zaczął od kłótni z
mlodszą siostrą.
Czy sadzicie ze powinnam porozmawiać z rodzicami kolegi? czy poczekać?
Obserwuj wątek
    • bet66 Re: Moje dziecko... 24.07.06, 10:57
      czy mogłabyś sprawę przedstwić bardziej zrozumiale.
      o czym chcesz rozmawiać z rodzicami kolegi?
    • maheda Co to jest 24.07.06, 12:03
      "ciapanie" oczami i czemu stanowi problem?
    • scriptus Re: Moje dziecko... 24.07.06, 12:17
      Nie wiem, co znaczy "ciapanie oczami", ale może się domyślam. Jeżeli z uśmiechem
      opowiadał o wycieczce, to znaczy, że tam było wszystko OK i nie ma o czym
      rozmawiać z rodziczmi kolegi, trzeba raczej porozmawiać z synem. Przyczyną
      "ciapania oczami" może być to, że zobaczył normalne rodzinne życie, stosunki
      kolegi z ojcem i skonfrontował to ze swoją sytuacją w domu. Nie zadroszczę, nie
      masz łatwego zadania.
      • julka1800 Re: Moje dziecko... 24.07.06, 12:24
        "Ciapanie oczami" to b szybkie mruganie...
        niestety Scri moje podejrzenia sa podobne do Twoich ...
        a myslałam ze moje dziecko pogodzilo sie z sytuacja gdy to ja-matka ide z nim
        grac na boisko w pilkę i ze ze mna uczy sie plywac, i ze to ja maluję ściany w
        domu i naprawiam drobiazgi przy rowerze...
        Ech...
        Nie zazdrościsz mi? je sobie tez nie
        • maheda Tylko o czym tu rozmawiać 24.07.06, 12:55
          z tymi rodzicami?...
          • scriptus Re: Tylko o czym tu rozmawiać 24.07.06, 13:04
            Z rodzicami naprawdę nie ma o czym. A z dzieciakiem trudno rozmawiać, żeby
            jeszcze więcej nie zranić, chyba najlepiej przytulić i powiedzieć, że Tobie też
            jest przyjkro, że tak się życie ułożyło, i że wierzysz, że z niego będzie w
            przyszłości taki wspaniały ojciec. Chociaż, to tez niedobrze, bo to takie trochę
            jątrzenie przeciw jego własnemu ojcu, on, co ma wiedzieć, to już wie. Po prostu
            przytul go i daj mu do zrozumienia, że go rozumiesz. Tak myślę.
            • julka1800 Re: Tylko o czym tu rozmawiać 24.07.06, 13:09
              z rodzicami kolegi chcialam lużno porozmawiać o tym jak udał sie dzień, o tym
              jak chlopcy sie dogadywali, bo byl to ich pierwszy wyjazd z moim dzieckiem, a
              wczoraj nie bylo okazji.
              Myslalam ze dobrze jest porozmawiac, bo moze jednak cos sie wydarzylo o czym
              moj syn milczy
              • scriptus Re: Tylko o czym tu rozmawiać 24.07.06, 13:18
                Może tak, chociaż, mogli nic nie zauważyć, bo to mogło być jakieś drobne,
                oczywiste wydarzenie, na które nikt, poza synem nie zwrócił uwagi. Porozmawiać
                właściwie zawsze można smile
                • majeczka2310 Re: Tylko o czym tu rozmawiać 24.07.06, 13:37
                  Zobaczył na tej wycieczce coś czego w swoim życiu nie zna, a o czym tak
                  naprawdę skrycie w sercu marzy- o tacie!!!! o normalnej, pełnej rodzinie, w
                  której ojciec jest ojcem a mąż mężem!!!! I myslę sobie, że dzieciak, jak każdy
                  inny, mały czy duzy, po prostu zazdrości - koledze - ojca!!!! że jest, że chce,
                  że może z nim pogadać i w piłke pograć. I czuprynę czasami zmierzwi, a samochód
                  też pewnie da trochę poprowadzić!!!!
                  wydaje mi się, że porozmawiać trzeba i owszem ale przede wszystkim z synem.
                  Szczerze, jeśli wiek syna pozwoli, to do bólu i bez ogródek powiedzieć jak
                  sprawy wyglądają i że tak czasami bywa.
                  • kruszynka301 nie przesadzajcie! 24.07.06, 14:00
                    niestety, większość z nas ma kompleksy na punkcie pełnej rodziny!
                    Jeździmy z pełnymi rodzinami na wspólne weekendy (wczoraj np byliśmy w 16
                    osób), i zapewniam, że podczas weekendu raczej nie widzi sie tej pełnej
                    rodziny - kobiety są zajęte plotkami, dziećmi, pływaniem, a mężczyźni "męskimi"
                    sprawami typu grill, samochód czy kajak. Naprawdę, bardzo trudno wpaść w
                    kompleksy.

                    Myślę, że powód jest zupełnie inny, może to być np inny sposób wychowania, np
                    dawanie większej swobody dzieciom, albo, co jest najbardziej prawdopodobne -
                    wpływ dzisiejszej aury.
                    Chyba będzie burza, też jestem poddenerwowa - taki dzień.
                    Czy wasze dzieci cały czas mają podobny nastrój????

                    A wymyślanie teorii kompleksu braku ojca - no wybaczcie......
                    • maheda Swoją drogą 24.07.06, 14:29
                      ja sobie zaczęłam radzić tak, że pokazywałam Małej - OK, ktoś ma coś, za czym
                      tęsknisz, ale za to Ty masz co innego, co na pewno się innym podoba.
                      Zawsze dzieci będą tęskniły za czymś, czego nie mają. I muszą nauczyć się z tym
                      żyć - im prędzej, tym lepiej.
                      • julka1800 Re: Swoją drogą 24.07.06, 14:44
                        Ani nie wyolbrzymiając tematu /nikt nie szuka nerwowo od razu psychologa dla
                        dziecka/ ani nie bagatelizując /bo objaw nerwowe mruganie swiadczy ze cos sie
                        dzieje/ moze chodzi tu o akceptacje przez dziecko obecnego stanu rodziny, czyli
                        bez taty. Czym innym moze jest codzienne bycie taką "niepełną" rodziną, dzien
                        za dniem, tydzien za tygodniem, a tu nagle bach wyjazd z kolega i jego
                        rodzicami /tylko w 4, nie bylo wiecej osob/ i zderzenie z myslą, ze u nas jest
                        inaczej.
                        Czy lepiej czy gorzej - dyskusyjne
                        Wiec moze to kwestia świadomej akceptacji, tylko czy mozna mowic o swiadomej
                        akceptacji przez 8-latka?
                        • maheda Re: Swoją drogą 24.07.06, 14:52
                          Sporo dzieci wychowywanych w pełnych rodzinach ma przeróżne tiki, jąka się -
                          wcale nie musi to mieć związku z tym, że wychowuje się w niepełnej rodzinie.
                          W życiu spotkają go różne, również przykre, niespodzianki i musi nauczyć się z
                          nimi radzić. Przykre, ale im wcześniej, tym lepiej.

                          Tak czy owak - z tikami wszelkiej maści - jeśli się nasilają - dobrze jest pójść
                          do lekarza. Tylko nie ma co wynajdywać przyczyn - może po prostu Twój syn ma do
                          nich skłonności. Gdyby był w rodzinie pełnej, miałby inne powody do nich.
                        • bet66 Re: Swoją drogą 24.07.06, 14:54
                          dla kazdego, nie tylko 8 latka, warością najwyższą jest pełna rodzina.
                          Skąd chłopak ma czerpać wzory męskich zachowań, z odwiedzin ojca raz na jakiś
                          czas?
                          Chłopak podczas tego wyjazdu uświadomił sobie , ze jego zycie wygląda inaczej ,
                          jest ubozsze o brak ojca.
                          Dorośli przez swoj brak odpowidzialności, egoizm, niedojrzałość, gotują swoim
                          dzieciom los półsierot społecznych. A potem z tych dzieci wyrastają dorośli,
                          którzy nie mając odpowiednich wzorców, nie potrafią ułożyć sobie swojego życia.
                          • scriptus Re: Swoją drogą 24.07.06, 15:24
                            Dokładnie to stale powtarzam.
                    • scriptus Re: nie przesadzajcie! 24.07.06, 14:54
                      Owszem, ale wystarczy, że nawet godzinkę z tego całego weekendu tata poświęcił
                      synowi na jakąś męską grę, podczas której powstaje taka specyficzna więź między
                      nimi. Wystarczy kilka razy po kilka minut, kiedy robią coś razem, rozumieją się
                      w pół słowa i ten drugi chłopczyk, bez taty, to zauważył. To zupełnie inna więź
                      niż z matką. On wie, że on na to nie ma szansy i dlatego jest mu trudno. Wiem, o
                      czym mówię, bo sam doświadczyłem tej więzi zarówno, jako syn, jak i jako ojciec.
                      Zapewniam, że w obu wypadkach to jest dla mnie ważne.
    • z_mazur Re: Moje dziecko... 24.07.06, 14:53
      Świetny wątek w kontekście tematu o "wartości rodziny".
      Nawet mi się już komentować nie chce.
      • julka1800 Re: Moje dziecko... 24.07.06, 15:05
        przeczytalam ten watek i zupelnie zgadzam sie z tym co napisał z_mazur

        "Wydaje mi się że deyczje o rozwodzie są teraz jednak podejmowane zbyt
        pochopnie
        i bez wystarczających zabiegów o naprawę relacji.
        A jest to jednak spowodowane odpowiedzią na pytanie z tematu.
        Rodzina przestała być wartością nadrzędną. Zdecydowanie bardziej liczą się
        interesy idywidualne przedkładane nad bardziej ogólne."

        dokladnie tak, nic dodać nic ująć
        dodam jeszcze od siebie ze czesto tak jak napisal ktos inny w tamtym watku to
        dla jednej strony najczesciej latami psuje sie zwiazek druga strona nic o tym
        nie wie, a potem pada tekst :"Meczę sie z Toba latami"

        • kurka_wodna2 Moje dziecko... 24.07.06, 23:02
          Witajcie
          Zgadzam się z Wami,interesy zdradzacza ,oszusta przecież są tak społeczne,tak
          uspołeczniajace ,wdrażające do zaspokojenia potrzeb dzieci,żony,rodziców tych
          rodziców-przecież taki przykład wdraża ,wręcz cwiczy wybaczanie.
          A ponadto dzieci widzą miłość rodziców do siebie nawzajem-taką silną
          ,niezłomną,która przetrwa wszystkie romanse,pomyłki,zapomnienia,chęci powrotu i
          naprawienia...


          • agash4 Re: Moje dziecko... 25.07.06, 03:45
            mysmy z przyjaciolmi kiedys sporo wieczoru dyskutowali co lepiej: czy jak nasi
            rodzice rozwiedli sie bylo nam lepiej? (tu: 3 osoby z takim doswiadczeniem) czy
            lepiej dla nas - dzieci gdy sa razem, ale wiecznie sie kloca i zyja obok
            siebie? I Ci co mieli rozbite rodziny jako dzieci wolalyby miec cale rodziny
            wtedy nawet jesli nie bylo rozowo, a Ci co byli w calej skloconej rodzinie
            uwazali ze lepiej gdyby rodzice sie rozstali. ... A tak z innej beczki, to jak
            czytam ... o tym synu z "trzepiacymi oczami", moj brat mial i ma /jest dorosly/
            kompleks braku ojca i inne kompleksy byc moze i z tej samej przyczyny byc
            moze ....
            • maheda Re: Moje dziecko... 25.07.06, 08:40
              Moi dwaj bracia też mają/mieli różne tiki, a byli wychowywani w pełnej,
              kochającej się rodzinie, gdzie nie było przemocy.
              • gosza26 Re: Moje dziecko... 25.07.06, 09:12
                Kiedyś z mężem rozmawiałam na ten temat i doszlismy do wniosku,że dzieci z rodzin, w których jest w miarę ok, gdzie na codzień nie dzieje sie nic "złego" zostaja nagle bez ojca/matki do końca życia będą traktować rozwód jako coś najgorszego. Natomiast w przypadku jeśli są świadome tego,że w domu jest bardzo źle często traktują rozejście się rodziców jako przepustke do normalnego życia.

                Natomiast wnioski w obu przypadkach są smutne bo o ile w pierwszym wypadaku do końca życia ludzie mają traumę, o tyle w drugim bardzo szybko dziecko jest wyrwane ze swojego poczucia bezpieczeństwa i wciągnięte w brutalny świat dorosłych.

                I tak na koniec, w związku z tematem wątku,
                kiedyś rozmawiałam ze swoimi znajomymi(w różnym czasie i miejscach), kobieta i mężczyzna, i oboje zgodnie twierdzili,że w roli "zastępczych rodziców" (gdzie nawiasem mówiąc biologiczni rodzice żyli i z różnych względów nie mieli większego wpływu na życie swoich dzieci) znakomicie sprawdzili się dziadkowie. Czesto słyszałam od nich,że właśnie zostały im przekazane wzroce kobiece/męskie.
              • ladyhawke12 Re: Moje dziecko... 25.07.06, 09:15
                Tiki mogą mieć różne podłoze i uważam że zamiast samemu dorabiac do nich
                filozofielepiej iść do lekarza i dowiedzieć sie np, czy to nie jest podrażnienie
                oka, powstałe po wycieczce np zatarcie brudnymi rekami, lub początki zapalenia
                spojówek ( z doświadczenia piszę)
                Co do wychowywania dzieci w takich czy innych rodzinach to ważne chyba jest to
                aby przekazac im wiedzę miłośc i pokazywać najlepsze wartości i zachowania,
                jeśli rodzina nie pełna to np sa faceci w kręgu jacys dziadkowie wujkowie, na
                przykładzie ich zachowania mozna dziecku przekazać wiele(rada psychologa) nic na
                siłę, jaki przykład dziecko wynosi z domu gdzie są wyzwiska kłótnie, rodzina
                trzymana na siłe bo tak wypada, ani miłości ani ciepła w niej nie ma, czy to
                własciwe wzorce, wątpię.
                Nie znosze kiedy na siłę wmawia sie dziecku ze powinno być nieszczęśliwe, dzieci
                są bardzo inteligentne i naprawdę potrafia wyłuskac wzorce trzeba tylko
                delikatnie im pomóc. Znam wile świetnie wychowanych dzieci z rodzin niepełnych z
                własciwymi wzorcami,kwestia tego jak sie rodzice po rozwodzie zachwują Kruszynki
                przykład jest najlepszyże można bez strasów dla dziecka.
                A tak poza tym wszystkim tylko spokój możne nas uratować.
    • julka1800 Re: Moje dziecko... 26.07.06, 12:30
      .. ciapanie oczkami po 2 dniach przeszło, z rodzicami kolegi nie rozmawialam,
      syn z kolega dogadują sie świetnie, i spedziaja teraz cale popoludnia razem
      emocje w srodku pewnie zostaly...

      wczoraj dlugo gadalismy wieczorem z synem przy gwiazdach o wszystkim i o niczym
      • ladyhawke12 Re: Moje dziecko... 26.07.06, 12:40
        Fajnie że sie udało, i nic poważnego to nie było.
        Ja jednak optowałabym przy wizycie u okulisty, nie zaszkodzi sprawdzić.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka