09.11.06, 15:54
Witamsmile niestety rozwodze sie z orzekaniem o winie, moj maz twierdzi, ze
jestem alkoholiczka i narkomanka, jako dowod zamierza przedstawic moje
zdjecia i filmy z imprez, ktore odbyly sie przed slubem. Nie wiem w ogole co
z robic z tymi zarzutami, bo sa absurdalne, ale troche sie bojesad czy to w
ogole moze byc dowod w sprawie rozwodowej? moj maz zlozyl najpierw pozew
rozwodowy bez orzekania o winie, ja sie na to nie zgodzilam i teraz sprawa
wyglada tak, ze ja chce rozwodu z orzekaniem o jego winie a on o mojej.
Niestety glownym powodem takiej sytuacji jest kasa i brak mozliwosci
dogadania sie co do podzialu majatku. Czy ktos z Was mial moze taka sytuacje?
Czy moge sie poddac jakims badaniom na obecnosc narkotykow w organizmie,
ktore pokaza, ze to kompletny bezsens?
Obserwuj wątek
    • z_mazur Re: co robic? 09.11.06, 17:25
      Trochę to absurdalna sytuacja.
      A co ma majątek do rozwodu?
      Dlaczego nie chciałaś się zgodzić na rozwód bez orzekania o winie????
      W sumie to nie pozostawiłaś mężowi wyboru.
      Jeśli nie chcecie ze sobą być to po prostu się rozwiedźcie bez orzekania o
      winie.
      Potem będziecie się żarli o majątek, ale to już zupełnie inna historia.
      • to.ja.kas Re: co robic? 10.11.06, 09:48
        Mazur ma rację. Przymus jest jak sprezyna...i własnie teraz masz na to
        dowod....rozwiedzcie sie jak ludzie.....o kase pozrecie sie pozniej....a
        zdjecia sprzed slubu nie sa dowodem...
    • nieide Re: co robic? 10.11.06, 09:57
      Tak...
      Moim zdaniem to Ty zaczęłaś tę sprężynę nakręcać występując o rozwód z jego
      winy. To normalne, że się broni przed tym. I tyle.
      A to, że nie potraficie się dogadać co do podziału majątku świadczy tylko o
      Waszej niedojrzałości, a przynajmniej jednego z Was.
      Z tego co napisałaś to najwyraźniej emocje przesłaniają Wam (albo jednemu z Was)
      możliwość jasnego, logicznego myślenia. I wybacz, ale zastanów się, czy czasami
      Tobie bardziej nie przesłaniają. Jak piszesz, to Ty zaczęłaś "paprać się" z
      "orzekaniem o winie".
      Życzę Wam powodzenia i jak najmniej niepotrzebnych nerwów.
      • to.ja.kas Re: co robic? 10.11.06, 10:35
        Mnie zastanawia jedno....autorka watku nie pisze o tym jakie sa winy meza tylko
        ze powodem takiej sytuacji jest kasa....
        Wiec ja czegos nie pojmuje:
        jak kasa moze byc powodem orzeczenia o winie ?
        i własciwie o co chodzi ???

        Ale moze moje niezroumienie wyunika z tego, ze malo napisałas o sobie Mawi?
      • mawi74 Re: co robic? 10.11.06, 10:45
        dziekuje za radysmile pewnie wychodze na malpe, ktora chce sie znecac nad mezem,
        ale nie zawsze jak zapewne wiecie wszystko jest takie prostesad orzekanie o
        winie to byla decyzja adwokata, a komus w takiej sytuacji trzeba uwierzyc
        • to.ja.kas Re: co robic? 10.11.06, 10:46
          nie, to Twoja decyzja podjeta pod wplywem sugestii adwokata...
          • mawi74 Re: co robic? 10.11.06, 11:09
            w ten sposob na to nie spojrzalamsmile na pewno towarzysza mi emocje i moje
            decyzje sa podejmowane pod ich wplywem, ale ale....w sumie to i tak nie wiem co
            mam robic dalej, tak zle i tak niedobrze. Dziewczyny, ktore sa po rozwodach a z
            ktorymi rozmawialam twierdzily, ze jedynej rzeczy jakiej zalowaly, to fakt, ze
            odpuscily, ze zgodzily sie na rozwody bez orzekania o winie, podkulily ogon i
            uciekly. Mam nadzieje, ze nie jestem jeszcze wariatka i gdyby moj maz zachowal
            sie fair, to nie robilabym problemow, ale sama juz nie wiem, najgorsze jest to,
            ze jak czlowiek sie zapętli, to potem cięzko jest się z tego wyplatac. Czesto
            zastanawiam sie nad tym, jak to jest mozliwe, ze dwie osoby, ktore zdecydowaly
            sie kiedys na slub nie potrafia sie po ludzku rozejsc i dlaczego ja w tym
            wszystkim uczestnicze? z jedej strony mam poczucie,ze sie zeszamcam a z drugiej
            przekonanie, ze nie powinnam odpuszczac, taki dualizmsmile
        • z_mazur Re: co robic? 10.11.06, 10:55
          Powiem szczerze, że o adwokatach w sprawach rodzinnych mam bardzo kiepskie
          mniemanie. Szczególnie jeśli chodzi o ich etykę.
          Rozwód z orzekaniem winy to gratka dla adwokata i zupełnie inna stawka niż
          bezkrwawy rozwód bez orzekania winy.
          Może jestem teraz nieobiektywny, ale jak zobaczyłem pozew adwokata mojej żony w
          sprawie o alimenty na dziecko, w którym żaden opisany fakt nie zgadzał się ze
          stanem faktycznym (nie sądzę, żeby taka była intencja żony, zresztą jak już
          pisałem w innym wątku bez problemu się dogadaliśmy) więc myślę, że to były
          raczej pomysły adwokata (żona stwierdziła, że nie widziała nawet tego pozwu).
          Mam silne poczucie uczciwości i sprawiedliwości i jak widzę na oficjalnym
          pozwie stek kłamst i pomówień, które mają zapewnić lepszą pozycję wyjściową w
          ewentualnej sprawie to momentalnie się jeżę. Jaki ma to związek ze
          sprawiedliwością??? Ale ja, jeśli chodzi o sprawiedliwość, to naiwny idealista
          jestem.
          • mawi74 Re: co robic? 10.11.06, 11:17
            moj adwokat usilowal doprowadzic do ugody,wydaje mi sie, ze jest ok, nie rzuca
            sie na mojego meza z wymyslonymi zarzutami, w pozwie nie napisal ani slowa
            nieprawdy, nie sadze tez aby wyciagal jakos duzo kasy, raczej standard na
            rynku, choc na pewno jest to wiecej niz gdyby rozwod odbywal sie bez orzekania,
            bo wtedy w ogole nie jest potrzebny adwokat.
            bylam dzis u niego rano i tez uswiadomil mi, ze sprawy sprzed slubu nie maja
            nic do rzeczysmile
          • anja_pl Re: co robic? 10.11.06, 11:19
            ja tez wierzę w sprawiedliwość
            i pewnie dlatego każde kolejne pismo procesowe mojego męża, zawierające kolejne
            kłamstwa powodują, że powoli umiera moja miłość, poznaję, z tych pism, zupełnie
            innego człowieka...
            może właśnie dzięki temu "wyleczę" się z tej miłości i będę mogła mocno i
            dokładnie zamknąć drzwi przeszłości i rozpocząć nowe życie,
            • z_mazur Re: co robic? 10.11.06, 11:24
              No dokładnie Anju, tak to działa. Mnie też to skutecznie leczy z jakichś
              resztek sentymentu, miłość już dawno została zabita. I rzeczywiście chyba
              łatwiej potem nie oglądać się za siebie. Tylko czasem zakłuje taka myśl "ale
              przecież kiedyś ją kochałem i ufałem".
    • makaveli31 Re: co robic? 10.11.06, 11:03
      spróbujcie usiąść przy kawce i się dogadać polubownie co do samego rozwodu. A
      co do majątku to inna bajka. Nie łączcie tego bo będzie się latami ciągnęło jak
      nie ma między Wami kompromisu. Tak ja to widzę.
      A sprawy dot. Twego życia przed małżeństwem nie mają nic do wspólnego pożycia i
      ewentualnego rozpadu jego. Tym nie należy się przejmować. Powodzenia w
      rozmowach.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka