margaritta1977
24.12.06, 22:47
nie jestem mężatką, nie jestem rozwódką...
Wciąż mam przed sobą drogę,
drogę poszukiwania. Poszukiwania osoby, która mnie
pokocha, a ja ją równie mocno. To jest moje marzenie.
Moja najlepsza pzyjaciółka się rozwodzi
i z braku doświadczenia w rozwodach ... by ją lepiej zrozumieć...
znalazłam to własnie forum.
Z jednej strony czuję się przerażona- tym jak ludzkie marzenia
o miłości, udanym małżeństwie palą się na panewce.
Po przeczytaniu niektórych historii(choc są oczywiści
jednostronne) oczy zachodzą mi łzami a w głowie pojawia sie pytanie-
jak tak można? gdzie ideały? gdzie zaufanie?
jakie to życie??? a miłość...???
Z drugiej strony widzę jak sobie pomagacie nawzajem,
wspieracie się, aby zobaczyc światło w ciemnym okresie waszego
życia.
wybaczcie, ale...
jestem na początku drogi...
nie chcialabym, aby moja skończyła sie jak wasza,
bo to mnie przeraża.