Trudno mówić o jakiejś decyzji, po prostu konieczność, nie było innego
wyjścia.
Wracam w swoje rodzinne strony, pod skrzydłda mamusi i tatusia

, z tym, że
z 2 własnych dzieci

.
Mam już od 10 stycznia nową pracę, córka w piątek była pierwszy raz w nowym
przesdzkolu, wszyscy na mnie czekają. Wróciłam tylko po to, żeby wykończyć tu
wszystkie sprawy - rozwiązać umowę o pracę, spakować się i zorganizować
transport, złożyć pozew i ... uciekać jak najszybciej, tam, gdzie jestem
prawie szczęśliwa.
Trzymajcie kciuki za dobry humor poświąteczny szefa i siłę dla mnie - dzieci
zostały już u rodziców i ciężko mi tu samej bez nich, nawet przez te kilka
dni.
Wszystkiego dobrego w Nowym Roku