Dodaj do ulubionych

No i stało sie

09.02.07, 23:02
Mielismy ciche dni , powodem tego była szarpanina wcześniej ale ja nie
wytrzymałam i zapytalam po tygodniu ciszy co dalej ale bardziej że chcę
zdrowego związku i rodziny a On nie to juz koniec, na rozwód Go nie stać tak
powieadział ale mamy żyć osobno a finanse razem do póki nie spłacimy konta do
zera, czyli teraz mamy troche na minusie a póżniej rozdzielność majatkowa.
jaka rzodzielność? jak mam tak żyć ?
Obserwuj wątek
    • nanga.nanga Re: No i stało sie 09.02.07, 23:04
      Gdyby był tak bardzo zdecydowany, wyprowadziłby sie niezależnie od finansów.
      Na razie troche zaczekaj. wiele małżeńst mówi sobie, ze sie rozwodzi, i nic z
      tego nie wynika.
      • patrycja9948 Re: No i stało sie 09.02.07, 23:06
        no ale mieszkanie jest Jego to gdzie ma się wyprowadzieć to Ja mu przeszkadzam
        bo nic mi nie może zrobic a musi ze mna mieszkać
        • nanga.nanga Re: No i stało sie 09.02.07, 23:23
          To rzeczywiscie patowa sytuacja.
          Macie dzieci?
          • patrycja9948 Re: No i stało sie 09.02.07, 23:46
            mamy córkę ale dzisiaj juz nie mam głowy do myślenia głowa mnie boli od płaczu,
            powiem tylko mieszkanie w którym mieszkamy jest na teściową a ona mieszka w
            mieszkaniu mniejszym naszym kupionej dla niej ale nie chce aby musiała
            zamieszkać z nim a ja wyprowadziłąbym sie do tego naszego mieszkania i połowe
            musze mu spłacić. mam dobry kontakt z teściowąi ona to bardzo przeżywa nie
            chcę aby musiała sie z nim męczyć do końca życia ma już 75 lat i mówi że nigdy
            nie chciałby już z nim mieszkać
            • nanga.nanga Re: No i stało sie 10.02.07, 01:06
              Jeśli matka nie chce z nim mieszkać, to pewnie Ty i corka nie powinnyście.
              Nie rozważałaś zamieszkania w tym większym z tesciową? Przynajmniej na jakis
              czas?
        • scriptus Re: No i stało sie 09.02.07, 23:23
          patrycja9948 napisała:

          > > bo nic mi nie może zrobic a musi ze mna mieszkać

          Marna to pociecha i kiepski grunt pod budowe przyszlosci.
          Nie zastanawiaj sie nad tym, co On musi, ale nad tym co mozecie oboje zrobic w
          celu osiagniecia konsensusu.
          • nanga.nanga Re: No i stało sie 09.02.07, 23:24
            scriptus napisał:

            > patrycja9948 napisała:
            >
            > > > bo nic mi nie może zrobic a musi ze mna mieszkać
            >
            > Marna to pociecha i kiepski grunt pod budowe przyszlosci.
            > Nie zastanawiaj sie nad tym, co On musi, ale nad tym co mozecie oboje zrobic
            w
            > celu osiagniecia konsensusu.
            >
            Oboje?
            Decydowac mozna tyklko o sobie.
            • scriptus Re: No i stało sie 09.02.07, 23:32
              W takim razie, trzeba myslec o tym, co samemu trzeba zrobic.
              Byc moze On cos musi, ale obys nie byla zaskoczona tym, co On moze zrobic.
              Pomysl zatem, co mozesz zrobic, by Go sprowokowac, by zrobil cos wlasciwego.
              • patrycja9948 Re: No i stało sie 09.02.07, 23:51
                naprwadę nie wiem co mogę juz zrobić teraz nie chce czekać aby miec wspolne
                konto aż do wyrównania płatności już chciałabym oszczędzać a tak nic nie moge
                zrobić jestem uzależnona od niego a wiem że on przesyła co miesiac pieniądze na
                swoje inne konto osobne 200zł a dla mnie nic nie podoba mi sięto co mam zrobić?
    • akacjax Re: No i stało sie 10.02.07, 00:33
      Szarpanina to przemoc, ile jej doświadczasz? Naciski finansowe, ograniczenia, to też przemoc.
      Zadbaj o siebie, nie o niego.
      Pracujesz? Przykre, co powiem, ale może pora zbierać kwity na m.?
      • patrycja9948 Re: No i stało sie 10.02.07, 09:20
        No właśnie, szarpaniania to tez przemoc,stwierdził że jestem agresywna a ja
        tylko sie broniłam jak się rzucił na mnie aby wyrwać mi pilot od telewizora, no
        i go podrapałam.Własnie teściowa nie chce z nim mieszkać a mnie mówi że mam dom
        tam gdzie teraz mieszkam także nie moge nic zrobic, ale macie rację uważam że
        właśnie on powinien zamieszkac z ze swoja mamą a ja wyprowadziałabym się do
        naszego mieszkania.Powiedział że przyzwyczaicł się luksusu i trudno mu z tego
        zrezygnować, a ja teraz w zwiąku z tym mam z nim mieszkać i jeszcze po nim
        sprzatć bo oczywiście ma dwie lewe rece do roboty. Nie nie chce tak, boze musze
        coś wymyśleć ale nie mam pojęcia co?
        • tricolour Jedno warte drugiego... 10.02.07, 09:54
          ... trzeba mieć nieźle pogmerane w głowie, by się bić o cokolwiek, a o pilota do
          telewizora, to już żałosne...
          • rogaczmiejski Re: Jedno warte drugiego... 10.02.07, 10:41
            Racja, racja- może z tych pieniędzy które odkłada na swoim koncie kupić drugi
            telewizor...
            można też wystąpić o odszkodowanie do TV , że nadaje w tym samym czasie skoki
            narciarskie, mecz piłki ręcznej i telenowele- co ewidentnie przyczynia się do
            rozpadu małżeństwa.
            • kruszynka301 Re: Jedno warte drugiego... 10.02.07, 10:51
              rogaczmiejski napisał:

              > Racja, racja- może z tych pieniędzy które odkłada na swoim koncie kupić drugi
              > telewizor...

              Lepiej jeszcze trzeci, bo przecież jest jeszcze dziecko, a latorośl też czasami daje nieźle popalić, szczególnie, kiedy idzie ulubiona bajkawink).
              Swoją drogą, rzeczowe dyskusje, co kto ogląda (ale PRZED emisją), mogą naprawdę uczyć tolerancji i zrozumienia dla potrzeb drugiego człowiekawink.


              • akacjax Re: 10.02.07, 11:00
                Chyba, że to było ostatnie wyrażenie swojej woli...akt desperacji
                bo pan i władca zawsze robi, to co uważa za jedyne słuszne i stosowne.

                Nie popieram żadnej formy agresji ani fizycznej, ani słownej, złość trzeba wyrazić asertywnie. Ale, czy zaszczute osoby mogą być asertywne?

                Zastanawiam się, czy ja od zawsze nie lubiłam ogladać telewizji, czy wyleczył mnie z tego m.-władca pilota? Generalnie żyję bez telewizora.
                • ka-aktus ale jesteście pesymistami!!! 10.02.07, 11:34
                  Dajcie spokój!

                  Nie dołujcie kobiety!
                  A moze to przejściowy kryzys - nie mówię że mały i małoznaczny.
                  a może trzeba zawalczyć o związek.
                  A może trzeba się zastanowic - co ja zrobiłam i złego i dobrego.
                  A nie od razu - zbieranie kwitów i rozwód.

                  Nie jestem w tych zwględach zbyt doświadczona, ale stąd własnie moje inne
                  spoojrzenie
                  • akacjax Re: ale jesteście pesymistami!!! 10.02.07, 12:03
                    Myślisz, że po jednorazowym zdarzeniu wchodzi się na forum rozwody? Nie wierzę, raczej tylko pisze się o najlżejszym zdarzeniu.
                    • patrycja9948 Re: ale jesteście pesymistami!!! 10.02.07, 13:18
                      No własnie wtedy nie wchodziłabym na forum rozwód jak bym nie myślała ze jest
                      tak żle, jade do teściowej i musimy cos wymysleć na ta całą sytuację ale pewnie
                      ona i tak nie bęzie chciała z nim mieszkać. Teraz jak ja nic nie robię to on
                      wykorzystuje dzecko, kaze jej zamiatać , wynosic smieci, boże nie wytrzymam nie
                      moge, chyba on jednak potrzebuje tylko słuzącej, no dzisiaj przekonał mnie 100%
                      ze mam dość bycia służącą, a do tego lubi sobie wypić, może lubi to mało
                      powiedziane pije codziennie piwska a w weekendy od rana do wieczora.
                      • kruszynka301 Re: ale jesteście pesymistami!!! 10.02.07, 13:38
                        Patrycjo, a ile lat ma dziecko? Bo ja też swoją córę zmuszam do sprzątania i do wynoszenia śmieci, i to jest dla mnie normalne.

                        Patrycjo, spróbuj namówić męża na terapię - z tego, co piszesz, to uzbierało się mnóstwo spraw, ciągle poruszasz nowe tematy, ale chyba jest to wszystko do naprawienia.
                        • patrycja9948 Re: ale jesteście pesymistami!!! 10.02.07, 13:51
                          No właśnie chyba ciągle dodaję poprostu co u niego mi sie nie podoba, dziecko
                          ma 10 lat, ale chodzi mo o to że to on nic nie robi a smieci to on zawsze
                          wynosił, a teraz co my z dzieckiem mamy wszystko robic a on nawet talerzy nie
                          wstawi do zmywarki a gdzie tu mowa o czym więcej, a ja chodze po kuchni i tylko
                          sprzątam puszki po nim do kosza nawet nie potrafi wrzucić i butelki po winie
                          tez stawia w kuchni nawt nie wrzuci do kosza. Nie sądzę że ja chce juz jaką
                          terapie z nim
                          • marek_gazeta Re: ale jesteście pesymistami!!! 12.02.07, 09:25
                            Jest jakiś głęboki kryzys, nie znamy szczegółów (np. jak długo tak się szarpiecie), ale mimo wszystko spróbowałbym terapii. Jeśli mu wszystko tak zwisa, to może jemu też jest bardzo ciężko (depresja itp.)?
                          • akacjax Re: ale jesteście pesymistami!!! 13.02.07, 13:30
                            Jeżeli on jest choć w przypuszczeniu uzależniony od alkoholu i to widać-są skutki tego-to nie namówisz go na terapię, polecam raczej zgłoszenie go do gminnej komisji rozwiązywania problemów alkoholowych.
        • nanga.nanga Re: No i stało sie 10.02.07, 14:15
          Patrycjo, sama piszesz, ze on nie moze mieszkać ze swoja mamą, bo ją dręczy,
          podobnie jak Ciebie. Ponawiam propozycję: czy nie jest mozliwe, zeby on
          przeprowadził sie do mniejszego mieszkania, a Ty z corką mieszkalabyś w
          wiekszym z tesciową?
          To nie jest ideał i szczyt szczęścia, ale może byłoby znosnie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka