Od wczoraj trzyma mnie dół - morderca. Jak rzadko.
Naprawdę nie chce mi się juz czasami chcieć. Walczyć , pracować , jeść ,
trzymać twarz , żeby nikt się nie zorientował , że czasem wysiadam

Być
twardą , niezależną , dowcipkującą...
Po co?
Co jakiś czas , kiedy wydaje się że wszystko w końcu idzie jak powinno , wali
się jakiś kawałek układanki. Ciekawe co zawali mi się tym razem?
Jestem zwierzę stadne i bardzo źle na mnie działa to uczucie cholernej pustki
wokół siebie

(
Wino kupione , filmy pożyczone , nastrój do doopy... Można zacząć house-
party

(