pomimo1
06.03.07, 15:11
wiem, że nie na temat,ale komu mam się wyżalic?????
siedze od rana w pracy. moj szef, ktory zna ang jako tako- ledwo jako, dostal
12 stronicowa umowe partnerska do podpisania z pewna firma. Umowa, aby ja
podpisac musi zostac przetlumaczona w takim wypadku przez tlumacza
przysieglego i pewnie bedzie. Mojemu szefowi czytac sie jej nie chce. Po
polsku mu sie nigdy nie chce, a co dopiero po angielsku.
No wiec dostalam 12 stronicowa umowe (czcionka 10, odstep 1)ze slownictwem
informatyczno-prawniczym do tlumaczenia W JEDEN DZIEN dzien, BO mojemu Panu
się nie chce czytac.
Trzy razy delikatnie mowilam o braku sensu mojej pracy.Tlumacz i tak musi to
zrobic.
Groch o sciane.
nadmienie,ze moja znajomosc jezyka jest na poziomie srednim(FCE max)i takie
slownictwo to dla mnie nie lada wysilek.
W miedzy locie: kawka, zarcik, telefonik na budowe, telefonik do jego
fryzjera, zamowienie mu obiadku, wyslanie do biura architekt. prosby o
naniesienie zmian (ja sama okreslam jakich).
K U R W A!!!!!!!!!!!! mam dosc!!!!!!!!