Moja rocznica :(

06.05.07, 00:04
...ślubu. Niniejszym rozpoczynam świętowanie sad
Poryczałam już sobie w zaciszu łazienki, od paru godzin "udaje mi się"
odłożyć na bok świeżo nabyty dystans i książkowe mądrości.

Wiem, jutro wstanie słońce, a ja być może będę się nawet uśmiechać. Tylko
chwilowo poczucie porażki przygniata.

Gówniarze...cholerni, przmądrzali, zapatrzeni w siebie i wystraszeni
gówniarze...tyle mam do powiedzenia po siedmiu latach małżeństwa. Smutne.
    • maza15 Re: Moja rocznica :( 06.05.07, 00:14
      smutne.
      Ja też jestem "rozwalona" psychicznie.
      Piję sobie piwo i dopiszę się.
      Jutro mija 5 mcy od rozwodu,a dziś ex przywiózł opłacone rezerwacje wczasów dla
      mnie,dla niego i dla dzieci.W tym samym terminie,w tym samym domku,w tej samej
      miejscowości gdzie jeżdziliśmy od lat...
      Dzieciaki się cieszą,a ja jestem wściekła.
      Jak mógł????
      Nie pojadę,będzie płacz.
      • rozwodnica Re: Moja rocznica :( 06.05.07, 00:18
        Co za słodki człowiek smile
        Twój mąż to chyba faktycznie widzi rozwód "po amerykańsku". Fajnie tak chwalić
        się kumplom jaki to jestem wspaniały, utrzymuję świetne kontakty z byłą żoną.
        Pozazdrościć.

        Ja próbuję się bezskutecznie wstawić ale dziś chyba nawet własny organizm
        odwrócił się do mnie tyłkiem.
    • pszczolkalodz Re: Moja rocznica :( 06.05.07, 00:59
      Moja droga rozwodnico, glowa do gory! placz jesli ci to przynosi ulge. Ja
      dzisiaj swietuje rocznice zdrady mojego exa o ktorej wiem haha. Pije drineczka
      w moim cieplutkim, pieknym mieszkanku i jakos nie czuje nic. Twoj post
      uswiadomil mi ta rocznice i jedyne co czuje to cieplo ( pewnie przez wodeczke w
      soczku) i poczucie bezpieczenstwa. Dobrze mi bo wiem, ze juz mnie nie skrzywdzi
      nie zrani. Dobrze mi z tym, a Tobie? Zrob sobie drinka badz napij sie lampki
      wina i pomysl o tym ze gdyby nie te dowiadczenia (slub, malzenstwo) moze do
      konca zycia bylybysmy naiwnymi " Aniami z zielonego wzgorza" a tak jestesmy
      doswiadczonymi kobietami z ciezkim, ale wartosciowym bagazem doswiadczen.
      Buziaczek
    • m_niczka Re: Moja rocznica :( 06.05.07, 13:10
      Hmm... ja co prawda bez rocznicy, ale też po siedmiu latach małżeństwa
      (rozwiedzionego rzecz jasna), więc pozwoliłam sobie na dwa słowa.
      Mam nadzieję, że dzisiaj wstało dla Ciebie świetliste słońce rozjaśniające
      ciemne zakamarki Twojej duszy... i ponownie osiągnęłaś stan względnej harmonii
      i "książkowe mądrości" z powrotem zawitały do Twojego nastroju!
      Podobno rozwód nie zawsze jest porażką, czasami po prostu, mimo prób, nie można
      być razem... u mnie niestety jest porażką, mam nadzieję, że u Ciebie jest
      inaczej.

      > Gówniarze...cholerni, przmądrzali, zapatrzeni w siebie i wystraszeni
      > gówniarze...tyle mam do powiedzenia po siedmiu latach małżeństwa. Smutne.
      Bardzo smutne, ale podpisuję się pod tym czym mogę, Eks stanął mi przed oczyma
      jako żywy.
      Pozdrawiam M.
    • pszczolkalodz i mnie moj ex jak zywy:( 06.05.07, 21:12
    • rozwodnica Re: Moja rocznica :( 06.05.07, 21:19
      Dziewczyny o gówniarzach to ja pisałam w kontekście nas obojga. Nie dość, że
      ślub w młodym wieku, to i potem zachowanie jak najbardziej gówniarskie bywało.
      Wartością najwyższą bywała urażona duma i tym podobne bzdury. Było "ja" a nie
      "my". Z obu stron.

      Teraz to mogę sobie co najwyżej na terapii pogdybać co mnie tak ukształtowało. I
      to dobre.

      Rocznicowo pozdrawiam, słońca nie było, z powodu deszczu nie poszłam na rolki i
      dzięki temu pewnie jeszcze żyję smile
Pełna wersja