e07
21.10.07, 18:41
Ostatnio nie bywałam na forum zbyt często. Szczerze mówiąc prawie
wcale. Zainteresowałeś mnie wczoraj na tyle, że prześledziłam Twoje
posty z ostatnich kilku miesięcy. Być może pomogę Ci znaleźć
odpowiedzi na niektóre pytania, na które szukałeś odpowiedzi na
forum.
1. Mój mąż mnie zostawił z dziećmi (dwie córki). Wyjechał ze
wspólnych wczasów do domu trzy dni przed nami, mówiąc nam, że nie
dostał urlopu. Jak wróciłyśmy do domu on już był wyprowadzony.
Czekał tylko na nas, żeby powiedzieć dziewczynkom, że się wyprowadza
na jakiś czas. Na moją prośbę, żeby porozmawiać ze mną na ten temat
powiedział, że nie widzi takiej potrzeby i po 10 minutach wyszedł.
byłam kompletnie zdruzgotana. Natychmiast przyjechali do mnie
przyjaciele, żeby pomóc mi się pozbierać, wypakować z samochodu,
rozpakować (narty, zimowe ciuchy itd.) dopilnować, żeby dzieci
poszły spać, a ja, żebym poszła spać pijana. Jeszcze tego samego
wieczora podjęłam decyzję, że to już naprawdę koniec naszego
małżeństwa. Następnego dnia wieczorem powiedziałam też dzieciom, że
tata już nie wróci, bo ja się na to nie zgodzę. Kłóciły się ze mną,
że "przecież tata powiedział, że tylko na kilka miesięcy". Było mi z
tym ciężko. Dla mnie istotne było również to, że mój mąż wniósł uż
dwa lata temu pozew o rozwód, odbyła się nawet pierwsza rozprawa,
podczas której wyraziłam zgodę na rozwód bez orzekania o winie,
który on potem wycofał, za moją zgodą. Chciał już też w przeszłości
(3-4 lata temu) się wyprowadzać, o czym wówczas zdążył już
poinformować córki. Na rozmowę ze mną zechciał sie umówić dopiero za
tydzień i 1 dzień i rozmowa obraniczyła się do przekazania mi
skrupulatnie wypisanej listy rachunków, jakie miałam opłacać. I
znowu, dla mnie istotna uwaga - to był luty, od października nie
miałam pracy. Po drugim, czy trzecim takim spotkaniu,z których każde
było dla mnie ogromnie wyczerpujące psychicznie, po rozmowach z
przyjaciółmi, zdecydowałam sie nie podejmować żadnych więcej rozmów
z moim mężem, tylko wziąć się za siebie i dzieci. Nie umiem żyć na
hustawce, dla dzieci to też nie jest dobre.
2. Ja zupełnie nie ufałam juz mężowi. Tak jak Twoja eks wprowadziłam
embargo informacyjne. Tyle,ze ja, w przeciwieństwie do Twojej eks
zabroniłam moim dzieciom wyłącznie informowania taty na mój temat. W
szczególności, czy znalazłam już pracę, gdzie i za ile będę
pracować - bo takie pytania zadawał mój eks, co ja uważałam za
kompletnie bezzasadne. Zaczęłam także spotykać się z ludźmi z forum,
wychodzić wieczorami. Nie chciałam, żeby mój eks miał możliwość
wykorzystania tego w sądzie. Mój prawnik stanowczo zalecił mi takie
postepowanie. Stąd embargo. Mój eks rozmawił ze mną na ten temat,
wyjaśniłam mu moje stanowisko telefonicznie i stanowczo sprzeciwiłam
się cofnięcia zakazu danego dzieciom. Zaproponowałam mu rozwizanie,
które w efekcie nie bedzie wywoływać konfliktów lojalnościowych u
dzieci, polegajace na nie zadawaniu im przez tatę pytań na mój
temat. Natomiast moje dzieci na swój temat mogły mówić wszystko, w
szczególności o planie lekcji. Po uzyskaniu rozwodu pozwoliłam im
już mówić o wzystkim, jeśli eksa to interesuje. Tu nie rozumiem
Twojej eks.