Dodaj do ulubionych

Dziecko w domu

23.01.08, 23:01
Czytając wątek Babe przypomniałam sobie dykusje z innego forum:

czy dziecko odwiedzajace rodzica, z którym na stałe nie mieszka, jest gościem,
czy jest u siebie, w swoim domu? (Oczywiscie mam na mysli rodzica w nowym
zwiazku.)
Obserwuj wątek
    • burza4 Re: Dziecko w domu 23.01.08, 23:36
      osobiście nie mam z tym problemu - dom ma się jeden.

      w oderwaniu od tematu rozbitych rodzin - jak odwiedzam własnych
      rodziców też czuję się jak gość choć mieszkałam tam 20 lat, mój dom
      jest teraz gdzie indziej.

      co nie znaczy, że jako gość będę czekać, aż mnie obsłużąsmile
    • sylwiamich Re: Nanga... 24.01.08, 10:25
      a co to za różnica? Ważne żeby się tam dobrze czuło. Czy to jako
      gość, czy jako domownik.
      • nangaparbat3 Re: Nanga... 24.01.08, 16:56
        sylwiamich napisała:

        > a co to za różnica? Ważne żeby się tam dobrze czuło. Czy to jako
        > gość, czy jako domownik.

        Różnica zasadnicza.
        Czy na przykład dziecko ma prawo bez zapowiedzenia przyjść do domu, w którym
        mieszka jedno z jego rodziców? Czy ma OBOWIąZEK zapowiedziec się i uzyskać zgodę na.
        Czy trzeba mu usługować (gość), czy ma wspoluczestniczyc po prostu we wszystkim,
        co sie robi, tez w pracach domowych. Etc.
        Diabeł tkwi w szczegołach, jak zawsze.
        • sylwiamich Re: Nanga... 24.01.08, 17:11
          Pomimo ustalenia najszegłówszych szegółów może być kaszanka.Pomimo
          tego, że to dom, do którego dziecko może przychodzić bez
          zapowiedzi....może czuć się tam żle.A pomimo konieczności
          obowiązywania zasady zapowiedzi, może czuć, że tam zawsze jest dla
          niego miejsce.Może nawet nie konieczności, może pomimo jakiejś
          zasady, która w tym domu obowiązuje.Rodzice czasami powinni
          zadzwonić, najbliższa przyjaciółka.W małych miejscowościach nawet
          idąc w gości dalekie, przychodzi sie bez zapowiedzi...ot, wpada przy
          okazji.W dużych miastach zapowiada się wcześniej.I raczej
          spowodowane jest to brakiem czasu, zajęciami, niż stosunkiem do
          znajomych.Każda rodzina ma swój celebration, nawyki.
          Ale jeśli miałabym dać konkret, pomimo tego że wg. mnie jest on
          zbyteczny...traktuje się jak najbliższego przyjaciela rodziny.Czyli
          domownika, niezamieszkałego na stałewink))
        • burza4 Re: Nanga... 25.01.08, 12:37
          Jeśli jak rozumiem to "jedno z rodziców" NIE mieszka samo - to nie
          ma tu już mechanizmu "u rodzica=u siebie" bo to już narusza
          prywatność osób trzecich, na których terytorium się wkracza.

          Generalnie uważam za oczywiste, że osoba nie będąca stałym
          domownikiem powinna o wizytach uprzedzać, konsultować plany,
          nieważne czy jest to dziecko czy teściowa.

          natomiast nie ma powodu, żeby była obsługiwana jak gość, może zrobić
          sobie herbatę, nakryć do stołu, odnieść talerze po obiedzie i pomóc
          zmywać - podobnie jak pomaga się wizytując własnych rodziców czy
          bliskie osoby.
    • plujeczka Re: Dziecko w domu 24.01.08, 13:57
      taka sytuacją do czynienia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka