Dodaj do ulubionych

prosze o pomoc

18.02.08, 16:18
Witam
Przeczytalam watek DO NOWYCH.
Mile, dzieki za zrozumienie.
Jestem w strasznym stanie, wlasnie dowiedzialam sie o zdradzie.
W dodatku nie jestesmy malzenstwem tylko konkubinatem silnie
pouzaleznianym od siebie. Mamy dziecko.
Jestem zalamana i mam ochote NIE ZYC. W zasadzie ja - kiedys
przebojowa i blyskotliwa osoba, jestem dzis wrakiem, rozwalonym
zupelnie.
Moj M zorganizowal sobie laske w zasadzie bez sensu, twierdzi ze
jestem miloscia jego zycia, wierze w to, ale jednak. Klamal i jej i
mnie. Jest modsza ode mnie o 9 lat.
On jest moim spelnionym marzeniem, gosciem na ktorego czekalam cale
zycie. Zrobil mi to co mialo sie nigdy nie zdarzyc. Chyba z nudow,
lub z nadmiaru wolnoci. Boli mnie to tak, ze nie potrafie sobie z
tym poradzic i nawet nie wiem co napisac zeby choc troche sie
uspokoic.
Rozmawialam z ta dziewczyna, on do konca probowal krecic. ona w
porzadku, nie wiedziala o mnie, nie mam pretensji, mogla byc ta a
mogla byc jakas inna. Bylo jej glupio, ale nie czepialam sie jej,
chcialam tylko potwierdzic fakty, zeby pozbyc sie klamstw ktorymi
mnie mamil.
Wystawilam go za drzwi, zostalam sama zalamana z malenkim dzieckiem.
Jak zyc, co robic, czy kiedykolwiek uwierze ze moze istniec wierny
facet?
Prosze, pomozcie mi . Nie mam z kim o tym pogadac. Jest mi
strasznie, a nawet upic sie nie moge, bo karmie dziecko. Wystarczy
ze nie moge jesc z nerwow.
Ratunku....

PS. Jak czytam co napisalam to widze jak to zenujaco brzmi, ale
wierzcie mi ze czuje sie 1000 razy bardziej zenujaco.

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • zza_sciany Re: prosze o pomoc 18.02.08, 16:47
      Zupko,
      Tak na poźniej jak emocje opadną troszkę pamiętaj ze jako konkubina masz takie
      samo prawo wystepowac o alimnety dla dziecka.
      Rozumiem Twoje "pouzależnanie"od partnera jednak na starcie rozstania ( jezeli
      takowe postanowicie) jesteś do przodu bo omija cie spraw rozwodowa. Choc
      emocjonalnie kopie tak samo.
      3maj sie cieplutko
    • zdziwiona26 Re: prosze o pomoc 18.02.08, 16:59
      Droga Zupkosmile

      Dokładnie 9 miesiecy temu pewnie tez bym skrobneła taki tekst.
      Niestety jest to bolesne ale czas leczy rany i tylko czas mnie wyzwolił, z etapu
      rozpaczy i załamania przejdziesz w etap mega złości (wkurwu- nie wiem czy na tym
      forum mozna przeklinac, jak nie to przepraszam) te dwa etapy beda sie miedzy
      soba mieszac az w koncu minie... minie uczucie, bo nie mozna kochac faceta ktory
      cie zdradza, minie zaufanie(juz minelo pewnie), zauroczenie, przyjaźń niestety
      tez minie bo przyjaciel takich rzeczy nie robi.
      Wiem jak bardzo Ci ciezko, ale teraz musisz sie skupic na sobie i dziecku. Na
      poczatek zrob cos dla siebie - przemebluj mieszkanie, generalnie posprzataj,
      poprzekladaj swoje rzeczy, wywal jego jesli zostawil albo popros go zeby zabral,
      idz do kina, umow sie z kolezanka na sok ( karmiaca jestes to nie pij smile )
      Zorganizuj sobie dzien i bez wzgledu na swoje samopoczucie NIE LEZ W LÓŻKU i nie
      rozmyslaj... zreszta przy małym dziecku sie nie da ale to tak zeby bylo jasno
      zorganizuj dzien sobie i dziecku a reszta sie poukłada

      a i jeszcze jedna rzecz moze to typowy unik bo pan nie podołał roli ojca? moj
      uciekł jak synek miał 5 miesiecy ( nie całe) ich kontakt byl od zawsze nijaki bo
      moj maz nie wiedzial co ma robic z takim malym gnojkiemsad co oczywiscie nie
      usprawiedliwia zdrady!!!!!
      i nie daj sobie wmowic ze zdrada to skutek, bo zanim do niej dojdzie sa jeszcze
      rozmowy nocne, terapia i decyzja o zakonczeniu zwiazku w zgodzie bez kurewe przy
      boku, trzeba miec jaja zeby sie rozstac z godnoscia a nasi panowie tych jaj nie
      maja niestety!
      trzymaj sie i powaznie zastanow czy z taka osoba chcesz spedzic reszte zycia, bo
      zapewnie bedzie chciał wrocic. Ja swojego przyjelam i psychicznie wytrzymalam
      niecale 3 miesiace... ja nie wybaczam zdrady i ucieczki od problemow typu male
      dziecko czy kredyt
    • i33 Re: prosze o pomoc 18.02.08, 17:03
      wprawdzie nie byłam w takiej sytuacji-ale też mam małe dziecko---
      kochana na siłe zrobioną nadusie, ja już nie karmie ale wiem [mami
      starsze]jak to ważne byś w tym momencie dbała o siebie ono to czuje,
      mlekiem to przenosisz-wiesz o tym!
      wiem że boli cie podwójnie bo teraz twoja nastawiona była na ochrone
      ciebie i dziecka...
      obstaw sie wszystkim co podniesie cie na duchu-ludzmi, tekstami--
      liczy sie twój mały Skarb i Ty --macie siebie wzajemnie...
      Skarb potrzebuje Ciebie uśmiechniętą --zrób to dla niego jak
      najszybciej byś taką była..
      pozdrawiam cie mocno życze by ciemne chmury rozsunęły sie..
    • movisz Re: prosze o pomoc 18.02.08, 17:04
      Nie pozwol bys to ty czula sie zazenowana. Ty nie zachowalas
      sie niewporzadku tylko on. Trudno ocenic sytuacje bo nie wiadomo
      dokladnie jaki jest jego stosunek do naprawy zla ktore wyrzadzil.
      Czy jest obojetny czy zaluje tego co zrobil. Od tego zalezy wasza
      przyszlosc. Ja bym nie przekreslala od razu wszystkiego. Mezczyzni
      maja wyjatkowa umiejetnosc robienia rzeczy niewlasciwych nie myslac
      o konsekwencjach a wiekszosc z nich najczesciej nawet nie wie
      dlaczego cos robi. Troche jak dzieci. Oczywiscie nie
      usprawiedliwiam ich. Dla mnie oni sa zawsze nie dojrzali do konca.
      Moze i dobrze ze wystawilas go za drzwi ale ja na twoim miejscu
      mimo wszystko angazowalabym go w zajmowanie sie dzieckiem.
      Kapiele, pranie itd. Dlaczego wszystko ma spasc na ciebie? Cokolwiek
      postanowicie to i tak bedzie musial miec udzial w wychowywaniu
      dziecka. Nie unos sie ambicja tylko mysl co bedzie dla ciebie
      wygodne.
      Nam milosc do dziecka przychodzi automatycznie. Oni musza sie uczyc
      poprzez przebywanie z nim.
      Nie zalamuj sie. Z kazdej sytuacji jest zawsze wyjscie. Dasz rade.
      Ta energia ktora jak mowisz mialas, jest nadal w tobie tylko ze
      przyduszona obecnie przez niego.
      • phokara Re: prosze o pomoc 18.02.08, 17:31
        Jak Ci choć troszke odpuszczą pierwsze emocje (to trochę potrwa - i
        od razu zaznaczę, że wykopanie pana z domu było bardzo dobrym
        posunięciem, acz zapewne totalnie impulsywnym) to się sama
        zastanowisz, czy dać mu jedną szansę. Tak zwaną pierwszą i ostatnią.
        Ja zresztą uważam, że ją się daje przede wszystkim sobie. Ale jesli
        nie będzie Cię stać na taki heroizm, bo to jest heroizm, to też
        będzie zrozumiałe. To niestety są Twoje siły i sama musisz
        oszacować, ile ich w sobie znajdziesz. Faktu tak oczywistego, że pan
        musi bardzo się postarać i bardzo tego chciec, to w ogóle nie
        zamierzam pisać, bo to podstawa.
        Byc może nawet jakims cudem (utrwty 'miłości życia' hmmm) Twój
        mężczyzna nawet dojrzeje. Ja tam myślę, że cuda się zdarzają -
        oczywiście przy ciężkiej orce obu stron. Inaczej - mogą się zdarzyć.
        No ale nie muszą.


        • a.niech.to Re: prosze o pomoc 19.02.08, 07:53
          phokara napisała:

          > sama
          > zastanowisz, czy dać mu jedną szansę. Tak zwaną pierwszą i
          >
          > ostatnią.
          Powtarzam do znudzenia, że zawsze warto próbować. PEWNOŚĆ jest
          niezwykle potrzebna w przypadku każdego wyboru.
    • zupka.vifon Re: prosze o pomoc 18.02.08, 17:36
      ja nawet nie wiem co mam pisac w podziece za Wasze wsparcie.
      Podtrzymujecie mnie na duchu, moze kiedys okaze sie lepszym
      kompanem, zwroce dlug Waszej zyczliwosci, dzis usiluje swoj swiat
      pozbierac z podlogi.
      Jest strasznie, naprawde strasznie.
      Tak jak on do mnie powiedzial - wszyscy zazdroszcza nam naszej
      milosci. Ciekawe czy jej konca rowniezsad i tego co wlasnie stalo sie
      moim udzialem.
      Ciagnie mnie zeby napisac do niego list, ale chyba milczenie jest
      wieksza klasa i umiejetnoscia, niz wspinanie sie na intelektualne
      wyzyny literackie, a do tego pewnie sprowadziloby sie pisanie
      listow.
      Klamstwo jest klamstwem, sama zdrade chyba latwiej wybaczyc niz
      konsekwentnie tkane lgarstwa zeby mnie ostatecznie skrecic.
      Mial mnie za zakochana idiotke ktora w obliczu takiej sytuacji nie
      bedzie miala jaj zeby sprawdzic? Coz, moze nie wiedzial z kim
      tanczy.... Jezu, pewnie usmiechacie sie czytajac to co pisze, znacie
      to zapewne... Ja myslalam ze jestem w innym zwiazku, innym niz
      wszystkie z wyjatkowym facetem. A on okazal sie zwyklym wasaczem,
      zwyklym zdrajca, bez polotu co bzyka kelnereczki.
      Jezu, poznalam go i raz na zawsze przestalam klamac bo kiedys o tym
      rozmawialismy i on mi taki wywod sprzedal ze postanowilam zmienic
      swoje zycie i byc do bolu uczciwa. I co? I bylam, tylko on czemus
      nie stosowal sie do tej swojej niby zasady. Nie moge sie pogodzic z
      tym, no nie moge. Chce mi sie wyc. Zmienilam posciel - jeszcze rano
      sie kochalismy, jeszcze sie ludzilam, ale pozniej nie dawalo mi
      spokoju jego wyjasnienie i SPRAWDZILAM....
      za chwile spakuje jego rzeczy, te ktore zostaly...
      Bol kiedys minie, prawda?
      • phokara Re: prosze o pomoc 18.02.08, 17:43
        Kobieto...
        Ty jestes teraz w totalnym amoku. Nie ma się, co dziwić.
        Mówię Ci (z doswiadczenia), jak ochłoniesz, to zaczniesz widzieć
        wszystko jeszcze inaczej - to będzie taki upiorny kalejdoskop,
        zmianiający się z dnia na dzień.

        Teraz to Ty masz na łbie szklany klosz.

        A teraz konkret.
        Pana pakujesz do końca i out. W takim stanie, to Ty z nim i tak nic
        nie załatwisz, nie ma takiej opcji - możesz tylko spieprzyć
        wszystko. Ma Ci zniknąc z pola widzenia. Co potem, to będziesz
        myślała POTEM, jak Ci zacznie wracać myślenie.
        Żadnego pisania listów i żadnego kontaktu. Nie teraz.
      • danagr Re: prosze o pomoc 18.02.08, 17:52
        bol jak najbardziej minie bo zaczniesz sie oswajac z zaistniala sytuacja i czas
        ci w tym pomoze.
        List mozesz napisac to cie chodz troche oczysci, a decyzje czy mu przekazac,
        sama podejmiesz bo nie musisz, mozesz wsadzic go do szuflady i zgadzam sie z
        movisz, madrze dziewczyna pisze. Teraz rob tak zeby zlapac rownowage, zeby tobie
        bylo dobrze, mysl o sobie i dziecku i angazuj pana w opieke na maluchem, niech
        odczuje, ze to nie jest zabawa w dochodzacego tate, a obowiazek ktory nie tylko
        tobie przypada w udziale.
        Trzymaj sie, dasz rade.
      • i33 Re: prosze o pomoc 18.02.08, 17:55
        masz damskie przpióreczki na miejscu!
        i masz jeszcze troche humorku..nieżle tak trzymaj...
        humor daje dystans..
        ból minie...
      • movisz Re: prosze o pomoc 18.02.08, 18:16
        Gwarantuje ci ze bol kiedys minie.
        Mnie minal wtedy kiedy opracowalam sobie strategie
        dalszego postepowania uwzgledniajac danie szansy jeszcze raz.
        Tak jak Phokara wspomniala ta szansa byla potrzebna mi zeby
        sie utwierdzic w przekonaniu ze dzialam wlasciwie i cos takiego
        jak wyrzuty sumienia czy gdybanie: "co by bylo gdyby", nie mialy
        miejsca w przyszlosci.
        Potem bylam bezwzgledna i konsekwentna i nie zaluje tego.
        Jednakze znam pary ktory mialy podobny problem jak ty we wczesnych
        latach zwiazku i przeszly to i obecnie (wiele lat pozniej) bardzo
        dobrze funkcjonuja ale tez u niektorych par odbija sie to "czkawka"
        przez caly czas i sytuacja sie odwrocila, gdzie dziewczyny bez
        skropulow odbijaja sobie to na malzonkach. A panow to bardziej boli
        jak im sie rogi doprawia.
        Uwazam ze cos takiego jak napisanie listu do niego jest duzo lepsze
        anizeli rozmowa twarza w twarz w tej sytuacji. To co piszesz mozesz
        przeczytac drugi raz i skorygowac a slow wypowiedzianych bez
        kontroli nie cofnie sie.
      • a.niech.to Re: prosze o pomoc 19.02.08, 07:59
        zupka.vifon napisała:

        > Ciagnie mnie zeby napisac do niego list, ale chyba milczenie jest
        > wieksza klasa i umiejetnoscia, niz wspinanie sie na intelektualne
        > wyzyny literackie, a do tego pewnie sprowadziloby sie pisanie
        > listow.
        Postępuj zgodnie z tym, co czujesz, a godność/honor zawieś na
        kołku. Może jeszcze kiedyś po nie sięgniesz, a może sobie je
        podarujesz, czego jestem orędowniczką. smile
    • sadaga Re: prosze o pomoc 18.02.08, 20:15
      witaj. bardzo mi przykro że i Ciebie dotknęło to co większosć z nas
      na tym forum. niestety przed Tobą b. trudny okres. zwłaszcza że masz
      maleńkie dziecko, ktore karmisz piersią i dochodzisz do siebie bo
      ciązowej burzy hormonalnej.
      dobrze gdybyś miala obok siebie kogoś zaufanego, przed kim będziesz
      mogla się wypłakać, wykrzyczeć, wyrzucić z siebie emocje, czy po
      prostu porozmawiać.
      niestety nie ma recepty na to co Cię spotkało. wiem ze to marne
      pocieszenie ale czas zrobi swoje. teraz czujesz zapewne ogromny ból,
      tak potężny że prawie uniemożliwia normalne funkcjonowanie. za jakiś
      czas przyjdzie złość, potem obojętność. pozwól sobie na emocje,
      płacz. nie tłum tego w sobie. postaraj się jednak nie gromadzić w
      sobie negatywnych emocji, nie nakrecaj się. to spowoduje tylko
      jeszcze większe cierpienie i wydłuży je znacznie.
      i nie daj sobie wmówic winy ani tego że zdrada to skutek, choć wiele
      osób tak uważa. przed sięgnieciem po inną osobę jest czas na probę
      ratowania związku albo zakończenie go. uczciwie, z szacunkiem
      zarówno wobec partnera i siebie (może to i naiwność ale wierze ze
      tak mozna)
      co do dalszego bycia lub niebycia z partnerem to trudno radzić.
      wszystko zależy od tego czego Ty chcesz, czy będziesz w stanie
      wybaczyć, zaufać ponownie. czy też nie. każda z decyzji wymaga
      przemyslenia i szczerosci wobec siebie. i kazda jest trudna. musisz
      zadać sobie pytanie co dla Ciebie w tej sytuacji będzie lepsze. ale
      jeszcze nie teraz. emocje nie są dobrym doradcą.
      gdybyś potrzebowała jakiejkolwiek pomocy, rady, wsparcie - pisz.
      pozdrawiam cieplutko.
      ps. postaraj się w tym cholernie trudnym dla Ciebie okresie nie
      zapomnieć o dziecku. ono Cię bardzo potrzebuje. ale pamietaj też o
      sobie. teraz Ty i malenstwo jesteście najważniejsze.
      • zielona_ropucha Re: prosze o pomoc 18.02.08, 20:40
        Sadaga,wysłałam Ci maila,nie wiem,czy dotarł,więc pisze tutajsmile
        Żyję,jestem,nie zdechnę tak szybko...pozdrawiam serdeczniesmile
        • sadaga do zielona_ropucha 20.02.08, 20:07
          nawet nie wiesz jak się ciesze zabko )))))))))))))))))))))))))
      • zupka.vifon Re: prosze o pomoc 19.02.08, 00:42
        Nie radze sobie.
        Dzieki za zrozumienie, przepraszam za to ze tu wylewam zale ale nie
        radze sobie i nie mam komu o tym wszystkim opowiedziec.
        Dziecko placzace non stop, wyczuwajace moj nastroj, nie moge sie
        pozbierac. On wyjechal do drugiego miasta, mieszkamy na dwa domy,
        tam robi remont i tam pojechal.
        ja zostalam tutaj w zgliszczach tego co bylo kiedys moim szczesciem.
        List napisalam, lecz nie wyslalam. Grafomanstwo jakos mi pomaga.
        Ale bol jest tak okopny ze nie moge sie pozbierac. Zadaje sobie
        durne pytanie dlaczego i nie wiem. Nie zapuscilam sie po ciazy,
        wrecz wygladam lepiej niz przed, intelektualnie tez nie mam brakow,
        o co chodzi? Nie pojmuje i miotam sie. Koszmarna noc. Pierwsza
        dopiero, a beda kolejne. Az niedobrze mi sie robi.
        • danagr Re: prosze o pomoc 19.02.08, 02:06
          Nie zawsze na wszystko jest odpowiedz, chodz kiedy opadna emocje i zaczniesz
          myslec na trzezwo i racjonalnie, moze dojdziesz "dlaczego". Bierz sie
          dziewczyno w garsc bo masz dla kogo, a twoje malenstwo teraz chlonie jak gabka
          twoj stan i powiedziec nie powie ale moze wykrzyczec. Bedziesz spokojna to i
          dziecko tez.
        • sadaga Re: prosze o pomoc 20.02.08, 20:23
          wypisz sobie na kartce wszystko to co bolało, to co zrobił. pomoze
          pozbierac mysli. zdystansowac sie. wyrzucic ból, zlosc, zal...
          odpowiedzi na pytanie "dlaczego?" nie ma...tez jej szukalam. ale to
          bez sensu. nie znajdziesz...
          myśl teraz o sobie. o dziecku. nie zamykaj sie. jest ktoś kto moze
          cie wesprzeć? byloby wspaniale. i sprobuj coś zmienić w mieszkaniu,
          chociażby przestaw wazon. zeby było inaczej.
          wiem ze najgorsze sa noce...trudno je przetrwać na poczatku. emocje
          przenosisz na maluszka. dlatego płacze. ale wiem ze to silniejsze.
          mój synek tez pierwszy miesiac plakal noc w noc. zapewnił mi przez
          to zajęcie bo nie mialam możliwosci lezec i płakac ale wsciekła
          byłam ze maly musi przez to przechodzic..
          nie przepraszaj za to ze piszesz, to pomaga i to bardzo. pisz jesli
          tego potrzebujesz. niestety innego lekarstwa niz czas nie ma.
    • a.niech.to Re: prosze o pomoc 19.02.08, 07:44
      zupka.vifon napisała:

      > ja - kiedys
      > przebojowa i blyskotliwa osoba, jestem dzis wrakiem, rozwalonym
      > zupelnie.
      Spokojnie; nawet ogromnym wysiłkiem woli i wytężoną pracą nikt nie
      zmieni swojej osobowości na diametralnie inną. Gdyby tak było, o
      ileż łatwiejszym dla niektórych stałoby się życie. smile
    • plujeczka Re: prosze o pomoc 19.02.08, 07:52
      sadzę ,że spokój jest Ci teraz potrzebny, nerwy, niepokó to źli
      doradcy.Postaraj sie ochłonąć, słussznie Ci ktoś doradził abyś mimo
      wszystko część obowiązków zwiazanych z obsługa malycha scedowała na
      Niego. Wymus na nim aby choć raz, dwa razy w miesiacu zaopiekował
      sie dzieckiek wówczas bedziesz miała czas dla siebie, wyjź z domu,
      spotkaj sie z koleżankami, zrób coś dla siebie.Niestety przykro to
      stwierdzic ale nie jestes ani pierwsza ani ostatnia , która to
      spotkało, wiele kobiet musiało sobie poradzic a takiej sytuacji
      poradzisz sobie i Ty-nos do góry i nartchmiast otrzyj łzy, popatrz
      na maleństwo Ono teraz najbzrdziej Cie potrzebuje a szczęście
      coż....wraca do nas tylko czasami trzeba na nie odrobinkę
      poczekać.Pozdrawiam
      • zupka.vifon Re: prosze o pomoc 19.02.08, 13:24
        Nastal dzien i jest lepiej. nie wiem czy wzielam sie w garsc, ale
        przynajmniej jest jasno i to mi pomaga.
        Dziecko zawioze do mamy, zebym miala troche spokoju i zebym mogla
        poplakac w samotnosci.
        On dzwonil i zapowiedzial ze nie widzi opcji zebysmy zyli
        oddzielnie, ze jestem dla niego najwazniejsza w zyciu, ze bedzie
        walczyl. Tylko po co, skoro nadal klamie i usiluje mi wmowic ze
        jestem nienormalna, bo to wszystko nieprawda. Ja mam TWARDE dowody,
        nie ma mowy o pomylce, dlaczego go nie stac na odwage cywilna i
        powiedzenie "tak dalem ciala" w przenosni i doslownie? Ja bym
        umiala. Teraz mi zawraca glowe ze nie chce aby dziecko wychowywalo
        sie jak polsierota ( cholerny tatus, ktory do tej pory nie zmienil
        ani jednej pieluszki ale jest najmadrzejszy w calej wsi, zwlaszcza
        na tematy wychowawcze). Wczesniej jakos nie myslal o dziecku
        chedozac malolate...
        Ja wiem ze jest taka teoria ze nalezy sie wypierac w zywe kamienie
        do bolu, nawet w obliczu dowodow, ale to przeciez glupie i pozbawia
        resztek szacunku dla interlokutora. I ten slynny tekst ktorym mnie
        potraktoal a z ktorego tyle razy sie zasmiewalismy "KOCHANIE< TO NIE
        JEST TAK JAK MYSLISZ". No przeciez to bardziej zalosne niz kanal
        Romantica.
        Nie wyobrazam sobie dalej naszego zycia, tego ze ja bede go
        nieustajaco podejrzewala, a pozniej jak sie juz odbije od dnia, on
        tez zacznie mnie podejrzewac. Kiedys mu powiedzialam ze gdyby miala
        nastapic taka sytuacja to nie wyobrazam sobie nie wyrownac
        rachunkow, bo taki wojownik we mnie siedzi. Teraz jestem zgnebiona,
        nie wyobrazam sobie kogos innego na jego miejscu, dotykajacego mnie,
        ale dopuszczam opcje ze puszka zostala otworzona, ze zniszczyl moja
        wiernosc w myslach sowach i czynach swoja niewiernoscia i z zemsty
        jestem w stanie to rozwazyc.
        Oczywiscie nie z byle kim i nie byle jak.
        Brzmi to obrzydliwie, ale zal i zlosc powoduja ze czuje sie jak na
        prochach, moze chrzanie troche od rzeczy, a moze jestem niepoprawnie
        szczera.
        Plus z calej sytuacji jest jedynie taki ze wysmienicie robi na
        figurewink
        • mary171 Re: prosze o pomoc 19.02.08, 13:40
          Oj na figurę robi dobrze taki stres wink).
          Dlaczego kłamią? Nie wiem, mój też kłamie, że z nią nie jest a wiem,
          że to nieprawda. Tchorze, a może myślą, że jak się nie przyznają to
          tak jakby do końca nie byli winni. Pokręceni są i tyle wg. mnie.
          Ochłoń i przemyśl wszystko. Czy jestes w stanie wybaczyć, bo nawwet
          jak się chce to nie każdej to się udaje. Jak napisałaś - ciezko
          zaufac (o ile wogóle to możliwe).
          Na razie trzymaj się i głowa do góry. Mi też wydawało się niemożliwe
          rozwieść z mężem, że pzrecież my do konca życia, były wpólme plany.
          Boli nadal, ale wiem, że nasze życie zależy od nas samych a nie od
          tego czy bedziemy z tym facetem czy nie.
        • sadaga Re: prosze o pomoc 20.02.08, 20:27
          zemsty nie radzę...zwlaszcza takiej. na pewno nie pomoze, raczej
          zaszkodzi...
    • novasol Re: prosze o pomoc 19.02.08, 23:11
      kurde, ile razy jeszcze faceci zdradzą takie fajne kobietki? porażka po prostu.
      nieraz sobie oglądam na reality zone "cheaters". powinni zrobić takie coś w
      Polsce, ciekawe jak by się nasi kochani mężczyźni tłumaczyli ]smile
    • kurka_wodna2 Re: prosze o pomoc 20.02.08, 00:07
      Mój zaufany przyjaciel,jeszcze ze studiów, po poznaniu szczegółów
      wykrycia zdrady i wywalenia za drzwi powiedział coś dziwnego.

      Podobno w takiej sytuacji, gdy mężczyźni nie widzą żebrania o
      litość,miłość, okruch człowieczeństwa-czują się porzuceni!!
      Jest to dla nich wielka ujma i staraja sie wrócic aby rzucić i ich
      słowo i decyzja była ostatnia.

      Czytając od lat podobne fora-myślę,że cos w tym jest....
      Wracają często aby porzucić, z pełną premedytacją upokorzyć...
      • natalia-3 Re: prosze o pomoc 20.02.08, 16:55
        Kochana,poradzisz sobie na pewno.Może lepiej,że to sie stało już
        teraz a nie za kilka lat,kiedy dziecko podrośnie i będzie tesknić za
        ojcem.masz jeszcze szansę ulożyć sobie życie.Może w tej chwili nie
        myślisz w ten sposób,ale uwierz mi pozbierasz się.I p[oznasz
        kogoś,kto Twojemu dziecku zastąpi ojca.Jak mówią"tego kwiatu jest
        pół światu".Ja jestem na takim etapie mojego małżeństwa,że marzę o
        tym żeby któregoś pięknego dnia mój mąż(jeszcze) spakował manatki i
        zniknął za horyzontem.Ale on jest na to za wygodny.Woli zatruwać
        mi życie pod moim własnym dachem.Trzymaj się to nie koniec świata.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka