zdziwiona.2
25.06.08, 16:57
No i się wyprowadził.....Wziął malutką walizeczkę, poinformował
syna, tak na odchodne, że nie dostanie od niego kieszonkowego, bo
nie ma pieniędzy i nie będzie się z nim kontaktował- poza ściśle
ustalonymi dniami, bo będzie żył sam. Małej jak ją karmił, przed
samym wyjściem powiedział, że bedzie miał od niej wreszcie spokój,
co mnie zabolało najbardziej.I....poniosło mnie, za nim wyleciało
pudło jego skarpetek....następnym razem czuję, że wyleci reszta.
Teraz ryczę, mała też, bo jakąś gorączkę ma i czekam...aż mi
przejdzie, bo do lekarza z dzieckiem jechać muszę.