nangaparbat3
05.07.08, 00:11
Psa przyniosło z podworka dziecko, 12 lat temu. Ja go nie chciałam, Eks był za.
Potem dziecko dostalo laleczkę-gimnastyczkę z ruchomymi stawami, jak zywą.
Pies odgryzł jej natychmiast obie ręce. Było to po wygryzieniu dziury w
tapczanie babci, skonsumowaniu wszystkich butów, jakie wowczas miałam (corka
przechodziła etap biegania w moich butach i stukania obcasami, potem te buty
porzucała w biegu, pies natychmiast podejmował dzialalnosc), ponadgryzaniu
mego pieknego przedślubnego okrągłego stołu.
po odgryzieniu lalce obu ramion dostałam szału i chciałam natychmiast odwozic
psa do schroniska, przy czym Eks wystapił w jego obronie - rycerz po rpostu,
Św. Jerzy od ratowania kundli.
Po czym rycerz sie wyprowadził, zostawiajac mi dziecko i psa.
Pies jest dosc duży, wiec i kosztowny. Ostatnio choruje, co zdecydowanie
zaczyna mnie finansowo przerastac.
Czy Ex powinien sie dokładac?