Dodaj do ulubionych

Bierz życie w swoje ręce..

23.07.08, 13:59
Przewartościował mi się świat.
Tego kogo kochałam - odszedł.
I teraz jak mieć poczucie, by nie tracić każdego dnia, żyjąc dalej?

Zrobiłam listę spraw do załatwienia, będę ją odchaczać.
Ale co jak mi się skończą pomysły..?

No..jak wziąć to życie w swoje ręce..?
Obserwuj wątek
    • to.ja.kas Re: Bierz życie w swoje ręce.. 23.07.08, 14:00
      Lonely, nigdy nie ma tak, ze zrobisz wszystko...bedziesz zdrowiec i
      stawiac sobie nowe cele...spokojnie, oby zycia Ci starczyło smile))
    • krolowazla Re: Bierz życie w swoje ręce.. 23.07.08, 14:49
      Ja uświadomiłam, że zapszepaszczam moje zycie, w dniu kiedy umarła moja mama.
      Była młoda, miała całe życie przezd soba. Doczekała się jednej wnuczki tylko.
      Odkąd pamiętam robiła kilka rzeczy jednocześnie. Akurat to po niej ja
      odziedziczyłam. Wtedy uświadomiłam, że wszystko czego moja mama doświadczyła, co
      przeżyła było w jej pamięci, do samego końca.

      Dlatego ja zdecydowałam sie na rozwód, bo miałam dość czekania i proszenia exa ,
      żeby się zmienił, żeby zobaczył, ze ma rodzinę.

      To chyba jest branie życia w swoje rece. Nie patrzę, co pomyślą inni, ważne,
      żebym ja miała dobrze i moja córka był szczęśliwa.
      • zuza145 Re: Bierz życie w swoje ręce.. 23.07.08, 15:15
        niooom- mój mąz po śmierci ojca w sowje ręce wziął był łaskawie
        życie- i efekty widac gołym okiem.
        Ja swoje trzymam w rękach- i dziecięce też- co będzie zobaczymy.
        Wiem tylko tyle że muszę jak mnie strach łapie- nie pozwalać się mu
        skrępować- bo wtedy mnie paraliżuje.
        Trzeba podniesioną głowę mieć- jak nie uda sie za pierwszym razem-
        to do skutku będę się starać.
        Całe życie moje przede mną- więc jest o co zadbać- tak właśnie myślę.
        Pozdrawiam wszystkich trzymających życie w rękach. Swoje życie- w
        swoich rękach.
        Byle nikt przez nas nie płakał- to będzie fajnie- można spokojnie
        oddychać.
        Oddycham- mimo że mnie zatyka czasami- to odpoczywam- i ruszam dalej.
    • aron95 extremę proponuję 23.07.08, 15:27
      lonely27 napisała:


      > Zrobiłam listę spraw do załatwienia, będę ją odchaczać.
      > Ale co jak mi się skończą pomysły..?
      >

      Skok z bungi , jazda z górki na pazurki , lot na paralotni itp.
      Skok adrenaliny gwarantowany a myśli masz skutecznie zajęte
      • zuza145 Re: extremę proponuję 23.07.08, 15:38
        he he he - ściankę wspinaczkową- próbowałam.
        Jeeeeeeeeejciu- super jest.Odpadłam tuż przed końcem ścianki.
        Zawsze można poprawić wynik- wybierać wyższą ściankę.
        Życia może nie starczyć.
        • to.ja.kas Zuza:-) 23.07.08, 15:56
          Na której ściance bywasz?
          Ja czasem na tej na Woli smile))
          Swietna sprawasmile))

          To prawda, extrema są nie do przecenienia czasem smile)))
        • aron95 Re: extremę proponuję 23.07.08, 16:51
          Albo - nocne łazikowanie po górach , jak się zmęczysz to nocleg .
          Coś zaszumi , coś zaszeleści , gałązka trzaśnie , nietoperz obok przeleci ,
          coś/ktoś zaskrzeczy
          • zuza145 Re: extremę proponuję 23.07.08, 17:08
            nie bywam- to było jednorazowe szczęście KAS- w celu sprawdzenia czy
            dam radę he he he .
            Dałam.
            A odnośnie łazikowania- owszem- ma swój urok.
            Zgubiłam się kiedyś ekipą całą w nocy- w drodze z pociągu do
            schroniska w Zwardoniu he he he- rano dotarliśmy- po całej nocy
            wypatrywania świateł- straż graniczna nas szukała- się okazało że
            kolega dookoła prowadził- cóż, ciemno było- więc nie rozpoznał
            biedaaaaaaaaczek że dookoła.

            KAS- ale wiesz co- jak sobie życie poukładam- to kto wie.
            Niby czemu nie he he he .
            Ale uwaga- to będzie drugi raz- mogę narobić obciachu- piszesz się?
            Może być na Woli-bo lubię w towarzystwie.
            Jak mam się błaźnić- to tylko w obecności widzów he he he .
            • to.ja.kas Re: extremę proponuję 23.07.08, 18:40
              Zuza pisze sie.
              To co, ze narazie wyglądasz na scianie jak glut...ja tez. Nie od
              razu Kraków zbudowano.
              Narazie jade w góry na Słowacje, potem na ryby do Szwecji, potem mam
              u siebie gosci ...jak widac wziełam swoje zycie we własne łapy w
              99r...i ciagle mam co robic.
              Zuza ale na scianke musimy razem pójsc....mam nawet juz buty i worek
              na magnezje i takie tam....glut jestem ale pożądnie przygotowany :-
              ))))
              • zuza145 Zuza GLUT!!!!!!!! 23.07.08, 19:08
                he he he- pomysł jest przedni- nie żebym miała specjane uwielbienie
                do wyglądania jak glut- he he- ale nie dośc że się zaplułam jak
                popczytałam- to wyobraźnia mi zaczęła pracować- pięknie he he he .
                To ja poproszę na maila wyjaśnienie jakowe to mam obuwie zakupić i
                inne takowe- szczególnie mnie frapuje temat rękawiczek czy tego
                czegoś tam na łapki- odpoadłam bowiem na powietrzu- bo mi kończyny
                zmarzły i chwytne mało były.
                No to luuuu- tłumacz co i jak.
                • to.ja.kas Re: Zuza GLUT!!!!!!!! 23.07.08, 19:18
                  rekawiczki niepotrzebne, na poczatek wystarcza zwykłe tenisówki,
                  tudziez trampki byleby miały gumę na palcach i najlepiej lekko
                  przymałe smile))
                  • zuza145 Re: Zuza GLUT!!!!!!!! 23.07.08, 19:27
                    łóóóóóóóóóóóóóóóóóó

                    Mam chyba.
                    Se puściłam wiadomość he he he.
                    • to.ja.kas Re: Zuza GLUT!!!!!!!! 23.07.08, 19:59
                      se pusciłaś myślałam, że do mnie.
                      Jak skoncze szalec i sie urlopowac trza się zmówic na glutowanie
                      • zuza145 Re: Zuza GLUT!!!!!!!! 23.07.08, 20:10
                        owszem- do ciebie- na gazetowego!!!!!!!!!
                        • to.ja.kas Re: Zuza GLUT!!!!!!!! 23.07.08, 20:12
                          mozesz wysłaś i iiiiiidziiiieeeee.
                          spróbuj na ja.karakorum@wp.pl
            • aron95 Re: extremę proponuję 24.07.08, 10:37
              Aby w Zwardoniu się z gubić na trasie PKP - schronisko to trzeba mięć
              mistrza ha ha chyba że do schroniska na Wielkiej Raczy
              • zuza145 Re: extremę proponuję 24.07.08, 11:00
                biom- to był he he he- mistrz.
                ale miło to teraz wspominam.
          • niutka Re: extremę proponuję 23.07.08, 17:46
            Ja sie pisze na takie cos! Od razu! Kto jest chetny, w sierpniu?
            • zuza145 Re: extremę proponuję 23.07.08, 17:56
              a gdzie?
              We stolicyyyyyy?
              Jak tak- to he he he - zacznę oswajać swój lęk wysokości he .
            • to.ja.kas Re: extremę proponuję 23.07.08, 18:41
              W sierpniu nie dam rady...w sierpniu szaleje urlopowo...ale pozniej
              dlaczego nie smile))
              • zuza145 zimowe sporty 23.07.08, 18:55
                he he he- dla odmiany już planuję- na Harendzie, w Zakopcu.
                • lonely27 Re: zimowe sporty 24.07.08, 07:59
                  Ależ mnie rozbawiliście tymi glutami wink

                  A ja niestety nie z Wa-wy
                  • aron95 Re: zimowe sporty 24.07.08, 10:33
                    Żadna ujma żeś nie z wa-wy
                    "Glutować" można wszędzie a góry do wa-wy nie przyjadą
                    • lonely27 Re: zimowe sporty 24.07.08, 10:39
                      A no tak wink

                      Tylko tam widać, m.in. fajne towarzystwo wink
                      • to.ja.kas Re: zimowe sporty 24.07.08, 10:59
                        Lonely, warszawskiemu towarzystwu miło , że tak myslisz tongue_outPP

                        Ale wiem, ze grupa śląsko-krakowsko - wrocławska działa chyba
                        jeszcze prężniej...a i prawdziwe góry bliżej (farciarze).
                        Chociaz póki jest się na etapie gluta lepiej próbowac na ściankach
                        ludzka ręką budowanych - tak myślę...zawsze materac na dole lezy
                        jakby się glut od ściany oderwał a drugi liny nie trzymał pożądnie.
                        • zuza145 trzymanie liny 24.07.08, 11:01
                          to ważna sprawa- snu mi z powiek póki co nie spędziła- ale doceniam
                          powagę sytuacji.
                          Trzymacz liny- wielki człowiek.
                          • to.ja.kas Re: trzymanie liny 24.07.08, 11:03
                            No wielki być nie musi, skonstruowane to ustrojstwo tak, że jednym
                            palcem niemalże da się...ale niechby tak spróbował ktos jak ja wisze
                            na ścianie....ZABIJĘ!!!!

                            ZUZA NIE MA MAILA !!!!!
                        • lonely27 Re: zimowe sporty 24.07.08, 11:03
                          wink
                          jakoś nie zauważyłam, by ta grupa "wrocławska" wyszła poza net. A
                          może to przeoczyłam.

                          Masz rację. O siebie trzeba dbać samemu, nikt tego za nas nie
                          zrobi wink
                          • to.ja.kas Re: zimowe sporty 24.07.08, 11:07
                            Ba ja znam taka jedną pare z Wrocka (jedna polowa pisze czasem tu,
                            druga na PP), co po górach śmigaja na okragło.
                            Lonely dla chcacego nic trudnego... a jak pisałysmy z dziouchami na
                            PP w wątku o górach - nic tak nie uzdrawia duszy jak umordowanie
                            ciała smile
                            • lonely27 Re: zimowe sporty 24.07.08, 11:10
                              A to jak wiem. Niech żyje bieżnia i rowerek wink
                              Wtedy to paść na pyszczek i smacznie zasnąć wink
                              • to.ja.kas Re: zimowe sporty 24.07.08, 11:15
                                Siłownia mnie relaksuje, ale jednak nie tak jak góry czy kajak.
                                Bo w górach to jeszcze w promocji masz : "o jezuuu, jak tu
                                ładnieeeee!!!"
                                smile
      • akacjax extrema-czy to jest życie? 24.07.08, 12:11
        Wg mnie to jakis ersatz, szukanie doznań, to szukanie na gwałt dowartościowania siebie, sprawdzanie siebie przez podejmowanie ryzyka.
        Oczywiście jako ludzie dzielimy sie na takich, którzy mają dużą potrzebę takiego ryzykanctwa i na takich którzy tej potrzeby nie mają, może i na takich, co chcieliby ale strach nie pozwala.

        Jednak życie wg mnie to też umiejętność bycia w ciszy, cieniu, nudzie. Tylko harmonia wewnętrzna daje poczucie spełnienia.
        Ale nie wszystko od razu-emocje jakie daje rozpad związku są tak silne, że leczenie wymaga dania sobie czasu-dużej ilości czasu przede wszystkim. Co nie znaczy, że należy tylko leżeć i czekaćwink
        • to.ja.kas Re: extrema-czy to jest życie? 24.07.08, 12:41
          Extrema to sa epizody...nie wisisz 24 godz na sciance, w górach
          spedzisz urlop i ewentualnie weekendy, na kajaku tylko w lato a w
          tenisa jak pogram 1,5 godz to mam DOŚĆ!...

          Na codzien mozna sie wyciszyc idąc do lasu na grzyby, postrzelac do
          tarczy (polecam) i poczytac....znajdzie sie czas i na rozmowy z
          przyjaciólmi i posiedzenie samemu w maseczce....

          Extrema nie umiejszają roli spokoju a spokój extremów...wszystko sie
          pieknie uzupełnia smile
        • aron95 Re: extrema-czy to jest życie? 24.07.08, 13:07
          extrema to adrenalina a ta uzależnia , są tacy którzy muszą ryzykować
          i ich nie obchodzi czy komuś tym imponują czy nie
          To jest ich życie i robią z nim co im się podoba
        • leptis bieg czyli moje życie? 24.07.08, 15:49
          Masz rację Akacjosmile)

          Ja na przykład biegam...
          Mamy w Krakowie duzo fajnych miejsc do biegania...
          są i Błonia...i tereny wokół Kopców dwóch...masa terenów
          rekreacyjnych...
          znalazłem w tym dużą przyjemność i nadal to czynię....smile))
          I zaskoczę Ciebie...w tej czynności jest wiele cienia, ciszy...
          i potwornej nudy...żmudnego treningu...
          powtarzalności czynności...w tych samych miejscach...smile))

          ale strasznie lubię wracać tam... gdzie już KIEDYŚ byłem...
          moja wielka radość..
          ja lubię, ale tak naprawdę nie muszę zwiedzać miejsca nowe...

          I tak znowu pojadę...i wiem, że nie zawiodę...
          To jest przyjaźń ponad miastami...odległościami...
          cały czas tak na to patrzę...tylko i jedynie...

          bo całą reszta, to są tylko komentarze...
          tak naprawdę w kółko...wokół...o tym samym...smile))

          Cieplutko pozdrawiamsmile))



    • aron95 nic o zimowych sportach 24.07.08, 11:47
      piszecie "zimowe sporty " a tu nic o nich .
      A mnie już narty korcą ekipa na cały autobus gotowa .
      I łyżwy , na nie to chyba się dziś wybiorę aby tylko młody chciał .
      • lonely27 Re: nic o zimowych sportach 24.07.08, 11:49
        Ale mamy LAAAAAAAAAATO wink

        I woda, i górki i wogóle wink
      • to.ja.kas Re: nic o zimowych sportach 24.07.08, 11:53
        No bo co o zimie pisac jak "upały" za oknem haha?

        Ja sobie wymysliłam, ze chce pobiegac na nartach, ze sobie kupie,
        płasko mam kolo domu, ale las, jakies szlaki, bedzie miodzio...ale
        sniegu było w tym roku całe trzy dni.
        Dobrze, ze nie zakupiłam od razu nart i butów (ja to zazwyczaj tak
        robie, ze zanim spróbuje to juz wydam kase na sprzet jak
        nienormalna...a potem kupuje za małe buty do wspinaczki i na sciance
        mysle tylko o tym by szybko do góry, potem zjazd na dól zdjąć i
        ulgaaaa) bo tylko bym kase wydała i biegała w nartach po przedpokoju
        chyba.

        A u siebie pod lasem mam kort. Za kortem las...w niedziele rano znów
        idę na tenisa...wiecie jaka to frajda?
        Uspokoję Was...Radwanska sie we mnie nie objawi...talenty mam co
        najwyzej na badbingtona
        • zuza145 Re: nic o zimowych sportach 24.07.08, 17:18
          o sorki- pisałam sobie ostatnio- że już składam kasę na wyjazd do
          Zakopanego- koło Harendy mam lokum u przyjaciół.
          Tam trenuję opanowanie swojego lęku wysokości- w lekkiej formie- ale
          mam.
          Ujawnił się jak zostałam samodzielną osobą.
          Tam to dopiero mam extremalne przeżycia. Ale zrobiłam wiele lat temu
          założenie- nie chcę odpowiadać za logistykę rozdawania kanapek pdo
          stokiem- i realizuję.
          Alberto Tomba to nie jestem- ale zjadę he he he .
          • to.ja.kas Re: nic o zimowych sportach 24.07.08, 20:27
            Zuza powoli zaczynam tracić dla Ciebie głowę smile))
            Jestes wielka.
            Trzymam kciuki za slalom gigant w Twoim wykonaniu smile))
            • zuza145 Re: nic o zimowych sportach 25.07.08, 08:30
              Ja dokonuję cudu-0 zjeżdzając z górnej Szymoszkowej- wybitnie mi
              pierwsze ok, 200 metrów robi nerwa- poterm moje dzieci pod stokiem
              ogłosiły-jak zdjęłam kurtkę- Mamuś- ty parujesz!!!!.
              Niom- ze strachu.
              wolę Małe Ciche- tam jest przyjemniej profilowana góra trasy.
              Przyjemnie sobie tak porozmawiać o nartowaniu.
              Oj- przyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyjemnie.


              • aron95 Re: nic o zimowych sportach 25.07.08, 11:06
                zuza - szymoszkowa to nie góra do zjazdów, przez te pierwsze 200 m
                raz tam byłem i nigdy więcej ,( siedziałem w knajpie)
                małe ciche - to przyjemna "ośla łączka"
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka