Dodaj do ulubionych

Wątek optymistyczny

05.08.08, 23:14
Zaglądam na to forum już mniej. Od sprawy rozwodowej w listopadzie
minie dwa lata. Coraz wiecej spokoju we mnie. Nie wszytsko jest
jeszcze poukłdane.
Chcę sie podzielić z Wami tym co mnie oststnio bardzo ucieszyło.
Mój synek ( siedmiolatek )spędził ze swoim tatą dwa tygodnie. Bardzo
bałam się tego czasu. Nigdy nie byli ze sobą tak długo, nigdy razem
nie wyjeżdzali na kilka dni. Wiedziałam jednak, że to bardzo ważny
czas dla nich. Życzyłam im więc jak najmilszego czasu. Było trudno,
dla wszytskich.
Ja płakałam z tęsknoty za synkiem i z żalu że tak wygląda nasze
życie.
Synek trzy razy zadzwonił, że jest mu źle i mam po niego natychmiast
przyjechać. Spokojnie tłumaczyłam mu, że ma postarać się uspokoić,
przytulić do taty i będzie dobrze.
Rozwiedziony mąż zadzwonił z pretensją, uogólnioną jak zwykle,
starałam się zignorować.
Byli teściowie gdzieś tam w tle rozmów telefonicznych też byli z
czegoś niezadowoleni-ignorowałam.
Pomimo tych trudności, wydaje mi się dość typowych gdy tata tak
rzadko jest z dzieckiem, dziadkowie prawie go nie znają a
siedmiolatek jest już dość świadomy tego co się wokól niego dzieje,
uważam , że to był bardzo dobry czas.
Dla każdego. Przede wszytskim dla dziecka, który poznal się lepiej
ze swoim tatą i miał przy tym dużo atrakcji wakacyjnych.
Zrozumiałam jak można bardzo tęsknić za swoim dzieckiem.
Korzyści taty mojego synka są jemu przede wszystkim znane.
Pisze to wszytsko po to żeby pokazać, że nawet gdy nie wszystko ,
jest miedzy rozwiedzionymi rodzicami poukładane można dogadać się
tak, żeby było dobrze dla dziecka.
Obserwuj wątek
    • leptis Re: Wątek optymistyczny 06.08.08, 07:48
      Dzien Dobrysmile)

      Czytajac czekalem na jakies mocne uderzenie....
      siedmiolatek na koniec powie; Trzeba znowu wracac do Mamywink...
      wiec to pewnie...optymizm...ukryty miedzy slowami...
      bylo zle...jest przecietnie...moze byc lepiej....

      cieplutko pozdrawiam
      • bazyliada Re: Wątek optymistyczny 06.08.08, 22:06
        leptis napisał:

        >
        > wiec to pewnie...optymizm...ukryty miedzy slowami...
        > bylo zle...jest przecietnie...moze byc lepiej....
        >
        > faktycznie tylko ja sama wiem gdzie tu optymizm i dlatego się
        dzielę tą radością...
        pozdrawiam
    • akacjax optymistyczne?? 06.08.08, 22:22
      bazyliada napisała:
      >Synek trzy razy zadzwonił, że jest mu źle i mam po niego natychmiast
      przyjechać.

      > Rozwiedziony mąż zadzwonił z pretensją, uogólnioną

      Nie rozumiem tego optymizmu. Moje wspomnienie najgorsze z dzieciństwa-gdy rozpaczliwie prosiłam mamę by przyjechała i zabrała mnie do domu z wakacyjnego wyjazdu, a ona chciała mnie uodpornić....trauma na maksa.

      Gdybyś choć napisała, że rozmawialiście o tej tęsknocie synka...to może byłoby to optymistyczne, ale tak?
      A może ja nie zrozumiałam?
      • bazyliada optymistyczne !!!!! 06.08.08, 22:37
        hmm nazwałam optymistycznym to co się działo , pomimo trudności.
        Optymistyczne bo z tej trudnej lekcji każdy otrzymał korzyści. Synek
        jest uspokojony bo wie, że i mama i tata go kochają, potrafią się
        porozumieć w ważnej sprawie i mimo tego , że nie są razem można
        spędzać bardzo miły czas.
        Gdybym czuła, że dziecku faktycznie dzieje sie krzywda pojechałabym
        natychmiast, choc dzieliło nas 500 km.
        Jednak jeśli dziecko chce natychmiast wracać ponieważ tata ( może po
        raz pierwszy ? ) mu czegoś nie pozwolił, a babcia ugotowała niedobry
        obiad to najrozsądniejsze według mnie jest stwierdzenie, że tak w
        życiu bywa. Powinien się nauczyć radzić z takimi sytuacjami. A ja
        bede go chronić w każdej innej sytuacji, która będzie tego wymagała.
        • sbelatka Re: optymistyczne !!!!! 08.08.08, 14:00
          bayliada bardzo popieram to co piszesz

          ucieczka z kolonii a ucieczka od slabo znanego taty to dwoie
          zupelnie rozne sprawy...
        • akacjax Re: optymistyczne !!!!! 08.08.08, 14:25
          W tym wieku trauma jest trauma. Dziecko nie mysli takimi kategoriami-że rodzice
          porozumieli sie ponad podziałami-to cecha interpretacji dla osób dorosłych.
          Syn czuł-jest mi źle, a mama nie zareagowała. Dla mnie byłoby optymistyczne,
          gdybyś z exem wspólnie tłumaczyła synowi sytuacje. A o tym nie piszesz.
          Ty po prostu nie chciałaś czuć, że dziecku jest smutno z obcym prawie-choć tatą.
          Potem dziwimy się, że mężczyźni są nieczuli-czy to nie my matki ich tak "hartujemy"?

          Optymistyczne jest dla Ciebie to, że to przetrwałać, choć nie byłaś tego
          wcześniej pewna.IMHO.
          • sbelatka Re: optymistyczne !!!!! 08.08.08, 15:06
            nazywanie tego rodzaju doświadczenia trauma wydaje mi sie
            naduzyciem..

            poza tym nie wiem co robila bazyliada - ale jakos trudno mi sobie
            wyobrazic, ze nie usilowala osłabic rozmowa niepokojów dziecka...

            ale moze jest wredba i zimna i na jęki dziecięcia odkładala
            sluchawke albo wrzeszczala - masz tam byc bo ja tak zdecydowalam...
            • libra22 Re: optymistyczne !!!!! 10.08.08, 11:31
              Bazylko, cieszę się, że dobrze wyszło to wszystko, co tak niepokoiło.
              I że mały i ojciec mogli pobyć razem. Dla syna tata jest bardzo
              ważny w życiu.

              Akacjo i Sbelatko - Bazyliada jest bardzo mądrą, ciepłą i wyważoną
              kobietą. Poznałam ją osobiście, widziałam ją z synem i wiem, że nie
              zafundowała traumy swemu dziecku.
              Mój syn potrafi mówić, że mu źle u dziadków, kiedy to on coś zbroi i
              nie chce ponosić konsekwencji. Lub kiedy nie dostanie czegoś, co
              sobie umyślił dostać.
              Matka na ogół potrafi rozróżnić te sprawy. I myślę, że jako samotne
              matki mamy bardziej skłonność do osłaniania dzieci niż do dodawania
              im złych doświadczeń. Bo wiemy, że dużo w życiu już przeszły.
              • sbelatka Re: optymistyczne !!!!! 10.08.08, 23:45
                ja nie mam w tej sprawie wątpliwości.. chyba, ze sie niejasno
                wyraziłam smile
                • libra22 Re: optymistyczne !!!!! 11.08.08, 00:17
                  Może Cię nie zrozumiałam. Przepraszam.
          • manderla Re: optymistyczne? wątpliwe... 10.08.08, 16:23
            akacjax napisała:

            > W tym wieku trauma jest trauma. Dziecko nie mysli takimi
            kategoriami-że rodzice porozumieli sie ponad podziałami-to cecha
            interpretacji dla osób dorosłych.

            Masz całkowicie rację akacja.

            ....Ale samopocieszenie jest cudowne ;-/ Nie?
            Tatus, dziecko, razem. Tylko sie cieszyć wink
            Ma się uodpornić, radzić sobie sam w cięzkich sytuacjach i uczyć się
            odpowiedniego reagowania. No, no, cóż za klimaty....

            • libra22 taaa 10.08.08, 18:16
              A samopoczucie się poprawia jak sobie ocenimy kogoś kogo nie znamy, że zły
              człowiek to jest, co nie Manderlo?
              • manderla Re: taaa 10.08.08, 18:28
                Nie.
                Nie oceniam w kategoriach "wirtualnych", że to "zly człowiek był".

                Słowa, które nie pokrywają sie z czynami.
                To jest dla mnie wskaźnik.

                Bardzo proste i logiczne.
                Czyz nie tak?
                wink
                • libra22 Re: taaa 10.08.08, 20:24
                  Nie. Bo nie znasz człowieka. A ja znam.
                  Dokonałaś nadinterpretacji. Negatywnej.
    • julka1800 Re: Wątek optymistyczny 10.08.08, 23:01
      Dziewczyny, kazda z nas chce jak najlepiej dla swojego dziecka.
      Czy pobyt dziecka u ojca, gdy dzwoni i mowi "Mamo, chce wracac" jest
      dla niego dobry czy nie? Coz, to zalezy..od wyczucia czy dzwoni, bo
      tata nie chce kupic trzeciej porcji lodów w ciagu dnia, czy dlatego
      ze tata np woli TV od wlasnego dziecka, ktore sie po prostu nudzi.
      Ja jednak wierze, ze Ci ojcowie, ktorzy chca i biora dziecko do
      siebie wykazuja sie minimum zdrowego rozsadku i okazuja mu swe
      zainteresowanie. Niepoprawna optymistka? Moze.
      Swoja droga nigdzie w necie nie natknelam sie na
      forum "dochodzacych" tatusiów. Chetnie poczytalabym jak to wyglada z
      drugiej strony.
      A tesknota, Bazyliado, jest wpisana w zyciorys kazdej samotnej matki.
      Choc nigdy nie nazwalabym siebie typowa "matka polka", to tez gdzies
      z tylu glowy kolacze sie ta tesknota. Dopiero co przywiozlam dzieci,
      za juz dwa dni jada z ojcem do tesciowej.
      Jakos nie moge sie nimi nacieszyc ostatniosmile
      • lampka_witoszowska Re: a może... 10.08.08, 23:44
        ...jest tak, że zabrawszy dziecko do domu po skardze "mamo, źle mi"
        dziecko nabierze przekonania, że na mamę może liczyc, a do tego
        przegięło - i następnym razem samo będzie wiedziało, że nie należy z
        glupot robic tragedii, bo straci pobyt u ojca?

        o ile mama nie podeprze odebrania dziecka epitetami i jakimikolwiek
        oskarżeniami wobec ojca... ba! najlepiej, gdyby ojciec też spokojnie
        wyraził, że mu przykro, ale szanuje decyzję syna...

        tak mi jakos przylazło do głowy... ze na sto procent, poważnie
        potraktowane dziecko zachowa sie następnym razem dojrzalej...

        • z_mazur Re: a może... 10.08.08, 23:56
          Tiaaaa

          Ostatnio w czasie urlopu spędzałem trochę czasu w towarzystwie mojej kuzynki samotnie wychowującej 3 letniego syna.

          Zdarzyło się parę razy, że po niespełnieniu jakiegoś życzenia dziecka, wpadało w kiepski nastrój i pojawiały się u niego teksty typu "nie kocham Cię już", jestem ciekaw czy gdyby w tym momencie zadzwonił do swojego ojca i powiedział mu że nie chce być z mamą bo jej nie kocha, też najbardziej właściwym wyjściem byłby przyjazd ojca i zabranie dziecka do siebie.
          • lampka_witoszowska Re: a może... 11.08.08, 00:33
            ale generalnie widzisz różnicę miedzy 3-a 7-latkiem, prawda?
            wink
            • z_mazur Re: a może... 11.08.08, 08:07
              Generalnie tak.

              I wydaje mi się, że z wiekiem u dzieci rośnie umiejętność słuchania
              i przyjmowania tego co się do niego mówi.

              I uważam, że tak jak napisała Sbelatka, jeśli ojciec jest "normalny"
              to krzywdy dziecku nie zrobi. A że dziecko odrobinę zatęskni za
              matką...? Nie uważam, żeby to miało być dla niego traumatyczne
              przeżycie, na które trzeba by od razu reagować 500 km rajdem dla
              udowodnienia, że matka krzywdy mu nie pozwoli zrobić.
              • lampka_witoszowska Re: a może... 12.08.08, 13:29
                trochę tak, w domach porozwodowych dzieci dosc często tęsknią

                ale jak sie wyrywają do domu?...
                w sumie to matka powinna wyczuc
                ale załatwianie spraw porozwodowych z dzieckiem nieco na siłę, żeby
                to już poukładac, jest niezbyt ciekawym rozwiązaniem - dla dziecka
                własnie
                łatwo w takim "nieco na siłę" dac dziecku do zrozumienia, że jego
                faktyczne oczekiwania i potrzeby są nieco mniej ważne... a to juz
                może mu dużo szkody przyniesc

                i dlatego jednak wyczulałabym na takie prośby dziecka
                rodzice to ci, na których dziecko powinno móc bezwzględnie polegac
                do tego trzeba wyczucia
                jak przymarudza, to ok - po to ten czas do namysłu, czego na
                spokojnie chce
                i tylko tyle
        • sbelatka Re: a może... 10.08.08, 23:56
          nie wiem czy aby nie za zdużo oczekujemy od 7 latka...

          i NAPRAWDE nie rozumiem o co Wam chodzi w tej lekkiej napaści na
          Bazyliade?

          Wszystko jest trudne nim stanie sie proste - a przełamywanie lodów
          może być trudnawe

          No i w tym sposbie nakłanianie mlodych do robienia czegokolwiek na
          co nie maja ochoty mozna nazwac tarumą...
          I dodam, ze samotne mamusie maja tendencje do NADMIERNEGO chronienia
          mlodych

          Sama tez jestem samotna mamusia -więc wiem co mówie.

          Jesli B. mogła zniesc prosby mlodego - to zapewne nie wyczuwala w
          nich dramtyzmu usprawiedliwiającego ratowania dziecka z łap groźnego
          ojca.

          Bazyliado - jesli czułas radośc z tego spotkania taty z synem - to
          zapewne bylo dobre.
          Wierz swojej intuicji i nie daj sobie odebrac tego poczucia.

          Kazda godzina z ojcem jest dla dziecka dobra. KROPKA
          (od razu żeby uciąc dyskusje - mam na mysli zdowego psychicznie,
          wolnego od uzależnien i innych patologii)

          Powodzeniasmile
          • lampka_witoszowska Re: a może... 11.08.08, 00:39
            nie ma ani słowa napasci na Bazyliadę w naszym, lampkowym, poscie smile

            wyraziłam jedynie swoje zdanie, jeśli cię rozdrażniłam, to,
            sbelatko, trudno - bo nawet nie za bardzo można mówic w przypadku
            tego, co napisałam, o oczekiwaniach wobec 7latka smile

            powodzenia, sbelatko smile
            • sbelatka lampko 11.08.08, 09:19
              w waszym poście faktycznie nie ma napaści na Bayliade.. ale we
              wczesniejszych - nie towich - są..
              nie adresowalam mojej odpwiedzi do Ciebie bezpośrednio

              choc nie zgodzę sie z tym, ze nie sugerowalas czego moża oczekiwac
              od 7/latka
              jakos nie opanowalam opcji odpowiedz z cytowaniem - ale pisalas w
              swoim poście o tym, ze jak zostanie calkiewm powaznie potraktowany
              to nastepnym razem postapi zdecydowanie bardziej odpwiedzialnie

              i to tej czesci dotyczy moja watpliwośc i jakby nawet spzreciw..
              zabyt duzo nie tylko nie ma co ale nawet nie nalezy oczekiwac od 7-
              latka...

              odpowiedzilaności za sowje czyny dziecko nalezy nauczyc - jestem
              baaardzo pztrekonana, ze dzieci powinny ponosic konsekwencje swoich
              czynów

              ale na malych sprawach...małymi kroczkami..




              • lampka_witoszowska Re: lampko 12.08.08, 13:22
                to jest własnie taki kroczek
                pozdrawiam
                • sbelatka Re: lampko 12.08.08, 21:03
                  relacje miedzy ojcem, matka a dzieckiem jako pochodna zachowania
                  dziecka NIE sa kroczkiem
                  tylko gigantycznym, siedmiomilowym krokiem
                  na zrobienie ktorego w żyicu nie skazałabym moich mlodych
      • z_mazur Re: Wątek optymistyczny 10.08.08, 23:58
        Jak to wygląda z drugiej strony...?

        Po spędzeniu dwóch tygodni z córką, rozmawiając, jedząc razem posiłki, robiąc wspólnie wiele fajnych rzeczy, po rozstaniu czuje się dużą pustkę...
        • bazyliada Re: Wątek optymistyczny 11.08.08, 08:25
          z_mazur napisał:

          > Jak to wygląda z drugiej strony...?
          >
          > Po spędzeniu dwóch tygodni z córką, rozmawiając, jedząc razem
          posiłki, robiąc w
          > spólnie wiele fajnych rzeczy, po rozstaniu czuje się dużą pustkę...
          >
          dzięki z mazur , że to napisałeś. Tak własnie myślę,że czuje tatuś,
          który na codzień jest daleko. Zrozumiłam to jeszcze lepiej podczas
          tych wakacji.
        • julka1800 Re: Wątek optymistyczny 11.08.08, 11:05
          z_mazur napisał:

          "Jak to wygląda z drugiej strony...?

          Po spędzeniu dwóch tygodni z córką, rozmawiając, jedząc razem
          posiłki, robiąc w spólnie wiele fajnych rzeczy, po rozstaniu czuje
          się dużą pustkę..."

          Tak, domyslalam sie... tylko dla mnie to ciagle mało.
          I zapewne jest roznica gdy mezczyzna jest sam, i gdy ma juz nowa
          rodzine (czyt. nowe dziecko)
    • bazyliada Re: Wątek optymistyczny 11.08.08, 08:33
      Mam dystans do tego co pisze się na forum. Cenię sobie Wasze
      wypowiedzi, jednak myślę, że zbyt łatwo wydaje się opinie tylko na
      podstawie kilku zdań.
      Nie jest moim zamiarem udawadnianiae , że jestm dobrą matką, zresztą
      czy można to udodowdnić?

      Dzielimy się tu na forum różnymi trudnymi przeżyciami, sądzę , że
      warto także napisać o tym co się dobrze układa.
      Libra mnie zna i zna histrorię mojego związku, więc wie jakie trudne
      dla mnie było myślenie o wyjeżdzie mojego synka.
      Udało mu się spędzić wspaniały czas z tatą, wrócił bardzo
      zadowowlony, widzę, że jest teraz spokojniejszy i bardziej pogodzony
      z tym co jest faktem w jego życiu- rodzice nie mieszkają z nim razem.
      Jednak kochają go i potrafią się ze sobą porozumieć. I to jest ta
      optymistyczna istota sprawy.

      optymistyczne usmiechy w poniedziłek przesyłam smile
      • z_mazur Re: Wątek optymistyczny 11.08.08, 08:38
        No właśnie, a czyż nie o to w tym wszystkim chodzi...? O dobro
        dziecka? Może to zabrzmi brutalnie, ale samopoczucie matki w tej
        kwestii to sprawa drugoplanowa. Podobnie zresztą jak ojca. smile
        • libra22 Re: Wątek optymistyczny 11.08.08, 10:32
          No i tym optymistycznym akcentem konczymysmile
          Tobie też Bazylkosmile
          • jarkoni Re: Wątek optymistyczny 12.08.08, 01:06
            No nie wiem czy kończymy..
            Powiedzcie mądrzy jak namówić 18-letnią córkę na wspólne cokolwiek, choćby
            weekend? Bo chyba nie może być tak, że do końca życia będzie co tydzień godzinny
            spacer i "opowiedz co u ciebie"..
            A młodsza córka ewidentnie ziewa.
            • leptis ... 12.08.08, 06:12
              musiałeś pracować, jeszcze założyłeś forum....czy nie płacisz za to
              wymierną cenę?...bycie na forum...bycie forum...nie rozgadało Cię
              nadmiernie..??

              w obrazie ławeczki zawsze fascynuje mnie te kilka chwil...przed
              szturchnięciem...uśmiechem...w końcu pytaniem...Tu jest strasznie
              ważna kolejność....Tych dwoje ludzi najpierw po prostu
              siedzi...blisko siebie...

              a dopiero potem pyta "opowiedz co u Ciebie"
            • aron95 Re: Wątek optymistyczny 12.08.08, 07:29
              Odpowiednie miejsce i zajęcie dla 18-tki
              Dyskoteka , kręgle , pub młodzieżowy , karaoke
              • panda_zielona Re: Wątek optymistyczny 12.08.08, 19:41
                aron95 napisał:

                > Odpowiednie miejsce i zajęcie dla 18-tki
                > Dyskoteka , kręgle , pub młodzieżowy , karaoke

                I co? ojciec ma tam ją prowadzić?
                Ja myślę,że jak więź z dziećmi została kiedyś tam zerwana na kilka
                lat,to trudniej jest to odbudować,znaleźć nić porozumienia.Trzeba
                duużo czasu i cierpliwości.Może jakiś wyjazd na dłużej niż weekend.
            • sbelatka jarkoni 12.08.08, 09:12
              nie wiem ani jakie masz relacje ani czy spotykasz sie z
              dziecwczykani "ę blok".. ale na pewnym etapie nie da sie pogodzic
              potzreb 18-tki i mlodszej

              to po pierwsze
              a po drugie - w jakims sensie zadawanie pytan "wypytujących" zamyka
              dialog
              moze to paradoks ale tak to dziala

              bliskośc rodzi sie gdy ludzie sie wymieniaja ..i to nie INFORMACJAMI
              ale otwratym mowieniem o tym co jest dla nas wazne, czego sie boimy,
              na co liczymy...

              moze tak robisz, moze mowisz jej o tym ze to dla ciebie trudne tak
              spotkac sie z nia i miec poczucie, ze dotykacie sie tylko
              powierzcniowo

              ale jesli tego nie robiles do tej pory to moze czas zacząc mowic o
              sobie, jak sie czujesz w nowym życiu..
              oczywiscie nie chodi mi tu o opowioesci jakci leci w parcy czy na
              randkach - ale raczej o tym jakie jest twoje zycie ze wzgledu na ich
              brak w twoim codziennym zcyiu..

              oczyweiscie otwartośc bywa trudna ale to jest autentyczne
              odslaniajac sie dajesz pzrekaz - mam do ciebie zaufanie ty tez
              mozesz miec do mnie

              jak pisalam - nie wiem z jakiego punktu wychodzisz.. czy to wrogosc
              czy lojalnośc wobec matki czy cos innego

              a co do mlodej - to faktycznie jesli sie nudzi to po prostu zrób
              żeby bylo ciekawiej..

              poza tym uważam, ze zawsze warto siegnąc do lietratury, jest cala
              masa dobrych ksoążek podpowiadająca jak rozmawiac z mlodymi ludźmi

              i od tego bym zaczęła
              powodzenia
            • julka1800 Re: Wątek optymistyczny 12.08.08, 11:03
              Hmmm, Jarkoni, na to czy dzieci chca z nami byc ma wplyw wiele
              czynników, poczawszy od samego rozwodu i jego formy, poprzez
              porozwodowe stosunki miedzy rodzicami (wbrew pozorom dzieci to
              wszystko wyczuwaja), a skonczywszy na tym jak wygladaja pierwsze
              próby kontaktow ojca z dziecmi (czy sie nimi faktycznie zajmuje czy
              to tylko spedzanie czasu, odbebnienie wizyt)

              I mysle, ze kazdy ojciec zapracowuje sobie na to co ma (wylaczam
              przypadek kiedy upiorna EX robi wszystko zeby zaszkodzic - takie tez
              bywaja niestety). Bo zeby znac wlasne dzieci i docierac do nich
              trzeba byc z nimi na co dzien, dzielic ich radosci i koic smutki,
              jesli nie jestesmy takimi ojcami, to niestety potrzebny jest kontakt
              z matka i rozmowa o dzieciach, a o to wiemy wszyscy jak trudno.

              I zdadzam sie w zupełnosci z Beatka, najtrudniej jest usiasc razem i
              pomilczeć. Potem przyjda pomysly co robic razem, i pytania "co
              slychac".

              I jeszcze, warto pokusic sie o próbe pokazania prawdziwego swojego
              nowego zycia. To juz nie male dzieci. Moze pokazanie mieszkania
              (rozumiem ze spotykacie sie na gruncie neutralnym), moze tego jak
              spedzasz czas gdy masz wolne, moze wtedy nawiaze sie nic
              porozumienia.

              To co wiem na pewno - nie mozesz faworyzowac zadnej corki, zabierac
              zawsze obie.
              • sbelatka Re: Wątek optymistyczny 12.08.08, 15:43
                nie zgadzam sie w kwestii - zawsze obie córki
                zgadzam sie - nie faworyzowac....

                ale z każda można robic to co dla tej konkretnej jest akurat ważne
                trafic za dwojka jednoczesnie ... no nie wiem czy ta sztuka jest
                możliwa...
                moze zreszta jest ale baaardzo trudna

                i jeszcze jedno.. kiedys czytalam jaka pzrypowiastke o dzieciach i o
                tym co dostawały, morał byl taki, ze :"równo nie znaczy
                sprawiedliwie"... mysle, że i to warto wziąc pod uwage
                • jarkoni Re: Wątek optymistyczny 12.08.08, 17:40
                  Dało do myślenia, powiem tylko "dziękuję"
                  • julka1800 Re: Wątek optymistyczny 12.08.08, 23:35
                    "Dziekuje"??? To ironia Jarkoni?
                    Nie znam dokladnie Twojej historii, a swoje przemyslenia pisalam
                    przez pryzmat wlasnych doswiadczen (bo jakzeby inaczej). I mozesz
                    nie wierzyc, ale nie pisalam tego by dopiec lub urazic. Jesli tak
                    sie stalo, to przepraszam, nie mialam takiego zamiaru.

                    I nadal podtrzymuje zdanie, ze o dobre kontakty z dziecmi trzeba sie
                    starac na co dzien.

                    Opisze scenke z dzisiejszego dnia. Wizyta Ex, powitanie z dziecmi.
                    Syn 10 lat rzucil sie ojcu na szyje i szczerze usciskal, corke 7 lat
                    Ex wziął na rece, tez go usciskala, ale trzeba bylo widziec jej
                    mine, mine rozdartego dziecka, rozdartego miedzy skrywana gdzies w
                    glebi serca miloscia do wlasnego ojca i rzeczywistoscia, w ktorej Ex
                    nie pamieta o jej urodzinach, o tym, ze jak dzwoni czasami to trzeba
                    rozmawiac z obojgiem dzieci a nie tylko jednym.
                    Czujesz roznice?

                    I do Beatki. Zle to ujelam, chodzilo mi o to, by nie faworyzowac
                    zadnego z dzieci, w tym nie zabierac ciagle jednego, drugie
                    pozostawiajac w domu (nie o to by koniecznie zabierac oboje naraz)
                    • sbelatka Julka 13.08.08, 03:19
                      ujme to tak - w podziękowaniu Jarkoniego nie wyczulam ani sladu
                      ironii,,
                      Jestem pewana, ze dlatego, ze jej tam nie ma.

                      a jesli jest - to ja jej nie czuje.

                      wniosek stąd co najmniej jeden - wart zapamiętania: nawet
                      najbardziej oczywiste zdania dwoje róznych ludzi interpretuje
                      zupelnie inaczej..

                      • leptis pawana 13.08.08, 08:30
                        trzecia dziewiętnaście....
                        zmiłuj się dziewczyno...z tą polityczną poprawnością...smile)

                        pawana...kroki wprzód...kroki wstecz..smile))

                        Pawana na śmierć infantki...RMF
                        Classic..Velazquez...Prado...Wiedeń...
                        Kurcze, ale by było fajnie wysłać Adę...smile)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka