bazyliada
05.08.08, 23:14
Zaglądam na to forum już mniej. Od sprawy rozwodowej w listopadzie
minie dwa lata. Coraz wiecej spokoju we mnie. Nie wszytsko jest
jeszcze poukłdane.
Chcę sie podzielić z Wami tym co mnie oststnio bardzo ucieszyło.
Mój synek ( siedmiolatek )spędził ze swoim tatą dwa tygodnie. Bardzo
bałam się tego czasu. Nigdy nie byli ze sobą tak długo, nigdy razem
nie wyjeżdzali na kilka dni. Wiedziałam jednak, że to bardzo ważny
czas dla nich. Życzyłam im więc jak najmilszego czasu. Było trudno,
dla wszytskich.
Ja płakałam z tęsknoty za synkiem i z żalu że tak wygląda nasze
życie.
Synek trzy razy zadzwonił, że jest mu źle i mam po niego natychmiast
przyjechać. Spokojnie tłumaczyłam mu, że ma postarać się uspokoić,
przytulić do taty i będzie dobrze.
Rozwiedziony mąż zadzwonił z pretensją, uogólnioną jak zwykle,
starałam się zignorować.
Byli teściowie gdzieś tam w tle rozmów telefonicznych też byli z
czegoś niezadowoleni-ignorowałam.
Pomimo tych trudności, wydaje mi się dość typowych gdy tata tak
rzadko jest z dzieckiem, dziadkowie prawie go nie znają a
siedmiolatek jest już dość świadomy tego co się wokól niego dzieje,
uważam , że to był bardzo dobry czas.
Dla każdego. Przede wszytskim dla dziecka, który poznal się lepiej
ze swoim tatą i miał przy tym dużo atrakcji wakacyjnych.
Zrozumiałam jak można bardzo tęsknić za swoim dzieckiem.
Korzyści taty mojego synka są jemu przede wszystkim znane.
Pisze to wszytsko po to żeby pokazać, że nawet gdy nie wszystko ,
jest miedzy rozwiedzionymi rodzicami poukładane można dogadać się
tak, żeby było dobrze dla dziecka.