hm

11.09.08, 11:18
ciagle was czytam ale boje sie co kolwiek napisc.
jestem w kropce. znacie moją sytuacje .. obydwie wizje mego faceta
sa prawdziwe.. dobry uiczynny człowiek bbardzo rodzinny,,pomocny,,,
czuły i ciepły... wspierający.. no w ogień by włazł dl a mnie...z
drugiej strony.. nagła zmiana nastroju.. wrzaski.. krzyki.. rzucanie
czym popadnie..nekanie psychiczne do granic wytrzymalosci... odgrywanie
sie na młym... własciwie to mysle z e to bb sflustrowany człowiek..
który przez zaniedbanie nie wiele ma i niewiele osiagnoł...niszczy
wszystko co mogło by byc lepsze od niego .. wszystko to co mogło
by ujawnic jego braki...
jego ulubionym powiedzeniem jest " nie potrafisz ..nie umiesz... nie
zrobisz tego.. po co sie uczysz języka.. po co ci rolki i tak
sie nie nauczysz jeżdzic..itp" ja sobie z takimi tekstami daje
rade...ale mój syn......niebardzo ( i uwazamm ż e taka gadanina jest
zabójcza dla każdego młodego człowieka) bronie dziecka jak moge... i
przekazuje mu inne tresci.
On z nami nie mieszka ale bywa... obiecuje ż e siie zmieni.. ż e
zrobi dla mnie wszystko.. co bede chciała.. nawet sie zgnoi byle by
mógł wrócic.. ja nie chce takich zasad. ja nie wiem co czuje.. on
ocekuje czułosci.. ja nie potrafie nawet go dotknac...a on twierdzi
ż e przeczeka....
własciwie to sie powtarzam sama nie wiem po co to pisze.. szukam
w nim czegos co by mnie nie zniechęcało...
lubie jak przychodzi .. jak mi pomaga.. lubie wyjazdy znim...lubie
wyjsc w jego towarzytwie...ale jego metody w stosunku do
dziecka...( kazda moja ingeręcje kwituje" robisz z niego lebiede..
ciamajde....a ja po prostu nie życze sobie .. aby do mojego
dziecka ktos mówil " zamknij sie na 5 min".. koleżanka
powiedziała mi ostatnio GDYBY NIE MAłY TO MOż E BY SIE WAM UDAłO.

NIE POZWOLE aby i tak pokrzywdzonemu dziecku działa sie jaka
kolwiek krzywda.
wiem z e spotka mnie zaraz krytyka.. i ostre słowa....ale ten
człowiek odmienił moje życie... duzo wniósł.. z czasem jednak emocje
opadły... czuje sie jednak odpowiedzialna za uczucia które w nim
wzbudzam!! czuje sie też odpowiedzialna za dziecko... i z małym
nikt nie moż e konkurowac....czy to oznacza koniec... mój kolejny
nieudany związek......tym razem nie kocham taaaaak jak kochałam
exa.....

ps. moja mama przywiozła wczoraj małego do domu.. ja wyszłam do
sklepu... duzy był ...robił nam obiad. .. minełam sie z mama w
bramie.. miała dziwną mine ale nie chciała rozmawiac.
przed chwila zadzwoniła... i opowiedziała mi jak wyglądała scena gdy
przekazywała malego.
duzy piekł kotlety.. nawet nie przywitał sie z moja mama.. która
stała na progu z kulam..., nie zaproponował aby usiadła.. nic zero
jak by jakas obca osoba miala odprowadzic dziecko i sobie isc..
mama mimo to zaczeła opowoadac co robiła z małym ż e mały zrobił to
i tamto...i nagle duzy szorstko ucioł " dobra dobra.. młody
ściagaj buty .. kąpac sie i spac" mały rzucił sie z płaczem na
łóżko... moja mama zdebiała...i zdązyła powiedziec tylko ale mały
chce opowiedzic ci co dzis robił .."nie mam czasu na takie
opowiesci, smaze kotlety...a on wyrabia jakies fanaberie.. do lazienki
marsz" moja mama sie wycofała.. dzis zadzwoniła bo po raz
pierwszy widziała ta druga strone mego faceta...którym wczesniej sie
zachwycała.
nie wiem czego oczekuje.. od was.. po co to pisze... mam wolny
dzień ...zapowiedał sie fajnie.. po telefonie mamy.. wszystko opadło.
    • chalsia Re: hm 11.09.08, 11:30
      Alexolo, czego jeszcze od nas oczekujesz - chyba wszyscy Ci już
      wczęsniej napisali, żebyś zerwała znajomość z tym gościem.
      Całkowicie. I to jak najszybciej.
      Klasyczny borderline. Albo przemocowiec. NIc się nie zmieni, ciągle
      będzie taka huśtawka, a krzywda Twojego dziecka coraz większa.

      Tak, to czas, żebyś sobie powiedziała, że poniosłaś kolejną porażkę
      w kwestii związku z facetem. I co? Gorsza od tego będziesz? Nie.
      Jedyny wniosek to może taki, że ze złych powodów związałaś się z
      facetem. I postaraj się odkryć dlaczego i po co się znim związałaś,
      by nie powtórzyć tego błedu.
      • chalsia Re: hm 11.09.08, 11:32
        i jeszcze jedno - póki nie osiągniesz wewnętrznego pogodzenia i
        spokoju w zwiazku ze swoją sytuacją (już po rozstaniu z gościem),
        zadowolenia ze swojego aktualnego zycia, staraj się trzymać od
        facetów na dystans, bys nie weszła ponownie w związek, którego
        powodem istnienia jest jakis deficyt z Twojej strony (czy
        rzeczywisty, czy jedynie postrzegany).
        • jasminowo Re: hm 11.09.08, 11:38
          Kwiatek, piesek a jak się uchowają to dopiero facet wink
      • jasminowo Re: hm 11.09.08, 11:34
        Najbardziej blokujące stwierdzenie jakie słyszałam to to, ze
        jestesmy odpowiedzialni za uczucia jakie wzbudzamy w innych...
        zastanów się. Każdy może zrobić ze swoimi uczuciami co chce (co
        potrafi). Uspokoić się albo wkurzyć jeszcze bardziej. DZIECKO liczy
        się w tym ukłądzie bardziej niż on. To jest prawdziwa
        odpowiedzialność.
        • alexolo NO WIESZ... 11.09.08, 11:44
          MóWIłAM ż E KOCHAM( choc nie wie dla czego) narobiłam nadzieji...
          pozwoliłam aby zamieszkał.. wpóscilam go w swoje ...nasze życie..
          gdyby nie te jego zachowania flustracyjne... i chec dominowania i
          konkuraowania z 5 latkiem.....
          najgorsze jesy ż e on sie nie poddaje.. mówi jak sie zmieni... co
          zrobi.. ż e wiele zniesie NAWET TO ż E UPOKAZAM I UPOMINAM GO PRZY 5
          LATKU. tak sprytnie manipuluje ..ż e prawie jestem skłonna uwierzyc
          w to co mówi o moim dziecku ( ż e egoista.. książe... ż e ma wiedze
          i umiejętnosci 3 latka....!!!!co wczoraj mnie tak wku..... ż e wybuchłam )
          stosuje takie argumenty.. mądrze gada... daje mi do zrozumienia ż e
          jestem w błędzie.. ż e on mi pomorze.. ze mały potrzebuje ojca...
          trudno mi sie bronic.... ale juz nie ufam...obserwuje.. jestem tak
          uczulona..ż e wkraczam nawet wówczas gdy wydaje mi sie ż e małemu moze
          sie stac krzywda..(słowna) on uwaza ż e jestem przewrazliwiona..tez tak
          uwazam....ale dla czego tak jest!!
          • chalsia Re: NO WIESZ... 11.09.08, 12:04

            > MóWIłAM ż E KOCHAM( choc nie wie dla czego) narobiłam nadzieji...
            > pozwoliłam aby zamieszkał.. wpóscilam go w swoje ...nasze życie..

            to massz szanse nigdy więcej w życiu nie popełnić tego błedu.
            A teraz zamiast się przyglądac co robi, słuchać co mówi, weź sprawy
            w swoje ręce i napraw swój bład poprzez natychmioastowe zerwanie
            konatktów. To takie proste jest bo NIC was nie łaczy oprócz Twojego
            wyobrażenia.
          • jasminowo Re: NO WIESZ... 11.09.08, 12:13
            alexolo napisała:

            > MóWIłAM ż E KOCHAM( choc nie wie dla czego) narobiłam
            nadzieji...
            > pozwoliłam aby zamieszkał.. wpóscilam go w swoje ...nasze
            życie..

            stało się. Wierzyłaś, chciałaś - nie udało się. Do kochania
            potrzebne są dwie mądre strony. Nawet kochając można wystawić
            walizki za drzwi za coś czego nie można wytrzymać.

            > gdyby nie te jego zachowania flustracyjne... i chec
            dominowania i
            > konkuraowania z 5 latkiem.....
            > najgorsze jesy ż e on sie nie poddaje.. mówi jak sie
            zmieni... co
            > zrobi.. ż e wiele zniesie NAWET TO ż E UPOKAZAM I
            UPOMINAM GO PRZY
            > 5
            > LATKU.

            Nie ma to jak składanie obietnic! CZYNY< CZYNY< CZYNY! nie
            obietnice. Nie w przyszłosci ma się zmienić. MA taki być! Nie jest?
            Krzywdzi dzieciaka? Podoba Ci się? Nie. Sprawa zamknięta.

            tak sprytnie manipuluje ..ż e prawie jestem skłonna
            uwierzyc
            > w to co mówi o moim dziecku ( ż e egoista.. książe...
            ż e ma wiedz
            > e
            > i umiejętnosci 3 latka....!!!!

            Manipualcje mają to do siebie, ze im ulegamy. Każdy czasem ulega.
            Ale TY TO WIDZISZ!!!!

            > stosuje takie argumenty.. mądrze gada... daje mi do
            zrozumienia ż e
            > jestem w błędzie.. ż e on mi pomorze.. ze mały potrzebuje
            ojca...

            Mądrze gada... no proszę Cie... posłuchaj co mówisz.
            Nie ma to jak ojciec, który poniża - za takie coś - banicja i to na
            stałe! Formujesz dzieciaka na całe życie - chcesz, zeby był własnie
            ukształtowany przez kogoś takiego???
          • dyderko Re: NO WIESZ... 11.09.08, 13:00
            Alexolo, on utracił Twoje zaufanie. Nie ważne czy z Twojej winy czy
            ze swojej, ważne że tego, co najważniejsze w związku, nie ma.
            Jakkolwiek by na to nie patrzeć albo on coś źle robi albo Ty, w
            efekcie czego nie da się tego poskładać tak by było całością.
            Po rozejściu się z nim radzę wizytę u psychologa by kwestię
            zaufania „przepracować”, po to by nie rzutowała na dalsze życie. Bo
            nawet jeśli nie byłaś przewrażliwiona to już jesteś...
    • tan_dream Re: hm 11.09.08, 11:35
      posluchaj

      czytam te twoje watki i odpowiedzi forumowiczow
      i pojac nie moge
      co sie musi wydarzyc, zebys przejrzala na oczy?

      czy naprawde nie jest wazne jakie te spodnie w twoim domu sa?
      czy rzadkie ochlaly normalnosci sa w stanie zrekompensowac ci to, co
      tak naprawde funduje ci ten ohydny, paskudny, obrzydliwy samiec?

      omg, gdyby jakikolwiek mezczyzna, z ktorym bylabym, w taki sposob
      odnosilby sie do mojego dziecka, spuscilabym go ze schodow i nie
      dala szansy za nic sw swiecie.

      wez kobieto rozped, pierdyknij baranka w sciane i zastanow sie, co
      ty fundujesz swojemu dzieciakowi.
      nie wiem, jak dodsadniej to mozna powiedziec, zebys w koncu
      zrozumiala.



    • cathy_bum Re: hm 11.09.08, 11:43
      Rzadko tu bywam ostatnio, ale widziałam Twój wątek o stosunku
      Twojego partnera do dziecka. Chyba Ci tam już wszystko napisano. A
      dalej zaciskasz oczy i nie chcesz widzieć prawdy.sad((
      Powiem tak: takie dwie twarze to klasyczne zachowania przemocowców.
      I nie ma co zwalać na frustrację i życiowe niepowodzenia.
      Znam z opowieści historię pewnej żony przemocowca. Rozchorowała się
      dosć poważnie. Mąż skakał obok niej jak najtroskliwsza niania.
      Gotował obiadki, przecierał nawet dla niej zupki. Przynosił świeże
      kwiaty. Dwa tygodnie później, kiedy już wyzdrowiała, połamał jej
      połowę palców u rąk szufladą - siedziała przy kompie zamiast
      sprzątać dom.... W stosunku do dzieci zachowywał się podobnie.
      Jednego dnia potrafił być dumnym tatusiem z osiągnięć pociechy i
      wychwalać ją publicznie pod niebiosa, drugiego mówił jej "I tak
      zostaniesz k... jak twoja matka." Dodam tylko, że początki ich
      związku wyglądały jak u Ciebie. Ona też mówiła, że on sfrustrowany,
      w pracy go męczą.... Ocknęła się, jak ją pogotowie zabrało.
      To tyle miałam do powiedzenia.
      • alexolo dzieki 11.09.08, 11:55
        zrobiłam pierwszy krok.. i poprosiłam aby zamieszkał u rodziców.. zrobił
        to...ale bb niechetnie.. kazdego dnia drązy..meczy .. kiedy ..moze
        wrócic. czy moz e dzis zostac.. neka mnie z e taki związek to nie
        związek..ż e on chce czułosci bliskosci..
        ja nie potrafie..
        mam pytanie
        wczoraj pod czas rozmowy.. wynikła kwestia.. JAKIE PRAWA MOż E MIEć
        "OJCZYM" DO DZIECKA.... na co może a na co nie powienien zwraac
        uwagi co wymagac..?.. jakie ssa granice.. jego "władzy"?
        bo rozumiem ż e jak dziecko jest pod jego opieką.. to ma chyba prawo
        powiedzic.. " umyj ręce i choć jest obiad"?
        On uwaza ż e nie przekracza żadnych granic.. ja to widze inaczej..
        jego uwagio do dziecka sa zwyczajne...ale rtobi to w taki
        sposób.....władczy ..nie życzy sobie sprzeciwu.
        heee ostatnio dał dziecku do wyboru 2 miejsca ... usiądz gdzie
        chcesz.. dziecko wybrało krzesło i mogło oglądac tv..po czyn on
        cała kolacje gadał ż e mały ma prawo wyboru a on nie i ż e wybrał
        jego miejsce..i ż e ja nie reaguje." przeciez mógł wybrac..i wybrał "
        odpowiedziałam ...usłyszałam " no tak ty go zawsze bronisz" mozna
        zwariowac.
        • tan_dream Re: dzieki 11.09.08, 12:03
          niee, to nie mam sensu
          nie ma sensu produkowac kolejnych watkow, kolejnych postów
          ty niby widzisz, ale nic nie robisz

          doszlam do wniosku, ze ty chyba tak lubisz
          a skoro lubisz, to tak masz

          jedynie szkoda dziecka, bardzo szkoda
          bo mamusia dlatego, zeby miec chlopa w domu, nawet dochodzacego,
          funduje dziecku horrorek
          i chyba tez lubisz pisac o tym w internecie na forum
          jestes wowczas w centrum zainteresowania
          powodzenia zycze
          • alexolo wiem jestem trudnym przypadkiem 11.09.08, 12:51
            ale wierze ze nie beznadziejnym....
            tyle osiagnełam tyle wiem i potrafiew jestem w 1oo % samowystarczalna
            i zaradna...... ale sprawy uczuciowe moralne mnie powalają ....
            i potrzebuje czasu... i pweności z e dobrze robie.. ze nic wiecej w
            tej sprawie nie moge zrobic aby było lepiej...chce miec pewnosc ze
            nie zostane sama... przyjaciele wiedza juz o wszystkim.... licze tez
            na wasze wsparcie... jednak jak by nie było zyłam z gosciem rok
            nawet rozstanie w słusznej sprawie boli.....




            tan_dream napisała:

            > niee, to nie mam sensu
            > nie ma sensu produkowac kolejnych watkow, kolejnych postów
            > ty niby widzisz, ale nic nie robisz
            >
            > doszlam do wniosku, ze ty chyba tak lubisz
            > a skoro lubisz, to tak masz
            >
            > jedynie szkoda dziecka, bardzo szkoda
            > bo mamusia dlatego, zeby miec chlopa w domu, nawet dochodzacego,
            > funduje dziecku horrorek
            > i chyba tez lubisz pisac o tym w internecie na forum
            > jestes wowczas w centrum zainteresowania
            > powodzenia zycze
            >
            • chalsia Re: wiem jestem trudnym przypadkiem 11.09.08, 14:45
              > i zaradna...... ale sprawy uczuciowe moralne mnie powalają ....
              > i potrzebuje czasu... i pweności z e dobrze robie.. ze nic wiecej
              w
              > tej sprawie nie moge zrobic aby było lepiej...

              mam rozumiec w takim razie, że nie jesteś wewnętrznie przekonana o
              krzywdzie jaka jest udziałem Twojego syna? Bo skoro jesteś, to
              RESZTA (czyli cokolwiek związanego z TYM panem) nie jest istotna.

              >chce miec pewnosc z
              > e
              > nie zostane sama... przyjaciele wiedza juz o wszystkim

              i jak ktoś już napisał - biegiem marsz do psychoterapeuty -
              odbieram to co do dawna piszesz tak, że masz powazny problem z
              akceptacją sytuacji bycia samotną matką.
          • pc_maniac Re: dzieki 11.09.08, 14:45
            > jedynie szkoda dziecka, bardzo szkoda
            > bo mamusia dlatego, zeby miec chlopa w domu, nawet dochodzacego,
            > funduje dziecku horrorek
            > i chyba tez lubisz pisac o tym w internecie na forum
            > jestes wowczas w centrum zainteresowania
            > powodzenia zycze

            Święte słowa.

            W związku mężczyzny i kobiety liczą się oczekiwania obojga na równych prawach.

            W związku mężczyzny i kobiety, gdy w układzie tym również jest dziecko,
            nadrzędnym prawem jest prawo dziecka, a dorośli niestety muszą swoje prawa
            przesunąć poniżej tychże.

            > ale wierze ze nie beznadziejnym....
            Wiara nie ma tu nic do rzeczy. W Hitlera wierzyły miliony.
            O człowieku świadczą jego czyny, nie zaś wiara w jego zmianę.

            Ty wierzysz w chwilowe sytuacje, gdy facet jest miły i dobry. Ale to zwykła
            codzienność świadczy kim on jest, a nie wyłącznie chwile uniesienia jego dobroci.
        • madalenka25 Alexo 11.09.08, 12:31
          co się musi wydarzyć byś dostrzegła krzywdę Twojego dziecka? musimy
          w wiadomościach przeczytać o kolejnym konkubencie który skrzywdził
          dziecko? jak daleko musi się posunąć byś zaczęła działać?? jak musi
          bardzo zwichrować psychikę twojego syna bys zaczęła się zachowywać
          jak MATKA a nie tylko kobieta?

          rodziny rekonstruowane to bardzo trudne tematy - sama mam taką i nie
          wyobrażam sobie by mój partner konkurował z dzieckiem a moje dziecko
          nie szanowało mojego partnera - to jest ciężka praca ale udaje się
          pod warunkiem że wszyscy zainteresowni sa szczęsliwi i dbaja o te
          relacje
        • cathy_bum Re: dzieki 11.09.08, 12:42
          Takie jego czepianie się to też typowe dla zwichrowanej osobowości:
          za skarby nie da sobie odebrać swojego "łupu". Będzie krzywdził i
          upokrzał, ale jesteś jego. Przekonywał, że to Twoja wina, bo Ty mu
          robisz przykrość itd. Na Twoim miejscu poszłabym do dobrego
          psychologa - może jemu uwierzysz....
          Zwracanie uwagi dziecku przez partnera matki jest oczywiście czymś
          normalnym. Uważam za naturalne, że partner pośle moje dziecko umyć
          ręce przed obiadem itd. Baa, nawet ofuknie za niewłaściwe
          zachowanie. Oczywiście mogę czasem uznać, że z czymś przesadza (bo
          wszak jestem przewrażliwona na punkcie własnej pociechy). Tak jak i
          on nie musi się zgadzać z każdą moją decyzją. Zresztą biologiczni i
          zgodni rodzice potrafią się przecież poróżnić w kwestiach
          wychowawczych. Ale nie wyobrażam sobie upokarzania dziecka i
          dogryzania mu. Systematycznego dokopywania mu. A Ty na to pozwalasz.
          W ten sposób bierzesz udział w krzywdzeniu swojego syna, stajesz się
          współwinna, skoro na to pozwalasz. Ciekawe, jakie upokarzajace
          teksty syczy Małemu, kiedy znikasz z pola widzenia...
          • alexolo Re: dzieki 11.09.08, 12:58
            Ciekawe, jakie upokarzajace
            > teksty syczy Małemu, kiedy znikasz z pola widzenia...

            tego sie obawiam.. mały juz duzo mówi... czasem przekazuje mi o
            wymyslnych karach...i zakazach...i o tym ż e " a on powiedział z e
            ja nie umiem ..nie potrafie...ż e jestem dzidzius"
            • chalsia Re: dzieki 11.09.08, 14:54
              alexolo napisała:

              > Ciekawe, jakie upokarzajace
              > > teksty syczy Małemu, kiedy znikasz z pola widzenia...
              >
              > tego sie obawiam.. mały juz duzo mówi... czasem przekazuje mi o
              > wymyslnych karach...i zakazach...i o tym ż e " a on powiedział z
              e
              > ja nie umiem ..nie potrafie...ż e jestem dzidzius"

              a Ty tak będziesz nadal się tylko przygladać, zastanawiać, słuchać
              rozważać , martwić się, żalić się .....
              wez Ty się kobieto w mózg kopnij
    • minneapolic Re: hm 11.09.08, 12:45
      Tak Cię czytam i... chyba żadne rozmowy i wałkowanie tematu tu nie pomoże.
      Jesteś bardzo podobna do mojej kolezanki, mąż ją gnoi, szantazuje, gwałci,
      poniża, ubliża jej, terroryzuje cały dom hustawką nastrojów budząc po nocy
      dzieci, ona opowiada mi to wszystko i... za chwilę mówi, że on własciwie nie
      jest taki zły, jest dobrym ojcem, stara się i własciwie to chyba źle go ocenia
      bo facet sie przecież stara...
      i co ja mam robić? chyba wkurzyć się wreszcie i powiedzieć jej - a rób babo co
      chcesz i nie zadręczaj mnie tym bo TY WCALE NIE CHCESZ NIC W TYM UKŁADZIE ZMIENIAĆ!
      i to mnie boli gdy to 14nastoletni syn staje w jej obronie mówiąc ojcu by
      przestali sie kłócić BO ONA SAMA TEGO NIE ROBI, i gdy 10letnia córka zmuszana
      jest do wysłuchiwania ich wzajemnych oskarżeń o zdrady ZE SZCZEGÓŁAMI intymnymi
      BO FACET CHCE MIEC ŚWIADKÓW BY ŻONIE UDOWODNIĆ ŻE JEST ZŁA i dzieci MUSZĄ się O
      TYM doWIEDZIEĆ w środku nocy! więc ona zamiast bronic dzieci przed tym dołącza
      im opowieści o zdradach męża...

      TO JEST PATOLOGIA.
      TWOJA jest jeszcze gorsza. Bo NIC Cię nie zmusza do bycia z tym obcym człowiekiem.
      TYLKO TO że TY TEGO CHCESZ.

      I chyba obudzisz się dopiero za 30 lat gdy dorosły syn uzyska świadomośc tego co
      mu robiłaś.. i NIE WYBACZY.
      • maryalex alexolo 11.09.08, 12:58
        opowieść o siadaniu chyba przytoczyłaś za pierwszym razem, coś tak
        kojarzę,może warto mu zadać pytanie czemu tak zależy mu na własnym
        miejscu i broni go przed 5 latkiem?zwłaszcza, że o ile dobrze
        zrozumiałam już z wami nie mieszkasmile)?
        Ale poważnie, to wydawałaś mi się silniejszą babką, pozbyłaś się exa
        w pięknym stylu a teraz nabierasz się na takie teksty nexta?
        pobudka!!!!wróć z synkiem do równowagi a potem pomyśl na litowaniem
        się oki?
    • marek_gazeta Re: hm 11.09.08, 13:14
      > " nie potrafisz ..nie umiesz... nie
      > zrobisz tego.. po co sie uczysz języka.. po co ci rolki i tak
      > sie nie nauczysz jeżdzic..itp"

      Toksyczny typ. Wpaja negatywne myślenie. To bardzo niebezpieczne, przebywanie w pobliżu grozi trwałym zatruciem na lata.
      • maryalex Re: hm 11.09.08, 13:24

        Marku gorzej, bardzo niedowartościowany typ,próbujący podratować
        swoje ego poniżaniem dziecka.
        Alexolo zadam Ci jedno proste pytanie i proszę odpowiedz tak lub
        nie,ok?
        CZY JESTEŚ SZCZĘŚLIWA Z TYM CZŁOWIEKIEM?


        • akacjax Re: hm 11.09.08, 13:57
          Uderzają mnie dwie wypowiedzi:
          1.dziecko musi mieć ojca
          2.nie chcę pozostać sama.

          ad 1. Nie dorabiaj cech ojca typowi, który raczej jest zaledwie treserem i o
          ojcowstwie nic nie wie.
          ad 2. Uwierz-dopiero jak będziesz umiała być sama, to możesz tworzyć związek-bo
          postawisz wymagania, swoje granice, a teraz to wg mnie nie jest miłość, a
          uzależnienie.
          • alexolo Re: hm 11.09.08, 14:36
            akacjax napisała:

            > Uderzają mnie dwie wypowiedzi:
            > 1.dziecko musi mieć ojca
            > 2.nie chcę pozostać sama.
            >



            zauwaz... punkt 1 to był cytat z jego wypowiedzi!!!!!!! nie mojej!!!!


            punkt 2 to moja wypowieźd ,i jest prawdziwa....tak jest ...ale wiem
            ż e starch ma wielkie oczy przerabiałam to 3 lata temu
            >
        • alexolo nie 11.09.08, 14:32
          poczatkowo rozbudzil moje nadzieje..
          z czaem wyszło wszystko jego brak dowartosciowania( zalatwia sprawy
          krzyczac.. na dziecko na mnie.. na obca osobe .. ktora zrobila
          cos nie po jego mysli... wszyscy sa idiotami...)
          nie widzi w sensu w nauce w wyjazdach...

          bbb sie rozczarowałam.... wiem z e nie mama z nim przyszłosci...
          finansowa padaka....ruina .. organizatorskio duzo gada nic nie zrobi ..
          marzy o wielkiej kasie jak mój ex.. namawia na tv na kolejny
          telefon..." weż na firme bedzie taniej" od 3 misiecy odmawiam
          wszelkiego finansowania .. nie jestem szczodra... nie chodzimy po
          knajpach .. coraz czesciej mówie.... " chcesz to kup"
          on na to " czuje sie odtracony nic nie znacze.. nie liczysz
          sie z e mną tylko z małym....wpedza mnie w poczucie winy.. ja jestem
          nie wzruszona.. zimna on płacze... chce bliskości i ciepła jest
          biedny.. ale nagle jak Fenikx z popiołu wstaje i zarzadza wrzeszczy
          czuje sie pewnie...

          nie nie kocham go .. nie tak jak on oczekuje ..nie za wszelką
          cene...

          nie nie jestem szczesliwa... było tak bylam rozanielona.. wszystko
          opadło gdy po raz pierwszy pokazał druga twarz...potem dalam
          kredyt zaufania.. wiele rozmów.. ale powtarzało sie .. potem
          okazało sie z e jest bankrutem... " i jego teksty jakos damy rade...
          " czyli ja z resztki swojej penski bede splacal kredyty długi
          alimenty i komornika... a z twojej zyjemy.....!!!!!!!!!!!!!!!!!
          czasem robi drobne zakupy...ale nigdy sie do niczego nie dołożył mimo
          z e obiecywał dzielić koszty utrzymania domu i auta na pół.....
          snuje plany wielkiej kasy a jak jest okzja wycofuje sie rakiem....
          nie ma przyszłosci.. po z a tym on kocha siebie nie mnie......
          obrazil sie za to z e mama zaprosiła mnie do aqvaparku i ż e sie
          zgodzilam , ż e bawilam i odpoczywalam z mama 4 godziny gdy on był
          w pracy potem usłyszalam" JA BYM CI TEGO NIGDY NIE ZROBIł.... " ????
          JA BYM SIE CIESZYłA GDYBY MU SIE TRAFIłA OKAZJA DO ODPOCZYNKU trudny
          typ ... potrafi byc taaaki słodki.. niestety .. nie chce juz roli
          słodkiej idiotki.

          na 16 ide do psychologa... cudem znalazło sie miejsce ...moż e to
          przeznaczenie... kiedys ta kobieta .. mi bb pomogła.... moż e ona
          przemówi mi do rozsadku...sama jestem ciekawa co powie na ta sytuacje!!
          • akacjax Re: nie 11.09.08, 14:37
            wydrukuj sobie to, co napisałaś
            to nie ten facet, a Ty chcesz być z nim?

            I pomyśl, co poradziłabyś sąsiadce, gdyby to jej dotyczyło.
            Psycholog-trafne działanie!
            • alexolo dzieki!!!!!!!!!!!!!!!!! 11.09.08, 14:42
              lece...do kobiety ..przez pół miasta.. jak bede mogla to wieczorkiem
              opisze co po spotkaniu
          • maryalex Re: nie 11.09.08, 14:42
            to po cholerę jesteś z nim?
            aż zapytam, wybacz to pytanie: czy aż tak dobry jest w łóżku?
            nic innego mi do głowy nie przychodzi...
            Alex też to kiedyś przerabiałam, że jeśli lepiej zarabiasz masz
            fundować swojemu facetowi wszystko, jeśli spojrzysz na to chłodnym
            okiem to się okazuje, że to zyciowa porażka , no!Odchodzisz od
            takiego mężczyzny i tyle.
          • minneapolic Re: nie 11.09.08, 14:43
            > przeznaczenie... kiedys ta kobieta .. mi bb pomogła.... moż e ona
            > przemówi mi do rozsadku...sama jestem ciekawa co powie na ta sytuacje


            Cały czas liczysz,że ktoś INNY zadecyduje o tobie. Więcej -Szukasz autorytetu
            który KAŻE ci coś zrobić i ty wykonasz to pod dyktando sama zwalniając się z
            odpowiedzialności? ..znajoma którą tu opisałam robi identycznie. Przez lata inni
            zwracali jej uwagę, że to co się dzieje w jej związku jest nienormalne i nie
            powinna na top pozwalać. NIE DOCIERAŁO. Dopiero jak kochanek zaczął jej
            pokazywac jak zły jest ten związek to zaczęła stwierdzać, że faktycznie tak jest...
            Może idź do psychologa FACETA... to uznasz jego słowa za wartościowe i go
            posłuchasz. uncertain Alez to schematyczne...
    • tricolour Odebrać Ci prawa rodzicielskie... 11.09.08, 15:11
      ... jeśli chcesz zostać z tym gościem. Dodatkowo wytoczyć mu proces
      o znęcanie się nad dzieckim, a Tobie o współudział. Odebrać dziecko
      i przekazać rodzinie zastępczej.

      A gdy już wyrzucisz gościa na stałe z życia, to zastanów się nad
      kryteriami wyboru facetów, bo może sie okazać, że ex nie był
      najgorszy...
      • triss_merigold6 Re: Odebrać Ci prawa rodzicielskie... 11.09.08, 19:01
        W zasadzie pozostaje mi się podpisać pod Tri.
        Mam dziecko niewiele młodsze i dochodzącego partnera (facet
        bezdzietny) więc na problem relacji "dziecko - partner matki" jestem
        wyczulona.
        Pan Alexolo nadaje się do odstrzału sanitarnego. Ona może cierpieć
        jeśli lubi, dorosłe baby nie takie rzeczy lubią, znoszą, akceptują
        więc zero zdziwienia. Ale ma obowiązek chronić zdrowie emocjonalne,
        psychiczne i fizyczne dziecka - przy tym panu to niewykonalne.
        Konkludując - gdyby Alexolo była dobrą matką to pan po pierwszym
        krzywym tekście wyleciałby bezpowrotnie za drzwi.

        W razie gdyby Alexolo zechciała mi zarzucać obsesyjną koncetrację na
        dziecku, rezygnację ze wszystkiego bo dziecko, stawianie dziecka na
        piedestale to z góry uprzedzam, że się myli.
    • pelagaa Re: hm 11.09.08, 20:27
      > czy to oznacza koniec... mój kolejny
      > nieudany związek....

      Tak. Dla dobra dziecka i Twojego tez.
      Kolejny nieudany zwiazek nie musi byc tragedia. Tkwienie w
      bylejakosci na taka skale jest zdecydownie gorsze.
      Trzymam za Ciebie kciuki!
      • pc_maniac Re: hm 11.09.08, 20:37
        pelagaa napisała:

        > > czy to oznacza koniec... mój kolejny
        > > nieudany związek....
        >
        > Tak. Dla dobra dziecka i Twojego tez.


        No chyba, że chce zafundować swojemu dziecku przyszłość na podobieństwo
        psychopatycznego ojczyma.
        Wybrałaś dziecku wspaniały wzorzec do naśladowania. Nie ma co.

        Stale frustrowane dzieci wyrosną na frustratów i będą frustrować swoje dzieci.
        • alexolo BOżE ZROBIłAM TO 11.09.08, 20:50
          wszystko powiedzaiałam..
          prosił o czas.. odmówiłam
          mówił z e nie musze go kochac...byle bym była... odmówiłam " nie
          potrafie tak"


          płakał i ubierał sie....

          szlochał .. patzrac mi w oczy.. powiedział że bardzo mnie kocha . i
          jezeli podtrzymam decyzje to on z miłości ja uszanuje i usunie sie
          z mego życia....
          przytaknełam...
          wyszedł...pogadac z przyjacielem....
          zapytał czy zmienie zdanie....powiedziałam z e NIE!!!

          TERAZ SIEDZE I RYCZE... POCZUłAM ULGE......ALE TEż ZABOLAłO ...BOLI....
          I TAK DOBRZE BO OBAWIAłAM SIE AWANTURY.... NIC TAKIEGO NIE BYłO...

          PSYCHOLOG POWIEDZIAłA MI ZE ON BEDZIE PRóBOWAL WSZYSTKIEGO BO WIE Z
          E JESTEM MENTALNIE MIęKKA..I ON MA SPOSOBY BY WYMUC NA MNIE
          ZGODE NA KOLEJNY I JESZCZE KOLEJNY DZIEń....
          msze to przebolec i sie nie dac....... nie ma tez powrotu..... nie
          moge zmienic zdania...

          nie powinnnam z nim tez utrzymywac kontaktów...

          rycze .. bo bedzie brakowało mi tych namiastek normalnosci....które dał
          mi on a od exa nie doświadczyłam...
          dzis był z małym u dentysty..i uczył jechac na rowerze na 2
          kołach..... GODZINE TEMU ZBIERALISMY KASZTANY... ALE NIE WYTRZYMAłAM
          I POWIEDZIAłAM BO ON CIAGLE PYTAł CO SIE DZIEJE!!! BOż E MAM
          NADZIEJE ż E DOBRZE ZROBIłAM
          • tricolour Gratuluję... 11.09.08, 20:56
            ... i o ile dobrze pamiętam identycznie zacząłem post po Twoim rozwodzie - też
            gratulowałem wyjścia na prostą.

            Każdy uczy się na błędach i porażkach, a Ty podjęłaś dobrą decyzję. Bolejesz po
            utracie namiastki normalności i czekaj na normalność. Bez namiastek.
            • alexolo TRICOLOUR 11.09.08, 21:03
              DZIEKI... kurde było by mi lepiej gdyby była awantura.,,, a on
              tak to załatwia z e mnie boli... manipulacja na maxa.. "pamietajkk
              kocham cie najbardziej na swiecie... moja miłosc jest
              prawdziwa........ble ble"
              była juz u mnie mama .. wszyscy którzy znali sytuacje śa ze mna
              i trzymaja na duchu....inni ,którzy nic nie wiedzieli...bedą w szoku..
              bo to taki złoty człowiek był
              boli mnie głowa... rycze.. takie miałam nadzieje...zwiazane z tym
              człowiekiem...w pirwszych postach nazywałam go aniolem.... w życiu nie
              wieedziałam ze takie decyzje sa trudne....



              ale tak z głebi serca wam powiem ż e mimo z e boli... czuje (6
              zmysł) że to była pomyłka .. i tak jak TRI.. powiedzial ..
              zamienić namiastke szczescia na prawdziwe szczescie


              dzieki
              tricolour napisał:

              > ... i o ile dobrze pamiętam identycznie zacząłem post po Twoim rozwodzie - też
              > gratulowałem wyjścia na prostą.
              >
              > Każdy uczy się na błędach i porażkach, a Ty podjęłaś dobrą decyzję. Bolejesz po
              > utracie namiastki normalności i czekaj na normalność. Bez namiastek.
          • triss_merigold6 Re: BOżE ZROBIłAM TO 11.09.08, 20:57
            Oj przestań histeryzować. Dorosła kobieta, matka dziecku jesteś,
            panuj nad sobą. Pan jest świrem to czego Ci będzie brakowało? Iluzji?

            Pan oczywiście będzie próbował nękania, klasyka tematu. Nie martw
            się, nic sobie nie zrobi, najwyżej poudaje. Znajdzie innego
            żywiciela, spoko.
            Teraz zanim zaczniesz spotykać się z nowym kandydatem na księcia na
            białym koniu, idź na wieloletnią terapię.

            Jak mogłaś w ogóle puszczać z nim dziecko bez kontroli gdziekolwiek?
          • cathy_bum Re: BOżE ZROBIłAM TO 11.09.08, 21:06
            Mam nadzieję, że wytrwasz w swojej decyzji i nie dasz się złamać
            prośbom, groźbom ani szantażom (a te pewnie nastąpią). I życzę,
            żebyś tym razem naprawdę wyszła na prostą.
            Namiastek normalności nie ma co żałować. Cena za wysoka była, a
            towar wybrakowany. Lepiej zbudować sobie własną normalność, we dwoje
            z synem. A co przyszłość przyniesie? To się okażesmile
          • pelagaa Re: BOżE ZROBIłAM TO 12.09.08, 09:47
            > płakał i ubierał sie....
            > szlochał .. patzrac mi w oczy..

            Chyba bym sie zalamala jakby jakis facet przy mnie szlochal z powodu
            innego niz smierc bliskiej osoby, czy ze wzruszenia wazna chwila w
            zyciu (choc to drugie dla mnie tez malo meskie jest). Jak sama
            napisalas to jakis nieudacznik jest. I nie wydaje mi sie, abym
            mylila chamstwo z meskoscia.

            Trzymam za Ciebie kciuki mocno! Skup sie teraz na sobie i Malym,
            zebyscie wrocili do normalnosci i spokojnego zycia bez hustawek.

            Warto poczekac na normalnosc, mysle, ze warto tez podejmowac proby
            jej znalezienia, szczeciu trzeba wyjsc naprzeciw, ale trzeba umiec
            sie wycofac, jesli cos okazuje sie namiastka normalnosci, czy zwykla
            pomylka.

            POWODZENIA!
        • triss_merigold6 Co Wy z tym ojczymem? 11.09.08, 20:53
          Rany, jak mnie irytuje nadużywanie słów "ojczym" i "macocha". Nie
          każdy gentelman z którym matka sypia od razu staje się ojczymem tak
          jak nie każda pani, którą ojciec dziecka zabiera na weekendy jest z
          automatu macochą.
          Pan sobie wyobraził zanadto i stworzył iluzję rzekomo uprawniającą
          go do yyy... praktyk wychowawczych wobec cudzego dziecka.
          Toksycznych praktyk.
          Dziecko samotnej matki nie musi mieć ojczyma a samotna partnera.
          Jeśli samotnej szwankuje dobór chłopów to niech się z samotnością
          pogodzi i znajdzie bardziej konstruktywne zajęcie niż wyciąganie
          typów ze śmietnika. Sorry ale lepszy żaden niż chory psychicznie.

          MNie cały czas szokuje to, że Alexolo pozwala na przebywanie
          własnego dziecka z tym facetem sam na sam. Ja bym się bała, że
          dziecku krzywdę robi.
          Że gada o uczuciach? Gadanie nic nie kosztuje akurat i często nic
          nie znaczy.
    • burza4 Re: hm 11.09.08, 20:56
      Facet ma dwie twarze - ale ty kochasz tylko jedną, szczęśliwa jesteś
      tez jedynie z połową gościa jakby.

      a to nie wystarczy. Przy tym cierpi twoje dziecko. I co gorsza -
      takie rany godzą w jego poczucie bezpieczeństwa, poczucie własnej
      wartości. A to nie zniknie razem z facetem, zostanie w nim na długo,
      jeśli nie na zawsze.

      powinnaś iść do terapeuty. Facet tobą manipuluje a ty masz chaos w
      głowie. Z jednej strony pytanie o prawa i obowiązki ojczyma świadczy
      o chęci zaangażowania. Tylko czemu ma to pasowanie na ojczyma
      służyć? ugruntowaniu jego władzy? temu żeby mieć chłopca do bicia,
      do wyładowywania swoich emocji? powinno służyć dobru dziecka, a NIC
      nie wskazuje na to, żeby tak było.

      to nie chodzi o to CO ojczym może. Chodzi o to JAK to robi. A twój
      facet robi to pokazując oblicze Mr. Hyde'a. To złe.
      Owszem, może zagonić dziecko do stołu, zwrócić uwagę. Tylko nie ma
      prawa (podobnie jak biologiczny rodzic) poniżać i szykanować.

      zacytuję ci fragment książki Toksyczne slowa (warto przeczytać)

      "Słowna agresja to forma przemocy, która nie pozostawia śladów
      porównywalnych ze śladami przemocy fizycznej. Może być jednak
      przyczyną takich samych cierpień, a powrót do normalności może trwać
      znacznie dłużej. Ofiara słownej agresji żyje w świecie, w którym
      wszystko coraz bardziej się komplikuje. Kobieta żyje z mężczyzną,
      który jest kim innym "na pokaz", a kim innym prywatnie. Drobne
      upokorzenia albo wybuchy gniewu, chłód i obojętność albo bezwzględna
      dominacja, sarkastyczne uwagi albo milczący dystans, manipulacje i
      wymuszenia lub nieuzasadnione wymagania to najczęstsze rodzaje
      zachowań. Sprowadzają się one jednak zazwyczaj do stwierdzeń
      typu "co się z tobą dzieje", "robisz z igły widły" oraz innych,
      bardzo licznych form wyparcia. Najczęściej kobieta będąca ofiarą
      słownej agresji cierpi bez świadków, nie mając nikogo, z kim mogłaby
      podzielić się swoimi uczuciami. W oczach przyjaciół i rodziny jej
      agresywny partner może uchodzić za naprawdę porządnego faceta, a z
      pewnością sam za takiego się uważa."
      • alexolo o matko burza... 11.09.08, 21:07

        to fragment o mnie i o nim



        dzieki


        >
        • nicol.lublin Alexolo 11.09.08, 22:30
          trzymam kciuki. i nie rezygnuj z terapii, przepracuj siebie,
          rozgryź. znajdziesz w sobie siłę.
          • maryalex Re: Alexolo 12.09.08, 08:46
            jestem z Ciebie dumna...dasz radę.
            • alexolo Re: Alexolo 12.09.08, 09:41
              KOCHANI.. na razie jestem po nie przespanej nocy.
              on powrócił na rozmowe o 23.
              ja powtórzylam wszystko ..i potwierzdiłam decyzje.
              Juz nie mówił ż e kocha...a jedynie" tak nie rozstaja sie dorośli
              ludzie...jesteć jak rozkaprysione dziecko" Powiedział z e nie ma mowy aby
              zamieszkal na stałe u rodziców... bo on nie chce pokazać im z e
              znowu doznał porazki....ż e nie ma gdzie iść ..i ż e ja go jak
              psa.......
              ledeo opanowywał złosc... trzasnol pare razy szafka ..i drzwiami...
              zabrał sie do pakowania.. myslałam z e wyjdzie ..poszłam do małeego
              do łózka ... lezałam w bezruchu...i przytulałam sie do niego... Duzy
              chlipał .. poplakiwal... cos mamrotał... napisał mi sms " trudno szkoda"
              chciałam odpsać " mi tez jest prykro" ale heeeeeeeeeeeeeeeeeeee
              duzy juz chrapał na kanapie!!!!! rozbawiło mnie to nieco....
              zostałam u małego przelezałam całą noc.. rano znalazłam kartki z
              wypisanymi pokojami do wynajecia...

              boż e ja tez cierpie .. jest mi cholernie przykro..miałam takie
              nadzieje.. i było wiele ciepłych fajnych chwil... ja pewna czesc
              Jego kocham i bbb bede tesknic jestem rozżalona.. smutna
              przezywam załobe na własne zyczenie....

              ale druga jego strona nie miesci mi sie w moim swiatopogladzie..
              godzi w moje uczucia i wartosci.. nie chce taaaak zyc nie chce życ
              jak jego rodzina( jedzenie piwo + tv) powinnam uciać to gdy pierwszy
              raz poniżył dziecko.. gdy pierwszy raz podniósł głos i rzucił
              garnkiem. powinnam była zaprotestowac pół roku temu jak oznajmił mi ż e
              jego pensja idzie na spłaty jego długów..a moja na życie.

              wiem z e dobrze zronbilam.. ale jest mi cholernie przykro .. nienawidze
              gdy ktoś cierpi ..i to prze ze mnie....

              bede teraz niestabilna ...zdenerwowana zapłakana...to wszystko odbije
              sie na małym..... musze szybko dojsc do siebie .. zająć sie czyms...
              boje sie wieczornego spotkania...
              • tricolour On nie cierpi przez Ciebie ... 12.09.08, 09:47
                ... tylko przez siebie samego i zachowanie. Konsekwencją tego
                zachowania jest wypad z domu, ale jak widać nieskuteczny, bo dalej
                sypia.

                Z drugiej strony, to przydałoby Ci sie jakieś małe lanie, bys to w
                końcu zrozumiała i przestała użalać. W każdym razie przed Tobą
                długotrwała terapia, bo nie nadajesz się na partnera dla zwykłego
                faceta.
                • alexolo zwykły facet 12.09.08, 10:02
                  a co to takiego?


                  tricolour napisał:

                  > ... tylko przez siebie samego i zachowanie. Konsekwencją tego
                  > zachowania jest wypad z domu, ale jak widać nieskuteczny, bo dalej
                  > sypia.
                  >
                  > Z drugiej strony, to przydałoby Ci sie jakieś małe lanie, bys to w
                  > końcu zrozumiała i przestała użalać. W każdym razie przed Tobą
                  > długotrwała terapia, bo nie nadajesz się na partnera dla zwykłego
                  > faceta.
                  • ravny Re: zwykły facet 12.09.08, 10:08
                    alexolo napisała:

                    > a co to takiego?


                    to to samo co zwykła kobieta. niezaburzona. z którą da się żyć w normalnym
                    związku, bez przemocy, chorych patologii, uzależnień, wiecznych emocjonalnych
                    jazd, itd.

                    zrób z siebie normalną kobietę (terapia) to spotkasz normalnego faceta i
                    stworzycie normalny związek z normalną komunikacją i akceptowalnymi przez oboje
                    zachowaniami.
                    wcześniej się to nie stanie. co więcej, zanim nie wyszkolisz w zwykłych
                    zachowań, to nie powinnaś wchodzić w związki.
                    • chalsia Re: zwykły facet 12.09.08, 10:13
                      > to to samo co zwykła kobieta. niezaburzona. z którą da się żyć w
                      normalnym
                      > związku, bez przemocy, chorych patologii, uzależnień, wiecznych
                      emocjonalnych
                      > jazd, itd.
                      >
                      > zrób z siebie normalną kobietę (terapia) to spotkasz normalnego
                      faceta i
                      > stworzycie normalny związek z normalną komunikacją i
                      akceptowalnymi przez oboje
                      > zachowaniami.
                      > wcześniej się to nie stanie. co więcej, zanim nie wyszkolisz w
                      zwykłych
                      > zachowań, to nie powinnaś wchodzić w związki.

                      popieram - pisałam to samo na samym początku tego wątku
                  • tricolour Zwykły facet... 12.09.08, 10:09
                    ... w odpowiednim wieku ma mieszkanie, jakis samochód, pracę,
                    oszczędności, przyjaciół, poważanie, poukładane w głowie i poczucie
                    wartosci.

                    Stać go na kobietę i założenie rodziny. Stać pod względem
                    emocjonalnym i finansowym, jest gotów przyjąć kobietę z dzieckiem,
                    któremu bedzie wzorem do naśladowania. Tak na poczatek...
              • pelagaa Re: Alexolo 12.09.08, 09:52
                Jak popatrzysz za jakis czas na cala te sytyuacje sama zobaczysz, ze
                jemu bylo z Toba zwyczajnie wygodnie i ze nielatwo mu sie
                wyprowadzic. Mial dom, za ktory nie placil, jedzenie, za ktore nie
                placil i osoby, na ktorych mogl bezkarnie wyzywac swoje frystracje.
                Facet jest dorosly i nie ma nic. Dla mnie to chore.
                Powinnas byc bardziej stanowcza.
                Wiesz, ze zrobilas dobrze i tego sie trzymaj.
              • ravny konkrety 12.09.08, 09:53
                Czy on się od ciEbie już wyprowadził i oddał ci klucze?
                Czy macie ustalony ostateczny termin jego wyprowadzki , konkretny dzień w który
                ma go juz nie być w twoim mieszkaniu?

                Jeśli nie, to dlaczego tego nie dopilnowałaś? Dlaczego JUŻ MU ULEGASZ I
                POZWALASZ BY NADAL MIESZKAŁ Z WAMI?
                Ma dokąd pójść. To, że nie chce sobie robić wstydu przed rodzicami TO JEGO
                PROBLEM A NIE TWÓJ!.
                Wieczorem zacznie zapewne historię od początku z jęczeniem jakie pokoje są
                drogie, że przeciez go nie stać i że jak możesz mu to robić, itd.
                A Ty jak narkomanka, bredzisz o tym że go kochasz...
                A swoje dziecko kochasz? Bo chyba niebardzo wiesz co to miłość.

              • jasminowo Re: Alexolo 12.09.08, 09:55
                Przeczytałam cały wątek jeszcze raz. Zrób to sama. Zaobaczysz dwie kobiety.
                Jestem dumna z Ciebie. Teraz mówisz jak wprawdzie cierpiąca ale dorosla kobieta.
                Nie daj się. Trzymam kciuki.
                • alexolo dzieki 12.09.08, 10:09
                  macie racje wane sa konkrety...on przeciąga sprawe bo wie z e jestem
                  miękka.... mama proponuje mi abym do poniedziałku poszła do niej
                  .. dając jemu czas na spokojne spakowanie i ulokowanie sie
                  gdzieś... tylko z e ja boje sie jego złosci i ż e wyniesie z
                  domu cos co niepowinien.. ja dzis mam prace do 23 ...małego nie
                  bedzie... dzis musze przejsc do konkretów.. bo sama chce sie uwaolnic
                  od tej sytuacji..

                  boje sie tych jego załzawionych oczu i trzęsących sie warg raz ze
                  złosci raz z ppłaczu...
                  jest mi bardzo ciezko... wiem ż e obarcy mnie całą winą i oczerni
                  przed wszystkimi... boli mnie to ale w sumie nic nie znaczy..oni
                  nie musieli z nim życ...z reszta nawet jego znajomi byli świadkami
                  jego charakteru.


                  swoja drogą gdyby mi ktos takie rzeczy powiedział ..uniosła bym sie
                  honorem i wyszła z domu....on nie



                  jasminowo napisała:

                  > Przeczytałam cały wątek jeszcze raz. Zrób to sama. Zaobaczysz dwie kobiety.
                  > Jestem dumna z Ciebie. Teraz mówisz jak wprawdzie cierpiąca ale dorosla kobieta
                  > .
                  > Nie daj się. Trzymam kciuki.
                  • tricolour Poniedziałek jest dzisiaj... 12.09.08, 10:13
                    ... i facet wyjeżdża dzisiaj na stałe i nigdy nie wraca... albo nie
                    wyniesie sie nigdy.

                    Masz wybór.
                    • cathy_bum Re: Poniedziałek jest dzisiaj... 12.09.08, 10:48
                      tricolour napisał:

                      > ... i facet wyjeżdża dzisiaj na stałe i nigdy nie wraca... albo
                      nie
                      > wyniesie sie nigdy.
                      >
                      > Masz wybór.
                      Zgadzam się z Tri. Dziś się wyprowadza i kropka. Nie Twój ból, czy
                      będzie musiał świecić oczami przed rodzicami. Ba jak mu dasz czas do
                      poniedziałku, to zaraz się okaże, że jeszcze do następnego - aż
                      rzekomo pokój znajdzie... Potem do następnego ... i wszystko wróci
                      do "normy".
                      • jasminowo Re: Poniedziałek jest dzisiaj... 12.09.08, 14:03
                        Popieram. Konsekencja. Żelazna.
                  • marek_gazeta Re: dzieki 12.09.08, 10:18
                    No właśnie: honor. Padło tutaj mnóstwo epitetów na gościa: manipulant, chory psychicznie, sadysta wręcz, a dla mnie to po prostu niedojrzały (vide: "wychowywanie" dziecka) facet bez jaj i godności, który chce przeżyć życie czyimś kosztem. Towar wybrakowany, podrzędnego gatunku (drugiej świeżości, chciałoby się powtórzyć za Bułhakowem) - a wokół tylu fajnych facetów z długimi ...hmm... nieważne.
                    • ravny Re: dzieki 12.09.08, 10:30
                      Nalezy wziąć poprawkę, że o zachowaniach faceta napisała kobieta która sama ma
                      zawichrowaną osobowość. Dla niej usłyszeć sformułowanie "twój pan jest
                      niedojrzały i nie ma jaj" nie jest wyznacznikiem, że nie nadaje się do związku.
                      Będzie raczej jednoznaczne z tym ,że ona poczuje przemożną potrzebę
                      zaopiekowania się takim gościem, płacenia by mu się jakoś dojrzało przy niej i
                      przyklejania mu jakichkolwiek jaj bo pewnie mu smutno bez nich.
                      Nawet kosztem dziecka.

              • kingas38 Re: Alexolo 12.09.08, 10:03
                Alex... czy dotrze wreszcie do Ciebie że on nie kocha Ciebie tylko wygody u
                Ciebie,gra na Twoich uczuciach, manipuluje Tobą dla własnych potrzeb..., nie
                dyskutuj z nim tylko twardo wystaw go za drzwi... dla własnego i dziecka dobra.W
                momencie kiedy wyczuje twoje wahanie będzie dalej mieszał Ci w głowie, za co
                jest Ci przykro? Za to że facet chciał sobie życ wygodnie waszym kosztem i
                jeszcze ustawiać was po kątach ?Ciekawa jestem co wymysli nowego aby Cię
                przekonać , bo tak łatwo nie zrezygnuje z wygód i cielątka któremu wszystko
                można wmówić...
                • alexolo Re: Alexolo 12.09.08, 10:17
                  macie racje ja o tym wiem .. moi znajomi wyczuli go po 2 tyg
                  nie chcciałam słuchac..

                  mysle z e jestem normalna kobieta ... mam normalnych( na szczescie)
                  ciepłych wesołych poukladanych przyjacióll taka tez rodzine... umiem
                  kochac i daje z siebie wszystko( i tu problem bo z a dużo) nie4
                  jestem gderliwa gadatliwa . za to bbb ugodowa.. mój problem..
                  to to ż e taaaaak bardzo potrzebowalam kogoś.... i od poczatku nie
                  potrafiłam ustalic granic!!! po jakis czasie .. było juz za póżno.

                  i ta cholerna empatia.... ciagle czuje co inni czuja .. i przekladam
                  to na własne dobre samopoczucie!!!
                  • tricolour Normalnośc polega także na tym... 12.09.08, 10:30
                    ... że utrzymujesz gołodupca i przemocowca. Sypiasz z nim i
                    pozwalasz na kontakty z dzieckiem, któremu szkodzisz...
              • chalsia Re: Alexolo 12.09.08, 10:12
                no wq...iłam się czytając to. JAKIM PRAWEM wpuszczasz go jeszcze
                do domu?????? !!!!!!!!!!!!!! Jedyne do czego ma jeszcze prawo to
                zabrać swoje rzeczy od Ciebie - jeden raz w ustalonym terminie.
                Zabierz mu swoje klucze, a jak nie chce oddać, zmień szybciutko
                choć jeden zamek.
                NIE ROZMAWIAJ Z NIM o niczym !!!!
                Tobie po prostu tego nie wolno, bo zmiękniesz i znowu będziecie
                razem.
              • natasza39 Coś kręcisz alexolo, i to bardzo. 14.09.08, 20:06

                11.09.08 piszesz:
                >On z nami nie mieszka ale bywa... obiecuje ż e siie zmieni.. ż e
                zrobi dla mnie wszystko.. co bede chciała.. nawet sie zgnoi byle by
                mógł wrócic.. ja nie chce takich zasad. ja nie wiem co czuje.. on
                ocekuje czułosci.. ja nie potrafie nawet go dotknac...a on twierdzi
                ż e przeczeka....<

                Po czym jest wpis o tym jak mu mówisz, że to koniec i nastepnie 12.09.2008 piszesz:
                >Powiedział z e nie ma mowy aby
                zamieszkal na stałe u rodziców... bo on nie chce pokazać im z e
                znowu doznał porazki....ż e nie ma gdzie iść ..i ż e ja go jak
                psa.......<

                Moje pytanie brzmi:
                Jeśli nie mieszkał z tobą tylko "bywał" to gdzie mieszkał?
                Niech po prostu idzie tam gdzie mieszkał, jak u ciebie tylko "bywał".
                Dla mnie to proste jak drut.

                Nie rozumiem po co wpuszczałaś gościa, z którym skończyłaś do domu, w którym śpi
                małe dziecko o godzinie 23?


                ---------------------------------------------------------------------
                Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
                głupcami.
    • jasmin75 JA POLECAM LEKTURE ... 12.09.08, 10:44
      WARTO ZAJRZEC :
      Toksyczne namiętności
      Susan Forward, Craig Buck

      Obsesyjna miłość i jej ofiara. Koszmar kochania "za bardzo",
      dręczący zarówno kata, jak i katowanego. Osoba z syndromem
      obsesyjnej miłości jest terrorystą, niszczącym w szybkim tempie
      związek, siebie i partnera. Jej żywioły to zazdrość, zaborczość,
      szantaż i przemoc, zarówno psychiczna, jak i fizyczna. Obsesyjna
      miłość ma wiele okrutnych twarzy.

      ORAZ
      Szantaż emocjonalny. Jak się obronić przed manipulacją i
      wykorzystaniem - Susan Forward, Donna Frazier


      Jeśli ważni w twoim życiu ludzie: - nieustannie grożą, że cię
      opuszczą, jeśli nie zrobisz tego, czego chcą - zawsze chcą więcej,
      niezależnie od tego, ile im dajesz - mówią ci, że będą zaniedbywać
      obowiązki, zrobią sobie krzywdę lub popadną w depresję, jeśli nie
      spełnisz ich żądań...

      PZDR
      JASMIN



      • maryalex Re: JA POLECAM LEKTURE ... 12.09.08, 11:26
        "Powiedział z e nie ma mowy aby
        zamieszkal na stałe u rodziców... bo on nie chce pokazać im z e
        znowu doznał porazki....ż e nie ma gdzie iść ..i ż e ja go jak
        psa......."
        A kto mowi, że na stałe?dopóki nie znajdzie sobie mieszkania.
        Proszę Cię nie bądź dzieckiem.
        • panda_zielona Re: JA POLECAM LEKTURE ... 12.09.08, 12:00
          > A kto mowi, że na stałe?dopóki nie znajdzie sobie mieszkania.
          > Proszę Cię nie bądź dzieckiem.

          \Problem w tym,ze za wynajem trzeba płacić,a u ALex ciepły kąt był
          za free.Myślę,że dopóki nie dostanie jasnego komunikatu "zwrot
          kluczy" jeszcze długo będzie nękał,prosił,groził.
          • maryalex Re: JA POLECAM LEKTURE ... 12.09.08, 12:24
            dlatego powinien wrócić do mamuni wink a kysz!
            • alexolo STARAM SIE PRACOWAC... 12.09.08, 13:56
              ON ŚLE SMS.. Z E KOCHA .. ŻE TYLKO JA .. ŻE STRACIŁ
              NAJWAZNIEJSZĄ OSOBE W ŻYCIU...Z E JUZ NIC NIE MA ZNACZENIA..
              ja NIC NIE ODPISUJE

              teraz prosi zebym zadzwoniła ...ODMÓWIŁAM

              w domu zostawiłam kartke z insrtukcjami...

              ma nie byc jego rzeczy do jutra... zobaczymy
              • tan_dream Re: STARAM SIE PRACOWAC... 12.09.08, 14:17
                alexo, nie zobaczymy, TYLKO RZECZY MA NIE BYC, klucze do mieszkania
                oddane
                koniec kropka
                nie ma dyskusji
                a jak beda to je wystaw za drzwi
                a jak sie bidulek bedzie rzucal, dzwonisz po policje, chyba nie jest
                u Ciebie zameldowany, co?
                trzymaj sie cieplo, mysle o Tobie
                • maryalex Re: STARAM SIE PRACOWAC... 12.09.08, 15:38
                  Alexolo to, że on ma się wyprowadzić naprawdę nie musi oznaczać
                  końca waszej znajomości, jeśli będziesz teraz stanowcza,on
                  zobaczy,że nie może Tobą już manipulować wiesz? a to oznacza,że może
                  zrozumie co stracił za jakiś czas lub wyjdzie szydło z worka,
                  wytrzymaj.
                • lampka_witoszowska Re: STARAM SIE PRACOWAC... 13.09.08, 21:17
                  ja się czepiam zwykle w takich sytuacjach, ale nawet jak klucze
                  oddane to dla własnego zdrowia psychicznego wymieniam choc jeden
                  zamek
                  nie wiadomo, co do fgłowy strzeli, a klucze można dorobic...

                  no, moze przesadzam
                  ale wolę przesadę w tę niz w druga stronę...
                  • adela38 Re: STARAM SIE PRACOWAC... 14.09.08, 09:59
                    Mysle, ze nie ma co sie z tym "cyckac"- spakuj jego rzeczy, zawiez do jego
                    rodzicow, zmien zamek w drzwiach i zawiadom o tym sms-em...
                    Bedziesz miala spokoj... a na poczatku popros ewentualnie mame by wiecej bywala
                    z wami i z malym na wypadek jakby pan zechcial nachodzic...
    • dzul1 Re: hm 13.09.08, 17:45
      Zaznacze ze nie czytalam wypowiedzi forumowiczow. Napisze tylko od
      siebie:
      Alexolo, nie potrafisz wyeliminowac z zycia tego biednego, slabego
      czlowieka. Wspolczuje. It's time to say:do widzenia. Na zawsze.
      • sbelatka Re: hm 14.09.08, 11:14
        a ja napisze, ze ten wątek, ten przypadek Alexolo znowu pokazał mi
        jak różni sa ludzie i jak różne światy ludzkie...

        czytam to co Alex pisze - i nie moge pojąc, ze ktos TAK mysli,
        czuje, działa...

        nie moge uwierzyc, ze po to żeby mięc namiastke normalnosci
        ktokolwiek może rezygnowac ze swoich elementarnych praw do .. no do
        wszytskiego co dla mnie jest oczywiste..

        Alex, przykro mi, ze spotkało Cie to o czym nam piszesz. Ale mysle,
        ze ważne może być dla ciebie bardzo. Jest czas żebys zatzrymała sie
        nad tym facetem w Twoim życiu. Bo on sie nie pojawil po mnic - a jak
        najbrdziej PO COS.

        Czego miała Cie jego obecnośc w twoim życiu nauczyć? Ano tego czego
        nie umiesz...

        mozliwe, ze już zaczęłas sie uczyć.. wywalając go.. Ale to nie
        koniec "przerabiania" tej lekcji...

        Im więcej sie nauczysz na tym przykladzie - tym mniej takich gości
        pojawi sie jeszcze w Twoim zyciu...

        Płacisz za tą lekcje duzo - to chociaz naucz sie z niej jak
        najwięcej.

        powodzenia
        • takasoobie alexolo!!! 14.09.08, 21:21
          Zastanawiam się, co się musi wydarzyć, żebyś przjrzała na oczy.
          Wywalasz gościa, piszesz niejako z dumą, że zrobiłaś to, a potem
          wpuszczasz misia do domu. Zgadzam się z tri, ze powinnaś mieć
          odebrane lub ograniczone prawa rodzicielskie, za to co fundujesz
          małemu.Małemu, bezbronnemu dziecku fundujesz piekło, za co? Za to,
          że ten psychopata Cie przeleci w przypływie dobrego humoru i powie
          Ci, że Cie kocha. Przepraszam za dosadność Alex,ale po prostu nie
          jestem w stanie pojąć na co mogą zgodzić się kobiety dla kawałka
          bylejakich portek.
          • sbelatka takasobie 14.09.08, 22:41
            mam wrazenie, ze posunelas sie za daleko sugerując odbieranie praw
            rodzicielskich Alexolo..

            Tri zreszta tez - ale starzy bywalicy wiedza czego moga sie po nim
            spodziewać i zakladam, ze nie daja sie ranic jego hasłami.

            Nie uważam żeby bylo warto w takiej sprawie stawac z nim w jednej
            linii..
            • takasoobie sbelatka 14.09.08, 23:02
              Być może odebranie/ograniczenie praw rodzicielskich jest ostrym
              cięciem.Oczywiście. Tylko ten uroczy i ukochany alexolo traktuje
              małego tak jak alexolo czyli manipuluje, wykorzystuje, daje upust
              swojej agresji. Każda matka robi wszystko, by chronić swoje małe
              dziecko przed złem świata. A Alexolo robi dokładnie na odwrót. I
              osobiście nie wierze, że uwolni się od tego człowieka.I jezeli
              któregoś dnia w przypływie agresji misio zrobi małemu krzywdę, to
              odpowiedzialna bedzie za to alexolo. I tu wychodzi cała jej
              nieodpowiedzialność, bo zamiast po kilku sygnałach, że ukochany źle
              traktuje jej dziecko wyrzucić go na zbity pysk i spuścić ze schodów,
              ona ma sto rozterek.Owszem potrzebny jej terapeuta. Ale nie sądzisz,
              że mając takie jazdy, rozsądniej byłoby małego odstawić do babci, a
              nie z przerażeniem w środku nocy wtulac się w dzieciaka i
              nadłuchiwać co zrobi jej wyprowadzający się po raz pewnie setny
              ukochany. Czy to jest odpowiedzialne? Matkom, które nie zapewniają
              dzieciom podstawowych potrzeb odbiera się lub ogranicza prawa
              rodzicielskie. Jedna z podstawowych potrzeb dziecka alexolo czyli
              potrzeba bezpieczeństwa nie jest zapokojona. Następna potrzeba
              akceptacji, bo ukochany ciągle mówi, że młody nic nie umie, nic nie
              potrafi.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja