o co mu chodzi?

08.10.08, 13:48
Jak zwykle jak nie wiem to .... na forum smile
Więc rozwód z orzeczeniem winy męża - ja go podałam. Pierwsza sprawa
była on zgodził się na rozwód , ale wina po obu stronach. Ja
podtrzymałam swoje stanowisko. Niedawno dostałam pismo od jego pani
adwokat ,że on nie chce rozwodu , bo to bedzie niekorzystne dla nas
i dla dziecka. Ucieszyłam się nawet (głupia ja - NADZIEJA).
Zadzwoniłam do niego rozmawiałam i .... On stwierdził, że już i tak
ze mną nie będzie a to co on napisał to jest jego sprawa i przekonam
się na rozprawie o co mu chodzi. Więc o co?
    • z_mazur Re: o co mu chodzi? 08.10.08, 13:55
      Zwykła taktyka procesowa najprawdopodobniej. Skoro on nie chce
      rozwodu, a Ty chcesz, to może wyglądać, że jednak wina przynajmniej
      częściowo jest po Twojej stronie, no bo nie chcesz ratować związku
      (oczywiście ratować na jego warunkach).
    • kingas38 Re: o co mu chodzi? 08.10.08, 14:00
      No cóż typowe zachowanie cwaniaczka... na rozprawie będzie twierdził że Cię
      kocha, ze nie chce rozwodu ,że widzi szanse na naprawę związku tylko Ty nie
      chcesz i będzie udowadniał Twoją winę...że przez Ciebie dziecko nie będzie miało
      pełnej rodziny i będzie przeciągał w czasie wydanie orzeczenia
      wyroku...przerabiałam to ale na szczęście były pogubił się w tych kłamstwach a i
      sędzia tez go rozszyfrował.
      • zalamana29 Re: o co mu chodzi? 08.10.08, 14:12
        No i tak myślałam. Bo też mi powiedział , że to przeze mnie dziecko
        nie będzie miało pełnej rodziny! A co z jego zachowaniem? Z tym że
        mnie straszy, że mi grozi, że podczas rozmowy i tak powiedział że ze
        mną już nie będzie, pozatym gdyby mu zależało to odwiedzał by
        dziecko nie raz w tyg. w niedz. od 11 - 19 tylko dwa a nawet więcej,
        dzwoniłby do dziecka - a tu nic! Co ja mogę w takiej sytuacji? Jak
        mam się zachować, żeby też być jak ON cwana?
        • j2j Re: o co mu chodzi? 08.10.08, 16:11
          Zagraj tak jak on - bez skrupulow.
          Zadzwon za jakis czas jeszcze raz, lagodnie ze chcesz porozmawiac ze
          moze by sie zastanowil itp. skoro twierdzi ze nie chce rozwodu a
          potem nieco podkrec rozmowe by sie chlopina nakrecil nieco i
          powiedzial o co tak naprawde chodzi i nagraj to.
          Tez bedziesz gotowa na kolejna rozprawe smile
        • kingas38 Re: o co mu chodzi? 08.10.08, 20:34
          To typowe zachowanie ,zastraszenie,grożenie ,wbijanie w ciebie poczucia
          winy...to już jest zimne, wyrachowane dążenie do osiągnięcia wyroku na swoją
          korzyść.Zostawić Cię samą z problemami,z poczuciem winy, bez srodków do
          życia,brak kontaktów z dzieckiem abyś zmiękła i przyjęła jego warunki.Musisz
          pozbyć się złudzeń i nie wierzyć w jego dobrą wolę, on jej nie ma i musisz sobie
          to uświadomić.Jeżeli to do Ciebie dotrze dasz sobie radę jeżeli nie, poszukaj
          pomocy u adwokata /niestety/ ,sama nie dasz rady jeżeli podejdzie cię emocjonalnie.
    • iranka_1 Re: o co mu chodzi? 08.10.08, 19:40
      To znaczy, że on ma jakąś pania adwokat, a ty? Czy masz wsparcie
      jakiegoś adwokata, czy sama walczysz?

      pozdrawiam
      Iranka - na początku podobnej drogi
      • zuza145 nie dzwoń 08.10.08, 21:24
        tylko cholera pisz maile albo smsy- jak radzono- łagodnie.
        będą dowody.
        I trzymaj- a swoje rób niestety.
        To przykre- ale jak napisano- zwykła taktyka sądowa i nic ponadto.
        chce twoją wine udowodnić- to odbij na pismie piłeczkę i rozmawiaj
        pisemnie.
        • zalamana29 Re: też mam adwokata 09.10.08, 09:55
          Ja też mam adwokata, tyle że mój mąż jest strasznie przebiegły,
          prowadzi swoją firmę z tego co wiem kontaktował się już z niejednym
          adwokatem - zapewne chodzi też o podział majątku. Stoję w obliczu
          szybko zbliżającej się sprawy , on mnie straszy , on daje min.
          pieniędzy na mleko i pampersy, on nie chce ze mną rozmawiać - TYLE
          ŻE JA MU NIC NIE ZROBIŁAM!. To banalne i pełno tu takich wątków ale
          naprawdę jedyną rzeczą którą mu zrobiłam to to że sięgnęłam po jego
          kom. i zobaczyłam smsy do kochanki. A teraz on mówi mi jak ktoś już
          wyżej napisał że to moja wina bo do sądu go podałam i to ja nie chcę
          się pogodzić sad
          • iranka_1 Re: też mam adwokata 09.10.08, 10:24
            zalamana29 napisała:
            sięgnęłam po jego kom. i zobaczyłam smsy do kochanki. A teraz on
            mówi mi jak ktoś już wyżej napisał że to moja wina bo do sądu go
            podałam i to ja nie chcę się pogodzić sad

            W sumie to tak to może wyglądać - owszem miał kochankę, ale chce się
            pogodzić, dla dobra rodziny i dzieci. I to ma sens, jesliby było
            prawdą. Mój mąż też mnie zdradzał, ale jeśliby przyznał się do tego,
            chciał naszej rodziny to pewnie bym mu wybaczyła. Jeśli nie będziesz
            miała dowodu na to, że on jednak nie chce to w takiej sytuacji to ty
            wychodzisz na tą "złą". Poza tym, żeby orzec rozwód z tego co wiem
            musi nastąpić rokład pożycia, związku. Jeśli to wygląda tak z twojej
            strony, że wszystko było ok, nagle przeczytałaś jego smsy i
            wystapiłaś o rozwód to sąd może nie orzec rozwodu. Ktoś tu pisał na
            grupie, że nie dostał rozwodu, bo sąd uznał czas jaki upłynął od
            rozstania za zbyt krótki.
            • zalamana29 Re: też mam adwokata 09.10.08, 10:40
              Ok rozumiem. On nie zerwał więzi z kochanką , nie przyjeżdżał po
              nocach , nie umiałam się do niego dodzwonić , nie odbierał moich
              tel., wogóle traktował mnie jak powietrze. Dawałam mu kilkanaście
              szans! Trwało to już od ok . marca 2007r a dopiero w tym roku
              zdecydowałam się na rozwód . Wcześniej go informowałam , że jak tak
              dalej bedzie się zachowywał to tak to się skończy. I co? On się mi
              śmiał prosto w oczy i mowił to mnie podaj. I wkońcu tak zrobiłam.
              Podałam tez ta jego kochankę za świadka i to go najbardziej boli ,
              bo dziewczyna jest mężatką a mąż siedzi za granicą i o niczym nie
              wie.
    • timi_i_aga Re: o co mu chodzi? 09.10.08, 10:39
      W sumie u mnie było podobnie. Rozwód z orzekaniem o jego winie.On zgadza się
      owszem ale na rozwód za winą wspólną. Potem na sprawie mówi, że jednak rozwodu
      nie chce i rozwodu nie ma...ot tyle.
      Gra na zwłokę i na złość. Bądź wyrafinowana i walcz o to co ci sie należy. O
      godne życie a nie u boku męża z kochanką.
      • zalamana29 Re: o co mu chodzi? 09.10.08, 11:15
        Wiecie co ja rozumiem jednorazowa wpadka , ja się
        dowiaduję ,przeprosiny, dąsanie , złości itp. .... ale ... wybaczam.
        A u mnie było tak:
        Ja w ciąży w 7 miesiącu(zagrożonej) , jemu brakuje "dupy" i ją
        znajduje. Dziecko ma miesiąc ja się dowiaduję ze on ma kogoś,
        nieprzyjemna rozmowa dla mnie , bo mnie oskarża że to moja wina.
        Potem mówi ze zerwie , ja czekam pół roku , nie zerwał. Jedzie do
        niej na ślub JEJ sam , przyjezdza pijany, ja biorę tel. a tam smsy
        że lepiej nie będe pisać (tylko on pisze do niej no bo ona bawi się
        na swoim ślubie). Kolejne rozmowy i mówię mu że jak tak dalej bedzie
        robił to podam go o rozwód . Czekam nast 7 miesięcy, a tu 470 smsów
        wysłanych do niej w jednym miesiącu! Niewytrzymałam .... podałam go.
        I co on na to: on myślał że ja żartowałam , że go o rozwód nie
        podam!!! Wiecie co - ja z małym dzieckiem z problemami na głowie ,
        sama zajmowałam się domem przez 1,5 roku , męża ciągle nie było ,
        nie wiedziałam gdzie jest, co robi, kiedy będzie a już jak wracał i
        pytałam się gdzie był to jki mówił tak: " A gdzie miałem być" i
        koniec. Żygać mi się już chciało, mało tego poniżał mnie w pracy
        wśród swoich kumpli, wyzywał mnie , upokarzał ... Uciekłam do mamy,
        chodzę na terapię dla osób maltretowanych psychicznie. Dopiero po 3
        miesiącach mogę mu się przeciwstawić i powiedzieć co myślę. Byłam
        przerażona i tak zastraszona że ten kto mnie znał nie dawał wiary że
        tak mogłam mu się poddać. Teraz mam łzy w oczach bo pomału wychodzę
        z bagna , to .... on pisze że nie chce rozwodu (a mówi mi co
        innego , dalej zastrasza) . Jak mam żyć z takim chamem ? Jak mam żyć
        z człowiekiem do którego nie mam zaufania, który teraz to widzę
        ciągnie tylko na swoją korzyść ....
        • zalamana29 Re: o co mu chodzi? 09.10.08, 15:11
          ż niebawem druga sprawa , mamy świadków a żaden nie dostał jeszcze
          wezwania i chyba już nie dostanie bo na to już za późno. Czyli 2
          sprawa będzie chęcią "połączenia" mnie z mężem , tym bardziej że on
          w tej chwili na rozwód się nie zgadza. Tylko szlag mnie trafia bo on
          chce tego rozwodu tyle że bez orzekania winy i w ten sposób by tego
          uniknąć wymyślił od historię że on mnie kocha! Ale chodzi mi o tą
          drugą sprawę co sąd może nas pytać skoro ja powiem że ja podtrzymuję
          pozew on swój także i co tak w nieskonczoność ... Tak jak Mazur
          gdzieś napisał że orzekanie winy to nerwy i stracony czas. I tak u
          mnie się zapowiada, bo mam m cwaniaka. I gdzie jest ta
          sprawiedliwość ....... ?
          • niutka Re: o co mu chodzi? 09.10.08, 22:23
            Mi kumpela, juz rozwodka, powiedziala kiedys: "do sadu nie idzie sie po
            sprawiedliwosc, tylko po rozwod". I to chyba swieta prawda.
            • catrinceoir Re: o co mu chodzi? 11.10.08, 15:42
              zalamana29, troche mnie przeraza to, co piszesz... bo moj maz najpewniej bedzie
              postepowal identycznie jak Twoj, zebym ja na ta "zla" (jak zwykle) wyszla. tez
              wiem, jak to jest, jak ukochana osoba Toba manipuluje, az w koncu widzisz swiat
              tylko jego oczymasad wiec trzymam kciuki za Ciebie, nie poddawaj sie!! ta walka i
              szarpanie sie sa straszne, ale uda Ci sie przez to przejsc, jestes na dobrej
              drodze. mowie to, bo chce wierzyc, ze i ja jestem...smile moj maz najpierw
              stwierdzil,ze sie ze mna rozwiedzie z mojej winy i zabierze mi dziecko, potem
              wyszla na jaw jego zdrada, to teraz twierdzi, ze rozwod z winy obopolnej, ale
              dziecko zostaje z nim. a to on przeciez mnie oklamywal caly czas:] dlaczego mam
              mu pozwolic zabrac mi wszystko, co wazne w zyciu? jego na zlozenie pozwu nawet
              nie stac, wiec zrobie to najpewniej ja i jak najbardziej bede chciala orzeczenia
              jego winy. Ty chcesz spokoju jak najszybciej, rozumiem, ale jesli mu pozwolisz
              sie zastraszyc i pojdziesz na ugody, to kolejny raz bedzie mial poczucie,ze
              zwyciezyl, a Ty, ze dalas sie podeptac. przeciez tego wlasnie on chce... wiec
              badz silna!
              wydaje mi sie, ze nie warto zalowac kogos, kto tak bardzo skrzywdzil i
              "odpuszczac" mu dla szybszego zalatwienia sprawy.
Pełna wersja