Dodaj do ulubionych

Nie mogę dać sobie rady ze sobą i nie wiem co mam

07.01.09, 18:10
Witam ponownie.
Mam problem i nie wiem co robić. Pamiętacie mnie zapewne. Złożyłam
pozew ale tak naprawdę nie chcę tego rozwodu. Nie wiem co mam robić
jak zachować się na pierwszej rozprawie żeby nie wyjść na idiotkę.
Cały czas sie łudzę że mój mąż się zmieni gdy zaczniemy wszystko od
nowa.
Problem polega na tym że to ja złożyłam pozew i to ja pierwsza bedę
zeznawać i opowiadać o całej sytuacji. Często płaczę, tęsknię za
nim. Boję sie tej pierwszej rozprawy. W odpowiedzi na jego odpowiedź
napisałam że nie zgadzam sie ani na mediacje ani na separacje. Teraz
z perspektywy czasu nie złożyłabym pozwu tylko najpierw udała się do
psychologa wraz z mężem. Cóż stało się i sama muszę sobie poradzić z
tym co się stało.
Pomóżcie mi bo ja już nie wiem co mam robić.Proszę.
Iza
Obserwuj wątek
    • tricolour No to się zdecyduj... 07.01.09, 18:21
      ... "Złożyłam pozew ale tak naprawdę nie chcę tego rozwodu". Pozew składa się
      wtedy gdy chce się rozwodu. Gdy się nie chce rozwodu, to się nie składa pozwu.

      "jak zachować się na pierwszej rozprawie żeby nie wyjść na idiotkę" - na razie
      robisz wszystko, by wyjść na idiotkę. Nie przed sądem - przed samą sobą.
      • lady501 Re: No to się zdecyduj... 07.01.09, 18:45
        Dzięki za miłą odpowiedź.
        Jak składałam pozew to chciałam tego rozwodu tak przynajmniej wtedy
        myślałam. Chciałam spokoju i nadal go kochałam wiesz. I w tej chwili
        wcale nie mniej go kocham.
        Nie wiem jak z tego wybrnąć.
        Wziąść rozwód i być nieszczęśliwą?
        czy szczęśliwą?
        Tacy faceci jak Ty nie rozumieją kobiet.
        pozdrawiam
        • lady501 Re: No to się zdecyduj... 07.01.09, 18:49
          A poza tym chciałam rady nie krytyki.
        • tricolour Masz w 100% rację... 07.01.09, 18:55
          ... nie rozumiem ludzi (nie tylko kobiet), którzy postępują wbrew sobie i dziwią
          się, że wychodzi wbrew.

          "Nie wiem jak z tego wybrnąć" - nie brać rozwodu.
    • danagr Re: Nie mogę dać sobie rady ze sobą i nie wiem co 07.01.09, 19:23
      lady501 napisała:


      > Cały czas sie łudzę że mój mąż się zmieni gdy zaczniemy wszystko od
      > nowa.

      widzisz jakies szanse poprawy z jego strony?
    • lady501 Re: Nie mogę dać sobie rady ze sobą i nie wiem co 07.01.09, 19:33
      Jesteśmy w stałym kontakcie ze względu na kontakty z dzieckiem.
      Myślę że to jest realne pod warunkiem, ze m. pójdzie do psychologa.
      • tricolour Zadałem sobie trud i przeczytałem Twoje posty... 07.01.09, 19:57
        ... wygląda z boku tak:

        Gdy byłaś z mężem, to jego karygodne zachowanie doprowadziło Cię do pozwu
        rozwodowego. Teraz, gdy mieszkasz sama, już zapomniałaś jak to strasznie było
        więc i chęć rozwodu mija. Kochasz męża i chcesz z nim być, ale pod warunkiem, że
        się zmieni.

        Proponuję rozmowę z mężem i jasne postawienie sprawy: że go kochasz i chcesz z
        nim być, ale pod warunkiem, że się zmieni. Szansę upatrujesz w terapii po okiem
        psychologa. Jeśli się nie zmieni, to rozwód i tak będzie tyle że później.

        Wydaje mi się, że to najuczciwsze postawienie sprawy głównie przed samą sobą. Na
        razie stoisz w rozkroku, bo nie chcesz rozwodu, ale dążysz do niego - stąd
        zagubienie przez robienie sprzecznych rzeczy.
        • lady501 Re: Zadałem sobie trud i przeczytałem Twoje posty 07.01.09, 20:18

          > Gdy byłaś z mężem, to jego karygodne zachowanie doprowadziło Cię do pozwu
          > rozwodowego.
          Niestety masz rację. Ja czuję się winna i boję się że jezeli czegoś nie zrobię
          to nie wybaczę sobie tego nigdy. Nie pisałam tu wszystkiego ale teraz mogę
          napisać przyjechałam na parę dni z małym do rodziców żeby sobie wszystko
          przemyśleć mój m, zaczął mnie szantażować że jezeli juz nie wrócę to nie mam po
          co wracać. Ponadto odebrał synka z przedszkola i nie widziałam go parę dni.
          Byłam bezsilna nie wiedziałam co mam robić poszłam do prawnika a ona napisała
          pozew i złożyła w sądzie. Tak mniej więcej było.
          > Kochasz męża i chcesz z nim być, ale pod warunkiem, że się zmieni
          Mamy synka do tej pory dziecko miało dom mamę i tatę. Po rozmowie z psychologiem
          poczułam się winna że odbieram dziecku rodzinę.
          Tak naprawdę to pewnie mnie nie rozumiesz bo mi samej jest cięzko siebie
          zrozumieć. Boje się strasznie poczucia winy i nie wiem czy będę potrafiła z tym
          żyć. Stąd moje pytanie jak mam w tej sytuacji zachować się w sądzie. Czy ja jako
          powódka mogę prosić o mediacje sądowe skoro wniosłam pozew?
          • lady501 Re: Zadałem sobie trud i przeczytałem Twoje posty 07.01.09, 20:20
            Czy jak powiedziałam a to powiedzieć kolejne litery alfabetu i nie oglądać sie
            za siebie?
            • tricolour Ja mam jedną zasadę... 07.01.09, 20:34
              ... jeśli miewam wątpliwości, to postępuję tak, by nie mieć wątpliwości. Jeżeli
              chcesz dać facetowi szansę, to daj, ale jedną. Jeśli dasz więcej, to nadwyrężysz
              szacunek do siebie.

              Daj szansę na jasnych i klarownych zasadach: powiedz, czego za nic nie
              zaakceptujesz, na co możesz się zgodzić, co lubisz. Oczywiście musisz się
              liczyć, że nagła zmiana frontu nie zostanie przyjęta z radością - wręcz
              przeciwnie. Nic to - zrób tyle, by mieć przekonanie, że więcej w danej sytuacji
              zrobić nie można. W ostateczności wycofasz pozew. W jeszcze większej
              ostateczności złożysz go ponownie.

              Mówiąc inaczej: zrób tyle ile się da. Wtedy największa porażka zmienia się w
              przykre doświadczenie.
          • danagr Re: Zadałem sobie trud i przeczytałem Twoje posty 07.01.09, 22:15

            tri bardzo dobre podal ci rozwiazanie i zgodze sie z nim, ze stoisz w rozkroku
            co nie prowadzi do twojej stabilizacji psychicznej

            >mój m, zaczął mnie szantażować że jezeli juz nie wrócę to nie mam po >co
            wracać. Ponadto odebrał synka z przedszkola i nie widziałam go >parę dni
            bardzo mi sie nie podoba zachowanie twojego m. z szantazem i manipulacja
            dzieckiem. Ja zostalam porzucona, walczylam ale do szantazu nie posunelam sie
            choc bylam zdesperowana i mysle, ze takie zachowanie nie jest wlasciwe w
            odzyskaniu drugiej osoby, nie tedy droga.

            > Po rozmowie z psychologie
            > poczułam się winna że odbieram dziecku rodzinę.
            ???? nie najlepszy to psycholog, wrecz konowal, ktory wzbudza poczucie winy w
            pacjencie, jak nie zmienilas to zrob to.
          • kami_hope czy to miłość czy ucieczka przed poczuciem winy? 08.01.09, 22:21
            Wiesz co myślę? Pogubiłaś się zupełnie, we własnych uczuciach, w
            stereotypach, w poradach innych... W pierwszej kolejności zapanuj
            nad poczuciem winy (które osobiście oceniam jako
            przejaw "szatańskiego podstępu" i ze zdrowym sumieniem nie ma to nic
            wspólnego). Jak już nie będziesz czuła się winna, przeanalizuj
            uczucia do męża.
            Jeśli masz "pecha" do terapeutów, to może popracuj we własnym
            zakresie? Jakaś lektura... i nie koniecznie od razu ciężka
            psychologia, może tak "Przebudzenie" Anthony de Mello
            albo "Alchemik" Paulo Coelho... balsam na skołataną duszę.
            Nie jestem biegła w sprawach sądowych... o ile to możliwe, wycofaj
            pozew. Nie sądzę abyś do czasu pierwszej sprawy uporała się z
            poczuciem winy. Jeśli, zaistnieje później taka potrzeba (Twoja
            wola), to złożysz pozew jeszcze raz.

    • postolek Re: Nie mogę dać sobie rady ze sobą i nie wiem co 07.01.09, 20:55
      Możesz nawet na rozprawie powiedzieć, że wycofujesz wniosek, albo
      prosisz o zawieszenie na jakis czas, np.: 12 miesięcy. Ale najpierw
      zastanów sie, dlaczego ten pozew złozyłaś. Jeśli mąż, tylko mówi a
      nie robi nic, co wskazywałopby, że zrozumiał swój błąd zaieś po
      prostu i udajcie sie do psychologa.
      Wyrzuty masz zapewne niesłusznie, ale ja Cię akurat rozumiem.
      Pomyśl, co doprowadziło Cię do złożenia pozwu. Jesli mą niczego w
      sobie nie zmieni, wrócisz do tego, co było przed wyprowadzką. Same
      słowa Twojego męża, że nie masz po co wracać, jesli w jakims tam
      przedziale czasowym sie nie zdeklarujesz oraz szantazowanie Cię
      dzieckiem, już BARDZO źle o nim świadczy.
      Początki separacji zawsze sa trudne i to, co czujesz jest naturalna
      reakcja, ale myśl rozwaznie. Co to za psycholog, który wzbudził w
      Tobie wyrzuty sumienia???

      Powodzenia.
      • patrytka27 Re: Nie mogę dać sobie rady ze sobą i nie wiem co 07.01.09, 21:46
        mogę Ci odpowiedzieć z własnego doświadczenia:u mnie było podobnie-wurzuty
        sumienia,poczucie,że jeszcze kocham i tak dalej...zdecydowałam się na pierwszej
        rozprawie,że dam szansę-jest taka możliwość-zawieszenia na minimum trzy miesiące
        a potem robisz co uważasz albo kontynuujesz albo wycofujesz lub czekasz rok i
        wtedy zostaje umorzone postępowanie rozwodowe,jednak jeśli masz wątpliwości co
        do rozwodu to daj szansę może Tobie się uda bo ja niestety doprowadzam sprawę do
        końca ale teraz jestem pewna,że robię słusznie...pozdrawiam i życzę powodzeniasad
    • blenkitny fotografie 08.01.09, 07:14
      Pamietam ze rozprawa w styczniu-nie pamietam kiedy?
      Duzo tego czasu czy juz bardzo nie wiele Ci zostalo?

      To jest tak;
      jesienia Ty bylas usmiechnieta-maz niezrownowazony emocjonalnie.
      Teraz jest na odwrot a o mezu nie piszesz wiele i do tego nie zachecam,
      bo to tylko zniecheca Ciebie do myslenia wlasnego.

      Twoja rozmowa z Nim teraz jest bez sensu-nie nadajesz sie
      do rozmowy z mezem w tym stanie.

      Wzialbym wyslany pozew.
      Odzielilbym co napisalas Ty, co napisal adwokat.
      Skupil na czesci Twojej. Jesli pewnych zachowan meza opisanych
      w pozwie widzisz po miesiacu/-ach szanse na zmiane,
      powiedzialbym na rozprawie o tym i ze na bazie tego
      prosisz o mediacje, widzisz szanse na zachowanie rodziny.
      Skonsultuj to z adwokatem, ktory bedzie Ciebie reprezentowal.

      pozdrawiam

      • lady501 Re: fotografie 08.01.09, 08:11
        blenkitny napisał:

        > Pamietam ze rozprawa w styczniu-nie pamietam kiedy?
        > Duzo tego czasu czy juz bardzo nie wiele Ci zostalo?
        Moja adwokat powiedziała, że pierwsza sprawa będzie w styczniu na
        początku. Jest dziś 8 styczeń a ja nie dostałam jeszcze wezwania do
        sądu. Dzwoniłam do sądu 30 grudnia, usłyszałam, że postanowienie
        odnośnie kontaktów z dzieckiem musi się uprawomocnić, powiedzieli
        mi, że sad nie wyznaczył jeszcze terminu pierwszej rozprawy.

        > Twoja rozmowa z Nim teraz jest bez sensu-nie nadajesz sie
        > do rozmowy z mezem w tym stanie.
        To prawda zauważyłam, ze podchodzę do tego zbyt emocjonalnie i
        praktycznie każda rozmowa kończy sie moim płaczem. Nie płaczę przy
        nim żeby nie pokazywać łez a to wszystko przez ten cholerny list,
        który namącił mi w głowie.
        > Wzialbym wyslany pozew.
        > Odzielilbym co napisalas Ty, co napisal adwokat.
        > Skupil na czesci Twojej. Jesli pewnych zachowan meza opisanych
        > w pozwie widzisz po miesiacu/-ach szanse na zmiane,
        > powiedzialbym na rozprawie o tym i ze na bazie tego
        > prosisz o mediacje, widzisz szanse na zachowanie rodziny.
        > Skonsultuj to z adwokatem, ktory bedzie Ciebie reprezentowal.
        Tylko pytanie czy adwokat mnie zrozumie. Może powiedzieć przecież
        niech sie pani zdecyduje po co zawraca mi pani głowę.

        Poza tym jest jeszcze jedna sprawa, którą chciałabym omówić. Adwokat
        wysłała mnie do psychologa dziecięcego żeby napisać opinię na temat
        dziecka, ta opinia będzie mnie kosztować 350 złotych. Dla mnie to
        sporo pieniędzy. Zapytałam więc tej pani psycholog, jak ta opinia
        będzie wyglądać czy z korzyścią dla mnie?; ona odpowiedziała że
        będzie opisywała całą naszą sytuację i będzie z korzyścią dla
        dziecka. Nie trzeba być mądrym, żeby wiedzieć, że dla dziecka
        potrzebna jest mama i tata. Myślę, ze nie zdecyduję się na tą
        opinię.
        > pozdrawiam
        • ask77 Re: fotografie 08.01.09, 08:33
          A czy ten adwokat pracuje charytatywnie,że miałby ci tak powiedzieć?
          Adwokat to doradca, który teoretycznie powinien znać się na działce
          w której doradza i za to bierze pieniądze od klienta.
          Poza tym radzę jeszcze raz wizytę u psychologa (innego).
          Początki samotności są trudne.Początki są przepłakane. Czas jest
          potrzebny. To jedyne lekarstwo.
          Nie rób niczego wbrew sobie, ale nie licz na cud w związku z mężem.
        • blenkitny dodam 08.01.09, 13:45
          Hej Lady
          Mowiac o analizie pozwu, opisanych tam zachowan meza
          mam na mysli analize czasu minionego-nie hipotezowanie
          przed W. Sadem, ze maz sie moze zmieni.

          Przeczytaj spokojnie, co napisalas w pozwie.
          Adwokat powie jakie skutki prawne moze miec Twoja
          ewentualna w tym duchu wypowiedz i tylko tyle.

          Twoj psycholog, jesli w watkach caly czas to ta sama osoba
          nie jest zly. Jego krytyka jest nieuzasadniona. Jego opinia
          natomiast dla Sadu to zerowa wartosc dowodowa.
          Tylko wprowadzenie do rozprawy cieplego klimatu i nic wiecej.

          pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka