Dodaj do ulubionych

długawe-ja postąpić w stosunku do nex mojego ex?

21.08.09, 09:45
Witam
Nie jestem po rozwodzie formalnie, ale jestem po rozstaniu (dość
burzliwym) z wieloletnm partnerem - ojcem mojego dziecka
Byłam sobie sama z córką jakiś czas, teraz od dłuższego czasu mam
partnera, niebawem bierzemy ślub.
To tak "tytułem wstępu".
I teraz w czym problem - mój ex to dziwny człowiek, podejrzewam że
ma pewnego rodzaju problemy psychiczne - jakoś nie mogę sobie
wyobrazić, że można się tak zachowywać świadomie. Nasze rozstanie
było burzliwe, ale życie po - to prawdziwy koszmar. Zdradzał mnie,
ubezwłasnowolnił finansowo, stosował przemoc - szkoda gadać - nie
było fajnie, po rozstaniu - ogólnie rzecz mówiąc wielki atak
szału...
W tym czasie myślałam po prostu, że okazał się po prostu agresywnym
pieniaczem - despotą.
Teraz widzę coraz to nowe aspekty jego osobowości.
Po rozstaniu miałam tak wmówione poczuce winy, że potrzebowałam
sporej pomocy psychologa - dzięki terapii dowiedziałam się jak
bardzo dałam się zaszczuć... i ze zdziwieniem odkryłam, że ataki
jakich byłam celem, całe postępowanie ex nie jest normalne. Obecnie
mam coraz więcej dowodów na to, że ten człowiek chyba nie panuje nad
sobą - akcje z pozwami o wszystko (rozszerzenie kontaktów, obniżenie
alimentów, zwrot jakiś fikcyjnych należności, wynajmowanie jakiejś
podejrzanej firmy windykacyjnej bym zwróciła...jego dwie płyty cd!!!-
których zresztą nigdy nie miałam) , histeryczne sceny ( i to przy
dziecku) o RZECZY KTÓRE NIE MIAŁY MIEJSCA - to straszne, ale ja
widzę, że jak mi mówi np: nie dałaś dziecku ubrań jak do mnie szło,
a przecież zabrał je z plecacziem ciuchów na zmianę, co więcej przed
5 minutami mi go sam oddał - ja widzę, że ON W TO naprawdę
WIERZY ?!?!
Nie wiem co to, jakaś choroba to być musi, przecieram oczy ze
zdziwienia i kojarzę z przeszłości coraz więcej faktów, które wtedy
jakoś pominięte teraz potwierdzają mi to, że jest chyba chory...
Wcale mi z tym do śmiechu nie jest, choć może pczątkowo wydawać się
zabawne to jak mi wmawia, że rozmawiając ze mną wczoraj powiedziałam
mu to i to, i nie dociera do niego to, że powtarzam wielokrotnie, że
ja przecież przyjechałam dziś rano do domu z wakacji, nie
widzieliśmy się, nie rozmawialiśmy - jakby tego nie słyszał, wmówił
sobie że coś miało miejsce i nie ma na to argumentu. Na początku
jeszcze próbowałam udowadniać - mówiłam - no coś ty, zobacz,
przecież za małe buty córki, o które robisz wielką awanturę -że ci
je niby dałam dla niej na weekend leżą sobie spokojnie koło kosza, a
w torbie z rzeczami małej, które mi oddajesz ich nie ma - i
pokazywałam torbę bez tych cholernych butów. W tym momencie - nagła
zmiana tematu - np. - a czemu mała znów ma takie poobijane kolana,
co ty jej robisz i jak zaczynam odpowiadać na to pytanie - pada
zarzut - nie dość, że obijasz jej kolana to jeszcze dałaś mi za małe
dla niej buty...
Niestety wszystko wskazuje, że wmawia sobie coś i zaczyna w to
wierzyć, niezależnie od tego, ze wszystkie znaki na niebie i ziemi
mówią, że tak nie jest...
Nie znam się na psychologii, nie wiem co to, mam wrażenie, że ona
zaczyna żyć w jakimś innym świecie równolegle z tym rzeczywistym.
Tyle, że ten jego świat przenika do rzeczywistości, to co sobie uroi
podaje jako fakty, mi, córce, innym - np. znajomym, w pozwach, w
sądzie...
Zaczynam się niepkoić o córkę, o ich kontakty, nawet o
bezpieczeństwo!
I teraz taka kwestia: ex ma nową dziewczynę. Poprzednia jego "nowa
narzeczona" - byli ze sobą chyba z rok, po tym jak ją zostawił dla
obecnej ( taki ma cykl, m/w roczny to mu się nie zmienia ;O)
skontaktowała się ze mną i ...zjechała mnie okrutnie - że taka
wredna jestem, że rozbiłam ich związek, że ciągle się czepiałam,
przeszkadzałam, podjudzałam go, dzwoniłam(???), esemesowałam (???)
nie pozwalałam na kontakty (???) z córką, doprowadzałam do depresji
i ataków szału (?), ciągałam go po sądach (??? - przez ten rok ON
założył mi CZTERY sprawy w sądzie - dwie wycofał, z dwiem 'się
bujamy' dalej...) i że teraz ...mogę sobie go w takim razie
zabrać ?! A w ogóle to dobrze mi, że mnie zostawił - za te MOJE
zdrady, agresję, ataki szału, manipulacje i furie. Jakbyście mnie
znali wiedzielibyście jak byłam zdziwiona to słysząc - zwłaszcza że
ja jestem taka typowa "siła spokoju", nawet jak się zdenerwują to
gdzieś tak w środku i szybko mi przechodzi. I nie to mnie zdziwiło,
że tak o mnie mówi, nie to że ona uwierzyła, bo sama kiedyśmiałam
klapk na oczach, ale to ,że nawet gdy ją potraktował identycznie jak
mnie ( bo i zdradził, i w sumie to okradł i uderzył jeszcze na
oczach jej dziecka) - dalej trzymała się "jego wersji" patrzenia na
rzeczywistość...
Dodam, że widziałyśmy się wtedy pierwszy raz.
Żal mi jej było.
No i w końcu - teraz - jest kolejna panna, również z synem ( ma 6
lat), tyle że ... Zobaczyliśmy ich z moim parnerem 2 tyg. temu i...
okazało się, że to siostra kolegi mojego partnera. Zmroziło nas -
partner delikatnie wybadał co tam u Asi słychać i dowiedział się, że
super - jest cudownie bo się zakochała szczęśliwie, i to świetnie,
że się zakochała, bo przeciez nie było jej do tej pory łatwo w
życiu - mocno już cierpiała przez pierwszego męża. A ten jej nowy
facet ( mój ex) to cud, miód - świetny ojciec, pokochał i ją i jej
syna, planują ułożyć sobie życie chciaż nie będzie łatwo bo...go ex,
matka jego córki ( znaczy się ja) nie pozwala na ten związek(!?),
wtrąca się (?!), i zrobi wszystko by nie byli razem .......
Ręce mi opadły...
Co ja mam zrobić - żyję równocześnie w innym świecie mojego ex, co
więcej działam tam na jego szkodę najwyraźniej...
No przecież jak jakoż mój partner dałby do zrozumienia koledze, że
siostra się nieźle wplątała to...będę się wtrącać i "niepozwalać na
ten związek", no nie?
Z dugiej strony za rok będzie dramat, dramat i jej i dziecka i wtedy
bedą może i pretensje - czemu nic nie powiedzieliśmy,
uprzedziliśmy...
Sama nie wiem - od dawna stwierdziłam, że nic mnie ex nie obchodzi,
trzymam się tego od wielu lat już, martwi mnie tylko ta
kolejna "ofiara" i jej dziecko...
I to, że to w sumie ktoś znajomy...
I wiem, ze nie będzie inaczej - stan psychiczny exa pogarsza się
sukcesywnie, do tego wiem, że jara na okrągło (może stąd psychozy i
te urojenia, bo jak pisałam on w nieistniejące zdażenia naprawdę
wierzy!), po naszym rozstaniu wpadł w schemat - zraniona, porzucona
kobieta z dzieckiem, "związek na całe życie", parę miesięcy
i...kolejna kobieta - a winna zawsze jestem ...ja.
Nie piszcie mi proszę, bo mam się tym nie interesować co się z nim
dzieje: po pierwsze muszę w tym uczestniczyć bo uczestniczy w tym
wszystkim moja córka - ex angażuje ją we wszystkie te znajomości
przedstawiając kolejno przyszłe przyrodnie rodzieństwo wraz z
mamusiami, a po drugie ex bardzo się stara bym o wszystkim
wiedziała - od niego, opowiada mi, niby pisze mejla w sprawie małej -
a przysła jakieś miłosne foty itp - widać jego zdaniem mam być na
bierząco...
Dobrze, że mój partner okazał się tym naprawdę właściwym i
podchodzimy do tego razem tylko z dużym dystansem i humorem, bedąc
jednak wrażliwi na kwestię tego jaki to ma wpływ na córkę.
Przepraszam, że tak długo, ale musiałam przedtaiwć sytuację w
całości by zadać pytanie właściwe - co zrobić, jak się zachować, czy
mój partner ma porozmawiać z kolegą? Kusi mnie olać sprawę - i tak
nie mam wpływu na wydarzenia, ale... gdzies coś podpowiada, że to w
końcu czyjeś życie - życie, które nie dość, ze znajome to jeszcze
naprawdę bardzo ciężkie i to nie tylko osoby dorosłej...




Obserwuj wątek
    • scindapsus Re: długawe-ja postąpić w stosunku do nex mojego 21.08.09, 11:00
      Jesli cokolwiek zrobisz-będziesz tą złą exią co na cudze szczęscie
      patrzeć nie może.I co pani powiesz?
      Ciesz się że sobie życie poukładałas i nie wpadłas w kolejny chory
      układ
      A tamta pani widac lubi masochistycznie kopać siebie samą poprzez
      wchodzenie w związki z nieodpowiednimi mężczyznami.
      To praca na lata z psychologiem, a i tak nie każdej się udaje
      Ty swoim ostrzezeniem nie pomozesz.

      • jednodniowysokmarchwiowy Re: długawe-ja postąpić w stosunku do nex mojego 21.08.09, 11:52
        ...zła exia co na cudze szczęście patrzeć nie może...

        No właśnie.

        Prawda jest taka, że ja w końcu szczęśliwa jestem jak nigdy w życiu
        i tylko mi żal kobiety i tego jej dziecka...

        Bo ona wcale nie jest maso - ona ma mgłę na oczach ( każdy ma na
        początku, różnej gęstości - to fakt).

        Tak sobie myślę, że taka jednostka jak "zła exia co na cudze
        szczęście patrzeć nie może" w sumie występuje w przyrodzie bardzo
        rzadko, to taki stwór mityczny trochę.

        Powstaje na pewnien użytek (uniknięcie rozszyfrowania własych
        błędów, usprawiedliwianie się i przed sobą i innymi, uniknięcie
        pewnych decyzji itp).

        A mnie wciąż gryzie - jakby do mnie przyszła jakaś ex mojego ex i
        powiedziała, że on w sumie to psychopata - pewnie bym tak samo
        myślała. Ale jakby mój brat mi powiedział - słuchaj jego prawdziwa
        historia życia brzmi tak - to może by mi się oczy otwarły...

        Nie wiem...

        Zwłaszcza, że tu chodzi nie o cechy charakteru, ale chorobę
        psychiczną, dragi, przemoc...
        I chyba też o to,że kobieta już raz przeżyła koszmar prawdziwy, ale
        jest jeszcze jej dziecko...

        Wiem, że nie mogę czekać na podpowiedzi, że to moja decyzja, ale do
        cholery nie wiem - tak źle i tak niedobrze.
        • michszyb Re: długawe-ja postąpić w stosunku do nex mojego 21.08.09, 12:18
          Nie chce Cię martwić, ale to co opisujesz jest prawie książkowym opisem
          schizofrenii. Urojenia, rozpad osobowości, agresja, a przy tym brak wewnętrznych
          emocji, no i kompletny brak poczucia choroby. Wiara w to ze "wrogowie czychają".
          Schizofrenia występuje w ok 1% populacji, czyli bardzo często. Ale niestety
          żadko jest diagnozowana i leczona, bo pacjent nie ma poczucia choroby, a próby
          przekonanaia go do leczenia odczytuje urojeniowo.
          To duży problem. Myślę, że powinnaś dotrzeć do nowej pani, może jakoś nie
          osobiście, bo Tobie nie uwierzy i próbować nakłonić do wizyty u psychiatry.
          Jeśli się nie zacznie leczyć to będzie tylko gorzej. Wyobraź sobie co będzie jak
          "wrogiem" stanie się córka.
          Może pogadaj z jakimś psychiatrą i ona doradzi co zrobić. Proponuję też wizytę u
          prawnika, który wyjaśni ci jak i kiedy można człowieka zmusić do leczenia.
          • jednodniowysokmarchwiowy Re: długawe-ja postąpić w stosunku do nex mojego 21.08.09, 12:54
            wiem Michszyb, wiem
            I jak pisałam - martwi mnie to przede wszystkim ze względu na córkę -
            widzę, że wrogiem jestem ja - teraz, ale co będzie nikt nie wie...
            Narazie mogę jedynie brzydko mówiąc 'zbierac dowody' tego stanu - co
            też robię ale nie jest to łatwe ( działa 'sprytnie', jakby jednak w
            bardzo przemyślany sposób - jak w grę wchodzą świdkowie - zmienia
            osobowość w sekundę, taki "teatrzyk')
            Niby mogę wnosić o ograniczenie kontaktów, nawet zakaz zbliżania się
            do niej ale... jest jej ojcem...
            Narazie skupia się na mnie, wobec niej jast ok, ale może być różnie.
            Psychiatra nikogo nie wyleczy na odległość, prawnik mówi, że to obcy
            człowiek - radzi odebrać władzę rodzicielską.
            Piszesz, by dotrzeć - chyba jednak tak zrobię, lepiej być wredną ex
            dla obcych ludzi i spokoje sumienie...
            • scindapsus Re: długawe-ja postąpić w stosunku do nex mojego 21.08.09, 14:19
              Jeśli podejrzewasz u pana schizofrenię (a bardzo mi na to wygląda)
              to możesz spóbować pozbawić go praw rodzicielskich.
              Czyli pomagasz sobie i dziecku, i na tym się skupiasz i nie ratujesz
              całego świata.
              W mojej rodzinie uzyskano zakaz zbliżania się ojca do dziecka bo
              pomimo tego że pan był ojcem dziecka, to niestety był też
              niebezpieczny dla tego dziecka.
              Aha
              "rodzinny" pan nie chciał się leczyć.
    • kurka_wodna2 Re: długawe-ja postąpić w stosunku do nex mojego 21.08.09, 21:11
      A ja odpłaciłabym pięknym za nadobne-tylko trzeba to załatwić, jak z łapówką, z
      własciwą osobą aby było załatwione.
      Osmarowałabym mu zadek na błysk poczynając od znęcania, po pożary, próby
      samobójcze i co jeszcze ślina na ozór przyniosłaby...
      Szkoda każdej dziewczyny po przejściach
    • fragile66 Re: długawe-ja postąpić w stosunku do nex mojego 24.08.09, 14:46
      Odradzam jakiekolwiek wtrącanie się w życie exa, a tym bardziej jego
      nowej partnerki, w końcu całkowicie ci już obcej osoby (siostra
      kolegi partnera - "ani brat, ani swat" jak mawiali staropolacy).

      Zasugeruj (za pośrednictwem partnera!) jej bratu, żeby jej podsunął
      link na to forum.

      Zechce - przeczyta.

      Nie będzie chciała - nic na to nie poradzisz.

      Niektórzy muszą sami przejść przez różne życiowe sytuacje i żadne
      rady nic nie pomogą.
    • panda_zielona Re: długawe-ja postąpić w stosunku do nex mojego 24.08.09, 15:14
      Nie wiem co zrobisz Ty,ale ja dla spokoju własnego sumienia,bo
      szkoda kolejnej kobiety, powiedziałabym jej jak jest prawda.Wobec
      jego szkalowania Ciebie dziewczyna naprawdę pomyśli,że stajesz na
      drodze do jej szczęścia.
    • tricolour Moim zdaniem... 24.08.09, 17:14
      ... należy wziąć tego kolegę (no tego, którego siostra chodzi z
      Twoim exem) na rozmowę, ale rozmowę razem z Tobą.

      I zwyczajnie powiedzieć to, co nam tu powiedziałaś. Nie ma nic złego
      w trosce, która może zaszkodzić, a jest dużo złego w zaniedbaniu, o
      którym wiemy, że szkodziło w przesłości i nie ma podstaw, by sądzić,
      że zmieniło sie na lepsze.
      • takisiakinijaki Moim również 25.08.09, 10:48
        ...o dziwo - zgodzę się z Tricolour ;O)
        - dobrze powiedziane: "...nie ma nic złego w trosce, która może
        zaszkodzić, a jest dużo złego w zaniedbaniu..."
        Przede wszystkim ze względu na możliwe problemy w przyszłości w
        kontaktach z Twoim dzieckiem zatroszcz się o siebie i dziecko przede
        wszystkim, ale rozmowa z kolegą partnera jest dobrym rozwiązaniem.
        Ze swojego doświadczenia - jako brata - powiem Ci, że nawet jak bym
        nie pogonił człowieka od razu to przynajmniej bacznie bym mu się
        przyglądał surprised)
        • blackglass Re: Moim również 25.08.09, 12:39
          jednodniowysokmarchwiowy hehe czy my byłyśmy z tym samym człowiekiem wink


          • jednodniowysokmarchwiowy Re: Moim również 25.08.09, 15:20
            ...no wiesz, zważywszy na jego dość spora aktywność jest to
            możliwe ;O)
            ...możliwe również, że w tym samym czasie ;O)

            Już mnie to bawi jak widać surprised)

            Postanowiłam sie spotkać z bratem tej dziewczyny - mój partner
            załatwi nasze spotkanie, we trójkę. Ktoś tu pisał o 'zaniedbaniu' -
            no właśnie... jest coraz gorzej - przede wszystkim zbieram wszystkie
            możliwe dowody jego choroby - nie jest to latwe, ale gdy przyjdzie
            mi walczyc o spokój mojego dziecka w sądzie nikt mi nie uwierzy -
            bede kolejną wredna ex żoną.

            Dziękuję za wszystkie rady! - Blackglass! - a może to
            taki 'gatunek', 'rasa' czy tam 'odmiana' ;O) ?
    • rarely i jak zwykle on jest be 27.08.09, 16:53
      a ty cacy
      • jednodniowysokmarchwiowy Re: i jak zwykle on jest be 27.08.09, 20:05
        jestem cacy
        a on be

        z ust mi to rarely wyjęłaś/wyjąłeś

        nie do końca go za to winię - bo już wiem, że jest chory

        ale czy np przemoc wynika z choroby?

        masz coś do powiedzenia w kwestii podjętej tu dyskusji czy tylko
        chciałaś/chciałeś zaistnieć choć na chwilę?
        • a.niech.to Re: i jak zwykle on jest be 27.08.09, 20:12
          jednodniowysokmarchwiowy napisała:

          > ale czy np przemoc wynika z choroby?
          Przemoc jest chorobą, najczęściej nieuleczalną.
          • jednodniowysokmarchwiowy Re: i jak zwykle on jest be 27.08.09, 21:54
            dokładnie
            i dlatego właśnie zapytałam czy dotrzec do kolejnej 'potencjalnej
            ofiary' tej choroby - jak piszesz nieuleczalnej...
            analiza kto be, a kto cacy nie ma tu żadnego znaczenia
        • rarely nie chce mi sie polemizowac 29.08.09, 08:03
          ani nie bede cie przekonywal ani tlumaczyl szkoda mi pradu ale skoro
          moja uwaga tak cie zirytowala to znaczy ze cos jest na rzeczy

          • jednodniowysokmarchwiowy Re: nie chce mi sie polemizowac 29.08.09, 09:25
            ...a gdzie Ty tu Rarely zobaczyłeś zirytowanie?

            surprised)

            A że prądu Ci szkoda? - potrafię sobie wyobrazić ;o) - czytałam Twój
            post o ekonomicznych motywach decyzji o pozostaniu w związku z matką
            Twojego dziecka...
            Słit...
    • frankhestain rozterki jak w w 4 czesci 29.08.09, 12:17

      Dziadów którymi mnie katowano na polskim
      • rarely Re: rozterki jak w w 4 czesci 29.08.09, 12:22
        fakt zeby zrozumiec te dylematy trzeba wypic duzo ale nie soku

        • wielbicielnaruto olej to 01.09.09, 22:54
          skoro będzie się koncentrował na niej, nie będzie interesował się
          Tobą. Ja widzę same plusy. A potem znajdzie sobie 3 panią i 4....
          • jednodniowysokmarchwiowy Re: olej to 02.09.09, 08:03
            bynajmniej
            czy ktoś jest, czy nie - stopień 'upierdliwości' taki sam
            a może nawet obecność tej 3,4 ... chyba trochę go 'wzmacnia'
            emocjonaln nie - czuje się pewniej i 'atakuje' mocniej...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka