Dodaj do ulubionych

Eutanazja czy jednak walka o zycie?

13.12.04, 00:34
Obserwuj wątek
    • zosiasamosia55 Re: Eutanazja czy jednak walka o zycie? 13.12.04, 00:45
      Dzisiaj moj malutki wnusio zapytal mnie:,,babciu,czy gdybym byl chory tak jak
      Remy to tez chcialabys zebym umarl?".
      Remy to 6 letni autystyczny chlopczyk zdany na opieke rodzicow i
      opiekunow,ktorzy dzielnie wspomagaja jego rozwoj.Zastanowilo mnie pytanie
      wnusia-skad ten pomysl o smierci,przeciez Remy jest kochany,jest oczkiem w
      glowie calej rodziny.Na to moj wnusio,,babciu przeciez tak powiedzial lekarz
      jak Remi sie urodzil".A skad to wiesz?-zapytalam zdziwiona.,,Od jego starszej
      siostry".,,Babciu czy Remi umrze?"
      Ta rozmowa trwala z przerwami jakas godzine,ale mimo,ze bylismy w trakcie
      zabawy,to on wciaz powracal do tematu Remiego.Bal sie i powiedzial mi na
      koniec,ze onkocha Remiego i nie chce ,zeby umarl.
      Chcialabym poznac Wasze zdanie na temat eutanazji.Prosze o powazne
      wypowiedzi,bo poruszyla mnie wrazliwosc mojego wnusia i to ona sprowokowala do
      zalozenia watku...o tak poznej porze.Zofia
    • h.olender holenderskie eksperymenty z eutanazją dla dzieci 13.12.04, 09:26
      Miałem już na ten temat nie pisać (generalnie jestem przeciwny eutanazji w
      wydaniu holenderskim, gdyż stwarza ona możliwości nadużyć ze strony lekarzy, a
      stawka w tej "grze" jest zbyt wysoka - życie ludzkie, aby można to akceptować).
      Ciekawy artykuł na ten temat opublikowała ostatnio "Gazeta Wyborcza":

      W klinice pediatrycznej w holenderskim mieście Groningen lekarze wydali zgodę
      na uśniercenie z litości czterech noworodków, które nie miały szans na
      przeżycie. W Holandii i Europie rozgorzała dyskusja na temat granic eutanazji.
      Przypadki dziecięcej eutanazji w Groningen - jak ją potocznie nazwała prasa -
      miały miejsce w 2003 r. za zgodą rodziców. Decyzję o uśmierceniu dzieci za
      pomocą zastrzyku z odpowiednią dawką środków uspokajających podjęło jednak
      kilku lekarzy, by - jak tłumaczyli - przerwać nieludzkie cierpienie. Poza tym
      dzieci i tak nie miały szans na przeżycie. Sprawę ujawniła sama klinika, a
      wszystkie przypadki zostały zgłoszone przez nią do prokuratury. Ta nie wszczęła
      jednak żadnego śledztwa, gdyż eksperci zgodzili się z diagnozą kliniki.
      Kontrowersyjne wytyczne szpitala pozwalające na uśmiercanie dzieci
      nierokujących żadnych nadziei nazwano Protokołem z Groningen.

      Holandię uznaje się za pioniera w dopuszczaniu do eutanazji uznawanej w
      większości krajów świata za morderstwo i ingerencję w prawa boskie. W
      Niderlandach eutanazja już dawno przestała być tematem z pierwszych stron
      gazet. Zanim zalegalizowano ją wiosną 2002, przez ponad 30 lat była praktyką,
      na którą przymykano oczy. Dziś nie jest ścigana i karana jak zabójstwo, o ile
      stosuje się ją w ściśle określonych przypadkach (np. nieuleczalna,przewlekła
      choroba). Z kodeksów karnych nie wykreślono jednak kar za eutanazję dokonaną
      poza ramami prawnymi. Problem w tym, że zdaniem przeciwników śmierci na
      życzenie ramy te są nieustannie rozciągane.

      W europejskich mediach i na internetowych forach rozgorzała gorąca dyskusja na
      temat praktyk z Groningen. Przeciwnicy porównują holenderski eksperyment ze
      zbrodniczą tradycją dziecięcej eutanazji w nazistowskich Niemczech.
      W marcu 1937 r. chore psychicznie dziecko zostało zabite przez ojca. Stanął on
      przed sądem, ale niemiecki urząd zdrowia wziął go w obronę i zmusił niejako sąd
      do wymierzenia najniższej kary więzienia zamiast kary śmierci. Od tego
      wydarzenia do usankcjonowania eutanazji dzieci był już tylko krok.
      W 1938 r. Niemiec o nazwisku Knauer napisał do Hitlera list z zapytaniem,
      czy "jego niewidoma i umysłowo upośledzona córka urodzona bez ręki i nogi może
      zostać poddana litościwej śmierci". Hitler polecił swemu osobistemu lekarzowi
      Karlowi Brandtowi sprawdzenie przypadku i jeśli jest tak, jak pisze ojciec,
      wyrazić zgodę na litościwą śmierć. Tak też się stało.
      Niemiecki projekt eutanazyjny realizowano kilka lat. Szacuje się, że do końca
      1941 roku w niemieckich szpitalach niedobrowolnej eutanazji poddano około 5
      tys. dzieci i od 80 do 100 tys. dorosłych.

      serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34213,2437743.html
      • elfje Re: holenderskie eksperymenty z eutanazj& & #35; 261; dla dzi 13.12.04, 10:46
        Byc moze nie powinnam wypowiadac sie na ten temat ale to pytanie nurtuje mnie
        od dluzszego czasu. Sama nigdy nie mialam bezposrednio kontaktu z nieuleczalna
        choraba i smiercia. Nikt z mojej najblizszej rodziny ( na szczescie )nie lezal
        nieuleczalnie chory. W zwiazku z tym nie wiem jak ja zareagowalabym na prosbe o
        eutanazje. Wydaje mi sie, ze z jednej strony chcialabym utrzymac bliska mi
        osobe jak najdluzej przy zyciu, z drugiej jednak nie moglabym patrzec na jej
        niekonczace sie cierpienie. 3 tygodnie temu zmarl dzadek mojego chlopaka.
        Umieral w cierpieniu i jedyne co mogl jeszcze powiedziec to "POMOCY".Wszyscy
        wiedzieli ze nie ma szansy na poprawe jego stanu, i ze smierc to kwestia godzin
        lub dni przepelnionych jedynie bolem nie do wytrzymania. Czy wtedy nie lepiej
        pomoc takiemu czlowiekowi odejsc z tego swiata i skrocic jego cierpienie.
        Szczerze powiem, ze kiedy dowiedzielismy sie, ze dziadek zmarl odetchnelismy z
        ulga. Byc moze w takich przypadkach lepiej poddac sie eutanazji.Sama nie
        chcialabym podejmowac takiej decyzji ale uwazam, ze jezeli nieuleczalnie chora
        osoba wyrazi taka wole to powinna miec prawo do decyzji o eutanazji.
    • martin.gov Re: Eutanazja czy jednak walka o zycie? 13.12.04, 11:54
      Moja corka urodzila sie zdrowa ale wskutek zaniedban tutejszych lekarzy
      (zignorowali 40 stopniowa goraczke z drgawkami u rocznego dziecka)zapadla na
      bardzo ciezka chorobe;miala w chwili rozpoczecia reanimacji 20 % szans na
      przezycie.W podswiadomosci czulismy ,ze lekarze nie daja jej zadnych szans ,ale
      slowo,,eutanazja '' nie padlo.Mowili tylko,ze nawet jesli przezyje,to bedzie
      cale zycie zalezna od innych osob i mieli racje,ale tylko w czesci.Corka
      zaczela mowic w wieku 8 lat,chodzic w wieku 4 lat,ale przez caly czas byla pod
      kontrola amerykanskiego instytutu w Filadelfii.Ja zrezygnowalem z pracy,zeby
      spedzic z corka kilka lat w Ameryce,zona w Holandii robila doktorat.Ostatnie
      lata rehabilitacji psychoruchowej odbywaly sie w Polsce,wtedy juz zajela sie
      corka zona i babcia ,a ja podjalem w Holandii prace,zeby splacic pozyczke
      zaciagnieta w banku na leczenie w Filadelfii i utrzymac rodzine w
      Polsce.Prywatnie oplacalismy lekarzy,rehabilitanta,logopede i
      oligofrenopedagoga.To wszystko kosztowalo lata wyrzeczen i niepewnosci.Moja
      zona zapadla na atak serca i nie watpie,ze powodem byla cala ta skomplikowana
      sytuacja.W Holandii nasza corka zostala spisana na straty.Dzis jest studentka
      medycyny w USA.Chce po studiach wrocic do Polski i splacic dlug wdziecznosci i
      znowu jej pomoge,bo dzieki amerykanskim i polskim lekarzom i terapeutom mamy
      dziecko,a nie grob.Dlatego mowie eutanazji kategoryczne ,,NIE".Martin
      • h.olender Martin - SZACUNEK!!! 19.01.05, 15:49
        Martin
        Nie chciałbym, aby Twoja - tak przecież osobista - wypowiedź, pozostała bez
        odzewu. Zasługujecie na wielki szacunek - Ty, Twoja żona i cała rodzina.
        Możecie być z siebie dumni, choć kosztowało to wiele wyrzeczeń. Sam jestem
        generalnie przeciwnikiem eutanazji w wydaniu holenderskim, gdzie dochodzi do
        wielu nadużyć, a lekarze uzurpowali sobie prawo do decydowania o życiu ludzkim,
        nawet w przypadkach, kiedy pacjent wcale nie prosi o przyspieszenie jego
        śmierci. Prawo jest jednak wobec takich lekarzy-morderców bardzo pobłażliwe.
        Łatwo jednak mówić o eutanazji w sposób czysto teoretyczny. Nie miałem w
        rodzinie takich sytuacji, w których można byłoby rozważać zastosowanie takiego
        środka. Ojciec co prawda umarł na raka i w ostatnich latach życia był
        nieuleczalnie chory. W Holandii taki przypadek pewnie mógłby się kwalifikować
        do eutanazji. Do końca życia cieszył się jednak z każdego dnia i nie przyszłoby
        mu chyba nawet na myśl, aby skracać swoje cierpienia, jakich doświadczał.
        Pozdrawiam i życzę wielu dalszych radości rodzicielskich
      • zalosna Re: Eutanazja czy jednak walka o zycie? 11.03.05, 15:52
        martin- tobie i zonie- wyrazy szacunku. Hania i Ben.
        P.s. sama przeszlam w zyciu tyle,ze nietrudno mnie was zrozumiec.
    • krystyna44 Re: Eutanazja czy jednak walka o zycie? 13.12.04, 12:08
      Witam wszystkich serdecznie,
      ja z Polski,ale temat jest tak uniwersalny,ze pozwole dodac tu swoja opinie.
      Wedlug mnie nikt nie ma prawa odbierac zycia czlowiekowi.Jaka jest roznica
      pomiedzy morderstwem a przyzwoleniem na eutanazje.Zadna,bo obie prowadza do
      smierci czlowieka.Piszecie o skroceniu cierpienia.Medycyna nie jest dzis
      bezradna.Moja babcia cierpiala na nieuleczalna starcza chorobe i gdyby nie
      silne przeciwbolowe leki ,to tez umieralaby w bolach.Ale kiedy ataki mijaly a
      my bylismy blisko niej,to na jej twarzy pojawial sie usmiech.Nie potrafila juz
      w koncu komunikowac sie z nami,ale miala swiadomosc ,by glaskac nasze dlonie,by
      sie usmiechac.Umarla w sposob naturalny i inaczej byc nie moglo.Do dzis
      pamietam ile wdziecznosci miala dla nas juz jako osoba nieuleczalnie
      chora;kazdy gest i usmiech byl wart tych kilku miesiecy zycia.Nie usmiercajmy
      ludzi za zycia a zadajmy ,by zrobiono wszystko dla ulzenia ich
      cierpieniu.Krystyna
    • mkornet Re: troche wypowiedzi na temat eutanazji 07.01.05, 00:07
      Jestem przekonana, ze poglady moich rodakow-"katolikow" beda zdecydowanie
      kolidowaly z moimi. Uwazam mianowicie, ze legalizacja eutanazji jest gestem
      nad wyraz chrzescijanskim. Mam tu na mysli "swiadome wyrazenie woli"
      terminalnie chorego pacjenta. I nie ma tu do rzeczy zadna wiara. Cierpienie
      bolu nie ma zadnego wymiaru.
      Bardzo bliska mi osoba (tesciowa) umierala dlugo, cierpiac niebywaly wrecz bol.
      Nie byla katoliczka. W pewnym momencie, gdy bylo juz pewne, ze jest terminalnie
      chora, i ze bol i cierpnie beda sie jedynie nasilac, zazadala od nas "een
      prikje"..... Wezwalismy lekarza domowego, ktory jednoczesnie (na przestrzeni
      dwoch tygodni) zebral konsylium (lekarze wszystkich specjalnosci, ktorzy Mame
      leczyli i prowadzili, jak rowniez niezaleznych specjalistow), od ktorego
      dowiedzielismy sie, ze cierpienia Mamy beda sie jedynie poglebiac. Morfina nie
      dzialala, methadon tez juz nie.... A ona cierpiala i blagala nas o
      wyzwolenie".....
    • madeinholland Re: Eutanazja czy jednak walka o zycie? 07.01.05, 10:53
      Jezeli juz nie mozemy pomoc komus zyc, to pomozmy mu godnie umrzec.

      Takie jest moje zdanie. Jest oczywiste, ze i pierwsza, i druga czesc zdania
      jest problematyczna, ale to nie podwazy tresci calego zdania. Debata zawsze
      bedzie sie toczyla nad pytaniem kiedy stajemy sie bezradni i do czego mozemy
      siegnac aby ktos mogl godnie umrzec. Jest dla mnie oczywiste ze sa to po
      pierwsze srodki przeciwbolowe a dopiero w ostatnim przypadku eutanazja.

      MiH
    • majadeblij Re: troche wypowiedzi na temat eutanazji 07.01.05, 13:53
      Misterze/Misterko (nie wiem jakiej plci jestes bo w niektorych postach piszesz
      o sobie bylem...w niektorych bylam...ale sie pewnie czepiam)
      Terz musze przyznac sie na tym zastanawialam czest, dlaczego nikt nie podaje
      sprawy do sadu jezeli pacjentowi nie udzelono odpowiedniej pomocy bo: nie byl
      odpowiednio ubezpieczony czy tez nie mial wystarczajacych srodkow zebys
      sfinansowac drogie operacje czy wlepic lapowke gdzie trzeba, czy tez nie mial
      odpowiedniego nazwizska czy kologacji rodzinnych. Nad tym nikt nie debatuje,
      tak juz jest i kropka. A nad eutanazja............na kazdym forum, tysiace
      wypowiedzi. Dlaczego czlowiek nie mialby miec prawa do godnej smierci?? Moj
      dziadek cierpial bardzo, bo mial raka jelit. Do czego to doprowadzilo, ze z
      bolu powiesil sie. Babcia byla w kosciele....a i ksiadz nie chial odprawic
      mszy za dzaiadka bo to samobojca! Za odpowidnia oplata oczywiscie dal sie
      przekonac...... Niech zyje milosiedzie chrzescijanskie! brrrrrrrrrrrrrrrrr,
      maja juz tak nie blij
    • karolinna Re: Eutanazja czy jednak walka o zycie? 10.01.05, 11:20
      W chwili obecnej medycyna nie jest bezradna i sa srodki w duzym stopniu
      usmierzajace bol.Nigdy nie nalezy tracic nadziei i skazywac zyjacego
      czlowieka,ktory czesto z powodu zaawansowanej choroby nie jest w stanie wyrazic
      swojej woli,na smierc.Zwroccie uwage,ze w wielu szpitalach(polskich) tworzone
      sa oddzialy apaliczne przeznaczone wylacznie dla pacjentow w stanie spiaczki
      lub bardzo ograniczonego kontaktu.Gdyby eutanazja nie budzila tyle roznorodnych
      kontrowersji,to nie byloby sensu tworzyc takich oddzialow i hospitalizowac
      ludzi,ktorzy w wiekszosci nie rokuja nadziei na znaczna poprawe stanu
      zdrowia ;a jednak...
      Mm kolezanke,ktorej maz przebudzil sie ze spiaczki po 6 latach.Dzis od tego
      momentu minely 2 lata;co roku oni zapraszaja przyjaciol i najblizsza rodzine,by
      uczcic ten fakt.Ciesza sie,ze sa razem;ten mezczyzna nie wrocil juz do
      pracy,wymaga stalej opieki lekarskiej,ale odczuwa radosc zycia,jest potrzebny.I
      tu widze prymat zycia nad smiercia dlatego eutanazji mowie,,nie!"'.Karolina
    • edytak78 Re: Eutanazja czy jednak walka o zycie? 11.01.05, 00:42
      Trzeba postawic sie w sytuacji osoby,ktora rodzina skazuje na smierc proszac o
      eutanazje.To jest wyrok i to ciagnie sie za czlowiekiem.
      Kiedys czytalam taki artykul w ktorym matka opisuje jak pragnela smierci dla
      swojej malutkiej ,niepelnosprawnej coreczki.Dzis dziewczyna opiekuje sie ta
      wlasnie matka,bedaca po wypadku samochodowym.Nie pamietam szczegolow,ale
      artykul byl naprawde wzruszajacy i jeszcze raz wskazujacy na wartosc
      zycia.Uwazam,ze nie mamy prawa tego zycia nikomu odbierac;pozbywanie sie
      czlowieka jest pojsciem na latwizne,jest morderstwem i powinno byc zabronione.
    • h.olender eutanazja chorych noworodków 24.01.05, 09:54
      "Gazeta Wyborcza", 24 stycznia 2005 r.

      Holenderscy lekarze przyznali się, że od 1997 r. pomogli umrzeć 22
      nieuleczalnie chorym noworodkom. Prokuratura nie dopatrzyła się jednak
      przestępstwa. Papież ostro potępia taką praktykę.
      Z sobotniej publikacji w piśmie medycznym "Nederlands Tijdschrift voor
      Geneeskunde" wynika, że eutanazji dokonywano na noworodkach, które miały
      rozszczepienie kręgosłupa, braki w mózgu oraz niefunkcjonujące nerki, przewód
      pokarmowy i pęcherz. Zdaniem lekarzy nie było żadnej nadziei, że dzieci
      przeżyją. Co więcej, nieludzko cierpiały. Wszystko odbywało się zgodnie z
      procedurą wypracowaną przez samych lekarzy, zwaną Protokołem z Groningen.
      Właściwie nie była to eutanazja, ale "niedobrowolne zakończenie życia pacjenta
      po konsultacji między lekarzami i jego rodziną". Tak nazwała w rozmowie
      z "Gazetą" praktykę holenderskich pediatrów Walburg de Jong z holenderskiej
      organizacji Prawo do Śmierci NL, wspierającej eutanazję. O wszystkich
      przypadkach informowano prokuraturę, która po wnikliwej analizie uznała, że
      choć eutanazja dzieci poniżej 12. roku życia jest w Holandii karalna, lekarze
      nie popełnili przestępstwa, wstrzykując noworodkom niebezpieczną dawkę środków
      przeciwbólowych lub odłączając je od aparatury podtrzymującej życie.
      Prokuratura tym samym zaakceptowała wewnętrzne wytyczne szpitala.
      Sobotnia publikacja potwierdziła to, o czym holenderskie i światowe media, w
      tym "Gazeta" pisały kilka tygodni temu. W debacie na temat uśmiercania
      noworodków w Holandii jej najostrzejsi przeciwnicy porównywali Protokół z
      Groningen do nazistowskich praktyk zabijania niepełnosprawnych dzieci czy rzezi
      niewiniątek króla Heroda. Inni przestrzegali przed przekraczaniem
      niebezpiecznej granicy. - Jeśli dopuścimy eutanazję wobec tych, za których to
      my decydujemy, wchodzimy na bardzo niebezpieczne terytorium - mówił
      holenderskim mediom Henk Jochemsen ze zrzeszającego lekarzy i etyków medycyny
      Lindeboom Instituut. Zdaniem Jochemsena "z rozwiązywania ciężkich przypadków
      nie ma co robić prawa". - Jeśli zostanie uchwalone prawo w sprawie decydowania
      o uśmiercaniu dzieci nierokujących, natychmiast okaże się, że przypadków jest
      więcej, niż się spodziewamy.
      W sobotę przeciw eutanazji ostro zaprotestował papież Jan Paweł II.
      Kilka miesięcy temu holenderski eksperyment potępił biskup Elio Sgreccia z
      Papieskiej Akademii Życia. W artykule dla "L´Osservatore Romano" biskup
      napisał: "Nikt nie może brać odpowiedzialności za zabójstwo czy to siebie, czy
      innej osoby. Żadna władza nie może prawnie pozwolić na zabijanie niewinnej
      istoty ludzkiej niezależnie od tego, czy to zarodek, embrion, dziecko, dorosły,
      osoba starsza - chora czy pozostająca w agonii". Zdaniem biskupa "jest to
      pogwałcenie prawa boskiego, przestępstwo wobec godności ludzkiej, zbrodnia
      przeciw życiu i atak na człowieczeństwo".

      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2507915.html
    • krystyna44 Re: Eutanazja czy jednak walka o zycie? 05.02.05, 13:22
      serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34591,2531075.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka