Dodaj do ulubionych

Prezentowy dylemat-czesc 2

10.05.05, 18:01
Ja mam rowniez dylemat zwiazany z prezentami i nawet obiecalam sobie,ze nie
bede sie wysilac i kupowac prezentow ponad moje mozliwosci,ale skoro widze
temat z prezentami na komunie,to troche sie zastanawiam,czy mam aby racje...
W tym roku na wakacje wybieramy sie do rodziny w Polsce,a potem do przyjaciol
na Ukraiine.Z tymi drugimi nie ma problemu,bo maja jedno dziecko ,jeszcze
malutkie wiec na prezent nas stac;ale w Polsce mamy spora rodzinke i spotkamy
sie z okolo 20-30 osobami,w tym jakies 8-10 dzieci z naprawde najblizszej
rodziny.Problem w tym,ze dzieci sa przyzwyczajone do duzych,drogich
pezentow,sa w wieku 10-17 lat wiec wymagania tez wysokie i jest problem,bo
mnie ostatecznie stac na zrobienie im jednorazowych prezencikow +/- 50 euro
dla kazdego,ale jedzie z nami moj brat,ktorego absolutnie nie stac nawet na
niewielka sume dla tylu osob.I teraz problem czy ja mam dac za brata(co mi
wcale nie pasuje),czy on ma podstosowac sie pode mnie(co jest chyba dla niego
wysilkiem nie do zrealizowania),czy mamy dac po przyslowiowym mydelku w
geschenk verpaking czy ...nic.Tak czy inaczej wyjdziemy na skapcow,jak zwykle
zreszta,bo rodzina w Polsce nie jest biedna,powiedzialabym,ze moze bogatsza
niz przecietna,dzieci rozpuszczone i maja pewnie wiecej niz przecietny
holenderski nastolatek,a nas uwazaja za tych,,z zagranicy,, i w zwiazku z tym
oczekiwania tez sa wygorowane.A my tak bardzo chcemy zobaczyc sie z rodzina...
Chcialabym wiedziec czy wy dajecie prezenty,jakie i komu,przy okazji
odwiedzin w Polsce;jezdzicie na pewno czesciej niz my.
Obserwuj wątek
    • saviera Re: Prezentowy dylemat-czesc 2 10.05.05, 18:31
      To masz faktycznie problem....:-)))
      Ja na poczatku przy spotkaniach z rodzina dawalam prezenty , teraz przestalam
      ( wychodzilo na to ze moj maz musialby caly rok na prezenty do Polski
      pracowac ), chociaz wszedzie gdzie idziemy w odwiedziny biore ze soba paczke
      holenderskiej kawy ( nie z pusta reka ). Jezeli sa dzieci kupuje w Polsce po
      czekoladzie , przewaznie Milke ( w Polsce mozna wszystko kupic , zachodnia
      europa to zadna nowosc ).
      Nie robie tego ze skapstwa , po prostu jezeli nawet chcialabym wszystkich
      obdarowac musialabym chyba bank obrabowac....;-)))
      W Holandii nie ma takich wiezi rodzinnych , nawet duze rodziny czasami latami
      nie utrzymuja ze soba kontaktow....w Polsce jest innaczej , rodziny spotykaja
      sie czesto , maja dobry kontakt ze soba.....jednak nie obdarowywuja sie na
      codzien prezentami , dlaczego wiec My musimy robic prezenty , tylko dlatego ze
      mieszkamy za granica. Ostatnio prezenty robie tylko z okazji swiat Bozego
      Narodzenia i tez tylko dla dzieci ( tak sie z moja polska rodzina umowilam ),
      nie chce myslec nawet o prezentach dla doroslych ( siedmioro dzieci , a gdzie
      wymyslic cos dla 10 doroslych ). Za kazdym razem jadac do Polski robie prezenty
      tylko dla moich rodzicow ( rodzice to rodzice )i raz do roku ( przewaznie
      letnie wakacje ) moi i mojego meza chrzesniacy dostaja prezent urodzinowy ( to
      z tego wzgledu , ze nie mozemy byc na kazdych urodzinach ).
      W Polsce mieszkamy u moich rodzicow , ale sadze ze kiedys jak ich kiedys
      zabraknie i bedziemy zatrzymywac sie np. u mojego brata to bede prezenty robila
      mojemu bratu i bratowej ( wiadomo w Polsce nie placi sie za goscine ) , ja mam
      polska mentalnosc i glupio mi nawet rodzine wykozystywac....;-)))
    • bibi1 Re: Prezentowy dylemat-czesc 2 10.05.05, 18:39
      Ewo,te prezenciki po 50 euro dla kazdego to naprawde bardzo wiele.
      Ja zawoze dzieciakom do PL zwykle jakies zabawki,slodycze,ale na wszystko wydaje
      w sumie nie wiecej jak 50euro.Mam taki zwyczaj,ze przez caly rok kupuje co mi
      sie akurat trafi fajnego a niedrogiego i pozniej mam jak znalazl.Czasem jest to
      maskotka za 1euro,mazaki,jakas lalka.Wtedy takie wydatki nie stanowia dla mnie
      zadnego problemu.Moim chrzesnicom daje po 100zl,a jak nie mam tyle to po 50 i
      tez jest ok.

      Ale problem jest taki,ze kazdy w PL uwaza,ze powinnam cos przywiezc dla nich,a
      moim dzieciom nie daja nawet batonika.Mysla,ze jak mieszkam za granica,
      to mam lepiej i wiecej,a czesto jest odwrotnie.Pomimo to robie drobne
      upominki,bo gdybym byla w kraju tez dawalabym je dzieciom.

      Mysle jednak,ze Ty dajesz za duzo,a Twoj brat po prostu czuje sie glupio przy
      Tobie.Ja na Twoim miejscu dostosowalabym sie raczej do brata.
    • miilka5 Re: Prezentowy dylemat-czesc 2 11.05.05, 12:05
      Droga Ewo!!!

      Mysle,ze wiele z nas ma podobne dylematy,,,ja tez za dwa miesiace bede miala
      zaszczyt byc na 18 mojej siostry,no i oczekiwania tez sa wielkie:-)nie wiem
      skad nasi rodacy wzieli przesad,ze jak ktos mieszka za granica to
      mu ,,pieniazki z nieba spadaja,,!!!Nie moge zrozumiec skad w Polsce gdzie jest
      tez wielu ludzi ogarnietych bieda jest taki materializm.
      Moim zdaniem bardziej powinien sie liczyc sam fakt obdarowania kogos jakims
      fajnym drobiazgiem a nie jego wartosc.
      Milo jest sprawiac innym taka przyjemnosc ale moim zdaniem wszystko w granicach
      rozsadku,bo potem oczekiwania innych moga wzrosnac i co wtedy?
      Moze dobrym rozwiazaniem byloby kupic z bratem jakies prezenciki na spolke,,,np
      dla doroslych,bo dla dzieci to zawsze sie cos fajnego znajdzie.
      Zycze Ci pomyslnego rozwiazania tego dylematu i milego pobytu w gronie
      rodzinki,moze zrozumieja,ze twoja obecnosc powinna dla nich wiecej znaczyc niz
      prezenty.

    • karolinna Re: Prezentowy dylemat-czesc 2 11.05.05, 17:40
      Ja kiedys robilam wieksze prezenty,ale zauwazylam,ze i mi jest coraz trudniej
      sprostac wymaganiom ,i ci ktorzy je dostawali tez czasami czuli sie
      niezrecznie,bo wypadalo sie odwdzieczyc,zrewanzowac.Doszlismy wiec w gronie
      najblizszej rodziny do takiej umowy,ze prezenty beda tylko dla dzieci z o0kazji
      Swiat i ich urodzin,czasami imieniny i dla tych najmlodszych cos naprawde
      symbolicznego na Dzien Dziecka,a dla doroslych to tylko symbolicznie na Swieta
      i urodziny,no i ja jeszcze obchodze Dzien Matki i Ojca.Oj duzo tego wyszlo!Ale
      to znak,ze pomimo wprowadzenia tych ograniczen w obdarowywaniu siebie
      prezentami,i tak jest jeszcze tyle okazji,ze trzeba sie dobrze
      gymnastykowac,zeby prezenty znalezc w odpowiedniej cenie.Inaczej bankructwo.

      Faktem jest,ze Polacy oczekuja od kogos mieszkajacego za granica wiekszych
      prezentow.Ja bywam za granica wlasciwie tak samo dlugo jak w Polsce,tych
      wyjazdow w ciagu roku mam kilkanascie i to w rozne strony swiata i gdybym z
      kazdego miejsca miala dla wszystkich przywozic prezenty,nawet takie
      niewielkie,to po prostu nie byloby mnie na nic wiecej stac.
      Powoli ograniczalam i ilosc osob obdarowywanych przeze mnie i ilosc tzw.okazji
      i teraz mam juz tylko naprawde najblizsza rodzinke i tez wcale jeszcze nie jest
      latwo i tak jak ktos tu przede mna napisal korzystam z wyprzedazy i przecen w
      sezonie,robie zapasy a potem mam ,,jak znalazl,,.
      Pozdrawiam,Karolina
    • martanowa22 Re: Prezentowy dylemat-czesc 2 30.05.05, 12:01
      A ja raczej nie kupuje teraz nic,nie zarabiam ,nie mam czarnej fuchy wiec skad
      mam wziac pieniadze na prezenty dla ludzi,ktorzy maja dochody?To troche
      nielogiczne choc przyznam,ze nieco trudne,ale tak postanowilam i powoli
      wszystkich oswajam z taka sytuacja.Najpierw kupowalam,potem mniej i taniej,a
      teraz nic.No wyjatkiem sa jakies swieta,ale tak na przyjazd nic nikomu nie
      daje.Jak bede zarabiac,to moze sie zmienie chyba,ze przesiakne tutejsza
      mentalnoscia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka