Dodaj do ulubionych

Priority boarding - beznadzieja!

21.03.08, 16:48
Dla mnie nauczka na własnych błędach, dla innych - niech będzie nauczką na
moich :)

Wykupiłam sobie ten niby-przywilej, bo pomyślałam, że miło będzie wejść do
samolotu bez tego tłoku i pchania sie, co jest charakterystyczne dla tanich
linii lotniczych. No i masz babo placek! Okazuje się, ze jest to pic na wodę
fotomontaż, zwyczajne oszustwo lub brak organizacji.

Wprawdzie z hallu odpraw mogłam wyjść wcześniej, ale najpierw i tak musiałam
sie przebić przez tłum ludzi, a już do samolotu wszyscy szturmem. Tak więc
zapłaciłam kolejny podatek od głupoty :P
Obserwuj wątek
    • lucasa Re: Priority boarding - beznadzieja! 21.03.08, 19:03
      aniek133 napisała:

      >
      > Wprawdzie z hallu odpraw mogłam wyjść wcześniej, ale najpierw i
      tak musiałam
      > sie przebić przez tłum ludzi,

      a my juz raz lecielismy w takim skladzie, ze ludzi z
      wykupionym "priority" bylo chyba z 25%, wiec oni stanowili tlum sam
      w sobie....

      A
      • nulki Re: Priority boarding - beznadzieja! 21.03.08, 22:13
        W moim przypadku sie sprawdzilo - moglam spokojnie wybrac miejsce.
        Ale jak slusznie zauwazyla lucasa pewnie zalezy to od ilosci ludzi z
        wykupionym priority boarding....
        • princessa24 Re: Priority boarding - beznadzieja! 22.03.08, 02:44
          Ja zawsze wykupuje ta opcje. Raz sie zdrazylo,ze stewardessa mnie
          zatrzymala w celu przepuszczenia kobiet z dziecmi, zgodzilam sie bez
          wahania.Ale za to druga przepuszczala wszytskich po kolei, wiec ja
          nie dosc ze puscilam tamtych to wredna panienka bo inaczej nie mozna
          nazwac ignorowala mnie , przeszly kobiety z dzieciaczkami i zaczela
          wpuszczac innych przerwalam jej grzecznie,ze teraz moja kolej,
          ignorowala mnie bezczelnie w sumie weszlam prawie ostania do
          samolotu i siedzialam miedzy dwoma starymi typami co loili piwska
          blee. Ale zglosilam to-teraz bez roznicy pcham sie i tyle pokazuje
          jej przed nos i ide.Najgorzej jak podjezdza autobus ale tez staje
          przy samym wyjsciu i nie mam zamiaru sie ruszyc nawet jesli ktos
          nalega w koncu za to place.wiec w sumie nie mam juz problemow.
          walcze o swoje:)
          • aniek133 Re: Priority boarding - beznadzieja! 22.03.08, 10:26
            Tylko jaki sens ma wykupowanie tej niby-uprzywilejowanej karty, skoro i tak mam
            się przepychać? :) Wtedy bym się przepychała "legalnie"? :))
            • jacinda Re: Priority boarding - beznadzieja! 22.03.08, 11:30
              A ja nie rozumiem dlaczego musicie wchodzic jako pierwsze? Ja zawsze
              czekam sobie w poczekalni az wszyscy wejda (czytam gazety, ksiazke),
              wchodze jakos ostatnia, bez tloku, bez kolejek. Wiadomo, ze zawsze
              miejsce bedziecie, bo przeciez w tanich lotach nie robia
              overbooking. Nie wiem w czym problem?
              • aniek133 Re: Priority boarding - beznadzieja! 22.03.08, 13:11
                Nie chodzi mi o wchodzenie jako pierwsza tylko o wchodzenie bez pośpiechu i bez
                przepychanek. Nie mam ochoty siedzieć na ostatnim wolnym miejscu, gdziekolwiek
                ono jest i obok matki z wrzeszczącym bachorem na przykład :P

                Tak czy owak, okazuje się to być bez znaczenia...
                • jacinda Re: Priority boarding - beznadzieja! 22.03.08, 15:41
                  Bez przesady.
                  Jeszcze nigdy nie zdarzylo mis ie siedziec 'na ostatnim wolnym
                  miejscu' (a nawet gdyby, to co za roznica, czy to ostatnie wolne
                  miejsce, czy dziesiate od konca wolne miejsce?). Czekajac do samego
                  konca, wchodze bez pospiechu i bez przepychanek. Kolo matki
                  z 'wrzeszczacym bachorem' tez nie zdarzylo mi sie siedziec.
                • spacecoyote Re: Priority boarding - beznadzieja! 29.03.08, 20:07
                  Ale jak wejdziesz pierwsza i sobie zajmiesz idealnie upatrzone
                  miejsce, to nie wiesz, czy za Toba nie siadzie za chwile matka z
                  wrzeszczacym bachorem...

                  Na pewno zaleta wsiadania jako jedna z pierwszych osob jest
                  mozliwosc spokojnego ulokowania bagazu podrecznego i kurtki w
                  schowku nad glowa, a nie pol samolotu dalej.
                  • d.hassenpflug Re: Priority boarding - beznadzieja! 29.03.08, 22:11
                    Dokladnie. Ja bede leciec za miesiac z moim zabkujacym wrzeszczacym bachorem i w zwiazku z tym calym burdelem, mowiac szczerze, mam gdzies 2 godzinne samopoczucie moich wspolpasazerow. Nie bede wykupowac priority boarding i wejde na samym koncu. A wyjde jako ostatnia. Mi wszystko jedno, jestem juz przyzwyczajona, ale ktos bedzie mial na pewno pecha ;)
                  • eballieu Re: Priority boarding - beznadzieja! 29.03.08, 22:12
                    Ludzie kochane, a czem wy latata?
                    Jak bardzo chcecie miec komfort i wejsc pierwsi czy pod specjalnym
                    nadzorem, to czarter polecam.

                    Moze ja nie posiadam wysokich wymagan, bo na co dzien tylek wozi mi
                    zwyczajny fiacik panda, a czasami nawet wsiadam w smierdzacy pociag
                    co mnie uradowana wiezie do Londynu.
                    Wiec jak juz lece tym samolotem, to mysle tylko o tym, zeby wejsc
                    jako ostatnia.
                    I jesli zdarza sie, ze nie ma miejsca nad moja glowa, to nie zdarza
                    sie, aby obsluga nie pomogla umiescic bagazu gdzies indziej. A po
                    tym, jak kiedys wysiadalam z samolotu po wyladowaniu tak jak
                    siedzialam (bez mozliwosci wziecia czegokolwiek z polki nad glowa),
                    to lubie miec przed nogami moj sprzet fotograficzny, a klucze do
                    fiacika, domu i portfel w kieszeni w spodniach.

                    Uwaga, uwaga, latam z bachorem jednym, plus drugim kopiacym juz
                    niezle w brzuchu - moim wlasnym. Prosze siadac daleko od nas, bo
                    jeszcze ugryziemy.

                    Z mojego dosc bogatego doswiadczenia w lataniu - lubimy miec miejsce
                    obok panow podrozujacych zawodowo, jakies biznesmeny stesknione za
                    wlasnymi dziecmi. Taki jeden to dziury zrobil w gazecie powaznej i
                    zagladal przez nie do mojego synka.

                    Albo sie chce latac tanio, albo komfortowo.
                    • agazat Re: Priority boarding - beznadzieja! 30.03.08, 15:37

                      > Albo sie chce latac tanio, albo komfortowo.

                      Ano wlasnie.

                      Powiedzcie mi doswidczone w lataniu kolezanki, jak sie maja tanie
                      bilety tanich linii lotniczych do tych wszystkich dodatkowych oplat -
                      a to za bagaz, priority boarding, czy inne uslugi. Plus dojazd na
                      lotnisko w dziwnych wczesnoporannych lub poznowieczornych godzinach.

                      Nie zebym byla na nie, ale slyszac rozne rzeczy tu i owdzie czesto
                      zastanawiam sie, czy tanie linie sa naprawde tanie.
                      • pyza_uk Re: Priority boarding - beznadzieja! 30.03.08, 17:46
                        Nie sa!
                        Wlasnie dzisiaj sprawdzalam polaczenia pomiedzy Londynem a Warszawa na lot ok.
                        10-12/04 na jakies 10 dni i najtanszy bilet dla mnie i corki (prawie 3 lata) ma
                        British A. - £215, gdzie inne, 'tanie' linie lataja w tych samych dniach (i
                        beznadziejnych godzinach) za min. £250. W BA mam jasna sprawe z bagazem,
                        numerowane miejsca, zarcie i picie na pokladzie no i lataja z Gatwick (dla mnie
                        super), do wyboru 3 loty dziennie. I jeszcze jedna wazna rzecz - jak lecialam z
                        BA rok temu i zgubili nam wozek to dostalismy zgode (po 2 dniach od zlozenia
                        zazalenia) na zakup nowego. Kupilismy, oddali kase, a po 4 dniach dostarczyli
                        stary wozek, ktory sie w miedzyczasie znalazl. Dodam, ze nie mialam wykupionego
                        zadnego dodatkowego ubezpieczenia.
                        • agazat Re: Priority boarding - beznadzieja! 31.03.08, 12:30
                          Otoz to ...
                          Mielismy podobna historie z wozkiem z BA. Juz nie pamietam, czy
                          dostalismy wozek zastepczy na lotnisku, czy nie. Na pewno nastepnego
                          dnia rano kurier przywiozl nam nasz wozek do domu, 150km od Wawy.
                        • d.hassenpflug Re: Priority boarding - beznadzieja! 31.03.08, 13:34
                          No gdyby BA zaczelo laskawie latac do Bydgoszczy, to ani sekundy bym sie nie
                          zastanawiala.
                      • kash0303 Re: Priority boarding - beznadzieja! 30.03.08, 18:19
                        agazat napisała:

                        >
                        > Nie zebym byla na nie, ale slyszac rozne rzeczy tu i owdzie czesto
                        > zastanawiam sie, czy tanie linie sa naprawde tanie.

                        No, one sa chyba tylko wtedy tanie jak sie rezerwuje z duzym
                        wyprzedzeniem. A jak trzeba na juz, to pewnie lepiej sprawdzic
                        wszystkich przewoznikow i porownac te dodatkowe oplaty.

                        Inny plus tanich linii (dla osob spoza stolicy) to to, ze lataja
                        wlasnie do mniejszych miejscowosci, a wiadomo, ze kazdy woli leciec
                        bezposrednio do miejsca docelowego niz potem jeszcze tluc sie przez
                        pol Polski.
                        • aniek133 Re: Priority boarding - beznadzieja! 30.03.08, 22:12
                          Problem w tym, że żadne ekskluzywne linie lotnicze nie latają na trasie do
                          Poznania czy Wrocławia :))

                          Kontynuując temat mojej głupoty dodam, że priority boarding obowiązuje widocznie
                          tylko w jedną stronę, bo w drodze powrotnej do Polski czerwonej naklejki nie
                          dostałam, ale to przecież i tak nie ma znaczenia :))
              • lucasa Re: Priority boarding - beznadzieja! 22.03.08, 16:59
                jacinda napisała:

                > A ja nie rozumiem dlaczego musicie wchodzic jako pierwsze?

                ja lubie (hehe) wchodzic jako pierwsza, coby siedziec z rodzina. no,
                ale srednio nas stac na 4 priority boarding.
                A
                • evian5 Re: Priority boarding - beznadzieja! 11.02.09, 14:34
                  dziewczyny ja czegos nie rozumiem. nie latalam nigdy tanimi liniami
                  jeszcze ale planuje teraz lot easy jet albo wizzair.

                  czy na karcie pokladowej nie ma numeru siedzenia?! czyli tak na
                  hurra, kto pierwszy ten lepszy?

                  i tak tez sobie czytam warunki przewozu bagzu easy jet i nie
                  rozumiem. planuje zabrac wozek ktory jest dosc duzy trzy kolowy ale
                  skladany. pisza ze nie biora full size prams, co to full size pram ?!
                  • glasscraft Re: Priority boarding - beznadzieja! 11.02.09, 15:12
                    evian5 napisała:

                    > ... ale planuje teraz lot easy jet albo wizzair.
                    > czy na karcie pokladowej nie ma numeru siedzenia?! czyli tak na
                    > hurra, kto pierwszy ten lepszy?

                    Ja latam "sleezy" jet raz na miesciac do Glasgow... nie ma numeru
                    siedzenia, do samolotu wchodzi sie w kolejnosci:
                    1. speedy boarding (za dodatkowa oplate)
                    2. special assistance
                    3. group A
                    4. group B

                    W ramach grup - kto pierwszy na pokladzie ten "lapie" siedzenie
                    jakie chce. Za pierwszym razem, po lataniu "normalnymi" liniami
                    otwieraja sie oczy... Powodzenia :-))))))
                  • pyza_uk Re: Priority boarding - beznadzieja! 11.02.09, 19:43
                    Evian - ja za 3 tyg. bede po raz pierwsy leciala do PL z Easyjet i tez sie
                    stresuje troche. Nie kupowalam opcji pierwszenstwa, bo czytalam na ten temat
                    negatywne opinie (np. ze polowa samolotu wykupuje ta opcje, wiec jakie tam
                    pierwszenstwo...), ale zadzwonilam wczoraj do nich aby sie o wszystko wypytac:
                    rzeczywiscie najpierw wchodza ci co wykupili opcje; potem osoby wymagajace
                    opieki i w ta grupe 'lapia' sie matki/rodziny z dziecmi; potem reszta pasazerow.
                    Pytalam o wozek, ale spacerowke - nie ma problemu.
                    Jak masz pytania dot. easyjet to dzwon:
                    01582700036 - numer 'landline' UK, ale centrum telefoniczne znajduje sie w
                    Poznaniu, bardzo pomocna polska obsluga klienta (wybralam opcje jez. ang bo
                    polskiego nie maja w menu)
                    • migotka_bober Re: Priority boarding - beznadzieja! 11.02.09, 19:52
                      obowiazuje zasada ze z dzieckiem pchaj sie do przodu mimo ze nie
                      masz karty pierszenstwa
                      zanim oddasz wozek i sie wgramolisz z maluchem to i tak bedzie juz
                      duzo miejsc zajetych ,,,,
                      ale jak bedziesz na koncu czekala z wozkiem to zanim oddasz wozek i
                      sie dogramolisz to juz bedziesz ostatnia ,a wiesz jak w samolocie
                      trwa zanim sie z dzieckiem rozlozysz w fotelu i ze wszystkimi
                      gratami :))

                      buziaki
                      • evian5 Re: Priority boarding - beznadzieja! 12.02.09, 11:17
                        nigdy nie latalam z dzieckiem, to nasza pierwsza wyprawa, moj synek bedzie mial
                        4 mies w momencie wyjazdu, ale jakos damy rade ;))
                        a ja myslalam ze wozek oddaje sie z bagazem ?
                    • evian5 Re: Priority boarding - beznadzieja! 12.02.09, 11:15
                      pyza dzieki za info, ja szukalam wczoraj na ich stronie jakiegos numeru tel. i
                      nie moglam znalezc.
                      • minisufka Re: Priority boarding - beznadzieja! 12.02.09, 14:15
                        wozek bierzesz ze soba az do drzwi samolotu.
                        problem z wsiadaniem w UK jest o wiele gorszy niz w PL, bo ludzie po
                        prostu nie rozumieja jak stewardessa czy ktostam inny mowi 'prsze
                        siedziec, tylko grupa SB, prosze siedziec, teraz special assistance,
                        teraz grupa A, reszta prosze siedziec. kompletnie nie maja pojecia,
                        wszyscy pchaja sie do przodu na raz. okropnosc.

                        swoja droga uwazam, ze easy i inni tani przeowznicy powinni uczyc
                        sie na tych bledach - skoro trzymanie do gory tabliczki
                        z 'SB' 'SA', 'A' czy 'B' nie dziala to moze warto by zatrudnic part-
                        time staff, ktorzy mowiliby do ludzi w ich rodzimym jezyku?

                        zawsze starsznie mi wstyd za tych co sie tak pchaja... zero kultury.
                        nawet jesli nie rozmumie sie co babka mowi, to pchanie sie i
                        popychanie uwazam za karygodne. grrrr....
                        • vierablu Re: Priority boarding - beznadzieja! 13.02.09, 23:56
                          > swoja droga uwazam, ze easy i inni tani przeowznicy powinni uczyc
                          > sie na tych bledach - skoro trzymanie do gory tabliczki
                          > z 'SB' 'SA', 'A' czy 'B' nie dziala to moze warto by zatrudnic
                          part-
                          > time staff, ktorzy mowiliby do ludzi w ich rodzimym jezyku?

                          Rany boskie, tyle sie nalatalam, o jakichs grupach pierwsze slysze!
                          Moze dlatego, ze i tak zawsze wchodze na koncu.

                          Swoja droga jestesmy chyba jedyna nacja, ktora zachowuje sie tak,
                          jakby za wejscie w ostatniej 20-tce grozila kara wiezienia a pierwsza
                          20 dostawala nagrode.
                      • pyza_uk Re: Priority boarding - beznadzieja! 12.02.09, 14:46
                        Ja zawsze korzystam z tej strony, aby znalezc pomocne numery ;)

                        www.saynoto0870.com/
                        • evian5 Re: Priority boarding - beznadzieja! 12.02.09, 17:25
                          pyza jeszcze raz dzieki za info i link.
                          czy wozek biora bez oplat? czy tez placi sie jak za bagaz?

                          odnosnie grup, to skad mam wiedziec w ktorej grupie jestem? czy jest jakas dla
                          rodzicow z niemowleciem?
                          • pyza_uk Re: Priority boarding - beznadzieja! 12.02.09, 18:03
                            Nie ma za co! :)
                            Wozek za darmo (jesli lecisz z dzieckiem); rodziny z malymi dziecmi wchodza w
                            sklad grupy 'special asistant', czyli sa zapraszani do samolotu zaraz po grupie
                            z wykupionym priorytetem - takie info dostalam kiedy do nich zadzwonilam.
                  • alina.walkowiak Re: Priority boarding - beznadzieja! 13.02.09, 10:23
                    Na hurra, kto pierwszy ten lepszy. Ale osoby z dziećmi mają pierwszeństwo.
                    • evian5 Re: Priority boarding - beznadzieja! 13.02.09, 12:51
                      wczoraj kupilismy bilety i juz nie ma odwrotu!! jakos to musimy
                      przezyc ;) rozumiem, ze w tanich liniach pewnie nei podaja ani
                      posilkow ani zadnych przekasek ale czy daja napoje? kawa, herbata
                      albo chociaz woda? bo w swojego picia miec nie mozna.
                      • pyza_uk Re: Priority boarding - beznadzieja! 13.02.09, 13:31
                        Swego czasu mozna bylo kupic na pokladzie samolotu jedzenie i picie; niektore
                        linie czestuja herbata/woda w ramach biletu, ale to rzadkosc. Natomiast wszystko
                        mozna sobie kupic w sklepach bezclowych i wniesc do samolotu. Plus oczywiscie
                        mozesz miec jedzenie/wode dla dziecka.
                      • glasscraft Re: Priority boarding - beznadzieja! 13.02.09, 13:32
                        Daja, jak sie za nie zaplaci. "Picie" mozna kupic po przejsciu przez
                        security, nigdy nie spotkalam sie z zakazem picia wlasnego... picia
                        na pokladzie. Powodzenia!
                      • minisufka picie na pokladzie 13.02.09, 14:17
                        jeszcze nigdy tanie linie latajace do PL nie poczestowaly mnie
                        piciem w ramach biletowych oplat, ale wszystko mozna kupic - i wode
                        i soczek i alkohol. a easy jest nawet podgrzewane panini sprzedaja :)

                        poza tym tak jak dziewczyny mowia - wszystko mozesz kupic w boots
                        czy whsmith po przejsciu przez security.

                        i bedziesz w grupie pierwszej do wsiadania - bo z dzieckiem. a jesli
                        ktos leci bez dziecka to na bilecie drukuja jaka masz grupe.

                        wszystko bedzie dobrze. powodzenia :)
                        • glasscraft Re: picie na pokladzie 13.02.09, 15:52
                          minisufka napisała:

                          > i bedziesz w grupie pierwszej do wsiadania - bo z dzieckiem. a
                          jesli ktos leci bez dziecka to na bilecie drukuja jaka masz grupe.

                          W pierwszej po SB jezeli lecisz "Sleazy" :-)
            • lucasa Re: Priority boarding - beznadzieja! 22.03.08, 16:58
              aniek133 napisała:

              > Tylko jaki sens ma wykupowanie tej niby-uprzywilejowanej karty,
              skoro i tak mam
              > się przepychać? :) Wtedy bym się przepychała "legalnie"? :))

              fajny ten komentarz :)
              A
              • vereena Re: Priority boarding - beznadzieja! 25.03.08, 08:44
                Priority boarding oznacza tylko tyle, że przepychamy się w pierwszej
                fali tłumu - zazwyczaj wykupuje go 50% podróżnych. Najpierw
                wpuszczają tych właśnie, później resztę. Jeśli lecę sama, jest mi
                wszystko jedno, gdzie siedzę. Ale z dzieckiem zależy mi na tym, żeby
                być w miarę blisko toalety i koniecznie koło okna (oglądanie chmurek
                zapewnia mi co najmniej pół godziny spokoju ;)). Widziałam już też
                rodzinę z dzieckiem, która musiała usiąść osobno, bo nie było trzech
                miejsc obok siebie i nikt nie chciał się przesiąść... (Ryanair).
                Swoją drogą - nie uważacie, że takie przepychanki zdarzają się tylko
                w samolotach do Polski? Przy innych stanowiskach zazwyczaj stoją
                grzeczne kolejki...

                A z innej beczki - wiem, że punkt widzenia zależy od punktu
                siedzenia ;) - ale ja, mama trzylatki i kobieta w ciąży - bardzo
                żałuję, że zlikwidowano pierszeństwo wejścia na pokład dla ludzi
                podróżujących z dziećmi. Zwykle jest ich dwoje-troje na lot. To było
                duże ułatwienie, nawet nie ze względu na wybór miejsc, ale raczej te
                przepychanki. A czy naprawdę tak bardzo przeszkadzało to innym
                podróznym? (chodzi mi o linie Ryanair, którymi niestety muszę latać
                do Wrocławia).

                A z jeszcze innej beczki - informacyjnie - British Airways, którym
                zwykle latam do Warszawy przestaje latać do Polski z Heatrow.
                Zamiast tego będzie latać z Gatwick :(((

                • e-vil Re: Priority boarding - beznadzieja! 25.03.08, 12:40
                  Ja nigdy jeszcze nie wykupiłam pierwszeństwa - kilka razy 'dostałam' za
                  wcześniejszą odprawę bagażu (dawniej w WizzAir). Ale i tak przepychanki są na
                  porządku dziennym..
                  coby nie mówić o sytuacji w polskich kolejkach to my mamy we krwi chyba pchać
                  się, stać już przy bramce kilkanaście minut przed otwarciem, niemal biegiem
                  lecieć zająć 'najlepsze' miejsca. Jest to jakby nie patrzeć sytuacja na plus.
                  Odprawa kończy się w rekordowym tempie i nie trzeba w samolocie czekać na
                  spóźnialskich.
                  Ja się z reguły nie śpieszę, lubię siedzieć z przodu albo z tyłu samolotu - i
                  tam przeważnie wolne miejsca się znajdują. Przy wychodzeniu z samolotu też się
                  nie spieszę.. bo co nadrobię przeciskaniem się to strace czekając na bagaż ;)
                • pyza_uk Re: Priority boarding - beznadzieja! 25.03.08, 13:52
                  Kto zlikwidowal pierwszenstwo odprawy dla rodzin z malymi dziecmi itp? Ja, odkad
                  bylam w ciazy, a teraz podrozujac z blisko 3-latka, zawsze podchodze 'obok'
                  kolejki do stanowiska odpraw (nie mowie, o odprawie bagazu, tylko juz o samym
                  boarding) i nikt mi jeszcze nigdy nie robil problemow, mowie zarowno o obsludze
                  lotniska jak i o pasazerach. Moze dlatego, ze mam urocze dziecko, ktore zawieraz
                  znajmosci i flirtuje z kim sie tylko da? ;) A z dzieckiem lubie wchodzic w
                  pierwszym 'rzucie', nawet jak miejsca sa numerowane (jeszcze nie lecialam lotem
                  z niezabukowanymi miejscami), bo nie chce mi sie czekac z mala na reku w kolejce
                  juz w samolocie, zaninim ludzie wloza swoje bagaze podreczne i sie usadowia, a
                  jest to raczej nieuniknione.
                  • vereena Re: Priority boarding - beznadzieja! 25.03.08, 17:45
                    No właśnie - ja tez dlatego lubię wchodzić na początku, jeśli lecę z
                    dzieckiem.

                    Ryanair zlikwidował pierwszeństwo wejścia na pokład dla ludzi z
                    dziećmi już jakieś pół roku temu. Niestety, latając do Wrocławia nie
                    bardzo mam wybór.
                  • lucasa Re: Priority boarding - beznadzieja! 25.03.08, 21:41
                    pyza_uk napisała:

                    > Kto zlikwidowal pierwszenstwo odprawy dla rodzin z malymi dziecmi
                    itp?

                    nam zwracano uwage kilakrotnie - przy check-in, a potem jeszcze przy
                    bramkach... tez mi szkoda. bo to przewaznie bylo kilka osob na caly
                    samolot, a dogodnosc dla rodzicow z malymi dziecmi bardzo duza. a
                    tak, to ryanair ma nowe zrodlo dochodu. i tyle.
                    A
    • b.zyla Re: Priority boarding - beznadzieja! 26.03.08, 08:15
      Kilka moich uwag :

      - Polecam latać tyko z "podręcznym". Ryanair daje wtedy priority
      boarding za friko , w sumie bilet jest tańszy o prawie 20 GBP za lot
      w 2 str. Latając do domu naprawde nie potrzeba tych walizek ,
      zwłaszcza jak ktoś leci na kilka dni. Wystarczy zakupić walizkę taką
      konkretną , ale małą która wchodzi w ramki jako podręczna i naprawde
      sporo ciuchów można tam zmieścić. Za 20 GBP lepiej sobie coś kupić (
      no ciucha ) w pl i zostawić w domu.
      - brak walizki to też szybsza odprawa na odlocie , a w zasadzie jej
      brak !! na przylocie ( istotne zwłaszcza w pl gdzie nie czeka sie w
      kolejce do paszportów) wychodzimy na zewnatrz średnio w 10 min po
      wylądowaniu.
      - jeśli podczas jakiegoś lotu 30-50% ludzi ma priority to musi to
      byc ryanair - właśnie dlatego , że coraz więcej ludzi lata z
      podręcznym i robi odprawe online.
      - jeśli do samolotu dowozi się ludzi autobusem to wogule się to nie
      sprawdza - lepiej wsiadać do niego jako ostatnia osoba i wysiąść
      jako pierwsza - tyle , że nie wiadomo od której strony zajedize i
      które drzwi otwierają :)
      - tanie linie robia overbooking i to chyba częściej niż tradycyjne ,
      tyle , że się o tym dowiadujemy już przy odprawie. Biorąc pod uwage
      obecne prawo to nawet nie jest źle jeśli się to nam przydazy :)
      - jestem w szoku , że rodziny z dziećmi nie mają pierwszeństwa !
      bardzo dziwna polityka ryanair ( ludzie ci są zazwyczaj pozbawieni
      możliwośći latania tylko z podręcznym)

      Jeszcze 2 rady z innej beczki :

      - rezerwując bilet w Easyjet z Polski do UK ( np wylot do pl inną
      linią itp ) i płacąc angielską kartą robimy manewr rezerwacji lotu
      w 2 str i mamy cene w GBP , potem usuwamy wylot i zostawiamy tylko
      powrót który nas interesuje i płacimy - mamy cene w GBP i
      oszczedzamy jakieś 3-4 GBP na bilecie za 40-50 GBP !
      - na lotnisku Luton nie warta stać w kolejce ( jeśli jest długa ) do
      odprawy jeśli nie chcemy szybko przejść na " druga strone" - ok 50
      min przed odlotem idziemyna last-minute check in ( wtedy też
      wyświetla się tma nasz lot) i zostajemy odprawieni bez kolejki ( bo
      tam nie ma kolejki )

      Pozdr!
    • domama Re: Priority boarding - beznadzieja! 31.03.08, 23:26
      ja od zawsze latam Ryanairem do Szczecina,z corka od jakiegos 2,5
      roku.do tej pory nigdy nie kupowalam pierwszenstwa,a zawsze nas
      przepuszczano i o dziwo zawsze faceci podnosili larum,ze kobieta z
      dzieckiem stoi w kolejce do wejscia.Tym razem wykupilam,lecimy za 2
      tyg.ciekawe jak bedzie?Napiszcie,ktora ostatnio korzystala z tego
      przywileju?:)
      • robak.rawback krzyki na pokladzie 01.04.08, 01:38
        dzisiaj sobie w samolocie posiedzialam dwie godzinki i kwadrans kolo
        wrzaskliwego wiercacego sie bachora, rodzice w sumie byli nawet
        spokojni i mama byla na tyle przytomna ze pilnowala zeby mnie butem
        nie kopal. no ale coz.
        drugi bachor darl sie na przodzie samolotu, wiec bylo stereo.

        zaraz sie pewnie ktos obruszy - ze jak to - nie podoba mi sie jak
        bachor wrzeszczy, powinnam sie przeciez cieszyc - a no nie.
        • beatka74 Re: krzyki na pokladzie 01.04.08, 08:33
          robak.rawback napisała:

          > dzisiaj sobie w samolocie posiedzialam dwie godzinki i kwadrans
          kolo
          > wrzaskliwego wiercacego sie bachora.


          Trzeba bylo sobie caly samolot wykupic, mialabys cisze i spokoj:-)
          Nastepnym razem nie lec z innymi iwesz moze znowu "bachorow"
          spotkasz.
          • vereena Re: krzyki na pokladzie 01.04.08, 09:53
            Odkąd sama mam dziecko, zupełnie inaczej patrzę na dzieci w
            samolocie, restauracji i miejscach publicznych. Nawet jeśli
            zachowują się "niepoprawnie", raczej ze współczuciem i zrozumieniem,
            niż z wyrzutem patrzę na ich rodziców. Ale doskonale rozumiem
            odczucia robak,rawback - wystarczy, że przypomnę sobie siebie sprzed
            kilku lat. Rozwiązanie wydaje się proste - wpuszczać ludzi z dziećmi
            do samolotów na początku i sadzać ich razem, z przodu samolotu.
            Wrażeń akustycznych to nie wyeliminuje, ale dotykowe (kopanie,
            wiercenie) owszem. I nikt nie będzie czuł się pokrzywdzony, że
            własnie jemu trafiło się tak niekomfortowe miejsce. Niestety - linie
            lotnicze w zapędach ku czemuś, co wydaje im się polityczną
            poprawnością chyba zapomniały o podróżnych :)
        • d.hassenpflug Re: krzyki na pokladzie 01.04.08, 10:52
          Alez skad. No STRASZNIE mi ciebie szkoda. Ja nie wiem ze tez rodzice nie spuscili manta. Niedopuszczalne, zeby dziecko zachowywalo sie jak dziecko. Ile procent uszczerbku na zdrowiu ?
          Zazalenia do linii lotniczych wysylac.
          Powodzenia w przyszlosci z wlasnymi dziecmi ;)
          • aotearoa Re: krzyki na pokladzie 01.04.08, 14:58
            No i po co kobitki od razu taki sarkazm?

            Z dziecmi lata sie roznie - zdarzalo mi sie siedziec kolo bardzo
            spokojnych dzieci oraz kolo takich ktore krzyczaly od momentu startu
            do ladowania (najczesciej zaraz potem padaly w kamienny sen ze
            zmeczenia ku morderczym spojrzeniom jakiejs 3/4 czesci pasazerow:)))
            Taka niestety uroda podrozowania i chyba trzeba przeleciec z
            Australii do Europy kolo 2-latka z "bardzo zdrowymi" plucami zeby
            uodpornic sie na loty okolo 2 godzinne.

            Najgorsze sa jednak dzieci ktorym rodzice pozwalaja na absolutnie
            wszystko czyli:
            kopanie ludzi dookola
            ciagniecie za wlosy pani ktora siedzi rzad wczesniej
            pozwalanie im na raczkowanie i zagladanie wszedzie dookola (takze
            torby) i slinienie wszystkiego (dotyczy okresu zabkowania).
            To wszystko z obojetnym przyzwoleniem rodzicieli a nawet czasem przy
            udziale udawania ze "to dziecko nie jest moje":)

            Gdyby faktycznie, tak jak jeszcze 2 lata temu, do samolotow
            (jakichkolwiek) wsiadaly najpierw osoby z malymi dziecmi to mozna
            byloby sobie wybrac miejsce blizej lub dalej zaleznie od
            preferencji.

            Inna rzecza jest, ze zaczyna mnie kompletnie irytowac (czytaj
            wku....) ze tzw. tanie linie kaza doplacac za totalnie WSZYSTKO:
            nadanie bagazu, boarding, i inne oplaty (zawsze "zahaczone"
            ubezpieczenie!)
            Za dodatkowe przywileje moge placic, ale uwazam ze nadanie bagazu
            takowym nie jest, zwlaszcza od czasu kiedy nie mozna w bagazu
            podrecznym przewozic wiekszej ilosci plynow i kosmetykow.
            Uff, bo mnie poniesie - na temat tanich linii lotniczych to ja moge
            wyzywac bardzo dlugo:)
            • d.hassenpflug Re: krzyki na pokladzie 01.04.08, 19:16
              I niestety niczyja to wina ze male dziecko sie wydziera. Nie da sie wytlumaczyc,
              nie da sie zastraszyc, nie da sie na sile zamknac paszczy. Sorry. Wszyscy kiedys
              bylismy dziecmi a dziecko to zywiol. Nie da sie okielznac dopoki nie zrozumie i
              pozwoli sie okielznac. Teraz to wiem.
              Moj syn np. raz ze jest na etapie zabkowania i na etapie ciekawosci swiatem.
              Wytlumacz dziecku ze nie moze sie polozyc, nie moze sobie pofikac nozkami lezac
              na brzuszku, nie moze sie powiercic czy poraczkowac. 2 godziny u mnie na rekach
              beda dla niego horrorem. Skoro ma nei kopac, nie ciagnac za wlosy, nie slinic
              wspolpasazerow bedzie ciasno do mnie przypiety przez caly lot co wiaze sie z
              kilkugodzinnym nieustannym rykiem.
              Leciec musze.

              Mnie zaczyna wnerwiac takie skazanie na jednego przewoznika tylko. I w zwiazku z
              tym ze ludzie nie maja zbytniego wyboru ustalaja sobie glupie reguly, placisz za
              jakies bzdury ale ulg nie masz wcale.
              • eballieu Re: krzyki na pokladzie 01.04.08, 21:05
                A co jak dziecko sie slini, nie utrzymuje picia w buzi, nie dlatego,
                ze zabkuje i nie potrafi pic, ale dlatego, ze ma wade? Ma sie
                rdzic/opiekun takiego dziecka tlumaczyc kazdemu dlaczego jego
                dziecko sie slini, ulewa? Mam bratanka, ktory nawet ze wzgledu na
                wiek (27 lat) nie bedzie umial przelykac sliny, zamykac do konca
                buzi, kontrolowac wielu fizjologicznych potrzeb. I wiecie co?
                Podrozuje po Europie, zachodniej. W Polsce byl raz, samolotem i bylo
                to dla jego rodzicow koszmarne doswiadczenie.

                A co z doroslymi o specyficznym zapachu potu? Za grubymi, za
                wysokimi, z krzywa przegroda nosowa, z katarem lejacym sie z nosa, z
                kaszlem,
                I moglabym wymieniac jeszcze duzo.

                Robak, ze wzgledow bezpieczenstwa (np. ewakuacji) dzieci nie sadza
                sie w jednym miejscu w samolocie.

                Jesli macie takie duze wymagania - czarterujce sobie samoloty.
                Latam czesto liniami biznesowymi na trasie Antwerpia - Londyn City,
                dzieci tam sie nie widuje, wspolpasazerowie sa bardzo taktowni i
                kulturalni. Ile razy juz jakis ubrany za kilka tysiecy funtow pan
                pomagal mi wychodzic z trudnych sytuacji z dzieciakiem, to Wam sie
                nawet nie sni. Tylko ten pan pewnie nigdy w zyciu nie jezdzil
                smierdzacym PKS'em, wiec i bardziej zrelaksowany jest w podrozy i
                pozwala mu to na wieksza wyrozumialosc.

                Powtarzam sie - na co dzien jezdze fiacikiem panda, bywa, ze wsiadam
                w smierdzacy pociag do Londynu (sa tacy,zo jezdza tym kazdego dnia)
                i jakos jeszcze nie wpadlam na takie narzeknictwo. Skoro tak bardzo
                podroz liniami Ryanair odbiega od Waszych codziennych standardow
                podrozowania, to dlaczego jeszcze tym latacie? Leccie do Warszawy, a
                pozniej kupcie bilet pierwszej klasy na pociag IC, nawet caly
                przedzial mozecie sobie wykupic i sunac do Wroclawia, Poznania i
                innych duzych polskich miast. Czas to wcale nie pieniadz, nie wtedy
                kiedy tak wazny jest dla Was komfort i nie sluchanie dzieci, ktore
                krzycza/placza.

                Linie, o ktorych piszecie, to wlasnie taki PKS, tylko latac potrafi.
                • e-vil Re: krzyki na pokladzie 01.04.08, 21:57
                  widzę, że wdaliśmy się tutaj w jakąś śmieszną dyskusję o współpasażerach
                  (zwłaszcza tych bardzo młodych). Ja rozumiem, że nasze forumowe mamy są
                  oburzone, że komuś nie odpowiada podróżowanie w warunkach 'umilanych' przez tych
                  najmłodszych.

                  Ja rozumiem, że niemowlaki źle znoszą lot (odczuwają ból przy zmianie ciśnienia
                  i jedynie krzyk im pomaga). Ale też rozumiem osoby, które w podróży chcą trochę
                  odpocząć. Ja wielokrotnie latam po nieprzespanych kilkunastu godzinach i liczę,
                  że w samolocie uda mi się trochę oko 'poćwiczyć'.. Co innego niemowlak, a co
                  innego niesforny kilkulatek, którego rodzice wydają się odpoczywać kosztem
                  innych podróżnych..

                  nie rozumiem też ataków typu "jak Ci się nie podoba - wyczarteruj własny
                  samolot".. jesteśmy równouprawnionymi pasażerami i starajmy się nie uprzykrzać
                  sobie na wzajem podróży. Dzieciom to może ciężko zrozumieć, ale mamy powinny
                  mieć to na uwadze, że nie każdy jest zwolennikiem kopania w siedzenie czy bicia
                  po głowie.
                  • eballieu Re: krzyki na pokladzie 01.04.08, 22:26
                    Sceny o biciu w glowe wspolpasazerow, pluciu, kopaniu w siedzenie
                    czy oslinianiu obok siedzacego, to chyba biora sie z opowiesci lekko
                    przesadzonych. Bardzo czesto latam/przemieszczam sie na kontynent
                    tunelem - w zasadzie przestalam liczyc, bo jak nasz smyk skonczyl
                    rok, to na liczniku mial jakies 20 lotow i nie widzialamm takich
                    scen. Dzis dzieciak ma 3 lata prawie i ciagle takich scen nie
                    widzialam. A zycie dalej mam intensywne.
                    I nie sadze, ze nasz sie przystosowal do sytuacji "bycia w drodze",
                    ot kazdy dzieciak jest inny. Jeden reaguje placzem nawet na
                    zamkniecie go pasami w aucie (wiesz ile osob z wlasnym dziecikiem we
                    wlasnym samochodzie wytrzymac nie moze, nigdzie nie jezdzi,
                    ogranicza wyjazdy do minimum koniecznego, matki poza wlasna dzielnie
                    sie nei ruszaja, bo przeraza je fakt ruszenia gdzies autem z wlasnym
                    dzieckiem), z drugim mozna pojsc na obiad pieciostopniowy do
                    restauracji z dwoma gwiazdkami Michelin. Nie wydaje mi sie, zeby
                    zachownaie tego pierwszego dziecka bylo jakos do wymodelowania przez
                    rodzicow. Dopoki takie cos mowic nie zacznie, to sie nie dowiesz o
                    co chodzi. A moze cierpi na chorobe lokomocyjna?
                    Mam ten drugi gatunek, zwykle taki jest, ale bywa, ze wstepuje w
                    niego diabel. We mnie tez;-). Ale ja juz zsocjalizowana jestem na
                    amen.

                    Oastatnio jakies Polce (strzelam, ze Polce bo wygladala jak ze
                    zdjecia z wystawy w Starym Browarze "o to Polska", biale wlosy
                    prasowane z czarnym odrostem, sztuczne paznokcie i solarium)
                    przeszkadzalo, ze jakies piosenki nucilam gadowi na 10 minut przed
                    koncem lotu. Ja nie fukalam i prychalam, jak z jej uszu dolatywal
                    jakis jazgot przez caly lot, albo jak popsiukala sie perfumem tuz po
                    usadowieniu sie w siedzeniu samolotu)

                  • aniek133 Re: krzyki na pokladzie 01.04.08, 22:28
                    Święte słowa :) A ja chciałam tylko przestrzec przed wykupowaniem priority
                    boarding :))

                    Swoją drogą, jeśli już w tym kierunku podążyła ta dyskusja... nie można dać
                    maluchowi na tę wyjątkową okazję lotu jakiejś herbatki, żeby był spokojniejszy?
                    Tylko niech mnie zaraz nie atakują wszystkie Matki-Polki, że chce im dzieci
                    naszprycować narkotykami :P Gdyby dziecko spało to każdy, włącznie z matką,
                    miałby trochę więcej spokoju.
                    Mnie osobiście wyjące dziecko gdzieś w dali nie przeszkadza, bo przecież w
                    samolocie jest dość głośno i tak, ale co innego, gdy siedzi tuż obok i jeszcze
                    przeszkadza w dodatkowy sposób :/
                    • yndrk Re: krzyki na pokladzie 15.02.09, 13:27
                      aniek133 napisała:



                      > Tylko niech mnie zaraz nie atakują wszystkie Matki-Polki, że chce im dzieci
                      > naszprycować narkotykami :P Gdyby dziecko spało to każdy, włącznie
                      > samolocie jest dość głośno i tak, ale co innego, gdy siedzi tuż obok i jeszcze
                      > przeszkadza w dodatkowy sposób :/

                      Czy dobrze pamiętam - jesteś nauczycielką? Jak tak, to chyba bardzo nienawidząca dzieci:)
                      Jeśli nie, to cóż nie każdy musi kochać rozrabiające dzieciaczki.
                  • glasscraft Re: krzyki na pokladzie 01.04.08, 22:58
                    No wlasnie, forumowe mamy moze powinny wziac pod uwage, ze forumowe
                    nie-mamy takze zaplacily za bilet i maja praw do podrozowania w
                    zjadliwych warunkach....; nikt malych ludzi nie wini za to, ze im
                    bardzo taki sposob podrozowania nie pasuje (oczywiscie, ze nie ma
                    jak maluchowi wytlumaczyc, ze za dwie godziny gehenna sie skonczy)
                    ale niektore mamy przy porodzie pozbyly sie szarych komorek i
                    cokolwiek maluch bedzie wykonywal (bez wzgledu na to, czy da sie to
                    skontrolowac czy nie) to one beda bily brawo i nie reagowaly - stad
                    nienawistne spojrzenia innych pasazerow. Mnie sie nie podoba, jezeli
                    maluch za mna bedzie kopal moje siedzenie przez caly czas a mamusia
                    nie bedzie malucha powtrzymywac, tak samo jak tejze by sie nie
                    podobalo, gdybym ja sie podprawila alkoholem i zaczela spiewac
                    koledy (albo tez inne morskie opowiesci) na caly glos budzac
                    maluchy, ktore zamiast kopac zapadly w sen.
                    • robak.rawback Re: krzyki na pokladzie 02.04.08, 02:05

                      na serio mam nadzieje ze lecac samolotem trafisz na mnie bo ja
                      zamierzam na siedzenie zrobic kupe (smierdzaca bo bedzie po kanakach
                      z czosnkiem), oraz przez dwie godziny sluchac na laptopie
                      rytmicznych przebojow, nie zadnej beyonce, tylko Slipknot bez
                      sluchawek, zeby MI sie fajnie lecialo.
                      zacytuje Cie jak zaprotestujesz.

                      roznica miedzy pociagami i autobusami, ktorymi stale jezdze jest
                      taka ze w kazdej chwili moge wysiasc jak mi cos nie pasi. na
                      przyklad tak jak to zrobilam jak stwierdzilam ze nie chce stac z
                      kolanem w paszczy rotweilera bez kaganca w zapchanym autobusie. w
                      samolocie jestem raczej uziemiona;
                      uniebiona?


                      beatka74 napisała:
                      > Trzeba bylo sobie caly samolot wykupic, mialabys cisze i spokoj:-)
              • mama-123 Re: krzyki na pokladzie 02.04.08, 03:01
                Pozwole sobie nie zgodzic sie ze stwierdzeniem, ze maluchowi nie da
                sie wytlumaczyc. Wszystko zalezy od checi i umiejetnosci rodzica
                badz opiekuna. Z niemowlenciem to juz wogole zaden problem, co
                najwyzej gdy zrobi w pieluche i trzeba takiego malego delikwenta
                przewinac. Mysle, ze taki maluch przespi wieksza czesc lotu, troche
                popije, moze cos tam pogryzie., troche pogaworzy, ale zapewne
                glownie bedzie spal w ramionach mamy. Gdybym miala leciec z moja
                trojka dzieci, to jestem pewna, ze bez trudu i uciazliwosci dla
                innych pasazerow poradzilabym sobie. Z trojka jeszcze nie latalam,
                ale dwojka malych dzieci i to z przesiadka i nie bylo zadnych
                problemow. Mysle, ze nie docenianie inteligencji dzieci.
                Poza tym, wiekszosc pasazerow na szczescie jest bardzo pomocna i
                pomaga, gdy czasem cos potrzeba.
                Podstawowa sprawa to przygotowanie zabawek, czasem przekasek,
                ksiazeczek , tak zeby dziecko mialo co robic.
                • realistka2008 Re: krzyki na pokladzie 02.04.08, 10:50
                  mama-123 podstawowa sprawa to jeszcze trzeba chcieć.

                  A nie wsiadać do samolotu pełnego ludzi z prezentowanym tu nastawieniem: moje dziecko ma prawo wrzeszczeć, kopać i generalnie robić to na co ma ochotę. A reszta pasażerów ma pecha, że akurat z nami leci. Mamusi to wisi, mamusia ma w du**ie, że jej pociecha może być dokuczliwa dla otoczenia. Niech cierpią albo na przyszłość wykupią sobie cały samolot dla siebie.

                  No ale to już kwestia kultury osobistej rodziców. Niestety.

                  Tylko nie ma co się potem dziwić, że przy takim podejściu prezentowanym przez sporą część mamuś, ludzie są potem uczuleni na siadanie obok matki z dzieckiem.
                  • mama-123 Re: krzyki na pokladzie 02.04.08, 19:16
                    z drugiej strony gdy bylam dzis w bibliotece, to niektore dzieci tak
                    krzycza, wariuja, ze pewnie nawet chec nic nie pomoze. Nie
                    ocenialabym tak surowo rodzicow. Niekotrzy chca, ale nie potrafia.
                    Problem jest gdy chca ,ale nie potrafia, a jeszcze gorzej gdy nie
                    chca. Tych jednak nie ma chyba zbyt wiele.
        • deadeasy Re: krzyki na pokladzie 06.04.08, 19:23
          robak.rawback napisała:

          > dzisiaj sobie w samolocie posiedzialam dwie godzinki i kwadrans kolo
          > wrzaskliwego wiercacego sie bachora, rodzice w sumie byli nawet
          > spokojni i mama byla na tyle przytomna ze pilnowala zeby mnie butem
          > nie kopal. no ale coz.
          > drugi bachor darl sie na przodzie samolotu, wiec bylo stereo.
          >
          > zaraz sie pewnie ktos obruszy - ze jak to - nie podoba mi sie jak
          > bachor wrzeszczy, powinnam sie przeciez cieszyc - a no nie.
          >
          ha-ha wrzeszczacy bachor...

          chrapiacy obok a Tobie iPod wysaida - "MIOD MALINA!"
        • sta.ri Re: krzyki na pokladzie 16.02.09, 20:40
          Nie kazde placzace dziecko to rozwydrzony, terroryzujacy rodzicow bachor.
          Rozumiem, ze milo jest spedzic podroz w ciszy, ale zrozumcie, ze dzieciece
          cialka sa nieco inne niz nasze-dorosle. Dzieci bardzo czesto maja problem z
          wyrownaniem cisnienia, co powoduje potworny bol. (Jak nie wiecie jak to jest
          sprobujcie ponurkowac bez przedmuchiwania uszu). Podobno pomaga na to nieustanne
          ruszanie zuchwa :) czyli cukierki, gumy, smoczki na czas lotu jak najbardzoej
          sie przydaja :).

          A dla tych zdenerwowanych krzykami pasazerek polecam oprocz odrobiny empatii,
          ipoda z dobra muzyka, polar pod glowe i duzo relaksu :)

          Bezdzietna
          sta.ri
      • princessa24 Re: Priority boarding - beznadzieja! 03.04.08, 00:26
        hej.Ja wlasnie dwa dni temu wrocilam. lecac z Anglii wizzairem
        akurat byl blad jakis i podali lot,który nie sitnial-jako,ze ja
        mialam inny numer grzecznie czekalam a na koniec sie okazalo,ze to
        pomylka, wiec tak juz spozniona wsiadlam do samolotu -na szczesciue
        awaryjne bylo wolne wiec trafilo mi sie miejsce przy okienku:)

        Ale gdy wracalam, w Polsce nie nakleili mi naklejki priority- a ja
        nie zauwazylam, gdy juz przeszlam osobista i czekalismy na lot
        podeszlam do obslugi wyjasnilam,ze kupilam ale nie mam -kazali
        podejsc z boku -i tak tez bylo podeszlismy z boku i wesszlismy jako
        pierwsi:))) czasem trzeba sie troszke podopominac o swoje:) ale to
        chyba we wszystkim
    • deadeasy Re: Priority boarding - beznadzieja! 06.04.08, 19:21
      Troche ze spoznionym zaplonem ale coz...

      Mialam takie same doswiadczenie w Gdansku (w Liverpool obylo sie bez problemow).
      Pani przy odprawie przypomniala mi, ze mam "priority" ale przy gate to po prostu
      byla kaszana. Rodziny z dziecmi zostaly wezwane a reszta to sie musiala miedzy
      siedzeniami przeciskac (kto lecial z Walesy ten wie). Napisalam grzeczny e-mail
      z zazaleniem do WizzAir. Oddali kase za "priority" (nie o kase chodzilo ale o
      sam fakt). Teraz w Gdansku prosza *najpierw* z "priorty" a potem "dzici" -
      pasazerowie z 15-to latkami 1.70m probuja sie ciagle wepchnac ;o) - wiec jak sie
      nie napisze to oni nie wiedza jaki balagan jest na lotnisku.

      Co do pytania "po co priority" - nie kazdy chce byc czescia "winogrona" a poza
      tym nasi rodacy bardzo czesto maja bagaz podreczny wiekszy on tego "normalnego",
      wiec zeby miec swoj pod reka najlepiej wsiadac jak najwczesniej. Ianczej
      siedzisz na ogonie a Twoja torba jest z przodu samolotu. ;o) Troche kijowo jak
      sie wysiada ;o)
    • agg3 Re: Priority boarding - beznadzieja! 16.02.09, 20:17
      dla mnie podrozowanie z moja corka to mega stres, juz na sama mysl
      cisnienie mi skacze. Ona jest jak bomba atomowa, nie wiadomo kiedy
      eksploduje jej energia.
      rozumiem irytacje nie-mam, ale dla mam to te zadna przyjemnosc.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka