Dodaj do ulubionych

jest mi tu dobrze

22.01.07, 22:39
bardzo fajny kraj. w odroznieniu od obecnego usa (10 lat temu powiedzialbym
moze inaczej). czlowiek nie ma az takiego problemu z koszmarnymi mediami,
koszmarnym amerykanskim prowincjonalizmem (the greatest nation on earth smile
bucowatosci panow na granicy.

kanada to multi-culti w akcji, i na razie odpukac w niemalowane - swietnie
dziala. jak nam jacys towarzysze z poludnia nie zepsuja atmosfery, bedzie to
najlepszy (ostatni?) kraj gdzie mozna zyc wsrod Innych.
bardzo innych, bo ja codziennie jestem w pracy i czasem po pracy w grupie
ludzi skaldajacej sie z bialych anglosasow, tamilow, chinczykow, hindusow i
bog raczy jeszcze spamietac kogo. i nie zawsze biali dominuja. tam gdzie
mieszkam tak, ale wlasnie moj sasiad sie wyprowadza i na nasza uliczke zawita
rodzina koreanska. naprawde mi multi-kulti nie przeszkadza, a nawet to lubie.
nigdzie takiego zakresu restauracji etnicznych jak w toronto! (bywalem,
bywalem w usa i wiem co mowie).

praca? mniejszy wyscig szczurow niz w wielu innych krajach. moja prace lubie.
fakt ze teraz moge stukac sobie w klawiature o czyms wszak swiadczy.
pieniadze? jakos koniec z koncem wiaze. juz mowie. jestem wyksztalciuchem.
przyjechalem bo moj uniwerek zgodzil sie na prawie $100k/rok (amerykanskich,
amerykanskich. zreszta za pare lat jedyna roznica miedzy usd a cad bedzie to
ze nasze przypominaja kolorowe banknoty do gry monopoly, a amerykanskie sa
zielone). podatki? cos kolo 28%, z tego co kiedys sobie policzylem.
po odliczeniu dobrowolnych oplat za specjalne uniwersyteckie swiadczenia
(dodatkowy plan med., ubezp. na zycie, itp, oraz parking w dwoch miejscach w
toronto, jedno na kampusie w downtown) zostaje $5700 (cad) na miesiac na reke.
no oczywiscie nie liczcie na tyle jesli jestescie mlodzi (ja - 46).
kalkulujcie i nie przyjezdzajcie jesli macie biedowac i narzekac.
daje wam tylko przyklad z wyzszej polki zarobkowej w kanadzie.

dla porownania, dobry dom w toronto bedzie was kosztowal 350-500 tysiecy,
poza pewnie 250-400.
co oznacza ze latwo uzbieracie na downpayment gotowkowy, reszta pozyczka,
jak na calym swiecie, nie pamietam ile place, pewnie 4.5% oprocentowania
(zmienny procent).

jesli chodzi o, jak to ktos napisal, "przyglupawych ludzi", nie mam
komentarza. mlodziez jest dokladnie tak samo przyglupawa jak w usa, szwecji
itp., tzn. owszem na poziomie szkoly sredniej jest tu sporo zajec
pozalekcyjnych (drugs, sex; malo violence). dorosli? polowa ludzi ma w moim
miescie jakies wyksztalcenie 'wyzsze' (po szk. sr.), chociaz moze to byc
naturalnie tylko vocational college. jakos nie zauwazylem problemow z
idiotyzmem, buractwem, rozpowszechnionym chamstwem i cwaniaczkowatoscia, ani
zadzieraniem nosa, tepym patriotyzmem (w czym pomaga fakt, ze narod kanadyjski
nie istnieje) i tak dalej i temu podobne.

mam zastrzezenia do: ilosci ludzi w toronto i czasem jechaniu 40 km/h (nigdy
staniu) korku na wielopasmowej autostradzie , odleglosci do porzadnego lasu,
co tam jeszcze? nic wiecej nie przychodzi mi w tej chwili do glowy, na pewno
czasem na cos narzekam bo lubie krytykowac (jak to slowianin).
kompensuje to sobie dosc extremalnymi hobby.
w tym roku chcialbym poleciec na karaiby, zaopatrzylem sie juz w przewodnik,
mapy lotnicze i na wiosne zaplanuje dokladnie trase. na bahama bede lecial
jakies dziewiec godzin (oto znacznie uproszczona trasa, nie mialem
cierpliwisci wstukac dokladniej miedzyladowan. ale tak czy owak, jesli pogoda
bedzie dobra, w jeden dzien dotre do miejsc gdzie bede mogl i fruwac w
trojkacie bermudzkim i nurkowac na rafach. czy to nie piekne?)

www.landings.com/evird.acgi$pass*89274370!_h-www.landings.com/_landings/pages/search/search_dist_apt.html

nie wiem czy was przekonalem... mysle jednak ze niektorzy z was musza znacznei
poszerzyc horyzonty i mierzyc sily na zamiary. kanada, australia, nawet ciagle
jeszcze usa, inne kraje, nie sa takie zle. w europie jest troszeczke duszno,
chociaz i tam da sie przetrwac.

y-k-w
----------------------------------
> Zadupie, kraj robotniczej pracy, wysokich cen, niskich zarobkow i
> przyglupawych ludzi, ktorzy Ci za plecami robia kolo dupy (nie mowa tu o
> Polakach).
> Wyjezdzam z tego gowna jak najpredzejsmile
Obserwuj wątek
      • you-know-who ok. 22.01.07, 23:00
        > jak milo poczytac, ze komus jest dobrze!!!

        (masz dosc nie-europejskie podejscie, albo jeszcze nie jestes zgorzknialy.
        np. w szwecji nie uslyszysz szczerze wypowiedzianego takiego tekstu, w polsce -
        hmmm - waham sie. jak tam ostatnio z zawiscia?)

        pzdr

    • you-know-who link 22.01.07, 22:55
      www8.landings.com/cgi-bin/dsp_plot.pl?pass=89274370&imgfile=trackUIqkdw.gif
      aha, widze ze tamta mapka sie nie chce pojawic sama. jesli i ta powyzej nie
      zadziala, to albo wstukajcie lot pomiedzy takimi punktami: CYKZ--KFLL--MYNN, z
      predkoscia 140 kt, i zaptaszkujcie wszystkie opcje mapowania. albo tez.... nic
      nie wstukujcie tylko uwierzcie na slowo ze z toronto jest wszedzie blisko (na
      wschodzie kontynentu).
    • ertes Re: jest mi tu dobrze 23.01.07, 02:46
      >ielone). podatki? cos kolo 28%, z tego co kiedys sobie policzylem.

      Chlopcze, uniwersytet to widziales na obrazku.
      Takie bzdury i glupoty wypisuje albo totalny glab albo dradam co na jedno wychodzi.
    • robinhood101 Re: jest mi tu dobrze 23.01.07, 05:31
      Po kilkudziesieciu latach zycia w Kanadzie i obecnym na stale juz zyciu w USA,
      moge ci powiedzic, ze jest wrecz odwrotnie, niz piszesz. To nie Amerykanie sa
      prowincjonalni ale Kanadyjczycy i to z calym szacunkiem dla nacji, ktore
      reprezentuja Kanade.
      "Czlowiek nie ma az takiego problemu z koszmarnymi mediami,
      koszmarnym amerykanskim prowincjonalizmem (the greatest nation on earth smile
      bucowatosci panow na granicy" - piszesz.
      Oj cos mi sie wydaje, ze wcale tej Kanady nie znasz. Raz dlatego, ze media w
      Kanadzie, to glownie media amerykanskie. Kanadyjskie sa tak zle i nudne, ze
      nikt ich nie oglada...A prowincjonalizm??? Kanada jest z tego slynna.

      W dowcipach o Kanadyjczykach krazy stereotyp kanadyjskiego WOSP-a, ktory zdrowo
      je, duzo sie gimnastykuje i spi odpowiednia ilosc godzin....i nie jest
      specjalnie inteligentny. Mimo sympatii do tego kraju musze przyznac, ze
      Amerykanie sa wspanialymi obserwatorami.

      Widac z daleka, ze nie masz do czynienia z zadnym srodowiskiem kanadyjskim a
      glownie tym w pracy. Co wiec porabiasz???

      Profesorowie na uczelniach wspaniale zarabiaja ale tylko wtedy, gdy sa
      zatrudnieni na etacie. A o to wyjatkowo trudno, nawet gdy sie jest wybitnym
      specjalista (jak na przyklad Valery Fabrikant, ktory dostal kota, bo go ciagle
      zbywali a specjalista byl naprawde wybitnym....).
      Od czego wiec jestes specjalista, ze specjalnie po ciebie poslali do Polski i
      natychmiast zatrudnili za 100K nie biorac pod uwage zes obcy, gdzie indziej
      wyksztalcony i zle mowiacy po angielsku????? Jakich to specjalistow Polska
      produkuje, ze ich nie ma w Kanadzie???
      Cala reszta ambitnych Polakow po studiach i z aspiracjami naukowymi wyklada na
      kanadyjskich uczelniach ale przewanie na kontrakt.

      Od wysokich dochodow w Kanadzie placi sie 29% podatku wiec mniej wiecej
      trafiles w 10 ale znowu dziwne mi sie wydaje, ze wyksztalcony czlowiek,
      profesor, nie wie, jaki procent podatkow musi odprowadzic co roku, ile mu
      wyciagaja z kieszeni i strzela w ciemno.
      Obudz sie, bo cie okradna!
      Sam sobie nie robisz podatkow??? To takie proste. Kupujesz program komputerowy
      i w ciagu 15 minut mozesz sobie sam zrobic income tax. Program kosztuje niecale
      30$ wiec na pewno cie bedzie stac zwazywszy, ze zarabiasz setki tysiecy....
      Jak dlugo mieszkasz w swoim multi-culti???
      Z doswiadczenia wiem, ze podobne atrakcje sa do zniesienia tylko dla tych,
      ktorzy naprawde nie wiedza na czym polega problem multikulturowy. W stanach
      wiedza i dlatego kazda niemal rasa i grupa etniczna ma swoje dzielnice. Tu
      jakos nie chca sie mieszac i mysl Miedzynarodowki komunistycznej laczyc z
      innymi narodami, nie chce byc multi-culti.

      Ja nawet zaplacilem abstrakcyjnie wysoka sume pieniedzy za dom w drogiej
      dzielnicy, tylko dlatego aby ogladac ciagle te same, biale geby o wysokich
      dochodach.
      Multi-culti nie ciagnie mnie. Nie ciagnie mnie do smrodu kuchni koreanskiej,
      meksykanskich pijakow macho, ktorzy robia sobie codziennie fieste ani do
      zadnych innych kolorowych. Mimo, ze zatrudniam u siebie w firmie wszystkie
      mozliwe rasy, wole mieszkac w nudzie i nieciekawym bialym towarzystwie, bo tam
      przynaleze, wiem czego moge sie po nich spodziewac i nieznosze przykrych multi-
      culti niespodzianek.




      • ertes Re: jest mi tu dobrze 23.01.07, 06:21
        28 czy 29% podatkow to zwykla uluda nie majaca nic wspolnego z prawda.
        Kanada jest najwyzej opodatkowanym krajem z G7.
        Oczywiscie kazdy biedny wychwala gdyz zyje na koszt bogatych.
        Kanadyjski dolar jest bardzo silnie zwiazany z amerykanska gospodarka a ostatnio
        i chinska. Kanada to glownie commodities a nie produkcja: diamenty, zloto, uran,
        wegiel, aluminium itp.
        Kanadyjczycy a za nimi inne nacje jak Polacy zarzucaja aroganctwo Amerykanom
        wysmiewajac sie z nich na kazdym kroku, w TV w radiu itp co samo w sobie jest
        arogancja. To wlasnie w Kanadzie sie slyszy na kazdym kroku "we are #1!".

        Cale to multi-kulti i socjalizm doprowadzil do tego ze mieszkaniec Kanady nie
        potrafi okreslic jaki to jest kraj i jak tam sie zyje choc raz nie robiac
        porownania do USA.
    • dr_pitcher Re: jest mi tu dobrze 23.01.07, 08:29
      Panowie i Panie:

      Odrobine realnosci:

      1) Profesor uniwersytetu to pensja pomiedzy $k67 a $k130 dolarow, zalezy od
      fakultetu, 'rankingu" i obowiazkow administracyjnych

      2) Podatki to 29% (co najmniej), ale inne "deductibles" - emerytura,
      ubezpieczenie moga w sumie dochodzic do 35% albo i wiecej

      3) Przyzwoite domy w Toronto to w tej chwili w okolicy $k400 w gore

      4) co do zasciankowsci - zalezy od punktu widzenia i grupy

      5) moze i meksykanska kuchnia smierdzi, ale czy kiszona kapusta pachnie?
      kazdy ma swoje przyzwyczajenia

      6) z tym najwiekszym opodatkowniem w G8 to mit, zalezy jak liczyc. Jak wezmiesz
      pod uwage wsyzstkie podatki ktore mamy przyjemnosc (watpliwa) placic to wychodzi
      wiecej niz w USA, ale mniej niz w Szwecji i Francji. Poza tym, dla przecietnego
      czlowieka, licza sie koszty extra. W moim przypadku (dwojka dzieci, zdrowie) w
      USA musialbym placic za szkoly i ubepeiczenie zdrowotne extra i w sumie
      wychodziloby na to samo. W Waszyngtonie podatki od nieruchomosci oraz od
      zarobkow sa o 5% wyzsze (w sumie) jak w Ontario. Przy zarobkach mniej wiecej
      na tym samym poziomie (dla naukowcow)

      • ertes Re: jest mi tu dobrze 23.01.07, 17:05
        Wszystko mialoby by sens gdyby Szwecja nalezala do G8...

        Suma podatkow kanadyjskich jakie musi zaplacic rodzina zarabiajaca 75k rocznie
        to wedlug Frasier Institute 49%.

        Najwyzej w G8.

        >ubepeiczenie zdrowotne extra

        Zawsze mnie smiesza takie teksty. A te podatki w Kanadzie co na co placisz?
        Chyba ze wierzysz ze masz cos "za darmo"... hehe to wtedy zyjesz w lala land.
        • dr_pitcher Re: jest mi tu dobrze 25.01.07, 16:55

          > Suma podatkow kanadyjskich jakie musi zaplacic rodzina zarabiajaca 75k rocznie
          > to wedlug Frasier Institute 49%



          tez zalezy od tego na co wydajesz. Frasier bierze po uwage wszystkie podatki
          (gst tez).

          We Francji, w ktorej mieszkalem przez pare ladnych lat, po doliczyniu absolutnie
          wszsykiego bylo ok 60%

          Podam przyklad: Zarabiam $k88, na czystko po odliczeniu podatkow od dochodow,
          ubezpieczen, pensji etc (kore sa obowiazkowe, zatem jak podatek) zostaje $k52
          mniej wiecej polowa z tego ($k26) idzie na wydatki opodatkowane gst i pst($3,.
          zatem w podsumowaniu place
          Jesli chodzi opieke medyczna: chodzilo mi o to, ze w Kanadzei jest to wliczone w
          podatek, w USA jest to "podatek" dobrowolny, ale mimo wszystko podatek
    • jarecki32 Re: jest mi tu dobrze 23.01.07, 14:24
      milo przeczytac na tym forum pozytywna i optymistyczna opinie na temat tego
      kraju. Ja sam znam Kanade duzo lepiej od USA, bo troche zwiedzalem a troche
      jezdzilem sluzbowo ( i tez zwiedzalem). Oba kraje sa ogromne, geograficznie i
      etnograficznie bardzo zroznicowane. Podatki beda zalezec nie tylko od wysokosci
      zarobkow, ale i od tego gdzie sie mieszka. Dla przykladu, Quebec ma plan
      zwalniania od podatku prowincjalnego specjalistow w pewnych dziedzinach, ktorzy
      przyjezdzaja z USA ( znam tez przyklad z UK ). Wiec wszytkie te wyliczenia
      podatkowe moga byc zawodne. Dochody dla specjalistow (powiedzmy inzynier
      systemow telekomunikacyjnych z 15-20 lat doswiadczaniem )beda w granicach 100-
      150k ( miejsce, wielkosc firmy, union lub bez union czynia roznice)
      Co by nie napisac jedno jest pewne, ze sa tylko dwa niezawodne sposoby na
      zapewnienie sobie tutaj wzglednego dobrobytu:
      1. Solidne wyksztalcenie, najlepiej doktorat z dobrej uczelni i jeszcze lepiej
      z dobrej uczelni kanadyjskiej (bo to daje prawa do roznego rodzaju praktyk
      zawodowych) a takze cierpliwosc w pokonywaniu roznych przeszkod, ktore od czasu
      do czasu sie pojawiaja, lub
      2. Zaradnosc polaczona z duza inteligencja emocjonalna i szukanie drogi do
      pomnazania majatku poprzez wlasny biznes.

      (polaczenie jednego i drugiego jest oczywiscie optymalne)
      • ertes Re: jest mi tu dobrze 23.01.07, 17:20
        I racja, Kraj tak naprawde jest fantastyczny.
        Czy najlepsze miejsce na swiecie?
        Dla jednych tak a dla innych nie.
        Tego typu pytania nie maja najmniejszego sensu.

        Ja mieszkalem 11 lat w Kanadzie i teraz 6 w USA. Zdecydowanie wole USA co nie
        znaczy ze kazdy musi miec identyczna opinie.
    • you-know-who nic nie poradze, jest mi tu naprawde dobrze 24.01.07, 02:03
      dzieki za wpisy, moi drodzy. bardzo sie ciesze ze nie zgadzacie sie w wiekszosci
      ze mna. po to przeciez zalozylem ten skromny watek smile

      ok, to jest moja odpowiedz dla wszystkich, jak leci, wiec czytajcie a moze cos
      do kazdego z was odpisalem.

      ----
      ertes pisze
      Chlopcze, uniwersytet to widziales na obrazku.
      Takie bzdury i glupoty wypisuje albo totalny glab albo dradam co na jedno wychodzi.

      hmmm. nie wiem, nie wiem. co sie odpisuje na taki post? czytaj dalej ertes, nie
      lam sie! aha, co to jest dradam, dr adam? rzeczywiscie jestem glab, aliuzju nie
      ponial.

      -----
      robinhood101 zapewnia mnie z usa, ze jest odwrotnie niz ja pisze. to nie
      amerykanie sa prowincjonalni ale kanadyjczycy. to zalezy. opinia potoczna jest
      taka jak mowisz i nie zaprzeczam jej. the boring nation. canucks. oczywiscie to
      opinie rozpowszechnione wsrod redneck'ow amerykanskich, ktorzy nie wyjezdzali z
      ich najwspanialszego kraju (nie ma bowiem powodu).

      mentalnosc kanady jest bliska europejskiej, mimo ze zycie w ontario wyglada jak
      amerykanskie. dlatego amerykanskie media i amerykanscy patrioci sa tepi i
      szczerze mowiac nudni. oto co mam na mysli.

      On behalf of Canadians everywhere I'd like to offer an apology to the United
      States of America. We haven't been getting along very well recently and for
      that, I am truly sorry. I'm sorry we called George Bush a moron. He is a moron,
      but it wasn't nice of us to point it out. If it's any consolation, the fact that
      he's a moron shouldn't reflect poorly on the people of America. After all, it's
      not like you actually elected him.

      I'm sorry about our softwood lumber. Just because we have more trees than you,
      doesn't give us the right to sell you lumber that's cheaper and better than your
      own. It would be like if, well, say you had ten times the television audeince we
      did and you flood our market with great shows, cheaper than we could produce. I
      know you'd never do that.

      I'm sorry we beat you in Olympic hockey. In our defence I guess our excuse would
      be that our team was much, much, much, much better than yours. As word of
      apology, please accept all of our NHL teams which, one by one, are going out of
      business and moving to your fine country.

      I'm sorry about our waffling on Iraq. I mean, when you're going up against a
      crazed dictator, you want to have your friends by your side. I realize it took
      more than two years before you guys pitched in against Hitler, but that was
      different. Everyone knew he had weapons.
      (...)

      ok, zostawmy to, i przejdzmy do podatkow.
      > Profesorowie na uczelniach wspaniale zarabiaja ale tylko wtedy, gdy sa
      > zatrudnieni na etacie. A o to wyjatkowo trudno, nawet gdy sie jest wybitnym
      > specjalista.
      prawda. nie przyjechalem, nota bene, z polski. losy rzucaly mna, albo moze ja
      nimi, w rozne strony: polska(do 1 roku po studiach na uw), usa (7+ lat), szwecja
      (11 lat), teraz kanada (2 lata).

      > zle mowiacy po angielsku?
      taaaak. corka twierdzi ze smieszy ja jak ja albo jej mama klniemy czasami
      (rzadko!!!) po angielsku, bo to sie wsrod nich robi inaczej. poza tym nie
      narzekam. a propos, w kanadzie nie byloby to takim grzechem jak gdzie indziej.

      > Cala reszta ambitnych Polakow po studiach i z aspiracjami naukowymi wyklada na
      kanadyjskich uczelniach ale przewanie na kontrakt.

      ee tam, jestem cross-appointed na jednym wydziale u of t, na ktorym sa calkiem
      juz zasiedziali: polak, i jeden "polak" ktory nie urodzil sie w polsce ale
      mozesz z nim pogadac po polsku, tyle ze ma akcent.
      nie twierdze ze znam wielu tutejszych polakow, ale tych ktorych znam w ontario
      wrzucilbym do worka zatytulowanego osiadli. nie poznalem zadnego na czasowym
      kontrakcie. co nie znaczy ze musisz sie mylic.

      >Od wysokich dochodow w Kanadzie placi sie 29% podatku wiec mniej wiecej
      >trafiles w 10 ale znowu dziwne mi sie wydaje, ze wyksztalcony czlowiek,
      >profesor, nie wie, jaki procent podatkow musi odprowadzic co roku.

      i tu trafiles tez w dziesiatke, jak ja. niestety jestem chyba urodzonym
      anarchista i naprawde tabele podatkowa mialem w reku raz, zanim sie tu
      sprowadzilem. potem olalem podatki w stopniu wiekszym niz ten do ktorego
      chcialbym sie tu przyznac, mimo anonimowosci(?). smutna sprawa, ja naprawde wiem
      ile mi kradna stad ze patrze ile mialem dostac a ile dostalem sad
      aha, chcialem kupic programn, a raczej dostep do online tax form za $15 CAD,
      ale mnie odrzucil mowiac ze pierwszys raz musze na papierze. (wlasnie od tego
      momentu zaczela sie ta moja wstydliwa historia..)

      w multi-culti mieszkam prawie cale dorosle zycie, jak to naukowiec.
      oczywiscie toronto bije wszystko na glowe. przed chwila bylem w kafeterii uniw.,
      gdzie - uwaga - za $4.25CAD kupilem duza zupe, bardzo smaczna, z krakersami,
      i diet coke. to niewiele, w usa zaplacilbym wiecej. no i rozejrzalem sie:
      bylem jedynym bialym, reszta zolta i brazowa. a jakie ladne dziewuchy, chyba
      tamilki wink

      > W stanach
      > wiedza i dlatego kazda niemal rasa i grupa etniczna ma swoje dzielnice. Tu
      > jakos nie chca sie mieszac.
      Alez oczywiscie, tu tez. Mieszkanie w dzielnicy etnicznej (co oznacza no. ze
      bedzie 15% polakow albo 20% grekow albo 35% anglosasow, nie ma nic wspolnego z
      brakiem muti-culti, bo wszyscy spotykaja sie na ulicy i w pracy, nie mowiac o
      innych miejscach takich jak lozka. toronto jest rzeczywiscie szachownica
      dzielnic etnicznych o roznych poziomach zasobnosci i roznej kulturze (lub jak
      wolisz, jej braku), ale to nie ma nic do rzeczy, bo w odroznieniu od harlemu i
      dzielnicy meksykanskiej w oakland albo south-central l.a., tu wszedzie mozna
      mieszkac, pracowac, chodzic bez broni
      www.brocku.ca/maplibrary/Atlas2001/Toronto/Toronto.htm
      > Ja nawet zaplacilem abstrakcyjnie wysoka sume pieniedzy za dom w drogiej
      dzielnicy, tylko dlatego aby ogladac ciagle te same, biale geby o wysokich
      dochodach.

      i bardzo slusznie. ja tez.

      ------------
      ertes:
      > To wlasnie w Kanadzie sie slyszy na kazdym kroku "we are #1!".

      oj, ertes, ertes, co ty wygadujesz chlopie? odpowiednikiem amer.
      "usa. the greates nation on earth" (w co z dodatku wierza i moga dac w morde jak
      sie bedziesz smial), w kanadzie byloby chyba stwierdzenie "canada. not bad, eh?"

      -----------------
      z dr_pitcherem i jarecki32 siem zgadzam wzdluz i w poprzek. pzdr.

      -----------------
      dobrze ertes, ze chociaz wszyscy sie zgadzamy, ze i kanada i usa leza na bardzo
      fajnym kontynencie, usa sa zreszta dla mnie ciekawszym i lepiej znanym celem
      turystycznym, i ze w obu krajach mozna swietnie zyc.

      tak naprawde mam mentalnosc amerykanska bo tam bylem duzo dluzej niz tu,
      i nostalgia ciagnie mnie w znane zakatki, jedne z piekniejszych w ogole.
      mt zion park (dobrze ze nie jestem na forum swiat, za ten zion by mnie zgnoili),
      sierra nevada, mono lake, ech, cala kalifornia z dolina smierci, a co dopiero
      wielodniowa wedrowka do kanionu colorado. lake tahoe, mountainbiking na stokach
      narciarskich squaw valley. tak, przyznaje, wolalbym santa barbara albo santa
      cruz, nawet berkeley, ale co tu narzekac.

      w santa barbara nie dostalbym stalej pracy a nawet gdybym, to bylbym bezdomny
      (max.: mieszkal w sponsorowanym czesciowo przez uniw. lichym domu szeregowym,
      bez szans na zalapanie sie na tasmociag rynku nieruchomosci.) tam mediana ceny
      domu (bungalow?) to $k900 USD, tu za $k600
      USD mozna miec dom w odleglosci 15 km od wiezy torontonskiej (centrum) z
      basenem, piec poziomow, prawie 300 m^2 (split-level z garazem dwusamochodowym i
      bajerami) itp.

      jednak nie samym chlebem czlowiek zyje, ocean... slonce, PALMY!!! dajcie mi
      oferte, a zastanowie sie czy jednak sie nie przeniesc smile uwielbiam kalifornie.
      wlasnie, przypomnialo mi sie. mam wielki zal do ontario ze nie rosna tu palmy.
      ---------------------













      ----------------------------




          • za_morzem Re: nic nie poradze, jest mi tu naprawde dobrze 24.01.07, 19:37
            no to gratulacje.

            choc europejski sposob myslenia bo busha nie lubia?
            chyba troche za malo.

            bardzo czesto slysze od kanadyjczykow: "kanada to najlepsze miejsce do zycia".
            zaskakujaco czesto powtarzaja to dzieci co wzbudza podejrzenie ze wpaja im sie
            to w szkolach.

            nie wspominajac o lokalnych patriotyzmach (powtarzany co 5 minut w edmontonskim
            radiu slogan "the best city in the world")
            • ertes Re: nic nie poradze, jest mi tu naprawde dobrze 24.01.07, 21:46
              To ze urodzenie Kanadyjczycy szukaja swojego wlasnego narodowego JA probujac
              przedstawic jako zupelni rozni od Amerykanow jest jak najbardziej zrozumiale.
              Ostatecznie to szukanie wlasnej tozsamosci narodowej w kraju ktory jest w
              wiekszosci identyczny jak ten z poludnia.

              Co dla mnie juz jest mniej zrozumiale to ze ten schemat jest podchwytywany przez
              emigrantow ktorzy juz po krotkim czasie brzmia jak cale reszta owiec. Kolega
              youlnowwho z jednej strony napisal o tym jakie to ednecki mieszkaja na poludniu
              po czym sypnal typowo redneckim tekstem. Gdzie sens i logika?


              > bardzo czesto slysze od kanadyjczykow: "kanada to najlepsze miejsce do zycia".
              > zaskakujaco czesto powtarzaja to dzieci co wzbudza podejrzenie ze wpaja im sie
              > to w szkolach.

              Jak sie zastanowisz to tak naprawde Kanadyjczycy sa dosc aroganccy wyglaszajac
              takie opinie nie liczac sie z innymi. A majac dwoje dzieci w kanadyjskich
              szkolach musze stwierdzic ze to nie jest zadne podejrzenie co im sie wpaja a fakt.

              > nie wspominajac o lokalnych patriotyzmach (powtarzany co 5 minut w edmontonskim
              > radiu slogan "the best city in the world")

              To jest kolejny przyklad na identycznosc tych dwoch krajow.
              • you-know-who przepasc kulturowa istnieje 25.01.07, 06:13
                mysle ze obaj chcecie udowodnic ze pewne zjawiska istnieja zarowno w kanadzie
                jak i usa. no i macie racje. na przyklad, zarowno w usa jak i w kanadzie sa tacy
                co mowia durne slogany o najlepszym kraju. i tu i tam sa ludzie ktorzy uwazaja
                ze facet ma byc (uprzywilejowana) glowa rodziny.

                mylicie sie tylko co do jednego. nie porownujecie proporcji, rozpowszechnienia
                roznych postaw. otoz szowinizm 'najlepszokrajowy' jest norma wsrod
                jednokulturowych amerykanow z heartlandu, a tylko i wylacznie postawa malej
                mniejszosci w kanadzie. szczerze mowiac, slyszalem takie hasla o ktorych
                wspominacie w radiu (grajacym rocka i majacym prymitywnych dj'ow) i mi to
                przeszkadzalo. w szkole u dzieci w T.O. trzeba spiewac rano hymn, tez mogli by
                sobie dac siana, ale nikt tu nie mysli ani nie naucza o wyjatkowosci kanady.
                wrecz przeciwnie.
                jesli chodzi o role mezczyzny/kobiety, to ponad polowa amerykanow sadzi ze
                szefem jest facet, natomiast tylko kolo 20% kanadyjczykow (i 10% szwedow).
                przepasc kulturowa istnieje, nie zanika, i nie jest spowodowana przez busza.
                • za_morzem Re: przepasc kulturowa istnieje 25.01.07, 06:48
                  zapominasz ze mid- west jest tez w kanadzie, sa to tak zwane prerie.
                  podobienstwa do "klimatow" amerykanskich sa tu dosc znaczne.
                  poza tym klimat rockowo- pick-upowy jest tez dosc popularny w ontario, byc moze
                  mniej w samym toronto.
                  mieszkalem pamietam ze bylo to dosc razace.

                  sam rock, heavy metal to glowna muzyka jakiej sie tu slucha, dziwne ze
                  wymieniasz to jako margines. albo to albo zupelne pop g...no.
                  wiekszosc stacji bedzie grala wlasnie to.
                  sluchanie czegos spoza mainstream, czegos nie podawanego jak papke przez media
                  jest w kanadzie bardzo rzadkie.

                  co do stosunkow damsko meskich trzeba przyznac ze kanadyjki swoich facetow
                  rozstawiaja po katach bez szemrania.
                • ertes Re: przepasc kulturowa istnieje 25.01.07, 06:53
                  Skoro tak bardzo sie upierasz z jakis tam sobie powodow co do tej wyimaginowaj
                  przepasci to sobie ja miej.
                  Ja jednak wole moja szumiaca palme w ogrodku jak ten popierdolony klimat w takim
                  Toronto.

                  Poza tym cytujac tu redneckie teksty zdezawuowales swoje kolejne posty.
                  • you-know-who granica 25.01.07, 07:18
                    cos ty sie tak uczepil ertes, piszesz juz n-ty post o "redneckowych tekstach".
                    masz cos do redneckow?
                    czy chodzi ci o te niewinna ironiczna satyre nt przepraszania usa?
                    przypomnina po prostu hasla rzucane przy dyskusjach ktore wywodza sie z roznic,
                    a dotycza spraw wtornych lub pretekstow.

                    roznice sa czesciowo historyczne. moj byly szef i znajomy jest z rodziny
                    rojalistow ktorzy musieli uciekac przed rewolucja amer. kilkaset lat temu.
                    podziwia on kulture francji, ma zone angielke, lubi kanade, a usa...
                    twierdzi ze nie ma tam po co jezdzic, nigdy tam praktycznie nie bywa
                    (przypominam, 1.5 godz jazdy samochodem z T.O.)!
                    moze sprobujesz mu wiec wytlumaczyc ze kanada to 51 stan usa, albo ze kanada
                    zyje kosztem usa (jak mysla amerykanie), albo ze w kanadzie jest beznadziejnie.
                    powodzenia.
                    * * *
                    na granicy usa-kanada poddawani sa drobnym szykanom podrozni z wielu krajow.
                    najwieksze nieprzyjemnosci (oczywiscie nie wykraczajace poza zdziwienie i
                    zlosliwe uwagi slowne) ma jednak nie kto inny ale pewna grupa amerykanow. sa to
                    amerykanie-zdrajcy najlepszego na swiecie kraju, ktorzy wybrali staly pobyt w
                    kanadzie.
                    omowione jest to w ksiazce, ktorej tytul wylecial mi z glowy, na okladce ma
                    amerykanski rednecki donut, ale na talerzu przy ktorym leza noz i widelec.
                    niezle podsumowanie podobienstw i roznic.
                    * * *
                    znacie film moora "canadian bacon"?
                    • ertes Re: granica 25.01.07, 08:10
                      Dlaczego wypominam ci ten rednecki tekst? A to dlatego ze wszelkie twoje wywody
                      na temat kultury w tym konteksice sa po prostu smieszne. I tyle.

                      > roznice sa czesciowo historyczne

                      Sa ale co z tego? Przyklad twojego bylego szefa wyglada na ciut beznadziejny.
                      Chlopie, "rodzina royalistow"??? A coz to za bzdury?? Przeciez to jakas dziecinada.

                      Kanadyjczykowi nie bede tlumaczyl ze to jest 51 stan USA bo tak samo by tego nie
                      zrozumie gdyby tobie ten sam kanadyjczyk tlumaczyl ze wlasciwie Polska i Rosja
                      to to samo. Jak wspomianlem od kilku lat mieszkam w USA, mam do czynienia z
                      Amerykanami na codzien i jeszcze nigdy nie slyszalem na temat Kanady niz zlego
                      jak sie slyszy nawet od Polakow mieszkajacych w Kanadzie o USA. I to moze jest
                      to podobienstwo do niektorych krajow w Europie. Jedyne.

                      Jesli chodzi o emigracje do Kanady i USA to statystyki sa nieublagane i kanada
                      traci corocznie tysiace wyksztalconych ludzi.

                      Dobrze ze nie mieszkasz blisko granicy z Meksykiem tak jak ja bo dopiero bys
                      kweczal i jeczal.

                      Ale, ale z jednym sie z toba zgadzam, Moore jest przedstawicielem amerykanskich
                      redneckow.

                      Konkludujac, Kanada to naprawde jest super kraj, wspanialy gdzie ludziom sie
                      zyje wspaniale ale naprawde nie przesadzajmy z tymi roznicami z USA bo sa
                      naprawde minimalne.
                      Z drugiej strony jak tak bardzo komus zalezy z jakis tam powodow to niech sobie
                      beda. Who cares tak naprawde?

                      Al, ale co to bedzie jak w Dubaju czy Tokio wybuduja to wieksza wieze. kanada
                      juz nie bedzie miala najwiekszej. Tragedia narodowa hehe
                      • dr_pitcher Re: granica 27.01.07, 08:16
                        > Konkludujac, Kanada to naprawde jest super kraj, wspanialy gdzie ludziom sie
                        > zyje wspaniale ale naprawde nie przesadzajmy z tymi roznicami z USA bo sa
                        > naprawde minimalne.

                        jest duza - 5 stopni Celsjusza

                        Moim zdaniem, rzeczywiscie sa to kraje podobne, bo w koncu maja wspolne poczatki
                        i podobna dynamike - kraje tworzone przez emigracje.

                        Jest jedna rzecz, ktora rzuca sie w oczy - Kanada jest krajem bardziej
                        wyrownanym - nie ma potwornej biedy, ale i superbogatych jest procentowo mniej
                        niz w USA. Wiadomo - kraj socjalny. Klasa "srednia" kanadyjska jest rowniez
                        znacznie ubozsza (materialnie). Nie wynika to jednak tylko z ekonomii.
                        Obserwujac oba kraja od prawie lat 20, zauwazylem, ze w Stanach tak zwana "pogon
                        za peiniadzem" jest jednak wieksza. W USA dalej panuje mit - i wiecej $$$ tym
                        wieksza Twoja pozycja. W Kanadzei ten stosunek jest bardziej wywazony.

                        Jest to zauwazalne w wielu dziedzinach. Ja podam przyklad z mojego podworka -
                        nauka. Mimo, ze osiagniecia naukowe w obu krajach sa podobne, inna jest miara
                        sukcesu w USA (patenty, zastosowania, $$$) niz w Kanadzie.

                        Po czesci wynika to z wiekszej praktycznosci Amerykanow i wiekszego u nich
                        stopnia realizmu. Kanadyjczycy sa tu bardziej podobni do Europy i bujaja w
                        oblokach.

                        Sa to roznice malo widoczne, ale wyczuwalne.

                        Amerykanie sa tez bardziej pewni siebie, maja wieksze "ego" - nie pisze tego w
                        sensie pejoratywnym. Tacy sa, i jest to powod ich wielu sukcesow.

    • jarecki32 Re: jest mi tu dobrze 25.01.07, 14:25
      Chwalenie miejsca swojego zamieszkania to zdrowy instynkt ( jest nawet takie
      polskie przyslowie na ten temat smile)
      Dobrze jest miesc swiadomosc, ze sie podejmuje wlasciwe zyciowe wybory.
      Ja wybralem Kanade ( choc mialem mozliwosc wyjazdu do USA) bo wydawalo mi sie,
      ze w Kanadzie bedzie latwiej zapuscic korzenie ( kulturowo blizsza Europie,
      kapitalizm mniej agresywny, siec socjalna bardziej skuteczna). Sadze, ze oba
      kraje sa spektakularne i mam nadzieje, ze przyjdzie czas abym je lepiej poznal(
      ciagle mi sie marzy wyprawa na Alaske, NWT, Baffin Island, New Mexico, Montana,
      to name few)
    • mimarika Re: jest mi tu dobrze 25.01.07, 14:52
      witaj,
      jak sympatycznie jest przeczytać dla odmiany cos dobrego na tego rodz. forumsmile)
      Kolejny dowód,że "za wielka wodą" można dobrze sie ustawic i co najwazniejsze -
      być zadowolonym ! smile
      Jestem przekonana,że większość po przeczytaniu zaatakuje Ciebie i podważy to,
      co napisałeś. Olej ich. Ogólnie Polacy ( przede wszystkim Ci na emigracji ) są
      potwornie zazdrośni i zawistni.
      Pozdrawiam Cie i życzę pogodnego spojrzenia na ten śmieszny światek (
      szczególnie jego forumowiczów)smile))
      Marika
    • bart_canada Brawo you-know-who, mam takie same odczucia 27.01.07, 00:05
      i chyba podobna przeszlosc (USA i Szwecja). Roznica taka, ze mieszkam w AB i
      mam 33 lata. W Kanadzie ciezkie byly 2 pierwsze lata choc prace mialem od razu,
      teraz nie zamienilbym sie na inny kraj (choc moze z tym byc klopot bo przyszla
      zona jest Szwedka, wiec moze mnie zaciagnac z powrotem).

      Potrzebny post bo zwykle pisuja tylko ci, ktorym sie nie udalo i sa
      sfrustrowani. pozdr/
      • tomsenior Re: Brawo you-know-who, mam takie same odczucia 27.01.07, 11:34
        > Potrzebny post bo zwykle pisuja tylko ci, ktorym sie nie udalo i sa
        > sfrustrowani. pozdr/

        Gdzies tu kiedys pisal taki jeden, ze spedzil w Kanadzie 22 lata , ale w koncu
        sie ocknal i pier...... Kanade bo tu jest syf czy cos w tym stylu.
        Moje pytanie jest : czy takiemu czlowiekowi sie nie udalo ? czy co ?
        • za_morzem misconceptions... 30.01.07, 16:38
          problem polega na czyms innnym.
          kanada podobnie jak usa istnieje w swiadomosci ludzi calego swiata jako kraj z
          bajek, a konkretnie z filmow hollywodzkich. to jest troche jak reklama coca
          coli, na ekranie wszyscy sie smieja, gra muzyka, mloda dziewczyna i chlopak
          jada terenowaym samochodem po plazy a obok nich podskakuje labrador z czerwona
          apaszka. w rzeczywistosci coca cola to 9 lyzeczek cukru, sprzedawana w brudnym
          koreanskim corner store, po plazy nie mozna jezdzic a samochod pali 24 litry na
          setke.
          szwecja nie reklamuje sie, najczesciej jest w rzeczywistosci troche lepsza niz
          w wyobrazeniach o niej.
          niemcy, szwedzi, holendrzy (szczegolnie niemcy i holendrzy ze wzgledu na
          populacje na metr 2) marza o kanadzie jako o dalekim nieralnym raju.
          czesto odwiedzaja czy usa czy kanade i chetnie wracaja so siebie.
          zawsze mnie smieszy gdy obserwuje dzieciaki w bogatych krajach zachodnio
          polnocnej europy. sa bardziej amerykanscy od samych amerykanow. ubrani
          bardziej "po amerykansku", zachowuja sie "cooler" niz amerykanie czy
          kanadyjczycy. sa bardziej kolorowi, ciuchy lepszej jakosci, yet, uwazaja ze w
          ameryce napewno ludzie sa jeszcze lepiej ubrani, sa bardziej cool i wogole jest
          duzo lepiej.
          reklama czyni cuda!!!
          • za_morzem Re: misconceptions... 30.01.07, 17:45
            nie jestem szwedem ani niemcem wiec sprawa nie odnosi sie do mnie ani do ciebie.

            po drugie dzieki za kanade w ktorej nie jest czlowiek zmuszony sluchac o
            ostanich wyczynach giertycha, leppera czy innego mojzeszowicza.
            nie wspominajac juz o "prezydentach" czy ojcach dyrektorach.
          • jarecki32 Re: misconceptions... 30.01.07, 18:33
            niemcy, szwedzi, holendrzy (szczegolnie niemcy i holendrzy ze wzgledu na
            > populacje na metr 2) marza o kanadzie jako o dalekim nieralnym raju.
            > czesto odwiedzaja czy usa czy kanade i chetnie wracaja so siebie.

            Niezupelnie sie moge z tym zgodzic. O Holendrach sie nie wypowiadam bo nie
            wiem, natomiast o emigracji Niemcow wiem cos niecos (mieszkalem w Niemczech
            wiele lat). Rzadko przyjezdzaja do Kanady nieprzygotowani, na zywiol. Mieszka
            tu ok 1 miliona ludzi o pochodzeniu niemieckim, a ragion Waterloo Kitchiner
            jest moco niemiecki. Maja wiec tutaj kontakty, made in Germany jest tu
            respektowane i latwo sie tutaj zatrudniaja. Ciagnie ich do przyrody, ktorej nie
            maja w Europie. Moi przyjaciele Niemcy z Victorii, BC mieszkaja w Kanadzie od
            20-tu lat. Przez ten czas przewinelo sie przez ich dom dobrze ponad setke
            gosci z Niemiec. Wszyscy byli zachwyceni, choc nie wszyscy zdecydowali by sie
            na emigracje.
            • ertes Re: misconceptions... 30.01.07, 18:50
              Wszystko fajnie i pieknie i wiekszosc z nas to wie i rozumie.
              Do za_morzem nie dotrze zaden argument.
              Zreszta te dyskusje tutaj w ktorych tyle sie mowi o wyzszosci europejskiej
              kultury czyli nalezy rozumiec ten ktory pisze uwaza sie za czlonka wyzszosci,
              sa na zadziwiajaco niskim poziomie. Glownie, typowo po polsku, narzeka sie na
              wszystko twierdzac ze gdzies tam jest lepiej. Przytaczane argumenty w dyskusjach
              na temat Kanady czy USA sa sa w wiekszosci plytkie i wrecz prostackie.

              Jakakowliek proba dyskusji na tematy kanadyjskie natomiast gdzie wymagana jest
              podstawowa wiedza na temat tego kraju umiera z reguly dosc szybko co dowodzi ze
              wiekszosc Polakow w Kanadzie to zwykli narzekacze i nieudacznicy lub
              balwochwalcy nie majacy wlasnego zdania co znowu swiadczy inteligencji,
              wyksztalceniu itp.
              Narzekac jest najlatwiej a Polacy maja to we krwi tym bardziej ze nie sa ani
              zbytnio wyksztalceni ani zbytnio inteligentni.
              • za_morzem Re: misconceptions... 30.01.07, 20:05
                Do za_morzem nie dotrze zaden argument.

                argument potwierdzajacy co?

                "Glownie, typowo po polsku, narzeka sie na
                > wszystko twierdzac ze gdzies tam jest lepiej"

                nigdy tego nie robilem.
                kanade uwazam idealna dla starszych ludzi (po 40tce) z malych miasteczek
                chcacych skupic sie na zyciu rodzinnym . zycie dla majacych dobra profesje i
                sile przbicia moze byc bardzo mile.

                "poakow w Kanadzie to zwykli narzekacze i nieudacznicy"

                smieszy mnie zdanie ze jak ktos narzeka to znaczy ze mu sie nie udalo.

                czyli mniej wiecej po 30$/h powinnismy zaczac lubiec domy z tektury i miasta z
                urbanistyka typu 1000 domow jednorodzinnych na jeden 7/11 i stacje benzynowa.
                10000 domow na supermarket i mcdonalds. do najblizszego sportsbar (bo innych
                pubow nie ma) 45 minut samochodem przez zaspy sniezne.
                zycie jest prostsze niz myslalem!!!


            • za_morzem Re: misconceptions... 30.01.07, 19:56
              niemcow czy holendrow jest w kanadzie prawdopodobnie wiecej niz polakow.
              jest to stara emigracja, ktora skonczyla sie w latach 50tych kiedy to w europie
              zaczelo sie polepszac. pozniej emigrowali niemcy ze wschodu i sporadycznie
              poszuykiwacze przygod z rfn.
              na ogol sa bardzo dobrze urzadzeni i wybrali niezle miejsca do zycia.
              mnostwo niemcow mieszka np. w rejonie okanagan.
              sa zafascynowani kanada i jej przyroda, dla nich to bajka o czyms o czym zawsze
              marzyli w europie czyli "przestrzeni zyciowej" ale obecnie na osiedlenie
              decyduje sie niewielu. znalem paru mlodych niemcow ktorzy przyjechali do kanady
              na praktyki, bardzo im sie podobalo, zaden nie myslal o pozostaniu.
              z czym sie wlasciwie nie zgadzasz?
              • jarecki32 Re: misconceptions... 30.01.07, 20:35
                z czym sie wlasciwie nie zgadzasz?

                wiec nie zgadzam sie z opinia, ze Niemcy to tylko stara emigracja.
                W ostatnich 4 latach przybylo ich do Kanady na stale ok 10 tysiecy.
                Nie dalej jak w ubieglym roku spotkalem mlodego Niemca, inzyniera na
                konferencji w Tuluzie, ktory jak sie dowiedzial, ze jestem z Kanady podniecil
                sie nieprawdopodobnie bo on Kanade zna z wycieczek i postanowil wyemigrowac.
                Opowiadal cos o duzych tlumach w ambasadzie i ze w ogole Kanada jest toll,
                Klasse, i takie tam.
                • za_morzem Re: misconceptions... 30.01.07, 20:56
                  zawsze widzialem w niemczech niesamowita fascynacje kanada, glownie chodzilo o
                  przyrode i przestrzen ktorych w niemczech brakuje. nie twierdze ze niemcy nie
                  przyjezdzaja, napisalem wczesniej ze zawsze pojawia sie jakies podrozniczo
                  awanturnicze typy wychowane na ksiazkach karola maya. sytuacja w niemczech
                  obecnie sie pogorszyla szczegolnie ciezko jest na wschodzie wiec kto wie, moze
                  faktycznie dla niektorych kanada stanie sie teraz atrakcyjna ekonomicznie
                  biorac pod uwage boom ktory ostanio "wybuchl".
                  2.5 tys na rok to ciagle zabawa nie emigracja.
                  • tomsenior No to jak w koncu jest? 30.01.07, 22:27
                    Jest nam dobrze czy jest nam zle?
                    Praca jest w wiekszosci przypadkow dosc dobrze platna.
                    Obywatelstwo kanadyjskie prawie wszyscy chyba mamy.
                    Domy pokupione.
                    Mieszkania wlasnosciowe w PL tez.Wynajete i co miesiac pare groszy wpada.
                    Samochody jakie tylko chcemy.
                    Drzwi na caly swiat otworem stoja.
                    Urlopy w cieplych krajach.
                    Zero obaw ze sasiad nas chce otruc z zazdrosci ze mamy wiecej niz on.
                    Opieka zdrowotna za darmo.
                    Alkohol w miare tani w stosunku do zarobkow.
                    Polskich sklepow i produktow z PL na peczki.
                    Dzieci sie ksztalca.
                    Cos jeszcze pominalem?
                    • ertes Re: No to jak w koncu jest? 31.01.07, 00:13
                      Pominac moze nie pominales ale minales sie z prawda. hehe

                      > Opieka zdrowotna za darmo.
                      W PRL wszystko bylo za darmo hehe
                      Tez w to wierzyles?

                      > Alkohol w miare tani w stosunku do zarobkow.

                      Alkohol to chyba dosc drogi skoro przemyt z USA kwitnie?
                      • tomsenior Re: No to jak w koncu jest? 31.01.07, 01:54
                        ertes napisał
                        > > Opieka zdrowotna za darmo.
                        > W PRL wszystko bylo za darmo hehe
                        > Tez w to wierzyles?

                        Co ma PRL do Kanady , znowu nie na temat.

                        > Alkohol to chyba dosc drogi skoro przemyt z USA kwitnie?

                        Jezeli ktos chleje codziennie , to napewno dla takiego jest drogo , lub jezeli
                        ktos jest bardzo oszczedny i woli kupic przemycona zeby 5 dolarow zaoszczedzic.
                        • ertes Re: No to jak w koncu jest? 31.01.07, 03:03
                          PRL ma to do tego ze zyles w PRL i dales sie nabierac tak jak dajesz sie
                          nabierac w Kanadzie ze masz cokolwiek za darmo.

                          Widac w Kanadzie same pijaki skoro alkohol sie przemyca na dosc duza skale.
                          • tomsenior Re: No to jak w koncu jest? 31.01.07, 03:27
                            > PRL ma to do tego ze zyles w PRL i dales sie nabierac tak jak dajesz sie
                            > nabierac w Kanadzie ze masz cokolwiek za darmo.
                            Temat dotyczy Kanady a nie PRLu , jezeli masz problemy ze zrozumieniem tego ,to
                            nie odpisuj ,bo robisz z siebie glupka ( znowu )
                            > Widac w Kanadzie same pijaki skoro alkohol sie przemyca na dosc duza skale
                            No i co z tego?
                            Do Usa przemycaja narkotyki na taka skale ze nie moga sobie z tym
                            poradzic , "widac ze tam sami narkomani chyba zyja".To jest chyba odpowiedz na
                            twoim poziomie co?
                            • ertes Re: No to jak w koncu jest? 31.01.07, 03:57
                              Stary baranie widze ze tobie trzeba prosto z mostu bo jestes duren jakich malo i
                              nie rozumiesz analogii jesli wogole wiesz co oznacza to slowo.

                              Ale co sie dziwic skoro wydaje ci sie ze cokolwiek jest za darmo.
                              Widac jestes inteligentny inaczej.
                              • tomsenior Re: No to jak w koncu jest? 31.01.07, 04:17
                                ertes napisał:

                                > Stary baranie widze ze tobie trzeba prosto z mostu bo jestes duren jakich
                                malo
                                > i
                                > nie rozumiesz analogii jesli wogole wiesz co oznacza to slowo.
                                >
                                > Ale co sie dziwic skoro wydaje ci sie ze cokolwiek jest za darmo.
                                > Widac jestes inteligentny inaczej.

                                ertes nie ublizaj i nie unos sie bo dostaniesz wylewu i trzeba bedzie isc do
                                szpitala za co trzeba slono bulic w hameryce.hehehe
                                Forum dotyczy Kanady a nie USA i wbij sobie to do tego twojego pustego kaczana.
                                  • tomsenior Re: No to jak w koncu jest? 31.01.07, 04:55
                                    ertes napisał:

                                    > hehe ach co za milosc blizniego.
                                    > Idz sie napij tego taniego alkoholu hehe, moze poprawi ci sie ten zwykle
                                    > wisielczy humor.
                                    > Chyba musisz mieszkac w Hamilton lub w poblizu hehe

                                    Tak mieszkam w poblizu Hamiltonu i co z tego?
                                    Znowu zaczynasz smucic bez sensu i nie na temat jak na kazdym innym forum , na
                                    ktorych wszyscy kapia cie w zad.HaHaHa!
                                    • ertes Re: No to jak w koncu jest? 31.01.07, 08:33
                                      Gdybys mial choc troche rozumu w glowie to wiedzialbys skad moje pytanie o
                                      Hamilton. Nie wspominajac o dosc podstawowej wiedzy.
                                      Ale za duzo widac wymagam od ciebie.

                                      Co to znaczy "kapia cie w zad" ? Przepraszam ale ten dialekt jest mi nieznany a
                                      rozne slyszalem na emigracji. Musi rzadki i z odleglej od drogi wsi.
                              • ratpole Re: No to jak w koncu jest? 21.02.07, 20:58
                                ertes napisał:

                                > Stary baranie widze ze tobie trzeba prosto z mostu bo jestes duren jakich malo
                                > i
                                > nie rozumiesz analogii jesli wogole wiesz co oznacza to slowo.
                                >
                                > Ale co sie dziwic skoro wydaje ci sie ze cokolwiek jest za darmo.
                                > Widac jestes inteligentny inaczej.

                                Czy mnie oczy myla czy zaczales sie durna polacka lajzo zachowywac jak redneck? hehe
                    • jarecki32 Re: No to jak w koncu jest? 31.01.07, 00:41
                      tomsenior napisał:

                      > Jest nam dobrze czy jest nam zle?
                      > Praca jest w wiekszosci przypadkow dosc dobrze platna.
                      > Obywatelstwo kanadyjskie prawie wszyscy chyba mamy.
                      > Domy pokupione.
                      > Mieszkania wlasnosciowe w PL tez.Wynajete i co miesiac pare groszy wpada.
                      > Samochody jakie tylko chcemy.
                      > Drzwi na caly swiat otworem stoja.
                      > Urlopy w cieplych krajach.
                      > Zero obaw ze sasiad nas chce otruc z zazdrosci ze mamy wiecej niz on.
                      > Opieka zdrowotna za darmo.
                      > Alkohol w miare tani w stosunku do zarobkow.
                      > Polskich sklepow i produktow z PL na peczki.
                      > Dzieci sie ksztalca.
                      > Cos jeszcze pominalem?
                      >

                      Pare spraw:
                      dostepnosc zajec, ktore w wielu krajach uchodza za elitarne (w tym w Polsce)
                      Na przyklad : golf. Ja swoj pierwszy club set zanabylem od sasiada za calych 20
                      $ (z parasolem) Dalo sie grac. Kurs dla poczatkujacych : 200-300 $
                      Tu gdzie pracuje, graja lub bawia sie prawie wszyscy ( w tym chlopcy z cleaning
                      service).
                      Inne przystepne zajecia : yachting, narty i generalnie sport.
                      Ilosc kortow, basenow, boisk hokejowych jest zadziwiajaca.
                      Karta wstepu na rok do YMCA (basen, silownia, boiska do siatkowki, badmintona,
                      co tylko chcesz) 600$, dzieci z duza znizka

                      Edukacja wyzsza jest bardzo przystepna i na dobrym poziomie choc Stany
                      oczywiscie sa gora ( jesli nas stac). W Quebec czesne na dobrym uniwersytecie
                      takim jak McGill to kilka tysiecy $ na rok.

                      Domki letniskowe (mozna kupic albo zbudowac)
                      Znowu tanio, a ile zabawy




                      • you-know-who Re: No to jak w koncu jest? 07.02.07, 20:13
                        > Jest nam dobrze czy jest nam zle?

                        mysle ze wiekszosci jest dobrze.

                        zona twierdzi ze chcialaby mieszkac blizej linii metra bo nie lubi prowadzic,
                        zeby to i tamto dzialalo bardziej jak w szwecji, zeby...
                        niektorzy tak maja indifferent

                        > Samochody jakie tylko chcemy.

                        prosty wybor (jedyny samochod godny tej nazwy to bmw )smile

                        > Opieka zdrowotna za darmo.
                        bardziej niz w szwecji, bo za wizyte u lekarza place zero, a w szwecji 180-300
                        koron, czyli rzedu $30 CAD. i tu i tu lekarstwa za darmo lub pol-darmo, ale
                        w obu krajach to zasluga pracodawcy (tu rozumiem, ze place jakies grosze za ten
                        plan). nie doswiadczylem szpitali i tego typu serwisu: w obu krajach sa
                        narzekania na czas oczekiwania na operacje. za to w usa jesli sie grubsze rzeczy
                        planuje, to lepiej pracowac dla duzej firmy, bo inaczej podejrzewam ze pare
                        tysiecy dziennie za szpital.

                        > Polskich sklepow i produktow z PL na peczki.
                        ogorki malosolne, king polo (prod. w austrii ale to kopia prince polo),
                        torciki wedlowskie, pierniczki alpejskie i ptasie mleczko - to moje staples,
                        podstawowe zaopatrzenie ze sklepu 0.5 km od domu.

                        > Edukacja wyzsza
                        no wlasnie, nie jest tu zle, pol-darmo w por. z ivy league, a jesli twoja
                        pociecha okaze sie nieslychanie obiecujaca i masz pare groszy, mozesz poslac
                        na studia do usa (wszyscy rosjanie ktorych tu znam maja takie plany).
                        dzieciaki w usa typowo tez jada 1000 km od domu studiowac, wiec bez roznicy.

                        mam corke w 11 klasie, mysle ze bedzie chciala isc na u of t. mi to bardzo
                        pasuje, bo po coz przebudowujemy ten dom (mieszkajac w balaganie;
                        niech cie cholera z ta uwaga ze budowa to "przyjemnosc"! wiem, wiem, mowisz o
                        dzialce. moze czeka mnie ta 'przyjemnosc' bo dostalem ataku nerwowego smiechu po
                        przeczytaniu ze odnowienie urzadzonej ale 40 lat temu piwnicy wycenione zostalo
                        przez kanadyjska firme na $52k CAD.)

                        > Urlopy w cieplych krajach.
                        > Inne przystepne zajecia : yachting, narty i generalnie sport.

                        + latanie

                        porownujac szwecje i kanade, musze powiedziec ze nieco lawiej jest uprawiac
                        sport w kanadzie, mimo ze nie ma nic na swiecie porownywalnego z
                        jazda na dlugich lyzwach po lodzie zamarznietego archipelagu kolo sztokholmu.

                        no i mamy tu (w toronto) duzo dluzsze dni w zimie, 44 stopni w por z 59
                        to spora roznica:
                        Duration of day: 10 hours, 9 minutes por. z
                        Duration of day: 8 hours, 34 minutes

                        • za_morzem Re: No to jak w koncu jest? 07.02.07, 22:33
                          correct me if i am wrong:
                          w szwecji placi sie za pierwsza wizyte u lekarza, jesli cos sie dzieje wtedy
                          juz sa darmowe.
                          lekarstwa w kanadzie sa platne.
                          w kanadzie placisz comiesieczna oplate na rzadowy plan zdrowotny rzedu
                          kilkudziesiecu dolarow, w szwecji chyba nie.
                  • jarecki32 Re: misconceptions... 31.01.07, 00:23
                    Jako ciekawostke moge dodac, ze moim pierwszym chlebodawca w Kanadzie byl
                    Niemiec, u ktorego robilem za tzw post doca. Bardzo ciekawa postac, ekspert w
                    dziedzinie "computational electromagnetics", wladajacy plynnie czterema
                    jezykami, znakomity pianista, muzykolog, prawdziwy swiatowiec. On to wlasnie,
                    na powitanie powiedzial mi, ze Kanada to bardzo dobry kraj, swietnie
                    zorganizowany (Das Leben is gut hier). On sam mieszka nieprzerwanie w Kanadzie
                    od 1968-go roku.
        • bart_canada Re: Brawo you-know-who, mam takie same odczucia 30.01.07, 23:52
          Owszem, w Kanadzie slysze czesto jak to dobrze jest w Szwecji - socjalizm,
          swietna opieka medyczna, kazdy ma Volvo i takie tam bzdurne klisze (z wyjatkiem
          pierwszejsmile. Choc wlasciwie wiekszosci Kandyjczykow o slabym wyksztalceniu myli
          sie Szwecja ze Szwajcaria.

          Jesli kiedys wrocimy do Szwecji, mysle, ze nikt nie bedzie nas pytal dlaczego -
          Szwedzi maja od dziecka wpajane, ze mieszkaja w najlepszym kraju na Ziemi, wiec
          nasz powrot traktowaliby jako cos zupelnie normalnegosmile Return of prodigal
          daughter, ha, ha - jedyny plus, ze zona posmakowala zycia w NA i przynajmniej
          widzi teraz idiotyzmy skandynawskie, wiec nie bede musial sam ich tlumaczyc.

          Chociaz jeszcze pomieszkalbym chetnie w Kalifornia jak mi firma zafunduje MBA
          na Stanfordzie... wishful thinking ...
              • you-know-who czym sie rozni kalifornia 18.03.07, 05:51
                > W takim razie opowiedz nam wszystkim jak zyjesz i w czym twoje zycie jest lepsz
                > e
                > od naszego, durna polacka lajzo, hehe

                podzielam tesknoty ertesa za kalifornia, mieszkalem w santa cruz 3 lata, potem
                odwiedzalem regularnie w lecie. otoz, na poczatek ratpole: ludzie sa tam inni.
                sa bardziej usmiechnieci, zrelaksowani i nie przypominaja szarych szczurow.
                bardzo by ci sie przydalo..

                niekoniecznie sa bardziej sprytni czy pelni wiedzy, ale sa fajniejsi.
                zastrzegam ze nie mieszkalem w dolinie kalifornijskiej tylko w miejscach dosc
                wyjatkowych na swiecie: santa cruz, santa barbara. rowniez niestety wyjatkowo
                drogich (nieruchomosci na poziomie - po milionie, srednio).
    • mariako32 Re: jest mi tu dobrze 25.01.08, 19:11
      you-know-who napisał:

      > bardzo fajny kraj. w odroznieniu od obecnego usa (10 lat temu
      powiedzialbym
      > moze inaczej). czlowiek nie ma az takiego problemu z koszmarnymi
      mediami,
      > koszmarnym amerykanskim prowincjonalizmem (the greatest nation on
      earth smile
      > bucowatosci panow na granicy.

      Przeczytalam twoj wpis z zapartym tchem i jestem pod jego wrazeniem.
      Tutaj we Wloszech gdzie mieszkam spotkalismy z mezem bardzo wielu
      Amerykanow. Zawsze mielismy bardzo pozytywne doswiadczenia. Bardzo
      mili ludzie. Kanadyjczykow niespotykalismy, wiec nie moge
      powiedziec. Ciekawa jestem jak tam w Kanadzie juz na miejscu bede
      dostrzegala roznice kulturowe.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka