Dodaj do ulubionych

Powrot do Polski...

28.01.07, 22:08
... mi sie marzy. Naszlo mnie nagle, niespodziewanie i ciagle o tym mysle. A
gdyby tak wrocic? Nierozsadne w sytuacji gdy kto moze wyjezdza? Pewnie tak...
ale tesknie za rodzina, za poczuciem bycia u siebie. Zal mi, ze Filip tak
daleko od dziadkow i kuzynostwa. Nie chce aby Filip chodzil tu do szkoly, aby
byl rozdarty pomiedzy dwoma krajami. Nie chce sie musiec ciagle tlumaczyc
dlaczego cos robie inaczej niz Holendrzy...
Moglabym dlugo tak jeszcze, ale wtedy juz na pewno nikt tego nie przeczyta.
Pozalic sie chcialam troche. Serce sie strasznie rwie do powrotu, choc juz
mieszkam tu prawie 5 lat-i do tej pory myslalam, ze na stale.
Obserwuj wątek
    • kingusia1974 Re: Powrot do Polski... 28.01.07, 22:36
      aga nie strasz mnie , ja dopiero wyjeżdżam na stałe za 4 miesiące, czy jest aż
      tak źle?
    • kruszynka28 Re: Powrot do Polski... 28.01.07, 22:39
      A kiedy ostatni raz bylas w Polsce?
      Tez mnie czasami nachodza takie mysli kiedy dawno nie bylam "w domu". Jade do
      Polski i nagle po parunastu dniach zaczynam tesknic za swoim domem :-)
      Jak to mowia wszedzie dobrze, gdzie nas nie ma...

      Nie znam Twojej sytuacji i nie wiem na ile taki powrot jest mozliwy w praktyce
      ale moze chociaz krotkie wakacje w Polsce by pomogly?
      Mi sie ostatnio zastesknilo jak zobaczylam wiadomosci o nadejsciu prawdziwej
      zimy w Polsce. Tak bym sobie pochodzila po skrzypiacym sniegu...
      • kingusia1974 Re: Powrot do Polski... 28.01.07, 22:41
        właśnie mi tak buty przemokły dziś od tego skrzypiącego śniegu , że myślałam ,
        ze nie dojde do domu, jest przenikliwie zimno i ja bym sobie tak pochodziła po
        normalnej drodze bez śniegu
        • corneliss Re: Powrot do Polski... 28.01.07, 23:15
          tak wszedzie dobrze gdzie nas nie ma :) zgadzam sie w 200%
          bo od 1,5 miesiaca siedze w PL doczekalam sie w koncu sniegu, synek wybawiony
          przez oboje dziadkow na maxa, ale juz chce wrocic do miejsca ktore nazywam
          domem w NL-u...

          a dziadkowie - 'fajna instytucja' pozwolili mi troche odetchnac, ale nie
          ukrywam bedzie mi tego brakowac, nastepna wizyta w PL, za pol roku...
    • nesla Re: Powrot do Polski... 29.01.07, 09:42
      Napisz, Aga, napisz, my poczytamy na pewno! Czy doradzic sie da to nie wiem..
      ale wysluchac tak. Chyba nikt inny tak nie zrozumie cie tak jak inne polskie
      mamy mieszkajace i wychowujace dzieci w Holandii. A twoj maz jest Polakiem czy
      Holendrem? Chyba jak sie ma meza Polaka to bardziej realny jest powrot do
      Polski. My juz probowalismy tej opcji PRZED decyzja o moim wyjezdzie. Poza tym
      zanim zdecydowalam sie wyjechac to przez ladnych pare lat to trawilam zeby byc
      pewnym ze nie bede zalowac. Troche sie zawsze zaluje pewnych rzeczy, pewnych
      spraw, ludzi.. ale dla mnie niewspolmierne jest to co stracilabym
      przeprowadzajac sie do Polski w porownaniu do tego co bym zyskala. Nie mowa tu
      oczywiscie o sprawach materialnych ale o sumie wszystkich czynnikow, ktore
      wplywaja na to ze dobrze nam tam gdzie nam dobrze (chociaz wszedzie sie
      narzeka). Zalezy duzo od sytuacji rodzinnej i osobistej. Ja tylko ci moge
      powiedziec zeby sprobowac rzeczowo spojrzec na to za czym tesknisz, bo rodziny
      sie nie da przeniesc, ale skrzypiacy snieg to umowmy sie.. ;D chyba nie jest
      faktyczny powod do przeprowadzki ;) na feriach wystarczy, potem to tylko chlapa ;)
      • agnieszkaela Re: Powrot do Polski... 29.01.07, 11:30
        Dzieki za odzew. Juz samo wyzalenie sie wczoraj pomoglo :-)
        Powrot w naszej sytuacji jest realny-maz jest Polakiem i pomysl powrotu tez mu
        sie podoba. Tylko, ze on chce najpierw nam zapewnic -jak tu napisala haganl -
        miekkie ladowanie w Polsce, nawet bardzo miekkie.
        Kokosow tu nie mamy-ja nie pracuje (co pewnie tez ma spory wplyw na moje
        kiepskie samopoczucie ostatnio) i mowy o odlozeniu kasy na powrot nie ma :-(
        Trzeba wymyslic cos innego. Narazie szukamy mezowi innej pracy.

        W Polsce bylam na swieta i mysl o powrocie pojawila sie wlasnie po swietach.
        Dopoki bylismy sami nie odczuwalam tego-ale chce wrocic ze wzgledu na Filipa.
        Rodzina, szkola, znajome mi tradycja, zwyczaje. Tu nie bedziemu pogli mu ani
        pomoc, ani go zrozumiec w wielu sytuacjach-on w szkole holenderskiej, wsrod
        holenderskich rowiesnikow, czytajacy holenderskie ksiazki...inny swiat, dla nas
        obcy, bo chocbysmy go poznali teraz, to nie przezylismy tego kiedys sami.
        I wiem-polska szkola tez jest juz inna niz za moich czasow, ale zawsze blizsza
        mi bedzie niz holenderska... Nie moge sobie wyobrazic ze kazde urodziny Filipa
        spedzimy bez rodziny, ze nie bedzie mogl babc zaprosic na szkolne
        przedstawienie, ze do I komunii pojdzie w Holandii, ze nie bedzie nigdy u
        `cioci na imieninach... Nie bardzo tez widze siebie tutaj w pracy, ktora
        dawalaby mi satysfakcje, w ktorej czulabym sie swobodnie.

        Polskosci jako takiej mi nie brak-brak sniegu przezyje, dostawe polskiego
        jedzenia i ksiazek mam raz w miesiacu, polska telewizja jest... Wakacje w
        Polsce moze i by sie przydaly, ale tez zawsze tesknie za domem-ale nie tyle za
        domem w Holandii, co za domem-budynkiem, moim miejscem gdzie to ja rzadze a nie
        moja mama :-)

        Okad pojawila sie mysl o powrocie do Polski nie potrafie sobie miejsca tutaj
        znalezc. Znow pojawilo sie uczucie tymczasowosci obecnej sytuacji-a to
        strasznie utrudnia zycie.
      • agnieszkaela Re: Powrot do Polski... 29.01.07, 11:30
        Dzieki za odzew. Juz samo wyzalenie sie wczoraj pomoglo :-)
        Powrot w naszej sytuacji jest realny-maz jest Polakiem i pomysl powrotu tez mu
        sie podoba. Tylko, ze on chce najpierw nam zapewnic -jak tu napisala haganl -
        miekkie ladowanie w Polsce, nawet bardzo miekkie.
        Kokosow tu nie mamy-ja nie pracuje (co pewnie tez ma spory wplyw na moje
        kiepskie samopoczucie ostatnio) i mowy o odlozeniu kasy na powrot nie ma :-(
        Trzeba wymyslic cos innego. Narazie szukamy mezowi innej pracy.

        W Polsce bylam na swieta i mysl o powrocie pojawila sie wlasnie po swietach.
        Dopoki bylismy sami nie odczuwalam tego-ale chce wrocic ze wzgledu na Filipa.
        Rodzina, szkola, znajome mi tradycja, zwyczaje. Tu nie bedziemu pogli mu ani
        pomoc, ani go zrozumiec w wielu sytuacjach-on w szkole holenderskiej, wsrod
        holenderskich rowiesnikow, czytajacy holenderskie ksiazki...inny swiat, dla nas
        obcy, bo chocbysmy go poznali teraz, to nie przezylismy tego kiedys sami.
        I wiem-polska szkola tez jest juz inna niz za moich czasow, ale zawsze blizsza
        mi bedzie niz holenderska... Nie moge sobie wyobrazic ze kazde urodziny Filipa
        spedzimy bez rodziny, ze nie bedzie mogl babc zaprosic na szkolne
        przedstawienie, ze do I komunii pojdzie w Holandii, ze nie bedzie nigdy u
        `cioci na imieninach... Nie bardzo tez widze siebie tutaj w pracy, ktora
        dawalaby mi satysfakcje, w ktorej czulabym sie swobodnie.

        Polskosci jako takiej mi nie brak-brak sniegu przezyje, dostawe polskiego
        jedzenia i ksiazek mam raz w miesiacu, polska telewizja jest... Wakacje w
        Polsce moze i by sie przydaly, ale tez zawsze tesknie za domem-ale nie tyle za
        domem w Holandii, co za domem-budynkiem, moim miejscem gdzie to ja rzadze a nie
        moja mama :-)

        Okad pojawila sie mysl o powrocie do Polski nie potrafie sobie miejsca tutaj
        znalezc. Znow pojawilo sie uczucie tymczasowosci obecnej sytuacji-a to
        strasznie utrudnia zycie.
        • agnieszkaela Re: Powrot do Polski... 29.01.07, 11:32
          Sorry, nie wiem czemu poszlo dwa razy to samo.
    • haganl Re: Powrot do Polski... 29.01.07, 09:45
      oj rozumiem Cie.... Zawsze bedzie nas ciagnelo do PL bo to nasz kraj, nasz jezyk, nasza kultura ze swoimi dobrymi i zlymi stronami. Nie potrafilabym "stac" sie Holenderka czy kim innym... to po prostu normalne, w koncu jestesmy Polakami i nimi na zawsze zostaniemy. My przyjezdzajac tutaj rok temu zalozylismy ze dajemy sobie maksymalnie 10 lat, aby wrocic do Pl zanim dzieci wkrocza w trudny okres dojrzewania. mam nadzieje ze w Pl sie do tej pory unormalizuje.... ale wrocimy i tak, bo Holoandia to nie nasza ojczyzna po prostu. Trzeba sobie tylko przygotowac tam dobre "ladowania" i choc moze skazemy sie natm na gorszy materialnie byt niz tutaj, to zadne pieniadze nie kupia bliskosci rodziny, z ktora jestesmy bardzo zwiazani, nasz synek tez. powodzenia!
    • ada9611 Re: Powrot do Polski... 29.01.07, 10:50
      jestem w polsce fajnie ,ale do domu w nl jade tez z radoscia,czasami meza
      nachodzi ochota ,przeprowadzamy sie do polski,ale tylko czasami,tu jest dom
      moich dzieci,po polsku malo mowia,chyba taki nasz los jest bedziemy rozdarte
      miedzy dwoma krajami,ja wlasciwie to tak pol na pol polka -holenderka,i nie
      wstydze sie.
      • maxijo Re: Powrot do Polski... 29.01.07, 12:49
        ja chyba nareszcie sie tu zadomowilam, wypad za tydzien do rodziny w Polsce
        traktuje jako spotkanie towarzyskie, zimowe szalenstwo dla malego, odwiedzenie
        dziadkow. Ciezko mi bylo na poczatku, ale ciesze sie, ze jest juz dobrze, bo
        moj maz i dziecko to Holendrzy i nie wyobrazam sobie nostalgii za Polska
        kazdego dnia.
        Jesli mielibysmy zamieszkac w Polsce to tez prima:)
        Ale jesli moj maz bylby Polakiem to na pewno byloby duzo wiecej plusow za
        powrotem do Polski, a Holandia bylaby po prostu tymczasowym miejscem
        zamieszkania. O dziecko nie martwilabym sie - te do pewnego wieku bardzo szybko
        oswajaja sie z nowym otoczeniem.
        Coz, mowia ze tam dom twoj gdzie praca twoja, zatem wszystko zalezy od sytuacji.
        • kingadpl Re: Powrot do Polski... 29.01.07, 12:52
          to chyba tylko ja czuje sie niejako winna, ze opuszczam wszystkich i jade do
          mojego wkrotce meza... eh musze przestac w koncu sie przejmowac gadaniem
          rodzinki, ze daleko, ze nie na zawsze i w ogole...
          • monikat4 Re: Powrot do Polski... 29.01.07, 21:50
            Hej.Agnieszkoelo doskonale Cie rozumiem.Po spedzeniu Swiat w Polsce,nagle
            zrozumialam,ze moje miejsce jest tam a nie tutaj w Holandii.5lat tu mieszkam i
            jak wracalam z Polski to z taka mysla,ze tu lepiej,ze zostaniemy tu.A teraz sie
            wszystko odmienilo,moze dlatego ,ze moja mala ma juz 2latka i zaczynam myslec
            jak to bedzie,gdzie do szkoly(jakos tu sobie tego nie wyobrazam),jak ja jej
            pomoge chociazby w nauce,jak z tym jezykiem,ona mowi po polsku,bo oboje
            jestesmy polakami.Martwie sie o nia,ze bedzie miala ogromne stresy na
            poczatku.W Polsce mamy rodzine,corka ma dziadka,babcie,teraz pyta o
            nich,dlaczego ich nie ma,nie wiem co mowic,smuci mnie to ogromnie.A przeciez
            ona rosnie,i bedzie pytac,a pytanie o to nasze zycie tutaj beda jeszcze
            trudniejsze.Maz ma tu prace ja nie pracuje,bo malej nie oddam do crechu,w
            Polsce bym oddala do zlobka,bo i zupke rano mleczna zje i obiadek,po prostu
            uwazam,ze w Polsce jest lepiej.Ale co zrobic jak praca tutaj....Czuje sie tutaj
            jakbym byla jakas gorsza ,bo w zasadzie zawsze bedzie sie obywatelem drugiej
            kategorii.Martwi mnie cala ta sytuacja,a najgorsze jest to,ze czlowiek nie wie
            kiedy wroci i czy wogole wroci na stale do Polski,to zycie w tej niepewnosci,w
            tym rozdarciu,te dwa domy....
            • kingadpl Re: Powrot do Polski... 30.01.07, 09:19
              moj A. wychodzi z zalozenia ze kobieta jednak powinna byc blizej swojej
              rodziny. A on nie jest az tak zwiazany ze swoja...
    • go.ga Re: Powrot do Polski... 29.01.07, 22:00
      Mimo, iz ja swoje miejsce na ziemi znalazlam w Holandii, to Cie rozumiem. To
      wszystko, co wymieniasz, bliskosc rodziny, przyjaciol, jest bardzo wazne. Zadne
      pieniadze tego nie zastapia. Oboje jestscie Polakami, lepiej sie czujecie w
      Polsce, niewiele Was tu trzyma. Sprawa warta rozwazenia, aczkowliek ja nie
      jechalabym "w ciemno" tylko najpierw znalazla prace.
    • mad_die Re: Powrot do Polski... 31.01.07, 16:04
      My też to rozważamy, może nie teraz, od razu, ale pewnie za jakieś 5-10 lat pomyślimy o tym i zdecydujemy się. A może nie będzie trzeba tak długo czekać, może szybciej wyladujemy z powrotem? Nie wiem... Ale wiem jedno, że rodzina i znajomi są wszyscy w Polsce, a tego mi tutaj nikt nie da. Na razie nie mamy dzieci, ale czuję, że jak one się pojawią, to zabraknie właśnie babci, dziadka, cioć i wujków...
      Tutaj zawsze będą się Holendrzy dziwić, że w Polsce mamy ogrzewanie centralne albo telewizję cyfrową... I wiem, że nigdy - albo prawie nigdy - nie będą nas traktować jak równych sobie...
      Tutaj nigdy nię będzie dobrego chleba :D ani białego sera :D
      Więc kiedy poczujemy, że mamy dosyć juz tego kraju, to wrócimy :D ale oczywiście najpierw dom wybudujemy w Polsce :D żeby było gdzie mieszkać i żeby było można powiedzieć, idę do DOMU, nie domu-budynku, ale domu-domu, gdzie ludzie są, których się kocha ... No chyba, że wcześniej uda nam się stworzyć tutaj taki dom-dom :D Więc nigdy nic nie wiadomo :D
      Tymczasem idę rosół gotować :D bo w szkole już byłam :D
      • tere_tere Re: Powrot do Polski... 31.01.07, 23:41
        mad_die napisała:


        > znajomi są wszyscy w Polsce, a tego mi tutaj nikt nie da.

        no fakt, na znajomych to musisz sobe raczej sama zapracowac....
        • mad_die Re: Powrot do Polski... 02.02.07, 15:12
          tere_tere napisała:

          > mad_die napisała:
          >
          >
          > > znajomi są wszyscy w Polsce, a tego mi tutaj nikt nie da.
          >
          > no fakt, na znajomych to musisz sobe raczej sama zapracowac....

          racja, znajomych mi nikt nie da, źle się może wyraziłam...
          chodziło mi raczej o to, że w tutaj nigdy nie będzie jak w domu... no chyba, ze sprowadzimy tutaj moją rodzinę całą i mojego M rodzinę i dziadków i babcie... to rozwiazanie oczywiście nie wchodzi w rachubę, więc wniosek jest prosty, prawda?
      • kingadpl Re: Powrot do Polski... 01.02.07, 00:12
        eh masz calkowita racje... :) nawet znajomi holenderscy sa inni...
        • kingusia1974 Re: Powrot do Polski... 01.02.07, 22:55
          Trochę chyba prawdy jest w tym, że Holendrzy są wobec Polaków(Polek)
          podejrzliwi, troszke przekonani o własnej wyższości, ale trzeba sobie z tym
          radzić.
          Mój przyszły sąsiad - bardzo miły i przyjacielski człowiek w pierwszej ze mną
          rozmowie sugerował, że w Polsce jest trudna sytuacja ekonomiczna i pewnie
          dlatego wybieram się do Holandii (w domyśle - bo przecież chyba nie chodzi o
          miłość do mojego przyszłego męża).
          Ja mu powiedziałam na to, że nie znam sytuacji w całej Polsce, bo akurat
          los chciał , ze urodziłam się , żyje i pracuje w jednym z najpiekniejszych i
          niebiednych miast świata (Kraków), pracę w Polsce mam całkowicie mnie
          zadawalającą, i o wszelkich trudnościach to ja będę dopiero mogła powiedzieć
          jak zamelduje sie w Holandii. A poza tym serdecznie zapraszam do Krakowa, bo
          tylko wtedy jak zobaczy Kraków zrozumie co to znaczy opuścić Kraków i przenieśc
          się do .... (nikomu nie ubliżając) jakiegoś Meppel.
          Więcej do tematu ów przyszły sąsiad nie wracał. Choć nie wiem czy zrozumiał
          aluzje. Kto wie, moze dalej sie zastanawia czy ja w tej dżungli, którą nazywam
          Kraków mam telewizje stalelitarną.
          • kingadpl Re: Powrot do Polski... 02.02.07, 09:37
            Kinia, a czy my mamy w Polsce supermarkety i McDonald'sa?? Na poczatku bylo to
            smieszna zadawanie takich pytan, ale nadal po 4 latach sie glupio niektorzy
            pytaja (znajomi i rodzina A.) o rzeczy zupelnie oczywiste... A jak sie
            dowiedzieli ze dziala i u nas tv holendersko-belgijska to bylo wielkie WOW!
            No coz, nadal pozostaniemy w kraju zacofanym dla nich, jednakze mam nadzieje ze
            przynajmniej czesc zmieni zdanie w sierpniu, po weselu :)
            • nesla Re: Kingusia 02.02.07, 10:31
              Kingusia, ale JAKIS powod oprocz milosci jednak jest ze decydujecie sie na
              Meppel a nie na Krakow, bo milosc sama w sobie dziala w OBIE strony wiec gdyby w
              Polsce bylo tak cudownie to dlaczego nie mielibyscie sie zdecydowac na wspolne
              zycie z twoim kochajacym Holendrem w Krakowie zamiast Meppel?
              • kingusia1974 Re: Kingusia 02.02.07, 15:43
                Nesla nie wiem czemu jestes taka ironiczna i złośliwa. Nie jest to miłe i
                sympatyczne. Po prostu niefajnie.

                Nie projektuj własnego widzenia świata na innych.
                • nesla Re: Kingusia 02.02.07, 20:15
                  Kingusia, a ja nie rozumiem gdzie ty sie dopatrzylas ironii i zlosliwosci.
                  Napisalam to calkowicie powaznie i bez krzty ironii i zlosliwosci, z cala
                  sympatia do ciebie jako osoby ktorej w ogole nie znam i to jeszcze bardziej
                  niefajne dla mnie, ze moje slowa odebralas w taki a nie inny sposob, ale
                  widocznie wolalas je tak odebrac..
                  • kingusia1974 Re: Kingusia 02.02.07, 23:47
                    Nigdzie nie powiedziałam, że w Polsce jest "tak cudownie" (jak to napisałaś,
                    widzocznie nie czytając uważnie mojego postu), bo jak jest - to wszyscy widzą.
                    Napisałam, że mnie jest nienajgorzej, i dlaczego niby mam narzekać, że jest mi
                    źle. Czy to źle, że lubie miasto w którym mieszkam? że lubie swoją pracę? Chyba
                    to nie zbrodnia.
                    A decyzja o zmianie kraju to najtrudniejsza decyzja w moim życiu. Choć żal mi
                    raczej opuścić Kraków a nie Polske.
                    W mieszanym zwiąku któraś ze stron musi sie zdecydować zmienić swoje życie, i
                    tym bardziej jest to trudne jeśli oba życia są uregulowane. Zwykle jest tak ,
                    ze taką decyzje podejmuje ta osoba, której łatwiej będzie się odnaleźć w nowej
                    rzeczywistości (praca, język).
                    Zatem sugestia mojego holenderskiego sąsiada, że jakoby dla pieniędzy zmianiam
                    Kraków na Meppel rozśmieszyła mnie (choć na smutno).
                    Właśnie, że tylko z miłości zmieniam miejsce zamieszkania, bo wiem, że mój
                    przyszły mąż nie znajdzie tu pracy, i małe są szanse, że zdoła się kiedykolwiek
                    w miarę dobrze nauczyć polskiego.
                    Ta zmiana jest dla mnie bardzo trudna, bo wiem, że o wszystko co już osiągnęłam
                    musze walczyć od początku i jesli ktoś sugeruje (np. Holender, który nosa nie
                    wyściubił poza swoje miasteczko) że tak wielkie szczęście mnie spotkało, że tak
                    wielki awans spotkał biedną Polkę , ze trudno sobie to wyobrazić, toteż na to
                    była moja zdecydowana reakcja.
                    Owszem spotkało mnie wielkie szczęście - w sensie miłości, ale nie w sensie
                    żadnego awansu społeczno - finansowego czy jakiegoś tam innego. Choć oczywiscie
                    wierze, że i tutaj się przystosuje i kiedyś tu też będzie mi bardzo dobrze.
                    Dlatego twojej reakcji na mój post kompletnie nie rozumiem. Po prostu nie
                    mam pojecia o co ci wogóle chodzi i jaki masz problem w związku z moim postem.


                    • tijgertje Re: Kingusia 03.02.07, 00:46
                      Ech no, wyprodukowalam slicznego dlugiego posta i go skasowalam:-( I drugi raz
                      pisac nie bede bo i tak chyba nie warto. Powiem tylko tyle, ze wedlug mnie
                      naprawde nie masz sie o co oburzac, dla kazdej z nas wyjazd byl nielatwy, a
                      siedze na forum juz troche czasu, nesle znam na tyle, zeby widziec, ze
                      zlosliwosci w jej poscie na pewno nie bylo. Raczej wrodzony krytycyzm i
                      ostroznosc. Popieram zdecydowanie, wyjazd nie powinien byc tylko dlatego, ze ty
                      chlopa kochasz. Jedna bardzo madra ciotka mi mowila, ze w dobrym zwiazku nie
                      powinno sie kochac jednakowo. Od faceta musi pochodzic 80%, od kobiety 20% to i
                      tak duzo, bo my kochamy inaczej. Szkoda, ze za pozno to uslyszalam i nesli nie
                      znalam, zanim wyszlam za maz. Na pewno inaczej by moje zycie wygladalo.
                      Znalazlam sie tu przypadkiem, tez z wielkiej milosci. W Krakowie nie
                      mieszkalam, ale zrezygnowalam z baardzo wielu rzeczy. Zbyt wielu. Kieruj sie
                      nie tylko sercem, ale i rozumem, to potem nie bedziesz taka zrzeda jak ja:-)
                    • nesla Re: Kingusia 03.02.07, 09:43
                      Doszukujesz sie we mnie zlych intencji i wrogiego nastawienia, a ja dokladnie
                      wiem jak to jest sie przeniesc z Krakowa do holenderskiej pipidowki, bo sama to
                      przechodzilam, niemniej suma summarum na podstawie CZEGOS ten wybor trzeba
                      dokonac, bo powtarzam, ze MILOSC dziala w obie strony i rownie dobrze moze
                      Holender przeniesc sie do Polski jak Polka do Holandii. W Polsce jest tak a nie
                      inaczej i prace trudnoznalezc ot tak sobie Holendrowi jesli nie jest expatem
                      wyslanym z ramienia holenderskiej firmy, wiem bo sami probowalismy, ale to zatem
                      dowodzi, ze w Holandii LATWIEJ jest sie zaadoptowac ekonomicznie niz w Polsce,
                      skoro taki wybor podjeliscie (podobnie jak my). Gdyby w Polsce bylo latwiej
                      zaczac wspolne zycie to zrobilibyscie to w Polsce chyba?
                      Wniosek moj wiec jest taki, ze decyzja o osiedleniu sie w Holandii byla jednak
                      ekonomiczna, milosc was zlaczyla, ale zaczac wspolne zycie w Holandii a nie w
                      Polsce zdecydowaliscie sie z powodow ekonomicznych. Jesli sie myle to mi
                      wyjasnij bo do tej pory wszystko co napisalas wskazuje na to ze moj wniosek jest
                      trafny. I nie mieszajmy w to sasiadow.
                      • go.ga Re: Kingusia 03.02.07, 11:39
                        > W Polsce jest tak a nie
                        > inaczej i prace trudnoznalezc ot tak sobie Holendrowi jesli nie jest expatem
                        > wyslanym z ramienia holenderskiej firmy, wiem bo sami probowalismy, ale to
                        zate
                        > m
                        > dowodzi, ze w Holandii LATWIEJ jest sie zaadoptowac ekonomicznie niz w Polsce,
                        > skoro taki wybor podjeliscie (podobnie jak my).

                        Nesla, naprawde uwazasz, ze to WAM sie nie udalo zaadoptowac ekonomicznie w
                        Polsce (piszesz, ze probowaliscie) wedlug Ciebie dowodzi, ze w Holandii jest
                        latwiej?

                        > Wniosek moj wiec jest taki, ze decyzja o osiedleniu sie w Holandii byla jednak
                        > ekonomiczna, milosc was zlaczyla, ale zaczac wspolne zycie w Holandii a nie w
                        > Polsce zdecydowaliscie sie z powodow ekonomicznych. Jesli sie myle to mi
                        > wyjasnij bo do tej pory wszystko co napisalas wskazuje na to ze moj wniosek
                        jes
                        > t
                        > trafny.

                        Nesla, byc moze (byc moze, bo na ta decyzje u Kingusi mogly tez wplynac inne
                        czynniki) byla to decyzja ekonomiczna. W tym sensie, ze im jako PARZE jest
                        ekonomicznie latwiej, bo np. jej jest latwiej znalezc prace w Holandii niz jemu
                        w Polsce. Ale to nie stoi w sprzecznosci z tym, ze byc moze Kingusi sie
                        sytuacja pogorszy, gdyz jej praca w Holadnii bedzie gorsza niz ta, jaka ma w
                        Polsce. Wiec ona nie przyjezdza tutaj aby sobie poprawic sytuacje swoja
                        materialna.
                        • nesla Re: Kingusia 03.02.07, 12:33
                          Goga,

                          Kingusia napsiala:
                          "Mój przyszły sąsiad - bardzo miły i przyjacielski człowiek w pierwszej ze mną
                          rozmowie sugerował, że w Polsce jest trudna sytuacja ekonomiczna i pewnie
                          dlatego wybieram się do Holandii (w domyśle - bo przecież chyba nie chodzi o
                          miłość do mojego przyszłego męża)."

                          Dla mnie to co powiedzial ten pan to prawda, sytuacja ekonomiczna w Polsce JEST
                          trudna, a to ze Kingusia sobie "w domysle" przetlumaczyla ze ten pan sadzi, ze
                          nie dla milosci Kingusia przeprowadza sie do Holandii dla mnie z tego zdania nie
                          wynika... Decyzja o osiedleniu sie w tym a nie innym panstwie jest zlozona i nie
                          twierdze, ze sie samej Kingusi byt poprawi czy pogorszy. Fakt faktem pozostaje
                          (w moich oczach i dlatego nie rozumiem posadzenia sasiada o nieuprzejmosc a mnie
                          o zlosliwosc i ironie) ze pod wzgledem ekonomicznym latwiej jest w Holandii.

                          Kingusia napisala:
                          "Właśnie, że tylko z miłości zmieniam miejsce zamieszkania, bo wiem, że mój
                          przyszły mąż nie znajdzie tu pracy, i małe są szanse, że zdoła się kiedykolwiek
                          w miarę dobrze nauczyć polskiego."

                          Bo jaka jest gwarancja ze Kingusia znajdzie fajna prace w Holandii i nauczy sie
                          w mare dobrze niderlandzkiego? W takim razie Kingusia rezygnuje z tego co dla
                          niej bardzo bardzo wazne w zyciu ("A decyzja o zmianie kraju to najtrudniejsza
                          decyzja w moim życiu.") w imie milosci ale partner Kingusi w imie tej samej
                          milosci nie musi uczyc sie jezyka i opuszczac swoich bliskich? Ktorejs ze stron
                          bedzie latwiej sie dostosowac do nowych warunkow i ja to rozumiem, bo my taka
                          sama decyzje podjelismy, ale nadal wydaje mi sie ze podloze tej decyzji jest
                          ekonomiczne, bo milosc nie decyduje tu o tym, ktorej ze stron bedzie latwiej..
                          milosc jest taka sama w obie strony i tak samo sie kocha w Polsce jak i w
                          Holandii, ale realia ekonomiczne sa rozne i otwartosc rynkow pracy jest rozna.



                          I to ze nam sie nie udalo znalezc dobrej pracy mezowi w Polsce nie dowodzi ze
                          sie nie da, ale fakt, ze wiecej polsko-holenderskich par decyduje sie zamieszkac
                          w Holandii a nie w Polsce juz cos mowi.. chociaz moze dowodzi to zbyt daleko
                          posuniety wniosek.
                          • kingusia1974 Re: Kingusia 03.02.07, 15:23
                            Go.ga.!
                            - 150 % racji, dokładnie o to mi chodziło, sama bym tego lepiej nie ujęła.
                            Dokładnie tak jest - zdecydowaliśmy sie jechać do Holandii bo mniemam, że nam
                            jako parze będzie łatwiej, ale mnie jako osobie będzie trudniej, przynajmniej
                            na początku, a i nie wiadomo czy kiedykolwiek się dostosuje, choć oczywiscie
                            mam taką nadzieję.

                            Nesla na litość czemu ty taka jesteś. Najpierw dowiaduje się od Ciebie, że
                            uwazam, że w Polsce jest "tak cudownie" teraz dowiaduje się , że posądzam
                            mojego biednego Alberta o nieuprzyjmość, choc sama cytujesz moje zdanie w
                            którym wyraźnie napisałam, że to człowiek miły i przyjacielski.

                            Nesla nikt na tym forum nigdy (a ja z pewnością nie) nie twierdził, że sytuacja
                            ekonomiczna w PL jest lepsza niż w NL. Jasne i oczywiste dla każdego jest, że
                            SYTUACJA EKONOMICZNA W PL JEST BARDZO TRUDNA. I każdy kto tak twierdzi, bez
                            względu na narodowść ma racje. I ty masz racje, i ja mam racje, i Albert i
                            wszyscy. Tak jest.
                            To co powiedziała Go.ga to święta racja w moim przypadku. Czynnik ekonomiczny
                            jest podstawowym powodem dla którego my jako PARA zdecydowaliśmy się zamieszkać
                            z Holandii. Bo ja jako samotna KINGA nigdy bym się nie zdecydowała wyjechać. Bo
                            nigdy nie było mi to do niczego potrzebne.

                            Cała 'afera" powstała w wyniku innego rozumienia słów biednego Albercika
                            - jeŚli Albert sugerowal oczywisty dla wszystkich fakt, że w NL pewnie będzie
                            łatwiej zacząć WSPÓLNĄ przyszłość bo sytuacja ekonomiczna w PL jest trudna - w
                            takim układzie wszystko jest jasne, Albert ma racje
                            - lecz jesli Albert w toku rozmowy sygerował, że jako ta biedna Polka "złapałam
                            Pana Boga za nogi" bo mi się Holender trafił, a ja chce uciec z tej zapyziałej
                            Polski bo tam mi jest bardzo źle - to po prostu się myli.

                            Kwestia jest zatem taka, że oceniasz moją interpretację rozmowy jako niesłuszną.
                            A ja się pytam dlaczego? Na jakiej podstawie?
                            Nie uczestniczyłaś przecież w tej rozmowie. Nie znasz nawet Albercika (uff
                            chyba biedaka teraz czkawka trapi)
                            Ba! nawet ja nie przedstawiłam sprawozdania z rozmowy -dokladnie, co, kto,
                            kiedy i dlaczego powiedzial- tylko moją jej interpetacje.
                            Słuszną czy nie słuszną - Ty tego nie możesz wiedzieć.

                            Nie wiem czy jasno przedstawilam swoja argumentacje.

                            Tygrysku! Zgadzam, sie ze milosc powinna isc w obie strony i moj narzeczony tez
                            powinien byc gotowy na emigracje w imie milosci, ale chyba nie jest. Ja sama
                            zreszta czuje, ze tak bedzie dla nas lepiej jesli zamieszkamy w holandii, choc
                            moze popelniam straszliwy blad, a moze nie! Nikt mi nie moze powiedziec czy to
                            dobra decyzja. Moze dopiero za lat 50 odpowiem sobie na to pytanie.

                            • kingusia1974 Re: Kingusia 03.02.07, 15:28
                              A zreszta dziewczyny , wszystkie dzielimy podobny los, podobne trudnosci, nie
                              ma co sie klocic. Pewnie nikogo zycie nie rozpieszcza. Ja zreszta ciesze sie ze
                              jest takie forum, traktuje forum jak cenne xrodlo informacji o mojej przyszlej
                              ojczyxnie i pozdrawiam Was wszystkie i zycze nam wszystkim wszystkiego co NAJ
                              • kingusia1974 Re: Kingusia 03.02.07, 15:37
                                Nesla! wlasnie doczytalam sie ze ty tez z Krakowa!!!! Nieeee no Nesla zeby tak
                                krajance dogadac. Na wodke powinnysmy isc a nie rozmowe z albercikiem na
                                czynniki pierwsze rozkladac
                          • go.ga Re: Kingusia 03.02.07, 16:17
                            nesla napisała:
                            >
                            > Dla mnie to co powiedzial ten pan to prawda, sytuacja ekonomiczna w Polsce
                            JEST
                            > trudna, a to ze Kingusia sobie "w domysle" przetlumaczyla ze ten pan sadzi, ze
                            > nie dla milosci Kingusia przeprowadza sie do Holandii dla mnie z tego zdania
                            ni
                            > e
                            > wynika...

                            Ten pan powiedzial: " "Mój przyszły sąsiad - bardzo miły i przyjacielski
                            człowiek w pierwszej ze mną rozmowie sugerował, że w Polsce jest trudna
                            sytuacja ekonomiczna i pewnie dlatego wybieram się do Holandii."

                            Owszem, sytuacja ekonomiczna w Polsce JEST trudna. Ale to nie znaczy, ze kazdy,
                            kto sie przeprowadza do Holandii robi to _dlatego_, ze sytuacja ekonomiczna
                            jest trudna. Moga byc _inne_ powody.
                            Nie wiem jak prosciej napisac.

                            >Decyzja o osiedleniu sie w tym a nie innym panstwie jest zlozona i ni
                            > e
                            > twierdze, ze sie samej Kingusi byt poprawi czy pogorszy. Fakt faktem pozostaje
                            > (w moich oczach i dlatego nie rozumiem posadzenia sasiada o nieuprzejmosc a
                            mni
                            > e
                            > o zlosliwosc i ironie) ze pod wzgledem ekonomicznym latwiej jest w Holandii.

                            A to zalezy komu ;-)

                            > Bo jaka jest gwarancja ze Kingusia znajdzie fajna prace w Holandii i nauczy
                            sie
                            > w mare dobrze niderlandzkiego?

                            Gwarancji nie ma zadnej. Choc jezyk predzej czy pozniej w miare dobrze opanuje.

                            >W takim razie Kingusia rezygnuje z tego co dla
                            > niej bardzo bardzo wazne w zyciu ("A decyzja o zmianie kraju to najtrudniejsza
                            > decyzja w moim życiu.") w imie milosci ale partner Kingusi w imie tej samej
                            > milosci nie musi uczyc sie jezyka i opuszczac swoich bliskich?

                            Gdyby to partner Kingusi zdecydowal sie wyjechac do Polski, mozna byc napisac
                            wtedy to samo. Dlaczego to on musial z czegos rezygnowac, a nie ona?


                            >Ktorejs ze stron
                            > bedzie latwiej sie dostosowac do nowych warunkow i ja to rozumiem, bo my taka
                            > sama decyzje podjelismy, ale nadal wydaje mi sie ze podloze tej decyzji jest
                            > ekonomiczne, bo milosc nie decyduje tu o tym, ktorej ze stron bedzie latwiej..
                            > milosc jest taka sama w obie strony i tak samo sie kocha w Polsce jak i w
                            > Holandii, ale realia ekonomiczne sa rozne i otwartosc rynkow pracy jest
                            rozna.

                            Jak napisala ponizej Kingusia, u nich (jako pary) byly to powody ekonomiczne.
                            Co wcale nie znaczy, ze tak musialo byc. Przy takiej decyzji bierze sie pod
                            uwage wiecej czynnikow, nie tylko te ekonomiczne. Nie zawsze te ekonomiczne
                            wygrywaja.

                            >
                            >
                            > I to ze nam sie nie udalo znalezc dobrej pracy mezowi w Polsce nie dowodzi ze
                            > sie nie da, ale fakt, ze wiecej polsko-holenderskich par decyduje sie
                            zamieszka
                            > c
                            > w Holandii a nie w Polsce juz cos mowi.. chociaz moze dowodzi to zbyt daleko
                            > posuniety wniosek.

                            To wlasnie mialam na mysli, ze to nie dowodzi.


                            Rozebralysmy Kingusie na czynniki pierwsze widze ;-)
                            • kingusia1974 Re: Kingusia 03.02.07, 16:24
                              he he he fakt Go.ga! Ale Tobie udało sie dojść do sedna! Buźka
            • tijgertje Re: Powrot do Polski... 02.02.07, 10:34
              no dobra, tylko nie krzyczcie za bardzo. Mowie to co mysle, wiec sie prosze nie
              obrazac. Mylse, ze to, jak nas Holendrzy traktuja w duzej mierze od nas samych
              zalezy. Moj maz na poczatku po naszej przeprowadzce w obecne miejsce zdziwiony
              byl, ze nie szukam kontaktu z Polakami, ktorych w okolicy przy truskawkach
              zatrzesienie bylo. Mi zupelnie wystarczylo, ze uslyszalam niektore odzywki, by
              sie nawet nie przyznawac, ze rozumiem:-( Nie chcialam zadawac sie z ludzmi, za
              ktorych mi wstyd bylo i ktorych w Polsce omijalabym z daleka. Troche nie na
              temat, ale do czego zmierzam: Slyszalam rozne historie, jak to Holendrzy
              dziewczyny z innych krajow traktuja. To nie tylko to, ze my z Polski, bo i o
              inne kraje chodzi. To nie tak, ze WSZYSCY mysla, ze Polska zacofana. To jest
              tylko i wylacznie kwestia doboru znajomych. Dziwne, bo wsrod ludzi z ktorymi
              sie przyjaznimy i z ktorymi pracowalam niemal wszyscy maja bardzo dobra opinie
              o Polsce i Polakach (mimo, ze potwierdzaja, iz sa od tego wyjatki), sa otwarci
              na nowe informacje, chetnie wyjezdzaja do Polski na wakacje, wracaja w szoku,
              jak szybko wszystko sie w Polsce zmienia, sa zupelnie pod wrazeniem zwlaszcza
              obcych im tu hipermarketow. Trudno im zrozumiec, ze to Polacy narzekaja, skoro
              buduja wielkie domy i te wszystie hipermarkety nie bankrutuja. Zdziwona bylam,
              bo jak poszlam do pracy, to w 50-osobowej grupie znalazlo sie ponad 10 osob,
              ktore jeszcze w larach 70-tych i 80-tych w Polsce byli! Osobiscie pamietam, jak
              to wowczas w Polsce wygladalo. Jasne, sa Holendrzy, ktorzy poza wlasna
              miejscowosc nigdy nosa nie wysciubili i Polska, azerbejdzan czy etiopia to dla
              nich wsjo ryba. Ale z takimi ludzmi znajomosci nieutrzymuje, bo po godzinie
              pewnie wyczerpalibysmy wszystkie tematy:-) Co innego z sasiadami, stosunki sie
              utrzymuje zyczliwe, ale z sasiadami trzeba dobrze zyc, nie z wszystkimi jednak
              mozna rozmawiac na kazdy temat.Dziwic sie Holendrom w sumie tez nie ma co, ze
              sadza, ze my tu przyjezdzajac "awansujemy". Holendrzy jezdza na wakacje, ale
              emigruja tylko wtedy, jesli szukaja lepszego zycia. Trudno zrozumiec, ze ktos
              moze zostawic wszystko i wyjechac do przyslowiowej Pipidowki tylko za facetem:-)
              • kingadpl Re: Powrot do Polski... 02.02.07, 12:15
                Wiesz, masz calkowita racje! Akurat rodzina mojego A. pochodzi wlasnie z bardzo
                dziwacznego miasta, gdzie wszystko co poza nim jest beznadziejne. Wiec nie
                podrozuja za bardzo, siedza i plotkuja o sasiadach. Ale coz rodziny sie nie
                wybiera :))))) Owszem jego ciotka byla w Polsce ale w roku 1992, wiec pamietamy
                dobrze jak wtedy bylo. W zeszle wakacje byla jego siostra, i szczerze mowiac
                troche wsytd mi bylo za nich, szczegolnie za sposob ubierania. Moze chcieli
                uchodzic tu za bogatych Holendrow, a jednak wyszlo zupelnie cos innego.
                Poza tym, opuszczam moje miasteczko, gdzie jest mi calkiem dobrze i w ogole, w
                sumie tylko dla milosci, bo przeciez z innego powodu tam bym nie jechala na
                pewno. Zdecydowalismy jednak ze do poki moj A. nie zdobedzie doswiadczenia
                zawodowego ok 3 lat (1,5 roku juz minelo), nie bedziemy wracac, bo nie znajdzie
                tu pracy. Powoli rozgladamy sie za projektami domow, na nasz wlasny. Zreszta A.
                chce wyjechac z Holandii najszybciej jak to tylko mozliwe... Zreszta otrzymal
                juz porzadnie od holenderskiego rzadu i zasad, wiec nie ma na co czekac :)))
              • go.ga Re: Powrot do Polski... 02.02.07, 13:09
                Zgadzam sie z Toba w 100%, ze to kwestia doboru znajomych.
                I mam jeszcze jedna uwage. Ale najpierw opowiem historie pewnej imprezy, gdzie
                bylo sporo Polakow ale byli tez i Holendrzy. Otoz w pewnym momencie rozmowa
                zeszla na Holandie, ktos z Holendrow spytal sie kogos z Polakow, jak sie im
                tutaj zyje, czy podoba im sie ich kraj. A zapytana osoba zaczela: ze Holenderki
                to najbrzydsze kobiety na swiecie (my, Polki, najpiekniejsze), ze Sodoma i
                Gomora (narkotyki, protystutki, eutanzja), ze lekarze glupi (tu historie jej
                wszystkich chorob), Holendrzy tez glupi (w pracy najinteligentniejsi ludzie to
                zawsze Polacy), poza tym nie znaja sie na jedzeniu, chleba nie ma, sera nie ma,
                galalerki nie mozna kupic ani sliwek w czekoladzie a na dodatek ciagle pada.
                Dodam, ze ta osoba, ciagle sie skarzy, ze nie moze zaprzyjaznic sie z
                Holendrami, ze ja gorzej traktuja (wedlug niej dlatego, ze jest Polka). Nie
                pamietam, moze juz to opisywalam. W kazdym razie mnie bylo wstyd.
                W kazdym razie co jakis czas spotykam, emigrantow (nie tylko z Polski zreszta),
                ktorzy na kazdym kraju usiluja udowodnic wyzszosc swojego kraju nad Holandia. I
                coz, wcale sie nie dziwie, ze zle sie tu czuja.
                Prosze mnie zle nie zroumiec, nie sugeruje, ze ktos z tego forum tak sie
                zachowuje. To tylko obserwacja na marginesie. I takie osoby tez maj wplyw na
                to, jak nas tutaj odbieraja.

                • kingadpl Re: Powrot do Polski... 02.02.07, 13:39
                  hehe, to nie dziwne ze go nie lubia! Tez bylabym nie specjalnie zadowolona
                  jakby ktos narzekal, ze w Polsce wszyscy pija, jest brudno, kradna, Polacy sa
                  zaniedbani i w ogole.... No coz maja ludzie poczucie humoru nieraz :)) A
                  pozniej tylko narzekaja. Zreszta narzekanie to nasza taka przypadlosc
                  narodowa :D
                  • agnieszkaela Re: Powrot do Polski... 02.02.07, 14:06
                    Tijgertje masz racje-sama tez wstydze sie czasem za pracownikow sezonowych(choc
                    ten sezon trwa czasem u niektorych kilka lat). Ale drazni mnie ze jestem
                    oceniana tak samo. Znajomych dobieramy sobie sami, ale zyjemy otoczeni nie
                    tylko nimi. Sasiedzi, sprzedawcy w sklepie, ludzie ktorym nie bede tlumaczyc ze
                    ja niewiele mam wspolnego z pijaczkami spod Aldika, tworza na codzien atmosfere
                    w ktorej przyszlo mi zyc.
                    Przyklad ostatnich tygodni-na naszej ulicy pojawil sie samochod policyjny. Nasz
                    dom jest na koncu slepej uliczki, oni staneli na jej poczatku-jakies 2-3 domy
                    od nas. Policja rozmawiala kilka minut z sasiadami. Zaczepili tez meza jak
                    wyszedl do samochodu. Spytali czy okolica jest spokojna, czy slyszy jakies
                    halasy, awantury. Powiedzial ze nie. Pogadali jeszcze chwile z kims kto
                    przejezdzal rowerem i odjechali.
                    Kilka dni pozniej rozmawialam ze znajoma Holenderka, ktora ma jakis znajomych
                    ulice dalej. Powiedzieli jej, ze w KONCU policja do Polakow przyjechala. Sami
                    tego nie widzieli, sasiedzi im powiedzieli.

                    I co? Jak mam sie czuc? Wydawalo mi ze okolica do mieszkania swietna. Duzo
                    domow wlasnosciowych, troche starszych osob, troche rodzin z malymi dziecmi. Z
                    najblizszymi sasiadami wymieniamy sobie kartki na swieta i rozmawiamy jak sie
                    spotkamy. Ale mimo to kogos nasza obecnosc drazni. Dlaczego? Bo jestesmy
                    Polakami, cudzoziemcami.
                    Wiem-z czasem powinno byc latwiej. Ale jak sie bedziemy chcieli przeprowadzic
                    zabawa zacznie sie od nowa... Nie chce ciagle musiec sie tlumaczyc i udowadniac
                    swoja wartosc.
                    • kingadpl Re: Powrot do Polski... 02.02.07, 14:22
                      oj, nie raz sie spotkalam z takimi uwagami. Po prostu szufladkuja niektorzy
                      czlowieka i nie wazne co robisz.
                      Kiedys mialam bardzo nieprzyjemna sytuacje, gdy jeden osobnik w knajpce (bylam
                      z przyjaciolmi A. - sami Holendrzy), zostalam zapytana o to czy szybko chce
                      zarobic 50 usd... przykro sie zrobilo, nieprzyjemnie.. no coz, zawsze bedzie
                      sie emigrantem. Ale jest tez czesc co ocenia po charakterze, kulturze
                      osobistej, wyksztalceniu. Wtedy jest sympatyczniej :)
                      • a.polonia Re: Powrot do Polski... 02.02.07, 15:26
                        Ale jest tez czesc co ocenia po charakterze, kulturze
                        > osobistej, wyksztalceniu. Wtedy jest sympatyczniej :)

                        ---------hmm, zwlaszcza, jak ktos po wyksztalceniu ocenia, to musi byc bardzo
                        sympatyczne.
    • kingusia1974 Re: Powrot do Polski... 02.02.07, 16:01
      Myśle, że jest pewna ogólna zasada , o której ostatnio usłyszałam w TV od
      psychologa komentującego fakt, czemu tak wielu Polaków nie odnalazło się w
      Wielkiej Brytanii (choć pewnie nie odnosi sie do absolutnie większości
      przypadków). Stwierdził, że jeśli ktoś nie potrafi się odnaleźć we własnym
      kraju to istnieje duże prawdopodobieństwo , że nie poradzi sobie też w nowym
      kraju. Jeśli ktoś narzeka we własnym kraju, jest stale niezadowolny, stale
      krytykuje itp. to będzie to robił i gdzie indziej. Bo nigdzie nie ma raju,
      wszędzie są mniejsze lub większe kłopoty.
      • azza4 Re: Powrot do Polski... 02.02.07, 16:51
        W pelni sie zgadzam z toba.Zreszta widze to u Polakow,ktorych poznalam tu i
        tych ktorych znalam jeszcze w Polsce.Wszystko siedzi w glowie i przenosi sie na
        zycie.Kolezanka przyjechala do Holandii aby splacic dlugi w Polsce i zarobic na
        nowy interes.Dlugi splacila ale watpie czy kiedykolwiek jej sie uda cos
        rozkrecic bo pieniadze przez palce jej przeciekaja i tak jak w Polsce miala
        problemy z ich utrzymaniem tak i tu jej nie wychodzi.Problem pozostal,tylko
        kraj sie zmienil.Uwazam,ze jak ktos mial w Polsce problemy i wyjazd traktuje
        jako ucieczke od nich to moze sobie jedynie pogorszyc sytuacje np traktujac
        alkohol jako ratunek.A w rozmowie z Polakami ktorych tu poznalam tez raczej sie
        slyszy,ze w Polsce to lipa,ale tu jak sie okazuje jeszcze gorzej i badz tu
        madry. Co do Holendrow to nie przypomionam sobie jakiegos odmiemnnego
        traktowania przez to,ze jestem Polka.Byli ciekawi jak to jest w naszym kraju i
        wielu uwaza Polske za piekny kraj(mimo ze nie byli tam).Jedynie raz mi sie
        zdarzyla nieprzyjemna sytuacja jak tu przyjechalam i z jezykiem jeszcze bylo
        gorzej niz zle.Chodzilam sprzatac do jednych ludzi i tzw.pan domu patrzac jak
        kurz wycieram z telewizora podszedl do mnie i mowi pokazujac palcem-To jest t-e-
        l-e-w-i-z-o-r.Zatkalo mnie i patrze na niego,ale widze,ze on nie zartuje.Wtedy
        lamana holenderszczyzna mowie,ze nie jestem debilem i wiem,na co on poprawil
        tylko moja gramatyke i sobie poszedl.Wiecej mnie tam juz nie zobaczyli.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka