Witam serdecznie.
www.hdkpkp.wroclaw.pl/wp/galeria/
Drodzy Przyjaciele Jelczo Laskowiczanie.
Zapewne zgodzicie się ze mną, że kampania wyborcza jest bliska osiągnięcia swojego apogeum. Z uwagi na to, że jest to moja pierwsza kampania w życiu, pozwalam sobie na dość lekkie, wręcz luzackie do niej podejście. Jednak, gdy obserwuję, jakich metod używają niektórzy kandydaci, to czuję się, delikatnie mówiąc zdegustowany stosowanymi chwytami. Uczono mnie (niestety, było to jeszcze za komuny), że człowiek w swoim postępowaniu powinien być taktowny i powinien umieć zachować umiar. Dlatego też nie chciałem chwalić się swoimi osiągnięciami życiowymi w zakresie honorowego krwiodawstwa. Jednak patrząc na mniej ważne, jednak wychwalane osiągnięcia niektórych kandydatów, postanowiłem pochwalić się swoimi sukcesami w społecznej i zupełnie bezinteresownej działalności czerwonokrzyskiej, ze szczególnym uwzględnieniem honorowego krwiodawstwa.
Od osiemnastego roku życia, czyli od
34 lat jestem czynnym honorowym dawcą krwi. Zaczęło się zupełnie niewinnie, bo jeszcze w czasach szkoły średniej. Wychowawca naszej klasy
mgr. Paweł Gorgoń, był opiekunem Szkolnego Koła PCK, które w zakresie swojej działalności miało opiekę nad organizowaniem akcji HDK. Dlatego, każdy uczeń, który kończył osiemnaście lat udawał się do stacji krwiodawstwa celem oddania krwi. Ten pierwszy raz był na prawdę przerażający

Igła wydawała się gruba jak wkład od długopisu, a żyła bardzo cieniutka. Jednak wszyscy krwiodawcy to wiedzą, że ta dziedzina społeczne działalności wciąga niesamowicie. Tak więc, to co rozpocząłem w 1976 roku, trwa praktycznie nieprzerwanie do dnia dzisiejszego. Dzisiaj, kiedy z powodu trwającej kampanii wyborczej każdy kandydat ma prawo i obowiązek przedstawić swoje zasługi w działalności społecznej, pozwólcie, że i ja zaprezentuję swoje osiągnięcia. Trwająca od 34 lat przygoda z ruchem honorowego krwiodawstwa PCK doprowadziła do tego, że kilkanaście dni temu, po raz piąty w tym roku oddałem krew. Nie było by w tym nic szczególnego, gdyby nie pewnego rodzaju zbieżność. Otóż chcę się pochwalić, że w miesiącu październiku oddałem honorowo
52-gi litr krwi, co ma znaczenie o tyle ważne, że
mam 52 lata życia. W porównaniu do innych znanych mi honorowych krwiodawców, nie jest to ilość nadzwyczajnie duża, jednak moim zdaniem ta zbieżność,
52 : 52 jest na tyle istotna, że postanowiłem ten fakt odnotować przynajmniej na naszym forum.
Pozdrawiam serdecznie.
PS
Wszystkim honorowym krwiodawcom, tym zrzeszonym i nie zrzeszonym, życzę dużo zdrówka, które jest podstawowym elementem umożliwiającym nam dzielenie się samym sobą z innymi potrzebującymi, bo cóż może być piękniejsze w życiu od tego, że dajemy siebie, aby ratować innych ?
Dodam jeszcze, że kilka dni temu do grona honorowych krwiodawców dołączyła moja córka Madzia. Dzieciątko

studiuje w Opolu i pewnego dnia zadzwoniła do mnie, że właśnie oto w przerwie między wykładami oddała honorowo krew. Pielęgniarka zorientowała się, że po oddaniu zasłabła i poleciła usiąść na wózku. Po chwili dziecko doszło do siebie i pierwsze co zrobiło, to zadzwoniło do mnie, aby podzielić się tą radosną nowiną

Jako długoletni HDK, jestem z niej bardzo, ale to bardzo dumny.
Pozdr.......