Dodaj do ulubionych

Ks. Węcławski odchodzi

23.01.08, 10:21
Ks. prof. Tomasz Węcławski, jeden z najwybitniejszych polskich
teologów, zrezygnował z kapłaństwa.
Widocznie był człowiekiem małej wiary,skoro wyrzekł się Boga.
Obserwuj wątek
    • heymdall Re: Ks. Węcławski odchodzi 23.01.08, 10:33
      niech zgadnę: zaraz mixerek sie "wysili" i napisze po raz setny o zakłamamniu
      KRK i i odwadze kogoś, kto odszedł .. ciekaw jstem, czemu choćby Blair przeszedł
      na katolicyzm .. na to też znajdzie się tłumaczenie ?
      Jak ktoś uważa, że religia i pewne zasady powinny dostosować się do niego a nie
      odwrotnie, to na przykład protestantyzm jest całkiem logicznym wyborem ..
      przynajmniej ładnie to uzasadnia, a nie uprawia "filozofii dla ubogich" w stylu
      naszych antyklerykałów ..
    • heymdall Re: Ks. Węcławski odchodzi 23.01.08, 10:54
      .. widocznie swoje powody miał - jak widzę poważne .. w odróżnieniu od reszty
      naszych "antyklerykałów" dla których powodem niechęci do KRK jest niechęć do
      księdza (co ciekawe niektórzy uważają, ze katolicy mają monopol na hipokryzję
      etc. - tzn, że w innych krajach coś takiego się nie zdarza .. ktoś tu chyba jest
      religijnym rasistą, skoro przypisuje cechy do religii) lub do kupy gruzu przy
      kościele ..
      naprawdę wspaniałe i bardzo logiczne powody .. smile .. ja bym jeszcze dodał do
      listy przyczyn "bo zupa była za słona" ..
      .. spróbuję zgadywać: pojawią się komentarze o "upadku Kościoła" - a to tylko 1
      (słownie "1") z kilku przypadków .. małe wyjaśnienie dla religijnych abnegatów i
      prymitywów: Kościół to nie jeden kapłan, to nie kilku kapłanów i to nie tylko
      ci, którzy pełnią posługę - Kościół to wspólnota .. i za jego kształt
      odpowiadają też wierni .. odejście kilku osób nie oznacza załamania całości ..
      na świecie umiera dziennie kilkadizesiąt tysięcy ludzi, co nie znaczy też że
      ludzkość umiera .. tym bardzioej, że wśród nich sa również ludzie wybitni ..
      • pookafka Re: Ks. Węcławski odchodzi 23.01.08, 13:37
        Tomasz Węcławski powołuje się na samego siebie sprzed ośmiu lat i
        wyrokuje o stanie polskiego katolicyzmu. Nie bierze pod uwagę, ile
        zamętu i szkody narobił w głowach licznych polskich katolików, dla
        których był (a często nadal jest) wielkim autorytetem i wzorem,
        publikując w swojej deklaracji po rzuceniu kapłaństwa: "Moje decyzje
        są (...) takie, że z każdą z nich mogę w każdej chwili umrzeć bez
        lęku. To jest moja wolność. (...) Wybrałem uczciwie, bo w prawdzie
        wobec własnego sumienia".

        Odejście Węcławskiego z kapłaństwa jest szkodą dla Kościoła i dla
        niego samego. Nie byłoby dobrze, gdyby upowszechniło się zjawisko
        siania przez byłych księży o znanych nazwiskach dodatkowego
        zgorszenia. To na pewno nie jest droga do naprawiania Kościoła.
        • heymdall Re: Ks. Węcławski odchodzi 23.01.08, 18:54
          .. o ile wiem, w centrum religii jest Bóg a nie były ksiądz Tomasz Więcławski ..
          idzie się za Nim, a nie za człowiekiem, który ma wolna wolę i może zrobić ze
          sowim życiem, co uważa za słuszne .. dlatego nie uważam, że jest to szkoda:
          uzależnianie swojej postawy wobec religii na bazie czyjegoś wzorca nie ma
          specjalnie znaczenia .. ważna jest chyba indywidualna relacja człowiek - Bóg ..
          zresztą sam Tomasz Więcławski nie stwierdził, że Boga nie ma .. po prostu
          odszedł ze stanu duchownego ..
          cytując jego samego:
          "Podkreślam wieloletnie przygotowanie, pełną świadomość i niezależność mojej
          decyzji - decyduję sam, o sobie samym, nie uzależniając się od nikogo i na
          nikogo nie zamierzając wpływać. Mówię o tym także dlatego, że docierają do mnie
          głosy o osobach, które czują się ze mną tak związane, że trwają przy swojej
          dotychczasowej formie życia, ponieważ ja trwam przy mojej, albo wahają się co do
          swoich własnych decyzji i losów i moje decyzje gotowe są potraktować jako punkt
          odniesienia dla swoich. Jeśli tak rzeczywiście jest, to tych, którzy tak rzecz
          widzą, ostrzegam przed poważnym błędem, jeśli nie zdecydują o sobie całkowicie
          niezależnie ode mnie i moich decyzji. To nie są sprawy, w których można
          decydować - w jakimkolwiek kierunku: a więc o trwaniu w dotychczasowym lub też o
          istotnej życiowej zmianie - opierając się na decyzjach czy autorytecie kogoś innego"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka