mikoj50
25.09.08, 13:05
Znajomi kilka tygodni temu zaopiekowali się pozostawionym przez
kogoś obok jednego z naszych sklepów psem. Na oko było widać, że był
zadbany. Przywiązany smyczą do specjalnego uchwytu, sprawiał
wrażenie dobrze ułożonego i łagodnego. Spodobało im się zwierzę,
niedawno stracili swojego ulubionego pieska, dlatego szybko podjęli
decyzję. Małych dzieci nie mają, więc teoretycznie wszystko w
porządku. Kilka dni obserwacji w schronisku i piesek w domu. Bez
problemów dawał się wyprowadzać na spacery. Swoje prawdziwe oblicze
pokazał, kiedy odwiedził ich w domu ktoś obcy. Osoba ta została
zaatakowana przez jak się okazało rozwścieczoną bestię, w którą w
okamgnieniu przerodził się ten z pozoru spokojny piesek. Z żalem,
ale oddali psa do schroniska. Co jakiś czas w mediach nagłaśniane są
przypadki pogryzienia kogoś z domowników przez własnego psa. Lubię
psy, ale zawsze w kontakcie z nimi stosuję zasadę ograniczonego
zaufania. Zgodnie z powiedzeniem, "ostrożności nigdy zbyt wiele".
POZDRAWIAM. Taszi Delek. Tavisupleba.
.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.
miasta.gazeta.pl/szczecin/1,34939,5730234,Amstaff_zmasakrowal_twarz_malej_dziewczynki.html