Dodaj do ulubionych

Zróbmy sobie Oksford

26.10.09, 16:46
Gdy bylem w Oksfordzie, zachwycily mnie trawniki. Zapytalem faceta
jak oni to robia. "To proste" powiedzial. "Strzyzemy, walcujemy i
podlewamy". I dodal "Acha, zapomnialem - tak trzeba robic przez 400
lat"

Podobnie jak nie da sie zrobic oksfordzkiego trawnika w rok, tak nie
da sie zrobic Oxfordu - uniwersytetu w rok, nawet jakby sie bardzo
chcialo. Trzeba podlewac przez 400 lat


A tak w ogole - przeczytalem ksiazke Autora dokladnie. Jako byly
profesor uniersytecki w USA (przepracowalem 10 lat) bynajmniej nie
zgadzam sie z wizerunkiem Autora na temat "sukcesu" i "doskonalosci"
uniwersytetow amerykanskich. Owszem jest MIT i Harvard, Ale taki na
przyklad University of Briggeport to cos w rodzaju polskiej szkoly
zawodowej z okresu Komuny. Model szkolnictwa wyszego w USA jest
ostatnim modelem do nasladowania

A Oksfordu w Polsce i tak nie bedzie
Obserwuj wątek
    • Gość: adam02138 Zróbmy sobie Oksford IP: *.fas.harvard.edu 26.10.09, 16:50
      Apel swietny. Ale z tego co ja widze sie dzieje na polskich
      uczelniach, taki Oksford musial by powstac od podstaw. Nabor i
      weryfikacja kadry musialaby sie odbyc poza granicami kraju i
      niezaleznie od lokalnych koterii profesorskich, ktore sa w duzej
      mierze odpowiedzialne za obecny stan.

      Uczelnia powinna byc prywatna, przepisy jak i zwyczje
      przedsiebiorstw panstwowych prowadza do takich koszmarkow jak PKP,
      czy Uniwersytet Warszawski, Jagielonski etc.

      I zgadzam sie z autorem, to musi byc zarzadzanie przez
      profesjonalistow, a nie rektorow - niespelnionych naukowcow.

      Watpie by sie to udalo. Naukowcy w Polsce zyja w calkowitym
      odrealnienium studenci rowniez. Dopiero wyjazd za granice na dobra
      uczelnie uswiadamia jaka koszmarna jest przepasc miedzy Polska a
      swiatem cywilizowanym.

      Dobrzy studenci, czy naukowcy wyjada. Bo Polska nauka nie ma wiele
      do zaoferowania. I tu nie chodzi o pieniadze. Nie ma kultury
      naukowej, nawyku pracy zespolowej, za to jest feudalizm,
      totumfactwo, tytulomania, megalomania profesorow co maja po kilka
      cytatow. Do tego dochodzi bzdurna biurokracja ktora jest plaga
      kazdej dziedziny w Polsce, polaczona z nieudolna administracja,
      ktorej sie wydaje ze to naukowcy i studenci sa dla ich wygody. W
      takim srodowisku nie da sie pracowac, nawet jak sie ma malo godzin
      dydaktycznych.
      • Gość: gosc I w tym tkwi sedno sprawy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.09, 18:01
        W każdej polskiej uczelni są ludzie utalentowani i miernoty. Dotyczy
        to nawet "najlepszych" polskich uniwersytetów. Zeby wytworzyć
        kulturę jakości i pracy naukowej na wysokim poziomie trzeba stworzyć
        od nowa uczelnię z normalną, nieskażoną przeszłością strukturą. A
        zatem wybudować od podstaw nowoczesne budynki i zatrudnić najlepszą
        kadrę (min. 50% powinni stanowić pracownicy z zagranicy), zapewnić
        warunki do rotacji kadry i profesjonalne zarządzanie. To bedzie
        kosztowało, ale bez tego nie bedziemy mieli elitarnych uczelni.
        Pomysł Pani minister dot. tzw. KNOW ma tak naprawdę jeden cel:
        zapewnić środki i studentów (niż demograficzny) dla kilku
        uniwersytetów. Załapie się Warszawa, Kraków, może parę innych miast.
        Zmian jakości nie będzie, ale co wyszarpią to zostanie ich. Szkoda
        czasu i pieniędzy, lepiej stworzyć coś od podstaw funkcjonujące od
        początku jak należy.
        • princealbert Re: I w tym tkwi sedno sprawy 28.10.09, 14:25
          zgadzam sie co do zatrudniania kadry z zagranicy, ale wtedy:

          1. Zajecia musialyby sie toczyc po angielsku.
          2. Cala administracja musialaby tez sie poslugiwac tym jezykiem.
          3. Ze juz nie wspomne o studentach

          Niech ktos sobie wyobrazi taki uniwerek w Polsce. Ja bym bardzo
          chcial ale nie potrafie sobie wyobrazic rektora Fafalskiego i pani
          Ziuty z dziekanatu funkcjonujacych w takim srodowisku.
          • Gość: Ponuro i kaczo Re: I w tym tkwi sedno sprawy ! IP: 132.170.8.* 03.11.09, 20:48
            "Zajecia musialyby sie toczyc po angielsku."

            Dokladnie tak... i tak sie to robi na wielu uniwersytetach
            w krajach Nie-anglojezycznych (np. w wielu krajach
            skandynawskich)!

            P.S. Pytanie czysto retoryczne... czy gdziekolwiek poza Polska
            istnieje cosik takiego jak "profesor belwederski", czyli tytul
            profesorski nadawany przez reprezentanta wladzy (Prezydenta RP)?
          • Gość: Hola angielski IP: *.chello.pl 03.11.09, 22:03
            Prowadzę kurs przez internet dla doktorantów i magistrantów. W każdym tygodniu
            do przeczytania jeden tekst po polsku i 1-2 po angielsku (10-15 stronicowe
            artykuły naukowe). Jak się studenci zorientowali, że trzeba czytać teksty po
            angielsku 15% słuchaczy w pierwszym tygodniu zrezygnowało z kursu. Bądźmy
            realistami!
            • Gość: manga Re: angielski IP: *.hsd1.ma.comcast.net 04.11.09, 01:15
              hmm... to zależy; np na moim kierunku studiów (Biologia na UW) nie
              da rady bez angielskiego, bo 99% literatury jest po angielsku; ja w
              moich pracach licencjackiej i magisterskiej nie cytowałam żadnej
              publikacji po polsku; także plakaty na konferencje (nawet w Polsce)
              są przygotowywane po angielsku; więc da się :)
          • Gość: annia_o Re: I w tym tkwi sedno sprawy IP: *.retsat1.com.pl 18.11.09, 19:04
            co do tych profesorów z zagranicy, to sądzicie, że do Polski
            przyjechaliby jacyś na wysokim poziomie? Taki dobry profesor nie
            będzie chciał przyjeżdżać z WB czy USA do Polski, a przeciętny nie
            jest w niczym lepszy od naszych. Wiem coś o tym, bo miałam zajęcia z
            wykładowcami z zagranicy i nie byli oni jacyś dużo lepsi (oczywiście
            od tych dobrych naszych, a nie tych obijających się).
      • Gość: malgorzata.academi Re: Zróbmy sobie Oksford IP: *.chello.pl 26.10.09, 23:25
        W pelni zgadzam sie z ta opinia - zwlaszcza o mozliwosciach pracy naukowej w kraju i o panujacej atmosferze. Od dawna uwazam, ze nie pieniadze sa tutaj decydujace - przynajmniej w mojej dziedzinie.

        O planowanych reformach szkolnictwa wyzszego, mozna sie dowiedziec wiecej i na biezaco je sledzic w Centrum Informacji FIAP: percipipolonia-zakladki.blogspot.com/
        Zapraszam serdecznie do lektury

        Forum Integracyjne Academicus Poloniae
        www.esse-est-percipi.com
        • Gość: ww Re: Zróbmy sobie Oksford IP: *.kuro.elec.keio.ac.jp 27.10.09, 04:49
          Nie zgadzam sie. Zaczynajac od zera cofamy sie o kilkanascie/kilkadziesiat lat,
          bo przynajmniej tyle zajmuje uniwersytetom wyrobienie sobie marki. A bez marki
          nie bedzie ani zdolnych wykladowcow, ani studentow, ani osiagniec. Znacznie
          latwiej, szybciej i taniej jest poprawic istniejacy system na taki, ktory
          wynagradza aktywnosc i dokonania. Zwlaszcze, ze bez zmiany systemu nowy
          uniwersytet i tak nie bedzie sie roznil od starego (poza tym, ze bedzie
          pompowane w niego wiecej pieniedzy). Strategia "zaorac i odbudowac" prawie nigdy
          nie sprawdza sie w praktyce, nie tylko w budowaniu uniwersytetow.

          Nb., w Polsce nadal panuje przekonanie, ze jakosc nauczania mozna poprawic
          odgornie (vide niedawna "afera" z AHE). W ramach walki o standardy likwidujemy
          uczelnie, zmniejszamy konkurencje i.. jakosc leci na pysk. Pewnych rzeczy nie da
          sie zadekretowac, trzeba je wypracowac, a takie uczelnie jak AHE sa jednym z
          etapow tego procesu.
          • Gość: mmk Zieeeeew IP: *.acn.waw.pl 27.10.09, 09:02
            Z tymi trawnikami to bardzo STARY zart. Jeszcze z lat 70-tych
            ubieglego wieku. Autor "genialnego" posta sie kompromituje niczym
            polskie uczelnie.
            • Gość: M. Re: Zieeeeew IP: *.uws.ac.uk 02.11.09, 06:39
            • Gość: M. Re: Zieeeeew IP: *.uws.ac.uk 02.11.09, 06:41
              a co to zmienia, czy stary, czy nie? czy gdyby tam wstawił:
              'przypomniał mi się bardzo stary żart', to by coś zmieniło? Czy według
              Ciebie był to żart dla żartu? Może teraz Ty opowiesz dla odmiany cos o
              blondynce, bo jak widać na temat polskiego Oxfordu nie masz za wiele do
              powiedzenia.
      • Gość: p Re: Zróbmy sobie Oksford IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.09, 18:17
        Całkowicie się zgadzam - głównym problemem polskiej "nauki" nie są
        wcale pieniądze.

        Jest nim m.in. nepotyzm.

        Nepotyzm w niektórych ośrodkach jest po prostu
        nieprawdopodobny. Generalnie, im bardziej na wschód i na północ
        Polski, tym gorzej.

        W moim instytucie dokładnie 60 % doktorantów i doktorów to dzieci
        profesorów, dalsze 20 % to inni "krewni i znajomi" (ich rodzice
        osobiście znają dyrekcję i utrzymują z nią kontakty towarzysko-
        biznesowe).

        Osoby te pracę mają pewną - niezależnie od wyników naukowych i
        dydaktycznych są nieusuwalni. Jakoś tak się składa, że wygrywają
        granty i dostają stypendia. A taki dodatek do pensji powoduje,że nie
        jest ona już taka niska (zwłaszcza w stosunku do nakładu pracy
        niektórych "uprzywilejowanych genetycznie" osób).

        Tak właśnie wybiera się młodą kadrę - przyszłość nauki polskiej.

        Polskie środowisko "naukowe" samo na pewno się nie zreformuje,
        gdyż obecna sytuacja jest dla większości kadry "naukowej" wygodna -
        mają ciepłą posadkę na zasadzie "czy się stoi czy się leży". A
        trzeba pamiętać, iż duża część kadry "naukowej" polskich uczelni nie
        miałaby szans na żadną sensowną pracę poza uczelnią.
    • Gość: AVE Zróbmy sobie Oksford IP: *.ssp.dialog.net.pl 26.10.09, 16:50
      ZAPOMNIELIŚCIE PAŃSTWO O UNIWERSYTECIE JAGIELLOŃSKIM
      • Gość: ja Re: Zróbmy sobie Oksford IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.09, 19:28
        UJ jest zenujacy. Przyszlosc jest tu tylko dla dzieci panow
        profesorow i kochanek podstarzalych panow profesorow. I tyle.
    • Gość: adam02138 Re: Zróbmy sobie Oksford IP: *.fas.harvard.edu 26.10.09, 16:56
      Przykro mi, ale procz starego dowcipu to ja nie widze argumentow
      dlaczego nie nasladowac amerykanow. Owszem sa kiepskie uczelnie, i one
      maja swoja misje. My juz takie mamy. Autor proponuje zeby teraz
      nasladowac druga czesc systemu amerykanskiego i stworzyc kilka
      wysmienitych uczelni.

      Argument ze jako profesor Pan sie nie zgadza jest tylko powierzcniowa
      opinia podparta tytulomania typu 'jako byly profesor amerykanski...'.
      • Gość: ha Re: Zróbmy sobie Oksford IP: *.chello.pl 26.10.09, 17:20
        Tak, to naprawdę świetny pomysł, żeby o sprawach polskiej nauki wypowiadał się
        wiceprezes Citibanku. Może by też poprosić o opinię władze Deutsche bank?
        • Gość: adam02138 pisarze do pior IP: *.fas.harvard.edu 26.10.09, 17:47
          bankierom w ogole zakazac mowienia na inne tamaty niz bankowosc.

          Nie jestes oryginalny. Towarzysz Gomolka tez tak chcial, nawet
          zainspirowal czesc klasy robotniczej w poznych latach 60 tych.
          Prawie 50 lat pozniej, a ty sie dopiero ocknales?


          Gość portalu: ha napisał(a):

          > Tak, to naprawdę świetny pomysł, żeby o sprawach polskiej nauki
          wypowiadał się
          > wiceprezes Citibanku. Może by też poprosić o opinię władze
          Deutsche bank?
          • Gość: V Re: pisarze do pior IP: *.adsl.inetia.pl 26.10.09, 18:31
            Klasa robotnicza wypowiadająca się o edukacji i prezes banku
            wypowiadający się o edukacji to w sumie podobne śmiechy.
            • Gość: adam02138 smieszny forumowicz IP: *.fas.harvard.edu 26.10.09, 21:28
              Gość portalu: V napisał(a):

              > Klasa robotnicza wypowiadająca się o edukacji i prezes banku
              > wypowiadający się o edukacji to w sumie podobne śmiechy.

              Nie mniejsze niz to ze anonimowy forumowicz GW sie wypowiada na temat
              wypowidajacych....
    • kzb37 Zróbmy sobie Oksford 26.10.09, 17:23
      A kto milczał jak od końca lat 70siątych (wyprowadzenie obowiązkowej
      matematyki z matury) kolejni ministrowie edukacji rządy dewastują edukacje
      coraz bardziej obniżając poziom. Na egzaminach wstępnych na uczelnie na
      kierunek ścisły, zbiór pytań z fizyki matematyki był taki, że dzisiejsi
      absolwenci by nigdy nie zdali. I to po solidnej maturze z tych przedmiotów.
      To skutkuje poziomem na uczelniach, bo nie przygotowana młodzież nie daje
      sobie rady. I to są tragedie zawinione przez reformatorów. Zdawałem w latach
      50siatych maturę z 6 przedmiotów przez 8 dni, nie było żadnych zwolnień
      wszyscy zdawali matematykę i fizykę (bez fizyki żadna nauka przyrodnicza nie
      istnieje) Na studiach (nie na fizyce) miałem dwa lata matematyki, dwa lata
      fizyki itd. itd. Ale to do dzisiejszych decydentów nie dociera. Marzy się
      mnie by na święto edukacji batożyć na rynkach miast kolejnych reformatorów.
    • Gość: TER Zróbmy sobie Oksford IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.09, 17:39
      Istniej tak adyscyplimna naukowa o nazwie "memetyka". Twierdzi ona,
      ze pewne idee maja charakter "szkodliwych pasozytow umysłu". Pan Dr
      Jerzy Thieme oraz Panie PT Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego
      oraz Edukacji są osobami zarażonymi takim pasozytem umysłowym
      płytkiego liberalizmu - leseferzymu. To w ogóle powszechna zaraza po
      1989 roku. Można pozwolic sobie na późną selekcję ksztalconych
      (niską jakosc edukacji szkolnej, niską jakość szkolnictwa wyższego,
      niski poziom umysłowy przytłacaajac ej wiekszosci kształconych) pod
      warunkiem, ze ma sie czas i zasoby kompensujace niedostatki. To
      sprawa m.in. bezwzglednej wartości wydatków na naukę. Polska
      niestety takich zasobów - w przeciwnieństwie do USA i Niemiec - nie
      posiada. Dlatego prymitywne reformatorstwo w ducho pseudoliberalnym
      nie może doprowadzić do porzadanych rezultatów.
      TER
      • Gość: Warszawiak Re: Zróbmy sobie Oksford IP: *.aster.pl 26.10.09, 17:57
        A ja bym stanął w obronie autora tekstu (w części).
        Na plus trzeba podkreslić, że pisząc o elitach mówi o szerokim wykształceniu humanistycznym i znajomości języków. W polskich realiach tylko to drugie uchodzi za oczywiste. Ale humanistyka (i w ogóle związek wyższego wykształcenia z szeroko pojętą kulturą) są dramatycznie zaniedbane.

        Rację ma też autor pisząc, że zarządzanie poslką uczelnią jest trudne. A jakie ma być, jak rektor myśli o kolejnej kadencji, a w drugiej już mu sie nie chce? Profesjonalna kadra zarządzająca by się przydała, ale tego sie wszyscy (pracownicy) boją, bo zaczęłoby się od racjolanlizacji zatrudnienia i tu zaczyna się wizja zwolnieć. A socjalnym kraju, w socjalnej instytucji to wizja straszna.

        Co do uwag moich poprzedników o uczelniach amerykańskich. Przypomianm państwu, że najlpesze uczelnie w stanach (z kilkoma wyjątkami Penn Stat, albo Univ. of Michigan czy Univ. of Chicago) to uczelnie prywatne o GIGANTYCZNYCH zasobach finansowych. Ich kapitały przewyższają roczne budżety na naukę w Polsce o wiele wielkości. To część różnicy. Inna to relacje między ludzkie. W USA każdy wie dlaczego ma prace na uczelni. Profesor - bo ma dobrze wykładać i prowadzić dobre badania, bo dzieki temu są pieniadzę od zadowolonych studentów (i absolwentów). Administracja i cały staff są po to (i tylko dzięki temu), że są studnci oraz profesorowie, którym trzeba tworzyć idealne warunki do pracy (a nawet do rozwyki). A u nas? Administracja uważa, że student i pracownik naukowy tylko dostarcza im pracy, i w ten sposób jest problemem, a nie dającym chleb błogosławieństwem.

        Prawdą jest też co pisze autor, że o jakości badań, zawsze świadczą najlepi. Bo 100 artykułów, w czasopisamch których nikt nie czyta, i nie cytuje, nie równa się jednemu, który 'rewolucjonizuje' naukę, i trafia do obiegu. U nas nie ma warunków, by powtsawał ten jeden. (dla tych 100 zapewne warunki są, ale i efekty sa na poziomie czwartej setki - jak dobrze będzie, bo poza UJ i UW, które sa na liście z Szanghaju, sa jeszcze uczelnie w Słupsku, Zamościu, Rzeszowie, Opolu czy Zielonej Górze, gdzie szans na ten jeden ważny artykuł raczej nie ma i nie będzie). Co robić?

        Zapewne drogą byłob wsperać najlepszych. I to - tu będę niemodny - państwo musi wspierać najlepsze państwowe uczelnie, bo ponosi za nie odpowiedzialność, jako za dobro narodowe. Ale wymagać na tych uczelniach trzeba daleko idące zmiany, poprawę jakości kształcenia i badań, oraz poprawę zarządzania samym molochem uczelnianym. Wspracie dla kilku jest zawsze ekonomicznie (budżetowo) łatwiejsze niż dla wszystkich. Może jednak kiedyś ktoś we włądzach sie obudzi i uzna, że lepiej odejść od socjalistycznej egalitarności w dziedzinie, która nie jest demokratyczna, a tym bardziej nie toleruje równości. W nauce są lepsi i gorsi, i nie ma dyskusji. Jedni mają rację, a inni sie mylą. I już.
        • Gość: adam02138 Pomylka co do uczelni USA IP: *.fas.harvard.edu 26.10.09, 19:03
          Gość portalu: Warszawiak napisał(a):

          >Co do uwag moich poprzedników o uczelniach amerykańskich.
          Przypomianm >państwu, że najlpesze uczelnie w stanach (z kilkoma
          wyjątkami Penn >Stat, albo Univ. of Michigan czy Univ. of Chicago)
          to uczelnie
          > prywatne o GIGANTYCZNYCH zasobach finansowych.

          Te stwierdzenie podaje zle przyklady, i na dodatek jest falszywe.

          1. Univ of Michigan, czy Univ of Chicago to uczelnie prywatne.

          2. Ranking pierwszej piedziesiatki, wszystkie ponizej wymienione
          uczelnie to Uniwersytety stanowe a nie uczelnie prywatne.

          3. Univ California - Berkeley
          13. Univ California - LA
          14. Univ California - San Diego
          16. Univ Washington - Seattle
          23. Univ Illinois - Urbana Champaign
          34. Univ Colorado - Boulder
          36.Univ California - Santa Barbara
          37.Univ Maryland - Coll Park
          38.Univ North Carolina - Chapel Hill
          42.Pennsylvania State Univ - Univ Park
          46. Univ California - Irvine
          48. Univ California - Davis

          Universytet Warszawski jest gdzies tam w okolicy pozycji 400. Mozna
          powiedziec bo jest biedniejszy. W prownaniu do Univ California
          Irvine (48) nie za bardzo.

          University of California Irvine - majatek/endowment 250 milonow USD
          Uniwersytet Warszawski - majatek/endowment 130 milionow USD

          Biorac pod uwage koszty, i tak zwane purchasing power roznica jest
          jeszcze mniejsza. Ekonomisci wymyslili
          taki indeks: Big Mac Index, zeby porownac rozne kraje i ile dolar
          jest naprawde wart w danym kraju.

          Wedlug indeksu Big Mac (The Economist) polski hamburger kosztuje
          $2.14, w USA $3. 54. Czyli index jest
          1.654. Pomnozmy zasoby UW razy 1.64 i wychodzi nam $215 milionow.
          Tak wiec:

          UW - majatek 215 milionow USD, pozycja numer powiedzmy 350 (choc
          raczej blizej 400)
          University of California Irvine - 250 milionow USD, pozycja numer
          46.

          Komentarz jest zbedny. 215 milionow kasy podatnika polskiego daje
          nam dno rankingu. 250 milionow kasy podatnika w Kalifornii daje
          miejsce 46.

          Oczywiscie po przeliczeniu na studenta mamy duzo mniej kasy. Ale to
          dlatego ze UW ksztalci tyle studentow, i to miernie. W tym sedno
          probemu. Ilosc to jedno jakosc to drugie. Musi powstac jedna jak nie
          dwie elitarne uczelnie ktore beda ksztalcic nie masowo, tylko
          'elitarnie' w dobrym tego slowa znaczeniu.

          Podobna dyskusja odbyla sie juz na forum Polityki...
          • Gość: Warszawiak Re: Pomylka co do uczelni USA IP: *.aster.pl 26.10.09, 20:20
            Dzięki. Miałem obawy zarówno co do Chicago jak i Ann Arbor.

            Ale jak rozumiem, jak się jest w Bostonie (o czym swiadczy IP: fas.harvard) to sie wie lepiej.
            Ale co do meritum.

            Ciekaw jestem skad pochodza dane o wysokosci endowment'u UW? Ja tu pracuje i tego nie wiem. Natomiast wiem jak wyglada endowment prywatnej uczelni amerykanskiej (lokuje sie podobno w poczatku 2. dziesiatki w USA). Ich endowment to kapitał, którym obracają, a na czele rady powierniczej (czy jak to się nazywa?) stoja najlepsi menadżerowie w stanach (np. prezes Coca-coli). A czy UW lokuje gdzies swój kapitał. Obawiam się, że wyliczenia te uwzględniają m.in. nieruchomości (nota bene, które na mocy nowelizacji ustawy, którą szykuje Pani minister, przestaną być własnością uczelni a trafią w bezpośreni zarząd ministra), a z nich mamy mało dochodu. Mamy w nich tez mało wygodnych miejsc do pracy. :-(

            Anyway. Dzięki za poprawkę co do pryw. / publ. uczelni w USA. Ale chyba w pierwszej 20. w USA dominują jednak te prywatne, prawda?

            Pozdrawiam
            • Gość: adam02138 Re: Pomylka co do uczelni USA IP: *.fas.harvard.edu 26.10.09, 21:22
              Owszem wiekszosc pierwszej 20 to uczelnie prywatne.

              Dane o finansach sie przyznam pochodza z Wikipedii, ale mysle ze nie
              sa zbytnio przeklamane. Mysle ze caly majatek sie liczy.
              Nieruchomosci rowniez. Ale nic nie stoi na przeszkodzie by Rektor
              sie wyniosl z palacykow i by te nieruchomosci na siebie zarabialy.
              Jezeli zostana zabrane, to faktycznie skandal bo to bedzie raczej
              kolchoz nie uczelnia.

              Ja podaje te dane bardziej dla efektu propagandowego. Mowi sie ze
              polskie uczelnie sa biedne. I to prawda. Ale nie az tak biedne jak
              nam sie wydaje. Z molochami ktore maja po 20 miliardow dolarow
              majatku nie mamy co konkurowac. Ale pieniadze mozna duzo efektywnej
              wydawac. Moje doswiadczenie jest ze czym jest sie biedniejszym tym
              mniej stac na marnotrawstwo.

              Ma pan racje uczelniami zarzadzaja fachowcy, w kazdym razie taki
              jest trend. Ale wiele tych stanowych niezle konkuruje z prywatnymi.
              Berkeley jest na 3 ciej pozycji na swiecie.

              Trzeba tez zanzaczyc ze koszt studiow na uczelniach stanowych jest
              mniejszy dla mieszkancow danego stanu. Tak wiec ci co sie dostana a
              sa mieszkancami Kalifornii placa za rok studiow w Berkeley okolo
              $12,000 rocznie. Co nie jest wiele w porownaniu z prawie $30,000
              rocznie dla innych, czy okolo $50,000 rocznie za studia na
              Harvardzie. Do tego dochodzi pomoc stypendialna. Harvard najpierw
              przyjmuje na podstawie osiagniec, pozniej dopiero rozpatruje
              informacje finansowe. Dostosowuje oplaty do mozliwosci, zeby placic
              pelne czesne rodzice musza zarabiac chyba okolo $200,000.00 rocznie.

              Do tego mozna zaciagnac kredyt, ktory sie splaca dopiero po
              skonczeniu studiow.

              Nie jest to system idealny. Ale obecnie nie ma lepszego. Przydaloby
              sie by nasze szkolnictwo przyjelo wiele rozwiazan z USA.

              Pozdrawiam.
              • Gość: Warszawiak Podpisuję się... IP: *.aster.pl 26.10.09, 21:39
                Podpisuję się obiema rękami pod powyższym.

                Pozdrawiam


                • Gość: adam02138 Re: Podpisuję się... IP: *.fas.harvard.edu 26.10.09, 23:43
                  Ja rowniez serdecznie pozdrawiam.

                  Moze z tych dyskusji wyjdzie kiedys cos pozytywnego. Co do szczegolow
                  to mozna sie roznic, typu ile naprawiac a ile budowac od podstaw.
                  Wazne jest to, ze jest dosyc spory konsensus, ze tak dalej byc nie
                  moze.
          • Gość: mmk Re: Pomylka co do uczelni USA IP: *.acn.waw.pl 27.10.09, 09:09
            Nie przekonuje mnie porownywanie metoda BigMac, bo polska kadra
            uczelniana z zelazna konsekwencja dazy do zarabiania wiekszych kwot
            niz w amerykanska. W efekcje polski BigMac uczelniany moze byc
            drozszy od amerykanskiego.

            Ta tendencja w znaczacym stopniu przeklada sie na bylejakosc
            uczelni: koncentracja na kasie a nie na efektach, zeby bylo duzo
            placacych studentow kadra wymaga malo albo nic, studia koncza i
            dyploym otrzymuja polanalfabeci w imie pieniedzy.
            • mamula66 Re: Pomylka co do uczelni USA 27.10.09, 17:03
              "Ta tendencja w znaczacym stopniu przeklada sie na bylejakosc
              uczelni: koncentracja na kasie a nie na efektach, zeby bylo duzo
              placacych studentow kadra wymaga malo albo nic, studia koncza i
              dyploym otrzymuja polanalfabeci w imie pieniedzy"

              Dokladnie tak jest w USA. Pewien dostojnik uniwersytecki na moja
              uwage ze w ocenie pracownika oprocz kasy i publikacji powinno sie
              rozniez oceniac nauczanie, odpowiedzial publicznie: "Dopoki nie
              zgwalcisz studentki nikt sie nie bedzie interesowal twoimi teaching
              evaluations". A kasa - czyli ilosc studentow uczeszczajacych na
              wyklady jest dla oceny profesora kryterium numer jeden. Studenci o
              tym dobrze wiedza, wiec wybierajac wyklad badaja czy profesor
              jest "easy". "Easy" - znaczy stawia dobre stopnie bez nadmiernych
              wymagan. Aby miec dobra ewaluacje, profesor musi byc "easy".
              Inaczej, przyslowiowo strzela sobie w stope.

              Nie wszystko co amerykanskie to zloto
          • Gość: skowronP Indexy IP: 150.254.84.* 27.10.09, 16:48
            Zamiast indeksu BigMac'a proponuje indeks CDCl3 USA - 10 dolarów, Polska - 167 zł.
            • Gość: Ponuro i kaczo Re: Indexy... i ustawy! IP: 132.170.8.* 03.11.09, 20:50
              "Porównajmy to z sytuacją polskiego szkolnictwo wyższego, którego
              działalność według bazy danych Sejmu RP regulują 92 ustawy, 226
              rozporządzeń i 105 innych aktów prawnych!"

              Dziekuje... i wiecej pytan nie mam!!!

          • sqro Re: Pomylka co do uczelni USA 03.11.09, 17:43
            >Wedlug indeksu Big Mac (The Economist) polski hamburger kosztuje
            >$2.14, w USA $3. 54. Czyli index jest
            >1.654. Pomnozmy zasoby UW razy 1.64 i wychodzi nam $215 milionow.

            naprawde uważasz że światowego poziomu naukę robi sie na sprzęcie wartym
            ~2.14/3.54 ceny światowego?
          • Gość: dzul Re: Pomylka co do uczelni USA IP: *.184-82-b.business.telecomitalia.it 03.11.09, 17:48
            Drobne zastrzezenie do BigMac indeks: pomijajac place personelu, kosztow
            prowadzenia dzialalnosci naukowej nie ma co odnosic do sily nabywczej. Nauki
            (zwlaszcza mowie o naukach scislych) nie robi sie kupujac bigmaki - sprzet,
            odczynniki, podroze, koszty udzialu w kongresach nie roznia sie znaczaco miedzy
            krajami (a jesli chodzi o sprzet to przypuszczam, ze w Polsce moze byc srednio
            drozszy niz w USA) wiec nominalna wartosc nakladow na nauke jest wg mnie
            bardziej wiarygodna.
            Oczywiscie z wnioskiem, ze naklady (w relacji do PKB) na nauke i jej organizacja
            sa w Polsce na dramatycznym poziomie w pelni sie zgadzam.
          • pendrek_wyrzutek UJ i UW, mniej studentów 03.11.09, 19:46
            Gość portalu: adam02138 napisał(a):

            > Oczywiscie po przeliczeniu na studenta mamy duzo mniej kasy.
            > Ale to
            > dlatego ze UW ksztalci tyle studentow, i to miernie. W tym sedno
            > probemu. Ilosc to jedno jakosc to drugie. Musi powstac jedna
            > jak nie
            > dwie elitarne uczelnie ktore beda ksztalcic nie masowo, tylko
            > 'elitarnie' w dobrym tego slowa znaczeniu.

            UJ i UW, zmniejszyć liczbę studentów/ustanowić
            nie przekraczalne maksimum, zaostrzyć wymagania,
            dodać jeden rok. Wymagać opanowania jednego obcego
            języka. Zapraszać wybitnych profesorów z zagranicy
            na jedan lub dwa semestry (płacąc im dobrze).

            Studia drogie na kredyt darowywany
            stopniowo za pracę w kraju 10% rocznie, aby nie wyjeżdżali.
          • Gość: Ponuro i kaczo Re: Pomylka co do uczelni USA itd. IP: 132.170.8.* 03.11.09, 21:35
            Roznie to wszystko wyglada w roznych "rankingach" ale... chcialem
            dodac, ze "endowment" w USA to jest dosyc specyficzne pojecie i
            NIE jest to samo co "majatek" uczelni! Aby cokolwiek porownywac,
            trzeba tez podac jakie dana uczelnia otrzymuje pieniadze w
            postaci 'grantow' na badania naukowe (bo tych sum nigdy
            nie wlicza sie do "endowment").


            P.S. A oto co na ten temat mozna przeczytac w szacownej "Wikipedii".

            "In the United States, the total endowment can be over one billion
            dollars at many of the richest universities.[1] However, each
            university typically has numerous endowments, each of which are
            frequently restricted to funding very specific areas of the
            university. The most common examples are endowed professorships
            (also known as named chairs), and endowed scholarships or
            fellowships. For instance, Harvard University has 10,800 separate
            endowments.[2]

            At universities, typically 4-6% of the endowment's assets are spent
            every year, with any excess earnings reinvested to augment the
            endowment and to compensate for inflation and recessions in future
            years.[3] "Endowment funds have also been created to support public
            secondary and elementary school districts in several states. Kansas
            incorporated its first public school district endowment association
            in Paola, Kansas, a small town of 5000 population, in 1983. Today it
            has approximately two million dollars in endowed principal which
            generates approximately $110,000 annually to distribute in
            scholarships to high school graduates and fund special projects in
            the district which can not be afforded by the tax base. To promote
            the development of endowment associations across Kansas, USD 368
            Endowment Association which received a statewide award recognizing
            has developed a "starter kit" to assist other Kansas school
            districts in the organization and establishment of new endowment
            associations."

            Almost all Universities in the United Kingdom are public rather than
            commercial institutions. There is therefore less of an endowment
            funding culture, with financial figures generally much lower."
          • sendivigius W zlocone ramki 04.11.09, 16:35
            Twoja wypowiedz nalezy oprawic w ramki, powiesic na kazdym korytarzu
            ministerstwa i kazdej panstwowej uczelni, a rektorom i kolejnym
            ministrom kazac nauczyc sie na pamiec.
      • zdzisiek_2 Re: Zróbmy sobie Oksford 27.10.09, 12:40
        Mam wrażenie że to ty jesteś zarażony wirusem lewactwa.
      • Gość: Ponuro i kaczo Re: Zróbmy sobie Oksford - czyli "science-fiction" IP: 132.170.8.* 03.11.09, 21:02
        "Dlatego prymitywne reformatorstwo w ducho pseudoliberalnym
        nie może doprowadzić do porzadanych rezultatów."

        Dlatego wiec lepiej trzymac sie starego i "dobrego" systemu
        feudalnego???

        P.S. Tak zwany "beton" jest w Polsce wciaz na tyle silny i znaczacy,
        ze obawiam sie, iz do zadnych prawdziwych reform nieudolnego i
        niewydolnego systemu szkolnictwa wyzszego i nauki nie
        dojdzie (tak jak NIE doszlo przez ostatnie 20 lat)!
    • hetmanwiechu co ty za pierdoly chrzanisz 26.10.09, 18:09
      Raz, jesli chodzi o trawniki w Oxford, to sa takie jakie sa z powodu klimatu:
      cieple i deszczowe zimy, ktore pozwalaja na to ze trawa jest zielona przez caly
      rok . W Polsce takich trawnikow nie bedzie z powodu calkiem innego klimatu.

      Dwa, universytety w USA sa na najwiekszym swiatowym poziomie i sa ich tez
      tysiace, wiec twoj przyklad jednego nie najlepszego collegu nie znaczy ze caly
      system edukacyjny na poziomie uniwerysteckim jest zly. System w USA jest
      podzielony na uniwersytety, college, i community college.

      Polska duzo moglaby sie nauczyc i zajsc jesli moglaby zrealizowac chodz 5%
      poziomu uniwersytetow w USA.

      Skad to wszystko wiem, bo uczylem sie w USA i na Oxfordzie. Pozdro!!!
      • mamula66 Re: co ty za pierdoly chrzanisz 26.10.09, 20:23
        "Polska duzo moglaby sie nauczyc i zajsc jesli moglaby zrealizowac
        chodz 5%
        poziomu uniwersytetow w USA.

        Skad to wszystko wiem, bo uczylem sie w USA i na Oxfordzie.
        Pozdro!!!"

        A mature masz? Bo sadzac po twoim pisaniu to nie bardzo
        • Gość: hhh Re: co ty za pierdoly chrzanisz IP: *.adsl.alicedsl.de 03.11.09, 21:57
          a Ty sprawdz w slowniku co znaczy słowo "bynajmniej" - to a propos pierwszego postu.
      • alakyr Re: co ty za pierdoly chrzanisz 26.10.09, 21:11
        Chyba jednak dość krótko się uczyłeś zakładając że byłeś studentem a
        nie uczyłeś się np. ogrodnictwa.
    • nfajw jabłko pada niedaleko jabłoni 26.10.09, 19:55
      Więcej siła niż rozum, czyli jabłko pada niedaleko jabłoni
      blogjw.wordpress.com/2009/10/24/wiecej-sila-niz-rozum-czyli-jablko-pada-niedaleko-jabloni/
    • pyskata666 Kilka uwag 26.10.09, 20:46
      1. Ktos wspomnial o francuskich Grandes Ecoles - no dobrze, ale we Francji
      zaczyna sie ksztalcic ich przyszlych studentow juz w elitarnych przedszkolach
      (!) a potem podstawowka wo wysrubowanym poziomie, elitarna szkola srednia itp.
      A na koniec elitarny uniwerek - a nie odwrotnie! Nie da sie podniesc poziomu
      stidiow bez podniesienia poziomu calej oswiaty, chocby tylko dla niektorych.
      2. Zgadzam sie z tym, ze wspanialych trawnikow pewnie nie da sie wyhodowac w
      naszym klimacie, ale jesli zaczniemy porzadnie podlewac, to moze dobrych
      studentow mozemy sie doczekac juz za zycia obecnego doroslego poklenia (patrz
      punkt 1.)
      3. Cos o wynagrodzeniniu i doborze kadry. Znam sporo osob z tzw. swiata
      akademickiego w Polsce. I jak wszedzie, niektorzy sa bardzo dobrzy, niektorzy
      tacy sobie. Ale zarabiaja wszyscy jednakowo. A ci mierni sa zwykle pupilkami
      kierowbnikow katedr, bo nie stwarzaja zagrozenia dla ich popzycji i chetnie
      partycypuja w roznych chalturach, ktore nie posuwaja naprzod nauki, ale
      przynosza upragniona kase. A ci lepsi sa tepieni, bo sa przeciwienstwem tych
      pierwszych. W koncu albo wyjada, albo sie sprostytuuja... I tak miernota
      promuje miernote.
    • Gość: madiba Zróbmy sobie Oksford IP: *.rot.sgsnet.se 27.10.09, 00:39
      ja jednak jestem za modelem egalitarnym. problemem jest wlasciwe
      rozdysponowanie srodkow, ktore zamiast na nauke, nasze hojne panstwo
      przeznacza np na krus.
      • Gość: Macho Re: Zróbmy sobie Oksford IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.09, 23:29
        Dokładnie. Poza tym nie ma żadnego powodu sądzić by owa światła elita która
        miałaby powstać poprowadzi kraj w dobrym kierunku. Istnieje ogromne
        prawdopodobieństwo, że byłoby dokładnie na odwrót. Dlatego w polskich warunkach
        zdecydowanie lepiej wyjdziemy na szerokiej dystrybucji wiedzy niż na wąskich,
        ale podatnych na patologie elitach.
        • pendrek_wyrzutek Jak uzyskać światłą elite? 03.11.09, 23:49
          Gość portalu: Macho napisał(a):

          > Dokładnie. Poza tym nie ma żadnego powodu sądzić
          > by owa światła elita która
          > miałaby powstać poprowadzi kraj w dobrym kierunku. Istnieje ogromne
          > prawdopodobieństwo, że byłoby dokładnie na odwrót.

          Przywrócić obowiazkową łacinę, grekę, znaczną dawkę filologii
          klasycznej i historię filozofii. Czytenie tekstów w orginale.

          To było wykształcenie najświatlejszych umysłów. To co
          się studiuje dzisiaj to jest przysposobienie zawodowe
          prowadzące to kulturowej amnezji i barbarzyństwa.
    • koloratura1 Zróbmy sobie Oksford - ale z kim? 27.10.09, 08:59
      Do godz. 08:43, na dziesiątki postów, tylko w dwóch wspomniano o - moim
      zdaniem - bardzo istotnej sprawie: kształcenia zaczyna się w szkole -
      podstawowej, o ile nie - w przedszkolu!

      U nas do szkół średnich docierają i przez nie przeszwarcowują się tabuny
      "dotkniętych" różnymi dys-coś tam (ostatnio, gdy na maturze zaczyna "grozić"
      obowiązkowa matematyka, znacząca liczba młodzieży zapada / zapadnie na
      zupełnie nową chorobę, zwaną dyskalkulia, czy jakoś tak podobnie).

      I tacy "średnio wykształceni" lądują na wyższych uczelniach, a te - z
      konieczności - ostatecznie dostosowują programy nauczania do nich, bo i cóż
      innego mogą zrobić...
      W efekcie - niejeden magister, nawet w swojej dziedzinie, reprezentuje
      poziom, daj Boże, niegdysiejszego maturzysty.

      Nie twierdzę, że to główny powód naszej akademickiej mizerii, ale na pewno
      istotny.
      • kontakt-gw Re: Zróbmy sobie Oksford - ale z kim? 27.10.09, 11:44
        Zapewne rowniez 'z koniecznosci' kwiat polskiej inteligencji uniwersyteckiej przyjmuje wobec swoich studentow nastepujaca postawe - cytuje: "głupimi oraz leniwymi nie warto się zajmować"

        Autor powyzszego bon mot jednak nie napisal w swoim artykule czy ci glupi i leniwi tez maja dyplom ukonczenia jego Alma Mater...

        Z takimi standardami nauczycieli akademickich to chyba jednak nie jest droga do Oxfordu :-(
    • Gość: Emeryt Zróbmy sobie Oksford IP: *.noname.net.icm.edu.pl 27.10.09, 12:32
      Drodzy Przedmówcy,
      chciałbym podzielić się kilkoma wiadomościami na temat systemu
      amerykańskiego:
      Primo: to, że noblista z danego roku jest zatrudniony na jakiejś
      uczelni niekoniecznie świadczy o tym, że na tej właśnie uczelni
      dokonał swoich epokowych odkryć. W systemie konkurencji uczelni
      amerykańskich, szkoły wyższe zatrudniają celebrytów naukowych dla
      przyciagnięcia studentów. Natomiast nie przekłada się to
      bezpośrednio na realną możliwość kontaktu studenta z takim celebrytą.
      Toutes proportions gardees, można porównać to z sytuacją w Polsce -
      najczęściej występującą w mediach ustami swoich przedstawicieli
      uczelnią jest Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej. Kiedy tak się
      identyfikuje eksperta występującego w telewizji, czy w
      czasopismach, ja pod tym logo widzę [nie domyślam się, tylko wiem]
      ich dotychczasowe - czy może ciągle trwające - zatrudnienie na
      uczelni państwowej.
      Innymi słowy, SWPS nie wychowała sobie tych luminarzy nauki (jak
      może sądzić - i pewnie sądzi - niezorientowany), tylko ich podkupiła.
      Secundo: są BARDZO różne szkoły amerykańskie. Niektóre szkoły
      stanowe mają obowiązek przyjmowania wszystkich kandydatów z danego
      stanu, którzy do nich złożą podanie. Efektem jest potem konieczność
      prowadzenia dla nich zajęć będących czymś w rodzaju kursów
      wyrównawczych, a zwłaszcza tzw. "remedial English". Wbrew pozorom,
      nie jest on skierowany na studentów zagranicznych, lecz na jak
      najbardziej tubylczych. Mianowicie ma spowodować, że będą umieli oni
      czytać i pisać.
      Chyba tak jeszcze nie jest źle z naszymi maturzystami.
      Pozdrawiam wszystkich Uczestników.
      • pyskata666 Re: Zróbmy sobie Oksford 27.10.09, 22:25
        Swieta prawda. Bralam kiedys udzial w wymianie tzw. postgraduate students z
        uniwersytetem w Norfolk - do Berkley czy Harwardu bylo im chyba daleko, chociaz
        kilka blyskotliwych jednostek tam spotkalam.
        Nie musieli raczej douczac studentow czytania i pisania, ale... Dwie absolwentki
        biologii srodowiskowej twierdzily, ze w czasie calych studiow magisterskich nie
        mialy ani jednej godziny botaniki! Wowczas mocno to mna wstrzasnelo i na zawsze
        zachwialo moja wiare w wartosc ichniego systemu dobierania programu studiow
        przez smych studentow. Moim zdaniem jakiegos minimum kompetencji nalezy wymagac
        od osoby legitymujacej sie konkretnym dyplomem.
      • Gość: Baron Re: Zróbmy sobie Oksford IP: *.ssp.dialog.net.pl 18.11.09, 06:10
        Innymi słowy, SWPS nie wychowała sobie tych luminarzy nauki (jak
        > może sądzić - i pewnie sądzi - niezorientowany), tylko ich podkupiła.

        (1) A jak szkoła, która ma kilkanaście lat mogła sobie wychować profesora, który
        ma lat sześćdziesiąt?
        (2) W Stanach, na które się powołujesz, to właśnie "podkupywanie" jest normą, bo
        profesorowie zmieniają pracę zwykle co kilka, kilkanaście lat, a absolutną normą
        jest, że jeśli robisz doktorat na uczelni X, to zatrudnienia musisz szukać na innej.
    • Gość: R Zróbmy sobie Oksford IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.09, 20:53
      1. Na studia trafiają ludzie rożni - od ledwo zdanej matury do >950pkt (czyli
      matura ta nie ich poziom) i tacy ludzi znajdują się w jedynym miejscu uczeni
      przez tych samych profesorów. "Łańcuch jest tak mocny jak jego najsłabsze
      ogniwo" cytując jednego z doktorów którzy mnie uczyli.
      Rozwiązanie - 1 uczelnia dla elity kraju z dofinansowaniem od rządu dla
      wybitnych studentów mających kłopoty finansowe - tzn mieszkam w Turku nie mam
      pieniędzy ale jestem nieprzeciętny (wiedza ponad poziom liceum) = dostaje np
      4000 miesięcznie kwalifikacje mogłyby być sprawdzane podczas egzaminów
      wstępnych na uczelnie tak jak na wspomnianym Oxfordzie.
      2. Kadra w Polsce pozostawia delikatnie mówiąc wiele do życzenia. Zaczynając
      od tego że widziałem osobę z dopiskiem prof. przy nazwisku która miała problem
      z obliczeniem pochodnej funkcji a kończąc na tym że na uczelniach znajdują się
      ludzi znudzeni życiem, nie posiadający żadnej pasji oraz wiedzy aby studenta
      pokierować. Stawiają na wypracowany od lat zbiór polskich książek nie mając
      żadnego pojęcia o wybitnych tytułach zagranicznych. Wystarczy obejrzeć
      pierwszy lepszy wykład z MIT dostępny na opencoursewarze aby zobaczyć przepaść
      w zrozumieniu tematu i pasji wykładowców.
      Rozwiązanie - dobór najlepszych tzn nie kumpla ziutka wielkiego profesora
      tylko osoby która jeździ za granice i ma sie czym pochwalić.
      3. Studentów często nie uczą osoby podpisane w ich indexach ale zwykli
      doktoranci którzy bez wątpienia często prezentują za niski poziom.
      4. Programy są ułożone niekiedy bez najmniejszego pomysłu a wykładowcy nie
      przygotowani do ich wykładania (nie wiedzą jaką wiedzę ma student). Nie raz
      słuchałem wykładu który był teleportacją materiałową w porównaniu z wiedzą
      studentów go słuchających (najlepszych studentów oczywiście) o rok, jak nie
      więcej.
      5. Brak dostępności zagranicznych tytułów w uczelnianych bibliotekach.
      Rozwiązanie: wstukujemy stronę MIT, polecane książki spisujemy na karteczkę i
      sprowadzamy do kraju
      6. Wykładowy angielski - prawdziwy problem. Prawdą jest że mogą się znaleźć
      ludzie zdolni którzy angielskiego nie znają. Uważam jednak że gdyby postawić
      na ten język większy nacisk w trakcie wcześniejszej edukacji nie stanowiłby on
      już takiego problemu. Zamiast 5 razy zaczynać książkę od poziomu intermediate
      trzeba iść ciągiem do przodu. Ponadto bez tego języka jest się dzisiaj nikim -
      na scenie światowej angielski, internet po angielsku jeżeli chcesz się nazywać
      człowiekiem wykształconym uważam ze jest to niezbędnik.
      Rozwiązanie: Kłaść większy nacisk w trakcie wcześniejszej edukacji na język
      angielski.

      Oxford da się zrobić - trzeba chcieć.
      • Gość: student Re: Zróbmy sobie Oksford IP: *.promax.media.pl 02.11.09, 08:35
        fajnie by było. a co do twojej wypowiedzi to się trochę zgodzę. Na
        studiach czasami ang jest na strasznie niskim poziomie.
    • Gość: koziol Zróbmy sobie Oksford IP: *.115.67-86.rev.gaoland.net 02.11.09, 16:25
    • Gość: ax Zróbmy sobie Oksford IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.09, 18:15
      Bzdura. To nie jest tak, że w USA powstają nowe technologie, bo są
      dobre uniwersytety. Jest odwrotnie - w USA są dobre uniwersytety,
      ponieważ są one potrzebne sektorom nowoczesnych technologii, w które
      inwestują prywatni przedsiębiorcy wspomagani przez państwo.

      Miejsce Polski w globalnej gospodarce jest zupełnie inne. Jesteśmy
      strefą montowni, outsourcingu i hipermarketów zagranicznych sieci.
      Tak ustalono w latach 90-tych, po czym opracowano prawa i przepisy
      sprzyjające takiemu stanowi rzeczy i zapłacono komu trzeba za ich
      wprowadzenie.

      Na razie mamy i tak za dużo dobrych uczelni w porównaniu z
      potrzebami polskiego rynku pracy. Wystarczy przyjrzeć się, ilu
      zdolnych absolwentów elektroniki, informatyki czy biotechnologii
      ucieka za granicę, bo tutaj nie znajdzie pracy zgodnej ze swoimi
      kwalifikacjami, o godnym wynagrodzeniu nie wspominając.
      • Gość: Ponuro i kaczo Re: Zróbmy sobie Oksford ? IP: 132.170.8.* 03.11.09, 21:49
        "Miejsce Polski w globalnej gospodarce jest zupełnie inne. Jesteśmy
        strefą montowni, outsourcingu i hipermarketów zagranicznych sieci.
        Tak ustalono w latach 90-tych, po czym opracowano prawa i przepisy
        sprzyjające takiemu stanowi rzeczy i zapłacono komu trzeba za ich
        wprowadzenie."

        Czy obecnie na kazdym forum internetowym w Polsce musza pisywac
        posty zwolennicy teorii spiskowych??
        • Gość: Macho Re: Zróbmy sobie Oksford ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.09, 23:24
          W takim razie jaka teoria niespiskowa wyjaśnia niewątpliwie prawdziwe tezy postu
          ponuro_kaczo?
      • Gość: Aleksandra Re: Zróbmy sobie Oksford IP: *.217.135.187.coditel.net 03.11.09, 22:09
        Autor pisze o konieczności likwidacji wydziałów oraz możliwości wyboru kierunku
        studiów w późniejszych semestrach. Tak jest od kilkunastu lat w Szkole Głównej
        Handlowej w Warszawie. Ten system nauczył mnie podejmowania świadomych wyborów i
        myślenia długodystansowo o mojej karierze. A także dał możliwość popróbowania
        innych dziedzin niż finanse, na które się ostatecznie zdecydowałam. Żaden
        wydział nas- studentów nie ograniczał, co spowodowało iż byliśmy aktywnymi
        studentami biorącymi sprawy swojej przyszłości w swoje ręce.


        Oprócz tego, każdy student tworzył indywidualny plan zajęć i co najważniejsze
        wybierał wykładowcę każdego przedmiotu. System jest prosty- wykładowca się nie
        stara, studenci go nie wybierają i wykład nie jest uruchomiony w kolejnych
        semestrach. To są czyste elementy wolnego rynku, o których pisze autor.

        SGH ma od lat świetną opinię i uważam, że gdyby inne szkoły wyższe przejęły od
        tej uczelni system organizacji, ich konkurencyjność poprawiłaby się znacznie.
        Profesorowie byliby poddani ocenie, a studenci mogliby kształtować swoją ścieżkę
        studiów zgodnie z zainteresowaniami. Taki system pozwala też na stałe
        poszerzanie oferty programowej przez wykładowców- praktyków.

        Podsumowując, mamy w Polsce sprawdzony już system organizacji uczelni, na którym
        można byłoby oprzeć jakąś część reformy szkolnictwa wyższego.
        • Gość: annia Re: Zróbmy sobie Oksford IP: *.retsat1.com.pl 18.11.09, 19:16
          ale z drugiej strony całkowita samodzielność w wyborze przedmiotów
          sprawi, że pracodawca nie wie, czego ma się spodziewać po
          absolwencie; jakaś firma zatrudni absolwenta biotechnologii, który
          będzie dupa z fizyki bo akurat wybrał inne przedmioty;
          poza tym niestety mentalność polskich studentów jest taka, że często
          nie wybiorą nauczycieli, którzy dobrze uczą, ale takich, którzy nie
          robią problemów przy zaliczeniu i stawiają 5 za obecność; przykre,
          ale prawdziwe;
    • Gość: anonymous Polska PRL celem kolonializmu wizowego USA IP: *.dip.t-dialin.net 03.11.09, 18:24
      Wiele osob nie zdaje sobie sprawy ze same w sobie studia w Polsce wykluczaja w
      zasadzie w ogole szanse na znalezienie pracy w zawodzie w krajach starej Unii
      Europejskiej i w USA. Chca skonczyc studia na jakiejkolwiek uczelni i za kazda
      cena chcac opoznic czas niemoznosci znalezienia pracy najczesciej zmuszani
      przez bezdomnosc i rodzicow. Tylko dwie niekiedy trzy Polskie uczelnie wchodza do
      1 szej 500-setki w rankingach swiatowych i zaczynaja te rankingi od pierwszej
      400-setki. Akredytowany ranking wyzszych uczelni z Chin: www.arwu.org/.
      Tylko
      uniwersytet jagielonski i warszawski znajduje sie w pierwszej 500-tce a
      uniwersytet Warszawski rownal sie w 2007 Uniwersytetowi Stanowemu Utah,
      rolniczo-przemyslowego rzadko zaludnionego stanu w zachodnio-centralnych
      stanach z okolo 2 mln mieszkancow i o jednym z najwyzszych komforcie zycia w
      USA. Glowna przyczyna jest zapasc Polski w tzw. dziedzinach high-tech tzn.
      wyzszych techologii jak np. brak powszechnego bezprzewodowego internetu w
      miejscach publicznych, brak najnowszych komputerow domowych na biurku kazdego,
      brak superszybkich kolei a przede wszystkim brak samowystarczalnosci w
      elektronice a wielkiej skali integracji a wiec brak umiejetnosci produkcji
      wlasnych mikroprocesow jak np. Pentium IV ktory wyklucza konkurencyjnosc
      uczelni technicznych. Jedyna szansa na znalezienie pracy zwiazanej ze studiami
      po Polskiej uczelni technicznej lub po naukach scislych jest zauwazenie w USA
      tzw. zjawiska kolonializmu wizowego tzn. wykorzystywania przez USA taniej sily
      roboczej (podobnie jak w azbescie na budowach lub w kesonach wodnych) z krajow
      w ktorych najlepsze uczelnie sa w resonansie poziomu naukowego z
      niedoplacanymi i z niskim czesnym amerykanskimi uczelniami stanowymi. Sa to
      atomowo-rakietowe kraje z nedza i glodem, tzn. kraje o umiejetnosci budowy
      rakiet balistycznych dalekigo zasiegu przenoszacych glowice atomowe w ktorych
      naukowcy pracuja za od kilku do kilkudziesieciu dolarow miesiecznie a
      Ministerstwa Nauki sa scisle podlegle atomowych ministerstwom obrony. Sa to
      glownie Rosja Chiy i Indie. Polska PRL bedaca czescia kompatybilnego z ZSSR
      kraju RWPG i Ukladu Warszawskiego byla takim krajem narazonym na kolonializm
      wizowy USA mimo zimnej wojny. Kolonializm wizowy jest jak sama nazwa wskazuje
      zjawiskiem chorym. Ludzie pracujacy w USA z tych krajow sa czesto chorzy,
      wyglodzeni i wyniszczeni. USA uzywa ich jako asystentow uczacych (tzw. teching
      assistants) lub wykonujacych proste badania naukowe na rozkaz Profesorow (tzw.
      research assistants) poniewaz pracuja na stanowisku akademickim za 10 ta czesc
      pensji w amerykanskiej szkole podstawowej dla Amerykaninina a nawet za setna
      Profesora z uczelni prywatnej.
      Sa zatrudniani tylko na kilka lat i pracuja po pregierzem natychmiastowej
      deportacji w razie zwolnienia.
      Praca po studiach w Polsce w USA podobnie jak
      obywatela Chin, nie rozni sie w zasadzie jednak od pracy w azbescie, na
      budowie lub w kesonach tzn. prac wykonywanych przez niewykwalifikowanych
      nielegalnych imigrantow mimo ze jest legalna i sprawia normalne wrazenie.
      Glowna przyczyna sa niskie z pogranicza stanowego minimum socjalnego pensje
      kttore naprawde sa niebezpieczne dla zycia np. wobec mozliwosci znalezienia
      sie w zawsze platnym szpitalu bez ubezpieczenia zdrowotnego lub w areszcie z
      niebezpiecznymi przestepcami wobec niemoznosci zaplacenie przekraczajacej
      roczna pensje kaucji. Stawia to wiec Polskie uczelnie wyrosle z PRL w
      globalnych systemie kapitalizmu USA na rowni z fabrykami azbestu lub
      nieleglanymi pakowniami miesa lub rezniami i stad trudnosc znalezienia
      prawdziwej pracy z Polskim dyplomem w USA lub starej EU.
    • Gość: anonymous Polska PRL celem kolonializmu wiizowego USA IP: *.dip.t-dialin.net 03.11.09, 18:32

      Wiele osob nie zdaje sobie sprawy ze same w sobie studia w Polsce wykluczaja w
      zasadzie w ogole szanse na znalezienie pracy w zawodzie w krajach starej Unii
      Europejskiej i w USA. Chca skonczyc studia na jakiejkolwiek uczelni i za kazda
      cena chcac opoznic czas niemoznosci znalezienia pracy najczesciej zmuszani
      przez bezdomnosc i rodzicow. Tylko dwie niekiedy trzy Polskie uczelnie wchodza do
      1 szej 500-setki w rankingach swiatowych i zaczynaja te rankingi od pierwszej
      400-setki. Akredytowany ranking wyzszych uczelni z Chin: www.arwu.org/.
      Tylko
      uniwersytet jagielonski i warszawski znajduje sie w pierwszej 500-tce a
      uniwersytet Warszawski rownal sie w 2007 Uniwersytetowi Stanowemu Utah,
      rolniczo-przemyslowego rzadko zaludnionego stanu w zachodnio-centralnych
      stanach z okolo 2 mln mieszkancow i o jednym z najwyzszych komforcie zycia w
      USA. Glowna przyczyna jest zapasc Polski w tzw. dziedzinach high-tech tzn.
      wyzszych techologii jak np. brak powszechnego bezprzewodowego internetu w
      miejscach publicznych, brak najnowszych komputerow domowych na biurku kazdego,
      brak superszybkich kolei a przede wszystkim brak samowystarczalnosci w
      elektronice a wielkiej skali integracji a wiec brak umiejetnosci produkcji
      wlasnych mikroprocesow jak np. Pentium IV ktory wyklucza konkurencyjnosc
      uczelni technicznych. Jedyna szansa na znalezienie pracy zwiazanej ze studiami
      po Polskiej uczelni technicznej lub po naukach scislych jest zauwazenie w USA
      tzw. zjawiska kolonializmu wizowego tzn. wykorzystywania przez USA taniej sily
      roboczej (podobnie jak w azbescie na budowach lub w kesonach wodnych) z krajow
      w ktorych najlepsze uczelnie sa w resonansie poziomu naukowego z
      niedoplacanymi i z niskim czesnym amerykanskimi uczelniami stanowymi. Sa to
      atomowo-rakietowe kraje z nedza i glodem, tzn. kraje o umiejetnosci budowy
      rakiet balistycznych dalekigo zasiegu przenoszacych glowice atomowe w ktorych
      naukowcy pracuja za od kilku do kilkudziesieciu dolarow miesiecznie a
      Ministerstwa Nauki sa scisle podlegle atomowych ministerstwom obrony. Sa to
      glownie Rosja Chiy i Indie. Polska PRL bedaca czescia kompatybilnego z ZSSR
      kraju RWPG i Ukladu Warszawskiego byla takim krajem narazonym na kolonializm
      wizowy USA mimo zimnej wojny. Kolonializm wizowy jest jak sama nazwa wskazuje
      zjawiskiem chorym. Ludzie pracujacy w USA z tych krajow sa czesto chorzy,
      wyglodzeni i wyniszczeni. USA uzywa ich jako asystentow uczacych (tzw. teching
      assistants) lub wykonujacych proste badania naukowe na rozkaz Profesorow (tzw.
      research assistants) poniewaz pracuja na stanowisku akademickim za 10 ta czesc
      pensji w amerykanskiej szkole podstawowej dla Amerykaninina a nawet za setna
      Profesora z uczelni prywatnej.
      Sa zatrudniani tylko na kilka lat i pracuja po pregierzem natychmiastowej
      deportacji w razie zwolnienia.
      Praca po studiach w Polsce w USA podobnie jak
      obywatela Chin, nie rozni sie w zasadzie jednak od pracy w azbescie, na
      budowie lub w kesonach tzn. prac wykonywanych przez niewykwalifikowanych
      nielegalnych imigrantow mimo ze jest legalna i sprawia normalne wrazenie.
      Glowna przyczyna sa niskie z pogranicza stanowego minimum socjalnego pensje
      kttore naprawde sa niebezpieczne dla zycia np. wobec mozliwosci znalezienia
      sie w zawsze platnym szpitalu bez ubezpieczenia zdrowotnego lub w areszcie z
      niebezpiecznymi przestepcami wobec niemoznosci zaplacenie przekraczajacej
      roczna pensje kaucji. Stawia to wiec Polskie uczelnie wyrosle z PRL w
      globalnych systemie kapitalizmu USA na rowni z fabrykami azbestu lub
      nieleglanymi pakowniami miesa lub rezniami i stad trudnosc znalezienia
      prawdziwej pracy z Polskim dyplomem w USA lub starej EU.
      • mamula66 Re: Polska PRL celem kolonializmu wiizowego USA 05.11.09, 23:47
        Gość portalu: anonymous napisał(a):
        > USA uzywa ich jako asystentow uczacych (tzw. teching
        > assistants) lub wykonujacych proste badania naukowe na rozkaz
        Profesorow (tzw.
        > research assistants) poniewaz pracuja na stanowisku akademickim za
        10 ta czesc
        > pensji w amerykanskiej szkole podstawowej dla Amerykaninina a
        nawet za setna
        > Profesora z uczelni prywatnej.
        > Sa zatrudniani tylko na kilka lat i pracuja po pregierzem
        natychmiastowej
        > deportacji w razie zwolnienia.
        > Praca po studiach w Polsce w USA podobnie jak
        > obywatela Chin, nie rozni sie w zasadzie jednak od pracy w
        azbescie, na
        > budowie lub w kesonach tzn. prac wykonywanych przez
        niewykwalifikowanych
        > nielegalnych imigrantow mimo ze jest legalna i sprawia normalne
        wrazenie.
        > Glowna przyczyna sa niskie z pogranicza stanowego minimum
        socjalnego pensje
        > kttore naprawde sa niebezpieczne dla zycia np. wobec mozliwosci
        znalezienia
        > sie w zawsze platnym szpitalu bez ubezpieczenia zdrowotnego lub w
        areszcie z
        > niebezpiecznymi przestepcami

        Pan zwyczaajnie opowiada glupoty.
    • Gość: droktor fizyki Zróbmy sobie Oksford IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 03.11.09, 18:42
      Ograniczcie ranking do dziedziny zwanej "Science" tzn matematyka, fizyka,
      chemia, biologia i inne in wtedy podajcie gdzie jest nasze miejsce na świecie.
      Powiedzmy sobie w końcu, kto w Polsce marnotrawi pieniądze podatników.
      • Gość: Macho Re: Zróbmy sobie Oksford IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.09, 23:19
        No kto? Pomijamy polityków...
    • Gość: Eddia Andersson Pogodzenie nauk humanistycznych ze ścisłymi IP: *.toya.net.pl 03.11.09, 19:39
      To dobrze, że autor artykułu akcentuje fakt, iż elity powinny mieć porządne
      wykształcenie humanistyczne a jednocześnie składać się z ludzi
      wyspecjalizowanych w naukach ścisłych. Sam jestem humanistą i rozumiem takie
      wykształcenie jako ogólną orientację w świecie, rozumienie podstawowych
      kwestii takich jak na przykład ta, że państwo, które nie inwestuje w naukę,
      badania, nie wykorzystuje wiedzy do wprowadzania pozytywnych zmian... nic nie
      znaczy na arenie międzynarodowej.
    • chomskybornagain1 Re: Zróbmy sobie Oksford 03.11.09, 20:07
      do takich samych wnioskow doszedlem na drugim roku studiow na UW
    • Gość: Michal Zróbmy sobie Oksford IP: *.zone7.bethere.co.uk 03.11.09, 20:07
      Dobry artykul, trafnie opisujacy rzeczywistosc. Nie zgodze sie z jednym,
      mianowicie francuskie grandes écoles wcale dla nas wzorem byc nie powinny.
      Powiem wiecej, ich struktura bardzo przypomina mi polskie szkolnictwo,
      zacofane, bez wiekszych perspektyw na przyszlosc. Majac za soba doswiadczenia
      z prestizowych wydzialow w Wielkiej Brytanii i Francji, zdecydowanie wybieram
      model anglosaski.
      • pendrek_wyrzutek the grass is always greener on the other side of 03.11.09, 21:41
        Gość portalu: Michal napisał(a):

        > Majac za soba doswiadczenia
        > z prestizowych wydzialow w Wielkiej
        > Brytanii i Francji, zdecydowanie wybieram
        > model anglosaski.

        A ma Pan "za soba doświadczenia z prestizowych wydzialow"
        w Stanach?

        Ja znam osoby co mają doświadczenia z takich
        wydziałów zarówno ze Stanów, jak i z Zachodniej Europy
        i Rosji. Mogą oni robić porównania i są one w każdym przypadku
        pozytywne.

        "the grass is always greener on the other side of the fence"
    • Gość: dr inż. chemii Bez pieniążków nie da rady IP: 85.222.87.* 03.11.09, 20:14
      2500zł netto pensja ...
      z grantów czasami jakieś drobne (bo JBR),
      premie za artykuły jeśli z listy filadelfijskiej,
      daje mi to około 3tys/mies. netto.
      W Warszawie za to nie da się żyć więc ganiam za dodatkowym zarobkiem.
      Pytam jak, kiedy mam solidnie zająć się nauką?, a chciałbym
      • Gość: Macho Re: Bez pieniążków nie da rady IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.09, 23:17
        Chemia jest, o ile mi wiadomo, jedną z najdroższych nauk do uprawiania. Może
        poszukasz czegoś tańszego?
      • Gość: manga Re: Bez pieniążków nie da rady IP: *.hsd1.ma.comcast.net 04.11.09, 01:22
        oj zgadzam się w 100%; ja właśnie jestem na stażu podyplomowym na
        Harvardzie i muszę przyznać, że trochę słabo mi się robi na myśl, że
        wróce do Warszawy i zacznę doktorat za jakieś marne pieniądze;
        stypendim doktoranckie to jest nieporozumienie... a np w mojej
        dziedzinie (biologia) bardzo trudno o jakąs dodatkową pracę bo
        naprawdę całe dnie + weekendy spędza się w laboratorium...
        pozdrawiam :)
      • mamula66 Re: Bez pieniążków nie da rady 04.11.09, 03:46
        Gość portalu: dr inż. chemii napisał(a):

        > 2500zł netto pensja ...
        > z grantów czasami jakieś drobne (bo JBR),
        > premie za artykuły jeśli z listy filadelfijskiej,
        > daje mi to około 3tys/mies. netto.
        > W Warszawie za to nie da się żyć więc ganiam za dodatkowym
        zarobkiem.
        > Pytam jak, kiedy mam solidnie zająć się nauką?, a chciałbym

        Moze "jaka praca taka placa".... Jak czytam niektore produkty
        polskich "uczonych" to mam wrazenie ze uczonym sie przeplaca a nie
        niedoplaca...
    • Gość: Ponuro i kaczo Re: Zróbmy sobie Oksford albo... IP: 132.170.8.* 03.11.09, 21:20
      Czy szanowny "mamula66" moglby, przy okazji, podac na jakiej uczelni
      w USA pracowal?
      • mamula66 Re: Zróbmy sobie Oksford albo... 04.11.09, 03:43
        gość portalu: Ponuro i kaczo napisał(a):

        > Czy szanowny "mamula66" moglby, przy okazji, podac na jakiej
        uczelni w USA pracowal?

        Nie widze powodu. Ale pracowalem na dwoch, obie w pierwszej setce. W
        sumie 10 lat z hakiem
    • Gość: gosc USA Zróbmy sobie Oksford IP: *.socal.res.rr.com 04.11.09, 07:44
      to co ten pan opisal wie cala Polska, tylko dlaczego nie robi sie
      tych zmian, chyba dlatego ze nauczanie jest dla leniwych i ta cala
      armia nauczycieli bylaby bezrobotna gdyby nie ta ilosc szkol i
      studentow.Cala czas jest walka o przetrwanie
      • Gość: gosc z Kaliforni Re: Zróbmy sobie Oksford IP: *.socal.res.rr.com 04.11.09, 08:19
        zaden kraj nie jest wstanie stworzyc w ciagu kilku lat bardo dobrej
        uczelni to sa dziesiatki lat,tak jest w Eurpie i tak jest w Ameryce.
        Mama pewna wiedze co do systemu w Stanach , mieszkam tu od 20
        lat,skonczylem studia MBA i moj syn skonczyl Boston College, ktora
        jest szkola jezuicka i ma 160 lat histori.Boston College jest
        uczelnia prywatna dosyc droga (okolo 45 tys rocznie)ale dajaca droge
        do kariery otwarta poniewaz ma bardzo wysoki poziom nauczania i
        dostac sie trudno.Moja szkola jest niewielka w Monterey(Monterey
        Institute of International Studies),CA prywatna i 15 lat temu nie
        kosztowala tyle co obecnie oraz tyle co Boston College.Akademicko
        jest na b wysokim poziomie i akredytowana w miedyznarodoych szkolach
        biznesu, ostatnio polaczyla sie z Middlbury College. W USA jest
        bardzo wiele swietnych szkol, np jezeli chodzi o prawo jest okolo 50
        uniwersytetow o bardzo wysokim poziomie nauczania.
        Ktos poruszyl endowment UC Irvine w Kaliforni i porownal do UW .
        MOzliwe ze kwoty sa podobne ale znam dosyc dobrze te uczelnie i moge
        tylko powiedziec ze w fizyce oraz biologi jestw pierwszej 10 w
        kraju.Mysle ze swietie wykorzystuje te pieniadze.W Polsce znane sa
        generalnie Ivy League, to jest elita ale sa dziesiatki stanowych
        szkol ktore sa swietne np Notre Damme,University of Chicago czy
        Caltech w Californii, Universytet w New Orleans.
        Co jest nietypowe dla szkol w USA to poziom tych szkol wyznacza
        sport.College football np w Boston College byl dosyc kiepski okolo
        10 lat temu.Wladze postanowily stworzyc swietna druzyne i zaczely
        nabor dobrych zawodnikow z high schools. druzyna zaczela wygrywac w
        lidze.Coraz wiecej ze szkol srednich zaczelo sie interesowac ta
        uczelnie, podniesli poziom egzaminow zeby dostac najlepszych,
        zaczelo splywac wiecej pieniedzy od absolwentow na rozwoj (obecney
        endowment to kolo 450 ml), uczelnie oglosila konkurs na nabor
        najlepszej kadry i to caly cykl ktory stworzyl swietna szkole i
        swietna kadre.Tu kazdy jest dumny ze swojej druzyny sportowej. Bylem
        na kilku meczach ligi , uczelnia ma stadion na ktorym bylo na
        meczach miedzyuczelniancyh okolo 40 tys ludzi. Na zakonczenie tylko
        tyle ze w Bostonie studuje okolo 300 tys studentow, cyba najwiecej
        na swiecie wjednym miejscu. Studia w USA to jest fantastyczne
        przezycie intelektualne.
        • mamula66 Re: Zróbmy sobie Oksford 04.11.09, 18:44
          "zaden kraj nie jest wstanie stworzyc w ciagu kilku lat bardo dobrej
          uczelni to sa dziesiatki lat,tak jest w Eurpie i tak jest w Ameryce"

          Co wiecej, nie da sie utworzyc takiej uczelni "dekretem", podobnie
          jak nie udalo sie zadekretowac utworzenia "najbardziej
          sprawiedliwego ustroju chlopow i robotnikow".

    • mamula66 Przeczytalem ksiazke 05.11.09, 19:36
      Pzreczytalem ksiazke napisana przez autora artykulu. O ile jest w
      porzadku przy opisie stanu faktycznego, o tyle jest dziecieco naiwna
      przy opisie proponowanych "rozwiazan naprawczych". Owe teksty
      dotyczace "naprawy" przypominaja bajki dla dzieci niejakiego
      Sieroszewskiego. Propozycja "utworzenia sobie Oksfordu" jest jedna z
      propozycji owych "ulepszen".

      Jezeli mozemu sobie zadekretowac Oxford, dlaczego nie zadekretowac
      na przyklad takich rzeczy jak Hollywood czy Wall Street? Wystarczy
      przeciez wydac odpowiedni ukaz a reszta zrobi sie sama
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka