Studia a praca

04.02.10, 23:17
Ostatnio odnoszę dziwne wrażenie, że zewsząd otaczają mnie mądre rady w stylu
"Studencie, pracuj". Mam na myśli przede wszystkim gazety dotyczące pracy czy
wszelkiej maści poradniki na temat kształtowania kariery. Uparcie twierdzą, że
z samym dyplomem, bez doświadczenia, po studiach ani rusz. Czyli już w czasie
studiów trzeba pracować. Z pewnością nie jest to pozbawione logiki. Ale
przesada nie jest w skazana. Studiuję na pierwszym roku i mam wrażenie, że
jeżeli już, teraz, zaraz nie zacznę pracować, to z dużym prawdopodobieństwem
zasilę szeregi bezrobotnych magistrów. A Wy jakie macie odczucia? Pracujecie?
Jeśli tak, to czy odbija się to na nauce?
    • big.ot Re: Studia a praca 04.02.10, 23:48
      Pracować, ale gdzie? Na kasie w Biedronce? Jeżeli trzeba się utrzymać
      to OK, ale doświadczenie to żadne.

      Jasne gazety piszą, ale panowie i panie dziennikarze nie znają
      realiów. A realia są bardzo smutne, szczególnie dla studentów
      dziennych.

      Pracodawcy nie zatrudniają studentów z tego samego powodu dla którego
      nie zatrudniają absolwentów - bo nie mają doświadczenia. Wiadomo, że
      student dzienny z założenia codziennie musi te parę godzin spędzić na
      uczelni i jak to ująć w 8 godzinny czas pracy?

      Mówię to z perspektywy człowieka po 4 latach na politechnice.

      Praca w czasie pierwszych trzech lat W OGÓLE nie wchodzi w grę, bo
      raz, że wtedy tak naprawdę nic się jeszcze nie umie, a dwa że jest
      tyle zajęć(i pracy własnej po zajęciach), że praca w tygodniu jest
      fizycznie niemożliwa.

      Później też nie jest lepiej, bo we większość firm związanych z
      przemysłem działa na zasadzie zleceń. Jest zlecenie i jest termin
      jego realizacji. Jeżeli chcesz się czegoś nauczyć to musisz załapać
      się do tego zlecenia.

      A kto przydzieli samodzielne zadanie świeżakowi? Trzeba mu jeszcze
      dać nad głowę jakiegoś opiekuna, który oprócz swojej roboty będzie
      doglądał tego co robi 'młody'. Z kolei młody też nie może normalnie
      pracować bo po 3 roku choć w nieco mniejszym wymiarze godzin, zajęcia
      i tak są dzodziennie. Praca w domu/zdalna odpada bo często używa się
      narzędzi za ciężkie pieniądze. Efekt jest taki, że traci się czas, a
      czas to $$$ jak wiadomo.

      Pamiętam, że kiedyś byłem na rozmowie i tłumaczę panu po drugiej
      stronie biurka, że mogę pracować popołudniami, w weekendy, w dni
      kiedy nie mam zajęć. Pan skwitował to stwierdzeniem, że oni pracują
      od poniedziałku do piątku do godziny 16...

      No cóż, póki co z braku laku dorabiam sobie drobnymi zleceniami z
      programowania, ale to nie moja branża więc trudno to zaliczyć do
      jakiegoś sensownego doświadczenia.

      Na roku sprawa nie wygląda lepiej, znam tylko jedną osobę, która
      pracuje w zawodzie, w państwowym molochu. Z tym, że pracę dostała "po
      znajomości".

      Podsumowując, nie wygląda to za ciekawie. IMO łatwiej jest zdobyć
      doświadczenie w zawodach które nie wymagają specjalistycznej wiedzy,
      a raczej miękkich umiejętności (np. komunikatywność).
      No może nie dotyczy to informatyków bo tu raz, że jest wzięcie, a
      dwa, że wiele narzędzi z których się korzysta jest darmowych,, a
      trzy, że niektóre umiejętności można zdobyć na własną rękę.
      • mex1 Re: Studia a praca 05.02.10, 00:06
        Dokładnie. Studiowanie i praca nie zawsze dadzą się pogodzić. Jestem przekonana,
        że jeśli ktoś pracuje, to cierpi na tym edukacja (absencja na zajęciach,
        zmęczenie). Problem tkwi chyba w systemie studiów. Gdyby pracodawca wiedział, że
        absolwent ma przynajmniej podstawowe umiejętności praktyczne, a nie tylko teorię
        w głowie, na pewno chętniej by go zatrudnił. Z drugiej strony trudno się dziwić,
        że każdy woli pracownika z doświadczeniem.
        • big.ot Re: Studia a praca 05.02.10, 00:31
          mex1 napisała:

          > Problem tkwi chyba w systemie studiów. Gdyby pracodawca wiedział, ż
          > e
          > absolwent ma przynajmniej podstawowe umiejętności praktyczne, a nie
          tylko teori
          > ę
          > w głowie, na pewno chętniej by go zatrudnił

          Wiesz to nie jest tak, bo jakie niby praktyczne umiejętności można
          się nauczyć na studiach? Przecież trudno, żeby ekonomistów uczyć jak
          się (strzelam) prowadzić księgę przychodów-rozchodów, a studentów dziennikarstwa uczyć pisania tekstów. Studia to nie szkoła zawodowa,
          która wyuczy kogoś zawodu.

          Problemem polskich pracodawców jest to, że są krótkowidzami i sami
          nie dostrzegają jaki problem za parę lat powstanie. Pokolenie nowej
          reformy szkolnictwa czyli urodzone po 81 (przypadek?) roku już jest
          przegrane. Trzeba się pogodzić z tym, że większość z nas nie będzie
          pracowała w zawodzie związanym z kierunkiem studiów.

          Prędzej czy później powstanie przepaść pomiędzy tymi wykształconymi,
          z doświadczeniem i pracującymi w zawodzie, a tymi zaraz po studiach.
          Z tym, że fachowcy będą sobie śpiewać takie stawki, że bardziej
          opłaci się zatrudnić kogoś świeżo po studiach (który też wyczuje
          pismo nosem i nie pójdzie pracować tak jak teraz za 1200)

          W każdym razie mam nadzieję, że tak będzie ;)
          • mex1 Re: Studia a praca 05.02.10, 00:43
            Zgada, studia to nie szkoła zawodowa i powinny przekazywać przede wszystkim
            wiedzę. Ale są studia, które przygotowują do bardzo konkretnego zawodu, np.:
            moje prawo. Dla mnie to, że absolwent prawa, który nie umie napisać
            najprostszego pisma to jakaś paranoja. A ekonomista powinien między innymi umieć
            prowadzić księgi rachunkowe.
            • big.ot Re: Studia a praca 05.02.10, 01:02
              mex1 napisała:

              Ale są studia, które przygotowują do bardzo konkretnego zawodu, np.:
              > moje prawo. Dla mnie to, że absolwent prawa, który nie umie napisać
              > najprostszego pisma to jakaś paranoja

              Najprostsze pismo to to powinien umieć napisać bez problemu każdy po szkole średniej. A fakt, że ludzie po studiach (nie ważne jakich) tego nie potrafią to już wina MENu, które wydało im świadectwa ukończenia szkoły i zdania egzaminu maturalnego. To kolejna wielka przyczyna dla której obecnie jest jak jest.

              A ekonomista powinien między innymi umie
              > ć
              > prowadzić księgi rachunkowe.

              Nieprawda, bo ekonomista nie jest od tego! Od rachunkowości (przynajmniej w małej firmie) jest pani Gienia po liceum, która świetnie zna wszystkie kruczki prawne i sprawnie posługuje się Płatnikiem i Excelem.

              Jedyne co powinien potrafić ekonomista w tym przypadku to umiejętność szybkiego nauczenia się -jeżeli zajdzie taka potrzeba- jak prowadzić księgi rachunkowe.

              I taka jest istota studiów - uczyć jak się uczyć(sic!)
            • Gość: PAETZ Re: Studia a praca IP: *.147.dyn.lse.ac.uk 05.02.10, 10:42
              A ekonomista powinien między innymi umieć
              prowadzić księgi rachunkowe.


              No chyba sie zle czujesz!
              • mex1 Re: Studia a praca 05.02.10, 10:47
                Dobra, może to nie był fortunny przykład. Powiedzmy, że mowa o studencie
                Uniwersytetu Ekonomicznego na kierunku finanse i rachunkowość, a nie na zwykłej
                ekonomii.
            • gdabski Re: Studia a praca 05.02.10, 11:08
              > Dla mnie to, że absolwent prawa, który nie umie napisać
              > najprostszego pisma to jakaś paranoja.

              To powinien umieć już po szkole średniej. Po prostu za dużo ludzi studiuje prawo.

              /Gdabski
              • mex1 Re: Studia a praca 05.02.10, 11:15
                Racja, po szkole średniej powinno się być w stanie napisać wniosek do urzędu.
                Pisząc o absolwentach prawa miałam raczej na myśli pisma związane już bardziej z
                działalnością prawniczą.
            • sundry Re: Studia a praca 05.02.10, 11:19
              Prawo uczy zawodu? Nie rozśmieszaj mnie:)
              • mex1 Re: Studia a praca 05.02.10, 11:29
                Nie napisałam, że uczy. Ale na pewno jest bardziej ukierunkowane na konkretną
                pracę niż np.: kulturoznawstwo. Pewnie, że tydzień po studiach nie wystąpisz
                jako adwokatka/adwokat. Uważam tylko, że te studia powinny dać też trochę
                praktycznych umiejętności związanych z zawodem, najogólniej mówiąc, prawnika.
              • Gość: ja Re: Studia a praca IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.02.10, 20:58
                Oczywiście, że zawodu nie uczy, ale jakieś podwaliny daje. Jak to wykorzystasz
                to już twoja sprawa. Nie są to studia szczególnie czasochłonne, także praca czy
                praktyka w ich trakcie jest realna.Mam jednak wrażenie, że ludziom się nie chce,
                bo niby na pracę przyjdzie jeszcze czas. Ostatnio kancelaria,w której udało mi
                się zaczepić poszukiwała kogoś w charakterze asystenta, warunek - pierwszy
                miesiąc za darmo, sprawdzasz się -zatrudniamy za całkiem niezłe pieniądze,
                wymiar pracy dostosowany do harmonogramu zajęć studenta. Miałem popytać na
                uczelni czy jest ktoś zainteresowany - chyba dopiero dwudziesta osoba
                powiedziała, że chętnie spróbuje... Ale może nie będę się bardziej rozpisywał
                bo jeśli się nie mylę to jesteś Sundry już chyba po prawie, także lepiej ode
                mnie wiesz co prawo daje, a czego nie:).
                • Gość: marajka Re: Studia a praca IP: *.ghnet.pl 08.02.10, 21:47
                  Ostatnio kancelaria,w której udało mi
                  > się zaczepić poszukiwała kogoś w charakterze asystenta, warunek - pierwszy
                  > miesiąc za darmo

                  Buahahaha:) Niezła kancelaria... Miesiac za darmo, a potem następny jeleń miesiąc za darmo, następny...Rozumiem okres próbny, rozumiem brak doświadczenia, ale pracować za darmo? I jak ma być w Polsce coraz lepiej:( Trochę szacunku dla własnego czasu i wysiłku.
                  • dystansownik Re: Studia a praca 08.02.10, 22:18
                    > Buahahaha:) Niezła kancelaria... Miesiac za darmo, a potem następny jeleń miesi
                    > ąc za darmo, następny...Rozumiem okres próbny, rozumiem brak doświadczenia, ale
                    > pracować za darmo? I jak ma być w Polsce coraz lepiej:( Trochę szacunku dla wł
                    > asnego czasu i wysiłku.

                    Kwestia tego czy rzeczywiście coś takiego robią, że po miesiącu zmieniają
                    praktykanta, czy rzeczywiście go zatrudniają.
                    Osobiście nie dziwię się, że chcą takiego sprawdzić, bo jednak nie opłaca im się
                    przyjmować świeżaka i od razu mu płacić jak zaraz się okaże, że do niczego się
                    nie nadaje, bo nie jest w stanie najprostszych rzeczy wykonać.
                    • Gość: Ola Re: Studia a praca IP: *.chello.pl 09.02.10, 14:15
                      Toteż do takiego sprawdzenia służy umowa na okres próbny. I dlatego przeprowadza
                      się rozmowy i testy kwalifikacyjne, żeby kompletnych debili odsiać.
      • dystansownik Re: Studia a praca 08.02.10, 22:26
        > Pracować, ale gdzie? Na kasie w Biedronce? Jeżeli trzeba się utrzymać
        > to OK, ale doświadczenie to żadne.

        Wychodzę z tego samego założenia. Też studiuję na polibudzie i większość
        znajomych jak pracowali, to właśnie mieli kiepskie prace dla zarobku pod kątem
        utrzymania.

        > Pracodawcy nie zatrudniają studentów z tego samego powodu dla którego
        > nie zatrudniają absolwentów - bo nie mają doświadczenia. Wiadomo, że
        > student dzienny z założenia codziennie musi te parę godzin spędzić na
        > uczelni i jak to ująć w 8 godzinny czas pracy?

        Dokładnie, to jest największy problem. W niektórych przypadkach jak np. na
        budownictwie, o pracy na budowie nie ma co marzyć, bo każdy nawet jak wziąłby
        świeżaka, to chciałby mieć go na 10-12h dziennie do dyspozycji od rana do
        wieczora. W projektach do prostych prac niektórzy się łapią, ale też elastyczne
        godziny pracy to rzadkość (znam tylko jedną osobę, której udało się znaleźć
        pracę w godzinach wieczornych).

        > Praca w czasie pierwszych trzech lat W OGÓLE nie wchodzi w grę, bo
        > raz, że wtedy tak naprawdę nic się jeszcze nie umie, a dwa że jest
        > tyle zajęć(i pracy własnej po zajęciach), że praca w tygodniu jest
        > fizycznie niemożliwa.

        Największym problemem jest to, że nic się nie umie. Sam pod koniec studiów wiem
        jak jeszcze niewiele wiem, a do 3 roku miałem niewiele jakichkolwiek
        praktycznych umiejętności. Nawet Autocada uczyli mnie bodajże pod koniec 2 roku
        dopiero, a to podstawa prawie każdego inżynierskiego kierunku.

        > Na roku sprawa nie wygląda lepiej, znam tylko jedną osobę, która
        > pracuje w zawodzie, w państwowym molochu. Z tym, że pracę dostała "po
        > znajomości".

        Ponad połowa pracujących osób z mojej grupy znalazła pracę przez znajomości.
        Naprawdę mało kto chce zatrudniać studentów.
    • jacekk13 Praca tak, studia nie 06.02.10, 20:47
      5 lat studiów, to 5 lat zmarnowane i tak trzeba zacząć od
      najnizszych stanowisk, chyba, że się samemu założy firme. Wyjątkiem
      są s.zaoczne
    • aga90210 Re: Studia a praca 08.02.10, 20:25
      Ja pracowałam na 4 roku studiów 4 dni w tygodniu a na 5 roku juz na etat. A
      teraz głupia szukam studiów podyplomowych, bo gdy miałam okazję i czas uczyc sie
      za darmo, to tego nie robiłam "bo muszę jak najszybciej iść do pracy".

      Mnóstwo jest osób, które po studiach nic nie wynoszą- wtedy one nie
      mają wiekszego sensu i zalecam szukanie praktyk juz od 1 roku. Ja jednak miałam
      możliwości uczestniczenia w praktycznych i potrzebnych, choc trudnych i może
      mniej ciekawych (źle prowadzonych) zajeciach, i z tego nie skorzystałam.

      Podsumowując- moim zdaniem materiał studiów mozna scieśnic do 4 lat i na 5
      podjąć pracę, ale praca od 1 roku (poza praktykami wakacyjnymi) nie ma wiekszego
      sensu. A obserwując znajomych stwierdzam, ze nie przeklada się na finanse-
      jestem obecnie rok po studiach i znam osoby, które zarabiaja dużo więcej
      zaczynając pracę później- płaca zalezy od posiadanych umiejętności, mniej od
      doswiadczenia.
      • dystansownik Re: Studia a praca 08.02.10, 22:31
        > Podsumowując- moim zdaniem materiał studiów mozna scieśnic do 4 lat i na 5
        > podjąć pracę, ale praca od 1 roku (poza praktykami wakacyjnymi) nie ma wiekszeg
        > o
        > sensu. A obserwując znajomych stwierdzam, ze nie przeklada się na finanse-
        > jestem obecnie rok po studiach i znam osoby, które zarabiaja dużo więcej
        > zaczynając pracę później- płaca zalezy od posiadanych umiejętności, mniej od
        > doswiadczenia.

        To od czego zależy płaca zależy od konkretnej branży i firmy. Np. w budowlance
        liczy się właśnie doświadczenie i głównie od niego uzależnia się wysokość zarobków.
        Co do pracy na studiach, to masz rację, że od 1 roku nie ma to większego sensu,
        bo nie da się uniknąć olewania studiów jako kosztu zdobywania doświadczenia.
        Oczywiście na pewno warto polecić praktyki wakacyjne, bo to zawsze się przyda i
        da praktyczne spojrzenie na zawód już w czasie studiów. Sam trochę żałuję, że na
        praktyki poszedłem dopiero po 4 roku studiów.
        To czy na późniejszych latach warto zaczynać pracę to już inna sprawa. Każdy
        musi sobie indywidualnie ustalić czy ma na to czas, czy już np. na studiach nie
        ma zbyt wiele ciekawych rzeczy do nauki.
        • Gość: A. Re: Studia a praca IP: *.adsl.inetia.pl 09.02.10, 00:17
          Ja, żeby iść na studia, musiałam sobie na nie zarobić.
          Dzienne z góry odpadały. Doświadczenie nabywałam w pracy biurowej,
          bo na taka pracę postawiłam. Po 3 latach awansowałam, zaczęłam
          lepiej zarabiać i wtedy też zdecydowałam się zrobić najpierw prawo
          jazdy, później iść na studia jako podwyższenie swoich kwalifikacji.
          Teraz jestem na drugim roku. Jest ciężko, bo od wyjścia do pracy do
          powrotu z niej upływa 11, czasem 12 godzin (dojazdy). Później od
          piątku do niedzieli cały dzień zajęcia na uczelni. Uczyć można się
          tylko nocami. I tak w kółko.
          Każdy decyduje sam za siebie, ja podjęłam taką decyzję i nigdy nie
          zamieniłabym jej na "spokojną naukę" na dziennych. Jak się chce, to
          się potrafi.
Pełna wersja